Dziś widzałem się z córką - ogarnia mnie rozpacz

14.02.07, 21:01
Na powitanie pierwszy raz nie dała mi buziaka, nie uwiesiła na szyi. Byłem ze
swoją 8 letnią córeczką przez trzy godziny, zmieniła się, było to pasmo
żądań....kup mi to, kup mi tamto, jak mnie kochasz to kup, fochy i miny.
Tłumaczenia że ją kocham na nic się zdały, że nie mogę jej kupic wszystkiego
co chce, że jest mi przykro.... Nasz czas miną i naburmuszoną odwiozłem do
mamy.teraz siedzę i nie bardzo wiem co mam z tym zrobić, jak się zachować
następnym razem- jestem zrozpaczony. chyba ją tracę.
    • tricolour Nie trać... GŁOWY. 14.02.07, 21:07
      Zachowuj sie normalnie i adekwatnie do sytuacji. Bądź też cierpliwy, bo może sie
      okazać, że na sensowne relacje z córka będziesz czekał jeszcze kilka lat - gdy
      dziecko otworzy własne oczy na świat.

      smile
      • maza15 Re: Nie trać... GŁOWY. 14.02.07, 21:14
        Nie wiem,czy Twoja córeczka zachowuje się tak poprzez nastawienie matki.Ja
        swojej siedmiolatki też nie poznaję często gdy jest jej ojciec.Ciągnie go to tu
        to tam,wymyśla,szaleje,choć jest dzieckiem zrównoważonym i spokojnym...Myślę,że
        chce nadrobić czas bez niego,cieszy się.Nieraz dziwię się jej
        zachowaniu...Pozdrawiam,bądż cierpliwy.
      • crazyrabbit Re: Nie trać... GŁOWY. 14.02.07, 21:23
        Wiesz Tri , myślę że Jacek dzisiaj nie myśli strategicznie.

        Jacku! Pomyśl , czy może uda Ci się zorganizować córce jakieś bardzo fajne
        spotkanie , z niespodzianką? Nie zakupy czy wyjście do macdonalda , ale coś
        czego ona się nie spodziewa?
        Kiedy u mnie tak się waliło , traciłam dobre relacje z moją córką. Mi było
        źle , jej bylo źle... Też zaczynały się wymagania: kup mi , pójdź ze mną ,
        obiecałaś!!
        Zaczęłam w pewnym momencie "kombinować" - najpierw były wyścia do muzeum (młoda
        miała wtedy może 9-10 lat , była zafascynowana!) , potem - niespodziewane
        wyjazdy np. na zwiedzanie jakiegoś zamku (na Dolnym Śląsku jest ich trochę).
        Starałam się wymyślić coś , co można zrobić małym kosztem a będzie inne i fajne.
        Nie wiem , jak wygladają Twoje spotkania z córką , ile masz czasu , ale dobrze
        by było jakbyś zaczął być tatą-od-fajnej-zabawy a nie tatą-kup-mi-to.

        Życzę powodzenia i pomysłów smile
    • crazysoma Re: Dziś widzałem się z córką - ogarnia mnie rozp 14.02.07, 21:12
      Jacku Placku.
      Czesc, to tak na dzien dobry smile. Wiesz mnie taka refleksja przypomina sie w
      podbramkowych sytuacjach. Dorosly czlowiek od dziecka rozni sie miedzy innymi
      dojrzaloscia. A to oznacza, ze dorosly czlowiek, w pewnych konkretnych
      sytuacjach nie czeka co dziecko PIERWSZE zrobi, tylko wykazuje wobec tego
      dziecka inicjatywe. Wlasna, ktora prowadzi do wspolnego dzialania a nie do
      antagonizmow. Nie mozesz liczyc na to ze 8-letnia panna sama sie Tobie rzuci na
      szyje i powie co macie robic. To TY masz to zrobic. Bo taka jest Twoja rola.
      Rodzica. Mozesz (a nawet powinienes) olac jej fochy (w koncu to mala kobietka i
      takie jej prawo, "haha")i zaproponowac cos innego, co zajmie Jej lub Wasz
      wspolny czas. Konkret. Ale to Ty musisz to zrobic. Ty.
      • jacekplacek66 wiśta wio......łatwo powiedzieć 14.02.07, 21:28
        domyslam się, że nasłuchała się od mamy opowieścii teraz sprawdza ( na swój
        sposób)moje uczucia. moje propozycje spędzenia czasu spełzły na niczym
        (wszystkie propozycje zostały odrzucone) . Usłyszałem wiele nowych słów- zostaw
        mnie , nie dotykaj, jestes głupi... trzy godziny spokojnego tłumaczenia,
        wyjaśnien......a miało być tak pięknie
        • brzoza75 jasne 14.02.07, 21:38
          Jacku Placku ,

          po pierwsze szybko się poddałeś za szybko tak myślę,
          po drugie jeśli trzy godziny z córka spędziłeś na tłumaczeniu i wyjaśnianiu
          zamiast na spędzeniu czasu to gratuluję,
          wybacz mi szczerość, ale wcale się nie dziwię, że 8 letnia córka w sumie mała
          kobietka miała dość, a moze wystarczyło ja zabrać na kręgle i pobyć razem, bez
          reagowania na fochy? Masz rację mogło być pięknie.
        • crazyrabbit Re: wiśta wio......łatwo powiedzieć 14.02.07, 21:38
          > domyslam się, że nasłuchała się od mamy opowieścii teraz sprawdza ( na swój
          > sposób)moje uczucia.

          No to skoro sprawdza - bądź twardy i konsekwentny.

          moje propozycje spędzenia czasu spełzły na niczym
          > (wszystkie propozycje zostały odrzucone) .

          Na drugi raz nie negocjujesz , tylko mówisz: Jedziemy!

          Usłyszałem wiele nowych słów- zostaw
          > mnie , nie dotykaj, jestes głupi... trzy godziny spokojnego tłumaczenia,
          > wyjaśnien......a miało być tak pięknie

          A spytałeś dlaczego tak do Ciebie mówi? Powiedziałeś córce , że to Cię rani i
          krzywdzi? Zapytałeś jak ona by czuła gdyby ktoś do niej tak mówił? Spróbuj ,
          może to zadziała.
          Nie jestem specem od wychowywania dzieci (Anju_pl - pomóż! Tyś dla mnie wielka
          w tych sprawch!) ale wydaje mi się , że trzy godziny spokojnego tłumaczenia
          mnie też wyprowadziłyby z równowagi.
          Twoje dziecko przeżywa sytuację na swój sposób. Jesteś jej tatą , po prostu
          pokaż jej że ją kochasz i nie odpuszczaj!

          Zawsze słyszałam , że podobno faceci nie mówią o uczuciach tylko je okazują smile
          • anja_pl Re: wiśta wio......łatwo powiedzieć 14.02.07, 23:17
            poczułam się wywołana do tablicy, ale nie czuje sie ekspertem,
            ja w sprawach wychowania kieruje się:
            sercem,
            zdrowym rozsądkiem,
            intuicją,

            czasami jak dzieci mają zły dzień i są na "NIE" po prostu Je przytulam, ja Je
            przytulam, nie czekam aż One przyjda do mnie, i mówię jak bardzo Je kocham, jak
            bardzo są dla mnie ważne, że zawsze je będe kochać, że tatuś też je kocha, że
            są owocem naszej miłości, bo chcielismy tą miłością Je też obdarować,
            że maja prawo mieć zły dzień, ale nie maja prawa swoim złym humorem sprawiać
            innym przykrości, zwłaszcza tym, którzy są najbliżej,
            nie pytam dlaczego maja zły dzień, ale mówie, że jak chcą bym je wysłuchała, to
            jak maja ochotę, potrzebę, zawsze mogą do mnie mówić,

            JackuPlacku, ty możesz jeszcze powiedzieć córce, aby te kilka godzin, na które
            czekaliście tak długo, chociaz troszkę się postarała, a Ty też nie będziesz się
            denerwował,

            nie znam twojej córci, ale myślę, że ona ciebie testuje, ile jeszcze zdołasz
            wytrzymać, kiedy cię "szlag trafi"
            tak maluchy testują rodziców stukając w meble, tak ona ciebie

            wiesz czym sie interesowała jak była mała?
            spróbuj to kontynuować, ale w coraz doroślejszy sposób,
            jeśli nie miała żadnych zainteresowań, to przypomnij sobie co ciebie
            interesowało, gdy miałeś tyle lat co ona teraz, jakie miałeś marzenia, to może
            ci bardzo pomóc, i nie kupuj Barbi, proszę,

            a czy brat córki był także z wami?
            bo uważam, że powinien być, jeśli dobrze pamiętam, syn mieszka z tobą,

            ja swoja Córkę zaraziłam żeglarstwem, winsurfingiem , grą na gitarze, językami
            obcymi, fotografią, w sobotę chce iść na ściankę, pływaniem, jazdą na nartach
            (tu pomógł mi mój (ex)mąż, ja jeździłam kiepsko),
            Syn młodszy, w wieki twojej córki, powoli naśladuje Siostrę, jest Ona dla Niego
            wzorem,
            ale wink na ściance Syn był pierwszy i to On opowiadając o swoich wyczynach
            obudził w Niej chęć spróbowania,

            ja uczę swoje dzieci, że nie wolno mówić, że coś nie smakuje, jeżeli się tego
            nie spróbowało, oczywiście mowa o jedzeniu, ale można to przenieść na inne
            sfery życia, kierując się zdrowym rozsądkiem,

            i może jeszcze jedna rzecz ważna : moje dzieci wiedzą, że mama MA PRAWO czegoś
            nie wiedzieć, nie na wszystkim się znać, ma prawo też mieć gorszy dzień,
            ale
            jak coś obieca to słowa dotrzyma, za każdym razem czy chodzi o nagrodę czy karę,
            pomoże znaleźć odpowiedzi na nurtujące pytania,
            stanie murem po stronie dzieci,
            jeśli czegoś zabrania, to nie z powodu: "bo tak", tylko z całkiem racjonalnego,
            o który można spytać,
            i bardzo je kocha i będzie kochać, bez względu na to, jak mocno narozrabiaja,

            i jeszcze jedno: nie ograniczam dzieciom samodzielności, ale nawet od Nich tego
            wymagam, tzn: jeśli chcą rozwijać jakieś zainteresowanie, to powinny same
            znaleźć: gdzie, kiedy, za ile, jak dojechać, wtedy maja pewność, że
            przynajmniej o tym poważnie pomyślę wink, doświadczenie uczy, że najczęściej się
            wtedy zgadzam i idę na spotkania organizacyjne, aby dopiąć "na ostatni guzik"

            • sbelatka Re: wiśta wio......łatwo powiedzieć 15.02.07, 10:27
              Jacku P.

              Nie mam dzisiaj czasu żeby pzreczytac wszystkie posty "wyżej". Totez możliwe,
              że sie powtórze.

              Ale chgce Cię zachęcić do pzreczytania literatury fachowej nt. dzieci
              rozwodników.
              Tak to jest, ze po pierwsze rozstania rodziców wywołuja okreslone reakcje u
              dzieci - warto WIEDZIEC jak to jest. Można sie do tego po prosttu teoretycznie
              pzrygotowac. Wiedzieć, zakładac, ze może sie zdarzać takie a nie inne
              zachowanie dziecka i WWOIEDZIEC czego jest pochodna i co nalezy w tej sytuacji
              zrobic.

              No i po dreugie - wiek rozwojowy dziecka. W różnym wieku dzieci maja różne
              potrzeby. I oczekiwania i rózne inne też różne - inne niz 7 latek, 10, 3 czy 16.

              trzeba WIEWDZIEC co w wieku w którym jeat AKTUALNIE twoje dziecko jest typowe
              dla zachowania.

              WIEDZA, WIEDZA, WIEDZA + milość + ciepliwośc dają szanse na dobre realcje.
              Oczywiscie dobra wola.

              Masz co najmniej 2 z potzrebnych elementów : milośc i dobra. wola. bardzo
              ważne. Ale brakuje Ci jeszcze 3...

              zachęcam. Lec do Empiku. Nawet nie musisz kupowac książek -czytaj na miejscu.
              im wiecej pzreczytasz - tym lepeij będziesz przygotowany do kontaktu ze swoja
              córka.

              Jesli jeszcze dołozysz doświadczenie i wsparcie ludzi z forum - to sukces masz
              jak w banku.
              Jako sukces rozumiem - dobre, bliskie, oparte na milości i zaufaniu realcje z
              córką.

              powodzenia.
        • mira_pb Re: wiśta wio......łatwo powiedzieć 14.02.07, 22:08
          Drogi Jacku,

          Na co dzień zajmuję się trójka dzieci i pocieszę Cię mam nadzieje pisząc, że
          bardzo często moje pomysły spotytkają się z całkowitym odrzuceniem przez moje
          pociechy, choć kochają mnie bardzi i wiedzą, żę ja też kocham je nad życie.
          dzieci mają dni kiedy same nie wiedzą czego chcą, tak jak i dorośli, oraz kiedy
          narzekają na wszytko co się dzieje. Mają też takie dni kiedy chcą dostać
          wszystko co pokazują reklamy w nie wycelowane i dni kiedy są wściekłe np. na
          zachowanie koleżanki w szkole i mają potrzebę wyżycia się na najbliższych
          (dorośli przecież też to mają)
          a czasami jest coś bardziej poważnego, po prostu jeszcze cały czas cierpią z
          tego powodu, że nie mają pełnej rodziny, a to jest ich największym marzeniem
          i być może Twoja ex nie dołożyła się do samopoczucia i zachowania Twojej córki,
          a frustrację spowodowaną brakiem wymarzonego szczęścia rodzinnego trudno w
          sobie ukoić dorosłemu, a co dopiero 8-latce.
          Kochaj ją i dbaj o nią, możę spróbuj częściej się z nią widywać.
          moja rada, nie zniehcęcaj się i staraj się, wiem - to trudne, ja często mam dość
    • tricolour A może troche spokoju i dystansu... 14.02.07, 21:40
      ... może nie zastanawiac sie DZISIAJ co ROBIĆ, tylko dac sobie tydzien na
      spokojny dystans.

      Co Wy takie raptusy jesteście?
      • crazyrabbit Re: A może troche spokoju i dystansu... 14.02.07, 21:46
        Bo jest w nas EMPATIA..
        • brzoza75 Re: A może troche spokoju i dystansu... 14.02.07, 21:50

          żadna z nas nie napisała, że ma coś zrobić od zaraz Tri...
          • crazysoma Re: A może troche spokoju i dystansu... 14.02.07, 21:51
            No wlasnie.

            p.s Brzoza zyjesz? wink
            • tricolour No jak to? 14.02.07, 21:53
              "Bądź twardy i konsekwentny" - uważam to za świetny sposób wychowania dziecka.
              Szczególnie "twardość" jest obiecująca i ... empatyczna.
              • crazysoma Re: No jak to? 14.02.07, 21:56
                A gdzie jest napisane (dalej), ze ta twardosc jest negatywna? Mozna byc twardym
                i konsekwentnym takze w probach okielznania "narowistego konia" (takie mi sie
                skojarzylo porownanie z Corka Jacka) a to ma pozytywny wydzwiek, nie negatywny.
                • tricolour Tak to można gadac o wszystkim i niczym... 14.02.07, 21:58
                  ... widzę, że teraz ta "twardość" jakas pusta sie robi... I pojawił sie nowy
                  termin "narowisty koń".

                  smile)
                  • crazyrabbit Re: Tak to można gadac o wszystkim i niczym... 14.02.07, 22:02
                    Ma twardo walczyć o miłość dziecka. "Tak , kocham Cię i chociaż teraz mnie
                    ranisz , to się nie zmieni bo jesteś moim kochanym dzieckiem".

                    Wyraziłam się jasno? Nie zawsze język jest na tyle giętki by powiedział to , co
                    pomyśli głowa.
                  • crazysoma Re: Tak to można gadac o wszystkim i niczym... 14.02.07, 22:13
                    I tak i nie. A masz inna propozycje? smile
                    • tricolour Owszem... 14.02.07, 22:36
                      ... nabieram dystansu do postów naszego kolegi...
                      • crazysoma Re: Owszem... 14.02.07, 23:38
                        > ... nabieram dystansu do postów naszego kolegi...

                        a dlaczego?

              • crazyrabbit Re: No jak to? 14.02.07, 21:58
                Twardość twardości nierówna wink
                Niestety konsekwencja w wychowaniu dzieci jest podobno bardzo wskazana (tak
                czytałam , mądrzejsi ode mnie chyba wiedzą , co? W końcu ja jestem tylko
                blondynką tongue_out)
            • brzoza75 Re: A może troche spokoju i dystansu... 14.02.07, 21:58
              ps. tak a Ty?wink
              • crazysoma Re: A może troche spokoju i dystansu... 14.02.07, 23:41
                > ps. tak a Ty?wink

                Nie wiem. Serio.



      • jacekplacek66 dystans.... 14.02.07, 22:17
        a może córka miała poprostu zły dzień...
        dziwne jest tyko to,ze odmawiała udziału w zabawach w których jeszcze nie tak
        dawno chętnie uczestniczyła, sama mnie do nich namawiając.
        Lodowisko- nie- dlaczego? mama zabroniła- dlaczego? bo jest niebezpiecznie- ale
        będę ciebie pilnował- i tak nie mogę.
        zabawa w chowanego (ulubiona)- nie-dlaczego? bo jest głupia.
        teatr lalek- też jest głupi.
        zły dzień
        • brzoza75 Re: dystans.... 14.02.07, 22:28
          zabawa w chowanego (ulubiona)- nie-dlaczego? bo jest głupia -
          dla ośmiolatki może być ...
        • kaszomil Re: dystans.... 15.02.07, 10:07
          Lodowisko- nie- dlaczego? mama zabroniła- dlaczego? bo jest niebezpiecznie- ale
          > będę ciebie pilnował- i tak nie mogę.
          > zabawa w chowanego (ulubiona)- nie-dlaczego? bo jest głupia.
          > teatr lalek- też jest głupi.
          > zły dzień
    • psottka Re: Dziś widzałem się z córką - ogarnia mnie rozp 14.02.07, 22:08
      Jacekplacek66 - współczuję tej sytuacji ale pomyśl córka niekoniecznie zachowuje sie 'dziwnie' dlatego że matka ją tak nastawia. To nie jest malutkie dziecko, to młoda dama która się zmienia, obserwuje... myślę że może być jej ciężko, zapewne nie pogodziła się z rozwodem, spróbuj ją zrozumieć i wyciągnąć do niej rękę a nie czekać aż sama się Tobie rzuci na szyję
      To Ty jesteś tutaj mądrzejszy!!!
      A może zamiast długo jej coś tłumaczyć spróbuj wziąć ją za ręce, spojrzeć w oczy i tak po prostu powiedzieć że ją kochasz... nawet wtedy gdy jest nadąsana i niemiła... to trudne ale działa - moja czterolatka potrafi się zawstydzić złego zachowania i łzy pojawiają się w oczach...
      warto by dzieci wiedziały że mają w nas bezwarunkową miłość i wsparcie
      trzymam kciuki
      _______
      Psottka
    • mira_pb Re: Dziś widzałem się z córką - ogarnia mnie rozp 14.02.07, 22:11
      Drogi Jacku,

      Na co dzień zajmuję się trójka dzieci i pocieszę Cię mam nadzieje pisząc, że
      bardzo często moje pomysły spotytkają się z całkowitym odrzuceniem przez moje
      pociechy, choć kochają mnie bardzi i wiedzą, żę ja też kocham je nad życie.
      dzieci mają dni kiedy same nie wiedzą czego chcą, tak jak i dorośli, oraz kiedy
      narzekają na wszytko co się dzieje. Mają też takie dni kiedy chcą dostać
      wszystko co pokazują reklamy w nie wycelowane i dni kiedy są wściekłe np. na
      zachowanie koleżanki w szkole i mają potrzebę wyżycia się na najbliższych
      (dorośli przecież też to mają)
      a czasami jest coś bardziej poważnego, po prostu jeszcze cały czas cierpią z
      tego powodu, że nie mają pełnej rodziny, a to jest ich największym marzeniem
      i być może Twoja ex nie dołożyła się do samopoczucia i zachowania Twojej córki,
      a frustrację spowodowaną brakiem wymarzonego szczęścia rodzinnego trudno w
      sobie ukoić dorosłemu, a co dopiero 8-latce.
      Kochaj ją i dbaj o nią, możę spróbuj częściej się z nią widywać.
      moja rada, nie zniehcęcaj się i staraj się, wiem - to trudne, ja często mam dość

      • jacekplacek66 Re: 14.02.07, 22:23
      • jacekplacek66 Re: 14.02.07, 22:29
        ja nie mam jej dość i mieć nigdy nie będę, kocham ją i staram się zeby zawsze to
        widziała. jest mi tylko bardzo przykro- chyba nie spodziewałem się takiego
        zachowania i nie byłem przygotowany. W klasie mojej córki rodzice wszystkich
        (dosłownie) dzieci są rozwiedzeni to tak na marginesie- plaga chyba jakaś
        • mira_pb Re: dość 14.02.07, 22:43
          no to złapałeś mnie za słówko dość - ja czasami mam dość samotnego wychowywania
          trójki i myślę, a przynajmniej mam taką nadzieję, że to normalne.
          zawsze jest człowiekowi przykro jak trafia na trudności, ja boję się co będzie
          jak moje podrosną, znasz to powiedzenie małe dzieci....
          Twoja córeczka, już nie jest taka mała więc przygotuj się i pomyśl, że możę
          Twoja ex ma takie zachowania na co dzień.
          a może dziecku potrzeba więcej Twojego zaangażowania, nie znam waszych
          układów, może spróbuj widzieć się z dzieckiem częściej, im lepiej ją poznasz
          tym łatwiej będziesz znosił jej złe nastroje, może uda Ci sie dowiedzieć skąd
          się biorą.
          niestety rozwody to nasza choroba, podziwiam pary, które dobrze sobie radzą
        • bazyliada Re: 14.02.07, 22:47
          Jacku ja także napiszę Ci jak większość wcześniej, potrzeba czasu i
          cierpliwości żeby Twoje kontakty z córką były lepsze.

          Mój synek ma pięć i pół roku, ja jestm z nim cały czas, jego tata widuje go raz
          na trzy, cztery miesiące poniewąz nie mieszka w Polsce. Najczęściej jest tak,
          ze zachowanie syna budzi moje największe zdumienie. Jego sposób reagowania,
          słowa , których używa przy tacie świadczą przede wszystkim o tym , że bardzo
          przeżywa te spotkania. w sensie pozytywnym bo uwielbia przebywać z tatą.
          zachowuje się jednak zupełni inaczej niż wtedy gdy taty nie ma.
          wiele dziwnych, nieadekwatnych zachowań człowieka, dziecka w szczególności
          wynika z faktu nie aradzenia sobie z emocjami, które przeżywa.
          Dorosły musi być tym , który modeluje jak radzić sobie w trudnej sytuacji.


          Jeszcze jedno, czy to fakt ? :
          W klasie mojej córki rodzice wszystkich
          > (dosłownie) dzieci są rozwiedzeni to tak na marginesie- plaga chyba jakaś

          niemożliwe, zatkało mnie.

          • jacekplacek66 Re: 14.02.07, 23:28
            fakt- rozmawiałem z dyrektorką na temat zachowania córki w szkole (złego)i to
            ona powiedziała, ze tylko jedna dziewczynka ma pełną rodzinę, dodając jednak ,
            że i ci sie rozwodzą w klasie jest 12 dzieci (szkoła prywatna)
    • phimamdosc planuj czas 14.02.07, 22:39
      to ważne
      moja córeczka czasem nie chce iść do taty, bo się tam nudzi.
      więc przed dłuższymi spotkaniami dzwonię do exa i radzę mu, gdzie zabrać
      dzieciaki, co robić ciekawego itd.
      czasem słucha tych rad i dzieciaki mają swietne wyjścia.
      czasem..

      to oczywiste, że mała nasłuchała się od mamy.
      ale tylko cierpliwość, Jacku...
      dasz radę.
      nie traktuj tego czasu tak, jakbyś musiał nadrobić wszystkie godziny bez niej,
      i rozmowy, tłumaczenia, zakupy.
      nie, nie, nie.
      mój ex znalazł takie wyjscie - sklep, mnóstwo słodyczy i przed tv.
      i super świetnie, dzieciaki ma w domu i jest dobry tatuś.
      dziewczyny dobrze radzą - muzeum, teatrzyki, wystawy - mnóstwo atrakcji jest
      dla dzieci.
      planuj to.
      na rozmowę znajdziesz czas też
      ale okazuj działaniem przede wszystkim
      i słowami miłości oczywiście

      powodzenia!
    • tricolour Jacku, o co chodzi? 14.02.07, 22:51
      Wychowujesz od dawna szesnastoletniego syna, a poddajesz sie przy pierwszym
      drobnym niepowodzeniu z córką?

      Dziwne to...
      • jacekplacek66 Re: Jacku, o co chodzi? 14.02.07, 23:21
        nie poddaję się.jest mi tylko przykro.starałem się byc dobrym ojcem, rozmawiam
        z dziećmi a to dzisiejsze zachowanie chyba mnie troszke zaskoczyło, może
        przesadzam, może.....zobaczymy,w ten wekend jesteśmy razem(jeśli nic się nie
        wydarzy)trzy dnipozwolą na odbudowanie więzi- mam nadzieję, a potem do
        następnego razu...
        • jarkoni Re: Jacku... 14.02.07, 23:39
          Powiem szczerze, że drżę zawsze przed spotkaniem ze swoją 16 letnią córką, jest
          zimno-miło-uprzejma...Zaden typ rozmowy tego nie zmienia i nie mam pojęcia co
          zrobić..Fochów nie okazuje, ale rozumiem Cię trochę..
        • akacjax Re: Jacku, o co chodzi? 15.02.07, 00:39
          A często się widujecie?
          Ja wiem o swoich synach dużo(nie napisze wszystko-bo nie wiem-haha), ale m. to jest w ogóle w lesie. Nawet nie zapyta o ich osobiste sprawy, o znajomych, dziewczyny...raczej opowiada o sobie.
          Młody gdy przypadkiem go spotkał-relacjonował-"no o czym mam z nim rozmawiać..mnie jego życie nie interesuje, a o moje nie pytał, tylko o szkołę".

          • erzsi Re: Jacku, o co chodzi? 15.02.07, 07:56
            Dzieci to wieczne wyzwanie, ciągle nas zaskakują - i na plus i na minus wink.
            Moja 5-latka parę dni temu oświadczyła, że jak jej na coś tam nie pzowolę to
            nie będzie mnie kochać. Zatkało mnie w pierwszym momencie, oczywiście na to coś
            jej nie pozwoliłam, był płacz /a właściwie ryk/, potem przeprosiny i prośba,
            żeby nie mówić o tym tacie. Przeżyła to bardzo, chociaż jedyną karą był brak
            zgody na to, o co prosiła.
            Pozostaje mi tylko czekać kiedy spakuje walizkę i powie, że wyprowadza się do
            taty wink.
            Zaczyna też miewać odruchy pod tytułem "co mi tata kupi" i muszę jej tłumaczyć,
            że tata może jej nic nie kupić, najważniejsze, żeby przyjechał do niej i brata,
            poszedł z nimi na sanki, pobawił się i poczytał.
            Taka trochę roszczeniowa postawa nie ma nic wspólnego z samym ojcem, którego
            kocha i którego nieobecność na codzień bardzo przeżywa. Po prostu czuje, że
            może coś dla siebie w ten sposób załatwić i próbuje to robić.
            Twoja córka rośnie i uczy się manipulować ludźmi - to się zdarza często. Nie
            wiem dlaczego rodzeństwo zostało rozdzielone, ale strzelam, że relacje w waszej
            rodzinie są mocno skomplikowane - to może tylko potęgować takie reakcje i
            kłopoty wychowawcze.
            Optymalnie byłoby porozmawiać z byłą żoną, ale rozumiem, że to nie jest
            możliwe?
            W wychowaniu dzieci najważniejsze są 3 rzeczy: poczucie, że są kochane,
            poczucie bezpieczeństwa i konsekwencja. Może tych dwóch ostatnich trochę jej
            brakuje?
            • ladyhawke12 Jacku 15.02.07, 08:47
              ma osiem lat to mało i dużo, wtedy dzieciaki, pamietam swoje chca byc tarktowane jak duże, nie chca się bawić w dziecinne gry, i to nie dlatego że np mama tak powiedziała tylko koleżanka w kalsie juz sie w to nie bawi i twierdzi że jest głupie. Jeśli chodzi o łyżwy, narty lub inne zabawy które mogły by nieść za soba jakies kontuzję, nie rozmawiałabym o tym z dzieckiem tylko z jego matka, nadopiekunczość nie jest dobra, dziecko musi umiec radzic sobie w róznych sytuacjach, z upadkami na twardy lód też. Dzieci maja rózne dni jak juz to wszyscy pisali, w tym wieku, jeśli walą sie jej stałe punkty oparcia jak rodzice, to trudno sie dziwic że jest nie pewna, nie wie czego chce, nie potrafgi sprecyzować swojej zlosc, bo wy tez nie potrafiliscie sie dogadac, i nadal nie potraficie, a dziecko to widzi, i czuje, nie potrafiac sobie poradzic z stresem reaguje negacja wszystkiego, pomysl o tym zeby pogadac z ex ustalic, pewne sprawy bez udzialu dziecka. Wtedy kontakty beda lepsze mala sie wyciszy i uspokoi, a tak poza tym zupelnie, dzieciaki wszystkie bez wyjatku, maja tak zwane fazy buntu, pierwsza faza jest miedzy 5 a 9 rokiem zycia ( nie biore pod uwage buntow maluszkow zupelnych), pozniej nastolatki maja, a pozniej juz z gorki.
        • maheda Re: Jacku, o co chodzi? 15.02.07, 10:38
          Przedmówcy wiele już powiedzieli, a ja ze swojej strony podtrzymam:
          1. dziecko się powinno witać (zwłaszcza w tak trudnej również dla dziecka
          sytuacji), od razu kucając z twarzą na poziomie jego twarzy, obejmując i
          przytulając je - niech wie, że tata się bardzo cieszy, że je widzi (nawet,
          jeśli dziecko może robić grymasy)
          2. trzeba pomyśleć, co dziecku może sprawić przyjemność.

          I ad 2. - mała pół ferii spędziła ze swoim tatą, pół z Drugim (który wziął
          urlop).
          Tata zaoferował Młodej (>9 lat) codzienny, dwugodzinny spacer do lasu, wraz ze
          swoją Drugą i półtorarocznym dzieckiem. Poza tym siedzenie w domu, TV, zabawa z
          przyrodnim bratem; dobrze, że Młoda ze sobą wzięła książki.
          Drugi poszedł z Młodą dwa razy na lekcje curlingu (były przeprowadzane
          darmowo), kilka razy poszli niedaleko domu na sanki i dwa razy wyszli na
          przedstawienie teatralne. Poza tym też miała nudno, z tym, że tego czasu
          nudnego miała dużo mniej!
          Widzisz różnicę?
          • jacekplacek66 tak właśnie było 15.02.07, 11:17
            zawsze witałem sie z córką w ten sposób, rozmawiałem z nię też z jej poziomu,
            wczraj odbierałem ją w obecności mamy i myslę, że to miało związek z jej
            dystansem w stosunku do mnie. mama jest typem kobiety dla której tipsy, solarium
            i oglądanie seriali jest podstawą relaksu i wypoczynku- mała została
            przyzwyczajona o ciągłego siedzenia przed TV.Dzięki za wszystkie rady i pomoc-
            mamy z córką i synem trzy dni wspólnego wekendu i jesli tylko nic nie wyniknie
            obiecuję, że nie będziemy sie nudzili. Jeszcze raz dziękuje i serdecznie pozdrawiam.
            • maheda A no tak... 15.02.07, 11:20
              Mimo wszystko:
              Mała nie może widzieć, że staniesz na głowie i zaklaszczesz uszami, żeby się
              tylko choć lekko uśmiechnęła - pamiętaj wink

              smile Trzymaj się i miłego weekendu życzę smile
            • ladyhawke12 Jacku 15.02.07, 11:52
              Trzymam kciuki za wspaniale trzy dni
              • ladyhawke12 I jeszcze jedno 15.02.07, 14:20
                Dzis tak wyszlo ze gadalismy z kolegami na tematy jakie kobiety sie podobaja, i jakie wybieraja faceci, no i wyszlo ze wiekszosc facetow, lubi umowic sie z takim "plastikiem" (tak opisuja u mnie koledzy dziwewczyny, telniony blond tipsy i solarium, a najwiekszy zyciowy sukces to nie przegapienie odcinka jakiegos tam serialu), pozniej sie pobieraja, ale "plastik" nie zmienia swojego spojrzenia na zycie, no i jest dramat. mam takich kilka przykladow.
                • betuana Re: I jeszcze jedno 15.02.07, 14:50
                  Musiałaś mnie załamać. Naturalny blond, bez tipsów i naturalny bladawiec bez
                  solarium, cholera żadnych szans u płci przeciwnejsmile
                  • maheda Nie Ty jedna ;) 15.02.07, 14:58
                    Mam tak jasną skórę, że czasem mnie ludzie pytają, czy się dobrze czuję, bo
                    blada jestem wink
                    Też krótkie paznokcie, i ani odrobiny blondu (chyba, że policzymy siwe włosy
                    jako blond wink ).
                  • jacekplacek66 he 15.02.07, 15:04
                    jeśli chodzi o mnie to nie lubię tych wszystkich dodatków w postaci tipsów,
                    zwęglonego naskórka, metalicznego blond na głowie (mogę to znieśc jeśli
                    zachowana jest jakaś norma)moja "zona" straciła umiar w tych swoich
                    "zdobieniach" -5cm pazury w kolorach spławików na ryby+ jakieś wzorki,
                    opalenizna ale taka afrykańska feeeeee.od pewnego czasu wolę naturalny wygląd...
                    no może z jakims delikatnym makijazem.
                • misbaskerwill Re: I jeszcze drugie;))) 15.02.07, 14:57
                  > jakie wybieraja faceci, no i wyszlo ze wiekszosc facetow, lubi umowic sie z ta
                  > kim "plastikiem" (tak opisuja u mnie koledzy dziwewczyny, telniony blond tipsy
                  > i solarium, a najwiekszy zyciowy sukces to nie przegapienie odcinka jakiegos
                  > tam serialu), pozniej sie pobieraja, ale "plastik" nie zmienia swojego
                  > spojrzenia na zycie, no i jest dramat. mam takich kilka przykladow.

                  Kobiety też tak mają. Bo super facet, czyli silny, męski, atrakcyjny, tajemniczy
                  gość z fantazją po ślubie też się nie zmieni - dalej będzie masowo podrywać,
                  albo, nie daj Bóg, będzie swą nieprzecietną siłę testować również na małżonce.
                  A jak się zmieni - czyli stanie się uległym pantoflarzem, to też fatalnie - bo
                  przecież nie będzie już tych cennych "motylków"wink.

                  Powoli (w misiowym tempie wink) dochodzę do wniosku, że miłość, a już na pewno
                  "szczęśliwe zakochane małżeństwo aż śmierć ich nie rozdzieli", to utopia większa
                  od komunizmu.
                  Jest to jest podobny przypadek - komunizm też jest świetnym pomysłem i na pewno
                  by się udał, wystarczy tylko by wszyscy ludzie byli idealniwink.
                  • z_mazur Re: I jeszcze drugie;))) 15.02.07, 15:07
                    Misiu nie będę Ci wyznawał miłości, jak to robią tu czasem panie.

                    Powiem Cie po męsku:
                    Respect.

                    smile)))
                  • brzoza75 Re: I jeszcze drugie;))) 15.02.07, 17:49
                    Misiu a ja Cie naprawde bardzo lubię i napisałes tu sporo prawdy smile
                    My mamy zawsze nadzieję, że dla feceta będziemy tymi jedynymi a tu
                    rozwiałes me watpliwości , jak podrywa zawsze będzie podrywał, dzięki,
                    domyślałam się alle tego nikt nigdy publicznie nie napisał wink
                    • tricolour Misiek się myli... 15.02.07, 17:56
                      ... a jeśli nie myli, to sądzi po sobie. Nie jest to pozytywna ocena...
                      • misbaskerwill Re: To nie miała być rozprawka nt. miłości;) 15.02.07, 19:29

                        Podobnie jak Lady, chciałem zaznaczyć tylko, że ludzie prawie-świadomiewink sami
                        dokonują życiowych wyborów.
                        I idealny partner na początku drogi życiowej - romantyczny, zabawny, flirtujący
                        awanturnik może okazać się niezbyt odpowiednim mężem lub ojcem.
                        Jest tym, o którym jednocześnie marzy każda kobieta i którego zarazem przeklina
                        rozwodząca się żonawink.

                        A nie ośmieliłem się pisać o miłości (bo rzeczywiście - definicji nie znamwink),
                        toteż od razu poprawiłem:
                        > a już na pewno "szczęśliwe zakochane małżeństwo aż śmierć ich nie rozdzieli"

                        Była to wycieczka, poniekąd osobista, do osób, które uważają, że partner
                        bezustannie powinien dostarczać im "motylków w brzuchu" przez jakieś 60 lat, to
                        wtedy będzie szczęśliwe małżeństwo.
                        I dlatego użyłem słowa "zakochanie" - wg naukowców, tak się określa stan
                        chorobowy o numerze ICD-10 F63.9 (grupa zaburzeń nawyków i popędów), który
                        odpowiada m.in. podwyższonemu poziomowi endorfin oraz peptyd, co Tri trafnie
                        określił jako "haj".

                        A o miłości boję się pisać w uproszczeniu i nie tylko...
                        Bo chyba nie wypada polemizować z "evergreenem" - Hymnem z Listu do Koryntianwink.

                        "Gdybym też miał dar prorokowania
                        i znał wszystkie tajemnice,
                        i posiadał wszelką wiedzę,
                        i wszelką wiarę, tak iżbym góry przenosił.
                        a miłości bym nie miał,
                        byłbym niczym."

                        czyli lepiej ją mieć, niż o niej wiedziećwink.
                        • brzoza75 Re: To nie miała być rozprawka nt. miłości;) 15.02.07, 19:33
                          a Misiu wyznam Ci kiedyś jak bardzo Cię lubię serio smile
                          • tricolour Wyznajesz to dzisiejszego wieczora... 15.02.07, 19:36
                            ... co dwie godziny.

                            tongue_out
                        • tricolour Dlaczego boisz się pisać o miłości? 15.02.07, 19:34
                          To wcale dobry sprawdzian umiejętności nadawania kształtu (choćby tylko
                          słownego) rzeczom istniejącym w naszych myślach.
                          • brzoza75 Re: Dlaczego boisz się pisać o miłości? 15.02.07, 19:43
                            ja czy Miś bo się pogubiłam ?
                          • misbaskerwill Re: Dlaczego boisz się pisać o miłości? 15.02.07, 20:13
                            tricolour napisał:
                            > To wcale dobry sprawdzian umiejętności nadawania kształtu (choćby tylko
                            > słownego) rzeczom istniejącym w naszych myślach.

                            Tri... ja właśnie oblałem ten sprawdzian w praktyce tak, jak tylko mogłem, czego
                            dowodem jest papierek, który wkrótce odbiorę z sądu.

                            O miłości najlepiej piszą poeci, a dyskutują filozofowie.
                            Ani poetą ani filozofem nie jestem.
                            Poza tym - to forum o rozwodach, więc bardziej niż z miłością, jest związane z
                            jej konsekwencjami. Zwykle, przykrymi konsekwencjami.

                            Jeśli odważę się napisać z pełną powagą jakiś utworek-potworek o miłości, to
                            tylko dla pewnej bardzo szczególnej Osoby, o ile Ona w ogóle
                            istnieje/kiedykolwiek zaistniejewink.
                            Może to będzie wyjątkowo śmieszne i nieudolne, ale na pewno będzie od serca.
                    • tricolour Powiem nawet więcej... 15.02.07, 18:05
                      ... że Mis opisuje prymitywne (w sensie: proste) rozumienie miłości jako czegoś,
                      co jest. Jak rzecz. Miłość napierw jest, potem może nie być.

                      A miłość to nie jest coś określonego i łatwo definiowalnego. Miłość to
                      uniesienie, radość, spełnienie, ale też ból, zniechęcenie, może zdrada. Miłość
                      buduje sie codziennie pomimo przeciwności. Miłośc to wybór.
                      • brzoza75 Re: Powiem nawet więcej... 15.02.07, 18:14
                        Tri wiem czym jest miłość, choć niektórzy nazywają to uczucie młością też,
                        wiem tez co Miś miał na myśli, masz rację miłość to jest wybór
                        za każdym razem świadomy wybór każdego człowieka, tylko od nas samych zalezy
                        w jakich proporcjach zafundujemy sobie uniesienie , tolerancję, zdradę
                        ponowną .
                        • tricolour Świadomy przez cały czas trwania... 15.02.07, 18:17
                          ... a nie tylko "na początku", kiedy jest wszystko na haju.

                          Wybór o sensie (a jeśli już, to też o sposobie) kłótni, wybór między relaksem, a
                          obowiązkiem, wybór między atrakcyjną kochanką, a "starą" żoną...

                          Dlatego nie zgadzam się na misiowe "miłość... to utopia większa od komunizmu"
                    • misbaskerwill Re: Nie uogólniajmy, proszę... 16.02.07, 09:26
                      brzoza75 napisała:
                      > Misiu a ja Cie naprawde bardzo lubię i napisałes tu sporo prawdy smile
                      > My mamy zawsze nadzieję, że dla feceta będziemy tymi jedynymi a tu
                      > rozwiałes me watpliwości , jak podrywa zawsze będzie podrywał, dzięki,
                      > domyślałam się alle tego nikt nigdy publicznie nie napisał wink

                      Ja napisałem tylko o pewnym typie mężczyzn, o tzw. "idealnym kochanku"wink
                      Choć, nie ukrywam, wydaje mi się, że wyżej opisane zachowanie jest dość
                      powszechne wśród mężczyzn.
                      Niektórzy tak mają od początku (tłumaczą to teorią ewolucji i wrodzoną
                      poligamicznością, teorią "samców alfa" i t.p.), a innym zaczyna się dopiero
                      przed andropauząwink.

                      Ale są wyjątki... mam nadziejęwink.
                  • z_mazur Paradoks podrywacza. :))) 16.02.07, 08:49
                    Facet poznaje fajną dziewczynę. Proponuje jej spotkanie, które jest bardzo
                    udane, no ale przecież w tym momencie można powiedzieć, że ją poderwał. De
                    facto stał się podrywaczem, czyli powstaje duże prawdodopodobieństwo, że będzie
                    nadal podrywał. Czyli dla tej kobiety jako podrywacz jest już spalony. smile)))
                    • brzoza75 Paradoks dla podrywacza. :))) 16.02.07, 09:06
                      paradoks dla podrywacza:

                      facet poznaje fajna dziewczynę(....)i mimo, że ona mu się bardzo podoba,
                      podrywa dalej inne kobiety to jest podrywacz i tu jest spalony smile)))))))))))
    • misbaskerwill Re: Jacku... 15.02.07, 15:12
      Przyłączę się do sugestii Tri...
      Mamy przed sobą jeszcze dużo życia, a nasze Pociechy mają dosłownie całe życie
      przed Sobąwink
      Wczoraj też tragizowałem. Trudno rozsądnie myśleć, gdy czujemy, że nasze dzieci
      są zagrożone, nawet w bardzo pośredni sposób.
      I jak napisała Brzoza, najważniejsze - nie poddawać się, ignorować prowokacje i
      starać się jak najlepiej spędzać czas z maluchami.
      Łatwo napisać, ciężko wykonać, jak wczoraj znowu się przekonałem.
      A byłem tak pewien, że po ciężkim rozwodzie była małżonka negatywnie już mnie
      niczym nie zaskoczy...
      Całe życie się uczymy.
      A jak się w końcu nauczymy...cóż, widać świat nie zniósłby takiej mądrości.
      • jacekplacek66 miśku 15.02.07, 15:20
        zastanawiałeś się skąd taka nienawiśc się w naszych"zonach" bierze?
        mnie nie przychodzi nic do głowy.
        testowałem wszystkie możliwe zachowania wobec niej, żeby tylko coś się zmieniło
        w stosunku do mnie- i czasem potrafiła być miła, ale chyba tylko po to zeby za
        moment jeszcze bardziej mi dowalić.
        • bylominelo Re: miśku 15.02.07, 15:38
          ja doświadczam nienawiści byłej żony mojego obecnego chociaż ona mnie nie zna i
          jak mówi nic o mnie nie wie smile
          a Twoje dziecko chce być kochane i ważne jest małą kobietą ja zachowuje się
          podobnie jak długo mojego faceta nie ma - dostaję histerii ale z racji wieku
          tylko w duszy bo na zewnatrz umiem powiedzieć , że czuje sie opuszczona smile
          • jacekplacek66 Re: miśku 15.02.07, 16:33
            pewnie jest zazdrosna- wiem coś na ten temat (z autopsji)
            myslałem, że jak kogoś pozna to odczeoi się odemnie ale jak widzę trafia na
            jakichś dziwnych facetów ,jeden popełił samobojstwo (oskarżyła mnie o
            zamordowanie), następny zadzwonił, że pomoże mi w rozwodzie i jak chcę to on
            dostarczy mi ich zdjęcia robione w intymnych sytuacjach- posłałem go do jasnej
            cholery, a jej powiedziałem, zeby uważała z kim się zadaje(ze względu na
            córkę)bo cholera wie co to za gość.a od kiedy dowiedziała się, ze mam kogoś
            szykany zaczęły się na nowo ze zdwojoną siłą. Oskarżałamnie chyba o wszystkie
            możliwe przestępstwa(nawet najcięższe) a na sali rozpraw mówi, że mnie kocha i
            nie zgadza się na rozwód--paranoja
          • anja_pl to ciekawe 15.02.07, 16:41
            jak doświadczasz nienawiści ex swojego next, skoro ona ciebie nie zna, ani nie
            masz z nia bezpośredniego kontaktu?
            może jednak masz z nią kontakt?
            może to twoja była juz przyjaciółka...
            • bylominelo jak dla kogo ciekawe dla mnie żenujące 16.02.07, 08:22
              nie znam jej tzn tylko z opowiadań jej byłego - a za co mnie tak niecierpi
              pewnie za to , że jej były mnie kocha (jeszcze nikt mnie nigdy np. nie nazwał
              szmatą o ona owszem i za co - dlaczego kobiety są takie okrutne w stosunku do
              siebie )
              • anja_pl przykre 18.02.07, 11:40
                ja nazwałam szmata taką JEDNĄ, która rozwaliła mi rodzinę, pisałam do niej, że
                się kochamy, że mamy wspniałe dzieci, wspólne plany na przyszłość, a ona nadal
                uwodziła mojego męża, wytrwałą była, straciłam... boli nie piszę,

                następnych panienek mojego ex nigdy nie nazwałabym szmatami, one nie mają już
                ze mną nic wspólnego,
                to on układa sobie życie,
                mi juz ułozył...
      • marek_gazeta Re: Jacku... 15.02.07, 15:33
        Misiek, przecież ta kobieta (Twoja eks znaczy) gdzieś pracuje. Nie próbowałeś jej zasugerować, że rozwiesisz w jej miejscu pracy informacje na temat jej stosunku do ojca dziecka? Pani na stanowisku miałaby się z pyszna, gdyby wszyscy w pracy dowiedzieli się, jakie z niej ziółko. Sprawców by oczywiście nie wykryto.
        • bursztynowe Re: Jacku... 15.02.07, 16:50
          Marek, zlituj się....
          • brzoza75 Re: Jacku... 15.02.07, 19:35

            Heh i to podobno my jesteśmy czarownicami , laleczki , igiełki i te sprawysmile.
            • bursztynowe Re: Jacku... 15.02.07, 21:45
              a widziałaś kiedy czarownicę płci męskiej?

              no!
              • brzoza75 Re: Jacku... 15.02.07, 21:54
                widziałam czarusiów i czrowników wink
    • bursztynowe Jacek 15.02.07, 16:57
      Dlaczego jest Ci przykro?
      Bo dziecko nie było takie jak byś chciał (przyzwyczaiłes się, oczekiwałeś)?

      Czy robisz coś dla dziecko by potem oczekiwać jakiś
      gratyfikacji, "odpowiednich" zachowań ("no bo ja cie tak kocham, a ty mi robisz
      to czy tamto")?

      Twoja córka wchodzi w wiek coraz wiekszej autonomii, równiez emocjonalnej. I
      będzie "gorzej", a fochów i min będzie więcj. To nie lalka.

      Zdrową miłość, szczególnie do dziecka, naprawdę trudno zachwiać, nawet gdy
      pociecha wali piętami w ziemie, wrzeszcząc w niebogłosy.
      • brzoza75 Re: Jacek 15.02.07, 19:40
        Jacku skoro już wysłuchałeś naprawde wielu komentarzy , chciałabym Ci podrzucić
        jeszcze jeden pomysł, ponieważ masz dostep do internetu warto sprawdzić co się
        dzieje w Twoim mieście dla dzieci np.tu :
        www.miastodzieci.pl/,
        cierpliwości i udanego weekendu .

        • mja-1 Re: Jacek 15.02.07, 19:55
          Wszystkiego nie przeczytałam, ajm sory.
          Rzuciła mi sie jakaś taka mała wiara i szybkie zniechęcanie się taty do córki.
          Czyli brak wytrwałości.
          Miłość jest bezwarunkowa(co nie znaczy, że nie stawiamy dziecku wymagań).
          PS. Jak nas te tipsy i solarium po rozwodzie drażnią...
          • ladyhawke12 co do miłości i zmian 16.02.07, 07:49
            ja pracuje z samymi facetami, i odkąd pamiętam przebywałam stale z facetami, szkoła i studia, mam troche zboczone podejscie do życia, a jednak ja tez, mimo iz widzialy galy co braly, to sie pomylilam. Misku niestey znam zdanie facetow na temat wyboru kobiet, nie znam drugiej strony, ja wybralam faceta niezbyt przystojnego, bo przeciez nie o wyglad mi chodzilo, tylko o idealy ktore glosil, o te wieczory przy dobrej muzyce, gitarze, o te godziny przegadane na temat zycia jego sensu wartosci, wydawalo sie ideal, jaki czlowiek jest slepy. Jego egoizm wzielam za wspaniala filozofie zyciowa ktora wyznaje, jego brak poczucia wlasnej wartosci, za skromnosc, nie zwracalam uwagi tez na kase, stwierdzilam ze pomalutku dojdziemy do wszystkiego, ze nie wazne miec wazne byc. Niestety przeliczylam sie swoje niskie poczucie wartosci, podwyzszal sobie ponizajac, a jego filozofia zycia pokazala mi gdzie moje miejsce, o brak kasy obwinial mnie, i jego stale dazenie zeby miec lepsze niz inni, jego zazdrosc ze np sasiedzi kupili nowy samochod odbijala sie na mnie bo ja rozzutna kobieta bylam, i dziecku kupilam lizaka. Jak widac nie ma regol nie ma przepisu, nie ma testow, ani wrozki ktora powie ze ten czy inny jest tym wlasnie. kazdy patrzy na zycie innaczej, kazdemu inne sprawy i cechy ludzi sie podobaja, mozna miec zasady i przez nie wlasnie zginac. Dziwi mnie jednak nieodmiennie ze tyle lat zyje i pewne sprawy sie nie zmienily, zawsze najpier patrzy sie na wyglad a pozniej na to co masz w glowie, i najlepiej zeby zatrzymal sie dla kobiety czxas w wieku 18 lat, a i tak nie ma pewnosci ze jej nie wymieni na mlodszy model, a w przypadku facetow, pelny portfel, i pelny dostep do konta, najlepiej bez faceta,bo przeszkadza np. w ogladaniu serialu. Z przerazeniem patrze jak coraz ubozsze umyslowo staje sie nasze spoleczenstwo, ciesze sie ze trafilam na to forum, bo mozna tu nie tylko sie powyglupiac ale tez na poziomie porozmawiac.
            • marek_gazeta Re: co do miłości i zmian 16.02.07, 08:49
              Nie oglądać seriali... nie oglądać seriali... nie oglądać... Tak trzymać!

              Ja jeden jedyny wyjątek czyniłem dla "Archiwum X". Z góry przyznaję się do winy i proszę o łagodny wymiar kary.

              A co do wyglądu - facet umawia się z kobietą, bo mu się podoba, a zostaje z nią z wielu innych powodów. Te mniej atrakcyjne muszą po prostu dłużej czekać na swoją szansę albo wykazać się pomysłowością. Co do 18 lat to bez przesady, mnie się dojrzałe kobiety z klasą podobają o wiele bardziej, niż dziewczynki. Równie dobrze można napisać, że facet patrzy na wiek i wygląd, a kobieta na kasę faceta; tak niestety bardzo często bywa. Ale nie zawsze - i tu jest pies pogrzebany.
              • ladyhawke12 Re: co do miłości i zmian 16.02.07, 09:13
                Marku właśnie to napisałam tylko może innymi słowami, te mniej ładne czasami czekaja całe zycie a te "piekne", kolejny raz sie rozwodza.
                • mja-1 Re: co do miłości i zmian 18.02.07, 10:23
                  A jednak od poczatku świata nic sie nie zmienia.
                  kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,78525,1296843.html
                  • julka1800 Re: co do miłości i zmian 18.02.07, 11:47
                    mja napisala:
                    "Wszystkiego nie przeczytałam, ajm sory.
                    Rzuciła mi sie jakaś taka mała wiara i szybkie zniechęcanie się taty do córki.
                    Czyli brak wytrwałości.
                    Miłość jest bezwarunkowa(co nie znaczy, że nie stawiamy dziecku wymagań).
                    PS. Jak nas te tipsy i solarium po rozwodzie drażnią..."

                    Tylko miłośc rodziców do dziecka jest bezwarunkowa, w druga strone ... chyba
                    juz nie..
            • julka1800 Re: co do miłości i zmian 18.02.07, 11:51
              do tego co napisla Lady:
              czy nie jest tak, ze Ci ktorzy dobieraja partnerów wg kryterium nr 1 "wyglad i
              aparycja" beda to robili niezaleznie od wieku, czyli niezaleznie od tego czy
              maja 18, 28 czy 48 lat, a Ci dla ktorych to co w glowie bedzie kryterium nr 1
              beda zawszy sie nim kierowali niezaleznie od wieku?
              • brzoza75 Re: co do miłości i zmian 18.02.07, 11:56
                Julka niektórzy po prostu tak są skonstruowani...
                świadczy to o nich samych, wiesz?
                • julka1800 Re: co do miłości i zmian 18.02.07, 11:58
                  wiem i ja od tych pierwszych uciekam jak najdalej
    • jacekplacek66 wspaniały wekend z córką 19.02.07, 16:41
      Zabrałem córeczke od mamy bez specjalnych przeszkód- w zasadzie to pierwszy raz
      mama ja przywiozła do mnie- i od razu inne dziecko, kiedy widzi , że my rodzice
      jakoś sie porozumiewamy( były nawet uprzejmości)Czas zaplanowałem chyba dobrze
      bo w niedziele córka powiedziała : "szkoda, że już muszę wracać" Było wspaniale-
      jak dawniej.... Dziękuję za wszystkie forumowe rady...
      Pozdrawiam.
      • maza15 Re: wspaniały wekend z córką 19.02.07, 21:01
        Jacku życzę Ci samych radosnych chwil z córką,widzisz może być dobrze.Każdy ma
        gorsze dni,dziecko też.Bądż wyrozumiały,a będzie dobrze.Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja