Przemyśl co da ci rozwód z orzekaniem o winie?

16.02.07, 10:04
Wczoraj dostałam telefon z banku o następnym kredycie do spłacenia a
zaciągniętym przez jeszcze męża. Cóż nowa laska widać jest kosztowna bo i
młoda i fajnie się ubiera a to kosztuje. W nerwach zadzwoniłam na komórę do
męża o dziwo odebrał z pytaniem jak zamierza to spłacić. W odpowiedzi
usłyszałam, że po połowie ze mną. Mam dzisiaj nerw na niego. Poinformował
mnie, że ma przygotowany pozew za obopólną zgodą. Ja go poinformowałam, że
mam także przygotowany pozew ale z orzeczeniem o winie. Odłożyłam słuchawkę.
Przez cały wieczór wysyłał mi sms z pytaniem :przemyśl co da ci rozwód z
orzekaniem o winie? Do tej pory miałam wrażenie, że wiem co mi da rozwód z
orzekaniem, ale teraz zwątpiłam ? cholera o co mu chodzi i co tak naprawdę da
mi orzekanie o winie? mam doła
    • maheda Śle SMSy, bo się tego boi 16.02.07, 10:06
      Może się uda zrzucić na przykład spłatę zaciągniętego kredytu tylko na niego?
      Jak najbardziej z orzeczeniem o winie!
    • maheda I szybciutko o rozdzielność majątkową! 16.02.07, 10:06
      Bo pozaciąga kredyty i potem będziesz się martwić.
      • brzoza75 Re: I szybciutko o rozdzielność majątkową! 16.02.07, 10:11
        Jagoda mi dał satysfakcję , rozwód z orzeczeniem winy.
        • jagoda4444 Re: I szybciutko o rozdzielność majątkową! 16.02.07, 10:31
          Kredyty to on już pozaciągał, jak jeszcze mieszkał przechwytywał kolejne
          wezwania do zapłaty. Jak znikł to na nasz adres zaczęły spływać wezwania do
          sądu o niespłacenie należności. Porażka!!! spłącam jego kredyty, spłacam tylko
          odsetki gdzie mogę. Jestem spłukana i zadłuzona wszędzie gdzie tylko mogłam aby
          żyć z dnia na dzień. Co jeszcze usłyszałam od niego wczoraj: śmiech, że chcę z
          orzeczeniem o winie a nie mam na adwokata. I tutaj się nie mylił. Nie mam.
          Między jego sms miałam dziwne telefony, słyszałam kobiecy głos i wyrywanie
          słuchawki. Raz sygnał od ex po sekundzie jakiś nieznajomy numer. Mam wrażenie
          że moja następczyni się wkurzyła. Pewnie jej wmówił jaki to jest kryształowy, a
          ja zła kobieta byłam. Pewnie że byłam zła i głupia - bo tak długo z nim byłam.
          Do cholery czy ja naprawdę muszę mieć adwokata. Czy prawda sama się w tym kraju
          nie obroni? chyba na dodatek jestem naiwna
          • jagoda4444 Re: I szybciutko o rozdzielność majątkową! 16.02.07, 10:33
            Acha walczę o chleb powszedni - nie mam na zapłacenie za przeprowadzenie
            rozdzielności majątkowej. Do d..y to wszystko
            • maheda Poproś o adwokata z urzędu przy składaniu pozwu 16.02.07, 10:35
              Przydzielają losowo, więc może Ci się trafić ktoś początkujący, a może trafić
              ktoś, za kogo normalnie musiałabyś słono zapłacić.
              Nie daj się eksowi i składaj pozew jak najszybciej!!!
            • misbaskerwill Re: Ciekawe... 16.02.07, 11:07
              Od niedawna - kilku lat - funkcjonuje zapis, że nie można obarczać małżonka
              odpowiedzialnością za kredyt indywidualny. A w zasadzie - bez zgody małżonka
              nawet nie można brać kredytu.
              Może windykatorów to mało obchodzi, ale... zdaję się, że właśnie takie jest prawo.
              Jak dalej będzie uważał, że masz spłacać połowę jego kredytów - wyjaśnij mu, że
              to szantaż, a kredytami zaciągniętymi w złej wierze (ukrywając prawdę) może się
              zainteresować nawet prokuratura.
              A orzekanie o winie na rozwodzie ma jak w banku, zwłaszcza przy takim zachowaniu.
    • maggie11 Kredyty. 16.02.07, 10:51
      Zdaje sie, ze ostatnio prawo nieco sie zmienilo i nawet majac wspolnote
      majatkowa nie odpowiadasz za zobowiazania meza jezeli nie wyrazilas na nie
      zgody. Jezeli tak jest w tym przypadku to niczego za niego nie splacaj.
      • kruszynka301 Re: Kredyty. 16.02.07, 11:09
        oczywiście, że jeśli nie wyraziłaś zgody na zobowiązanie, to bank nie ma prawa
        od Ciebie ściągać, tylko od męża. Przepisy zmieniły się na początku zeszłego
        roku.

        natomiast co do orzekania o winie:
        - trzeba ściągać świadków,
        - rozwód trwa dłużej
        - generalnie jest bardziej nieprzyjemny
        ale:
        - strona winna, jeśli Tobie obniży się standard życia będzie obowiązana płacić
        Tobie alimenty
        - będziesz miała satysfakcję i papierek

        Ja osobiście nie wniosiłam o orzekanie o winie, chciałam rozwodu jak
        najszybciej i jak najmniejszym kosztem (tzn jak chciałam uniknąć niepotrzebnych
        stresów, koszty sądowe i tak płacił eks), a kilkadziesiąt tysięcy długów eksa
        spłaca on sam z kochanką.
        • kakoc Re: rozdz. majątkowa z terminem wstecznym 16.02.07, 11:19
          możesz wnosić o termin wsteczny. Ja tak zrobiłam i wygrałam sprawę. Muszą tu
          być jednakże WAŻNE POWODY. Napisz na priv. - podpowiem.
          I nie ociągaj się z wniesieniem sprawy.

          • kakoc Re: rozdz. majątkowa z terminem wstecznym 16.02.07, 11:25
            Również, tak jak Ty nie miałam kasy na zapłacenie kosztów. Zapłaciłam 30 zł po
            wniesieniu o zwolnienie z kosztów sądowych!!!
            A sprawa z orzekaniem o winie (mojej/jego???) przede mną.
      • ajmj Re: Kredyty. 16.02.07, 12:16
        Jesli nie podpisywałas ZGODY na kredyty to tylko ON odpowiada za ich spłatę.
        Zmieniło się to i uważam, ze dobrze. Po drugie sprawa o rozdzielnośc majątkowa
        Kobieto kosztuje 200 zł a Ty ją masz jak w Banku wygrana.
    • tricolour Tylko z orzekaniem o winie... 16.02.07, 11:15
      ... bo to jest właściwe nazwanie rzeczy. Inaczej do końca życia będziesz
      lekceważona i to na własną prośbę jeśli zaniedbasz orzekania o winie.

      Niektórzy wolą dla świętego spokoju mniejszych kłopotów procesowych, ale ja mam
      inne zdanie, bo nie lubię łażenia na skróty (co się mści). Winny ma być nazwany
      winnym.
      • kruszynka301 Re: Tylko z orzekaniem o winie... 16.02.07, 11:23
        Tri, to sprawa indywidualna - niektórzy, tak jak Ty, lubią mieć wszystko
        napisane czarno na białym na papierku, inni, tak jak ja, i bez papierka
        doskonale wiedzą, jak było naprawdę, i kto tu jest winnywink.

        Ale tak naprawdę, to rozwód z orzeczeniem o winie nie daje żadnej wymiernej
        korzyści (oprócz satysfakcji).
        • tricolour Proponujesz bylejakość. 16.02.07, 11:33
          Może dla Ciebie jest ważna tylko Twoja świadomość.
          Dla mnie ważny jest także porządek rzeczy i wynikające z niego działanie oraz
          przykład jaki daję swoim działaniem.
          • kruszynka301 Re: Proponujesz bylejakość. 16.02.07, 11:39
            Jak już nieraz dyskutowaliśmy, mamy zupełnie różne priorytety, dla mnie o wiele
            ważniejsza jest teraźniejszość i przysżłość, więc ja o wiele więcej czasu i
            energii poświęcam na plany, niż na powrót do przeszłościwink. Eksa już dawno nie
            ma w moim życiu.
            Co do rozstania z eksem, to w zupełności wystarczyła mi natychmiastowa zmiana
            nazwiska i orzeczenie o rozwodzie, bo pewne sprawy oczywiście muszą być
            zrobione.
            • tricolour To prawda - mamy zupełnie różne priotytety. 16.02.07, 11:48
              Tyle, że z tych priorytetów wynikają także konsekwencje. Ty dalej nie masz męża
              (chyba, że coś się zmieniło) czyli spodziewasz się nieślubnego dziecka. Może dla
              Ciebie to nie ma znaczenia, ale dla innych może mieć. Może mieć znaczenie dla
              dziecka...

              Na tym, w moim rozumieniu, polega bylejakość.
              • kruszynka301 Re: To prawda - mamy zupełnie różne priotytety. 16.02.07, 12:44
                Tri, o ile dobrze pamietam, to ślubu nie mamy oboje?wink. Doskonale zdaję sobie
                sprawę, że dla dziecka (a ściślej - dla INNYCH) może to mieć znaczenie, ale nim
                maleństwo pójdzie do przedszkola, będziemy już po ślubie (aktualnie czekamy na
                teściową, która nie wyobraża sobie nie być na ślubie jedynaka).
                Ze ślubem jednak można czekać, a z poczęciem malenstwa nie bardzo (im później,
                tym większe prawdopodobieństwo wad).
                Jak widzisz, moje postępowanie, zarówno odnośnie rozwodu, ślubu jak i maleństwa
                wynika z chłodnej kalkulacji zysków i stratwink.
                • tricolour Ślubu nie mamy oboje... 16.02.07, 13:02
                  ... z tą różnicą, że Ty mieszkasz z facetem (a ja nie mieszkam z narzeczoną) od
                  lat, spodziewacie się dziecka (a my nie) i w Waszym odczuciu jesteście
                  małżeństwem (a my nie).

                  Poza tym nie rozumiem co ma do rzeczy teściowa i to też jest pewien
                  dodatkowy-dziwny punkt widzenia...
                  • erzsi Re: Ślubu nie mamy oboje... 16.02.07, 13:32
                    bosz, Tri, no Radiem Maryja mi zaleciało.
                    Co Ci do tego kto z kim żyje, mieszka nie mieszka, ma ślub czy nie, jest w
                    ciąży czy nie??
                    • anja_pl Tri ma rację 16.02.07, 14:52
                      w tym punkcie zagadzam się z Tri i to nie ma nic wspólnego z radiem Maryja,
                      którego nie słucham i trudno mi się o jego ramówce wypowiadać,
                      szukanie pretekstu pt. teściowa (na marginesie, powinno być przyszła teściowa)
                      jest delikatnie mówiąc takie sobie....
                      po co chcecie wstąpić w związek małżeński? dla INNYCH, to tylko hipokryzja,
                      zastanów się: co dla WAS jest istotne, nie dla INNYCH,
                      jeśli zdecydowaliście sie mieć dziecko nie będąc małżeństwem, to po co ślub?
                      dzisiejsi ludzie są tolerancyjni i mało ich obchodzi czy dziecko jest ślubne
                      czy nie (na marginesie, wasze jest nieślubne, zostało poczęte przed zawarciem
                      związku małżeńskiego, zawarcie związku nic nie zmieni)
                      a jako samotna matka możesz z dziećmi rozliczać PIT-y wink
                      • kruszynka301 Re: Tri ma rację 16.02.07, 15:30
                        Anju, dla nas ślub nie jest istotny (zdecydowaliśmy się przecież świadomie na
                        dziecko, to nie była wpadka).
                        Faktycznie, ślub będziemy brać dla innych, i wcale się tego nie wypieram: dla
                        przyszłej teściowej, która koniecznie chce być na ślubie jedynaka (moi rodzice
                        już byli na moim ślubie, więc im wogóle nie zależy, powiedzieli nam już to),
                        dla przyszłego dziecka, i dla córeczki, która teraz jest na etapie
                        księżniczek, chce mieć śliczną, długą sukienkę na ślubie, no i uwielbia
                        przyjęcia - ale na to mamy czaswink.

                        Rozliczanie PIT-ów to mnie akurat nie dotyczy, bo przychody z dywidendy są
                        opodatkowane ryczałtowowink.

                        Podsumowując, po wyczynach pierwszego męża już nie jestem taka naiwna,
                        łatwowierna i wierząca. Dlatego ślub dla mnie nic nie znaczysad.
                        Jestem w 7-mym miesiącu, i porównuję sobie zachowania obu panów - mąż, wierzący
                        katolik, ślubujący przed ołtarzem, wychodził wtedy nagminnie do kochanki,
                        mówiąc mi, jak on bardzo cierpi, i jak ją bardzo kocha. Obecny partner,
                        niewierzący, bez ślubu, traktuje mnie z brzuszkiem jako cud natury..... Z oboma
                        przed zajściem w ciążę żyłam kilka lat, tylko z pierwszym miałam ślub....
                    • tricolour Nie słucham Radia Maryja więc czym zaleciało? 16.02.07, 15:42
                      Może mi wyjaśnisz.

                      Z drugiej strony widzę, że jakos emocjonalnie podeszłas do skądinąd prostego
                      mojego wniosku, że sytuacji Kruszynki i mojej nie da się porównać z przyczyn:
                      niemieszkania razem, braku ciąży i ślubu.

                      smile
                      • kruszynka301 Re: Nie słucham Radia Maryja więc czym zaleciało? 16.02.07, 15:53
                        wink))
                        Tri, ja się tylko zastanawiam, które z nas szybciej stanie na ślubnym
                        kobiercuwink.
                        Nie chcę być wredna, ale seks przed ślubem przecież też coś nieprzyzwoitego?wink.
                        I jeszcze jak się razem nie mieszka.....

                        Ok, znikam, idę się przygotować na spotkanie katowickie, już mam dobry humorwink.
                        • tricolour Nie ma mowy o nieprzyzwoitości... 16.02.07, 15:55
                          ... wręcz o pięknie.

                          smile
                          • kruszynka301 Re: Nie ma mowy o nieprzyzwoitości... 16.02.07, 16:01
                            No to gratulacjewink)))

                            Kurczę, naprawdę znikamwink)).
          • maheda Czemu bylejakość? 16.02.07, 11:51
            Kruszynka brała rozwód dla siebie, nie dla innych.
            Ja też.
            • tricolour Bo zaczęte, ale nie skończone... 16.02.07, 11:56
              ... a jedyny powód nieskończenia, to taki, by było łatwo łatwiej. I widzę, że
              nie jest to jednostkowe działanie w trakcie rozwodu - widzę, że to taka reguła.
              • maheda Dlaczego nieskończone? 16.02.07, 12:03
                Chciałam mieć jak najszybciej spokój i jak najmniej mieć kontaktu z Eksem -
                dlatego się rozwodziłam.
                Włóczenie się po sądach i wynajdywanie świadków, nerwy, które bym straciła (a
                które i tak trzymały się były na włosku) - to wszystko było niewarte orzekania o
                winie w moim (podreślam - w moim) wypadku.
                Dziecku lepiej zrobiła mama w miarę szybko uspokojona, niż pomogłaby mama ze
                zszarganymi nerwami, nie będąca w stanie normalnie się dzieckiem zająć.
                • tricolour Nie mówię o Tobie... 16.02.07, 12:09
                  ... a i Ty chyba tez pytałaś w odniesieniu do mojej wypowiedzi skierowanej do
                  Kruszynki.

                  Nieskończone bo:
                  1. Mąż winny, ale wina nie orzeczona.
                  2. Nowy facet jest od lat, ale nie ma statusu męża. Jaki ma?
                  3. Dziecko w drodze, ale rodziny ze względów formalno-prawnych nie ma.

                  I to wszystko nie dlatego, że są przeszkody, bo żadnych przeszkód nie ma. W moim
                  rozumieniu jeśli coś można zrobić, ale się tego nie robi, to jest to bylejakość.
                  • maheda Właśnie nie. 16.02.07, 12:25
                    Zrozumiałam, że wg Ciebie niezależnie od wszystkiego, jeśli można orzec winę, to
                    się powinno ją orzec, choćby się waliło i paliło, żeby dać przykład potomnym.
                    Nieporozumienie.
                    • tricolour To też nie jest tak kategoryczne. 16.02.07, 12:33
                      Jeśli facet jest winny, to należy tą winę kategorycznie orzec.
                      Oczywiście nie jakimś koszmarnym kosztem, depresją połączoną z samobójstwem czy
                      jeszcze czymś innym - np. zemstą tego faceta. Wszystko ma swoje granice, a
                      dojrzałość polega również na tym, by te granice znać lub przewidywać.

                      Mnie chodziło to, by się nie poddawać, bo przez orzekanie winy proces będzie
                      "trudniejszy i dłuższy". Uważam, że to złe prognozy.

                      • maheda Teraz rozumiem 16.02.07, 12:39
                        Jeśli tak, to pełna zgoda.
                        • tricolour To dokładnie tak jak z moim... 16.02.07, 12:43
                          ... procesem o nieważność małżeństwa, który mogę przegrać.

                          Chcę mieć świadomość, że zrobiłem, co tylko mogłem. Chcę wiedzieć ile tylko
                          można o Sądach Duchownych i ich działaniu. Chcę mieć wiedzę, na podstawie której
                          podejmę decyzję "co dalej" w przypadku przegrania sprawy, która też jest
                          "trudniejsza, dłuższa, kosztowna..."

                          smile)
                      • kruszynka301 Re: To też nie jest tak kategoryczne. 16.02.07, 12:56
                        tricolour napisał:

                        > Jeśli facet jest winny, to należy tą winę kategorycznie orzec.

                        W moim przypadku jako zadośćuczynienie wystarczyło zasądzić sędzinie 3 tys.
                        kosztów rozwodowych - znam bardzo dobrze eksa, i naprawdę, było to dla niego o
                        wiele gorsze, bo odczuwalne, niż uznanie go winnymwink. No cóż, z tego co wiem,
                        ślub z nową kobietą wyszedł go taniejwink)). Wredna jestem, wiemwink.

                        Tri, ja wiem, ze facet jest winny, i naprawde, sąd do tego nie jest mi wcale
                        potrzebny. Nie mam w wyroku orzeczonej winy obojga, bo na to bym się nie
                        zgodziła....
                        W moim przypadku jedynie wizja otrzymania alimentów skłoniłaby mnie do
                        wysteęowania o orzeczeniu o winie - ale przecież moja sytuacja materialna
                        poprawiła się po odejściu eksa - nie musiałam więcej go utrzymywać....

                        I nie mam wcale odczucia, że się poddałam, nie wnosząc o orzeczenie o winie -
                        to był mój świadomy wybór.... O unieważnienie ślubu kościelnego też nie wniosę,
                        bo tak naprawdę, zrobiłabym jedynie prezent wierzącemu eksowi i jego żonie.....
                  • menab Re: Nie mówię o Tobie... 16.02.07, 14:14
                    Czy bylejakośc to też zapomnienie o przykrych rzeczach, żeby tego nie
                    odgrzebywć?
      • jagoda4444 Re: Tylko z orzekaniem o winie... 16.02.07, 11:29
        Dzisiaj mam wrażenie, że jestem w matni z nosem przy szybie i ta wielka niemoc.
        Muszę się jakoś pozbierać. Cholera spłacam nawet jego konto bankowe, gdzie
        spływały jego wypłaty. Byłam upoważniona do tego konta, on z niego korzystał od
        10 lat ja tej forsy nie widziałam. Wziął debet do cna i wypłaty przestały
        wpływać a jego wcięło. Cholera w przedbiegach wygrałam medal na głupotę i
        naiwność. Przez te 10 lat nawet zapomniałam, że byłam upoważniona. Jedno jest
        pewne i mnie utwierdziliście w tym - składam z orzekaniem i niech się dzieje
        wola nieba. Brak mi sił na martwienie się na zapas, widmo dnia dzisiejszego
        przysłoniło mi przyszłość.
        • kruszynka301 Re: Tylko z orzekaniem o winie... 16.02.07, 11:33
          a co z innymi kredytami? Poza tym upoważnienie do konta a współwłasność to 2
          różne sprawy!!!
          Opisz może, jakie masz inne kredyty, czy eks pracuje, to spróbujemy
          podpowiedzieć, czy wogóle jest sens, żebyś je spłacała!
          Jesli już spłaciłaś długgi męża, a nie musiałaś, to zawsze pozostaje sprawa
          cywilna.

          I obojętnie, jaką decyzję jeszcze podejmiesz, od razu wnoś o rozdzielność
          majątkową, najlepiej faktycznie z datą wsteczną!
          • jagoda4444 Re: Tylko z orzekaniem o winie... 16.02.07, 12:04
            Ex jest nauczycielem. Nigdy nie powiedział ile zarabiał, a ponieważ zarobki
            nauczycielskie są ogólnie znane to i tak mniej więcj wiedziałam. Z jego pensji
            on opłacał świadczenia takie jak czynsz, prąd, telefon. Nic więcej go nie
            interesowało. I tak reszty nie oddawał. Zresztą prowadził luźne życie. Jak
            bywał w domu to pisał książkę. Po jego zniknięciu okazało się, że od dawna 9 m-
            cy tylko opłacał prąd. Wezwania do kolejnych zapłat musiał chować. Stanęłam jak
            wryta widząc te zadłużenia np. za 9 m-cy x 560 zł za czynsz i sprawa w sądzie.
            Zaczęły przychodzić także rachunki z Lukasa np. za lodówkę, odkurzacz. Tego co
            nie wziął z domu to po prostu kupił na raty. Wszystko przychodzi na nasz adres.
            Okazało się, że jak znikł w czerwcu to bawił w Polsce w różnych miejsach - w
            tłumaczeniu : rachunki z różnych miast za jazdę na gapę itd, itd (chyba wziął
            wszystko co było możliwe). Cholera we wrześniu bałam się podejść do skrzynki
            jak przyszła fala to zalewało mnie codziennie różnymi rachunkami. Przytłoczyło
            mnie to wszystko!
            • erzsi Re: Tylko z orzekaniem o winie... 16.02.07, 12:13
              cholera, no sorry, ale szlag mnie trafia jak czytam takie rzeczy - z powodu
              męża, że taki drań, ale mówiąc szczerze z powodu Twojej zgody na to i
              grzeczniutkiego opłacania jego długów też.
              Kobieto, obudź się! Na co jeszcze masz się zgodzić?
              zabierz te papiery i szoruj do adwokata, jak Ciebie nie stać, to wnoś o
              pełnomocnika z urzędu. Nie musisz płacić tych rachunków, ale tu faktycznie
              trudno bez konkretów i papierów coś na pewno stwierdzić.

              Co do winny to wyjątkowo zgadzam się z Tri wink. Mnie na tym orzeczeniu zależało,
              mężowi zależało na szybkim i spokojnym rozwodzie, więc w obliczu posiadanych
              przeze mnie dowodów się na to orzeczenie zgodził. Ale rozumiem, że do tego
              trzeba mieć siły /czyt. być taką wredotą jak ja ;p/ i mieć mimo wszystko nie
              najgorsze doświadczenia z małżeństwa.
              • jagoda4444 Re: Tylko z orzekaniem o winie... 16.02.07, 12:26
                Erzsi wiem, że masz rację. Tylko ja popadłam w taką depresję, że nie byłam w
                stanie nic zrobić i racjonalnie myśleć. Dzisiaj juz jest lepiej bo wylądowałam
                u lekarza i biorę lekarstwa. Niektórych kredytów nie spłacam, tylko odsetki.
                Żeby było śmieszniej na kwiecień ubiegłego roku mieliśmy zaplanowany remont
                generalny mieszkania. Z zakładu pracy wzięłam dwie pożyczki na to - on się
                ociągał ze swoimi pożyczkami mówiąc, że dostanie ale chyba w przyszłym miesiącu
                bo jest dużo chętnych. Remont przeprowadziłam, pożyczki wydałam, w kasie
                spłacam, czyli mam mniej wypłaty A Pana w czerwcu wcięło. Gdybym wiedziała co
                mi planuje!!!!!
                • erzsi Re: Tylko z orzekaniem o winie... 16.02.07, 12:38
                  Jagoda, ja wszystko to rozumiem, ale popatrz - nie miałaś czasu/siły/nie wiem
                  czego jeszcze, żeby leczyć depresję, ale znalazłaś to wszystko, żeby płacić
                  jego długi.
                  Nie myśl o mężu, on o Tobie nie myśli. Pomyśl o tym, co jest dobre dla Ciebie i
                  w to inwestuj czas, pieniądze i wysiłek. No jaki kretyn spłacałby długi, jeśli
                  wie, że spłaci je za niego ktoś inny??? Jeśli znasz jego aders /lub firmy, w
                  której pracuje/ to zamiast spłacać to wszystko odsyłaj mu w diabły te papiery i
                  niech sobie robi z nimi co chce. Żeby było taniej możesz kolekcjonować i
                  wysyłać hurtowo, powiedzmy raz w miesiącu wink.

                  Co do pożyczki na remont, no to mam tylko nadzieję, że zostaniesz w tym
                  mieszkaniu i przynajmniej będziesz fajnie mieszkać smile.
                  • jagoda4444 Re: Tylko z orzekaniem o winie... 16.02.07, 13:06
                    Erzsi ja naprawdę wiem, że masz rację. Działałam jak automat przez wiele
                    miesięcy. Praca - bo wbiłam sobie, że nie mogę jej stracić, dzieci - bo dla
                    nich muszę żyć.
                    • kakoc Re: jagoda - poczta!!! 16.02.07, 13:24
                  • kakoc Re: Nic nie odsyłaj!!! to teraz Twoje dowody!!!! 16.02.07, 13:22
                    To dla Ciebie b. silne argumenty w sprawie o rozdzielność!!!
                    • erzsi ok, najpierw zrób sobe kopie ;). 16.02.07, 13:27
                      ok, najpierw zrób sobie kopie wink.
                      • maheda Kopia nie jest dokumentem 16.02.07, 13:36
                        Chyba, że będzie wszystko poświadczać w jakimś urzędzie, co by dziewczynę sporo
                        kosztowało.
                        Kopie może odsyłać do jeszczemęża, żeby był świadomy, co przychodzi, a oryginały
                        niech chowa, skoro mogą się przydać.
    • chalsia Re: Przemyśl co da ci rozwód z orzekaniem o winie 16.02.07, 14:11
      u mnie proste to było - choć mogłabym eksowi udowodnić winę, rozwód był bez
      orzekania.
      Powód - rozwód bez orzekania o winie był istotny dla niego, a dla mnie ugoda
      majątkowa przy sprawie rozwodowej, na mocy której eks zrzekał się swojej
      współwłasności domu na moją korzyść - bez obowiązku spłaty.
      Czyli klasyczny układ.
      Chalsia
      • tricolour Czyli mąż kupił sobie nieorzekanie winy... 16.02.07, 15:49
        ... a Ty chciałaś też tej ugody - no i deal zrobiony, ale czy jest OK?

        Moim zdaniem nie jest. Jeśli ktoś uważa inaczej, to niech nie irytuje się gdy
        będzie musiał np. załatwiać coś za łapówkę. Temat rzeka...
        • amflandia Re: Czyli mąż kupił sobie nieorzekanie winy... 16.02.07, 17:41
          TRi jedno pytanie mam do Ciebie.
          Jeśli miałbyś do wyboru zostać z malutkim dzieckiem, bez mieszkania, samochodu
          i wszystkiego do czego ty a zwłaszcza twoje dziecko przez lata się
          przyzwyczailiście, ale za to mieć na papierze, że to żona była ta niedobrą
          wybrałbyś poniewierkę z dziekiem? Czy dla świętego spokoju olałbyś papier i
          spokojnie żył pozwalając dziecku rozwijać się w godnych warunkach ?
          Masz chyba świadomość, że utrata stałego kontaktu z ojcem, rozwód, rozpad
          rodziny a dodatkowo nagłe wyrwanie dziecka ze środowiska w którym do tej pory
          rosło to dla niego tragedia ??? W imię czego mamy przysparzać swoim dzieciom
          dodatkowej rozpaczy ? Głupiej satysfakcji? I to takiej na pokaz? Uważasz, że
          papier winna/winny zawsze są prawdziwe ? Sprawiedliwe?
          • tricolour Napisałem, że deal jest deal. 17.02.07, 00:02
            Zresztą nie wiem jak traktować to jedno pytanie skoro nigdy nie stałem przed
            takim wyborem: poniewierka kontra orzeczenie winy.

            Zresztą co to może być za człowiek, dla którego orzeczenie winy warte jest
            połowę majątku? Co on nawyrabiał, że nie chciał wątpliwego rozgłosu i zapłacił
            za to aż tyle?
            • chalsia Re: Napisałem, że deal jest deal. 17.02.07, 11:17
              > Zresztą co to może być za człowiek, dla którego orzeczenie winy warte jest
              > połowę majątku? Co on nawyrabiał, że nie chciał wątpliwego rozgłosu i zapłacił
              > za to aż tyle?

              Widać to co zrobił, w jego mniemaniu, wymagało takiego zadośćuczynienia.
              No albo po prostu "chciał być czysty".
              Chalsia

              ps. po 16-stu latach związku zostawił mnie z pierworodnym, oczekiwanym przez
              niego 5-cio miesięcznym dzieckiem, o które staraliśmy się przez jakiś czas - w
              tle (przynajmniej od drugiej połowy ciąży) stała koleżanka z pracy.
    • julinka601 Re: Przemyśl co da ci rozwód z orzekaniem o winie 16.02.07, 14:48
      Co daje rozwód z orzeczeniem o winie?
      Koszty ponosi strona winna,
      Nie ma obowiązku alimentowania ,w razie pogorszenia sytuacji życiowej,winnego
      małżonka.I to jest b. wazne!
      Mozna wnosić o rekompensatę za naruszenie dóbr osobistych/straty moralne/co
      wiaże sie z podzialem majatku.
      • majkel01 Re: Przemyśl co da ci rozwód z orzekaniem o winie 16.02.07, 21:32
        > Mozna wnosić o rekompensatę za naruszenie dóbr osobistych/straty moralne/co
        > wiaże sie z podzialem majatku.

        z tym akuat nieprawda. Rozwod nie stanowi naruszenia dobr osobistych, a wina nie
        ma zadnego wplywu na sprawy majatkowe.
    • nahana Re: Przemyśl co da ci rozwód z orzekaniem o winie 16.02.07, 20:32
      Ja też ( tzn. mój prawnik) złożyłam wniosek z orzekaniem o winie(przemoc,
      zdrada). On zresztą też: bo nie pracowałam. Wiem, ze będzie trudno, ale czy mam
      machnąć ręką na to zrobił?
      W sumie nie wiem.
      A z drugiej strony, gdybym miała dostać np. nasz dom, w którym mogłabym mieszkać
      z naszymi dziecmi, to nie wiem czy bym się nie zgodziła "bez".
      I ja tez mam problem z kredytami. Mamy jeden wspólny, hipoteczny na dom,
      zaciągnięty razem. I kilka innych zaciagniętych przez niego, o których
      (niektórych) nie wiedziałam lub zostałam po prostu o nich poinformowana po
      fakcie. On załozył mi teraz sprawę w sądzie o auto, bo nie zgadzałam sie na jego
      sprzedaż, a on twierdzi, ze sprzedac go musi, bo potzrebuje na odsetki za dom.
      Nie zgadzam się na płacenie na dom, w którym nie mieszkam ja i dzieci, tylko on
      z kochanką, ale z drugiej strony kredyt jest wspólny. No i te pozyczki? Nie wiem
      czy ja za nie odpowiadam czy nie?
      Czy orzeczenie winy ma jakiś wpływ na to?
    • majkel01 Re: Przemyśl co da ci rozwód z orzekaniem o winie 16.02.07, 21:40
      tak na dobra sprawe orzekanie o winie sprowadza sie czesto tylko do wymiaru
      czystej satysfakcji. I o to chodzi wiekszosci osob. Musisz sobie odpowiedziec na
      pytanie czy jestes w stanie przyjac ze zadne z was nie ponosi winy za rozpad czy
      tez uznasz ze wlasciwym bedzie orzeczenie winy meza.
      Tak na marginesie to przeciez rownie dobrze moze on uznac swoja wine i sprawa
      sie zakonczy rownie szybko i bezbolesnie. Czasami trudny do zrozumienia jest
      upor coniektorych przed uznaniem swojej winy skoro zalezec od tego beda jedynie
      koszty procesu oraz ewentualna alimentacja na przyszlosc (ale przeciez bardzo
      malo osob wystepuje o alimenty od eksmalzonka).
      • amflandia Re: Przemyśl co da ci rozwód z orzekaniem o winie 16.02.07, 22:13
        Wiesz majkelku niby masz rację, ale gdy ktoś przeciąga rozwód latami i spraw
        jest kilkadziesiąt, w dodatku obydwie strony stawiają się z adwokatami, koszty
        sądowe też zaczynają byc istotne smile).MAm taką sytuację w rodzinie, niestety ...
        I nie chodzi bynajmniej o jakiś majątek.Tylko o udowodneinie czyja wina.I
        wszystko jest na zasadzie golone strzyżone, bo zdradu z żadnej ze stron nie
        było, ani przemocy, ani żadnych patologii, a małżeństwo też niezbyt długie bo
        nawet roku nie prztrwało sad(.Gdybym tego na włąsne oczy nie oglądała, nie
        uwierzyłabym.
        • ataona Re: Tylko z orzekaniem o winie 16.02.07, 22:18
          > Tricolour: Tylko z orzekaniem o winie, bo to jest właściwe nazwanie rzeczy.
          Inaczej do końca życia będziesz lekceważona i to na własną prośbę jeśli
          zaniedbasz orzekania o winie.<

          Tri...
          dlaczego tak uwazasz? co to da? to orzekanie o winie? i dlaczego ma byc
          lekcawazona cale zycie? przez kogo?
          Czy nazwanie rzeczy po imieniu daje pelna satysfakcje?
          No nazwiesz po imieniu, i co? i lepiej?
          Mysle ze kruszynka dobrze postepuje, bo ma spokoj i dobrze SAMA sie czuje
          • tricolour Pisałem już o porządku rzeczy... 16.02.07, 23:56
            ... i niczego nowego nie naskrobię. Ludzie są różni i jednym zależy na tym
            porządku, a inni mają inne wartości.
            • alexolo Re: Pisałem już o porządku rzeczy... 17.02.07, 00:18
              w tej sprawie zgadzam sie z toba TIR w 100%

              nie wyobrazam sobie ..aby nawet nie spróbować powalczyc..o swoje racje
              i pokazać że mam pewne wartości i zasady którymi sie kieruje i
              którym jestem wierna do końca.
              nie chowam głowy w piasek..tylko dla tego ze ex tak chce!!
              • ataona Re: Pisałem już o porządku rzeczy... 17.02.07, 15:21
                Powalczyc mozna. Jasne.
                Ale to wyglada juz na zemste

                ...........
                Absurdem jest dzielic ludzi na dobrych i zlych.
                Ludzie sa albo czarujacy albo nudni
                • alexolo Re: Pisałem już o porządku rzeczy... 17.02.07, 20:51
                  ataona napisała:

                  > Powalczyc mozna. Jasne.

                  jak powalczyć ..to powalczyc do końca...tak to napisałaś od
                  niechcenia!!!!to powazne sprawy..wymagające zaciecia.. wyłożenia syfu na
                  wierzch, dodatkowego stresu..a nie tam jakieś " powalczyć ..trzeba
                  wiedzieć co sie chce i być konsekwetnym..po to aby formalnie pozamykac
                  swoje sprawy.

                  > Ale to wyglada juz na zemste

                  co wygląda na zemste..że jest sie wiernym swoim przekonaniom..że sie
                  podnosi z upadl\ku i wysoko zadziera głowe....

                  jaka zemsta...a nie słyszałaś o winie i karze? o konsekwencjach
                  brzydkich poczynań.
                  zemstą było by ... zabieranie dziecka .. dzielenie
                  mah\jatku,.,,,nekanie..alimenty na siebie!!!ic z tych rzeczy
                  >
                  > ...........
                  > Absurdem jest dzielic ludzi na dobrych i zlych.
                  > Ludzie sa albo czarujacy albo nudni
          • maza15 Re: Tylko z orzekaniem o winie 17.02.07, 17:50
            Ataona-dla mnie orzeczenie winy było bardzo ważne i czuję się lepiej z tym
            orzeczeniem.Oczywiście,że jest satysfakcja,lecz nie tylko.Jest to także
            jasne,uporządkowane zamknięcie etapu mojego życia.Po rozstaniu tyle spraw
            trzeba wyjaśniać,załatwiać,zmieniać,Człowiek ciągle się nad tym
            zastanawia,doszukuje,rozważa-a tak pewne sprawy są wyjaśnione i zamkniete.Jest
            winny tego co się stało./mój rozwód z orzeczeniem winy zakonczył się na
            pierwszej rozprawie/.Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja