Nieletnie dziecko jako świadek na rozprawie ?

18.02.07, 12:44
Znowu trącę dylematem.
Jednak potrzebuję porady.
Jest to możliwe ? Kilkunastolatek jako świadek na rozprawie rozwodowej.
    • tricolour Możliwe... 18.02.07, 12:59
      ... a może jednak "wystarczą" dorośli? Szkoda dzieciaka...
      • phimamdosc możliwe, że to kilkunastoletnie dziecko chce tego. 18.02.07, 13:51
        tricolour napisał:

        > ... a może jednak "wystarczą" dorośli? Szkoda dzieciaka...

        owszem
        ale kilkunastolatek wiele rzeczy widzi i jego zdanie może być decydujące
        a może nawet chciałby powiedzieć, co myśli, co widział..
        moja znajoma ma troje dzieci. dwoje starszych zostało poproszonych o
        wypowiedzenie się na temat związku rodziców.
        zrobili to, żeby tylko mieć już święty spokoj, bo.. ojciec alkoholik, awantury
        w domu, przemoc, ostatnimi czasy co chwilę wzywana policja.
        odetchnęli z ulgą, że mogli o tym wszystkim powiedzieć, naprawdę..
        sytuacje niektóre są tak rozmaite, że czasem i dziecko chce, i warto dopuścić
        je do głosu.
        i wbrew pozorom - niestety - dzieci w tym wieku bywają już niemal wyzute z
        uczuć wobec rodzica za to, czego się naoglądały, czego były i świadkami, i
        uczestnikami..

        • tricolour Masz rację - tak może być. 18.02.07, 13:55
          A na marginesie... czy rodzina (żona i dzieci) leczą się z choroby
          współuzależnienia?
          • phimamdosc tak 18.02.07, 13:57
            zaczęli jeszcze w trakcie małżeństwa.
            ona naprawdę go kochała i myślę, że wciąż kocha..
            chciała ratować związek, chodzić z nim na terapię
            skończyło się na tym, że cała rodzina się leczy, a najbardziej zainteresowany
            nie chce o tym słyszeć.
            • tricolour To dobrze. Dobrze dla rodziny... 18.02.07, 14:01
              ... a facet niech robi, co chce... a jedyne, co chce, to pić.

              sad
      • ol_ka2 Re: Możliwe... 18.02.07, 14:03
        Tri .. bardzo bym chciała! Nie jest to jednak możliwe.
        Nie ma tu osób trzecich - występują tylko teoretycznie
        (jak to przy rozwodach, nagle wszyscy dostają amnezji, nie chcą się mieszać)
        Dziecko jest jedynym świadkiem tego - co działo się wewnątrz rodziny, w domu
        - przez wiele długich lat, pamięta wszystko - razem ze mną przeżywa teraz..
        .. zawód, świadomość nieuczciwości, zarzuty etc.
        Dojarzało do własnych osądów, trzeźwego spojrzenia na sytuacje.
        Właśnie _dziecko_ sprowadza mnie wielokrotnie z wyżyn do prozy życia ..
        ..oddziela uczucia od rzeczywistości, pełen relatywizm!
        Przypominając trudy wielu chwil ..
        • phimamdosc jakoś tak chaotycznie, przepraszam 18.02.07, 14:08

          > Dojarzało do własnych osądów, trzeźwego spojrzenia na sytuacje.

          jeśli rownież tego chce, tak jak Ty, zróbcie to.
          wiele spraw można wyjaśnić, pokazać w odpowiednim świetle.
          nie wiem, od ilu lat, ale dzieci mogą..
          te przeze mnie wspomniane miały 16 i 17.
          na pewno ktoś tu będzie wiedział.
          wyśpią się po ostatkach i powiedzą smile
          trzymaj się ciepło i Dziecię również kiss
          wszystko będzie dobrze, bo walczysz.
        • tricolour Szlag mnie trafia... 18.02.07, 14:12
          ... że Ty, dorosła (a przynajmniej wiekowa) matka doprowadziłaś do tego, że
          jedynym świadkiem alkoholizmu (i reszty nieszęść) jest dzieciak.
          Mam ochotę stawiać prawie znak równości międzi zachowaniem Twoim i męża.
          • phimamdosc bywa. 18.02.07, 14:21
            tricolour napisał:

            > ... że Ty, dorosła (a przynajmniej wiekowa) matka doprowadziłaś do tego, że
            > jedynym świadkiem alkoholizmu (i reszty nieszęść) jest dzieciak.
            > Mam ochotę stawiać prawie znak równości międzi zachowaniem Twoim i męża.

            no niestety, tak bywa.
            u mnie trwało to kilka lat, ale w końcu zaczęłam o tym mówić, co poniektórzy
            zaczęli zauważać, coraz więcej sytuacji pokazywało, że mam rację i tak elementy
            układanki zaczynały do siebie pasować.
            nie stawiaj znaku równości, Tri.
            nigdy nie będziesz i dziękuj za to losowi - żoną alkoholika.
            nie będziesz się czuł jak śmieć.
            mogłabym długo, ale po co.
            ważne, że dziewczyna dojrzała do decyzji i zaczyna działać.
            • tricolour Żoną alkoholika nie będę - prawda. 18.02.07, 14:24
              A znak równości stawiam jako dziecko z takiej rodziny...
              • phimamdosc Rozumiem Cię. 18.02.07, 14:33
                ale w dalszym ciągu się nie zgadzam.
                Ona walczy, może zbyt późno, ale jednak.
                i uda Jej się.
                nie chcę wnikać w prywatne sprawy Twojej Rodziny, ale uwierz mi, że nie tak
                łatwo zrezygnować [z różnych przyczyn] z małżeństwa, nawet jeśli druga osoba
                Cię poniża, bije, pije, cokolwiek.
                kiedyś zapewne była miłość. jest dziecko. jest nadzieja, a jeśli ona gaśnie,
                jest tak potężny ból, taka niewiara, takie zdołowanie i takie poczucie
                poniżenia, wstydu, lęku, że ... naprawdę ciężko jest o tym mówić innym,
                unaocznić im to..
                wiem już jedno
                błogosławieństwem dla matki jest usłyszeć od dziecka po odejściu od męża:
                'mamusiu, tak jest lepiej'

                tak wolałeś? kiedyś? nie chciałeś wierzyć, że alkoholik się zmieni? nie
                chciałeś, żeby rodzina była cała?
                moje dziecko chciało.
                to ono poprosiło mnie o ostatnią szansę dla taty.
                a po roku..
                powiedziało, że kiedy jesteśmy bez niego jest lepiej.
                to był bardzo długi rok.

                postaw znak w swojej rodzinie i pamiętaj, że mimo podobieństw, każda sytuacja
                ma w swojej historii innych ludzi.
                • jagoda4444 Re: Rozumiem Cię. 18.02.07, 15:00
                  Niestety to się zdarza, że dziecko samo chce zenawać. Nie mam jeszcze złożonego
                  wniosku rozwodowego - jeszcze mąż chce się spotkać w najbliższym tygodniu, więc
                  będzie może okazja dogadać się w paru sprawach. A dziecko ...no cóż ma 17 lat i
                  wielokrotnie podjęło temat, że chce zenawać. Zamurowało mnie na tyle, że tylko
                  raz zapytałam :dlaczego? i usłyszałam, że chce to z siebie wyrzucić i oczyścić.
                  Nie jątrze, nie zagaduję o tym do niej, dam czas czasowi, może to pod wpływem
                  emocji, a może rzeczywiście tak to czuje. I będę miała dylemat
                  • phimamdosc ładnie.. 18.02.07, 15:09
                    jagoda4444 napisała:

                    > raz zapytałam :dlaczego? i usłyszałam, że chce to z siebie wyrzucić i
                    oczyścić.
                    >
                    > Nie jątrze, nie zagaduję o tym do niej, dam czas czasowi, może to pod wpływem
                    > emocji, a może rzeczywiście tak to czuje. I będę miała dylemat

                    dlaczego?
                    bardzo ładnie, madrze i dorośle odpowiedziała.
                    jeśli będzie nadal chciała w odpowiednim momencie - pozwól Jej..
                    to prawie dorosły człowiek, który ma swoje zdanie, swoje potrzeby i chce
                    uczestniczyć w rozpadzie rodziny tak, jak uczestniczył w jej trwaniu.
                    tylko teraz w końcu może powie wszystko i nastąpi to małe 'oczyszczenie'.
                    i wciąż, wciąż, wciąż będzie potrzebowała miłości. i pomocy w zrozumieniu.
                • tricolour Tak - nie rozumiemy sie. 18.02.07, 16:59
                  Ile czeka partner alkoholika od pierwszego sygnału, że picie przybrało
                  nienormalne rozmiary? Rok?
                  Jak Cię dupa boli, to też czekasz rok na pójście do ginekolga? A z zębem też rok
                  czekasz i masz NADZIEJĘ, że minie? Czekasz rok na poprawę nauki dziecka, gdy sie
                  dowiesz na wywiadówce, że dzieciak źle się uczy, czy zabierasz się za te sprawy
                  od razu?

                  Partner alkoholika czeka czasem kilkanaście lat zanim podejmie decyzję, że
                  należy coś zrobić. Musi najpierw oberwać aż siniaki wylezą, musi doprowadzić
                  całą rodzinę na skraj wytrzymałości, by podjąć decyzję, że nie można żyć z kimś,
                  kto ZAGRAŻA rodzinie...

                  W normalniejszych krajach matki, które nie radzą sobie z problemem alkoholowym
                  męża, stawia się pod sąd i żąda odebrania praw rodzicielskich na równi z ojcem,
                  bo oboje nie potrafią zabezpieczyć dobra dziecka.

                  Ciebie dziecko poprosiło o ostatnią szansę dla ojca,a Ty w zamian zmarnowałaś
                  rok jego życia. Dlaczego tak zrobiłaś?

                  Marnuj swoje lata - nawet się zabij jak chcesz, ale nie marnuj czyjegoś życia...
                  • phimamdosc Tri Ostry Jęzor ;) 18.02.07, 18:33
                    > Ciebie dziecko poprosiło o ostatnią szansę dla ojca,a Ty w zamian zmarnowałaś
                    > rok jego życia. Dlaczego tak zrobiłaś?
                    >
                    > Marnuj swoje lata - nawet się zabij jak chcesz, ale nie marnuj czyjegoś
                    życia..

                    po roku, mój drogi, ja już byłam po błyskawicznym rozwodzie.
                    bo nie czekałam z założonymi rękami przez ten rok, zbierałam dokumenty, dowody,
                    opowiadałam o tym, chodziłam z dziećmi i sobą do lekarza, zgłosiłam się do
                    Centrum Przemocy w celu zarejestrowania, zrobiłam wsio, co mogło pomóc nie
                    mojemu małżeństwu, bo to było niemożliwe, tylko temu, by w miarę spokojnie się
                    rozstać.
                    zwyczajnie WIEDZIAŁAM, że mąż się nie zmieni, natomiast dziecko wciąż tę
                    nadzieję miało.
                    musiałam pozwolić na to, żeby samo bacznie patrząc - zobaczyło.
                    wcześniej było chronione, jak tylko mogłam.
                    i nie pozwalałam na nic już, co mogłoby mi zagrozić.
                    ale wszelkiego rodzaju syndromy i chęć skrzywdzenia mnie była 'cudownie'
                    widoczna.

                    ja naprawdę Cię rozumiem, Tri
                    i zdaję sobie sprawę ze wszystkiego, co piszesz i masz cholerną rację.

                    acha, jeszcze jedno - nie okłamywałam dziecka. wiedziało, że nie chcę być z
                    tatą itd. wciąż miało nadzieję, że będąc w domu się zmieni. że to będzie dla
                    niego jakaś pomoc. pokręcone to wszystko, wiem, ale tak było i nie cofnę już
                    czasu.
                    i opowiadam o tym, i nie wstydzę się tego wszystkiego, bo może dzięki temu ktoś
                    przejrzy na oczy szybciej.

                    więc schowaj swój ostry jęzor, Kolego, bo uważam, że te kilka lat, które
                    straciłam są moją nauczką i że potem zrobiłam wszystko - i nadal robię - żeby
                    wyjść z tego galimatiasu jak namniej pokaleczoną razem z dziećmi.
                    no smile pohamuj twarz wink
                    • phimamdosc acha, jeszcze jedno 18.02.07, 18:41
                      w tej chwili mam z exem koleżeńskie stosunki, kompletnie nie przeszkadzam w
                      widywaniu dzieci, w zabieraniu ich na sobotę czy gdziekolwiek, normalnie
                      rozmawiamy, śmiejemy się, przychodzi na święta itd.
                      ten rok pomógł bardzo. nie mam czasu teraz tłumaczyć, że nie naraziłam nim
                      dzieci na cokolwiek.
                      jestem szczęśliwą osobą, a moje dzieci szczęśliwymi dziećmi.
                      nieważne, że rodzice mieszkają oddzielnie.
                      ważne, że normalnie ze sobą rozmawiają i że są.
                      • phimamdosc stęskniłam się czy co ;) 18.02.07, 18:59
                        no i wybacz, drogi Tri, moje tykanie na zasadzie:

                        mój drogi
                        Kolego
                        pohamuj twarz
                        no

                        możesz sobie wszak nie życzyć tego typu wyrażeń, do swojej osoby skierowanych.
                        pamiętaj tylko, mój aniele, że życie jest życiem i czasem, i niektórym, ciężko
                        świetliste rady wcielić w życie.
                        ale miej je, rzecz jasna, bo uwagi masz mądre, choć mocne.
                        przynajmniej te, które ja usłyszałam wink

                        to pa! wink
                        • tricolour Spoko... nie poczułem się tyknięty :)) 18.02.07, 22:27
                          ... bo wyznaje zasadę, że kto atakuje ten godzi sie obrywać.

                          smile
                          • phimamdosc i co? już? 19.02.07, 08:21
                            tricolour napisał:

                            > ... bo wyznaje zasadę, że kto atakuje ten godzi sie obrywać.
                            >
                            > smile

                            piękna zasada smile

                            ale czemu poczułam się zawiedziona?
                            a ring? kisiel? takie rzeczy?

                            a poważnie.. spoko, spoko, nie przedłużam tematu.
                            problem Autorki istotny niezwykle.
                            śmichy-chichy niepotrzebne.

                            dobrego dnia Wszystkim!
                            rozwiązania problemów wszelakich, a przynajmniej dobrych pomysłów na owe
                            rozwiązania.
          • ol_ka2 Re: Szlag mnie trafia... 18.02.07, 17:00
            Wybacz .. ale gówno prawda! Miłość jest ślepa! Przykre to ..
            .. bo w życiu, szczęście i cierpienie zlewają się, mieszają!
            Cierpienia nikt nie chce, nie lubi, nie zaprasza do wspólnego bytowania ...
            .. to zrozumiałe! ale czy nam się to podoba, czy też nie - bywa, przytrafia się!
            Małżeństwo to nie kontrakt biznesowy .. nie robisz założeń tak na wszelki ..
            .. a może przyda mi się jakiś ślad, trwały znak, coś co pomoże w ewentualnej
            przyszłości. Jak kochasz to wierzysz .. 'że się zmieni, opamięta itd.'
            W rzeczywistość wkrada się nierzeczywistość (ułuda)
            Wydaje Ci się, że to można jednak zażegnać .. bo przecież wszystko to co robisz
            ma cel w człowieku, którego kochasz, wszystko w kontekście tej kochanej osoby.
            Ten kto cierpi, traci siłę, napęd bo traci miłość ...
            .. i trudno mu się znaleźć, udaje się z wyprawą przez labirynt 'uliczek'
            wąskich i wyludnionych, 'brudnych' i 'chłodnych', 'pustych i surowych'.

            W tej wyprawie przez mury labiryntu prznika jednak światło, z czasem staje się
            bardziej ostre i zapewne wleje się w serce _bo z labiryntu jest wyjście _
            Potrzeba czasu, oswojenia, przystosowania ... teraz trudno to wytłumaczyć .
            .. przychodzi zrozumienie, że tak - życia zlutować się nie da!

            PS
            Co wiedzy i świadomości
            • tricolour Piszesz piekne posty... 18.02.07, 17:20
              ... którymi sie tu zachwycają. Poetyckie, wrażliwe... a w najważniejszej sprawie
              w życiu babrasz się w szambie...

              Wypracuj jakis bardziej spójny wizerunek siebie.
              • weekenda Przyganiał kocioł garnkowi... 18.02.07, 17:39
                kościół i wiara vs współżycie przed ślubem, które określasz jako przyjemność

                wielkie uczucie w realu vs siedzenie w necie od lat, na forum "rozwód i co
                dalej"...

                Czy będąc czarnymi literkami na białym monitorze i pisząc kilka słów na temat
                jakiś można w ogóle mówić o wypracowywaniu wizerunku? eeee tam.
                A co to znaczy wypracowywanie wizerunku? Myślę, że tu są dorośli ludzie, którzy
                swój kręgosłup już mają. I są jacy są. Chyba, że ktoś ma dwie twarze, dwie
                moralności, dwa życia. I chyba, że komuś net poplątał się z realem... bywa
                • tricolour Prowokatorka i zazdrośnica... 18.02.07, 22:20
                  smile)
              • jacekplacek66 Tri-- Kim ty jesteś?? 19.02.07, 18:13
                Ktoś zadaje pytanie- odpowiedz jeśli masz wiedzę i ochotę... Dlaczego oceniasz
                innych kto dał ci prawo do tego- i w taki sposób jeszcze...(masz problemy
                emocjonalne??)
                • tricolour Interesujesz się facetami? 19.02.07, 18:16
                  smile)

                  A tak na serio: Ty masz problemy emocjonalne - dopiekłem Ci w którymś-tam wątku,
                  to mnie teraz "ścigasz"...

                  Lataj ze mną, jak chcesz, ale nie licz na wiele, bo ja wolę kobiety.

                  tongue_outP
                  • jacekplacek66 Re: Interesujesz się facetami? 19.02.07, 18:24
                    szkodasmile
                    jakoś to przeżyję smile
                    ale zauważ, że większość twoich wypowiedzi jest "troszkę wredna" smile
                    osobiście nic do Ciebie nie mam każdy ma prawo mówić to co chce- tylko pomuśl o
                    uczuciach tych dotykanych twoimi wypowiedziami (są ze swoimi problemami, po co
                    im dokopywać)
                    nie pamiętam żebyś mi dopiekł.... smile)
                    jak się kolejny raz zawiedziesz na kobitce- napisz smile))))))
                    • tricolour Tylko "troszkę wredna"? 19.02.07, 18:31
                      No to rzeczywiście szkoda. smile)

                      Cieszę się, że nic do mnie nie masz. Serio. Ja także nie mam zamiaru jakoś
                      szczególnie Cię dotykać.
                      Moja wrednośc, to część charakteru - tak właśnie chcę być i jest to mój świadomy
                      wybór. Mało mnie interesuje wrażenie, jakie wywołują moje posty, choć i to jest
                      takie kategoryczne - omijam posty, w których dzieje sie prawdziwy dramat i wtedy
                      nie chcę dodatkowo go pogłębiać.

                      W sprawach innych zajmuje stanowisko jak najbardziej zbliżone do mojego
                      pojmowania zdrowego rozsądku i prawdy.

                      • jacekplacek66 szczególnie dotykać..... 19.02.07, 18:44
                        zaczyna być interesująco........smile
                        mam nadzieję , że ten wybór(wrednośc) nie sprawia Ci kłopotów w zyciu osobistym-
                        tylko po co być "świadomie wrednym"??
                        zdrowy rozsądek podpowiada, że lepiej nie zawierać małżeństw- a jednak......
                        • tricolour Nie - nie sprawia mi kłopotów. 19.02.07, 18:49
                          Niektóre nawet to lubią...

                          smile
                        • phimamdosc Re: szczególnie dotykać..... 19.02.07, 18:50
                          jacekplacek66 napisał:

                          > zaczyna być interesująco........smile

                          czy Wy naprawdę musicie tak przy Wszystkich?
                          zupełnie nie zauważacie zazdrosnych spojrzeń?
                          fstyt, Chłopaki!
                          • jacekplacek66 Re: szczególnie dotykać..... 19.02.07, 18:57
                            teraz bardzo modne jest obnoszenie się ze swoimi skłonnościami smile))))
                            ale Tri nie lubi facetów.... ja też wolę tę "słabszą" płeć (cholera słabszą-
                            ciekawe)
                            pewnie pomyślicie , ze myslę jednak o facetach jako tych słabszych...


                            wszystkie kobiety na traktory...........
                            • tricolour Na traktorze, mówisz? 19.02.07, 18:58
                              Ciekawe... musze spróbować... a masz jakis ulubiony model?

                              smile
                              • phimamdosc mam już chusteczkę na głowę 19.02.07, 19:01
                                chyba wystarczy, co?
                                • tricolour Taaaa..... w zupełności... 19.02.07, 19:03
                                  ... taki komplet garderoby jest w sam raz...
                                  • phimamdosc tak myślałam 19.02.07, 19:06
                                    żeby nie było, że samolub jestem, zawołam koleżanki
                                    odziane w równie interesujący, staropolski strój
                              • jacekplacek66 Re: Na traktorze, mówisz? 19.02.07, 19:07
                                a czego chciałbyś spróbować na tym traktorze?? bo o uprawie roli to chyba masz
                                mętne pojęcie smile
                                a model .... ZETOR- taki z klimą, radiem,komp pokładowym, satelitarnie
                                sterowany,4X4, full wypas... dosłownie smile
                                • tricolour Jak to czego? Jazzzzzdy !! 19.02.07, 19:09
                                  Orania, przerywania, siania nasienia....ups... nasion. Jak rola, to rola...

                                  smile)
                                  • jacekplacek66 Re: Jak to czego? Jazzzzzdy !! 19.02.07, 19:20
                                    Uprawa "tej" roli to cięzka orka- a jak dobrze uprawisz to ktos w szkodę wlezie
                                    ( lepiej zostawic ugór- sa dopłaty z unii do ugorowanych poletek)i na takie
                                    zarośniete chwastami nikt nie poleci.
                                    a przerywanie jest szkodliwe- pewnie słyszałes.
    • majkel01 Re: Nieletnie dziecko jako świadek na rozprawie ? 18.02.07, 18:11
      nie moze

      Kodeks postepowania cywilnego
      TYTUŁ VII. POSTĘPOWANIA ODRĘBNE
      DZIAŁ I. POSTĘPOWANIE W SPRAWACH MAŁŻEŃSKICH
      Art. 430.
      Małoletni, którzy nie ukończyli lat trzynastu, a zstępni stron, którzy nie
      ukończyli lat siedemnastu, nie mogą być przesłuchiwani w charakterze świadków.
      • majkel01 Re: Nieletnie dziecko jako świadek na rozprawie ? 18.02.07, 18:13
        powyzsze do sprawdzenia, link ponizej:
        bap-psp.lex.pl/serwis/kodeksy/akty/64.43.296.htm
        • jagoda4444 Re: Nieletnie dziecko jako świadek na rozprawie ? 19.02.07, 07:17
          Czyli 17 letnie dziecko jednak może zeznawać? trochę jestem w szoku, ponieważ
          boję się że stanę przed takim dylematem
          • majkel01 Re: Nieletnie dziecko jako świadek na rozprawie ? 19.02.07, 17:53
            jesli ukonczylo 17 lat mozna go powolac na swiadka, jednak jako czlonkowi
            najblizszej rodziny przysluguje mu prawo odmowy skladania zeznan.
            Prawde mowiac nie warto chyba robic taka krzywde dziecku i kazac mu zeznawac w
            sprawie miedzy jego rodzicami. Pozytywnie na jego psychike nie wplynie bo zly
            jest wybor albo mamusia albo tatus. Jego stosunki przynajmniej z jednym rodzicem
            sie ochlodza. Chyba nie warto.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja