zmiana nazwiska?

18.02.07, 15:33
Zastanawiam się nad zmianą nazwiska po rozwodzie. Może to i sztuczna
potrzeba, nie wiem. Pamiętam, że kiedy po ślubie przyjęłam nazwisko męża to
straciłam swoją tożsamość tak jakby. Potem przywykłam, prawie całe swoje
dorosłe życie spędziłam nazywając się tak jak on i jego rodzina. Ale teraz,
po rozwodzie wracam do siebie sprzed małżeństwa. Odkryłam, że w małżeństwie
próbowałam się stać kimś kim nigdy nie byłam. Jakaś część tego symbolicznie
ma związek z nazwiskiem. Tak czuję.
No, ale mam dziecko. Ono oczywiście będzie nosić nazwisko swojego ojca. Nie
wiem czy chcę fundować jej problem, że nazywać się będzie inaczej niż ja.
Gdybym nie miała dziecka, pewnie wróciłabym bez dylematów do swojego nazwiska
i tyle. A tak to nie wiem. Czy ktoś z Was miał takie doświadczenia? Czy też
może sobie wymyślam na siłę problemy?
    • ptys121 Re: zmiana nazwiska? 18.02.07, 17:49
      Dokładnie mam ten sam dylemat sad Nie wiem co mam zrobić z nazwiskiem nie chcę
      aby mój syn miał z tym później problemy albo rczej ja tłumacząc wszystkim za
      każdym razem dlaczego nosimy różne nazwiska.
    • weekenda Re: zmiana nazwiska? 18.02.07, 18:02
      Jakiś czas temu (na początku tego roku - chyba, że mnie pamięć myli) był tu
      wątek o tym temacie.

      To trudna decyzja.

      Pamiętam jak mi było ciężko jak nosiłam inne niż mój syn nazwisko. Jak coś
      chciałam załatwić urzędowego synowi to musiałam brać wszystkie papiery
      (metryki, akt ślubu) pisać wyjaśnienia - brrrrrrrrrrrr sad

      Pamiętam też jak straszliwie przeszkadzało mi nazwisko mojego byłego męża
      (jeszcze przed rozwodem). Po rozwodzie natychmiast wróciłam do nazwiska mojego
      syna smile

      Tak na zdrowy rozum kierowałabym się interesem dziecka. Ale z drugiej strony
      dzieci rosną... Zawsze można zmienić nazwisko drogą sądową jak dziecko wyfrunie
      z gniazda.

      Musicie to przemyśleć. Nikt nie da Wam jednoznacznej podpowiedzi.
      • notting_hill Re: zmiana nazwiska? 18.02.07, 18:42
        >Pamiętam też jak straszliwie przeszkadzało mi nazwisko mojego byłego męża
        > (jeszcze przed rozwodem). Po rozwodzie natychmiast wróciłam do nazwiska
        >mojego syna smile

        No, to miałaś zupełnie komfortową sytuację, jak rozumiem, bo zmieniając po
        rozwodzie nazwisko jako bonus dostałaś takie samo jak Twoje dziecko smile. I to by
        mi najzupełniej odpowiadało.

        Nie wiem czy ta sprawa jest formalnie jakoś skomplikowana, bo w klasie do
        której chodzi moja córka są takie kombinacje alpejskie jeśli chodzi o stosunki
        rodzinne, że nie jest to nic niezwykłego, że dziecko nosi inne nazwisko niż
        mama. I jakoś nikogo to nie dziwi. Mnie bardziej chodziło o stronę emocjonalną
        dla niej, bo może naturalnie przesadzam z tą wagą nazwiska, ale nie chciałabym
        dać jej odczuć że odcinam się od nazwiska które ona nosi.
        • julinekk Re: zmiana nazwiska? 22.02.07, 15:49
          no to ja ci powiem jak moze wygladac sytuacja od strony dziecka, bo sama to
          przezylam. nosilam inne nazwisko niz moja matka, ojciec (pozniej dowiedzialam
          sie ze nim nie byl) i siostra. i zawsze czulam sie z tym dziwnie, nie
          wiedzialam dlaczego ja jestem inna, ale czulam sie wykluczona poza nawias
          rodziny. zawsze byli "oni" i ja. przez dlugi czas chcialam sie nazywac tak jak
          reszta rodziny.
          no ale oprocz nazwiska w mojej rodzinie byly jeszcze inne powazniejsze problemy.
          w skrocie - inne nazwisko to zawsze przyczyna niekomfortowych sytuacji albo dla
          ciebie, albo dla dziecka (nawet jesli ci o tym nie mowi)
          • anja_pl Re: zmiana nazwiska? 22.02.07, 22:07
            Myślę, że twojego przypadku nie można porównywać do konkretnego mojego
            przypadku.
            Ty cierpiałaś, bo twoja cała rodzina: mama, tata, siostra nosili to samo
            nazwisko, tylko ty byłas inna.
            U mnie jest inaczej ja noszę inne nazwisko, swoje nazwisko, a dzieci noszą
            nazwisko ich ojca, info dla baskewill'a: oboje mają takie samo nazwisko,
            tylko ty się z rodziny wyróżniałaś.
            Dzieci wiedzą, dlaczego mam inne nazwisko i im to nie przeszkadza.
            I to, że ja mam inne nazwisko niż one , nie stawia je poza nawiasem.

            Nazwisko nie było powodem twego "niefak=jnego" dzieciństwa, ale jak sama
            piszesz inne, poważniejsze problemy.
    • anja_pl Re: zmiana nazwiska? 18.02.07, 21:40
      zmieniłam, dzieci maja nazwisko ich ojaca, ja mam mojego Taty,
      nie chcę nic od mego byłego,
      było to nazwisko mojego męża,
      nie chce być moim mężem, może też nie chcieć bym nosiła jego nazwisko, mi juz
      się ono nie należy, niech nosi go inna, jak się znajdzie,
      najśmieszniejsza sprawa była z dziećmi : chciały przyjąć nazwisko ich
      pradziadka !!!


    • erzsi Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 07:24
      też mam ten dylemat. Teraz noszę nazwisko podwójne, z tym, że poza oficjalnymi
      papierami używam tylko rodowego i na przykład w przedszkolu przedstawiając się
      przez telefon podawałam nazwisko i tłumaczyłam czyją jestem matką smile.
      Wiem, że rezygnacja z nazwiska męża zrobiłaby na nim niejakie wrażenie /znaczy
      nie podobałoby mu się to/. Ale czy warto z tego powodu to robić?
      Oczywiście gdyby nie dzieci nie miałabym żadnych wątpliwości.
      A tak to naprawdę nie wiem.
    • phimamdosc Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 08:14
      nie zmienialam.
      chociaz, nie ukrywam, przyszło mi to do głowy.
      ale jednak za dużo komplikacji, a ja już chciałam mieć święty spokój..
      teraz, kiedy o tym myślę, nie mam z tym zupełnie problemu.

      to, że zmienię nazwisko, nie zmieni mi przeszłości.
      • 374.4w Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 08:30
        zmieniłam. Nie zauważam, by dziecko źle się czuło z tego powodu, nie odczuwam
        żadnych komplikacji. Więcej: gdy już mogłam podpisywać sie starym nazwiskiem w
        końcu poczułam się sobą, wróciłam do siebie wink
      • sonrisa3 Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 18:29
        Nie zmieniałam. Nie czułam żadnej palącej potrzeby, żeby to robić. Nie chciało
        mi się wymieniać wszystkich dokumentów.
        Zawsze sobie żartuję, że może jeszcze kiedyś w przyszłości zmienię (jak poznam
        odpowiedniego "ofiarodawcę" nowego nazwiskawink) więc po co dwa razy wszystko
        wymieniaćsmile
        • sonrisa3 Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 18:59
          Żeby wszystsko było jasne - pisząc "nie zmieniałam" w tamtym poście miałam na
          myśli to, że zostałam po rozwodzie przy nazwisku męża, a nie to, że po ślubie
          nie zmieniałam.
          Po prostu nie wracałam po rozwodzie do panieńskiego nazwiska.
          • a.niech.to Re: zmiana nazwiska? 21.02.07, 20:20
            Postąpiłam tak samo, biorąc pod uwagę jednomyślną opinię dzieci obdzielonych
            przez exa nazwiskiem. Gdybym była sama, przyjęłabym z pewnością inne, pewnie po
            pradziadku.
            • anja_pl Re: zmiana nazwiska? 21.02.07, 20:39
              smile))))
    • weekenda Na temat ale 19.02.07, 09:31
      No właśnie.

      Wiele moich znajomych i koleżanek stwierdza, że źle się czuje nie "w swoim
      nazwisku". Że szczęśliwe zmieniały przed ołtarzem albo urzędnikiem nazwisko na
      mężowskie ale nigdy nie potrafiły wejść w ten nowy identyfikator. Ja zresztą
      też. Przez cały czas czułam się niekomfortowo z nowym nazwiskiem.

      Mam takie przemyślenia:

      może nigdy tak naprawdę nie kochałyśmy swoich mężów przyjmując ich nazwisko?
      może nie powinno być standardem przyjmowanie nazwiska męża?

      Wiem, że w sumie jest to wolny wybór. I decyzja należy do pary. Ale ta wolność
      wygląda tak, że żona przyjmuje nazwisko męża w całości lub z kreseczką a dzieci
      nazwisko ojca.

      Znam tylko jeden przypadek, kiedy dziewczyna się przeciwstawiła rodzinie
      przyszłego męża i powiedziała, że albo jej nazwisko dla niej i dzieci albo
      ślubu nie będzie. I tak było. Nomen omen nie chciałabym nazywać się Topór...
      dzieci Toporki wink)) (a w szkole "siekierki" itd)

      Macie jakieś przemyślenia n/t?
      • notting_hill Re: Na temat ale 19.02.07, 13:15
        Mam podobne przemyślenia, to znaczy kiedys miałam, potem jakoś "przyschło". Ale
        mówiłam otwarcie o tym na początku, że przyjmując nazwisko męża straciłam jakby
        część siebie, stałam się kimś innym. Pół biedy gdyby to miało jakiś sens, gdyby
        to małżeństwo trwało i dalej byłabym "żoną swojego męża". Byliśmy rodziną i
        naturalne było że mamy to samo nazwisko. No, ale już rodziną nie jesteśmy, więc
        pomyślałam sobie że może i warto wrócić do tych swoich odczuć z początku
        małżeństwa, żey odnaleźć siebie "sprzed". Nazwisko tu ma też jakąś swoją rolę.

        Cieszę się jednakowoż, że są jeszcze inne osoby, dla których kwestia nazwiska
        odgrywa jakąś rolę w postrzeganiu swojej osoby. Bo czasem, kiedy mówiłam do
        kogoś o częściowej utracie tożsamości z powodu zmiany nazwiska, miałam wrażenie
        że się ośmieszam. Może u mnie to "wina" filologicznego wykształcenia, że słowa
        oddają rzeczywistość, ale i ją jakby kształtują smile. Dla "strasznych mieszczan"
        to bezsensowne rozdwajanie włosa na czworo.

        Ha, ale argument, że fakt zmiany nazwiska (czyli de facto "oddania" go exowi)
        bardzo by go dotknął, jest godny rozważenia.
        • elrusek Re: Na temat ale 21.02.07, 12:04
          A ja tak samo jak Ty - po ślubie, choć bardzo kochałam męża i przyjęłam Jego
          nazwisko, to czułam się tak, jakby ta dawna dziewczyna przestała istnieć. Potem
          to przyschło, teraz, od jakiegoś już czasu, a zwłaszcza ostatnio, kiedy jest
          między nami źle, znowu zastanawiam się jakie powinny być zasady przyjmowania
          nazwiska po ślubie. I dalej nie wiem. Wiem, że jeśli się kogoś bardzo kocha, to
          wszystko ulega przewartościowaniu.
      • tricolour Hm... 19.02.07, 18:35
        ... a moja Jedyna juz przymierza sie do MOJEGO nazwiska. Zreszta od samego
        początku znajomości wyraźnie dawała do zrozumienia, że... może być.

        smile)
        • notting_hill Re: Hm... 19.02.07, 18:47
          No, to może weekenda ma rację, że to jakoś symbolicznie znaczyło że się nie
          akceptuje tej osoby tak całkowicie? Ale może są przypadki zgoła inne- vide post
          tricolor. W takim razie masz chłopie szzczęście. smile
          Ja w każdym razie nie mogłam w trakcie trwania małżeństwa powiedzieć o sobie,
          że akceptuję tamtą rodzinę całkowicie i bez zastrzeżeń. Wiele ich zachowań jest
          mi obcych i wręcz niesympatycznych. Wydawało mi się, że mąż to mąż, a rodzina
          to rodzina i co mi tam będą gadać, w końcu z teściową ślubu nie biorę. Okazało
          się to totalnym mitem i jedną z tych prawd, którą weryfikuje życie.
          Więc tym bardziej argument za zmianą nazwiska...
        • 374.4w Re: Hm... 20.02.07, 12:27
          tricolour napisał:

          > ... a moja Jedyna juz przymierza sie do MOJEGO nazwiska. Zreszta od samego
          > początku znajomości wyraźnie dawała do zrozumienia, że... może być.
          >
          > smile)


          to może ona "leciała" na nazwiskowink)
        • anja_pl Re: ufff... 20.02.07, 12:37
          to nie ja, wink))
          ja już nie zamierzam zmieniać swojego nazwiska, dla żadnego faceta
    • kruszynka301 Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 09:47
      Nie miałam żadnego dylematu - zmieniłam od razu nazwisko - po tym, co eks
      wyprawiał, byłoby mi po prostu wstyd nosić jego nazwisko. I tak zresztą nosiłam
      podwójne nazwisko, więc tylko wystarczyło odciąć jeden człon (na pieczątkach
      równieżwink).
      Co do nazwiska córeczki, to Agusia traktuje nasze różne nazwiska jako rzecz
      naturalną, i widzę, że ją bawi odmienność (uwielbia sama pokazywać swój
      paszport na odprawach i w hotelach), szczególnie, że nasza rodzinka ma 3 różne
      nazwiska.
    • maheda Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 09:54
      Ja się zastanawiałam nad powrotem, ale ze względu na wyraźny problem u mojej
      córki zostawiłam sobie mężowskie nazwisko.
      Nie czuję się już z tym źle, to kawał mojej historii, poza tym - jeśli muszę
      dzwonić w jakiejś sprawie do Eksa, to dzwonię na stacjonarny i uwielbiam wkurzać
      Next, przedstawiając się imieniem i NAZWISKIEM, prosząc do telefonu "swojego
      byłego męża" smile
      • anmar123 Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 11:14
        maheda napisała:
        > jeśli muszę dzwonić w jakiejś sprawie do Eksa, to dzwonię na stacjonarny i
        > uwielbiam wkurzać Next, przedstawiając się imieniem i NAZWISKIEM, prosząc do
        > telefonu "swojego byłego męża" smile

        Nie jestem złośliwy, ale to mnie mocno rozweseliło!
    • jacekplacek66 Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 19:25
      Moja jeszcze żona ma podwójne nazwisko- czy po rozwodzie straci mój człon?
      • sonrisa3 Re: zmiana nazwiska? 19.02.07, 19:37
        Nie straci. Chyba, że sama będzie tego chciała.
        • jacekplacek66 He 19.02.07, 19:41
          a w przypadku ponownego zamążpójścia- będzie miała trójczłonowe??
          chodząca historia.......
          • brzoza75 Re: He 19.02.07, 20:48
            tez mnie to rozbawiło ale dzisiaj to mi dużo nie potrzeba smile)))))))
    • misbaskerwill co rozwaliło system komputerowy u mnie w pracy... 21.02.07, 10:21
      Moja ex nie zamierza wrócić do poprzedniego nazwiska (niestety) - i nie dziwię
      jej się, bo czasem nazwisko jednak sporo mówi o człowieku, haha.
      I tu wyjątkowo nawet nie zasłaniała się dobrem dziecka, ale w końcu to jej
      wyłączna decyzja. W zasadzie każdy może iść do urzędu i uzasadnić jakoś potrzebę
      zmiany nazwiska np. na Sobieski (ot, ze względów patriotycznychwink).

      Ale do rzeczy:
      Jest gdzieś pewna Pani, której bogate życie spowodowało konieczność
      zmodyfikowania systemu księgowego.
      Otóż ograniczeni informatycy nie przewidzieli, że można mieć trójkę dzieci,
      każde o innym nazwisku, do tego różnym od obecnego nazwiska matki.
      Czasami życie nie mieści się w "standardowych tabelach"wink
      • notting_hill Re: co rozwaliło system komputerowy u mnie w prac 21.02.07, 11:39
        Szczerze mówiąc jakoś tak dziwnie niefajnie mi się zrobiło po przeczytaniu tego
        co napisałeś, bo trochę to współgra z tym dowcipem, który opowiedział któryś z
        posłów przy okazji dyskusji o rodzinach patologicznych ("Wszyscy synowie mają
        na imię Józek, a jak pani chce coś od jednego z nich to woła...po nazwisku,
        hahaha).

        To że systemy robione są pod "statystyczne" przypadki to jakby normalne, kto
        mądry będzie tworzył dodatkowe pola "tak na wszelki wypadek", żeby mieć miejsce
        na ewentualne przypadki odbiegające od normy.
        Więc jakby nie w tym rzecz.
        Rzecz w tym, że Twoja wypowiedź jest po prostu nacechowana negatywnie, bo
        każdej kobiecie już od jakiegoś czasu wolno mieć każde dziecko z innym
        mężczyzną, jeśli jej się tak ułożyło życie i jeśli jest dobrą matką i dba o te
        dzieci, to dla nikogo nie powinno to mieć znaczenia. I tyle.
        • misbaskerwill Re: co rozwaliło system komputerowy u mnie w prac 21.02.07, 11:59
          "> Rzecz w tym, że Twoja wypowiedź jest po prostu nacechowana negatywnie"

          Ja opisałem tylko prawdziwy przypadek. O patologii i negatywnych sprawach
          wspomniałaś dopiero Ty. Ja stwierdziłem tyle, że wbrew pozorom nie tak łatwo
          wtłoczyć życie w tabelkę. Nawet pozornie najprostsze informacje. Co dla mnie
          akurat jest krzepiące, haha.

          A "wypowiedzi nacechowane negatywnie" to mieli programiści, którzy nagle musieli
          zmieniać strukturę bazy danych i programsmile.
          • notting_hill Re: co rozwaliło system komputerowy u mnie w prac 21.02.07, 12:18
            Bo też i tak to przywołałeś. Nie napisałeś, że chodziło o kogoś (i celowo nie
            używam tu wyróżnika płci), kto miał jedenaścioro dzieci i tego też system nie
            łyka.
            Tak, nie podoba mi się takie stawianie sprawy, które piętnuje kobiety za
            wystawanie poza system (i bynajmniej nie mam na myśli systemu komputerowego smile)
            i "przywoływanie" do porządku reszty za pomocą mniej lub bardziej subtelnych
            form manipulacji (to nie było do Ciebie, Ty wyraziłeś po prostu tradycyjnie
            przywoływane zdanie większości).
      • anja_pl Misiu 21.02.07, 20:14
        misbaskerwill napisał:

        >[ciach]

        > Ale do rzeczy:
        > Jest gdzieś pewna Pani, której bogate życie spowodowało konieczność
        > zmodyfikowania systemu księgowego.
        > Otóż ograniczeni informatycy nie przewidzieli, [ciach]

        czy komentarz na temat życia pewnej Pani i komentarz na temat ograniczenia
        umysłowego informatyków, że nie przwidzieli takiego przypadku jest wg ciebie ok?
        Bo wg mnie jest to jest właśnie bardzo negatywna ocena życia owej Pani i
        okropnie mi tu pachniesz drobnomieszcaństwem, kołtuństwem, dulszczyzną,
        hipokryzją itp.

        A mi Pani zaimponowała odwagą cywilną, tym, że pozwoliła swoim dzieciom nosić
        maazwiska ich ojców, nie obawiając się komentarzy podobnych do twojego.

        A co baskerwill myślisz na temat rodzin zastępczych, gdzie każde dziecko ma
        inne nazwisko i jest ich czasami o wiele więcej niż trójka?

        Czy wg ciebie lepiej byłoby, gdyby owa Pani usunęła ciąże, aby tylko jedno, no
        najwyżej dwa nazwiska były używane?


        Znowu rzucasz totalnie nieprzemyślane, szybkie i krzywdzące komentarze, nie
        bacząc na innych uczucia.

Inne wątki na temat:
Pełna wersja