kwiaty i przesądy

26.02.07, 10:39
Bardzo lubię kwiaty. Dostawałam je rzadko. Na specjalne okazje.
Kiedyś dostałam piękny bukiet na imieniny. W zasadzie imieniny to tylko
pretekst.
Dostałam je na przeprosiny za to, że mnie uderzył, popchnął czy coś tam.
Nie jestem przesądna. Słyszałam, że jak się zasuszy bukiet, to i zasusza się
uczucia. Głupie takie. Tamten piękny bukiet jednak zasuszyłam. Postawiłam go
w wazonie w korytarzu, tak bym zawsze, jak wchodzędo domu widziała ten
namacalny dowód jakości tego związku. Bukiet przetrwał dumnie parę lat. Mąż
patrzył na zasuszone główki róż i nie mógł się nadziwić, że tyle czasu
trzymam sentymentalnie ten wiecheć suchych kwiatków. Ja wiedziałam, czemu.
Niby nie wierzę w przesądy, ale ostatni prezent z rejsu o jaki poprosiłam to
buty. Modne, skórzane adidasy. Podobno, jak się dostanie buty, to się
odchodzi. Więc pytana o prezent poprosiłam o buty.
Kwiaty wyrzuciłam kilka miesięcy temu (wraz z mężem). Buty noszę czasem do
dziś, ale uwierają mnie tak samo, jak te wszystkie smutne wspomnienia.
Chyba już nie chcę dostawać kwiatów.
Strasznie mnie dziś to boli
    • madii77 Re: kwiaty i przesądy 26.02.07, 10:43
      ha..... ja swój bukiet ze ślubu zasuszyłamsmile

      drugi raz tego nie zrobięsmile

      • brzoza75 Re: kwiaty i przesądy 26.02.07, 11:05
        ja też zasuszyłam smile

        ale ostatnia róża która dostałam długo się trzymała mimo niekorzystych
        warunków wink
        • dzidzia803 Re: kwiaty i przesądy 26.02.07, 11:42
          Moja droga..... Ja bukietów nie zasuszałam, ale dostawałam buty i samam tez mu
          je dawałam. Hmmm..... także widzisz.... odszedł w moich butach. Pamietam jak
          moja mam kiedys nam powiedziała,że nie kupujcie sobie nawzajem butów bo to zle
          wróży.... No cóż.... teraz pozostaje tylko żałowac.... Drugi raz juz nie
          popełnie tego błedu...
          • kara114 Re: kwiaty i przesądy 26.02.07, 12:57
            Jakby nie patrzeć są to przesądy. Choć ja bukiet ślubny też ususzyłam i buty
            kupowałam.......
    • jacekplacek66 he 26.02.07, 13:17
      No to teraz znalazłem wytłumaczenie wszystkich problemów a w zasadzie ich
      przyczyny i skutków. Wynika z tego, ze to mie my jestesmy winni tylko zasuszone
      kwiaty i buty.....
      • wiewiorka29 Re: he 26.02.07, 13:24
        więcejsmile -jeżeli facet przez cały związek nie dał żonie nigdy kwiatka z żadnej
        okazji... to tylko i wyłącznie z głębokiej miłości i troski o ich związek smile)
        • 13monique_n Re: he 26.02.07, 13:31
          big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Bingo!
          • wiewiorka29 Re: he 26.02.07, 13:37
            Taaakkkk... co więcej myślę, że mój exio dlatego mi tyle kwiatków dawał,... bo
            liczył, że zasuszę wreszcie któregoś... i będzie miał problem rozstania z głowy!
            I nie przeliczył się- ja naiwna- zasuszyłam! smile i teraz czarno na białym widać
            -że to wszystko tylko i wyłącznie moją winą jest. Ma chłop rację jak nic. Moja
            wina, mogłam nie suszyć smile
            • 13monique_n Re: he 26.02.07, 13:42
              A jak Exio spalił mi wszystkie wczesniej ofiarowane kwiat? (aż tyle ich nie
              było, ale z 10 sztuk by się znalazło) plus bukiet ślubny???? To co niby?

              Swoja drogą pozostajemy teraz z Exiem w spoko kontaktach, więc może to razem
              się nałożyło? Kurczę, ale te przesądy skomplikowane są
              • wiewiorka29 Re: he 26.02.07, 13:53
                A.... to poważna sprawa jest. ..Z tym paleniem...
                Bo np podobno jak się podczas dużej burzy spali ziele (to taki od święcenia w
                czasie święta Matki B.Zielnej...chyba) to burza ustępuje i domowi nic nie
                zagrozi ani piorun nie trafi. No i modlitwy w tym czasie trzba szeptać...

                Więc wyglada na to, że Twój Ex gdy palił te kwiatki to też z dobroci serca i
                czytymi intencjami żeby lokalna Wasza burza w łagodność się przemienbiła, a nie
                z klątwami w głowie, ktore by Wam teraz nie pozwoliły się kontaktować tongue_out


                • 13monique_n Re: he 26.02.07, 13:59
                  Kurcze, ja niby czarownica jestem, ale cos wybrakowana sie czuje. Może jakies
                  szkolenie gdzies by, bo wiesz, wredna wydra plus wykształcone, oh pardon,
                  wyszkolona czarownica, to będzie akurat?

                  Hmmm, wiesz, ja myślę, że nie doceniałam dobroci serca Exa. big_grinDD ha! I on mi
                  nawet tak mówił! No, popatrz, tyle czasu minęło zanim blondynka skojarzyła
                  fakty. Dramat big_grinDDD
                  • wiewiorka29 Re: he 26.02.07, 14:15
                    Ja tam wolę się juz bardziej z wiedzy tajemnej nie dokształcać bo będę jak taka
                    od voodoo z obłędem w oczach(i zmarszczkami)... albo co? tongue_out
                    ale parę prostych takich lokalnych guślanych tricków... czemu by nie zastosować
                    dla dobra ludzkości(i swojego)?smile) tylko ciiiiichhhooo.... oni się boja
                    czarownic tongue_outP

                    Co do Exia.... ja też go długo nie doceniałam... no mówię Ci... dopiero
                    hohohoooo.. później, "doceniłam" co za słodki gagatek z niego tongue_outP oj doceniłamsmile)

                    Ale to dlatego, że nie tylko szewc bez butów czasem chodzi, ...ale i czarownicy
                    czasem się wydaje,że coś się da zdziałać bez czarów. No i brzdęk. Teraz wysiewam
                    ziółka w doniczkach bo na wiosnę ładnie rosną wink)) będzie co palić i z dymem
                    puszczać.

                    • 13monique_n Re: he 26.02.07, 14:57
                      wiewiorka29 napisała:

                      > Ja tam wolę się juz bardziej z wiedzy tajemnej nie dokształcać bo będę jak
                      >taka od voodoo z obłędem w oczach(i zmarszczkami)
                      Aaaaaaaaa tam! Ja juz mam zmarszczki. I jakoś żyję. Podobno to jest zaleta,
                      tylko trzeba dobrze trafić smile

                      > ale parę prostych takich lokalnych guślanych tricków...
                      hahaha, to ja juz się zapisuję na jakieś wink Bo czuję głód wiedzy/praktyki big_grin

                      > oni się boja czarownic tongue_outP
                      A uwierzysz, jak Ci powiem, że nie wszyscy? ha ha


                      >
                      > "doceniłam" co za słodki gagatek z niego tongue_outP oj doceniłam
                      > smile)
                      I co on na to "docenienie"? Ucieszył się? wink

                      >Teraz wysiewam ziółka w doniczkach bo na wiosnę ładnie rosną wink)) będzie co
                      >palić i z dymem puszczać.
                      No to ja naprawdę proszę o kurs korespondencyjny smile
    • sbelatka Re: kwiaty i przesądy 26.02.07, 13:37
      A ja uwielbiam żywe kwiaty..

      jesli ich nie dostaje - to sobie kupuję..
      wokół nich panuje dobra aura....

      a na dodatek zawsze lubiłam ładne widoki.

      a cóż piekniejszego niz w szklanym wazonie cudne bazie i kilka żółtych,
      entuzjastycznych tulipanów? gdy za oknem snieg?
      a w sercu żal?

      wiem.
      piekniejszy byłby widok pieknego mężczyzny z bukietem w dloni..
      zamieniłabym na niego szklany wazon, cha cha
    • jicky7 Re: kwiaty i przesądy 26.02.07, 13:55
      Kup sama sobie najpiękniejsze kwiaty. Będą przecież od kogoś , kto Ciebie
      najbardziej kocha smile))
      To pomaga.
    • julka1800 Re: kwiaty i przesądy 26.02.07, 16:29
      hmmm, bukiet slubny zasuszylam, czy to mialo jakies znaczenie? teraz moglabym
      powiedziec mialo, ale ..nie wierze w przesady specjalnie

      choc mialam kiedys zdarzenie, ktore moze podwazyc to, co napisalam powyzej:
      otóz, raz a potem drugi raz zgubil mi sie i znalazł pierścionek zareczynowy:
      raz zaplatal sie w czasie prania - zostal znaleziony w skarpecie syna, drugi
      raz w poscieli - znalazlam kilka dni potem

      Tak sobie mysle: do trzech razy sztuka, za trzecim juz go pewnie nie znajde
    • a.niech.to Re: kwiaty i przesądy 26.02.07, 22:02
      Trochę w bok od tematu. Już jako rozwódka dostałam w prezencie piękny grudnik.
      Żyłam nadzieją, że go podhoduję i doczekam się kwiatów. Po dwóch tygodniach
      kaktusowate zwiędło, a wszelkie zielska dość dobrze się mnie trzymają.
      Wyczytałam, że kaktusy to kwiaty starych panien - panienka z przemiału tyż
      panna.
      • wiewiorka29 Re: kwiaty i przesądy 26.02.07, 22:12
        Poważnie te kaktusy...ee? na szczescie nie mam zadnego kaktusa, nigdy mnie nie
        pociągały, choc od kwiatków mam casno w mieszkaniusmile Ale zupeeełnie nie wiem
        dlaczego juz trzeci wysiany lubczyk mi uschnął uncertain ... musze sprawdzic
        dokładnie czy trzeba go siać w czasie pełni czy nowiu księzyca ')) w końcu
        któryś wyrośnie smukły i pachnący.. do skutku smile) a potem to..wiadomosmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja