pomimo1
26.02.07, 10:39
Bardzo lubię kwiaty. Dostawałam je rzadko. Na specjalne okazje.
Kiedyś dostałam piękny bukiet na imieniny. W zasadzie imieniny to tylko
pretekst.
Dostałam je na przeprosiny za to, że mnie uderzył, popchnął czy coś tam.
Nie jestem przesądna. Słyszałam, że jak się zasuszy bukiet, to i zasusza się
uczucia. Głupie takie. Tamten piękny bukiet jednak zasuszyłam. Postawiłam go
w wazonie w korytarzu, tak bym zawsze, jak wchodzędo domu widziała ten
namacalny dowód jakości tego związku. Bukiet przetrwał dumnie parę lat. Mąż
patrzył na zasuszone główki róż i nie mógł się nadziwić, że tyle czasu
trzymam sentymentalnie ten wiecheć suchych kwiatków. Ja wiedziałam, czemu.
Niby nie wierzę w przesądy, ale ostatni prezent z rejsu o jaki poprosiłam to
buty. Modne, skórzane adidasy. Podobno, jak się dostanie buty, to się
odchodzi. Więc pytana o prezent poprosiłam o buty.
Kwiaty wyrzuciłam kilka miesięcy temu (wraz z mężem). Buty noszę czasem do
dziś, ale uwierają mnie tak samo, jak te wszystkie smutne wspomnienia.
Chyba już nie chcę dostawać kwiatów.
Strasznie mnie dziś to boli