alexolo
26.02.07, 23:11
dla niektórych dodatkowe cierpienie...pranie brudów...przedłuzona
sprawa...zbieranie dowodów..świadkowie i cały ten cyrk...
poczatkowo jeszcze miłosc do meżczyzny życia....i ciagła nadzieja ż e
wróci ,że przemysli..
teraz po 6 sprawach ( po 1 roku) wiem ...jestem pewna ..ż e sprawa z
orzeczeniem winy exa była dla mnie zbawiennym posunieciem!!
jego postawa...fałszywe zeznania.. cyniczne kontrpozwy, szydercze
usmiechy....pokazały mi z kim miałam doczynienia.... i dzieki samemuu
exowi zrozumiałam..że nie warto żałować tego związku ...bo nie było
czego....teraz sprawa rozwodowa jest tylko formalnoscia ...bez tego
dreczącego uczucia miłosci żalu nadzieji ..nie jest juz traumatycznym
przezyciem...
pewnie mnie zaraz skrytykujecie ...ale tak czuje...
i dziękuje ci mezulku za to całe szambo...dałes mi kolejna
szanse!!!jestem silna i mam w nosie ciebie i cały twój kram....a
dodatkowo jak sie da ...uświadomię ci twoja wine...i to że łamanie
wszystkich małżeńskich zasad to nie cacy tylko bee!!!