rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny

26.02.07, 23:11
dla niektórych dodatkowe cierpienie...pranie brudów...przedłuzona
sprawa...zbieranie dowodów..świadkowie i cały ten cyrk...
poczatkowo jeszcze miłosc do meżczyzny życia....i ciagła nadzieja ż e
wróci ,że przemysli..

teraz po 6 sprawach ( po 1 roku) wiem ...jestem pewna ..ż e sprawa z
orzeczeniem winy exa była dla mnie zbawiennym posunieciem!!
jego postawa...fałszywe zeznania.. cyniczne kontrpozwy, szydercze
usmiechy....pokazały mi z kim miałam doczynienia.... i dzieki samemuu
exowi zrozumiałam..że nie warto żałować tego związku ...bo nie było
czego....teraz sprawa rozwodowa jest tylko formalnoscia ...bez tego
dreczącego uczucia miłosci żalu nadzieji ..nie jest juz traumatycznym
przezyciem...
pewnie mnie zaraz skrytykujecie ...ale tak czuje...
i dziękuje ci mezulku za to całe szambo...dałes mi kolejna
szanse!!!jestem silna i mam w nosie ciebie i cały twój kram....a
dodatkowo jak sie da ...uświadomię ci twoja wine...i to że łamanie
wszystkich małżeńskich zasad to nie cacy tylko bee!!!
    • brzoza75 Re: rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny 26.02.07, 23:27
      ja Cię rozumiem smile
      serio i trzymam kciuki za ten wielki dzień !
      • chalsia Re: rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny 26.02.07, 23:52
        ja też świetnie Cię rozumiem.
        Nic tak dobrze nie leczy z miłości, jak zobaczenie obiektu tejże miłości
        w "pełnej krasie".
        Chalsia
        • alexolo Re: rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny 27.02.07, 00:09
          no właśnie...

          patrząc z dystansem....zadaje sobie pytanie /.///po co tyle
          żalu..cierpienia i nadziei...po co.....

          ale widocznie taka kolej rzeczy...kazdy musi przejść na detox aby
          wyleczyć sie z toksycznego związku..
          teraz widze ż e trucizna była okrutna....a detox konieczny...
          ciesze sie że zaczyna byc to moja przeszłość!!!
    • a.niech.to Re: rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny 27.02.07, 07:45
      Macie dzieci?
      • alexolo Re: rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny 27.02.07, 08:51
        tak synka...
        i od razu uprzedzam kolejne putania...synek w żaden sposób nie
        cierpi...sprawa rozwodowa nie kosztuje mnie tyle nerwów i emocji co
        wcześniejsza szarpanina z exem...w domu jest spokój...i nawet widzenia
        ojca z synem udało mi sie doprowadzić do systematycznych...mimo ż e
        jeszcze nie ma decyzji sądu.

        a niby jaki niszczacy wpływ na dziecko ma fakt że walcze o prawde..o
        honor...posrednio robie to również dla dziecka...chos mały nie ma
        pojecia ..że tata i mama spotykaja sie w sadzie.

        uważam że o wiele gorszy wpływ na małego miały ciagłe moje
        łzy...smutek żal flustracja...starch przed exem..niepokój
        niepewność...podjełam walke z wrzodem jestem zdecydowaną ...wiedzącą
        czego chce...i poznajacą swoja wartosc kobietą !!!i mój syn to
        widzi...czuje sie bezpieczniejszy..i pewniejszy siebie ,,,ma we mnie
        pełne wsparcie.
        tak jak napisałam wyżej...gdyby nie cyniczna kłamliwa postawa
        męża....nadal łudzia bym sie nadzieją ...miłościa , wzdychała bym na
        kazde wspomnienie o nim....byłam nie pewna...i rozchwiana.
        zapewniam.... sprawa rozwodowa nie jest tematem nr jeden w moim
        domu....nie jest zadnym tematem dla mojego dziecka... udało mi sie
        emocje związane z rozwodem odsunąć daleko daleko...
        oczywiście wewnetrznie przezywam kolejne sprawy 2-3 dni pprzed
        terminem( co wiedza formułowicze hihih)ale dziecko nie jest tego swiadome!!
    • marek_gazeta Re: rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny 27.02.07, 08:18
      Dawno Ci już pisałem, że facet był słaby i teraz kolej na bardziej dopracowany model. Za jakiś czas poślesz kochance bukiet kwiatów z podziękowaniem.
      • alexolo Re: rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny 27.02.07, 09:00
        marku dziekuje!!!

        juz teraz w duchu dziekuje exowi ...że pomógł mi sie uwolnic od
        siebie!!! a koleżanka kochanica... obejdzie sie smakiem..żadnych kwiatów
        nie bedzie...szkoda kasy...
        najlepszym znakiem mego uzdrowienia , totalny brak potrzeby odgrywania
        sie ...ignorancja ich postaci daje mi wiele satysfakcji i spokój ducha.
        teraz rozwód to czysta formalnośc ... bez wielkich emocji... ( te juz
        były) czy uda mi sie uswiadomić złe postepki męża czy tez
        nie...jestem dumna że podjełam ta walke!!!wytrzymałam i zaszłam taak
        daleko..( na poczatku było trudno...bo musiałam w sadzie powiedziec "
        nie kocham" choć kipiałam z miłości i rozpaczy) ale to było dawno
        ...i mam to za sobą
        • brzoza75 Re: rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny 27.02.07, 09:25
          to były cięzkie chwile Alexolo i być może jeszcze nie raz zaboli na sali , ale
          potem już będzie ok, trzymam za Ciebie mocno kciuki i czytam.
          • alexolo ree 27.02.07, 09:29
            hi brzozo... jak zawsze moge liczyć na cie ...to ż e sie uodporniłam nie
            znaczy ż e nie zaboli......
            ale dobrze wiedzieć że jesteście!!
            pozdrawiam!!!
            • brzoza75 Re: ree 27.02.07, 09:35
              myslę o Tobie ciepło będzie dobrze !
              • alexolo :-) 27.02.07, 20:36
        • tatiana44 Re: rozwód z orzekaniem winy.....zbawienny 27.02.07, 22:01
          witaj Alexolo,
          opisałas moje własne odczucia!!!Po drugiej sprawie i kilku podłych posunieciach
          exa(zastraszanie mojej mamy ,70letniej kobiety chorej na serce )jestem mu
          wdzieczna za odejscie...coraj bardziej
          Na jego widok zamiast dotychczasowego lęku i ukłucia w klatce piersiowej
          potrafię sie usmiechnąc i pomysleć :jaki malutki to człowieczek..tak jak ty
          niczego juz nie załuję,jestem coraz bardziej pewna,że to obcy facet z obca
          kobietą,której jak mawia moja koleżanka powinnam szampana postawić za przygarnięcie
          Odstawiłam juz uspokajacze,zaczynam działac planowo i rozumnie..
          i cieszy mnie fakt ,ze czuje się kims więcej niz zastraszoną żoną takiej
          miernoty a całkiem niedawno w odpowiedzi na rozwód prosiłam o separację mając
          obdukcje i dowody zdrady..eh!!
          pozdrawiam
          • alexolo hihih 27.02.07, 22:18
            teraz bedzie duzo lepiej...
            i masz racje to obcy człowiek... nawet juz zapomniałam jak pachnie...
            zapomniałam jego głosu...nie pamietam palców....i wielu innych
            szczegółów...zaczynam go postrzegac jak 1 chłopaka z którym sie rozstałam
            z15 lat temu...hm tak więc ex nic szczególnego

            i pewnie jeszcze nie raz zakłuje zaboli...ale jak ż e jestem
            szczesliwa..ze nie pisze juz tych żewnych postów coo na poczatku
            bytowania n forum
            kochane głowa do góry przestańcie byc ofiarami!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja