rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem??

03.03.07, 22:22
kochani...troche nie to miejsce ale już was znam i licze sie z
waszym zdaniem ...tak więc odwazyłam sie poruszyć temat z siostrzanej
beczki



juz nie wiem co robic a jest coraz gorzej....

mały jak tylko mu czegos zabraniam ...lub mówie " nie"
od razu uderza w czuły punkt!!!!
" mama mnie nie kocha....."
" kocha tylko tatuś"
"mama niedobra"
" nie lubie mamusi"
" mama dupa"

i tak w non stop....kiedys były to wazne powody...ale teraz z byle
powodu mały tak własnie reaguje!!!
no dzisiaj bylismy w sklepie po żarówki...mały był
nieznosny...cały czas uciekał .....chował sie ...ruszał rzeczy których
nie powinien...non stop albo go szukałam albo wołałam albo
upominałam...a on swoje kwestie..."mama dupa" głupia mama"
raczej takie zach miałam juz za sobą ...mały powrócił do tych
zachoiwań od 4-3 tyg
kupienie zarówki stało sie koszmarem...
2 tyg temu bylismy u psychologa...kobita twierdzi :

jest nieposłuszny- być konsekwetną ...ale nie przejmować sie
przeklina- niereagować...nie przejmowąć sie!!!!!
bije dzieci w przedszkolu- minie mu ..nie przejmować sie!!!
nie współpracuje w grupie w przedszkolu..jest samotnikiem- taki już
jest..nie przejmować sie!!!
rozbita rodzina ...sprzeczne prawdy od rodziców- mówic swoje ...nie
przejmowac sie!!


ponieważ mimo wszystko sie przejmuje ...i naciskałam p. psycholog...to
zgodziła sie przyjśc poopserwować małego w grupie w przedszkolu o
godzinie 9 i poswięci mu ( uwaga!!) pół godziny!!!
przeciez to kpiny....

czy waszym zdaniem mam nic nie robic ..i nie zastanawiać sie co i
dla czego dzieje sie z moim dzieckiem....jak moge pomuc mu i
sobie????

niby nic....ale ja sie po prostu martwie....super niania pomaga ale
ostatnie 3 tyg ........wszystko zniweczyły..
na ojca nie ma co liczyć sama musze coś postanowić ....pewnie ja
robie jakies błedy...hm moż e jakieś warsztaty wspólnie z małym!!???
wrocław - moze jakies rady!!!???





    • a.niech.to Re: rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem?? 03.03.07, 22:36
      Może mały na Tobie odreagowuje zagubienie w sytuacji rozpadu starej i
      nieukształtowania jeszcze nowej rodziny?
      Może tato poi go opiniami na Twój temat, które mały bezkrytycznie powtarza?
      Jest wiele starych wątków o podobnej tematyce. Warto po nie sięgnąć.
      Mogę Ci podsunąć, co na ogól się sprawdza. Kochaj bezwarunkowo, zapewnisz
      jakieś poczucie stabilności rozchwianego gruntu. Nie pozwól się tyranizować,
      czasem mały może sprawdzać Twoją miłość/cierpliwość w obawie przed odrzuceniem.
      Zachowuj spokój, cierpliwość, wyrozumiałość. Pamiętaj, że dziecko cierpi. Czas
      jest Twoim sprzymierzeńcem.
    • bazyliada Re: rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem?? 03.03.07, 22:41
      A ile Twój synek ma lat ?

      zresztą jakikolwiek to wiek dwie sprawy zawsze na pierwszym miejscu -
      okazywanie MIłości i konsekwencja... reszta to tylko dodatki
      smile
      • nanga.nanga Re: rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem?? 03.03.07, 22:44
        Poczytaj ksiażki Faber i Mazlish - np. "Jak mowić, żeby dzieci nas słuchały".
        I nie przejmuj sie.
        • alexolo wierze że macie doswiadczenie 04.03.07, 00:51
          w tych sprawach.....ale nie moge pojąc że mam nic nie robić !!!
          kocham go nad życie...- mysle że zdrowa prawdziwą miłością ...wiele moz
          e ale sa granice ..ktorych go ucze.mały jest zupełnie inny...niz 10
          miesięcy temu.... juz mi sie nie pokłada na ziemi ..nie pluje i nie
          zaczepia obcych nie straca złosliwie szklanych rzeczy z półek...a co
          było najgorsze...nie wali glowa w podłoge ..gdy nie jest spełniana jego
          zachcianka..
          kilka wizyt u pani pedagog..pomogło mi postepować konsekwetnie...
          i udaje sie ...ale od 3 tyg jest totalne nasilenie...złego!!!
          i kurde nie chciałam tego mówić ale jest tak od chwili gdy jego
          ojciec zabrał go po raz pierwszy...na pełne dwa dni ( bez nocy)po
          przyjeżdzie mały był nabzdyczony...i jak juz wam pisałam w którymś
          watku oznajmił" nie lubie mmamy bo mama nie pozwala tatusiowi
          mieszkac w domu....a tato bardzo chciał"
          i sie zaczeło......nie sadze że ex ma czas zajmować sie moja osobą i
          wymysla wyzwiska dla mnie...ale kłamstwo na temat mieszkania moz e
          pochodzic od niego....
          reszte mały sam sobie ułozył..

          a właśnie czy w jakis sposób i jaki prostować takie kłamstwa..czy olać ?
          • potanga Re: wierze że macie doswiadczenie 04.03.07, 01:14
            Musisz pogadać z exsiem.Wszystko wzkazuje ,że nieżle namieszał.Nie może być
            tak,że dziecko słyszy dwie prawdy.Jak ma je rozróżnić?Przeciesz kocha i Ciebie
            i tate i pewnie by chciał żebyscie byli razem.Musi zrozumieć,że tak już nie
            będzie i juz,ale to nie zmienia waszych uczuć do niego.Te sygnały muszą być
            przekazywane równocześnie przez mamę i tatę i dzieciak się przyzwyczai,dla
            niego stanie się to normą.A jak exsiu będzie go dalej napuszczał na Ciebie,to
            zagroz odcięciem kontaktów
            • a.niech.to Re: wierze że macie doswiadczenie 04.03.07, 09:23
              potanga napisała:

              > jak exsiu będzie go dalej napuszczał na Ciebie,to
              > zagroz odcięciem kontaktów
              i rozpęta się nad skołataną główką prawdziwa burza. Pomysł dobry, ale jak to
              zrobić, żeby nie nie rozchwiać małego jeszcze bardziej?
          • menab Re: wierze że macie doswiadczenie 04.03.07, 01:34
            Należy prostować.Ja ciągle broniłam tatę w oczach dziecka, a jak sie potem
            okazalo on robil jej pranie mózgu.Zaczęłąm jej pokazywać w odpowiednim
            momencie, że tata zrobił to i to, a mógł tak i tak jsli np nie przyszedł na
            spotkanie, to już nie broniłam go tylko mówiłam jak jest, oczywiście beż
            żadnych złośliwości> nie mogłąm być ciągle tą złą jak mnie przedstawiał jej
            tatuś.
            • a.niech.to Re: wierze że macie doswiadczenie 04.03.07, 09:28
              Po pierwszych samodzielnych odryciach dziecka na temat taty można zacząć się
              bronić. Nasze słowa mają wtedy dużą szansę, aby były w poważny i spokojny
              sposób rozpatrzone. Nie oznacza to, że dziecko uzna nasze racje. Niekoniecznie,
              możemy się zadziwić. Zależy od dociekliwości latorośli i poziomu exa, ale
              przesłuchania mogą sięgać daleko, daleko wstecz i dotyczyć całkowicie
              nieoczekiwanych rzeczy.
          • a.niech.to Re: wierze że macie doswiadczenie 04.03.07, 09:20
            alexolo napisała:

            > oznajmił" nie lubie mmamy bo mama nie pozwala tatusiowi
            > mieszkac w domu....a tato bardzo chciał"
            > i sie zaczeło......nie sadze że ex ma czas zajmować sie moja osobą
            i
            > wymysla wyzwiska dla mnie...ale kłamstwo na temat mieszkania moz e
            > pochodzic od niego....
            > reszte mały sam sobie ułozył..
            >
            > a właśnie czy w jakis sposób i jaki prostować takie kłamstwa..czy
            ol
            > ać ?
            Nie wiem, jak postąpić z malcem. W przypadku starszego niedojrzałka zaciśnij
            zęby i przeczekaj. Dziecko Ciebie też kocha i z bólem w sercu zacznie
            dogrzebywać się prawdy o Was obojgu i Waszym wkładzie w związek. Dojdzie sam,
            dlaczego mamusia nie może mieszkać z tatusiem. Gdyby trafiał Cię szlag,
            przypomnij sobie tę od Salomona. To się sprawdza. Hmmm... nie oczekuj, że
            dziecko pozostawi Cię bez winy. Na pewnym etapie akceptacji rozpadu rodziny
            możesz możesz artykułować własne prawdy bae obawy, że poranisz syna.Nie mam
            pojęcia jak taki proces przebiega u przedszkolaka i czy w ogóle następuje.
            Jeśli chodzi o słodkie maleństwa jestem właściwie zielona.
          • ivone7 Re: wierze że macie doswiadczenie 04.03.07, 15:01
            u mnie bylo to samo,ale wyszlam z zalozenia ze mowie prawde...na takie teksty
            odpowiadalam ze spokojem, ze niestety przestalismy sie kochac, ale ciebie nadal
            kochamy, nieprawda ze tata chce z nami mieszkac, nieprawda ze mnie kocha,
            ciebie tak a mnie nie....po roku okazalo sie ze ja mialam racje..a ona mimo ze
            kocha tate juz mu do konca nie wierzy...bo przekonala sie kto ja
            oszukiwal...sama zrobila przy mnie konfrontacje..bozeee jaka on mial glupia
            mine, jak zlapala go na klamstwie
            co do zachowania malego..to bardzo typowe..on sie czuje zagubiony..postaraj sie
            nie spelniac jego zachcianek a na teksty typu mama glupia itd mimo ze kotlowalo
            sie we mnie odpowiadalam ze spokojem i tak cie kocham najbardziej na
            swiecie...ale nie kupie tego czy tamtego....
            i taka moja rada, spedzaj z nim czas efektywnie..wspolna zabawa, wspolne
            gotowanie, sprzatanie...i czas..on tak samo jest potrzebny tobie jak i
            synkowi..zycze powodzenia i duuuuuzo cierpliwosci
            • alexolo Re: wierze że macie doswiadczenie 04.03.07, 15:08
              DZIEKUJE.....czyli prawda( dla 3 latka) miłośc i konsekwencja
    • bazyliada Re: rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem?? 04.03.07, 09:32
      Alexolo widać z tego co piszesz, ze mały nie radzi sobie kompletnie z ta
      sytuacją.
      Tobie jest ciężko, ale to TY jesteś dorosła i Ty musisz prostować to co jest
      pokrzywione.
      Zacisnąc zęby i robic swoje. Otaczać go miłością, konsekwencją w reagowaniu na
      niewłaściwe zachowanie, spokojnym tłumaczeniem jaka jest Wasza sytuacja.

      Nie wiem jaka jest Twoja historia. Ja mojemu niespełna sześcioletniemu synkowi
      powtarzam - postanowiliśmy , że nie bedziemy mieszkać z tatusiem. Na krzyk
      dziecka- nie to nieprawda, tatuś bedzie z nami mieszkał- spokojnie ( choć w
      srodku się gotuję )- tak postanowiliśmy. Nie wdaję się w dyskusję i długie
      tłumaczenie sześciolatkowi, krótki komunikat, przytulenie i tyle na ten moment.
      smile
      • alexolo dzieki 04.03.07, 09:37
        będe go kochac i bede konsekwetna ..postaram sie nie zwarzać na
        "nauki "exa

        ale słowa które wypowiada ukochane dziecko ....tak ranią .....
        wiem że on tak nie myśli...mam nadzieje...
        boje sie nic nie robic z tym......mysle o

        "balladzie o januszku"

        po prostu boje sie ż e na prostowanie zach syna bedzie za późno i
        obudze sie w sytuacji jak bohaterka w/w filmu!!!
        • bazyliada Re: dzieki 04.03.07, 09:41
          Alexolo choć Cię nie znam zaraz Cię stuknę w ... za tą Balladę o Januszku.

          kurcze i z tej złości żaden film mi sie nie przypomina jako kontra, zreszta to
          Ty musisz sobie znaleźć

          trzymaj się
          smile
          • a.niech.to Pogadam 04.03.07, 09:58
            Wydaje mi się, że popycham moje dzieciaczki w słusznym kierunku, jakby to nie
            miało wyglądać. Trochę po omacku, trochę z Waszymi cennymi radami za
            drogowskaz, ale jest nieźle. Jaki będzie efekt? Nikt tego nie wie. Pewnych
            spraw lepiej nie badać zbyt dogłąbnie.
        • a.niech.to Re: dzieki 04.03.07, 09:53
          alexolo napisała:

          > boje sie ż e na prostowanie zach syna bedzie za późno i
          > obudze sie w sytuacji jak bohaterka w/w filmu!!!
          Daj synowi okrzepnąć. Gdy upłynie potrzebny czas, aby zaakceptował nową
          sytuację, a na pewno to odczujesz, odkręcisz trochę zawór i wypuścisz nieco
          wrzenia, do jakiego Cię niewątpliwie doprowadzi. Dalej pozostaje nie
          popuszczać. Przypuszczam jednak, że zdrowiej byłoby przeholować z
          pobłażliwością niż zalewać chłopca nadmiarem miłości, zresztą przed tym sam
          zacznie się bronić.
        • chalsia Re: dzieki 04.03.07, 10:30
          > ale słowa które wypowiada ukochane dziecko ....tak ranią .....
          > wiem że on tak nie myśli...mam nadzieje...

          słuchaj On ma dopiero 3,5 roku. On nawet NIE ROZUMIE, że powiedzenie "dupa" to
          coś nie tak.
          Po za tym przypomnij sobie własne dzieciństwo - nigdy w złości na rodziców nie
          rzuciłaś im w gniewie i złości "nienawidzę Was"?????? A przecież to nie prawda
          była.
          Chalsia
          • chalsia Re: dzieki 04.03.07, 10:30
            errata - miało być

            a przecież to nie była prawda.
            • alexolo ok 04.03.07, 10:57
              wycieram łzy...poprawiam makijaż i lece do ludzi do pracy!!!!!
              • beatkach Re: ok 05.03.07, 09:51
                z makijażem i pracą ok wink
                ale problem jest i myślę, ze bardziej Twój niż synka.
                Jemu zawalił się świat i Tobie zawalił się świat. On ma tylko 3.5 Ty nieco
                wiecej i tez bardzo przeżywasz to co sie stało.
                Co można zrobić? No cóż. Mnie sie wydaje, że na początek złapać dystans do sytuacji.
                Czemu boli , gdy dziecko mówi , że nie kocha?>>> w pełnej rodzinie , na ogół
                zwala sie takie mówienie na bunt trzylatka i bierze na przeczekanie. Tobie od
                razu włącza sie myślenie ... a może on ma rację? Poczucie winy wali ostro po
                głowie. Zafundowałam swojemu dziecku (bez względu na to kto odszedł i zdecydował
                o rozstaniu)niepełną rodzinę. To moja wina. Takie myśli przychodzą prawie każdej
                samotnej mamie i czasem wystarczy tylko skrzywiona mina potomka, żeby uruchomiła
                nam się w głowach lawina samooskarzeń. Tak mamy. Co zrobić. Ano złapać dystans.
                Czy to czego mu zabraniasz jest decyzją bez sensu czy z sensem? Jeśli z sensem
                to się jej trzymaj, jeśli bez sensu to zmień. Dzieci nie potrzebują kumpli ( bo
                kumpli maja na podwórku) potrzebują rodziców , którzy jasno precyzują swoje
                wymagania i się ich w miarę możliwości trzymają.
                W sytuacji kryzysowej, a taką jest niewątpliwie rozstanie rodziców, powinien być
                choć jeden punkt stały , jasny i wyraźny... takim na ogół jest ten rodzic, z
                którym dziecko zostaje. To ten rodzic określa swoje prawa w swoim domu na nowo.
                NIe daj się tekstom... a tata by mi pozwolił... to próba ze strony młodego
                człowieka ugrania jakichś korzyści dla siebie ( dłuższe oglądnie bajki )... mnie
                i w innych sytuacjach ( które jeszcze przed Tobąwink) pomaga zawsze tekst...Ja
                rozumiem , ze chcesz... być może tata by ci pozwolił (koledzy mogą, wszyscy
                chodzą spać o 24 itp... dowolna konfiguracja chęci i pomysłów dziecka)ale ja się
                na to nie zgadzam. "Nie zgadzam" a nie , nie możesz, nie wolno. To daje zupełnie
                inną pozycję przetargową wink. Z "nie wolno" zaczyna się dyskusja "dlaczego? nie
                wolno" z "nie zgadzam" dyskusji nie ma i rodzic ponosi odpowiedzialność za swoje
                nie zgadzam się. Czyli wiem, że chcesz, ale ja dorosły odpowiedzialny za ciebie
                i w pełni rozeznający sytuację nie wyrażam na to zgody i już.
                Inną sprawą jest mówienie brzydkich wyrazów i obrażanie Cię. Nie wydaję mi się,
                że należy to przeczekiwać spokojnie. Może inaczej spokojnie, ale nie biernie.
                Mnie znowu pomogło coś takiego... gdy zdarzyło się, że usłyszałam tekst podobny
                do tych jakie Ty słyszysz... odkrywałam kary... znaczy mówiłam mniej więcej coś
                takiego...." Mówisz tak bo ci nie pozwoliłam.., jesteś zły na mnie bo... i
                dlatego tak mówisz" "Nie chcę żebyś tak do mnie mówił bo mi jest przykro, źle. "
                w ostrzejszej formie szło"Nie zgadzam się żebyś tak do mnie mówił". Pomogło.
                Myslę, ze bardziej odkrywanie kart i ukrytych motywów tych bolesnych słów niż
                samo "NIe zgadzam się" a moze i jedno i drugie.
                Aa i przy odkrywaniu kart nie wytaczałam taty jako działa numer jeden. Żadnego
                mówienia ..bo tata ci to powiedział...
                Na to co tata powie dziecku nie masz wpływu. Masz wpływ jedynie na to co Ty mu
                mówisz i masz prawo oczekiwać, ze synek będzie się zachowywał wobec Ciebie dobrze.
                A balladę o Januszku >>> głęboko na dno szafy.... niech nie straszy.Miłość do
                dziecka ma być bezwarunkowa, ale mądra, czyli stawiająca wymagania i granice.
                To, ze dziecko nie jest z pełnej rodziny wcale nie oznacza, ze musi się źle
                zachowywać i nie oznacza wcale , ze musisz mu we wszystkim pobłażać w ten sposób
                usiłując wynagrodzić mu brak pełnej rodziny.
                Spokojnie. Wszystko się ułoży. Po Twojemu. smile
    • jawanda Re: rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem?? 04.03.07, 21:35
      Myślę,że Two synek tak odreagowuje sobie trudną dla siebie sytuację w jakiej
      się znalazł.Powinnaś z nim rozmawiać jak z dorosłym.Na moich synów zawsze
      działało,gdy prosiłam ich o pomoc,bo mamusia sobie z czymś tam nie radzi,i oni
      zawsze stawali na wysokości zadania.Normalnie kłócili się na potęgę,w
      domu "latały" świnie,szmaty,wredne mordy,i podobne wyzwiska,ale wystarczył,że
      poprosiłam starsze,aby dawali dobry przykład młodszym i w domu panował
      spokój...Radzę,abyś szczerze porozmawiała z dzieckiem,powinnaś mu powiedzieć,że
      tata już z wami nie mieszka i w skrócie dlaczego,że teraz on jest w domu
      jedynym mężczyzną i że oczekujesz od niego pomocy.To wymaga cierpliwości,ale po
      jakimś czasie skutek będzie.Dzieci cenią sobie szczerośc dorosłych.Mam pięcioro
      dzieci,ich ojciec też nas zostawił,ale wiem,że na moje dzieci mogę
      liczyć.Szczerze wyjaśniłam im całą sytuację.Jeszcze jedno,nie oczerniaj
      ojca,dziecko tego nie zrozumie.To co się wydarzyło między wami,to wasza
      sprawa,dziecko nie zawiniło i nie może czuć się winne za rozpad waszego
      małżństwa.Cierpliwości i powodzenia życzę.
      • maza15 Re: rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem?? 04.03.07, 22:17
        Chyba trudno Jej będzie rozmawiać z trzylatkiem jak z dorosłym,nawet gdy to
        jedyny"mężczyzna" w domu...
      • beatkach Re: rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem?? 06.03.07, 10:00
        jejku, a ja tam bym nie chciala jako dziecko byc obarczona dodatkowa
        odpowiedzialnoscia za samopoczucie mamusi
        nie dosc ze rodzice mi zafundowali karuzele uczuc i emocji z glebokim poczuciem
        porzucenia to jeszcze ja mam byc silniejszy od mamusi????
        nie, chyba nie tedy droga...
        to dizala ale co sie w duszach dzieciecych dzieje wtedy...
        to dorosly zafundowal im taka sytuacje
        dorosly tez ma prawo sobie nie radzic ale jesli dorosly sobie nei radzi to
        dlaczego ma radzic sobie dizecko z natury slabsze od doroslego...
        rozmowa z trzylatkiem jak z doroslym ? odpadka... to co on ma zrozumiec bol
        mamusi i ma byc jej pocieszycielem? odwrocic role?
        to za duzo jak na barki tak malego dizecka. oczywiscie mlody udzwignie , nie
        jedno dzieci dzwigaja tylko jakim kosztem?
        oczywiscie ze dziecko powinno wiedziec czemu sie sypnelo malzenstwo rodzicow
        ale w formie i tresci dostosowanej do wieku, bez oskarzania... ono i tak
        widzialo co sie swieci i tak widzialo wiecej niz nam doroslym sie wydaje
    • de_m0nika Re: rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem?? 05.03.07, 00:04
      no przepraszam, rozmawiac to z nim trzeba, ale nie jak z dorosłym, bo to on
      potrzebuje opieki i wsparcia mamy, a nie odwrotnie. Zachowanie małego jest
      typowe dla jego wieku, wystarczy "stanowczo, łagodnie i bez lęku"smile sprawę
      załatwić. Jak: zalezy od dziecka i sytuacji: albo powiedziec wprost "Nie, synu,
      nie jestem głupia" albo "Złoscisz sie z powodu ...? Rozumiem, to może strasznie
      wkurzyć" Okreslać jasno reguły i ich się trzymać. Nie tłumaczyć się ze swoich
      postanowień, ale dużo rozmawiac o uczuciach dziecka. Chwalić za każdy dobrze
      zrobiony kawałek roboty, przytulic przed każdym pójsciem spać. Nie opowiadać o
      problemach małżeńskich, chyba, że sam pyta, ale wtedy nie obciążać go swoim
      żalem.
      Zamieszać, wstawic do lodówki na 3 godziny. Żartujęwink Tak czy inaczej, u mnie
      pomogło.

      U mnie działa reguła : przynajmniej raz rozsmieszyć, przynajmniej raz
      przytulić, przynajmniej raz razem się pobawić i przynajmniej raz pogadać. Na
      dzień.
      smile
      • jawanda Re: rozbita rodzina??? a kłopoty z dzieckiem?? 05.03.07, 09:02
        Miałam na myśli,że dziecko powinno mieć świadomość,że mama od niego oczekuje
        pomocy.Na moich synów zawsze działało,kiedy oczekiwałam od nich wsparcia.Kiedy
        mówiłam,że nie mam na coś pieniędzy bo np kupiliśmy lodówkę,to oni to rozumieli
        i nie robili przedstawień,gdy czegoś nie mogli dostać.Każdy dziecko w jakimś
        tam okresie swojego potrzebuje prawdy odpowiedniej do swojego wieku,każda matka
        znająca swoje dziecko wie co wysr=tarczy w danym momencie dziecku
        powiedzieć,nie można tylko nigdy dziecka okłamąc,bo traci się wiarygodność.
        Ja zawsze byłam szczera ze swoimi dziećmi i w chwili obecnej nie mam z nimi
        najmniejszego kłopotu.Jesteśmy dobrymi kumplami,nie mamy przed sobą
        tajemnic,zawsze szczerze rozmawiamy.
Pełna wersja