Ojciec .. zawsze na chwilę.

06.03.07, 17:44
Z niepokojem patrzę na bezskuteczność zabiegania 'akcji' ojcostwa.
Małżonek, pozostaje w pierwszej fazie kompletnego zaczadzenia nowym uczuciem,
tym samym pozostawiając wszystkie obowiązki.
Pojawia się wyłącznie na chwilę! Demonstruje dzieciom coraz silniejsze bodźce,
zwracając uwagę na swoją odrębność, atakuje agresją,
zachowując się jak worek pcheł.
Hołubi wyłącznie synka, córkę pozstawia w skrajnej rozpaczy - wyjaśniając,
iż bycie ojcem daje mu prawo do krzyków.
.. pozostawia rozżalone dzieci, łzy w oczach, smutek, żal!
Coś zgoła innego pozostawia mnie ..
Opiekę nad dziećmi sprawuję wyłącznie sama.
Codzienność, troska, wychowywanie.
Nasłuchałam się w życiu uwag, przeżyję i tym razem, bo wtykam mężowi
palce w oczy za niechlujstwo ojcowskie, za bylejakość, za bezmyślność
do bólu, i za różne numery.
Prawda, drażni mnie! .. nachodzi mnie nawet pogardliwość.
[chyba niedowcipne to słowo wink]
Ale co tam. Powiedzcie proszę szczerze, jak czekista czekiście wink
.. cóż ja uczynić mogę ?
Wielkim nie będzie, to i nie zasługuje na narodowy panteon!
Dokąd Go "przeflancować" wink

Chcę być w zgodzie z prawem, przeżyję wszystkie obrażone uczucia!
.. ale bezapelacyjnie dzieci muszą czuć się komfortowo i bezpiecznie!
Radźcie, gdzie pisać, jak pisać i co mówić .. bo ja się pogubiłam!
    • amflandia Re: Ojciec .. zawsze na chwilę. 06.03.07, 18:37
      A mogłabyś jeszcze raz sprecyzować pytanie ? Bo wypowiedz piękna, naładowana
      emocjami, tylko mało przejrzysta.Cięzko zrozumieć jakiej porady oczekujesz.
    • akacjax Re: Ojciec .. zawsze na chwilę. 06.03.07, 20:21
      Obawiam się, że tak już zostanie. Ty będziesz wszystkim się zajmować, a on wpadnie, pogada...pomiesza i zostawi dzieci w niepewności.

      Czasem wydaje się, że mniej spotkań bywa lepsze dla dzieci..tylko kto to zrozumie?
    • wierzba46 Re: Ojciec .. zawsze na chwilę. 06.03.07, 21:36
      Hołubi wyłącznie synka, córkę pozstawia w skrajnej rozpaczy - wyjaśniając,
      > iż bycie ojcem daje mu prawo do krzyków.

      Bycie ojcem daje mu prawo do widywania się z dziećmi i wspólnego wychowania,ale
      nie do wrzasków.I traktowania dzieci jednakowo.Nie powinnaś pozwalać na takie
      traktowanie córki.Ja bym zagroziła,że jeśli nie zmieni zachowania to
      ograniczysz kontakty.
      • amflandia Re: Ojciec .. zawsze na chwilę. 06.03.07, 21:38
        Groźby nic nie dają, eskalują tylko złość, zaczynają sie pyskówki, które do
        niczego nie prowadzą.Tu trzeba raczej na spokojnie.
        • ivone7 Re: Ojciec .. zawsze na chwilę. 06.03.07, 21:59
          zgadzam sie z tym...im wiecej spokoju tym wiecej zgody, pyskowki, awantury do
          niczego nie prowadza oprocz wiekszej zlosci..znam to z autopsji im bardziej
          bedziesz starala sie go pouczac, tym bardziej on bedzie chciac swoja pokazac
          swoja wyzszosc...kosztem dzieci..
        • wierzba46 Re: Ojciec .. zawsze na chwilę. 07.03.07, 00:14
          sorki,nie miałam na myśli pyskówki,tylko rzeczową rozmowę,że albo jednakowo
          traktuje oboje,albo niech nie przychodzi i nie wywołuje paniki.Spokojnie też
          można zagrozić,a potem się tego trzymać.
    • wiona11 Re: Ojciec .. zawsze na chwilę. 06.03.07, 22:17
      Rany, jacy ci faceci są do siebuie podobni. Mój miał tak przez pół roku od
      wyprowadzki. Nie widywał dzieci "za karę dla mnie" całymi tygodniami. Wpadał,
      wypadał, umawiał się, nie przychodził, miał zadzwonić - nie dzwonił, no
      słowem "wolny z odzysku i nikt mu nie będzie mówił". Dzieci ryczały za nim na
      potęgę, ja scierałam łzy, tuliłam, tłumaczyłam (głupia), że "tatuś je kocha". W
      końcu powiedziałam dość. Jak macie płakać, to nie mnie, ale jemu. Telefon w
      rękę, numer wykręcony i proszę, mów tatusiowi, czemu Ci smutno. Były walki,
      całe popołudnia spędzone wśród łez, dzwonków telefonów. Dzieci do niego, on do
      mnie z pretensjami, że je napuszczam. Miał syna zabrać na wyjazd, bo to męska
      podobno sprawa. Nie pozwoliłam. Oboje, albo wcale. Płacz, nerwy. W końcu zabrał
      oboje. I od paru miesięcy w miarę regularnie zabiera. I poczuł trochę
      odpowiedzialność za dzieci i za to, co z nimi robi. Chwilo trwaj!
    • essentiale Re: Ojciec .. zawsze na chwilę. 06.03.07, 23:24
      Niczym czarownica z Makgbeta mieszam mikstury wink
      [może zadziała - fantazje rozrywają lędźwie]
      I słusznie zostanę skarcona bo całość do wielkiego wybuchu ciągnie,
      rozwija się, temperatura i ciśnienie nie spadają, złość sublimuję w kołowrotek
      [sprzątanie] .. na ciemnych schodach łzę tylko uronię.
      Męska korona spadnie mu z głowy ?
      Bezsilność zatoczy koło.
      Nie jestem admiratorką wulgaryzmów - to i ulżyć sobie nie mogę wink
      Ale za jakie grzechy ? Ile etapów jeszcze przede mną ?
      • panda_zielona Re: Ojciec .. zawsze na chwilę. 07.03.07, 00:20
        to zależy na jakim etapie jesteś teraz i czego oczekujesz.jeśli spokoju i
        zapomnienia to przyjdzie z czasem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja