orzeczenie winy żony

08.03.07, 11:19
czy spotkaliscie się z wyrokiem rozwodowym-wina żony (nie mylić z obopólną).I
jakie zarzuty postawiono?Słyszałam,że praktycznie nie ma możliwości ustalenia
winy kobiety (chyba,że alkoholiczka, narkomanka).Podobno też zdrada, ale tę
trudno udowodnić, bo trzeba mieć namacalne dowody a poza tym rozpad
małżeństwa mógł nastąpić przed zdradą.Pytam, bo znajoma odeszła od męża
(zdrada, ale pożycie do udanych nie należało)i wychwala się,że nie dosyć,że
nie można udowodnić jej winy, ale jeszcze ona udowodni winę męża.Jak to
jest???
    • amflandia Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 11:36
      OJ żeby się nie przejechała na tej pewności siebie.
      • delika1 Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 11:46
        no właśnie.Nie lubię jejsmile, mądrzy się i jest wredna,dlatego pytam..Wiem,że
        zdradziła, odeszła do innego, ale hm..wiem też ,że od lat skarżyła sie na to
        małżeństwo.I mąż też narzekał.Ale ona zwiała w ramiona innego.No i jestem
        ciekawa jak z tą winąsmileTeorię znam, ale jak to jest w praktyce.
        • 374.4w Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 12:00
          brrr, niskie pobudki Tobą kierują, czyżby odeszła do Twojego męża??


          jesli chodzi o praktykę to poczekaj na wyrok Sądu
        • marie.walewska Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 12:15
          Owszem zetknelam sie z "wina zony". Nawet sie chlopak specjalnie nie musial wysilac. Z tego co
          pamietam przywalil jej: zdrady, zaniedbywanie obowiazkow rodzicielskich i opuszczenie. Nie gromadzil
          miliona dowodow - mial zdaje sie jakies zdjecia + kilku niezaleznych swiadkow. A i badanie, ze jest
          przy zdrowych zmyslach, bo zona sie bronila twierdzeniem, ze zwariowal i ma urojenia. Na 3
          rozprawach sie chyba zamknelo. Potem musial o dzieci walczyc, ale to juz inna historia.
    • nahana Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 12:24
      A czy to, ze zona nie pracowała przez czas trwania małżeństwa tylko zajmowała
      się dziećmi i domem to morze być traktowane jako wina w sprawie? I z tego powodu
      można orzec np. rozwód o wyłącznej jej winie?
      Innych zarzutów nie ma.
      • delika1 Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 12:30
        po prostu pytam - żadne osobiste pobudki mna nie kierują, spokosmile.Ja też jestem
        w trakcie rozwodu,ale z zupełnie innej przyczyny.Wiekszość rozwodów jest lub w
        koncu jest bez orzekania.I zaintrygowała mnie "wina żony", podsycona przez
        ww.znajoma, i tyle.Marie walewska, dzięki za odpowiedź, nieźle się chyba trzeba
        nawalczyś przy tym udowadnianiu sobie winy..
        • marie.walewska Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 12:37
          Chyba tak. Poza tym to jest zawsze trudniejsze - trzeba przed obcymi wywlekac, co by sie chcialo w
          najglebszej piwnicy zostawic. No chyba, ze ktos ekshibicjonista, albo pieniacz, to wtedy ma fajnie smile
          Ta ich sprawa nie byla jakas strasznie skomplikowana, bo dziewuszka rzeczywiscie sama sobie mocno
          nagnoila. Chyba tez miala nadmierne poczucie sily i bezkarnosci, albo bezmyslnie podeszla i nie
          docenila mocy uczuc zranionego do glebi rogacza sad
      • amflandia Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 12:46
        nahana napisała:

        > A czy to, ze zona nie pracowała przez czas trwania małżeństwa tylko zajmowała
        > się dziećmi i domem to morze być traktowane jako wina w sprawie? I z tego
        powod
        > u
        > można orzec np. rozwód o wyłącznej jej winie?
        > Innych zarzutów nie ma.


        NO co ty ?! Przecież to marzenie większości panów, ubezwłasnowolniona kobieta
        między nocniczkami a zmywakiem.To nie wina.TO bohaterstwo.I jak życie pokazuje
        szczyt naiwności echcch.
        • marek_gazeta Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 14:38
          > NO co ty ?! Przecież to marzenie większości panów, ubezwłasnowolniona kobieta
          > między nocniczkami a zmywakiem.

          Oczywiście bije z tych słów gorzka ironia, bo to nieprawda.

          Powtarzam, że facet woli być głodny z laską niż najedzony z kucharką.
          • misbaskerwill aqrat 08.03.07, 14:55
            > Powtarzam, że facet woli być głodny z laską niż najedzony z kucharką.

            Ja tam bym wolał być syty (żeby nie powiedzieć zaspokojonywink) z Kobietą.
            A laska to mi_się przyda dopiero na starośćwink.

            Ale dobrze mówi Marek - normalny facet chce zdobyć Kobietę, nie znaczy to
            jednak, że chce ją ubezwłasnowolnić. A w praktyce... no cóżsmile.
            • marie.walewska Re: aqrat 08.03.07, 15:03
              Czyzby Brassensa piosenki sie klanialy?
              "...Kucharki w Tobie nie chce miec...
              zechciej mi tylko sluzyc tam
              gdzie miejsce jest dla wielkich dam
              i mnie pocaluj"
              big_grin Milo zobaczyc czyjes fajne podejscie.
              • misbaskerwill :) 08.03.07, 15:16
                > Czyzby Brassensa piosenki sie klanialy?

                Klasykawink

                Już wszystko zostało powiedziane, napisane, wyśpiewane...
                • marie.walewska Re: :) 08.03.07, 15:36
                  > Już wszystko zostało powiedziane, napisane, wyśpiewane...
                  Tak mowia. Oryginalnosc nam podobno nie grozi.
                  Ale za to jak sie tego milo slucha big_grin
                  Offtopic - od dawna slychac o nowej plycie ZR, ale samej plyty nie, a moze tam by sie cos oryginalnego
                  trafilo smile
            • amflandia Marku i Misiu 09.03.07, 09:07
              Przykro mi bardzo, ale nie jesteście zbyt reprezentatywni ( w sensie
              statystycznym).POwiedziałabym nawet, że reprezentujecie poglądy
              niszowe smile).Mówiąc WIĘKSZOSĆ mężczyzn, myślałam raczej o pozostałych smile).
          • julka1800 Re: orzeczenie winy żony 08.03.07, 22:08
            "> NO co ty ?! Przecież to marzenie większości panów, ubezwłasnowolniona
            kobieta
            > między nocniczkami a zmywakiem.

            Oczywiście bije z tych słów gorzka ironia, bo to nieprawda.

            Powtarzam, że facet woli być głodny z laską niż najedzony z kucharką."

            dobrze byloby gdyby ta laska miała jeszcze cos w glowie ...chyba, moze sie
            myle wink
            • delika1 Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 08:58
              a wy tu o laskach, kucharkach itd, i w końcu nikt nie zaspokoił ciekawości
              mojejsmileA co do tych lasek, to wydaje mi się, że ważna w zwiazku jest przyjaźń.I
              szczytem naiwności jest myślenie,że ładna baba gwarantuje szczęście.Pewnie,że
              fajnie jak dba o siebie i jest laską, ale obok jest wiele wazniejszych rzeczy.
              • misbaskerwill Szczęście 09.03.07, 09:16
                > A co do tych lasek, to wydaje mi się, że ważna w zwiazku jest przyjaźń.I
                > szczytem naiwności jest myślenie,że ładna baba gwarantuje szczęście.Pewnie,że
                > fajnie jak dba o siebie i jest laską, ale obok jest wiele wazniejszych rzeczy.

                Szczęście to rzecz bardzo względna. Szczęśliwy jest ten, który wie, jak
                szczęście osiągnąć - dostępnymi środkami. Nie mam na myśli tylko środków typu:
                "40% polskiej młodzieży jest zadowolona z otaczającej rzeczywistości. Pozostałe
                60% nie ma pieniędzy na środki odurzające".

                A wracając do tematu - każdy dąży do szczęścia po swojemu. Są ludzie, którzy
                kompulsywnie zdradzają bądź regularnie "wymieniają" "laski" na nowsze, bo tylko
                to przynosi im szczęście.
                I co oni są winni, "skoro mają prawo do szczęścia", a life is brutal.

                > obok jest wiele wazniejszych rzeczy.

                Jest wiele wazniejszych rzeczy. Człowiek całe życie pracuje nad swoimi
                kwalifikacji, a potem okazuje się beznadziejny w relacjach międzyludzkich. Bądź
                na odwrót... Dla każdego co innego jest w życiu ważnewink. Dobrze tylko, gdy w
                połowie drogi nagle nie zmienimy na ten temat zdania i obudzimy się z ręką w
                nocniku.
                Ale chyba znowu odszedłem od tematusmile
              • nahana Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 09:16
                No właśnie Wy tu o....a ani autorka wątku ani ja nie dowiedziałyśmy się niczego
                na zadane pytaniasmile
                A co do oamwianego przez Was tematu. Ja byłam i zadbaną laską i dbajacą o dom i
                męża. W domu było czysto, obiad na stole, dzieic zadbane. Oprócz tego ja zawsze
                zadbana, elegancko ubrana, na spacery w szpilkach biegałam, wieczorem kolacje
                przy swiecach, seksowna bielizna (na codzień nie od swieta). Jego koledzy z
                zazdroscia patrzacy na mnie i nieraz wyrażajacy swoje zdanie, ze "ten to ma
                szczęście". I głupia nie jestem. Zawsze był dumny, ze jestem inteligentna, ze
                nie musi sie mnie wstydzić, ze mozna ze mna o wszytskim porozmawiać itd. I co?
                Pzregrałam, bo:"nie umiem jeździć na nartach, nie pożyczam mu pieniędzy i nie
                mogę mu zalatwić wielu spraw, bo nie mam praw jazdy..". Tamta posiadała owe
                cechy i dziś ona ma jego a ja nic....
                • delika1 Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 09:22
                  witaj nahana w klubiesmileu nnie tez tak bylo, tylko rozwaliło sie przez inna
                  konkretną babkę, a przez przemoc i zrobienie z mojego życia piekła.Zwiałam od
                  przemocowca.czasem samo bycie laską szczęscia w związku nie gwarantuje.Ani
                  lasce ani partnerowi.
                  • delika1 Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 09:25
                    miało być,że się nie rozwaiło przez konkretna babkę.A konkretna, bo też miał
                    sporo na sumieniu, ale on wolał sie zabawiać mając w domu ofiarę.
                    • nahana Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 09:43
                      Ja też zwiałam od niego z powodu przede wszystkim przemocy, po kolejnym pobiciu.
                      Moja psycholog powiedziała, ze gdyby chodziło tylko zdradę pewnie do dzisiaj
                      jeszcze z nim była....I chyba ma rację....Ale ja musiałam chronić siebie a
                      przede wszystkim dzieci.....
                      M. ma sprawe karną w sądzie za znęcanie sie i pobicia, ale chce rozwodu bez
                      orzekania o winie, bo "nie mam zadnych dowodów", (prokurator jest innego zdania)
                      i chce rozwodu z orzekaniem o "wyłącznej" mojej winie, bo: "nie pracowałam". Tyle
                      • chalsia Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 12:08
                        > M. ma sprawe karną w sądzie za znęcanie sie i pobicia, ale chce rozwodu bez
                        > orzekania o winie, bo "nie mam zadnych dowodów", (prokurator jest innego
                        zdania
                        > )
                        > i chce rozwodu z orzekaniem o "wyłącznej" mojej winie, bo: "nie pracowałam".
                        Ty
                        > le

                        no to możesz się z tego uśmiać do bólu. ROzwodu z Twojej wyłącznej winy na bank
                        nie będzie.
                        Chalsia
                        • nahana Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 12:09
                          A moze być np. wspólna wina? On: przemoc i zdrada, a ja: niepracowanie?
                          • misbaskerwill Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 13:00
                            nahana napisała:

                            > A moze być np. wspólna wina? On: przemoc i zdrada, a ja: niepracowanie?

                            Raczej pracowanie może być winą, jak przedkładasz pracę nad mężawink.
                            A skoro zamiast "niepracowania" zajmowałaś się domem i dziećmi, to wina jego, że
                            nie potrafił docenić.
                            • amflandia Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 13:03
                              misbaskerwill napisał:

                              > nahana napisała:
                              >
                              > > A moze być np. wspólna wina? On: przemoc i zdrada, a ja: niepracowanie?
                              >
                              > Raczej pracowanie może być winą, jak przedkładasz pracę nad mężawink.
                              > A skoro zamiast "niepracowania" zajmowałaś się domem i dziećmi, to wina jego,
                              ż
                              > e
                              > nie potrafił docenić.

                              Jeju jak mnie wkurza gdy ludzie mówią NIEPRACUJACA o kobietach zajmujących się
                              domem.Dziewczyno zrozum, ty pracowałaś, pracowałaś w domu, to ciężka i
                              niewdzięczna praca, bo za darmo, bez przerwy i nikt jej nie docenia.
                              • nahana Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 13:20
                                Ja to wiem, Ty to wiesz, ale mój m. tego nie wie i nie wiem czy Sąd to wie....
                                • amflandia Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 13:25
                                  A jaki problem uświadomić sąd smile))) ?
                                • chalsia Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 13:34
                                  > Ja to wiem, Ty to wiesz, ale mój m. tego nie wie i nie wiem czy Sąd to wie....

                                  Sąd jak najbardziej to wie, a jak będzie miał chwilową amnezję, to bardzo łatwo
                                  mu to przypomnieć smile)
                                  Chalsia
    • mindsailor ja mam taki wyrok 09.03.07, 09:16
      rozwód nastapił z orzeczeniem mojej winy. powody, które podał mój mąż to
      nieangażowanie sie w zycie rodzinne, spedzanie czasu poza domem, moje częste
      wyjazdy, zaniedbywanie domu, spotykanie sie z innym mężczyzną itp nie pamiętam
      dokładnie co jeszcze.
      wszystko to było prawda, więc nie zaprzeczałam i zgodziłam sie na taki wyrok.
      sąd nawet pytał, czy może zmienić orzeczenie bez orzekania o winie, ale mój mąz
      sie nie zgodził. nie protestowałam, bo jakby nie patrzeć rozwód nastąpił z
      mojej wimy, więc dlaczego miałoby w wyroku byc inaczej?
      co do Twojej sytuacji, to przykre, że Twoja znajoma nie potrafi przyznac sie do
      winy i jeszcze chce wrobic mężą. moim zdaniem, jak sie coś, za przeproszeniem
      spieprzy, to warto chociaż sie do tego przyznać. eee, ludzie są różni
      • delika1 Re: ja mam taki wyrok 09.03.07, 09:24
        dzięki mindsmile
      • misbaskerwill ludzie są różni 09.03.07, 09:33
        Podziwiamwink

        Mimo mocnych dowodów jej zdrady, moja Ex stwierdziła, że nigdy się nie przyzna
        do winy i zamieni rozwód w wieloletni koszmar...
        Stwierdziła, że na pewno ten 1% mojej winy się znajdzie, a dla chcącego - nic
        trudnego. A na zarzuty o kłamstwa na sali sądowej stwierdziła, że przecież co
        innego rozprawa, a co innego życiewink. Cóż - już kiedyś pisałem o 3 kategorii -
        praktykujących niewierzących hipolikachwink.

        > winy i jeszcze chce wrobic mężą. moim zdaniem, jak sie coś, za przeproszeniem
        > spieprzy, to warto chociaż sie do tego przyznać. eee, ludzie są różni

        Dzięki za Twojego posta. Bo dobrze, wiedzieć, że są kobiety, dla których
        przyznanie się do winy w sądzie nie jest oznaką słabości.
        U Ciebie na pewno nie było.
        • mindsailor Re: ludzie są różni 09.03.07, 09:59
          wiesz, akurat podziwiać mnie to naprawdę nie ma za cowink
          po prostu zostały mi chyba jeszcze resztki przyzwoitości. a poza tym nie
          chciałam bardziej upokarzac męża całą sytuacją. rozwód na jego zasadach, bez
          kłócenia sie o mieszkanie, auto, pieniadze itp. był jedynym, co mogłam dla
          niego zrobić.
          przyznam tez szczerez, że przy moim wielkim egoizmie, pewnie chciałam też wyjść
          z tego wszystkiego z podniesioną głową i po, miec o sobie nie najgorsze zdaniewink
          • betuana Re: ludzie są różni 09.03.07, 10:34
            A mogłaby bym Ci podesłać mojego ex z jego next na szkolenie, jak należy się
            zachowywać?smile Faktem jest, że on sam kiedyś stwierdził, że jego pojęcie klasy
            różni się od mojego pojęcia klasy, co jakoś wszyscy nasi znajomi już zdążyli
            zauważyć po tych cyrkach, które oboje wyczyniają przy podziale majątkusmile
            • mindsailor Re: ludzie są różni 09.03.07, 10:58
              dawaj ichsmile
              przy podziale Twojego majątku, czy ich wspólnego?smile
              • betuana Re: ludzie są różni 09.03.07, 11:14
                Niestety mojegosmile Ich majątek, podobnie jak ich życie, mnie nie interesuje.
                Pokaż mi takich, których pasjonują życie i zwyczaje glisty ludzkiej.smile
                • mindsailor Re: ludzie są różni 09.03.07, 11:45
                  ludzi pasjonują różne rzeczy, dlatego pytałamwink
                  • betuana Re: ludzie są różni 09.03.07, 12:02
                    To prawdasmile Nowe hobby mojego ex i jego next: proces o podział majątku. Tylko
                    czy nie mogliby oddawać sie swojemu hobby bez mojego udziałusmile
          • misbaskerwill Re: ludzie są różni 09.03.07, 11:17
            > chciałam bardziej upokarzac męża całą sytuacją. rozwód na jego zasadach, bez
            > kłócenia sie o mieszkanie, auto, pieniadze itp. był jedynym, co mogłam dla
            > niego zrobić.

            Szczena mi opadła.
            Moja ex uznała, że skoro mamy wspólne dziecko, powinienem oddać jej mieszkanie
            (kupione przez moich rodziców), wszystkie rzeczy wartościowe i nawet te nie (w
            pewnym okresie zgodziłem się jej nawet oddać kwiatek, który dostałem od mojego
            przyjaciela- nie mylić z kochankiem, tfu smile ).

            Dlatego jednak podziw się należywink
            Errare humanum est - błądzenie jest ludzkie, ale człowieczeństwo, wychodzi
            dopiero, gdy człowiek potrafi się zmierzyć z własnymi błędami.

            A pojęcia klasy są faktycznie bardzo różne, miał rację Ex Betuanywink
            • mindsailor Re: ludzie są różni 09.03.07, 11:44
              naprawdę nie jestem taka kryształowa!wink
              też chodziło mi po głowie, aby nie dzielić się majątkiem. przecież mieszkanie
              było za moje pieniadze, auto też, większość rzeczy w mieszkaniu też moja. a
              teraz, z perspektywy czasu to wszystko wydaje mi się takie śmieszne i
              nieistotnesmile dobrze, że nie kłóciliśmy się o to wszystko, bo teraz chyba
              spaliłabym się ze wstydu na myśl o podziale np. kanapywink)
              skoro Twoja Ex chce zabrac wszystko, nawet kwiaty, niech bierze. może potem te
              kwiaty beda jej sie czkawką odbijać przez kilka nastepnych lat i stwierdzi, że
              to jednak żałosne byłosmile czego jej zyczę z serca całegosmile
              • misbaskerwill :))) 09.03.07, 12:39
                > skoro Twoja Ex chce zabrac wszystko, nawet kwiaty, niech bierze. może potem te
                > kwiaty beda jej sie czkawką odbijać przez kilka nastepnych lat i stwierdzi, że
                > to jednak żałosne byłosmile czego jej zyczę z serca całegosmile

                W końcu okazała się na tyle mądra, że zażądała żywej gotówki i tego, co da się
                łatwo sprzedać - meble i kwiatek więc odpuściławink. No i jeszcze lodówkę i pralkę
                mi zostawiła, i te nieszczęsne żyrandole, po tym jak wszystkie ściągnąłemwink.

                Ale i tak jestem bardzo zadowolony z podziału i był on raczej uczciwy.
                Oczywiście, że mógłbym udowodnić, że większość rzeczy kupiłem z pieniędzy
                zaoszczędzonych przed ślubem, a samochód był darowizną mojego ojca dla mnie,
                ale... po co?
                Nie chciałbym przechodzić przez to, co droga Betuana.

                Jeśli chodzi o doznania ekstremalne, przeżycia okołorozwodowe wystarczą mi na
                całe życiesmile.

                Z drugiej strony, że pieniądze zabrane jej, pośrednio zabrałbym synowi.
    • menab Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 12:26
      Mąż mi postawił taki zarzut, ale nie udało mu sięsmile
    • anja_pl Re: orzeczenie winy żony 09.03.07, 13:34
      a dlaczego nie miałoby paść orzeczenie o winie żony?
      jesli mąż to wykaże...

      czyśbyś była osobiście zaiteresowana panem z odzysku?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja