jacekplacek66
15.03.07, 22:45
Zadzwoniła do mnie wieczorem zapłakana "tato zginą mój pies" na pytania jak to
sie stało odpowiedziała, że nie wie bo była na tańcach a kiedy wróciła psa nie
było, powiedziałem, ze oddzwonie do niej i porozmawiamy, kiedy odebrała
telefon w głębi usłyszałem głos mojej "żony" - z kim rozmawiasz? -z tatą
- oddaj ten telefon....
słyszałem tylko płacz córki i rozmowa została przerwana. telefon należy do
córki(tak na marginesie)Nie mam z nia kontaktu a chciałbym jakos pomóc,
pocieszyć. Jedyna pociecha w tym, że ten weekend jest "nasz" więc się z nią
zobaczę.