co Wy na to?:)

16.03.07, 01:19
Wpadło mi ostatnio w ręce pewne pismo kobiece....


odpowiedzi udzielał socjolog i psycholog społeczny.

Oto kilka fragmentów:

pytanie:

Dlaczego mężczyźni sie zenią? Bo kobiety, wiadomo - kazda marzy, by "stanąc z
nim na ślubnym kobiercu". I usłyszeć że on kocha...

odpowiedź:

Mężczyźni zwykle by mieć uregulowane życie seksualne.
To staje się meczące: te kluby,puby,uwodzenie, gonitwa.
Żenią sie, jak juz naprawde muszą.
Bo na przykład Ona zaszła w ciąże, bo jest presja kolegów, rodziców....

pyt:
Skoro tak to dlaczego ci mężczyźni się niedługo potem rozwodza?

odp:
Jak ktoś sie zeni z durnych przyczyn,to taki jest skutek.
My mamy w ogóle spory problem kulturowy bo zmieniły sie powody zawierania
małżeństw.
Gdyby moja babunia uslyszala, ze za maz wychodzi sie z miłosci, padłaby ze
smiechu.
Ludzie kiedys brali śluby z róznych powodów: materialnych, relgijnych,ale
akurat małżeństwa z miłości raczej im odradzano.
Dawne małzeństwa startowaly z poziomu miłości "0" i potem mogłobyc juz tylko
lepiej.
Ludzie przyzwyczajali sie do siebie, uczyli sie siebie i zaczynali sie kochac.
Dzisiaj jest na odwrót: ludzie zaczynaja współne zycie z maksymalnego poziomu
miłosci i oczekiwań.
I to się poprostu nie moze udac!!!

Poza tym trzeba powiedziec ze wspólczesnie ludzie mają wiele , czasami
wykluczajacych sie oczekiwań względem partnera.
Kobiety chcą, żeby panowie byli rycerzami, partnerami, dobrze zarabiali i
codziennie wynosili smieci.
Tylko ze rycerz nie wynosi śmieci.
Jeden człowiek nie jest w stanie sprostac tym wszystkim wymaganiom.
I jedna i druga strona jest rozczarowana.
A poniewaz pod wpływem kultury u ludzi rozwijają sie cechy narcystyczne, mają
mało wytrwałości,chęci poświecania sie, empatii,więc nie chcą spojrzec na ten
zwiazek oczami drugiej strony.
Dwoje egocentryków moze stworzyc jakis team ale nie stały związek.
Jak człowiek dobiega 40...to rozumie ze kariera to nie wszystko...

the endsmile

Co o tym sądzicie?

Wiecie....nie ma oczywiscie co generalizowac, ale to chyba w większosci
przypadków jest prawda.

Jednak mamy obecnie chore czasy i niektórzy z nas wpadają wlasnie w tą
pułapke.


alohasmile
    • nenella Re: co Wy na to?:) 16.03.07, 05:17
      Tralala, ja się przede wszystkim nie zgodzę z tezą, że dawniej ludzie się nie
      rozwodzili, bo tak się wielce kochali. Nie rozwodzili się bo nie było wolno,
      albo była z tego wielka afera, i tyle. Jakby mogli to by się tak samo
      rozwodzili jak w dzisiejszych czasach. To, że rozwód przestał być skandalem to
      jest wielka zdobycz naszej cywilizacji smile.
    • marek_gazeta Re: co Wy na to?:) 16.03.07, 16:42
      > Tylko ze rycerz nie wynosi śmieci.

      No i już wiem, dlaczego moje małżeństwo padło.
      • chalsia Re: co Wy na to?:) 16.03.07, 17:37
        to znaczy, że byłeś rycerzem, czy też, że wynosiłeś śmieci ??
        wink
        Chalsia
        • aron95 Re: co Wy na to?:) 16.03.07, 18:04
          Czyli to trzeba na odwrót .
          Która tu mnie najmniej lubi !!! Króliczku gdzie jesteś ???
          To bedzie rozsądne !!!!
          • phokara Re: co Wy na to?:) 16.03.07, 18:31
            >Jednak mamy obecnie chore czasy i niektórzy z nas wpadają wlasnie w tą
            >pułapke.

            Ja na to - ze mamy przejebane. Wpadlismy w pulapke chorych czasow, jak durne
            myszy, zamiast sie urodzic w sredniowieczu i moc nie wynosic smieci a mianowac
            sie rycerzem. Chyba sie zapłaczę na śmierć. Kiedyś to bym nie musiała, bo by
            mnie spalili na stosie, ale w pulapce chorych czasow chyba musze sie pomeczyc.
            Albo siegne po prase kobieca i znajde magiczna recepte na wehikul czasu. Wtedy
            sie przeniese.

            I oby wszyscy byli zdrowi. Ludzie. Bo czasy sa jakie sa.
            • marek_gazeta Re: co Wy na to?:) 16.03.07, 18:33
              > Ja na to - ze mamy przejebane.
              Takie słowo w ustach damy?! Pora umierać.
              • phokara Re: co Wy na to?:) 16.03.07, 18:36
                > Takie słowo w ustach damy?!

                Jakie czasy - takie damy.
                No i tacy rycerze.
                • mirlen Re: co Wy na to?:) 16.03.07, 19:16
                  > Jakie czasy - takie damy.
                  > No i tacy rycerze.

                  Cała prawda o życiu i stosunkach damsko-męskich ujęta w dwóch zdaniach. Mam
                  nadzieję, że nie pogniewasz się, jak puszczę to w obieg...
              • misbaskerwill Marek:) 16.03.07, 18:37
                marek_gazeta napisał:

                > > Ja na to - ze mamy przejebane.
                > Takie słowo w ustach damy?! Pora umierać.

                Zdecyduj się - chcesz być rycerzem czy samurajem?
                Bo harakiri rycerzowi nie przystoi, zresztą, można się zniechęcić, przebijając
                się przez zbrojęwink
                • marek_gazeta Re: Marek:) 16.03.07, 18:38
                  Kto pisał o samobójstwie? Samotrzeć na Saracena można ruszyć.
                  • misbaskerwill Re: Marek:) 16.03.07, 19:12
                    marek_gazeta napisał:
                    > Kto pisał o samobójstwie? Samotrzeć na Saracena można ruszyć.

                    Tudzież lobbować za stworzeniem tarczy antyrakietowej - to taki współczesny
                    odpowiednikwink
          • crazyrabbit Poczułam się wywołana :) 17.03.07, 14:57
            Tak personalnie? Króliczka Ci trzeba? WOW!!!
            Co rozumiesz , że trzeba na odwrót? w sumie...czemu nie?!
            Mojemu prawie_ex z rycerza to zostało tylko 100 koników pod maską auta...

            Ach , mieć takiego faceta , co ugotuje , wyprasuje , posprząta... Podgrzeje
            obiad jak przyjadę zmordowana z pracy... I nie będzie mu przeszkadzało , że
            zarabiam więcej od niego....
            Wake up, Rabbit!!!!! It's just a dream...
            • aron95 Re: Poczułam się wywołana :) 19.03.07, 08:03
              Ale to sobie przetłumaczyłaś !!! Miałem na myśli ten fragment;

              odp:
              Jak ktoś sie zeni z durnych przyczyn,to taki jest skutek.
              My mamy w ogóle spory problem kulturowy bo zmieniły sie powody zawierania
              małżeństw.
              Gdyby moja babunia uslyszala, ze za maz wychodzi sie z miłosci, padłaby ze
              smiechu.
              Ludzie kiedys brali śluby z róznych powodów: materialnych, relgijnych,ale
              akurat małżeństwa z miłości raczej im odradzano.
              Dawne małzeństwa startowaly z poziomu miłości "0" i potem mogłobyc juz tylko
              lepiej.
              Ludzie przyzwyczajali sie do siebie, uczyli sie siebie i zaczynali sie kochac.
              Dzisiaj jest na odwrót: ludzie zaczynaja współne zycie z maksymalnego poziomu
              miłosci i oczekiwań.
              I to się poprostu nie moze udac!!!

              A i tak ;
              Najpiękniejsze kobiety mają najmniejsze szanse zdobycia wartościowego mężczyzny.
              • crazyrabbit Re: Poczułam się wywołana :) 19.03.07, 08:14
                To precyzuj dokłaniej o co Ci chodzi! Ja nie jestem wróżką (tylko wiedźmą , a
                to co innego). A z kontekstu wynikało właśnie odwrócenie ról smile

                > Dzisiaj jest na odwrót: ludzie zaczynaja współne zycie z maksymalnego poziomu
                > miłosci i oczekiwań.
                > I to się poprostu nie moze udac!!!
                Ale czy naprawdę myslisz , że w dzisiejszych czasach i przy naszej mentalności
                powrót do dawnych obyczajów jest mozliwy? Według mnie - nie.

                > Najpiękniejsze kobiety mają najmniejsze szanse zdobycia wartościowego
                mężczyzny
                > .
                I te inteligentne też , bo faceci się ich boją. Podziwiają , ale się boją. I
                żenią się z głupszymi i brzydszymi sad Sad but true.

                "Aby język giętki powiedział to , co pomyśli głowa"...
                • aron95 Re: Poczułam się wywołana :) 19.03.07, 09:15
                  crazyrabbit napisała:

                  > To precyzuj dokłaniej o co Ci chodzi! Ja nie jestem wróżką (tylko wiedźmą , a
                  > to co innego). A z kontekstu wynikało właśnie odwrócenie ról smile
                  >

                  Kochanie !!!! To są tylko żarty !!!!!!
                  Pamiętaj -złość piękności szkodzi .
            • alexdelpierrro Re: Poczułam się wywołana :) 19.03.07, 14:30
              crazyrabbit napisała:

              > Tak personalnie? Króliczka Ci trzeba? WOW!!!
              > Co rozumiesz , że trzeba na odwrót? w sumie...czemu nie?!
              > Mojemu prawie_ex z rycerza to zostało tylko 100 koników pod maską auta...
              >
              > Ach , mieć takiego faceta , co ugotuje , wyprasuje , posprząta... Podgrzeje
              > obiad jak przyjadę zmordowana z pracy... I nie będzie mu przeszkadzało , że
              > zarabiam więcej od niego....
              > Wake up, Rabbit!!!!! It's just a dream...

              "Ach , mieć takiego faceta , co ugotuje , wyprasuje , posprząta... Podgrzeje
              > obiad jak przyjadę zmordowana z pracy... I nie będzie mu przeszkadzało , że
              > zarabiam więcej od niego...."

              dziewczyny na kogo Wy trafiacie?smile))) przeciez wiekszosć jest taka jakbys
              chciała!!!

              • crazyrabbit Re: Poczułam się wywołana :) 19.03.07, 19:47
                To Ty mnie Alex powiedz , gdzie się tacy ukrywają , ha?! Troche zyję na tym
                świecie i nie znalazłam. A jak jakis w miarę fajny to - doopa - zajęty sad

                Kiedys gdzieś przeczytałam :"Faceci są jak miejsca parkingowe. Najlepsze są
                zawsze zajęte...." Czy warto czekać , aż któreś się zwolni???
                • alexdelpierrro Re: Poczułam się wywołana :) 19.03.07, 20:26
                  crazyrabbit napisała:

                  > To Ty mnie Alex powiedz , gdzie się tacy ukrywają , ha?! Troche zyję na tym
                  > świecie i nie znalazłam. A jak jakis w miarę fajny to - doopa - zajęty sad
                  >
                  > Kiedys gdzieś przeczytałam :"Faceci są jak miejsca parkingowe. Najlepsze są
                  > zawsze zajęte...." Czy warto czekać , aż któreś się zwolni???

                  oto jestem!!!!!!!! hahahaha

                  a tak na serio to chyba jakies głupawe stereotypy powstały, ze mąż to tylko
                  pilot, tv, piwko i sex, mysle ze jakis tam procent moze i tak ma ale
                  zdecydowana wiekszość woli jednak zonie obiadek przygotowac,pomóc w domu, itd
                  itd

                  • crazyrabbit Re: Poczułam się wywołana :) 19.03.07, 20:40
                    No to ja się Cibie ponownie Alexie zapytuję: GDZIEŻ ACH GDZIEŻ CI FACECI???
                    Bo według moich wieloletnich obsewacji , to znakomita większość w domciu udaje
                    biedne żuczki: ni rąsią ni nózią ruszyć... A mamusia to zawsze podawała,
                    zmywała, a on nie wie gdzie są szklanki...

                    Jednakowoż raduje się niezmiernie me serce , gdy jakiś nie w ciemię bity
                    mężczyzna ze swobodą deklaruje: To ja!!!!
                    Tylko , żeś Ty Panie daleko... I niewiastę swą miłujesz niezmiernie...

                    Chlip - pociągnął noskiem Królik i pomrukując "Oj biada mi, biada" oddalił się
                    cichutko...
    • emde74 Re: co Wy na to?:) 17.03.07, 00:04
      wy tu sobie panowie podumaliście o rycerzach i wyszło, że ani z Was rycerze, ani
      Ci od śmieci. oczywiście zaraz padną gromy, choć ja właściwie nie o tym, tylko z
      kolei o tym jak to mężczyźni chcą widzieć kobiety. najlepiej by kobieta:
      1) pichciła codziennie obiadki i to z 2 dań podstawiając małżonkowi pod nos, ale
      jednocześnie pracowała, bo co to za kobieta, która tylko w garach siedzi - nawet
      z taką nie pogadasz, bo wyszła z obiegu i pokazać ludziom nie można
      2) przychodziła do domu o 15-tej, ale zarabiała kupę kasy
      3) posprzątała, uprasowała, zajęła się dziećmi, domem, bo panowie muszą np coś
      ciekawego w internecie znaleźć
      4) a to wszystko jeszcze w odsłonie bogini seksu: w pełnym makijażu do 24-tej, z
      pięknymi paznokciami, którymi oczywiście jako niewyżyta super kochanka podrapie
      Wam plecy(cały czas po pracy na 2 etatach oczywiście bezwzględnie uśmiechnięta i
      chętna na seks co noc)

      jak się ma chore wyobrażenia o damach i rycerzach to potem rzeczywiście rodzą
      się chore związki.

      zgadzam się z panem socjologiem też w kwestii tego co niszczy związki (a w
      zasadzie ich nie buduje): to egocentryzm (brak empatii i wyczulenia na drugą
      osobę, brak poświęcenia i walki o związek - jesteśmy społeczeństwem
      emocjonalnych leniuchów ot co!), łatwość zmiany życia (przez pieniądze, dostęp
      do kredytów itp) oraz daleko posunięta tolerancja na pewne, kiedyś
      niedopuszczalne, zachowania powodują, że mamy rozwodów bez liku.

      szkoda tylko że kiedyś pod większością z tych określeniem sama się podpisywałam.
      nic to, człowiek na błędach mądrzeje. może się uda.
      M
      • der1974 Re: co Wy na to?:) 17.03.07, 00:29
        Jeden wielki bzdet. Faceci potrafią coś tam ugotować. Nie oczekują że o 15 pani
        będzie w domu. Uprasować ta ja umiem sam sobie i jak trzeba to bluzkę koleżancę
        uprasuję. Podobnie pralę obsłużę bez problemu. A bogini seksu to owszem do 24 h
        ma być i drapanie po pleckach i nie tylko chętnie przyjmiemy.
        • julka1800 Re: co Wy na to?:) 17.03.07, 09:11
          wydaje mi sie ze Emde nie chodzilo o to ze mezczyzni nie potrafia gotowac,
          prac, prasowac, przypilnowac 3 dzieci na basenie. Potrafia i to bardzo dobrze.
          A o fakt ze jak juz sie pojawi dom, a w min kobieta na stale, to to "z
          automatu" spada na nia. Tyle.

          Mam troche inne zdanie, ale to za dlugo na poranne pisaniesmile
        • emde74 Re: co Wy na to?:) 17.03.07, 19:52
          widocznie ja tak trafiłamsmile
      • 13monique_n Emde, wiesz co...? 17.03.07, 10:24
        A ja się publicznie przyznam, że Exa to ja OSOBIśCIE, własnymi rękami, tak
        popsułam. Najpierw było malutkie wyręczanie, potem coraz więcej i więcej, bo ja
        taka "super hiper matka-polka, żona i kochanka" jestem... he he he... Skąd on
        miał wiedzieć, że ja nie mam siły ciągle udowadniać, jaka sprawna i "wspaniała"
        jestem, skoro przez ileś tam lat wspólnego życia, to ja słowa o tym nie
        powiedziałam. Skąd? Od wróżki?
        Na marginesie - wieloma obowiązkami można się podzielić, ale trzeba o tym
        powiedzieć, a nie kazać się domyślać.
        • emde74 Re: Emde, wiesz co...? 17.03.07, 19:55
          racja. ja oprócz tego że trafiłam na maminsynka, któremu mama wszystko pod nos
          podtykała, to popełniłam ten sam błąd. chciałam być taka jak teściowa i koniec
          końców się to na mnie zemściło. a potem i tak teściowa mnie podsumowała:
          "koszuli mężowi nie chciała prasować hrabina jednasmile". jasne - o 23, 8 koszul,
          po 15 min. mininum jedna. może to teściowa chciała bym była taka jak opisałam w
          punktach. teraz to już sama nie wiem... i dobrze, bo do niczego teraz mi to
          niepotrzebne. M.
          • 13monique_n Re: Emde, wiesz co...? 17.03.07, 21:13
            Może to teściowa? A może coś w nas?
            Moja teściowa za to ciągle mi mowiła, że "on" (jej syn) ma dwie ręce i sam
            powinien to sobie zrobić. I jeszcze kilka innych mądrych ostrzeżeń do tego
            dorzucała. A ja jej nie słuchałam. Ona go kochała i kocha, ale wie, czego w tym
            przypadku nie wolno było zrobić. Ja nie posłuchałam. Za to do dzisiaj szanuję
            swoją Teściową.
            To zawsze jakiś zysk.
            Trzymaj się emde smile (a koszule można wyprasować, tylko niekoniecznie o 23 smile,
            bo czasem nasze bluzki też bywają wyprasowane).
          • der1974 Re: Emde, wiesz co...? 18.03.07, 23:44
            No jak 15 minut prasujesz koszulę to co się dziwić, że małżonkowi nie
            pasowało smile ? Mnie ex tak przeszkoliła, że w kwadrans to sobie 2 koszule
            wyprasuję z papieroskiem w ręku i na mecz rzucę okiem przy okazji, pranie też
            zrobię, żarcie albo mi się chce przygotować (bądźmy szczerzy marne, bo tu jej
            nie podskoczę, jakkolwiek do mamusi mojej się nie umywa) albo sobie pójdę do
            knajpy. A na większe porządki to profesjonalna pomoc przychodzi i odkurza, myje
            podłogi i okna, bo co za wiele to niezdrowo jednak. O dzięki Ci ex za edukację
            w prozie życia!
        • alexdelpierrro Re: Emde, wiesz co...? 19.03.07, 15:00
          13monique_n napisała:

          > A ja się publicznie przyznam, że Exa to ja OSOBIśCIE, własnymi rękami, tak
          > popsułam. Najpierw było malutkie wyręczanie, potem coraz więcej i więcej, bo
          ja
          > taka "super hiper matka-polka, żona i kochanka" jestem... he he he... Skąd on
          > miał wiedzieć, że ja nie mam siły ciągle udowadniać, jaka sprawna
          i "wspaniała"
          > jestem, skoro przez ileś tam lat wspólnego życia, to ja słowa o tym nie
          > powiedziałam. Skąd? Od wróżki?
          > Na marginesie - wieloma obowiązkami można się podzielić, ale trzeba o tym
          > powiedzieć, a nie kazać się domyślać.


          Przerabiałem to osobiście, są drogie Panie tacy Panowie którzy chętnie
          przyjmują pomoc.....i nie zawsze śwadczy to o ich lenistwie.
          Mi wiele razy żona pomagała w róznych sprawach,dla mnie było to fajne,
          cieszyłem sie ze mi pomaga, podpowiada itd.
          Jednak po pewnym czasie powinienem zareagowac i natychmiast uciąć tą "pomocną
          dłoń" nie zrobiłem tego poniewaz nie miałem takiej wiedzy jaka mam obecniesmile

          Jak sami wiecie kobieta i mężczyzna maja zupełnie inna psychike, ja po pewnym
          czasie usłyszałem ze wszystko jest na zony głowie, ze gdyby nie pilnowała
          wszystkiego to ja bym sobie nie poradził, oczywiscie jest to totalna bzdura i
          dowód na to ze.....sami wiecie na cosmile

          Dam Wam przykład: zona rzuca temat...moze weźmiemy kredyt na nowe mieszkanie,
          stare wynajmiemy i z pieniedzy za wynajem bedziemy płacili raty kredytu, co
          robią faceci? sa dwie wersje:

          1. facet nr 1 oczywiscie zaczyna z zona dyskutowac na ten temat jednak dyskusja
          w pewnym momencie sie kończy na niczym,niby oboje są ZA, ale dalej nie ma
          zadnych konkretów, sprawe obgadali i juz, kobieta po pewnym czasie mówi: znów
          nie moge na Ciebie liczyc, wsyztsko jest na mojej głowie....sama musze sie
          zajac kredytem itd.
          Wtedy facet oczywiscie załatwia juz wszystko co załatwic powinien ale to nie
          chodzi o tosmile

          2. facet nr 2: kochanie oczywiscie masz racje, inwestowanie w nieruchomosci to
          w chwili obecnej świetny pomysł, rozmawiaja jeszcze troche po czym facet nie
          ciągnac juz dłuzej tematu, w ciagu kilku dni znajduje najlepszy bank w którym
          moga dostac kredyt, załatwia wszystkie formalnosci i pewnego dnia zadaje
          szanownej malżonce pytanie: kochanie w jakiej dzielnicy kupimy mieskzanko?
          kredyt juz mamy praktycznie przyznany, wiec pozostaje juz tylko wybór
          miejsca....

          jak reaguje kobieta? MA FACETA, poszedł załatwił wszytsko, ona czuje sie
          zapewne swietnie z takim gosciemsmile


      • marek_gazeta Re: co Wy na to?:) 19.03.07, 08:45
        Marta, prowokujesz niegrzecznie!!! I nieładnie. Więcej nie napiszę, bo i tak wiemy, o co chodzi.
        • emde74 Re: co Wy na to?:) 19.03.07, 21:52
          Oj Marek, piszę to co czuję. może to dla Ciebie to nieładnie i niegrzecznie, ale
          ten temat akurat dla mnie ładny i grzeczny nie był. to jest zresztą moje zdanie
          i nie pozostaje Ci nic innego jak je uszanować. każdy ma prawo myśleć co chce. i
          wyrażać to np tu. M.
          • marek_gazeta Re: co Wy na to?:) 19.03.07, 22:52
            No to weźmy na warsztat Twoje "punkty":

            > 1) pichciła codziennie obiadki i to z 2 dań podstawiając małżonkowi pod nos

            Taki kobiecy obiadek to jest bardzo fajny, ale dlaczego codziennie, z dwóch dań i podstawiony pod nos? Nieco szowinistycznie zabrzmiało ("bo zupa była za słona"?). Poza tym, facet może obrać ziemniaki, posprzątać i pozmywać. No to się nieco wyrównuje, nieprawdaż?!

            > jednocześnie pracowała, bo co to za kobieta, która tylko w garach siedzi -
            > nawet z taką nie pogadasz, bo wyszła z obiegu i pokazać ludziom nie można

            Nie, powinna pracować DLA SIEBIE.

            > 2) przychodziła do domu o 15-tej, ale zarabiała kupę kasy

            Marta, wiem, że kpisz w żywe oczy. Nie dam się, żółta kartka!

            > 3) posprzątała, uprasowała, zajęła się dziećmi, domem, bo panowie muszą np
            > coś ciekawego w internecie znaleźć

            A jak już znajdą, umyją kibel i podłogę.

            > 4) a to wszystko jeszcze w odsłonie bogini seksu: w pełnym makijażu do
            > 24-tej, z pięknymi paznokciami, którymi oczywiście jako niewyżyta super
            > kochanka podrapie Wam plecy(cały czas po pracy na 2 etatach oczywiście
            > bezwzględnie uśmiechnięta i chętna na seks co noc)

            Yes! YEEESSSSSSSSSSSSSSSS!!!!!!!!!!!!!
            [więcej i mocniej]
            Odpuszczam drugi etat, byle dłużej chciała i mogła smile
            • emde74 nie skomentuję... 20.03.07, 18:40
              ..to jeden z niewielu tematów, co do których nie ma za grosz poczucia humoru. M.
      • alexdelpierrro Re: co Wy na to?:) 19.03.07, 14:41
        emde74 napisała:

        > wy tu sobie panowie podumaliście o rycerzach i wyszło, że ani z Was rycerze,
        an
        > i
        > Ci od śmieci. oczywiście zaraz padną gromy, choć ja właściwie nie o tym,
        tylko
        > z
        > kolei o tym jak to mężczyźni chcą widzieć kobiety. najlepiej by kobieta:
        > 1) pichciła codziennie obiadki i to z 2 dań podstawiając małżonkowi pod nos,
        al
        > e
        > jednocześnie pracowała, bo co to za kobieta, która tylko w garach siedzi -
        nawe
        > t
        > z taką nie pogadasz, bo wyszła z obiegu i pokazać ludziom nie można
        > 2) przychodziła do domu o 15-tej, ale zarabiała kupę kasy
        > 3) posprzątała, uprasowała, zajęła się dziećmi, domem, bo panowie muszą np coś
        > ciekawego w internecie znaleźć
        > 4) a to wszystko jeszcze w odsłonie bogini seksu: w pełnym makijażu do 24-
        tej,
        > z
        > pięknymi paznokciami, którymi oczywiście jako niewyżyta super kochanka
        podrapie
        > Wam plecy(cały czas po pracy na 2 etatach oczywiście bezwzględnie
        uśmiechnięta
        > i
        > chętna na seks co noc)
        >
        > jak się ma chore wyobrażenia o damach i rycerzach to potem rzeczywiście rodzą
        > się chore związki.
        >
        > zgadzam się z panem socjologiem też w kwestii tego co niszczy związki (a w
        > zasadzie ich nie buduje): to egocentryzm (brak empatii i wyczulenia na drugą
        > osobę, brak poświęcenia i walki o związek - jesteśmy społeczeństwem
        > emocjonalnych leniuchów ot co!), łatwość zmiany życia (przez pieniądze, dostęp
        > do kredytów itp) oraz daleko posunięta tolerancja na pewne, kiedyś
        > niedopuszczalne, zachowania powodują, że mamy rozwodów bez liku.
        >
        > szkoda tylko że kiedyś pod większością z tych określeniem sama się
        podpisywałam
        > .
        > nic to, człowiek na błędach mądrzeje. może się uda.
        > M

        Emde musze to skomentowac bo az mnie telepiesmile))))

        1.absolutnie nie!!! podawanie obiadu żonie ( niekoniecznie z 2 dań) jest dla
        faceta czyms bardzo fajnym, radość w oczach kobiety-bezcenne

        dlaczego sie utarło ze to kobieta ma podawac obiad? jakas bzdura

        2. kobieta ma przynosic kupe kasy? znowu jakas bzdura, to facet ma zapewnic byt
        rodzinie nie kobieta, a to ze zarabiaja czesto wiecej niz faceci to rzecz
        normalna i nie ma co dramatyzowac z tego powodu ( pamietacie w pewnym filmie
        ten tekst " nie dramatyzuj" smile))))))))))))))

        reszty punktów nie komentuje, myśle ze te psycholog napisał duzo
        prawdy,rzeczywiscie brak poświecenia i checi walki o zwiazek zapewne niszczy
        wiekszosc z nich.

        Ludzie budują sobie wizje idealnego męża-żony i faktycznie nie maja szans byc
        szczesliwymi.

    • nangaparbat3 z tym rycerzem pociesznie wyszło 17.03.07, 20:44
      ale byc moze - na oko tak sie wydaje - zmalało nasze poczucie obowiazku i
      odpowiedzialnosci wobec bliskich. Bo i tym bliskim jestesmy mniej niz kiedyś
      niezbedni do fizycznego przetrwania.
      • ladyhawke12 hmm 19.03.07, 08:30
        Ja miałam cos takiego jak emde też klika w jednym, praca, dom i jeszcze nauka, bo przeciez trzeba sie ksztalcić i byc na poziomie, coby się małzonek nie wstydził, i jeszcze wymyslanie jak by tu atrakcyjniej sie ubrać, bo wczoraj to już były pończoszki i szpilki, może dzis jakiś peniuarek itd..żeby tylko był zachwycony i co i jajco, okazało się ze jestem tytanem, że brak mi tego co maja delikatne kobietki, iże jestem za zaradna, za ambitna itd.... A ci co mnie widzieli to wiedzą, ze ja małe delikatne stworzonko jestem, i jak tu zrozumiec faceta.
        • tricolour Może wystarczyło byc sobą... 19.03.07, 19:57
          ... i nosić pończoszki kiedy Ty bys chciała. Podobnie z peniuarkiem, szpilkami itp.

          Chłopcy szybko nudzą sie zabawkami i wciąż potrzebują nowych - więc nie dziw się.
        • alexdelpierrro Re: hmm 19.03.07, 20:29
          ladyhawke12 napisała:

          > Ja miałam cos takiego jak emde też klika w jednym, praca, dom i jeszcze
          nauka,
          > bo przeciez trzeba sie ksztalcić i byc na poziomie, coby się małzonek nie
          wstyd
          > ził, i jeszcze wymyslanie jak by tu atrakcyjniej sie ubrać, bo wczoraj to już
          b
          > yły pończoszki i szpilki, może dzis jakiś peniuarek itd..żeby tylko był
          zachwyc
          > ony i co i jajco, okazało się ze jestem tytanem, że brak mi tego co maja
          delik
          > atne kobietki, iże jestem za zaradna, za ambitna itd.... A ci co mnie
          widzieli
          > to wiedzą, ze ja małe delikatne stworzonko jestem, i jak tu zrozumiec faceta.

          Dziewczynki jesli Wy myslicie ze trzeba sie uczyc dla faceta, stroic sie dla
          faceta itd to jestescie w duzym błędzie.

          Oczywista sprawą jest ze nalezy dbac o siebie, zarówno kobiety jak i faceci,
          ale to nie moze byc jakas psychoza o jakiej piszesz, uczysz sie dla siebie nie
          dla faceta i odwrotnie, jesli jest inaczej to jest to lekko choresmile
          • angoisse Re: hmm 19.03.07, 20:42
            przyganiał kocioł garnkowi
            • alexdelpierrro Re: hmm 19.03.07, 20:44
              angoisse napisała:

              > przyganiał kocioł garnkowi


              to do mnie było?smile)))))
              • angoisse Re: hmm 19.03.07, 20:45
                do krasnoludków wink
          • crazyrabbit Re: hmm 19.03.07, 20:47
            Nie myślimy tak smile
            Uczyła się dla siebie (mój prawie_ex jest hmmm... dużo gorzej wykształcony) ,
            ubierałam się dla siebie (tu był tez punkt zapalny , bo czemu tak sie stroję do
            pracy?), pracowałam - dla siebie i dziecka.
            Szczyt egoizmu? Chyba ten egoizm był zdrowy, bo procentuje. Mam niezła pracę ,
            której nie dostałabym bez wykształcenia , dobrze wygladam , jestem w stanie
            utrzymać sama siebie i dziecko.
            Fajnie Alex , że są faceci , którzy myslą tak jak Ty. To daje jakiś cień
            nadziei , że może kiedyś trafi się na takiego normalnego smile))
            • alexdelpierrro Re: hmm 20.03.07, 23:29
              crazyrabbit napisała:

              > Nie myślimy tak smile
              > Uczyła się dla siebie (mój prawie_ex jest hmmm... dużo gorzej wykształcony) ,
              > ubierałam się dla siebie (tu był tez punkt zapalny , bo czemu tak sie stroję
              do
              >
              > pracy?), pracowałam - dla siebie i dziecka.
              > Szczyt egoizmu? Chyba ten egoizm był zdrowy, bo procentuje. Mam niezła
              pracę ,
              > której nie dostałabym bez wykształcenia , dobrze wygladam , jestem w stanie
              > utrzymać sama siebie i dziecko.
              > Fajnie Alex , że są faceci , którzy myslą tak jak Ty. To daje jakiś cień
              > nadziei , że może kiedyś trafi się na takiego normalnego smile))


              a żebyś wiedziała ze trafisz, czego z całego serducha Ci życzesmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja