e07
20.03.07, 13:41
Może to durne. Dojrzałam do rozstania. Cały dom, dzieci i tak od lat były na
mojej głowie. Radzę sobie, psychicznie pewnie też kiedyś wyjdę na prostą.
Brakuje mi go w sytuacjach awaryjnych, np. zepsuty kran. Fachowiec zedrze
kupe kasy, nawet nie wiem, czy naprawi, a ja nawet sie na tym nie poznam. Jak
sobie z tym radzicie?
Marzy mi się jakiś rodzaj stowarzyszenia okolicznych rozwodników. Np. Ty
naprawisz mi kran a ja wybiorę bluzkę Dla Twojej córki.