25.03.07, 12:30
mam traumę jakąś sad z mężem nie śpię i zamiaru nie mam (ochotę niestety
wielką mam). od czasu wielkiej kłótni i decyzji o rozstaniu mam nieustającą
ochotę na sex. cały czas jestem nakręcona. nie chcę szukać nikogo na dłużej.
nie chcę sypiać z byle kim.
chyba muszę kupić wibrator??? dziewczyny jak sobie radziłyście po rozstaniu?
Obserwuj wątek
    • spadajaca-gwiazda Re: sex... 25.03.07, 12:35
      Wibrator to zdecydowanie dobre rozwiazanie.Ja z mezem nie sypiam juz od
      jakiegos czasu a pojscie do łozka z kims tylko na szybki numerek mnie by nie
      zadowoliło.Nie potrafiłabym sypiac z kims kogo ledwo poznałam bo akurat mam
      ochote na seks-chociaz znam takich co tak robia i mówia ze seks bez zobowiazan
      jest dla nich ok.To kazdego indywidualny wybór,wiec na razie mam wibratorsmile))
      • nicol.lublin Re: sex... 25.03.07, 12:45
        hm... dziwne to... myslałam o czymś takim
        durex.pl//rekwizyty_erotyczne_rozdzka.html
        jedyne co mnie powstrzymuje, to myśl o tym gdzie mam to do cholery trzymać???
        mam małe dziecko i ryzyko, że wyciągnie sprzęt przy gościach tongue_out
        p.s. czy takie życie sex cię satysfakcjonuje? mam nadzieję, że nie jestem zbyt
        wścibska? jesli tak to wybacz, pytania nie było.
        • spadajaca-gwiazda Re: sex... 25.03.07, 13:12
          Hm...to juz wyzsza szkoła jazdywink
          Co do Twojego pytania oczywiscie ze mnie do konca nie satysfakcjonuje bo nawet
          nie ma to porówniania ale dopoki prawnie nie rozwiaze swojego małozenstwa musi
          mi to wystraczyc.
        • aron95 Re: sex... 25.03.07, 23:58
          Nie wyobrażam sobie abym z lalką albo innymi gadżetami sex uprawiał .

          Kobietom ciężko jest mieć faceta dla samego sexu . Zaraz by go na męża przerobiły.
          I niestety są takie którym wibrator do końca życia musi starczyć .
          Lepiej nie sięgajcie po wibratory bo się jeszcze do nich przyzwyczaicie .

          • crazyrabbit Re: sex... 26.03.07, 01:06
            > Kobietom ciężko jest mieć faceta dla samego sexu . Zaraz by go na męża
            przerobi
            > ły.
            > I niestety są takie którym wibrator do końca życia musi starczyć .
            > Lepiej nie sięgajcie po wibratory bo się jeszcze do nich przyzwyczaicie .

            Dżizasssss.....Aron z której choinki sie urwałeś???
            Skąd bierzesz te swoje chore teorie o kobietach?

            Primo: Sa kobiety które miewaja facetów dla samego sexu. I jest ich całkiem
            sporo , tylko się tym nie chwalą jak faceci na prawo i lewo. I nie upiekszają.
            Secundo: Kobiety wcale nie chcą od razu na mężów przerabiać. Wręcz przeciwnie -
            wiele kobiet , szczególnie rozwódek , jest mocno zrażonych do instytucji
            małżeństwa.
            Tertio: Wibrator to tylko kiepski substytut i seksu nie zastąpi.

            Czasem ręce mi opadają , jak czytam Twoje wypociny...
          • panda_zielona Re: sex... 26.03.07, 01:07
            Kobietom ciężko jest mieć faceta dla samego sexu . Zaraz by go na męża przerobi
            > ły.
            I tu się mylisz,przynajmniej jeśli chodzi o mnie,w zyciu żadnego już męża,ale
            przyjaciela na dłuższy związek jak najbardziej.Nawet obiady i kolacje przy
            świecach mogę czasem przygotować.
            A wibrator może być czasami urozmaiceniem sexu we dwoje
          • menab Re: sex... 26.03.07, 08:04
            Raz piszesz, że tylko chcą sexu, żeby zdradzać na prawo i lewo, a zaraz potem
            piszesz, że chcą stabilizacji...To się kupy nie trzyma.
    • z_mazur Re: sex... 25.03.07, 19:42
      nicol.lublin napisała:

      > mam traumę jakąś sad z mężem nie śpię i zamiaru nie mam (ochotę niestety
      > wielką mam). od czasu wielkiej kłótni i decyzji o rozstaniu mam nieustającą
      > ochotę na sex. cały czas jestem nakręcona. nie chcę szukać nikogo na dłużej.
      > nie chcę sypiać z byle kim.
      > chyba muszę kupić wibrator??? dziewczyny jak sobie radziłyście po rozstaniu?

      Jestem ciekaw dlaczego autorka pyta tylko panie o opinię? wink

      Swoją drogą Nicole brawo za odwagę, temat seksu "po..." jest na forum niezwykle rzadko poruszany. A było, nie było, formeni i foremki to ludzie w kwiecie wieku i z określonymi potrzebami.

      Przypuszczam, że każdy z nas zadawał sobie pytanie "co będzie z tymi rzeczami...?". W sumie to jeden z bardzo ważnych aspektów życia, niby da się bez niego żyć, ale...

      Wiadomo, że po takim przeżyciu, wiele osób przechodzi okres wzmożonej aktywności, która ma na celu potwierdzenie własnej wartości i często jest sposobem na zabicie pewnych problemów emocjonalnych. Po takim okresie najczęściej przychodzi okres wyciszenia i oczekiwania na coś "poważniejszego". A potem, potem już jest z górki. smile
      Oczywiście nie każdy przeżywa to w ten sposób, więc nie jest to jedyna droga na radzenie sobie z życiem intymnym po...
      • panda_zielona Re: sex... 25.03.07, 19:55
        Jestem ciekaw dlaczego autorka pyta tylko panie o opinię? wink
        Zapewne z obawy,że formeni mogliby zacząć szydzić,bo jednak mężczyznom jest
        łatwiej skusić się na jednorazową przygodę i zapomnieć o sprawie.
        Kobiecie do sexu potrzeba miłości,a mężczyźnie miejsca smile
        • z_mazur Re: sex... 25.03.07, 20:05
          Bez przesady z tym szydzeniem.
          Szydzenie miałoby jedynie chyba ukryć nerwowość związaną z poruszeniem tematu tabu.
          Co do tej łatwości, to nie do końca się zgodzę.
          Wydaje mi się, że dotyczy to w podobnym stopniu obu płci.
          Kobiety może są odrobinę mniej skłonne do przyznawania się do tego, ale wiele ma za sobą niezobowiązujące epizody zaraz po rozstaniu.

          Oczywiście kobiety potrzebują bardziej emocjonalengo zbliżenia, co nie znaczy, że od razu musi to być miłość do grobowej deski.
          Ostatnio był taki dosyć ciekawy wątek na "Singlach...",
          ktoś to tam fajnie napisał, kobieta potrzebuje bliskości emocjonalnej i ciepła, czasem wystarczy, żeby to było tylko kilka godzin.
        • alicja611 lubie sex 26.03.07, 06:24
          no chyba ten sex to najlepsza strona rozwodu, ja po rozwodzie przespalam sie ze
          wszystkimi, z ktorymi chcialam to zrobic a malzenstwo nie pozwalalo mi na
          to...poza tym wreszcie po rozwodzie doswiadczylam, ze mezczyzna moze dac
          kobiecie orgazmsmile, o czym moj byly "maczo" chyba niekoniecznie wiedzial.....i
          dosyc pozno poczulam sie kobieta w tym wzgledzie...
          a co do wibratorow-fajnie, ze design idziez duchem czasow, byle by za bardzo
          glosne nie byly, bo co pomysla sasiedzi? ha, ha
          w samotnosci nigdy nie uzywalam wibratora, ale z partnerem, jako
          urozmaicenie-zdarzalo mi siesmile
          • tricolour W sumie lekko dziwkarskie wyznanie... 26.03.07, 08:44
            ... Nie wiedziałem, że małżeństwo krępuje sypianie ze wszystkimi tylko dlatego,
            że się zachciało. Myślałem (i nadal tak myślę) że jak się zachce, to uzywa sie
            także rozumu, a nie ściąga od razu majtki.

            Ale uczę się nadal i czasem dziwię.

            tongue_outP
            • ludzik_ten_sam Re: W sumie lekko dziwkarskie wyznanie... 26.03.07, 09:58

              Tri, stoisz na straży morale wszystkich. Ale o czym innym. Powiedz, czemu
              właściwie mojemu koledze nikt nie zwróci uwagi (i nie zwrócił) - ma na służbowym
              ekranie nagą lalkę barbie z rozłożonymi nogami i transparentem "KOBIETA
              WYZWOLONA". W drugiej ręce dzierży bicz. Zero gustu, ale męczy mnie, co innego:
              mnie (kobiecie) kazano by usunąć takie cudo po jednym dniu stacjonowania na
              ekranie, u niego ta wątpliwej urody lala już mocno przykurzona. Dlaczego?
              Odpowiedzią nie jest, że jej nie myje smile
            • z_mazur Re: W sumie lekko dziwkarskie wyznanie... 26.03.07, 10:17
              Zgadzam się z tezą z postu. Ale nie spodobało mi się zawarte w Twoim tytule
              negatywnie nacechowane stwierdzenie "dziwkarskie".

              Kobieta zachowywała się zgodnie ze swoim systemem wartości. Będąc w stałym
              sformalizowanym związku była wierna. Ograniczenie, które sobie sama narzuciła
              skończyło się, więc skorzystała z okazji. Jak dla mnie nie ma w tym
              nic "dziwkarskiego", wręcz przeciwnie.
              • tricolour Dziwkarskie WYZNANIE... 26.03.07, 10:20
                ... napisałem wyraźnie. Może spać nawet z kompanią wojska - jej sprawa.
                Przestaje być sprawą prywatną publiczne opowiadanie o seksie. I teraz można
                zadać pytanie czym jest takie publiczne wyznanie?
                • z_mazur Re: Dziwkarskie WYZNANIE... 26.03.07, 10:26
                  Tematem tego wątku jest seks po... Wypowiedź autorki była jak najbardziej w
                  temacie. smile)))

                  Napisała bez jakiegoś specjalnego epatowania, ale też bez fałszywej skromności,
                  że "po..." seks może być nawet lepszy niż w trakcie. W sumie to dosyć
                  optymistyczne stwierdzenie. Może założycielce wątku akurat taki post był
                  potrzebny. smile))
                  Dla nie których osób temat seksu nie jest, aż takim tabu.
                  Gdyby jakiś facet napisał, że dopiero "po..." dowiedział się, po odwiedzeniu
                  kilkunastu restauracji i proszonych obiadków, że jedzenie może być aż taką
                  przyjemnością, czy to byłoby też tak bulwersujące??? wink
                    • angoisse To jednak prawda 26.03.07, 10:48
                      że najbardziej ortodoksyjni katolicy są największymi chamami w rozmowach o seksie.

                      Gdy było na topie zarażenie HIV-em przez Simona Mola najgłośniej na forach o
                      kurwach, szmatach i dziwkach które bóg pokarał, wrzeszczał pewien prawie 50-cio
                      letni prawiczek czekający z seksem do ślubu... Tak też można.
                      • nicol.lublin hm... 26.03.07, 10:57
                        bardzo różnimy się doświadczeniami, wiec pewnie stąd różnica w postrzeganiu
                        sfery sex po rozstaniu.
                        ja miałam BARDZO udane życie sex w małżeństwie, no może można by częściej, ale
                        jesli chodzi o jakość, to nie mam nic do zarzucenia. i dlatego nie potrzebuję
                        sobie nic udowadniać teraz. nie szukam faceta na chwilę, ani na dłużej. po
                        prostu potrzebuję pobyć sama, zaleczyć rany. dla mnie sex to coś więcej niż
                        tylko przyjemność czysto fizyczna, ot...jedzenie czekolady... nigdy w moim
                        małżeństwie nie miałam ochoty na zdradę, po prostu nie wyobrażam sobie pójścia
                        do łóżka z kimś do kogo nie czuję choćby sympatii, muszę tgo kogoś poznać,
                        ichyba to najważniejsze muszę mu ufać.
                        tylko co z tego? jak emocje sobie, a fizjologia sobie???
                          • misbaskerwill Psze Pani... 26.03.07, 11:14
                            nangaparbat3 napisała:
                            > A nie przesadzasz aby z ta siłą fizjologii? Nasze ciało nie jest jakimś
                            > monstrum, które musimy trzymać na łańcuchu.

                            ale ja naprawdę muszę do ubikacji smile))))
                          • nicol.lublin Re: hm... 26.03.07, 11:16
                            ło matko!!! tekstu angoisse nie kumam za nic?!?!? a nanga...? no niby nie, ale
                            dyskomfort czuję ciągle sad pewnie z czasem to minie? mam nadzieję smile
                            • nangaparbat3 Re: hm... 26.03.07, 11:19
                              Tak się czujesz, bo mieszkasz z nim pod jednym dachem i wyobrażasz sobie, że on
                              to robi z innymi kobietami, a sama go chcesz. Własciwie idzie zwariować w
                              takiej sytuacji, nie dziwię Ci się.
                              • misbaskerwill Re: hm... 26.03.07, 11:22
                                nangaparbat3 napisała:
                                > Tak się czujesz, bo mieszkasz z nim pod jednym dachem i wyobrażasz sobie, że on
                                > to robi z innymi kobietami, a sama go chcesz. Własciwie idzie zwariować w
                                > takiej sytuacji, nie dziwię Ci się.

                                Czyli co?
                                Ma się wyprowadzić, najlepiej do innego chłopa. I to rozwiąże problemy psychiczne.
                                Proste rozwiązanie. Zbyt proste, by zastosowaćwink
                                • nangaparbat3 Re: hm... 26.03.07, 11:45
                                  misbaskerwill napisał:

                                  > nangaparbat3 napisała:
                                  > > Tak się czujesz, bo mieszkasz z nim pod jednym dachem i wyobrażasz sobie,
                                  > że on
                                  > > to robi z innymi kobietami, a sama go chcesz. Własciwie idzie zwariować w
                                  > > takiej sytuacji, nie dziwię Ci się.
                                  >
                                  > Czyli co?
                                  > Ma się wyprowadzić, najlepiej do innego chłopa. I to rozwiąże problemy
                                  psychicz
                                  > ne.
                                  > Proste rozwiązanie. Zbyt proste, by zastosowaćwink

                                  Ależ ja niczego podobnego nie sugeruję.
                                  Chociaż sama pewnie bym zrobiła wszystko, zeby nie mieszkać razem. Ale nie za
                                  cene wprowadzania sie do innego chłopa traktowanego instrumentalnie, bo to
                                  nieszczęście gotowe.
                                  • misbaskerwill Re: hm... 26.03.07, 11:56
                                    nangaparbat3 napisała:
                                    > Ależ ja niczego podobnego nie sugeruję.

                                    Przepraszam - to ja zasugerowałemwink

                                    Co do potrzeby przeprowadzki - zgadzam się z Tobą, choć rodzi to dużo problemów
                                    natury logistycznej.
                                    Dlatego zasugerowałem chłopa, który by te problemy rozwiązał (i te inne teżwink).
                                    Jak najbardziej jest to podejście instrumentalne, o niczym innym nie myślałemsmile.

                                    A powyższe napisałem z pewnym przekąsem - ostatnio mam wrażenie, że zbyt często
                                    "klin" jest postrzegany jako jedyne "lekarstwo" w sytuacji porozwodowej.
                                    A jak wiadomo - po klinie może być jeszcze większy kac.smile
                            • angoisse Re: hm... 26.03.07, 11:22
                              bo to Meta Fora była wink)

                              na początku jest najgorzej. może spróbuj to przekształcić w inną aktywnośc
                              fizyczną, ładna pogoda, zmęcz się wink
                                • nangaparbat3 Re: hm... 26.03.07, 11:48
                                  nicol.lublin napisała:

                                  > he he smile no to pomyję okna, może mi przejdzie???


                                  Nie.
                                  Obawiam się, że wprost przeciwnie.
                                  Na "to" pomaga - zająć się czymś dla Ciebie naprawdę ważnym, trudnym,
                                  absorbujacym czas i uwagę i przede wszystkim emocje.
            • alicja611 .."dziwkarskie wyznanie"?...A WAM TO WOLNO? 26.03.07, 19:57
              Hmm, zdziwila mnie troche ta emocjonalna riposta Tri...
              Powiem tak.
              Panowie, jak wy chodzicie na dziwki to takie "lobuzerskie", nieprawdaz, jak
              chwalicie sie ile to panienek przelecieliscie i w jakich pozycjach to jest ok?
              jak umawiacie sie na sexrandki przez internet, a zona gary myje to dobrze? jak
              zdradzacie swoje zony, zaplakane, czekajace w oknie z chorym dzieckiem na reku
              na swojego pana to wam wolno? Gdzie u diabla podziala sie wasza moralnosc? Moj
              exmaz mawial "ciesz sie, ze dziwek do domu nie przyprowadzam". Czy naprawde
              powinnam byc mu za to wdzieczna?
              A tu nagle kobieta duszaca w wieloletnim malzenstwie swoje potrzeby seksualne,
              zaspokajane tylko jednostronnie, i ktora odnajduje je po latach martwego zwiazku
              nazywana jest dziwka? Tak bardzo to was boli? Tak bardzo dziala, kiedy role
              zaczynaja sie odwracac i kobieta wychodzi z kuchni?
              Reasumujac: Nauczyliscie mnie wiele mezczyzni! nauczyliscie jak patrzec w czubek
              wlasnego nosa i zaspokajac swoje zadze! Bardzo skuteczna lekcja! I mam w nosie
              jak to bedziecie nazywac wnioski wyciagniete z tej lekcji!
              • marek_gazeta Re: .."dziwkarskie wyznanie"?...A WAM TO WOLNO? 26.03.07, 20:33
                Hehehe... pusty śmiech.
                - nie chodzę na dziwki
                - nie umawiam się na sexrandki
                - jeżeli nawet przeleciałem jakieś panienki (nie będąc żonatym), to nie widzę powodu do przechwałek; zresztą samo słowo "przelecieć" nie jest zbyt właściwe
                - zdrada mnie brzydzi
                - żona rzadko myła gary, z reguły cedowała to na mnie
                - żona nie "czekała napłakana z dzieckiem na ręku", może dlatego, że swoje ważyło; w kuchni też bywała nieczęsto
                - no i nie chwaląc się, żona jakoś nie narzekała
                Nie jestem jakimś cudem; w środowisku moich kolegów jest to podejście powszechne, a przynajmniej deklarowane (wszystkich szczegółów mogę nie znać).

                Skąd takie szowi/feministyczne opinie o facetach? Jakieś samce spuszczone ze smyczy, z wywalonym jęzorem szukające samicy podczas rui?

                Patrzę w lustro i nie wierzę... itd.
              • crazyrabbit Re: .."dziwkarskie wyznanie"?...A WAM TO WOLNO? 26.03.07, 22:53
                A mnie trochę zdziwiła Twoja emocjonalna reakcja na post Tri.
                Faktem jest , że Tri potrafi dowalić z grubej rury , ale chyba nie przeczytałaś
                dokładnie tego co napisał.
                Poza tym chcę Ci powiedzieć , że znam wielu facetów , którzy na dziwki nie
                chodzą , w domu pomagają i nie chwalą się zdobyczami na prawo i lewo.
                I znam kobiety będące w związkach , balujące , zaliczające kogo się da. A mąż
                czasem w domu czeka.... Dziwne , nie?
                Bardzo nie lubię uogólnień.
                A Ty zrobiłaś po rozwodzie to , o czym pisał Z_Mazur - rzuciłaś sie w wir
                szaleństw potwierdzając swoja atrakcyjność. Teraz czeka Cię faza wyciszenia smile
                Szaleństwa po jakimś czasie wychodzą bokiem , ale skoro człowiek rano może
                spojrzeć sobie w lustrze w oczy , to podobno jeszcze nie jest tak źle smile
                  • z_mazur Re: i co dalej? 26.03.07, 23:15
                    alicja611 napisała:

                    > nie znam dobrych mezczyzn, znam samych lajdakow.....niestety. A faza wyciszenia
                    > juz przyszla po szalenstwach...a co jest dalej?

                    Gdzieś czytałem, że na danym etapie przyciągamy takich partnerów jakich potrzebujemy. Nie byłaś jeszcze gotowa na normalny związek, ale potrzebowałaś potwierdzenia swojej atrakcyjności i uświadomienia sobie, że po rozstaniu nie kończy się życie seksualne, więc trafiałaś na facetów też szukających przygody. Teraz masz już dystans i zaczniesz powoli trafiać na osoby podobne do Ciebie, czyli teraz powoli rośnie szansa na poznanie kogoś z kim mogłabyś się na jakiś czas związać. Może nie od razu będzie to miłość do grobowej deski, ale może też już nie znajomość na jedną noc, czego Ci życzę. smile
                    • crazyrabbit Re: i co dalej? 26.03.07, 23:25
                      Z_Mazur dobrze gada! Dać mu Tyskiego!
                      A tak poważnie , musisz jeszcze zmienić nastawienie do mężczyzn , bo jesteś
                      jeszcze bardzo niepozbierana.
                      A naprawdę są porządni faceci na tym świecie i to całkiem ich sporo chodzi po
                      ziemi smile
                      Życzę Ci odnalezienia tego fajnego smile
                      • aron95 Re: i co dalej? 27.03.07, 09:51
                        crazyrabbit napisała:

                        > Z_Mazur dobrze gada! Dać mu Tyskiego!
                        > A tak poważnie , musisz jeszcze zmienić nastawienie do mężczyzn , bo jesteś
                        > jeszcze bardzo niepozbierana.
                        > A naprawdę są porządni faceci na tym świecie i to całkiem ich sporo chodzi po
                        > ziemi smile
                        > Życzę Ci odnalezienia tego fajnego smile


                        crazy - Ty naprawdę postępy robisz .
                        Usłyszec od Ciebie te otrzywistą prawdę - że faceci są fajni !!!
                        To było miłe !!!!
                        • crazyrabbit Re: i co dalej? 27.03.07, 15:37
                          Niektórzy są fajni smile
                          Nigdy nie sądziłam inaczej i nigdy nie pisałam inaczej.
                          Aronku , nie robisz postępów ponieważ z uporem maniaka nie korzystasz z
                          wyszukiwarki.
                          Potrzebujesz instrukcji obsługi?
                  • tricolour Twoje życie zależy od Ciebie... 26.03.07, 23:28
                    ... jest to prawdą tym bardziej, że już nie masz toksycznego męża.

                    Wiem, że znów narażę się pytaniem, ale: dlaczego spotykałas samych łajdaków? Jak
                    to sie stało, że nie spotkałas zwyczajnego człowieka? Może "wybierasz" sobie
                    emocjonujące związki bez względu na ich jakość.

                    Sama musisz sobie odpowiedzieć na takie pytania jeśli zależy Ci na sobie.
                    • alicja611 inteligetni lajdacy 26.03.07, 23:44
                      Wybieralam zawsze samych inteligentnych lajdakow, bo tacy byli ciekawi, trudni,
                      z inwencja w lozku, z pozycja zawodowa, z gornej polki, pociagali mnie....a to
                      przeciez "wolne dusze", wieczni mysliwi i nigdy nie beda przystania dla kobiety.
                      Ci dobrzy, z sercem na dloni zawsze byli dla mnie nudni, beznamietni, malo
                      interesujacy, ktorych nie trzeba zdobywac...ot, taki los....pewnie dlatego wciaz
                      samasmile
                      • ludzik_ten_sam Re: inteligetni lajdacy 27.03.07, 10:19

                        "których nie trzeba zdobywać" smile

                        Alicja działa trochę jak mężczyzna, ostateczie im przypisane jest kulturowo
                        zdobywanie. Nie mówię, że to źle - inaczej niż przyjęte. Psycholog, którym nie
                        jestem poprosiłby Cię o przyjrzenie się tym dobrym. Bo może właśnie oni są tą
                        "wysoką półką" - dobrzy, czuli, wcale nie beznamiętni smile
                        • _lafirynda alicja 27.03.07, 12:36
                          no prosze ! to juz druga Pani tutaj obok mnie ktora sie przyznaje do Panow z
                          gornej polki...i tez samotna...
                          ja mysle ze tak naprawde powody naszej samotnosci sa inne
                          panowie z gornych polek sa super atrakcyjnymi mezczyznami, zabawa z nimi jest
                          przednia, w ktoryms momencie okazuje sie ze zatracajac sie w zabawie jest juz
                          za pozno na normalny zwiazek oparty na zwyklych uczuciach
                          Wiek czyli lata zaczynaja nas ograniczac, szkoda , ja sie czuje juz potwornie
                          staro
                      • tricolour Bo sex, namiętnośc., oddanie 27.03.07, 10:53
                        ... to nie są zabawki. Nie można pójść z kimś do łóżka po krótkiej znajomości i
                        liczyć na coś więcej.

                        Dla mnie kobieta gotowa na sex po pół roku znajomości (sprawdziłem) jest tyle
                        warta ile jej ciało w nocy. Właściwie tylko jedna część ciała...
                        Wiadomo, że seks mieści się w głowie więc brak brak odpowiedniego kontaktu
                        emocjonalnego, intelektualnego, duchowego czyni ze znajomości zwykłą
                        "popierdółkę" na - co najwyżej - kilka wieczorów.

                        "Wybieralam zawsze samych inteligentnych lajdakow" - właśnie...

                        smile
                        • ludzik_ten_sam Seks, tricolour, seks 27.03.07, 11:15

                          jesteśmy Polakami. Nie myl z ang. płeć.

                          To od Ciebie zależy, jak traktujesz seks i są znajomosci - rzadko! - ale są,
                          które zaczynają się w łóżku, a kończą...w grobie (makabrycznie, sorry,
                          crazyrabbit, jesteś tu gdzieś smile
                          Też jestem zdania, że z seksem warto zaczekać, ale Twoje pisanie to jak
                          grzmienie Boga w Średniowieczu. Straszysz i straszysz smile Zawsze taki byłeś, czy
                          to jakaś przemiana z człowieka normalnego w kostycznego, ascetycznego, śpiącego
                          z dłońmi na kołdrze? smile
                        • nicol.lublin Re: Bo sex, namiętnośc., oddanie 27.03.07, 11:27
                          ja się pozwolę niezgodzić z tymi pierdołami o czekaniu na sex ileś tam... tri,
                          pół roku to za krótko? a ile to w sam raz? ja przed ślubem nie byłam taka
                          wstrzemięźliwa, a ty mi sugerujesz, że po 30-tce powinnam??? a niby czemu? moze
                          nie jestem zwolennikiem sexu na pierwszej randce, ale... na którejś_tam tak.
                          oczywicie jeśli obie strony mają na to ochotę. i jesli jest fajnie, namiętnie,
                          to ok. może być z tego tylko przygoda, a może być związek oparty na głebokim
                          uczuciu. kto wie, co przyniesie życie?
                          co złego w sexie bez miłości??? ja nie widzę problemu smile a jesli to ciało jak
                          opisałeś tej nocy było wiele warte??? to co??? bo jesli sex był sredni, to i
                          wielkie oczekiwanie nie zmieni faktu, że ognia w tym związku nie będzie. a
                          ogień musi być i tyle.
                          problem MÓJ polega na tym, że sexu z kimkolwiek nie chcę. ale kto wie, może
                          poznam kogoś kto mnie oczaruje, z kim będzie mi fajnie pogadać, komu zaufam...
                          i wtedy nie będę czekać (bo właściwie ile wg. ciebie powinno się skoro pół roku
                          to za mało?) tylko jak chwila będzie magiczna to wezmę z niej garściami. a
                          miłość albo przyjdzie, albo nie. takie życie niestety...
                          nie chcę nikogo obrazić, ale trochę mi tu pachnie dziwnymi poglądami. w stylu
                          jak dziewczyna, to tylko dziewica, ze tylko facet może wyjść z inicjatywą.
                          przecież to chore. nie jesteśmy dzieciakami, które czekają na "dowód miłości"
                          • z_mazur Re: Bo sex, namiętnośc., oddanie 27.03.07, 11:54
                            Nicol, respect. smile))

                            Też mnie zastanowiło to magiczne pół roku. Skąd taka magiczna cezura?
                            Znam relacje, które po wielomiesięcznej znajomości i w końcu konsumpcji
                            gwałtownie się kończyły bo okazywało się, że jednak coś jest nie tak, jak
                            również takie, które zaczynały się gwałtownym wybuchem namiętności i trwały
                            potem, i trwały.
                            Wydaje mi się, że tutaj abolutnie nie ma reguł i nie ma sensu autorytarnie
                            twierdzić, że jeśli coś tutaj nie spełniło jakichś określonych warunków to ma
                            to jakiekolwiek znaczenie.
                            • _lafirynda Re: Bo sex, namiętnośc., oddanie 27.03.07, 12:29
                              Tri sie pogorszylo na glowe wlasnie z powodu celibatu... brak seksu rodzi wsrod
                              czesci mezczyzn niechec do kobiet ... stad grzmoty Tri haha ))))


                              Ostatecznie apeluje do Was o wiecej konkretow (niz wibatory) bo temat plywa
                              wsrod gornolotnych inklinacji a rozchodzi sie o dolne strefy ciala...

                              i jak widze to jeden Pan MArek Gazeta ma burze hormonkow reszta Panow cos nie
                              bardzo... haha czyzby nadal stres przed i porozwodowy
                              • z_mazur Re: Bo sex, namiętnośc., oddanie 27.03.07, 13:03
                                _lafirynda napisała:

                                > Ostatecznie apeluje do Was o wiecej konkretow (niz wibatory) bo temat plywa
                                > wsrod gornolotnych inklinacji a rozchodzi sie o dolne strefy ciala...

                                Tylko czemu te ewentualne szczegóły miałyby służyć???
                                Zaspokojeniu Twojej ciekawości?
                                Do samej dyskusji niewiele by wniosły. smile))
                                Poza tym wychodzę z założenia, że facetowi bardziej w pewnych kwestiach
                                przystoi działać niż mówić. Czyny przemawiają mocniej od słów. I tego staram
                                się trzymać. smile))
                            • aron95 Re: Bo sex, namiętnośc., oddanie 27.03.07, 12:37
                              z_mazur masz rację z tym czekaniem
                              Ja najczęściej po godzinie rozmowy wiem czy mam ochotę czy nie .
                              Inna rzecz czy mam ochotę na dłużej , bo takich przeżyć nie doświadczyłem w
                              ostatnim okresie . Wiecie mam problem 30 +
                                • aron95 Re: aron95 27.03.07, 13:32
                                  ona_trzydziestoletnia napisała:

                                  > ja jestem 30+ jaki masz ze mną problem? może da się coś zaradzić? smile


                                  Z Tobą żaden . Po ewentualnym spotkaniu bym wiedzial do jakiego przedziału
                                  Cię zaliczyć. W moim poście "+30 skrzywione są " chodziło o podejście do facetów
                                  na tle swoich własnych negatywnych przeżyć . I były to moje własne spostrzeżenia .
                              • nangaparbat3 Re: Bo sex, namiętnośc., oddanie 27.03.07, 14:37
                                aron95 napisał:

                                > z_mazur masz rację z tym czekaniem
                                > Ja najczęściej po godzinie rozmowy wiem czy mam ochotę czy nie .
                                > Inna rzecz czy mam ochotę na dłużej , bo takich przeżyć nie doświadczyłem w
                                > ostatnim okresie . Wiecie mam problem 30 +


                                Problem to Ty masz, ale ja bym go nazwała inaczej.
                          • tricolour Czekać pół roku... 27.03.07, 17:04
                            ... jeśli nie chcesz, to nie czekaj. Możesz uprawiać seks na pierwszej randce, a
                            nawet wcześniej - jeśli tylko masz ochotę. Nikt Ci tego nie odmawia.

                            Napisałem "dla mnie pół roku" a tu takie poruszenie jakbym ustawę wprowadzał.
    • ivone7 Re: sex... 26.03.07, 14:29
      a ja dlugo nawet nie myslalam o sexie, jak sie wyprowadzil, za bardzo mnie
      skrzywdzil...
      jak zaczelam myslec i to intensywnie, to zakupilam zabaweczke, ktora trzymam w
      szafce przy lozku..nie chce rozmieniac sie na drobne, wole poczekac na cos
      wyjatkowego...a zabaweczka mi w tym pomaga
      • marie.walewska Re: sex... 27.03.07, 13:44
        Ja tez inaczej przechodze ten aspekt rozstania. Zabawki przychodzily mi do glowy w trakcie
        malzenstwa, gdy moj M mial wazniejsze sprawy niz spedzenie wieczoru ze mna, lub gdy "mialam pecha
        i nie zdazylam zanim on skonczyl" mowiac brutalnie. Krotko po rozstaniu zwiazalam sie z kims glownie
        fizycznie - mieszkanie, lozko. Moze bylo to potwierdzanie wlasnej wartosci, a moze okropny glod
        bliskosci, czulosci, jakiejs normalnosci w codzinnym kontakcie z drugim czlowiekiem. Jak zwykle takie
        historie "klinowe" nie mialo to sensu. Ale wiem o tym dopiero po fakcie smile A teraz? Ja sobie pochlebiam,
        ze mam zintegrowana osobowosc, ktos moglby na mnie najechac, ze jestem romantyczka-katoliczka i
        na pewno robie sobie psychiczna krzywde nieswiadomie cos tlumiac itd. Po prostu nie mam dysonansu
        pomiedzy potrzebami moimi, a potrzebami mojego ciala. Nie spotkalam mezczyzny, ktory by mnie
        zauroczyl, pociagnal ku sobie, wzbudzil we mnie potrzebe bliskosci. I nie odczuwam potrzeby
        chodzenia z kims lub czyms do lozka. Sam seks mnie nie interesuje, zawsze zreszta tak bylo, ze byl
        skutkiem, a nie przyczyna. Nie deklaruje celibatu - moze spotkam kogos kto mnie znow obudzi. Na
        razie moje cialo odczuwa silna potrzebe wystawiania sie na slonce i cieply wiatr, a ja mu w tym dzielnie
        sekunduje wink Wiem jednak, ze wiele kobiet ma pod tym wzgledem znacznie wieksze niz ja potrzeby i nie
        rzuce kamieniem w nikogo, kto po rozstaniu poszuka sposobu zaspokojenia swoich potrzeb ani w
        kobiete ani w mezczyzne. Dla mnie wyznacznikiem moralnosci jest to czy kogos krzywdzisz czy nie.
            • tricolour No to mam pytanie. 27.03.07, 23:23
              Wiadomo, że czynności powtarzane zostają w postaci nawyków - na tym polega
              uczenie się.

              Zaakceptujesz faceta, który po latach samotnego onanizowania się, zamiast Tobą
              bedzie zabawiał sie sam ze sobą - bo tak sie wyuczył zanim Cię poznał?

              Moim zdaniem taki nawyk jest zły więc uprawianie seksu "inaczej" może (może!)
              prowadzić do zachowań nieakceptowanych przez wartościowego, potencjalnego partnera.
              • nangaparbat3 Re: No to mam pytanie. 27.03.07, 23:30
                tricolour napisał:

                > Wiadomo, że czynności powtarzane zostają w postaci nawyków - na tym polega
                > uczenie się.
                >
                > Zaakceptujesz faceta, który po latach samotnego onanizowania się, zamiast Tobą
                > bedzie zabawiał sie sam ze sobą - bo tak sie wyuczył zanim Cię poznał?
                >
                > Moim zdaniem taki nawyk jest zły więc uprawianie seksu "inaczej" może (może!)
                > prowadzić do zachowań nieakceptowanych przez wartościowego, potencjalnego
                partn
                > era.


                a partnerów, jak wiadomo, dzielimy na pełno, niepełno i bezwartosciowych.
                Gratuluje.
                • tricolour Oczywiście! 27.03.07, 23:35
                  To przecież normalne, bo inaczej bralibyśmy ślub z pierwszym lepszym zamiast
                  cierpliwie szukać aż zacznie spełniać określone kryteria.

                  Masz problem zaliczyc się do jakiejś grupy, którą sama stworzyłaś?

                  smile)
                  • nicol.lublin ło matko! 27.03.07, 23:38
                    to co proponujesz tri??? wstrzemięźliwość choćby po grób, jeśli nie znajdę
                    wartościowego partnera? skoro luźne związki be, masturbacja i zabaweczki be...
                    to co proponujesz? mam 30 lat, do kółka różańcowego się mam zapisać zamiast
                    sexu?
                    • angoisse Re: ło matko! 28.03.07, 08:55
                      Mówiłam przecież! klęczenie w kościele na grochu co rano (zamiast porannego
                      seksu), włosieniece na co dzień na grzbiet (zamiast masażu rękami nie własnego
                      męża) , leżenie krzyżem na betonie (na samą mysl o wibratorze), a zamiast seksu
                      i czułości cielesnej z oficjalnym narzeczonym długie rozmowy na forum rozwodowum
                      smile))))
                      Trochę inwencji kobieto! Seks bez ślubu jest be! Uświadom to sobie dla swojego
                      własnego dobra. Jak Ci się chce seksu to zaciągnij najpierw faceta do USC.
                      Inaczej będziesz niemoralna. smile)))
                      • nicol.lublin Re: ło matko! 28.03.07, 09:42
                        angoisse, no poczucie chumoru masz troszku ironiczne, ale nie marwt się,
                        tricolor się nie skapuje smile
                        p.s. ja nadal jestem żoną, więc nie szukam faceta. ale jestem otwarta na to co
                        przyniesie życie. a nuż się pogodzę z mężusiem? nie, to chyba coś mnie
                        zamroczyło, a już po kawie przecież tongue_out
                        • angoisse Re: ło matko! 28.03.07, 09:46
                          Dla dobra swojego morale pogódź się z mężem albo zapomnij o seksie, ironizuję
                          iroznizuję , oczywiście. Możesz tez mi umyć okna zamiast, bo ja chora akurat
                          jestem i nie mogę, a słonce odbite w brudnych szybach jest okropne.
                      • misbaskerwill gorzej... 28.03.07, 09:52
                        > Trochę inwencji kobieto! Seks bez ślubu jest be! Uświadom to sobie dla swojego
                        > własnego dobra. Jak Ci się chce seksu to zaciągnij najpierw faceta do USC.
                        > Inaczej będziesz niemoralna. smile)))

                        Nieeee! To też jest be!
                        Zaciągnąć to można jedynie przed ołtarz.
                        Nawet legalizacja w USC jest amoralna.
                        A tak w ogóle:

                        "Panie
                          • misbaskerwill ona... 28.03.07, 10:13
                            ona_trzydziestoletnia napisała:
                            > misiu, ale co począć jeśli owy mąż grzeszy, a żonie wmawia, że chore
                            > podejrzenia ma? to co, eksmisja? czy ja z dzieckiem pod most? oj chore to moje
                            > życie ostatnio sad

                            Jakie eksmitować? Jak Angoisse podsumowała: pokutować, pokutowaćwink

                            Jak Żona ma chore podejrzenia, to niech Sobie twarde dowody uzbiera. Męża to nie
                            przekona, ale Żonie może się przydać. Do separacji oczywiście, bo o rozwodzie to
                            mowy nie mawink

                            A eksmitować od 2005 roku nie jest łatwo. Matkę z dzieckiem - praktycznie nie ma
                            takiej możliwości. Męża - też ciężko, ale to prędzej da się zrobić, perfidnym
                            podstępem. Ale o tym nie napiszę, bo to nie po chrześcijańsku...smile
                  • nangaparbat3 Re: Oczywiście! 27.03.07, 23:40
                    tricolour napisał:

                    > To przecież normalne, bo inaczej bralibyśmy ślub z pierwszym lepszym zamiast
                    > cierpliwie szukać aż zacznie spełniać określone kryteria.
                    >
                    > Masz problem zaliczyc się do jakiejś grupy, którą sama stworzyłaś?
                    >
                    > smile)

                    No problem.
                    W kontekscie zamęścia jestem absolutnie bezwartosciowa.
              • marie.walewska Re: No to mam pytanie. 28.03.07, 10:09
                Zaakceptuje czlowieka. Czy bedzie mi odpowiadal jako partner zalezec bedzie od tego czy ja jako
                wartosciowy potencjalny partner bede chciala zaakceptowac jego zachownia. Oprocz tego
                warunkowanie jest forma uczenia sie dostepna juz najnizszym rzedom zwierzat. Czlowiek celem
                przystosowania sie potrafi uzywac rowniez zdolnosci obserwacji, wyciagania wnioskow, inteligencji i w
                koncu woli. Zakladam, ze wartosciowy, potencjalny partner dla mnie bedzie na poziomie
                behawiorystycznym nieco wyzszym niz laboratoryjna mysz i nie polegnie na prostym warunkowaniu
                pozytywnym "ruszam lapka = jest mi fajnie". Poza tym jest jeszcze warunkowanie negatywne "ruszasz
                lapka = nie dostajesz kolacji". Nawet w takim przypadku jak widac jest nadzieja na resocjalizacje
                potencjalnego partnera onanisty. No chyba, ze masturbacja spowoduje u niego skutki, ktorymi
                straszono nas na lekcjach religii w latach '80 - oslepnie, garba dosta