Co byście zrobili ??

27.03.07, 18:46
Moja jeszcze "żona" zadarła z bardzo wpływową osobą, ta osoba stwierdziła, że
ma jej dosyć i poczyniła kroki które maja doprowadzić do zwolnienia z pracy
moją jeszcze nie ex (ona uczy w szkole- jest katechetką)dowiedziałem sie o tym
i tak sobie mysle czy ma mnie to obchodzić ( w zasadzie to mi wisi)z drugiej
strony boję się, że pozostającą bez pracy będę musiał utrzymywać po rozwodzie
który wcześniej czy później nastąpi. Powiedzieć jej żeby sobie darowała wojnę
z tą osobą czy olać sprawę i niech się dzieje co chce? Kiedyś poinformowałem
ją, że facet z którym sie spotyka chce mi sprzedać zdjęcia z nią - jako dowód
do rozwodu
    • biedroneczka33 Re: Co byście zrobili ?? 27.03.07, 19:05
      Jacku ja starałabym sie porozmawiac jednak z zona ....wizja jej straty pracy ma dla Ciebie podwojne znaczenie ...bo po pierwsze jestescie przed rozwodem i moze to zostac wykorzystane przeciwko Tobie ( wizja wiekszych alimentow , nie wspominajac juz o alimentach na zone ) oraz sama wizja ze Twoje dziecko moze miec duzo gorsza sytuacja finansowa . (wiem , napewno Ty sprawisz ze corka nie odczuje roznicy kryzysu materialnego w rodzinie ) ale tak naprawde to chyba nie o to chodzi .Czesto mimo racji trzeba dume i ambicje schowac gleboko do kieszeni i starac sie unikac wszelkich sprzeczek zeby konsekwencja nie byla strata pracy .
    • julka1800 Re: Co byście zrobili ?? 27.03.07, 19:05
      jackuplacku, przyznam sie ze twoje argumenty w te czy w druga strone sa dla
      mnie niezrozumiale ( a raczej zrozumiale inaczej).

      W moim przekonaniu nie powinno byc Ci wszystko jedno co dzieje sie w zyciu
      Twojej zony, raz z powodu tego, ze jej klopoty z praca mogą sie w sensie
      negatywnym odbic na corce emocjonalnie, dwa, dlatego ze ew. strata pracy bedzie
      rzutowala na warunki finansowe jej i Twojej corki rowniez, niezaleznie czy zona
      wystapi o alimenty czy nie
      • jacekplacek66 zastanawiam się 27.03.07, 19:14
        ale już raz usłyszałem, że sie wpier.... w jej zycie, wiem też, że jakiekolwiek
        argumenty do niej nie trafia- testowałem to wielokrotnie.jest konfliktowa i
        nieomylna w swoich działaniach- moze niech doświadczy skutków swoich działań
        a za kimś z tego forum- "nie obchodzi mnie czy będzie miała co jeść"
        wiadomo, ze córce nie pozwolę głodować....
        • panda_zielona Re: zastanawiam się 28.03.07, 09:57
          A ja zastanawiam się nad czym innym,jak taka osoba może nauczać religii?
    • pszczolkalodz Re: Co byście zrobili ?? 27.03.07, 19:12
      A ja bym zrobila zupelnie inaczej. Jacku ja mysle, ze Twoje argumenty do żony
      nie trafia, obojetnie czy mowisz dobre rzeczy czy zle. Obawiam sie ze odbierze
      to jako afront i jeszcze bardziej w ta wojne wejdzie. Taka kobieca przekora
      moze sie w niej obudzic. Na pewno bym tego nie zostawila bo jest to matka
      Twojego dziecka i faktycznie argument dla sądu o wieksze alimenty. Pomysl może
      skontaktowalbys sie z osoba, ktora Twoja żona wyslucha, ktora moglaby "trafic"
      do niej i odpowiednimi argumentami przekonac. Pozdrawiam Cie cieplo i trzymam
      kciuki.
    • tricolour Gdy będziesz pytał kobiety... 27.03.07, 19:36
      ... to prawie na pewno dostaniesz odpowiedź "nie zostawiaj żony". Wczuwają sie
      one w jej sytuację i stąd pomysł na pomoc byłej żonie.

      Moim zdaniem Twoje zachowanie powinno byc spójne: jeśli dotąd pomagałes jej z
      własnej inicatywy, kierując się własnym zdaniem - pomóz i teraz. Jeśli nie
      pomagałeś - to nie pomagaj.

      Obowiązek alimentacyjny spoczywa także na żonie i ona też ma osiągać dochody
      adekwatne do możliwości - identycznie jak Ty. Alimenty na żone są raczej
      wątpliwe skoro jest zdrowa i może pracować.
      • julka1800 Re: Gdy będziesz pytał kobiety... 27.03.07, 19:46
        tylko ze ta zona Tri jest rowniez matką ich dziecka

        Gdyby Jacekplacek nie mial dziecka ze swoja zona powiedzialabym raczej: nie
        wtracaj sie w jej zycie
        • tricolour I vice versa... 27.03.07, 19:56
          ... żona też jest matką. Jeśli traci pracę, to szybko szuka nowej. W interesie
          własnym i dziecka...

          Zresztą dorosła i dojrzała kobieta może powiedzieć (jeszcze) mężowi, że jej
          sytuacja finansowa komplikuje się i może poprosić o chwilową pomoc w tej
          sprawie. Jest to jak najbardziej w interesie żony, by zachować się przyzwoicie w
          takiej sprawie, kiedy może stać się chwilowo zależna od faceta, z którym się
          rozwodzi.
          • jacekplacek66 hehe rozbawiłeś mnie 27.03.07, 20:08
            nie poprosi - to pewne (szybciej znowu usłysze jakies oskarżenie-np: ze to ja
            jej załatwiłem zwolnienie z pracy)-jestem jej wrogiem. a po tym co wyczyniała w
            walce ze mną (jak pisałem nawet oskarżenie o morderstwo) to tak gdzieś pod skórą
            nawet bym sie cieszył- no gdyby nie wizja jej ewentualnego utrzymywania. córką
            chętnie sie zaopiekuję, tak jak to robię z synem.
            • tricolour A dlaczego masz ją utrzymywać? 27.03.07, 20:13
              Jest jakiś powód?
    • majkel01 Re: Co byście zrobili ?? 27.03.07, 20:23
      z tego co sie orientuje katecheta zeby po rozwodzie mogl nadal wykonywac swoja
      prace musi uzyskac rozwod z winy drugiej strony. W przeciwnym razie traci prawo
      do nauczania religii. Zastrzegam ze jednak nie wiem czy to prawda. Jesli jednak
      jest to z pewnoscia bedzie sie domagala twojej winy.
      • jacekplacek66 i właśnie z tąd ta 2 letnia wojna.... 27.03.07, 20:37
        tego się boi- i chęc udowodnienia mojej winy- za wszelką cenę. jeśli straciłaby
        wcześniej pracę może nie miałaby juz powodu do dalszej walki ze mną. zimne
        kalkulacje smile
        • misbaskerwill współczuję Ci bardzo... 27.03.07, 21:26
          ...może jakieś egzorcyzmy by tu pomogły?

          Przypadkiem (zupełnymwink) natknąłem się dziś (tja, dopiero dziś, można
          powiedzieć, że dla mnie to "lekko nieaktualne"wink) na stronę kryzys.org -
          katolickiej akcji antykryzysowej w małżeństwach (czytaj antyrozwodowejsmile).
          Jest tam ciekawy wątek o tym, że kościół kat. dopuszcza a wręcz zaleca
          separację, natomiast rozwód jest grzechem, itp.

          Skoro Twoja żona, nie dość, że hipoliczka to jeszcze katechetka (SWW*)
          - dobrze byłoby ją zapoznać z tym stanowiskiem.
          I jak najszybciej osiągnąć separację - która ma skutki prawne jak rozwód, ale
          jest "po Bożemu" - bo nie możesz się ożenić powtórnie.
          Osiągniesz praktycznie to samo, a przyśpieszysz sprawę o kilka lat.
          I nie jest tu konieczne do niczego orzeczenie winy - w końcu separacja wg KKat.
          jest wporzo.
          Spróbuj.
          Trzymam kciuki. I jeszcze raz SWW*.

          *Szczere wyrazy współczucia
          • jacekplacek66 dzięki. 27.03.07, 21:44
            ale teraz to chyba już nie ma sensu przerywać toczącego się rozwodu, adwokat
            pociesza mnie, ze do wakacji będzie po wszystkim- cholera nie powiedziała tylko
            do których...
            • nicol.lublin nie wiem czy nadal czekasz na radę? 27.03.07, 23:30
              ...ale ja nie wtrącałabym się. przecież to dorosła kobieta, wie co robi. taki
              los, że za swoje zachowanie trzeba ponosić konsekwencje.
            • akacjax Re: dzięki. 27.03.07, 23:34
              A mnie się wydaje, że Twoja żona ma objawy choroby-depresji-czy czegoś takiego...Te niektóre zachowania-takie irracjonalne.
              Może wizyta u odpowiedniego lekarza więcej by pomogła.
              • jacekplacek66 podobno była u.. 28.03.07, 00:04
                psychiatry i ..... podobno to on doradził jej .....zdradę, tak tłumaczyła
                • akacjax Re: podobno była u.. 28.03.07, 12:34
                  Chyba była u konowała, a nie u lekarza.
                • beatkach Re: podobno była u.. 28.03.07, 15:33
                  tak zrozumiała to co usłyszała a usłyszała to co chciała .. wcale nie musiała
                  byc u konowała... oj ale mi sie porymowało .. jak nie chce sie wziac
                  odpowiedzialnosci za siebie i swoje czyny to zawsze mozna zwalic na kogos, bo
                  on mi tak doradzil...
            • misbaskerwill :) 28.03.07, 09:44
              jacekplacek66 napisał:
              > ale teraz to chyba już nie ma sensu przerywać toczącego się rozwodu, adwokat
              > pociesza mnie, ze do wakacji będzie po wszystkim- cholera nie powiedziała tylko
              > do których...

              Wszystko ma swój koniec, rozwód na pewno teżwink.

              Separację można uzyskać w każdej chwili na bieżącej rozprawie rozwodowej -
              wystarczy zmienić treść pozwu lub zgłosić taką propozycję podczas rozprawy. To
              tak na wszelki wypadek, ale skoro już tyle czekasz na rozwód, to faktycznie -
              warto wytrwać.
              • chalsia Re: :) 28.03.07, 15:19
                Misiu, w przypadku sepracji jest tak samo jak i przy rozwodzie - sąd musi
                ustalić po czyjej stronie jest wina rozpadu zwiazku i jedynie na zgodny wniosek
                obu stron może odstąpić od tego czyli zrobić "bez orzekania winy".
                Ale separację oczywiście łatwiej i szybciej uzyskać.

                Nie mniej warto prześledzić to, co poddał Majkel - bo być może ona własnie z
                tego powodu tak walczy, a w takim razie separacja załatwia dla niej sprawę -
                ergo - koniec z problemami Jackaplacka.
                Chalsia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja