Re re sex

27.03.07, 23:16
Zaczynam nowy wątek inspirowany poprzednim tematem „sex”. Moje pytanie jest
jednak skierowane do tych z Was, którym udaje się lub już udało znaleźć kogoś
z kim ten sex po rozwodzie można uprawiać. Nie chcę, żeby to zabrzmiało zbyt
płasko, bo nie o sam sex tu chodzi... Czy łatwo Wam pokonywać barierę
długoletniego związku monogamicznego, kiedy to nie flirtowało się nawet z
obcymi facetami (kobietami), bo „nie wypadało”? Chociaz jak patrze wstecz, to
odwazniej niz teraz flirtowalam, jak bylam mezatka. A przecież, żeby
narodziło się uczucie, które zwiąże dwoje ludzi, trzeba móc się otworzyć na
drugiego człowieka, dać sygnał, przyzwolenie, może samej (samemu) zrobić
krok, trzeba od czegoś zacząć.
Wydaje mi się, ze jestem o lata świetlne od nowego związku i wcale nie
dlatego, że nie miałabym na to ochoty. Pewnie miałabym kiedyś tam, ale
jeszcze nie jestem gotowa, jeszcze jest o wiele za wcześnie. Czasem jednak o
tym myślę, jak można pokonać wdrukowaną w głowę monogamię. Ja ciągle
mentalnie jestem wierną mężatką, mimo, że ex wyniósł się z mojego życia już
rok temu, a rozwód zakończy się – mam nadzieję – w przyszłym tygodniu.
Jest jeszcze w przypadku kobiet – rozwódek inna bariera, która nie daje mi
spokoju. Świadomość, że na kogokolwiek spojrzę, będzie się bał, że go „łapię”
na męża (tak, tak, takie wypowiedzi o wrażeniu, jakie robią rozwódki
znajdowałam nawet na tym forum).
Barier jest więc mnóstwo, jak sobie z nimi radzicie?
A może po prostu: idziecie ulicą, spotykacie tę jedyną osobę i samo się
robi smile?
    • nicol.lublin Re: Re re sex 27.03.07, 23:24
      ale czy to na pewn w temacie sex pytasz wiono?
      • wiona11 Re: Re re sex 27.03.07, 23:28
        zainsirowały mnie niektóre odpowiedzi. W końcu nie samymi zabawkami żyje
        człowiek po rozwodzie smile
        • tricolour A dopuszczasz taką sytuację... 27.03.07, 23:31
          ... że po fajnej nocy zachodzisz w ciążę (co jest przecież możliwe) a facet
          mówi, że to był seks niezobowiązujący... i sobie idzie do domu?

          Urodzisz, przerwiesz?
          • wiona11 Re: A dopuszczasz taką sytuację... 27.03.07, 23:34
            Nie. Takiej sytuacji nie dopuszczam. Nie chodzi mi o luźne związki, tylko o
            Związki, przez duże Z.
          • nicol.lublin Re: A dopuszczasz taką sytuację... 27.03.07, 23:34
            tri, chyba mamy XXI wiek? o antykoncepcji cokolwiek słyszeli co_niektórzy smile
            p.s. nawet jeśli zaciąży, to chyba liczy się z konsekwencjami? a tobie nic do
            tego co zrobi, prawda?
            • tricolour Który wiek? 27.03.07, 23:37
              Moja córka jest właśnie z antykoncepcji... więc nie gadaj, jak nie wiesz. Nie ma
              metod 100%.
              • anja_pl Re: Który wiek? 28.03.07, 11:50
                jest jedna wink))
                woda
                zamiast
                wink))
    • tricolour Ale o co chodzi? 27.03.07, 23:28
      Czy chodzi o luźne dywagacje o moralnych aspektach życia seksualnego po rozwodzie?
      • wiona11 Re: Ale o co chodzi? 27.03.07, 23:33
        Nie, chodzi mi o to, jak zaczyna się nowy związek, w którym potem jest szansa
        na sex.
        Jak to zrobić, po długoletnim związku monogamicznym. Jak tym, którzy zaczynają
        takie związki udaje się pokonać mnóstwo barier? Ja nie wyobrażam sobie tego
        dziś, chcę wiedzieć, jak udaje się to innym.
        Może rzeczywiście temat trudny i nie do opisania, bo każdy przypadek jest
        indywidyualny.
        • anula36 Re: Ale o co chodzi? 27.03.07, 23:38
          wbrew pozorom to wcale nie jest takie trudne- zawsze mozna zalozyc ze nastepny zwiazek tez bedzie monogamicznysmileZe zwiazku trudnego, pelnego walki i wymeczenia, z przyjemnoscia przechodzi sie do pelnego radosci, gdzie wiecej jest rzeczy prostych niz trudnych ( wbrew pozorom sa jeszcze takie zwiazkismileDobry seks jest wtedy naturalnym nastepstwem udanej relacji, a nie jeszcze jednym problemem do rozwiazania.
          Przynajmniej ja tak mam.
          • wiona11 Re: Ale o co chodzi? 28.03.07, 00:14
            zawsze mozna zalozyc ze nastepny
            > zwiazek tez bedzie monogamiczny
            Innych założeń nawet nie biorę pod uwagę. Nie żebym była jakąś tam świętą, ale
            to się w moim życiu sprawdzało. Niefortunnie to trochę brzmi w tym miejscu, ale
            jedyne, co nam się (oprócz dzieci) w małżeństwie udało, to paradoksalnie sex
            właśnie. Ze wszystkim był problem, ale nie z tym. Do czasu oczywiście. Ale
            nigdy nie musiałam szukać.
        • tricolour To te moje magiczne... 27.03.07, 23:39
          ... pół roku, które tak wkurza niektórych było DLA MNIE sposobem na szacunek dla
          kobiety i siebie.
          • anula36 Re: To te moje magiczne... 27.03.07, 23:41
            a co to bylo za pol roku bom jakas nieoswieconawink
            • tricolour No... pisałem, że za wcześnie nie można iść... 27.03.07, 23:43
              ... do łóżka, bo rano nie ma oczym gadać i gacie zakłada się ze wstydem. Pół
              roku znajomości jest dla mnie umowna granicą.
              • jacekplacek66 Re: No... pisałem, że za wcześnie nie można iść.. 27.03.07, 23:55
                Tri. A co jesli spotykasz się pół roku i wszystko wydaje sie ok, decydujecie się
                na seks i z jakichś powodów okazuje się , ze totalna klapa (obojętnie w jakim
                sensie)jesli chodzi o seks. Co wtedy?zostajecie przyjaciólmi?
                • tricolour Nie wiem. 27.03.07, 23:58
                  Nie spotkała mnie taka sytuacja.

                  Mogę tylko cos gdybać i "gdybam", że byłby to koniec związku. Albo i nie jeśli
                  wada byłaby usuwalna...
                  • jacekplacek66 Re: Nie wiem. 28.03.07, 00:16
                    to może lepiej zacząc od seksu kiedy nie jest sie jeszcze za mocno zaangazowanym
                    w związek i mozna tej drugiej stronie powiedzieć cześc, nie wyszło, czy co kolwiek.
                    tak sobie gdybam...smile
                    • tricolour Można i od seksu... 28.03.07, 00:20
                      .... można też od znajomości nowoczesnego malarstwa albo sprawdzenia czy robi
                      dobre pierogi.

                      Każdy ma własne priorytety...
                      • jacekplacek66 Re: Można i od seksu... 28.03.07, 00:31
                        znajomośc malarstwa i umiejętności kulinarnych nie wymaga półrocznej znajomosci
                        no ale poznajesz, poznajesz, angażujesz się , potem łóżko a tam... ona lubi np.
                        swojego męzczyzne pejczykiem albo jakieś inne seksualne widzimisia- a ty jestes
                        zakochany ale nie akceptujesz jej upodobań co wtedy? szlag trafił priorytety.
                        • tricolour Bredzisz, bracie... 28.03.07, 00:32
                          ... widzę, żeś wygłodzony...
                          • jacekplacek66 Re: Bredzisz, bracie... 28.03.07, 00:44
                            kolacji faktycznie nie jadłem... jeśli chodzi o "te" sprawy to jest super. a
                            zycie płata różne figle więc i to moje gdybanie może być realne.myślałem, ze
                            będzie to cos więcej niz tylo zwykłe "bredzisz" smile
                            • jarkoni Re: Bredzisz, bracie... 28.03.07, 23:23
                              oooo,jacekplacek, widzę, że zmusiłeś tri do starego tekstu "bredzisz bracie" smile
                              Czyli rzeczowych argumentów nie stało..
                              Czytam dalej wątek, może wtrąciłem się nie w porę..
              • anula36 Re: No... pisałem, że za wcześnie nie można iść.. 27.03.07, 23:55
                poniewaz lubie potrzegac mezczyzn jak istoty slodkie i przyjazne innym istotom zyjacym rzadko czytuje twoje posty, stad moja niewiedzasmile
                Kazdy ma jakies swoje wlasne granice i cale szczescie, pol roku bym nie zdzierzylawink
                • tricolour Masz rację - tak jest lepiej... 28.03.07, 00:03
                  ... choć z drugiej strony Twoje dochczasowe postrzeganie facetów jako istoty
                  miłe i przyjazne zaprowadziły Cię w to forumowe miejsce.

                  Może czas spojrzeć na facetów oczyma otwartymi, a nie życzeniowymi?
                  • anula36 Re: Masz rację - tak jest lepiej... 28.03.07, 00:11
                    w to samo co i ciebie. po szkodzie kazdy jest madrzejszy.
                    Nawet ja nauczylam sie zeby nie przejmowac sie tym co mysla i mowia inni na moj temat.
                    Pozdrawiam.
    • ludzik_ten_sam Re: Re re sex 27.03.07, 23:51

      Cześć, wiona
      jeśli będziesz miała ochotę, czas, możliwość dotarcia przeczytaj rozdział
      "wnikanie" z eseju filozoficznego brach-czainy "szczeliny istnienia". po co? aby
      znowu na nowo poczuć, czym może być miłość. nie. czym jest. czytałam go dziś.
      nie będę cytować, ale wrażenie zrobiło zdanie, że miłość jest pozwoleniem na
      wniknięcie we własne życie i wniknięciem w czyjeś. to coś już sto razy dalej niż
      flirt. już daleko poza berlińskim murem wink mnie potrzebny był ten rozdział. czy
      Tobie? sprawdź
      • wiona11 Re: Re re sex 28.03.07, 00:00
        miłość jest pozwoleniem na
        > wniknięcie we własne życie i wniknięciem w czyjeś.
        smileŁadne. Poszukam, dzięki.
        I właśnie - jak pozwolić i jak skorzystać z pozwolenia, kiedy zaufało się i
        dostało kopa od życia. Za to pozwolenie właśnie.
        • tricolour Komuś sie spodobała Biblia... 28.03.07, 00:27
          ... i usunął dwa posty...

          • ludzik_ten_sam :) 28.03.07, 00:31

            też nie rozumiem
            było: "Adam poznał Ewę" i mój dużo znaczący uśmiech wink

            aaa, to chyba nie o to idzie: zdaje się, że ktoś się walnął w nickach. bywa smile
            • ludzik_ten_sam znaczy się zalogował 28.03.07, 00:32

              innym niż używa tutaj. nie powiem, chociaż pamiętam smile

              pa pa
              • tricolour Musowo adminka cos majstruje... 28.03.07, 00:34
                ... i porządki sekatorem robi... w nocy...
                • ludzik_ten_sam wiesz, dobrze, że wątki tnie 28.03.07, 00:35
                  smile
                  tylko
                  • tricolour Zmykam. Dobranoc. 28.03.07, 00:37
                    • ludzik_ten_sam ręce na kołdrze, pamiętaj 28.03.07, 00:39
                      smile stoisz tu na straży morale. cześć.
                • anja_pl Re: Musowo adminka cos majstruje... 28.03.07, 10:25
                  szybki jestes wink
        • ludzik_ten_sam Re: Re re sex 28.03.07, 00:30

          www.efka.org.pl
          kosztuje jakieś trzynaście złotych

          ostrożność, to chyba to co należy przedsiębrać. być może już nigdy nie zaufasz nikomu tak jak wtedy, ale może z korzyścią dla Ciebie? zaufać na 65% - to już dużo. i być może już nie związek konkordatowy czy też w USC zawarty (cywilny?), być może: ja mieszkam tu, Ty tam, mam wiele obszarów w sobie, które pozostaną tylko i wyłącznie moje, ale miłość, głęboka ma prawo się nam zdarzyć.

          ma smile

          dobrej nocy. buziak.

    • a.b1 Re: Re re sex 28.03.07, 11:38
      mój pierwszy "skok w bok" był bardziej dla udowodnienia sobie, ze to wszystko
      co usłyszałam od mężą to nie prawda, że jeszcze nie jest ze mną tak najgorzej.
      I bingo, to było dla własnego dowartościowania, szybko się skończyło i nawet
      nie wracam do tego pamięcią. Inne historie wydarzyłys ie tylko z jednego
      powodu, szukałam bliskośći, wsparcia i bycia ważną dla kogoś. Teraz wiem, ze
      szukam partnera (tak coś mi się wydaje, zę jestem blisko ale...) a nie męża, po
      tych wszystkich doświadczeniach wiem jedno żoną już nie chce być
      • ludzik_ten_sam Re: Re re sex 28.03.07, 12:00
        To co napisałaś, domaga się aż odrębnego wątku smile Czy warto być żoną.
        Moje osobiste singlowanie między innymi powodami bierze się ze strachu przed usankcjonowanym, trudnym do zerwania byciem razem, gdzie często jedna osoba tłamsi drugą i jedzie po niej jak po łysej kobyle (zwrot mocny i śmieszny, ale jakże często trafny). Moja mama (żona, przed Bogiem poślubiona mojemu ojcu) z przekąsem mówi o takich przypadkach PeŻet niemal jak Peugot. Nie podoba jej się ta "instytucja". Partner życiowy. Wolę: Towarzysz Życia, chociaż nazwa trąci myszką.
        Skoro życie tak naprawdę polega na przybliżaniu się ludzi i oddalaniu, na dobrym i złym, to małżeństwo traci rację bytu. wg mnie. Słowo "żona" niesie w osobie tak niewiele szacunku...
        Partnerstwo nie zakłada zdrad, dużej swobody, ale na pewno zakłada Szacunek.
        • tricolour A dzieci? 28.03.07, 12:11
          A sprawy majątkowe, spadkowe, nawet głupie nazwisko... czyje?

          Małżeństwo nie jest łatwe, ale jest najlepsze z tego, co zostało wymyslone.
          Nawet zawzięte singielki z tego forum marzą o jakims księciu na białym koniu (w
          chwilach słabości) i chcą tego księcia tylko dla siebie. Tak umownie? A nawet
          bez umowy?

          smile
          • ludzik_ten_sam Re: A dzieci? 28.03.07, 13:44

            * koń niepotrzebny, wystarczy rower
            * nazwisko to marka, zostaję przy własnym
            * gdy postanawiamy być razem spisujemy testament smile
            * dziecko ma nazwisko matki albo ojca, a potem, gdy bardzo chce moze sobie zmienić
            * słowo "konkubinat" wylatuje ze słownika jako nieładne, używamy odtąd "wolnego związku" (nie znaczy: otwartego smile
            * jeśli kochasz, oznacza to wyłączność? smile no bo u mnie oznacza smile


        • marek_gazeta Re: Re re sex 28.03.07, 17:26
          Powtórzę: małżeństwo kojarzy Ci się ze swoim (prawdopodobnie) nieudanym, toksycznym związkiem. W dodatku takim, który było ciężko rozwiązać (tzw. trudny rozwód). Kiedy spotkasz właściwego mężczyznę, myślę, że będziesz chciała się z nim związać na trwałe. Czyli wyjść za niego i mieć do tylko dla siebie. Według mnie małżeństwo to rodząca konsekwencje decyzja uczuciowo-prawno-finansowa. Oczywiście można żyć "na kocią łapę" i być szczęśliwym, ale nie wszystkim to odpowiada.

          Przykład: znajoma, będąca sama po ciężkim rozwodzie i załamianiu zarzekła się, że już nigdy nie wyjdzie za mąż. Teraz jest z facetem, mają dziecko, on pracuje i ją utrzymuje (wiadomo, urlop macierzyński, może coś więcej), ona czeka na mieszkanie. Facet inwestuje swoje pieniądze - w co? Może on też powinien wziąć kredyt na własne mieszkanie? Co będzie, jeśli im się nie uda? Moim zdaniem konkubinat to jednak pewne zawieszenie. Nie wiem, nie ćwiczyłem tego, ale ja poważnie traktuję decyzję o małżeństwie i wynikające z niej zobowiązania.
          • ludzik_ten_sam Re: Re re sex 28.03.07, 17:33

            Powtarzam: nigdy w żadnym związku małżeńskim nie byłam...

            Niechęć powstała w wyniku obserwacji świata. Po prostu.
            • marek_gazeta Re: Re re sex 28.03.07, 17:34
              To co robisz na tym forum? (pytanie niezłośliwe, czysto ciekawskie)
              • ludzik_ten_sam Re: Re re sex 28.03.07, 17:41

                8 miesięcy padła moja "M"
                i już smile

                kilka osób bardzo pomogło

                teraz zaglądam rzadziej, ale zaglądam
            • malaika7 Re: Re re sex 28.03.07, 17:41
              Ludzik, podpisuję się czterema kończynami pod tym, co piszesz o związkach. Ja
              jestem w trakcie rozwodu, a już w nowym związku - na szczęście mężczyzna, z
              którym obecnie jestem ma podobne zapatrywania na te kwestie. Ostatnio żartem
              poprosił mnie, żebym obiecała, że nigdy nie zostanę jego żoną. Obiecałam smile
              • ludzik_ten_sam Re: Re re sex 28.03.07, 17:45
                Smutna w gruncie rzeczy konstatacja, ale małżeństwo jest dla silnych, mądrych, niezłomnych, którzy potrafią też być przyjaciółmi. Miłość wymaga od ludzi spełnienia tych samych warunków...
                • tricolour Też tak myśle... 28.03.07, 18:12
                  ... choć z tymi "silnymi i mądrymi" to lekka przesada. Brak legalnego zwiąku
                  wskazuje na niedobory albo kompleksy, co w sumie na jedno wychodzi. To tak jak
                  cokolwiek na kredyt - niby własne i można się cieszyć, ale w rzeczywistości cudze...
                  • malaika7 Porównywanie do rzeczy na kredyt... 28.03.07, 18:44
                    jest chore. A mąż czy żona to własność tak? Byłam żoną i nie czułam się czujaś.
                    Teraz czuję się bardziej. Kwestia relacji a nie legalizacji.
                    • tricolour No właśnie relacji... 28.03.07, 18:51
                      Kiedyś byłas żoną, a nie czułaś się nią. Teraz czujesz się bardziej żoną, ale ją
                      nie jesteś. Czy tak trudno wyobrazić sobie, że może być "porządnie" czyli być
                      żoną i czuć się nią (nie mniej, bardziej, ale w ogóle).

                      Kredyt wydaje mi się dobrym przykładem używania nie swojej rzeczy, bo znacznie
                      większy komfort zapewnia uzywanie swojej, własnej.
                      • malaika7 Re: No właśnie relacji... 28.03.07, 19:05
                        Porządnie i po bożemu? Wiesz co, mi bardzo świadomość bycia żoną w ogóle
                        przeszkadzała. Tak jakby mnie ktoś przywiązał łańcuchem do budy. A ciągłe
                        gadanie mojego ex-męża, że z niczym się nie musimy spieszyć, bo mamy całe życie
                        przed sobą było demotywujące dla niego, jak i dla mnie. To jest właśnie pułapka
                        bycia żoną czy mężem. Ja jestem człowiekiem. I kobietą.
                        • tricolour To jest jałowa dyskusja... 28.03.07, 19:15
                          ... kiedy myli sie przyczyny i skutki.

                          Małżeństwo rozlatuje sie poprzez działanie (albo brak) małżonków, którzy nie
                          potrafią stworzyć trwałego związku. Fakt posiadania papierka z USC nie ma nic do
                          rzeczy. Brak umiejętności tworzenia głębokich i trwałych relacji rozwali
                          małżeństwo, konkubinat, przyjaźń i inne możliwe związki bez względu na ich
                          legalizację.

                          Jest zrozumiałe, że po nieudanym małżeństwie łatwiej zwalić wszytsko na USC niż
                          na siebie, a przez to wyobrażać sobie, że niezalegalizowany związek jest lepszy.
                          W czym jest lepszy? Na to odpowiedzi brak...
                          • malaika7 Re: To jest jałowa dyskusja... 28.03.07, 19:22
                            Nie, odpowiedzi udzieliłam w poście wyżej: w tym jest lepszy, że w swojej
                            świadomości pozostajemy wolni i na każdym kroku mamy tę świadomość, że jeśli
                            coś robimy, to robimy bo chcemy, a nie dlatego, że się jest mężem, żoną i w
                            związku być musimy, bo w końcu "aż do śmierci" i inne bzdury. Nasz stan cywilny
                            w pewnym sensie określa naszą tożsamość, czy tego chcemy czy nie, a to ma swoje
                            konsekwencje.
                            • tricolour A jaki wyraz ma ta wolność? 28.03.07, 19:29
                              Wolnośc zazwyczaj sie czymś wyraża - na przykład w swobodzie wyboru, swobodzie
                              podejmowania decyzji. Chcesz mi powiedzieć, że będąc w związku masz możliwośc
                              wyboru? Czego?

                              Przecież nie nowego partnera, a tylko to miałoby głęboki sens w przypadku
                              znaczenia "wolności w związku". Nawet pieniędzy wszystkich wydac nie możesz,
                              domu sprzedać nie możesz. Do łózka nie możesz pójśc z kolegą z pracy bez
                              awantury ze strony partnera...

                              Opisz swoją wolnośc, bo ja chyba czegos nie dostrzegam...
                              • ludzik_ten_sam wtrącę się... 28.03.07, 19:32

                                jest jakaś różnica między MUSZĘ a MOGĘ...
                                • tricolour Jeżeli uważasz, że w małżeństwie MUSISZ... 28.03.07, 19:38
                                  ... i przez to czujesz sie ograniczona, to masz wypaczone pojęcie małżeństwa.

                                  Silniejsze relacje (w małżenstwie) wymagają głębszego szacunku, większego
                                  poszanowania cudzej odmienności i wiekszej tolerancji.
                                  • malaika7 Re: Jeżeli uważasz, że w małżeństwie MUSISZ... 28.03.07, 19:47
                                    Dobra, mam wypaczone pojęcie. Ale ludzik_ten_sam chyba zrozumiał o co mi
                                    chodzi. Jaką mam wolność? Ano taką, że nie muszę cudów wyprawiać i ciągać się
                                    po sądach, żeby odejść. Nie muszę być z kimś, bo przyrzekałam/em. Nie myślę o
                                    partnerze jak o swojej własności, w przeciwieństwie do Ciebie. To chyba są
                                    jakieś różnice? Naprawdę kohabitacja nie różni się tylko i wyłącznie tym od
                                    małżeństwa, że małżonek jest "zaklepany" i na własność.
                                    • angoisse Re: Jeżeli uważasz, że w małżeństwie MUSISZ... 28.03.07, 19:49
                                      Nie będąc żoną nie mozesz bezgrzesznie uprawiać seksu. pamiętaj o tym wink
                                      • malaika7 Re: Jeżeli uważasz, że w małżeństwie MUSISZ... 28.03.07, 19:51
                                        O Jezus Maria zapomniałam na śmierc!!!!! smile))
                                        • angoisse Re: Jeżeli uważasz, że w małżeństwie MUSISZ... 28.03.07, 19:52
                                          no, to Ci przypomniałam smile))
                                      • tricolour Masz pierdolca na punkcie seksu. 28.03.07, 19:51
                                        • angoisse hehehe 28.03.07, 19:53
                                          a ja myślałam , że Ty smile), bezślubnego.
                                          • malaika7 Re: hehehe 28.03.07, 19:53
                                            big_grin Seks to w ogóle grzech, jesli się nie wiąże z prokreacją, co nie??big_grin
                                            • angoisse żebyś wiedziała 28.03.07, 19:58
                                              znajoma tak chodziła 3 lata z facetem, trzymanie się za rzczki i buzi buzi bo
                                              reszta po slubie.
                                              no i ma co chciała. Seks raz na rok jak bardzo poprosi bo facet ma taki
                                              temperament smile bidulka.
                                          • tricolour Ja? 28.03.07, 19:55
                                            Przecież Ty w co drugim poście tęsknisz publicznie...
                                            • angoisse Re: Ja? 28.03.07, 19:56
                                              hehehe, niezłe omamy.
                                    • tricolour I o to mi chodziło... 28.03.07, 19:51
                                      ... żebyś powiedziała, że w wolnym związku masz większą swobodę w odejściu od
                                      partnera. Jest to wolnośc oparta na destrukcji więc nie ma sensu mówic o niej w
                                      kategoriach "wolności w związku".

                                      PS. Ja nie myśle o partnerze w kategoriach własności - raczej w kategoriach
                                      oddania. To jest różnica, bo zmienia relacje z brania na dawanie.
                                      • malaika7 Re: I o to mi chodziło... 28.03.07, 19:53
                                        Wolność oparta na destrukcji? A co jest destrukcyjnego w wolności do odejścia,
                                        jesli z tego związku już faktycznie nic nie zostało? Nie, lepiej się męczyć do
                                        końca zycia we dwoje, bo "Bóg nas złączył" niż cieszyć się szczęściem osobno.
                                        • tricolour Bez przesady... 28.03.07, 19:54
                                          ... nikt tu z nas nie męczy sie do końca życia... nie to forum.
                • akacjax Nie rozumiem- 28.03.07, 18:59
                  ludzik_ten_sam napisała:

                  > Smutna w gruncie rzeczy konstatacja, ale małżeństwo jest dla silnych, mądrych,
                  > niezłomnych, którzy potrafią też być przyjaciółmi. Miłość wymaga od ludzi spełn
                  > ienia tych samych warunków...
                  >

                  Że niby co-osoba w związku bez ślubu może spełniać inne wymogi?
                  Przeciez rozchodzące się wolne pary też szarpią się po sądach, róznica tylko-o co.
                  • ludzik_ten_sam Re: Nie rozumiem- 28.03.07, 19:25

                    Takie sobie westchnięcie, że prawdziwa miłość to rzadki ptak (Chwin),
                    Częściej jej nędzne namiastki, pożądanie etc.
                    • malaika7 Re: Nie rozumiem- 28.03.07, 19:29
                      Nie dramatyzujmy, nie taki znowu rzadki smile Chwina bardzo lubię smile
                      • ludzik_ten_sam ja mu wierzę :) 28.03.07, 19:30

                        w ogóle - przystojny mężczyzna smile gdy mu źle ze swoją żoną, przypomina ją sobie jako młodziutką dziewczynę i znów mu dobrze smile proste smile
                        • akacjax Re: ja mu wierzę :) 28.03.07, 19:33
                          a nieprzystojny nie może mieć takich pobudek? W końcu kiedyś mu się podobała.
                          • ludzik_ten_sam Re: ja mu wierzę :) 28.03.07, 19:36

                            przepraszam, niejasno tłumaczę. chodziło o to, że gdy czasem ma dość jej charakteru, jest zmęczony (ludzkie), przypomina ją sobie, gdy się poznali. jegp żona chyba w ogóle jest niebrzydka, ale wtedy była uroczym stworzeniem.

                            może to dobry przepis na trwanie. nie wiem.
                            • akacjax na trwanie... 28.03.07, 20:45
                              to jest jeden przepis...
                              do tego tanga trzeba dwojga...
                              Problem w tym, że teraz liczy się bardziej jakość....
                              ale o czym ja pisze...
                              nie ma..nie ma....
                    • angoisse Re: Nie rozumiem- 28.03.07, 19:31
                      przez lata małżeństwo było potrzebne dla zawiazania koligecaji, majatku,
                      kariery, świetności rodu, żadnych mezaliansów , itd
                      miłość tu nic do gadania nie miała
                      to wytwór nowożytnych czasów, że małżeństwo zawiera się z miłości,
                      i cel małżeństwa z celem małżonków sie rozjechał, a nowej opcji niet.
                      to i problem- bo miłość jako ten ptak lubi latawiczyć smile
                      a rozwód zadna przyjemność.

                      • ludzik_ten_sam Re: Nie rozumiem- 28.03.07, 19:34

                        z tym ptakiem to jakoś odpowiada mi metafora wolności: wracasz do mnie, bo chcesz (ale zakładamy obije, że nie latawiczysz smile
                        • angoisse Re: Nie rozumiem- 28.03.07, 19:37
                          z ptakami można różne metafory wyczyniać wink
                          na ogół to-to lata i złapać nie tak łatwo, chyba że to kura(kogut) albo nieduży
                          nielot(bo duży-taki struś-to moze niezłego kopa dać... i po co to komu) wink
                      • akacjax Re: no właśnie 28.03.07, 19:36
                        Kiedyś inaczej zawierało się małżeństwa...wieki całe..a tu kilkadziesiąt lat zamieszało....i potem rozterki, pytania..co dalej...
                        A może by tak z rozsądku małżeństwa wznowić?
                        hahawink
                        • angoisse Re: no właśnie 28.03.07, 19:44
                          dawniej wiadomo było, ze małżenstwo to jedno, a przyjemności to drugie. i na
                          ogół gdzie indziej.

                          a teraz się wszystkim zachciewa miec dwa w jednym wink. z jakier racji? w głowach
                          się poprzewracało !smile
                          • angoisse ale! 28.03.07, 19:50
                            za zdradę męża to kobiety były ścinane, palone na stosach, wywozone na gnoju ze
                            wsi. Faceci mieli luzik.
                            więc z dwojga złego wolę współczesność wink
                • marek_gazeta Re: Re re sex 28.03.07, 19:49
                  Ładna sygnaturka.
              • malaika7 Re: Re re sex 28.03.07, 18:03
                Nie, małżeństwo jest dla takich, którzy wierzą w rzeczy na zawsze i bajki o 2
                połówkach jabłka. Ja nie wierzę. Co nie przeszkadza mi czerpać radości z bycia
                w związku.
                • jarkoni Re: Re re sex 28.03.07, 23:38
                  Ja znam i takie bajki o połówkach i znam takie pary, chociaż może dobrze się
                  maskują...Sam kilka lat dobrze się z byłą żoną maskowałem, wewnątrz kryzys, na
                  zewnatrz idealni, no i mam co mam, sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało, za długo
                  nie da się takiego kryzysu ukryć, nawet nie przed ludźmi, ale przed samymi sobą..
                  A co jeśli (wracając do tematu sexu) dowiadujesz się po ładnych paru latach
                  małżeństwa, że ona "tego po prostu nie lubi" Koniec cytatu
                  • aron95 Re: Re re sex 29.03.07, 01:30

                    " Idealne małżeństwo " takim nas widziano , takim się czuliśmy , takim nie byliśmy
                    Sex lubi a sexu nie ma bo na sex trzeba sobie zasłużyć , zapracować , chcieć ,
                    umieć . A co dalej ?
                    Szukanie , sprawdzanie , dopasowywanie . I znowu szukanie , sprawdzanie .
                    I szukanie , szukanie . A w końcu olać to .
                  • malaika7 Re: Re re sex 30.03.07, 10:39
                    To, że tego po prostu nie lubi to kłamstwo i żaden argument. Ja nie wierzę w
                    takie bzdury. Chociaż niedawno też coś takiego usłyszałam...
    • emde74 po prostu potrzeba Ci boga seksu:) 30.03.07, 10:41
      ja po mężu na takiego trafiłam. związek bez uczucia (już) z mojej strony, ale
      sex... rany boskie! dobry bóg seksu to z niczego zrobi wszystko smile)))))
      aha, u mnie już rok "po temacie"... niestety....smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja