wiona11
27.03.07, 23:16
Zaczynam nowy wątek inspirowany poprzednim tematem „sex”. Moje pytanie jest
jednak skierowane do tych z Was, którym udaje się lub już udało znaleźć kogoś
z kim ten sex po rozwodzie można uprawiać. Nie chcę, żeby to zabrzmiało zbyt
płasko, bo nie o sam sex tu chodzi... Czy łatwo Wam pokonywać barierę
długoletniego związku monogamicznego, kiedy to nie flirtowało się nawet z
obcymi facetami (kobietami), bo „nie wypadało”? Chociaz jak patrze wstecz, to
odwazniej niz teraz flirtowalam, jak bylam mezatka. A przecież, żeby
narodziło się uczucie, które zwiąże dwoje ludzi, trzeba móc się otworzyć na
drugiego człowieka, dać sygnał, przyzwolenie, może samej (samemu) zrobić
krok, trzeba od czegoś zacząć.
Wydaje mi się, ze jestem o lata świetlne od nowego związku i wcale nie
dlatego, że nie miałabym na to ochoty. Pewnie miałabym kiedyś tam, ale
jeszcze nie jestem gotowa, jeszcze jest o wiele za wcześnie. Czasem jednak o
tym myślę, jak można pokonać wdrukowaną w głowę monogamię. Ja ciągle
mentalnie jestem wierną mężatką, mimo, że ex wyniósł się z mojego życia już
rok temu, a rozwód zakończy się – mam nadzieję – w przyszłym tygodniu.
Jest jeszcze w przypadku kobiet – rozwódek inna bariera, która nie daje mi
spokoju. Świadomość, że na kogokolwiek spojrzę, będzie się bał, że go „łapię”
na męża (tak, tak, takie wypowiedzi o wrażeniu, jakie robią rozwódki
znajdowałam nawet na tym forum).
Barier jest więc mnóstwo, jak sobie z nimi radzicie?
A może po prostu: idziecie ulicą, spotykacie tę jedyną osobę i samo się
robi

?