bella67
29.03.07, 11:26
bo wiem, ze mi zainteresowanej jest trudno o obiektywizm. Tu watku na innym
forum pokusiłam się przedstawić w duzym skrócie swoje " szczęśliwe zycie":
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=58882079&a=58991504
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=58882079&a=58991893
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=571&w=58882079&a=58993223
Pisałam tam, że siedze na d.. i się nie odzywam, ale szczerze mam dośc
szczególnie, że mąz podejmuje swoje zawodowe decyzje te które wpływaja
bezpośrednio na nasze zycie sam, nawet nie pytając mnie o zdanie - oliwy do
ognia dolalo to, że mąz postanowił otworzyc swoje biura za granica w Czechach
aż pod austryjacka granice, co mi zwyczajnie oznajmił i skwitowal, że będzie
jeszcze więcej pracowac i byc może pojawi się 1-2 x w miesiącu w domu. Mówie
dziecko będzie tesknic- ja tez na to małzonek. Klamka zapadła, ma swoje wizje,
plany, ja mam sobie tu radzić i czekać kiedy się zjawi. Urlop kolejny w tym
roku spędze sama- męza nawet nie interesuje gdzie jade- ja tam będę moja
sprawa, on zapłaci, ew. zawiezie jak będzie mógł. Szczerze mam dość, czuje sie
jak pokojówka w hotelu- zrobie pranie, wyprasuje koszule, przygotje posiłek,
posprzatam, mąz zje, idzie spać i rano do pracy do nocy.
Rozmawialismy o rozwodzie. Mąz sie poskarzył rodzinie( mamie) i uslyszałam od
tesciowej jaka to ja jestem niewdzieczna, jak to sie nie znam na zyciu, bo
wyobrażam sobie Bóg wie co, a nie wszytsko poukładane jest jak w pudełku( ja
to wiem) i żeby nie brac małżeństwa przez pryzmat swoich tylko wizji. Pytam
się wiec czy ja naprawde jestem taka niewdzięczna, czy to po prostu mąz ma
problem z pracoholizmem, z odróznieniem tego co jest praca, a co należy się
rodzinie. Czy pieniadze sa najwazniejsze, czy jak wszyscy za nimy gonią to my
tez musimy, czy nie moge miec swoich racji? Jestem niewdzieczna?Belka