Pytanie "kościelne"

29.03.07, 19:10
Idą święta
Mam pytanie natury religijnej.
Jak to u was rozwiedzionych wygląda?
Bo większość z nas brała swoje śluby również w kościele – jako wierzący i
katolicy.
Po rozwodzie zaprzeczamy własnej wierze i nakazom kościelnym, przecież
popełniliśmy grzech- bo „ co Bóg złączył i tak dalej….
Więc czy mamy prawo do obchodzenia świat kościelnych, co z e spowiedzią, komunią?
Jak traktujecie swój rozwód w odniesieniu do własnej wiary i kościoła? No i co
z życiem wiecznym?
Pytam nie dlatego żebym się zbytnio przejmował proboszczem i moja jeszcze nie
ex- katechetką ale tak z czystej ciekawości
    • tricolour Normalnie... 29.03.07, 19:32
      Idziesz sobie do spowiedzi, a potem do Komunii. Nie rozumiem w czym problem po
      rozwodzie.

      Problem będzie gdy poślubisz kobietę (inną niż była żona) smile)
      • jacekplacek66 Re: Normalnie... 29.03.07, 19:39
        wtedy dojdzie problem seksu- grzesznego
        • tricolour No to lipa. 29.03.07, 19:48
          Jeśli to ktoś na stałe, to kaplica - nie ma rozgrzeszenia...
          • ivone7 Re: No to lipa. 29.03.07, 20:09
            zgadzam sie..dopoki nie poslubiles innej kobiety, nie jestes ze tak powiem
            wykluczony ze wspolnoty...ale z chwila poslubienia innej kobiety niestety
            komunii juz nie bedziesz mogl przyjac..jak sie o tym dowiedzialam zabolalo mnie
            powiem szczerze..przeczytalam o tym kiedys w DF, jakos przedtem nie zdawalam
            sobie z tego sprawy...
            • panda_zielona Re: No to lipa. 29.03.07, 21:43
              A jeśli się rozwiodłam,nie poslubilam nikogo,amój mąż w międzyczasie się ożenił
              z inną,a potem zmarł.To jestem rozwódką,czy wdową?
              • tricolour Wdową. 29.03.07, 23:04
                Masz szczęście. smile)
    • misbaskerwill Re: Pytanie "kościelne" 29.03.07, 21:48
      >Więc czy mamy prawo do obchodzenia świat kościelnych, co z e spowiedzią, >komunią?

      Moja ex jeszcze w zeszłe Święta poszła do komuniiwink. I właśnie dzisiaj wspaniała
      katoliczka znów spytała, czy może liczyć na moje wybaczenie (bo "nie wypada nie
      iść do komunii w Święta").
      No to zrobiłem dość długi wywód (choć nie chciało mi się gadać, bo wiem, że
      wszelkie słowa krytyki wobec niej trafiają w próżnię) o tym, jakie są podstawy
      do udzielenia rozgrzeszenia, i o tym, że postępowanie po chrześcijańsku jedynie
      przez dwa dni świąteczne mija się niejako z celem spowiedzi i Eucharystii.
      Nagadałem się, zużyłem struny głosowe i pamięć - jak zwykle niepotrzebnie.

      A do powyższych postów dodam tylko tyle - że "grzechem niewybaczalnym" jest
      cywilne poślubienie nowej kobiety, gdyż jest to potwierdzenie zamiaru stałego
      współżycia niezgodnego z nauczaniem Kościoła.
      Ale tak naprawdę, nawet obcowanie (tfu!) ze stałą partnerką, lub co gorsza
      mieszkanie z nią (fuj!) jest równie niewybaczalne - idąc do spowiedzi zakładamy
      "poprawę" - czyli zerwanie wszelkich więzi tego typu, przynajmniej do ślubu
      kościelnegowink.

      Brzmi bardzo kategorycznie, ale dla katolika kilka lat po rozwodzie, który chce
      sobie ułożyć życie, to jest duży ból. Bo to oznacza - co już niedawno
      cytowałemwink - że musisz być "wierny" (hmm) swojej ex aż do śmierci. Tak jak
      obiecałeś przed ołtarzem. Wybaczalne są jedynie skoki w bokwink.
      Jeśli spełnisz ten jeden warunek, jesteś git.
      Morderstwo Ci wybaczą, trwałego cudzołóstwa - nie!smile
      • em120777 Re: Pytanie "kościelne" 29.03.07, 22:40
        No to jak w temacie jestesmy - to i ja zapytam... czy osoba rozwodzaca się,
        rozwiedziona moze byc rodzicem chrzestnym - oczywiscie zakladajac że pozostaje
        sama i nie ma skoków w bok??
        Ja mam z tym wielki problem...
        • magnuna Re: Pytanie "kościelne" 30.03.07, 08:17
          jelsi zyje sama moze byc chrzestnym, tak samo jak swiadkiem slubu.
      • marek_gazeta Re: Pytanie "kościelne" 30.03.07, 00:44
        Misiek, zupełnie nie masz zmysłu do interesów! Może eks była w czymś dobra - nieczego nie sugeruję - mogłeś np. przehandlować przebaczenie za misę sałatki. A tak się nagadałeś na próżno. I pewnie przebaczyłeś powtórnie za frajer smile
        • misbaskerwill o cholera... 30.03.07, 12:36
          marek_gazeta napisał:

          > Misiek, zupełnie nie masz zmysłu do interesów! Może eks była w czymś dobra - ni
          > eczego nie sugeruję - mogłeś np. przehandlować przebaczenie za misę sałatki. A
          > tak się nagadałeś na próżno. I pewnie przebaczyłeś powtórnie za frajer smile

          ...znowu się sfrajerzyłem. Co prawda nie powiedziałem, że wybaczyłem (co tak
          naprawdę nie ma ABSOLUTNIE żadnego znaczenia i już sam mam to gdzieś). A
          gotowała nieźle, można było wykorzystaćwink.
          Raczej by mnie nie zatruła - to jedyny plus płacenia wysokich alimentówwink
          A w "inny sposób" to by się chętnie dała wykorzystać, tyle, że jak potem
          udowodnić na policji, że to ja byłem napastowany?smile

          Ale chyba nieco odszedłem od tematu religijnegowink
          • z_mazur Re: o cholera... 30.03.07, 13:38
            > A w "inny sposób" to by się chętnie dała wykorzystać, tyle, że jak potem
            > udowodnić na policji, że to ja byłem napastowany?smile
            >
            > Ale chyba nieco odszedłem od tematu religijnegowink

            Eeee właśnie jak najbardziej w temacie.
            Tak sobie przypomniałem taki stary polski film, bodajże "Żebro Adama" gdzie
            facet miał, ślub kościelny (i po tym ślubie ona zmieniła nazwisko) z jedną
            kobietą, a z drugą wziął ślub cywilny. I w świetle prawa była to legalna
            bigamia. smile
    • akacjax a był ktoś na rekolekcjach 29.03.07, 23:35
      dla osób pozostających w związkach niesakramentalnych?
      Kościół dba o zagubione owieczki. Niby grzech...ale organizują wsparcie.(tak myślę, że chcą wspierać, a nie potępiać takie związki)
      • ivone7 Re: a był ktoś na rekolekcjach 30.03.07, 00:17
        w niektorych miastach sa duszparsterstwa rozwodnikow...ale jesli zyja w stalych
        zwiazkach nikt nie udzieli im komunii swietej...szczerze mowiac jest to
        straszne i dla ludzi bardzo wierzacych bardzo krzywdzace...
        • z_mazur Re: a był ktoś na rekolekcjach 30.03.07, 08:42
          No właśnie, pisałe już o tym kiedyś Tri. Można co tydzień lądować w łóżku z
          inną panienką i dostanie się rozgrzeszenie i możliwość przystąpienia do
          komunii. Natomiast wejście w monogamiczny trwały związek uniemożliwia już to.
    • marek_gazeta Re: Pytanie "kościelne" 30.03.07, 10:12
      Jeśli popełniliśmy grzech (zgoda na rozwód), to nie jest to grzech ciężki; jest to grzech w tym sensie, że niejako daje przykład innym - łatwiej się rozwieść widząc, że znajomi się rozwodzą. Małżeństwo w sensie Kościoła trwa dalej. Dopóki nie zwiążesz się z inną kobietą - na stałe - jesteś w porządku. Innymi słowy, nie ciupciając, nie będziesz grzeszył.
      • ivone7 Re: Pytanie "kościelne" 30.03.07, 10:20
        alez marek na tym polega koszmar, ze z ciupciania jak to subtelnie nazwales sie
        wyspowiadasz, jesli to byly przelotne romanse itd..problem wtedy i grzech wtedy
        jesli wiazesz sie z kims na stale...i zyjesz z tym kims jak maz z zona..powiem
        szczerze dla mnie to lekka paranoja i jak powiedzial niedawno jeden "sluga
        bozy" traci lekko schizofrenia..
        • marek_gazeta Re: Pytanie "kościelne" 30.03.07, 10:23
          Rzeczywiście tak jest. Ale - warunkiem odpuszczenia grzechów jest żal i postanowienie poprawy. Jeśli żyjesz z kimś na stałe, to oczywiście możesz tego żałować, ale nie masz zamiaru się poprawić. Jeśli chodzi o przelotne romanse, to jest to kwestia sumienia - jeśli masz to zamiar robić dalej, to znów drugi warunek odpada. Czy zatem odpuszczenie grzechów jest ważne?
          • z_mazur Re: Pytanie "kościelne" 30.03.07, 10:25
            marek_gazeta napisał:
            > Jeśli chodzi o przelotne romanse, to jest
            > to kwestia sumienia - jeśli masz to zamiar robić dalej, to znów drugi warunek
            o
            > dpada. Czy zatem odpuszczenie grzechów jest ważne?
            >

            Możesz chcieć, ale mieć słabą wolę i ulegać pokusie. smile)))
            Oczywiście wbrew sobie. smile))
          • tricolour Bo to jest schizofrenia... 30.03.07, 10:29
            ... i durnowate spojrzenie na związek, a seks w szczególności.

            Można żyć ze sobą pod jednym dachem, prowadzić gopsodarstwo, mieszkać, kochać
            się, spędzać ze sobą czas... ale nie "ciupciać" i jest OK. Ten seks pełni, moim
            zdaniem niezasłużenie, rolę jakiegoś wielkiego wydarzenia.

            Kościól ma w ogóle krzywe podejście do instytucji związku. Ja ze swoją
            narzeczoną "nie mieszkam, nie mam dziecka, nie mam ślubu cywilnego" - więc to
            nie jest związek - dobre, nie?
            • misbaskerwill Re: A jak masz dziecko? 30.03.07, 12:39
              > Kościól ma w ogóle krzywe podejście do instytucji związku. Ja ze swoją
              > narzeczoną "nie mieszkam, nie mam dziecka, nie mam ślubu cywilnego" - więc to
              > nie jest związek - dobre, nie?

              To przecież stworzenie Boże. Wspaniały dzieciaczek, który ma takie samo prawo
              jak wszyscy do chrztu, komunii, nawet jak rodzice "zbłądzili"...
              Jak wiadomo - tylko w teorii, bo rzeczywistości to zależy tylko od łaski proboszcza.
    • a.b1 Re: Pytanie "kościelne" 30.03.07, 12:38
      przy całej swej głupocie, przynajmniej nie popełniłam ślubu kościelnego...uff
      • misbaskerwill tylko zazdrościć...ale jeszcze możesz popełnić 30.03.07, 12:40
        ten błądwink
        • a.b1 Re: tylko zazdrościć...ale jeszcze możesz popełni 30.03.07, 13:28
          ponoć nigdy nie mów nigdy, ale narazie jestem skutecznie zniechęcona, wole
          wolny związek, wszystko spisane u notariusza...zresztą po rozwodzie czuje się
          tak zryta, ze staram się zabezpieczyć jak przed działaniami wojennymi
    • misbaskerwill Polskie "katoliczki".... 31.03.07, 14:39
      • misbaskerwill Re: Polskie "katoliczki".... 31.03.07, 14:44
        a dokładniej:

        serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34265,4026122.html
        Nie uwierzyłbym, gdybym nie poznał żonywink

        Albo taki pani Nowak, astronauta z zawodu.

        news.bbc.co.uk/2/hi/science/nature/6338601.stm
        Tendencyjny jestem, ale dodając do tego doświadczenia kilku Panów z forum - i
        własne - rysuje się niewesoły obraz polskich "katoliczek".

        Zbieg okoliczności, czy lepiej unikać zbyt religijnych pań?
        W sumie pytanie retoryczne, ja już obchodzę szerokim łukiem. Szkoda, że tak późno...
        • misbaskerwill uff nie tylko polskie "katoliczki":) 31.03.07, 14:49

          "She was the first Italian American woman to go into space, carried a National
          Organization of Italian American Women gold pin during her flight and is a Roman
          Catholic."

          en.wikipedia.org/wiki/Lisa_Nowak
          za McLaughlin, Moira E. "Shuttle astronaut visits Stone Ridge", The Catholic
          Standard, 2006-10-26.

          Ładny mi "standard katolicki"smile
        • tricolour To nie ma nic wspólnego z katolicyzmem... 31.03.07, 14:50
          ... bo katolicyzm nie implikuje ideału moralnego.
          • misbaskerwill przepraszam za szczerość... 31.03.07, 15:59
            ...ale nie rozumiemsmile.
            Czy można być amoralnym dobrym katolikiem???

            Skoro jedno z drugim nie ma nic wspólnego...

            > ... bo katolicyzm nie implikuje ideału moralnego

            A zasady chrześcijańskie to nie jest rodzaj ideału moralnego? Pewien wzorzec
            postępowania, miłość bliźniego, nieczynienie zła...
            Jestem skołowany...
            • tricolour Dla mnie wiara to WYBÓR... 31.03.07, 16:19
              ... katolicyzm to zasady według których żyję.

              "Czy można być amoralnym dobrym katolikiem???" - wydaje mi się, że słowo "dobry"
              zaciemnia rzecz, ale mniejsza z tym.

              Oczywiście, że można być amoralnym katolikiem tak samo jak można mieć brudne
              majtki i jedwabny krawat przy garniturze. Najlepiej byłoby miec i czyste majtki,
              czyste paznokcie i porządny garnitur, ale nie zawsze to się udaje.

              I dlatego jest to wybór czyli codzienne staranie się.
              • misbaskerwill pięknie napisałeś... 31.03.07, 16:50
                ...i prawdziwie.

                Ale mnie wkurza jedno - taka osoba, która nosi brudne majtki i twierdzi, że
                stara się być czystasmile. Ja wiem, że rok temu twierdziła to samo i cały zeszły
                rok również chodziła w brudnych majtkach. Inni mogą się nabrać, ale skoro ta
                osoba wie, że ja wiem...

                Tak samo dziwi mnie osoba, która twierdzi, że siostra była dobrą katoliczką,
                tylko miała jednocześnie romans z księdzem, żonatym mężczyzną i Bóg wie kim
                jeszcze...
                Tak samo moja ex, która nienawidzi wiele osób, ale nie uważa, by zamiar dalszego
                nienawidzenia był przeszkodą w uzyskaniu rozgrzeszenia.

                Ale to pewnie tylko osobisty stosunek do sprawy nie pozwala mi docenić tego
                wyboru... Czy raczej wybiórczości zasadsmile
                • tricolour Co do nienawiści.... 31.03.07, 17:03
                  ... to ja nienawidzę tych wszystkich, którzy mi sie wtryniają z drugiego pasa
                  przed moje auto, bo sie spieszą... a mnie, kurwa, lekceważą. Tyle, że ta
                  nienawiść nie wychodzi poza moją głowę i nie zabijam tych ludzi, a miałbym
                  czasem na to ochotę.

                  To też jest wybór: móc kogos udusić, a nie zrobić tego...

                  smile)

                  PS: zmykam już...
Pełna wersja