Oddam męża w dobre ręce....:)

02.04.07, 13:51
wiem, dziwna historia...ale prawdziwa...


odeszłam od męża ponad 7 lat temu, nasze plany się rozminęły, ja oczekiwałam
w swoim życiu jakiegoś parcia do przodu..rozwoju osobistego..

On, raczej domator, ale niekoniecznie...spokojny, dobry facet, złota rączka,
ugotuje, posprząta, ale nie pantofel smile
zainteresowania to elektronika, mechanika, nowoczesność w domu i
zagrodzie.. wink

odeszłam, bo mi było chyba za monotonnie w życiu..myślałam o własnym
mieszkaniu, o nauce, o podróżach itp... nieważne...

nie rozwiedliśmy się do dzisiaj, ale lada moment to zrobimy bo czas już
uporządkować sprawy formalne

mieszkamy osobno, mamy syna z którym oboje mamy dobry kontakt

i tu rodzi się teraz całe sedno mojego postu...

eks - (bo tak się już nazywamy) jest dobrym facetem, pracuje, zajmuje się
domem i robi w nim wszystko, bo taka jest potrzeba...pracuje do wieczora,
nigdzie nie wychodzi, oprócz sklepów, wyjścia do znajomych i rodziny to kręgi
raczej zamknięte i nie ma okazji poznać nikogo....

kiedyś o tym nie myślałam zajęta własnym życiem i sprawami, ale od jakiegoś
czasu jest mi go szkoda....

nie ma bliskiej rodziny, ojciec, matka i brat nie żyją, ma ciotki i dalszą
rodzinę ale na codzień jest sam....ma 45 lat...

jakieś dwa lata podobno poznał kobietę, ale mieszkała pod Warszawą....

może to głupie, że myślę o nim w takiej kategorii i że jest mi go szkoda, bo
wiem, że facet się marnuje, że zasluguje na kogoś...

potrafiłby być oparciem dla innej kobiety, ale gdzie ma ją poznać?

najchętniej wyswatałabym go smile

a tak serio: myślicie czasem o swoich eks, jakie życie wiodą i czy jest im
dobrze czy źle?

a jak jest źle? nie czujecie się w jakimś stopniu takim kimś, na kogo ten
ktoś dalej może liczyć jeśli chodzi o pomoc...?
różną, nie akurat swatanie smile

to nie wyrzuty sumienia mną kierują, a tylko świadomość, że marnuje się dobry
facet....

nie wiem, czy jasno to napisałam....
chciałabym, żeby ułozył sobie życie, bo jest tego wart kurczę....

    • panda_zielona Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 02.04.07, 14:06
      Fiu,fiu, raklama dźwignią handlu.A nie pomyślałaś,że Twoj jeszcze mąż to
      rozsądny facet i nie chce się wiązać z nikim,bo jest mężem.A może kocha Ciebie
      i nie chce nikogo krzywdzić.Rozwiedź się najpierw,a nie swataj żonatego faceta.
    • anula36 Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 02.04.07, 14:11
      ale to jest twoj byly maz nie synus- nastolatek, dorosly mezczyzna ktory najwyrazniej potrafi poznac kobiete, a nawet ozenic sie z nia, spolodzic dziecko i stworzyc rodzine, wiec jesli teraz tego nie robi to widac taki jego wybor.
      A ty jestes dorosla kobieta ktora tego niezwykle wartosciowego jak twierdzisz faceta zostawila i postawila na siebie, a teraz chce uciszyc wyrzucik na sumieniu, robiac mu dobrze inna kobieta.Nie wiem czy to najlepsze mozliwe hobby, dla doroslych dziewczyneksmile
      Mnie by sosobiscie niezle wkurzylo, gdyby ktos sobie polazl bo mu nie pasowalam, a teraz wrocil laskawie dopelnic formalnosci, a przy okazji wsadza brudne gumofilce w moje zycie od lat bez niego.Pogonilabym.
      • za.daleko Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 02.04.07, 14:37
        no tak smile

        dlatego załatwimy ten rozwód czym prędzej


        anula, nie wiem czy te moje filce takie brudne, i nie piszę, że mu życie
        ustawiam, ale że wartościowy chłopina i mi go szkoda, że tak sam

        nie sądzę, że tak chce żyć, myślę że nieśmiały jest i nie ma sposobności

        ale panda ma rację, chyba faktycznie jako żonaty nie chce innym mącić w głowie
        i sercu


        to,ze go zostawiłam bo miałam inny pomysł na życie, nie dyskwalifikuje tego że
        chciałabym dla niego dobrze, a przynajmniej lepiej niż ma teraz

        mozna powiedziec, ze zostalismy przyjaciołmi, nie muszę leczyc swojego sumienia
        • nangaparbat3 Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 02.04.07, 14:48
          > to,ze go zostawiłam bo miałam inny pomysł na życie, nie dyskwalifikuje tego
          że
          > chciałabym dla niego dobrze, a przynajmniej lepiej niż ma teraz
          >


          Mnie sie takie podejscie bardzo podoba, jak zawsze, kiedy widze rozroznienie
          miedzy rozstaniem a odrzuceniem, a nawet zniszczeniem tej drugiej osoby.
          Plus u Ciebie to jeszcze czuje poczucie winy, ze go zostawiasz.
          a ze troche nadopiekuńcza się wydajesz - coż, nie Ty jedna.

          Sama niedawno mialam taka sytuacje: przyszedł Ex do dziecka (chore), ja sobie
          drzemalam, nie chcialo mi sie nawet tylka podnieść, zeby sie przywitać.
          ale potem corka oppowiadała, o czym rozmawiali - ze ex wreszcie bedzie mogl
          zrealizować najwieksze marzenie swojego zycia (chodzi o studiwanie czegoś), i
          wiecie, wzruszylam sie jak rzadko, naprawde jestem szczęśliwa, ze tak mu sie to
          ułozyło.
          Wiec rozumiem, ze mozna się rozstac, nie chcieć razem zyc, a jednoczesnie moze
          zależeć na tym, by ten, z kim się rozstajemy, był szczęśliwy.
          Mnie sie to wydaje zupełnie normalne.
        • anula36 Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 02.04.07, 15:15
          zeby tak mozna dostac na starcie gdzies z gory gwarancje ze nasze zycie bedzie spelnione szczesliwe i z fajnym partnerem.A tu gwarancji nie ma i trzeba sie starac samemu z calych sil.
          nie neguje twoich dobrych checi ale zycie twojego prawie eks od jego staran glownie zalezy. Nie wierze ze na fajnego 45 latka zadna kobieta nie poleciala, z przyjemnoscia. Moze sie wyklaruje po waszym rozwodzie, bo ja sama formalnie zonatych omijam lukiem bardzo szerokim, chocby nawet z zona nie mieszkali od wiekow.
    • crazyrabbit Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 02.04.07, 14:50
      Ja też mojemu prawie_exowi życzę , żeby sobie znalazł jakąś kobitę na swoim
      poziomie. Nie jest aż taki zły , chociaż dużo krwi mi napsuł smile Może jakaś
      inna , najlepiej zahukana i o nie za bardzo lotnym umyśle będzie umiała się z
      nim dogadać. Mnie się nie udało.
      No dobra , wiem że jak sobie kogoś znajdzie to da mi święty spokój i będę go
      miała z głowy...
      Jestem świadoma , że nawet jeśli kogoś ma to będzie to ukrywał przede mną , a
      szkoda , spokojniej bym spała.
    • emde74 Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 02.04.07, 15:50
      pomysł dość kontrowersyjny, ale w sumie czemu nie spróbować? ja nie
      zainteresowana, bo ostatnio uparł się na mnie 45-latek właśnie (w życiu bym mu
      nie dała tylu latsmile, by w końcu zrobić mnie "na szaro", że do dziś boli. także
      na razie passmile ale życzę mężowi powodzenia. M.
    • sbelatka Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 02.04.07, 17:29
      Wiesz, to takie pytanie natury ogólnej...

      czy jak mi sie wydaje, że cos dla kogos będzie dobre, albo lepsze... to ono
      takie będzie?

      pomijając decyzdowanie za dziecko czy ma wlozyc kurtke czy koszulke z krótkim
      rękawkiem w czasie +5 stopni C..?

      może on już nie chce, a może jeszcze nie chce, a może nie wie czego chce..??

      to niech ma czas, tyle czasu ile potrzebje żeby sie okreslic...

      dobrymi chęciami itd...

      nie wiem - po prostu nie wiem - ale co tak naprawde tkwi poza tym co nam
      napisałas???
      nawet nie wiem czy chce wiedziec
      pewnie nie...

      ale jak zwykle sugeruje zadanie sobie pytania u dzielenia samej sobie szcezrej
      odpowiedzi - PO CO ??? chcesz go wyswatać
      nie myslic z DLACZEGO ????

      pozdrawiam
      p.s.
      pozytywny stisunek do exa nie jest mi calkiem obcy...
      choc bez przesady smile
    • tricolour Już dawno nie czytałem... 02.04.07, 17:41
      ... bardziej wrednego postu. Nie, to nie tak... chciałem napisać "bardziej
      kurewskiego" postu mając na uwadze, że dziwka to zawód, a ku... to charakter.

      "Odeszłam od faceta, ale to porządny facet więc mi go szkoda. Chętnie bym mu
      kogoś znalazła..." - taki sens w skrócie. Sens osadzony na poczuciu winy i
      wyrzutach sumienia pomimo zaprzeczania. Potem piekny opis walorów męża, które są
      całkiem do rzeczy. Między wierszami powody odejścia "bo mi było chyba za
      monotonnie w życiu". Dobrze, że chociaż CHYBA...

      "Spieprzyłam mężowi życie, ale chciałbym, by kto inny to naprawił"... poezja.
      • jacekplacek66 Re: Już dawno nie czytałem... 02.04.07, 19:24
        Tri... co się tak wściekasz, przecież od dawna istnieje drugi rynek pomiędzy
        sutenerami.... smile))))
        • tricolour Wiesz dlaczego się wkurzam? 02.04.07, 23:35
          Bo sutener na swojej ulicy nie udaje księdza i wszyscy wiedzą, jaki zawód uprawia.

          Wkurzam się, gdy ktoś udając troskę chce mężowi zrobic dobrze. Oczywiście troską
          nie jest dbanie o związek, a jest znalezienie kobiety na swoje zastępstwo, nawet
          wtedy, gdy facet sam nie chce. Troską jest "wiedza" jakiej kobiety mąż
          potrzebuje i próba swatania, by taki dobry egzemplarz nie zmarniał. Tak z
          czystej sympatii i bezinteresownie...

          Osobiście wolę burdele pod czerwoną latarnią, a nie w malowanej zachrystii.
          Mówiąc inaczej (i bardziej elegancko): wolę spójność.

          • aron95 Re: Wiesz dlaczego się wkurzam? 03.04.07, 00:11
            A może kobiecie ktoś zaradny nie odpowiada . Taki jegomość twardo stoi nogami na
            ziemi a czarne to czarne , biale to białe .
            A tu do księżyca nie ma z kim powzdychać , gwiazdek na niebie nie można we
            dwoje pooglądać .
            • turzyca Re: Wiesz dlaczego się wkurzam? 03.04.07, 01:00
              Pewnie bym pisala to samo, co tri gdyby nie fakt, ze rozumiem autorke watku.
              Obecna dziewczyna mojego eksa prezentuje dokladnie te cechy, ktore mnie u niego
              do szewskiej pasji doprowadzaly. A jej nie doprowadzaja, bo nadaja na tych
              samych falach. Mozna sie rozstac bez krzywdzenia i bolu, po prostu uznajac, ze
              tak dalej nie da sie zyc, ze wady przewyzszyly zalety. Tak jak jedni wola osoby
              szczuple, a drudzy mocno zbudowane, tak i potrzeby charakterologiczne sa rozne.

              I gdyby nie fakt, ze eks sam o siebie zadbal (a zrobil to przed zerwaniem), to
              pewnie tez bym sie zastanawiala, czy jakos o niego nie zadbac. Tyle ze z
              perspektywy czasu widze, ze to bylby straszny blad - np. jego obecna bym na
              starcie wykluczyla, bo z takim charakterem? A jej charakter lepiej do niego
              pasuje od mojego - czyli moj gust do ludzi by sie w tym przypadku nie sprawdzil.
    • tata_tomek Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 03.04.07, 11:09
      za.daleko napisała:

      > odeszłam od męża ponad 7 lat temu (...)
      > odeszłam, bo mi było chyba za monotonnie w życiu..myślałam o własnym
      > mieszkaniu, o nauce, o podróżach itp... nieważne...
      > nie rozwiedliśmy się do dzisiaj, (...)
      > eks (...) nie ma okazji poznać nikogo....
      > na codzień jest sam.... ma 45 lat...

      Facet ma jak najbardziej równo pod sufitem. Na pewno miewa okazje poznać kogoś
      ale na co dzień jest sam, bo skoro nie rozwiedliście się do tej pory, to
      jakikolwiek romans grozi rozwodem z jego wyłącznej winy i wieloletnimi
      alymentami na eksię. To ona go zostawiła bo stwierdziła, że to małżeństwo to nie
      to, ale dla sądu nie będą ważne takie deklaracje na forum GW tylko romans męża,
      choćby nawet był mężem tylko na papierze.
      • z_mazur Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 03.04.07, 11:19
        To nie do końca racja.
        Skoro nie są ze sobą od 7 lat to już dawno nastąpił rozkład wszystkich więzi i
        był spowodowany innymi przyczynami i to one ewentualnie mogą być istotne przy
        orzekaniu winy.
        Wejście w związek z kimś, po takim okresie od ustania więzi, nie ma wpływu na
        ich ustanie, więc nie może być traktowane jako przyczyna rozpadu związku, a co
        za tym idzie nie będzie uwzględniane przy ewentualnym orzekaniu winy.
        • libra22 Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 03.04.07, 12:03
          W ogóle się z Tri nie zgadzamsmile
          Ogólnie nie chciałabym, żeby mi były szukał kogos. Ale zaczynam dostrzegac, że
          nie mam okazji do spotykania jakichś fajnych mężczyzn (zawód sfeminizowany,
          wśród znajomych głownie kobiety). Tak samo problem może miec męzczyzna,
          szczególnie nieśmały.
          Byłemu zyczę fajnej kobiety, ale przyznaję się, że egoistycznie ze względu na
          naszego syna, żeby ona była fajną macochą i rozumiała koniecznośc kontaktów
          ojca z synem.
          Sama bym chyba żadnej koleżance specjalnie go nie swatała, bo ciągle uważam, że
          to pod pewnym względem niedojrzały facet. Ale tak "po wierzchu" to on jest
          swietną partią (inteligencja, poczucie humoru, kasa, mieszkanie)wink Tylko na
          pewno nie potrzebuje mojej pomocy, bo zawsze świetnie sobie radził sam w
          kontaktch z kobietamiwink
          • za.daleko Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 03.04.07, 13:38
            przykro mi Tri że aż takie emocje Cię ponoszą w związku z moim postem

            dlaczego na siłę miałam być z tym człowiekiem? miałam się 'poświęcić' dla dobra
            małżeństwa? ależ były rozmowy i próby, ale kiedy drogi obojga zaczynają biec w
            innych kierunkach, to któreś z nich musiałoby przejść na drogę wybraną przez
            drugiego - tak czy owak któreś z nas musiałoby się 'nagiąć' - ja takiego
            poświęcenia nie oczekiwałam

            nie mam wyrzutów sumienia z powodu tego, że zdecydowałam się od niego odejść i
            spróbować żyć po swojemu tylko i wyłącznie
            i byc może nie byłam dojrzała biorąc z nim slub, skoro po parunastu latach
            stwierdziłam, ze to nie to..
            hipokryzją jest twierdzenie, ze nie opuszczę Cię aż do śmierci - dobrze o tym
            wiemy...może chcielibyśmy, aby tak było ale czasem tak niestety dobrze nie ma


            tak naprawdę to na siłę nie szukam mu kobiety przecież, a mój post był
            spowodowany tym, ze zamyśliłam się na temat eksa i nad jego obecnym zyciem

            nie mam zamiaru wybierać mu blondynki czy brunetki, z dużym biustem czy bez,
            albo dobrze gotującą - przy tytule postu umiesciłam przeciez uśmiech smile

            ten wyrzut sumienia, o który mnie posądzacie to zwykłe użalenie się nad
            facetem, że siedzi w domu sam, bo pracuje od rana do wieczora, w weekendy
            czasem też i nigdzie nie wychodzi..

            taką ma pracę, zamknięte grono znajomych i nie ma gdzie poznawac nowych ludzi

            co w tym strasznego, ze mi przykro, że np w święta ma do wyboru siedzieć sam
            jeśli dalsza rodzina (bo bliskiej nie ma) go akurat nie zaprosi?

            tak samo szkoda mi jest samotnego starszego sąsiada, opuszczonej przez męża
            koleżanki czy tym podobnych ludzi

            co takiego kurewskiego czy wrednego jest w moim poście Tri?

            nie wszyscy rozstają się z powodu zdrad, nie wszyscy skaczą sobie do gardeł..

            może właśnie gdyby kogoś poznał, to by mu się jakoś inaczej (w domyśle: lepiej)
            to dalsze życie ułożyło...

            co w tym złego, że tak myślę?

            jedynie co mogę sobie zarzucić to opieszałość w sprawie rozwodu, ale zarówno i
            ja i on mogliśmy o to wystąpić wcześniej i zapewniam Was, że żadne z nas nie
            ociągało się dlatego, że liczyło na ponowne bycie ze sobą...

            jakoś do niczego to nie było nam potrzebne...
            teraz też nie jest - mnie, ale jemu jak widzę faktycznie rozwód się przyda, bo
            skoro kobiety wolą wolnych facetów, niech ma to załatwione...

            więcej tolerancji moi drodzy niektórzy...nie samymi schematami się żyje na tym
            świecie



            • angoisse Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 03.04.07, 14:07
              Mam kilka fajnych wolnych rozwódek do wyswatania ale nie z Warszawkismile) .
              Ale, żeby coś ze swatania było, musza być dwa warunki spaełnione:
              raz- dostępność odpowiedniego towarzystwa , a dwa- ON też musi chcieć kogoś
              poznać.
              Mam takiego całkiem fajnego znajomego który "leży samotnie i się marnuje", a
              kobiet wokoło pełno. Po kilku kombinowanych "swatach" machnęli wszyscy na niego
              ręką, on najwyraźniej lubi "leżeć i się marnować towarzysko" . Może za 10 lat mu
              się zmieni, a może nie. Na siłę nie uszczęśliwisz. smile
            • tricolour Co jest kur....? Prosze bardzo... 03.04.07, 19:05
              ... od początku.

              "Oddam męża..." - to Twoje pierwsze słowa. Oddać, to możesz swoją własność, a
              nie człowieka. Wiem, wiem.... tak Ci się napisało. "Samo" się napisało, co masz
              w głowie.

              1. Nikt Ci nie każe być na siłę z mężem - możesz się rozwieść kiedy chcesz. Co
              prawda dochodzenie do decyzji zajęło 7 lat, ale być może tyle potrzebowaliście
              czasu. Problem w tym, że Ty chcesz kierować życiem męża nawet po rozwodzie
              wsadzając mu jakąś kobietę w ramiona. I to Ty masz wybrać tą kobietę... cudne.

              2. Nie masz żadnych zarzutów wobec męża oprócz tego, że był "domatorem, ale
              niekoniecznie" oraz "było Ci chyba monotonnie". Ciekawe, co napiszesz w pozwie?
              Również takie brednie?

              3. "Zamyśliłam sie na temat eksa" - skoro podjęłaś decyzję o rozwodzie, to
              jedyną osobą, nad którą masz sie teraz zamyslać, to jesteś Ty sama. Męża zostaw
              w spokoju, bo po to bierzesz rozwód.

              4. Rozwód jest wyrazem obojętności. Uważam, że Twoja troska o samotne święta
              eksa jest udawana albo jest wynikiem wstydu, poczucia winy i smutku, że
              krzywdzisz człowieka, czemu zaprzeczasz. Zresztą nieudolnie, bo klimat postu
              przeczy treści.

              I tak można ciągnąć dalej biorą się za każde Twoje zdanie, z którego wyłazi
              obłuda. Nawet jedno z ostatnich, w którym piszesz, że chcesz się z nim rozwieść,
              by facet był w końcu wolny, bo ma wtedy wieksze szanse (jako rozwodnik) na
              znalezienie kobiety. Proponuję, byś go - dla jego dobra - zabiła, bo i tak w
              końcu umrze, a po co zwlekać z rajem. Wszak porządny facet jest.
    • beatkach a co Twoj ex na to? 03.04.07, 15:26
      nie chciałabym byc wystawiona na licytację a zalet mam bez liku...

      a o co tak własciwie chodzi? zeby mu życie ułozyć?

      To przeciez FACET i z pewnoscią potrafi to zrobić sam w końcu to jego zycie
      jak chcesz mu zycie organizowac to może wróc do niego?
      wtedy i drugiego ślubu nie trzeba by było robic i jaka oszczędność na weselu
      sorry ale mnie poniosło
      B.
      • libra22 swatanie 03.04.07, 16:29
        Tak przy okazji tego tematu mnie ostatnio chodzi pewna tęsknota za czymś takim.
        Pracuje wsród kobiet, próba z portalem randkowym okazała się niewypałem (być
        może nie ten portalwink, w knajpach na imprezach mozna poznac specyficznych
        mężczyzn, którzy nie szukają raczej niczego powaznego..... A szczęsliwe mężatki
        lub żonaci w mojej rodzinie (np brat) mają wolnych znajomych, ale ...jakoś nie
        zapraszają na wspólne imprezy czy nie chcą z nimi poznawać. Z jednej strony ich
        rozumiem: jak cos nie tak, to byłoby na nich, ale z drugiej czasami czuję się
        jak trędowata (jestem tak do kitu, że trzeba się mnie wstydzić?).
        Bo bratu wprost proponowalam, że chętnie pójde z nim i bratową kiedys pobawić
        się na luźną imprezę (żadnej randki w ciemno), ale nie doczekałam się. I to nie
        było przyjemne.
        Czasem szczęściu mozna troche pomóc.


        (wyjdzie na to, że jestem strasznie zdesperowanawink))
        • anka262 Re: swatanie 03.04.07, 19:48
          no rzeczywiście...to skoro Ci go tak szkoda to zaproś go na święta, w końcu to
          Twój mążsmile i zrób mu Mikołajki, podrzuć prezent pod drzwi - na pewno się
          zrehabilitujesz, wypraw mu imieniny bo pewnie też będzie spedzął sam. A, no i
          Sylwestra mu zorganizuj, bo nawet nie ma mu kto życzeń złożyć.


          a nie pomyślałaś, że się tak po Tobie przejechał, sparzył, że teraz nawet nie
          chce patrzeć w stronę żadnej!!!Był sobie normalny facet, jak tysiące na świecie
          i dostał kopa bo nie jest księciem, pięknym Alvaro z serialu brazylijskiego.

          A jeżeli Ci go tak szkoda, że pracuje od świtu do nocy to wiesz co?? nie bierz
          od niego alimentów, to jest pomysł. Wtedy nie będzie musiał zapiepszać cały
          dzień na byt kogoś, kto z nim nie jest. a w pozwie napisz - niezgodnośc
          charakterów - dobry patent.no bo co? nie chcial podróżować?nosił za ciepłe
          kapcie?zbyt słoną zupę gotował...jezu...czasami się nie dziwię że mężczyźni są
          tak cięci na te "wstrętne baby"


          sama się wstydzę czasami...
        • akacjax Re: swatanie 03.04.07, 20:39
          > Pracuje wsród kobiet, próba z portalem randkowym okazała się niewypałem (być
          > może nie ten portal

          Moja koleżanka szuka kogoś przez portale-różne. Ale jak na razie w większości tam ogłaszają się...żonaci..i to wcale nie tacy na ścieżce rozwodowej.
          Powiedziała, że rzadko bywaja tam mężczyźni wolni. Czy też miałaś takie odczucie? Czy tylko ona tak pechowo trafia.
          • anula36 Re: swatanie 03.04.07, 20:46
            zonaci to malosmile
            mnie najbardziej rozbawil pewien mezczyzna "bez zadnych zobowiazan" z 3-ka dzieci, z 3 roznymi partnerkamismile
            • angoisse Re: swatanie 03.04.07, 20:54
              smile))) dobre. Ja pamietam takiego "wolnego bez zobowiazań", który z zoną juz
              nie mieszka, z inną kobietą ma córkę ale tez z nia juz nie zyje, i obecnie
              szuka następnej bo bardzo chce mieć syna, tylko ta nowa musi niedaleko mieszkać
              bo pan potrzebuje "już". tongue_out
              • aron95 Re: swatanie 04.04.07, 08:37
                Mając taką babe która chce czegoś , a do końca nie wie czego , to nie dziwię się
                facetowi że gdzieś ma wszelkie kobiety i woli się własnymi sprawami zająć .
                Za jakiś czas może ochłonie i na jaką spojrzy .

                A tak na marginesie; podobno kobiet jest wiecej to niech się starają o facetów.


                • beatkach Re: swatanie 04.04.07, 08:50
                  no a kto to słyszał , zeby konfitura latała za muchą???? eeee?
                  może niech już lepiej zostanie po staremu?
                  jakieś najnowsze badania , a moze nei najnowsze ale takie jakieś gadaja , ze
                  tylko 7% facetów chce być zwierzyna w tych zawodach
                  więc niech tak zostaniesmile
                  • ak70 Re: swatanie 04.04.07, 11:25
                    Za.daleko... a nie pomyslalas, ze on po prostu i zwyczajnie nadal cie kocha? I,
                    ze dal ci ten dlugi czas (rany boskie, 7 lat to kuuupa czasu!), abys sie
                    wyszalala i z radoscia wrocila w ta monotonie? Ktora poza tym ze jest monotonna
                    jest takze bezpieczna i ciepla? Ze on caly czas ma nadzieje na twoj powrot??
                    Cholera, nie rozumiem takich kobiet!!
                    • angoisse Re: swatanie 04.04.07, 11:46
                      może, lecz z takim samym prawdopodobieństwem można załozyć, ze facet jej już nie
                      kocha i dobrze wie, że razem nie będą, ale jest zbyt leniwy lub niesmiały by
                      szukać nowej kobiety i robić sobie w dotychczasowym spokojnym zyciu rewolucję.
                      7 lat to napawde kuuuupa czasu.
                      • scriptus Re: swatanie 04.04.07, 17:14
                        A może facet sobie po prostu ceni święty spokój, posmakował już małżeńskiego
                        miodu, stwierdził, że mu za słodko i że całkiem dobrze mu się żyje bez tego smile)))
                        Widać po tym, że nie szuka przygód, tylko spokojnie sobie żyje w swoim świecie.
                        Jeżeli tak jest, to nie pragnie żadnego swatania, ani Twojego powrotu, po prostu
                        dobrze mu jest, jak jest.
                        • angoisse Re: swatanie 04.04.07, 18:57
                          Ale nie wie co traci bedąc sam, zamiast z tą własciwą kobietą!
                          należy mu to szybciutko uświadomić smile)) Bo tyle fajnych kobietek musi się przez
                          jemu podobnych facetów nudzić w samotności lub w niekoedukacyjnym
                          towarzystwie... wink) Jakby mu dyskretnie oczy otworzyć to może nawet byłby
                          wdzięczny smile
                          • beatkach Re: swatanie 04.04.07, 23:54
                            nooo dyskretnie otworzyć oczy zapałkami podeprzec.. Kaziu... tu taka śliczna
                            pani jest a ty nic?...
                            • angoisse Re: swatanie 05.04.07, 09:16
                              no smile Bo faceci (część) to leniwi są w te klocki. Potrafi taki przespać całe
                              życie wzdychając czasem, że nie wiadomu czemu nic się u nich nie zmienia.smile)
                              • z_mazur Re: swatanie 05.04.07, 10:14
                                A IMHO dużym problemem jest też to, że faceci często są bardzo nieporadni w
                                relacjach z kobietami i bardzo boją się odrzucenia. Tak bardzo, że wolą
                                zrezygnować z wielu rzeczy, żeby tylko nie narazić się na odrzucenie.

                                Abastrachując od pomysłu swatania własnego męża, może to, że on jest sam wcale
                                nie znaczy, że chce być sam, chociaż z drugiej strony może jednak tego
                                chcieć. smile))
                                • beatkach Re: swatanie 05.04.07, 10:47
                                  kobiety tez boja sie odrzucenia
                                  nikt nie lubi dostawac po lapach
                                  mysle, ze jednak jest to kwestia trafienia na wlasciwa osobe.. motywacja
                                  wzrasta wtedy do niebotycznych rozmiarow i nieporadnosc znika , a przynajmniej
                                  mimo nieporadnosci i leku przed odrzuceniem robi sie co sie robi a w oczach
                                  pala sie latarenki nadziei
                                  • z_mazur Re: swatanie 05.04.07, 11:18
                                    Oczywiście zgadzam się, że kobiety też boją się odrzucenia, ale jednak
                                    stereotypy każą mężczyźnie przejawić inicjatywę i tu własnie pojawia się u
                                    niektórych facetów paraliżujący lęk. Taka postawa może rodzić frustrację i lęk
                                    co może skutkować odcięciem się od ludzi i zamknięciem w 4 ścianach, co
                                    zmniejsza szanse na poznanie kogokolwiek do zera.

                                    Nie twierdzę, że tak jest w tym przypadku, tak sobie tylko gdybam.

                                    Oczywiście najlepiej byłoby wychodzić do ludzi i prowadzić bogate życie
                                    towarzyskie co zwiększa szanse na "poznanie kogoś", nie każdy ma jednak do tego
                                    predyspozycje.
                                    • scriptus Re: swatanie 05.04.07, 16:23
                                      A ja sobie myślę, że ten facet, w wieku 45 lat, jesli ma już wszystkie dzieci,
                                      to dla niego stratą czasu i niepotrzebnym ryzykiem jest angażowanie się w nowy
                                      związek, zwłaszcza, jeżeli się poparzył na związku z pierwszą żoną. Jeśli jest
                                      domatorem, najbardziej ceni sobie swobode i święty spokój. Jeśli nie dąży do
                                      nawiązywania szerokich i licznych kontaktów, widocznie nie jest mu to potrzebne,
                                      co nie znaczy, że prowadzi nic nie warte , ubogie zycie, może np czyta książki,
                                      coś tworzy, itp... Żonaty, czy były żonaty mężczyzna w tym wieku raczej już nie
                                      ma kompleksów, nie boi się ludzi, ani tym bardziej kobiet i z reguły już wie,
                                      czego chce.
                                      • julka1800 Re: swatanie 05.04.07, 18:38
                                        A ja sobie mysle ze moze być tak jak napisał Scriptus, a moze zupełnie inaczej.

                                        Moze ten 45-latek, nawet jesli ma juz wszystkie dzieci, mysli sobie: "Pora cos
                                        zmienic, no bo jesli nie teraz to za 10 lat juz na pewno nie"
                                        Czy nie jest tak ze w tym wieku przezywa sie tzw druga mlodość? Jesli sparzyl
                                        sie w pierwszym zwiazku, przez kilka lat byl sam, to moze wlasnie teraz ...?
                                        • julka1800 Re: swatanie 05.04.07, 18:40
                                          ps. nie jest to odniesienie do tego co napisala za.daleko, tylko i wylacznie do
                                          tego co napisal Scri
        • beatkach szczesciu trzeba czasem pomoc 05.04.07, 10:52
          to fakt
          nie zamykac sie
          nie izolowac
          miec pasje i ja realizowac
          rozmawiac z ludzmi ...
          dobre rady , ale faktycznie czlowiek , ktory jest sam moze byc odbierany jako
          zagrozenie dla istniejacych zwiazkow... bo tez takim zagrozeniem bywa ( wybacz
          to nie osobista wycieczka tylko konkluzja z przemyslen dotychczasowych i z
          obserwacji zycia )
          a tego wlasciwego mozna poznac doslownie wszedzie i nikt nigdy nie wie kiedy na
          niego milosc spadnie
    • ta Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 06.04.07, 00:57
      A ja w poście za.daleko wcale troski nie widzę.
      Wyczuwam natomiast lekceważenie męża, traktowanie go jak nieporadnego malca i
      chęć urządzania mu życia na siłę. Dajże mu kobito spokój, jeśli postanowiłaś go
      opuścić. Nawet się nie spodziewasz, jak świetnie sobie poradzi, gdy odwrócisz od
      niego swe czujne oczęta i odepniesz lejce. Życie ułoży sobie zapewne zupełnie
      inaczej niż przewiduje twój scenariusz i bardzo dobrze smile !
      Ta_
      • sonrisa3 Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 06.04.07, 02:29
        > A ja w poście za.daleko wcale troski nie widzę.
        > Wyczuwam natomiast lekceważenie męża, traktowanie go jak nieporadnego malca i
        > chęć urządzania mu życia na siłę.

        A ja nie widzę tu ani trochę lekceważenia.
        Niektórzy nadmiernie skupili się na tytule posta (dla mnie to po prostu użyty z
        przymrużeniem oka popularny slogan, a nie prawdziwa oferta) a sedno tego, co
        napisała za-daleko tkwi chyba w tym;

        >a tak serio: myślicie czasem o swoich eks, jakie życie wiodą i czy jest im
        dobrze czy źle?

        Skoro rozstali się we względnej zgodzie, nie było w czasie małżeństwa żadnych
        traumatycznych wydarzeń i do dzisiaj nie wojują ze sobą (a tak zrozumiałam z
        tego, co pisze) to co w tym dziwnego, że jego los ją w jakiś sposób obchodzi?
        Nie napisała, że naprawdę mu kogoś szuka, a tylko, że życzy mu, żeby sobie
        kogoś znalazł bo widocznie według niej samotność jest przykra.
        Oczywiście błędem za.daleko jest przypisywanie swoich odczuć mężowi - może jemu
        jest dobrze tak, jak jest - pewnie tak, bo inaczej kogoś by sobie znalazł.
        Ale żeby zaraz przypisywać jej obłudę jak Tri albo lekceważenie męża, to chyba
        nadinterpretacja.
        Można się nie zgodzić z powodami rozstania, jakie podała (ja też uważam, że
        świadczą, hmmm, o niedojrzałości - rozwód z powodu monotonii życia małżeńskiego
        to jednak ogromne pójście na łatwiznę).
        Natomiast to, że zastanawia się czy on jest teraz szczęśliwy, nie jest dla mnie
        dziwne. Byc może to wyrzuty sumienia, być może zwyczajna sympatia do niego,
        jeśli mają dobre kontakty. To trochę tak, jak przyjaciółce-singlowi życzy się
        znalezienia tej drugiej połówki.
        • anula36 Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 06.04.07, 08:52
          szkoda ze cytowany eks nie napisze nam jak on to widzi ze swojego punktu siedzeniawink
          • za.daleko Re: Oddam męża w dobre ręce....:) 06.04.07, 14:45
            eks nie napisze, bo nie ma komputera ani internetu

            a że jest mu źle samemu, że nie ma gdzie znaleźć drugiej połówki wiem od niego
            samego

            to, że jest sam i nic z tym nie zrobi zajmuje mnie z paru powodów - troski o
            niego to raz, a dwa - z tego powodu że on mieszka nadal z moim ojcem w moim
            mieszkaniu..(co oczywiście zaraz tu górnolotnie myślący pochwycą, że chcę się
            go z domu pozbyć - to tak, tu jest racja) ale naprawdę chcę, żeby nie był w
            życiu sam, bo to co teraz widzę jest przykre

            Wesołych Świąt!

            • tricolour A jak on tą znalezioną połówkę sprowadzi... 06.04.07, 16:02
              ... do domu, to dopiero bedzie jazda...

              smile)
              • aron95 Re: A jak on tą znalezioną połówkę sprowadzi... 06.04.07, 16:16
                A może ta połówka ma mieć mieszkanie ????
                Wtedy taką troskę wszystko wyjaśnia
              • anka262 Re: A jak on tą znalezioną połówkę sprowadzi... 06.04.07, 20:36
                hahaahahahahahahahaha

                dobre trismilesmile

                wtedy będą już dwa wątki:
                "oddam męża w dobre ręce"
                "Oddam kochankę w dobre ręce"...bo się biedna tak marnuje w tym mieszkaniu przy
                nim, przy tych jego obiadach i braku podróży że szkoda kobitysmilesmilesmile
                • to.ja.kas Re: A jak on tą znalezioną połówkę sprowadzi... 08.04.07, 22:24
                  A ja zgadzam sie ze Scri....dokładnie tak ma mój szwagier...złot facet w wieku
                  produkcyjnym...przyjazni sie z moja siostra swoją ex, ale nowej młosci nie ma i
                  mowi, ze nie chce. Ma swój swiat i tak mu dobrze i widac, że tak jest...wiec
                  swatanie go byłoby niedzwiedzia przysługą, choć może komus innemu wydawać się,
                  że nowa pani powinna go uszczesliwic
                  • anula36 Re: A jak on tą znalezioną połówkę sprowadzi... 08.04.07, 23:15
                    interneta mu podlaczyctongue_out
                    jeszcze i tate sie obzeni przy okazjismile
Pełna wersja