ka-aktus
03.04.07, 21:40
...ale musze to napisać.
Tym razem nie szukam porady. Po prostu musze się "wygadać".
Nie znacie mnie, bo jestm tu od niedawna. I dobrze.
Dzisiaj dostałam termin sprawy rozwodowej.
Dotąd byłam silna, pewna, odważna: rozwód musi być bo to jedyne dla nas
rozwiązanie. Oboje tego chcemy, nie rozmawiamy ze sobą, nie utrzymujemy
kontaktów. Wszystko ustalone i podzielone. Potrzebne tylko kilka minut z
zycia sędziego, podpisy, pożegnanie.
Dzisiaj - kilkanaście dni przed rozwodem - mam pewność: rozwodu nie będzie.
na pewno się pogodzimy. I choc teraz brzmi to niedorzecznie - jestem tego
pewna na 100%.
Nie musicie nic pisać: ani mnie pocieszać, ani udowadniać jaka jestem
idiotka.
Chcę sie przekonać czy mam intuicję
Dziękuję wam zo to że mnie cieplo przyjeliscie i ze spokojem znosiliscie moje
uszczypliwosci i wredotę. Zabrzmiało jak pożegnanie, ale ja tu zostaje, bo
lubie Was słuchać.