mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko

04.04.07, 08:15
Wydawało mi sie,ze okres klamstw i krętactwa minął - a właściwie chyba
chciałam w to wierzyć.
Prosiłam męża aby podczas spotkan jego z naszym synkiem nie było jego
kochanki. Zgodził się - choć nie bez zalu. Jakprosiłam aby podał mi choc
jeden powód który mnie przekona, zeby sie spotykali - usłyszałam, ze ona mu
krzywdy nie zrobi - nie wiem, nie znam baby , a mnie krzywde juz zrobiła...
Wymyslił potem,że jak zabiera małego gdzies na plac zabaw, czy gdziekolwiek
indziej to chciałby miec kogos do opieki, zeby "nie musiał malucha zabierać
ze sobą do toalety" !!!!!!
Potem dodał,z ę ma mało czasu i chciałby ich razem zabrać zeby
jakby "załatwić dwie sprawy za jednym razem" - odpowiedzialam, ze ona
wiedziała z kim sie wiąze i powinna to zrozumieć. To ma być czas dla niego i
dla syna a nie dla nich - takiej nowej rodzinki - przeciez taki maluch nie
rozumie co sie dziej (ma 2 latka)
Dla mnie to żąłosne tłumaczenia.
Póki co jednak ustaliliśmy na słowo, ze oni sie nie spotykają - ja nie
sprawdzałam a wszystkie informacje od dziecka typu pani to a pani tamto -
zwalałam na karb spotykamych mamuś z dziećmi - absolutnie nie kontrolowałam
i nie wypytywałam dziecka.
Wczoraj jednak wydało mi sie za wiele - maż twierdził,że sie spóxnił na
spacer z synem bo jechał 1,5 godziny przez miasto i dzwonił,ze nie ma gdzie
zaparkowac wiec stanie dalej i bedzie jeszcze chwilkę później. Po powrocie do
domu dziecko opowiadało mi cos o czerwonym autku Pani - po prostu przyjechał
jej autem albo z nią!! Na domiar zlego dzis rano maluch poprosił o właczenie
krecika w zoo - takim prawdziwym w jkim była z tatusiem i panią!! Czy
myslicie , ze on jest na tyle "głupi", ze mysli ze jak Pani nie nada imienia
to sie nie domysle co mówi dzecko.
Nie wiem co mam z tym zrobić.
Wydawalo mi się,z e dla dobra dziecka chociazby w jego sprawach uda nam sie
dogadać. Nie mozna przeciez się ciagle oszukiwać. No ale z zycia widac, ze
niektórzy tak mogą. (swoja droga nie znałam tej natury moje męża - to
doświadczenia ostatniego pół roku)
Gubie się w tym.
    • soniaaa Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 08:38
      Nie jestesmy w stanie uniknac kontaktow wlasnego dziecka z partnerem bylego
      wspolmalzonka. Ja w kazdym razie bym na to nie liczyla. To sa konsekwencje
      rozwodu... Z pewnoscia jest ci z tym ciezko, ale nie szarp sie, to niewiele da,
      a u ciebie wprowadzi mase nieprzyjemnych sytuacji...
      • medlinka Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 08:50
        hmmm - ja nie jestem jeszcze po rozwodzie....sad(
        No i nie chcę sie szarpać - tylko myslałam,z e ustalenia sa ustaleniami i
        chociaz tutaj beziemy szanowac zdanie drugiej strony - tym bardziej,z ę ta
        kobieta w moim przeświadczeniu rozbiła moje małżenstwo. Zdaje sobie sprawę, ze
        ona pojawi się w życiu mojego dziecka - ale moze jakoś póxniej, za obopólna
        zgodą i jak maluch się przyzwyczai, ze rodzice mają nowe życia - osobne - póki
        co tego jeszcze nie ma. Przykro mi, ze mój m. nie próbuje nawet tego zrozmieć i
        kłamie tylko po to aby osiagnąć swój cel. Brzydzę sie kłamstwem, to mnie
        strasznie boli, zę ojciec mojego dziecka tak sie zachowuje.
      • medlinka Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 08:51
        byłam zalogowana na innym adresie to ja em120777 - przepraszam za zamieszanie
        • delika1 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 08:57
          czy to możliwe,że jedynym powodem rozbicia twojego małżeństwa była ta kobieta?
          Sorrki za odbieganie od tematu, ale trochę sie przeraziłam szczerze mówiąc, bo
          wydawało mi się ,że nowy partner zazwyczaj pojawia się kiedy małżeństwo już sie
          sypie.Jakoś wydaje mi sie niemożliwe-odejście od partnera z którym, jak to się
          mówi "układa się".
          • anula36 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 09:02
            czasami tobie sie wydaje ze sie uklada, a partner mosci sobie juz nowe gnmiazdko i rodzine.poczytaj sobie forum, zdarzaja sie nawet " rownolegle dzieci" w tym samym czasie rodzi zona i kochanka, co nie znaczy ze dotyczny to tylko mezczyzn.
          • em120777 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 09:04
            No pewnie to nie był jedyny powód, zdaję sobie sprawę z tego co było nie tak,
            ale wiem,z ę gdyby z obu stron były chęci wszytsko daloby sie poskładać -
            przeciez nie zawsze jest różowo, małżeństwo to ciagle staranie sie - ale
            dokładnie cytuje slowa mojego m. - Gdyby nie ona to bym został, nie byłoby
            sprawy. Widac dla niej było warto. Zdaję sobie sprawe ze swoich błedów - to nie
            jest chęć zrzucenia winy na nią. Tylko w kontekście tego co usłyszałam od m.
            tak to czuję. Ja byłam gotowa walczyć, wybaczylam, on wrócił - po czym znowu
            ona przekonała go, ze jest tą jedyną ... długo by gadac - a nie o to chodzi -
            chodzi o dziecko..
            • beatkach Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 09:14
              Dopóki przy dziecku zachowują sie " przyzwoicie" znaczy jak para znajomych to
              większa krzywda mu się nie stanie, w końcu Ty też mozesz iść do parku ze swoim
              dzieckiem i ze swoim kolegą. Chyba, ze nie dopuszczasz takiej możliwości.
              Myśle, że bardziej chodzi Ci o niedotrzymanie obietnicy przez męża niz o sam
              kontakt dziecka z tamtą kobietą. Kolejne kłamstwo. Skoro obiecał powinien
              jednak dotrzymac, choćby ze względu na to co was kiedys łączyło.
              Jeżeli jednak maż uzna, ze tamta to jest coś na całe zycie, a przynajmniej na
              jego reszte bedziesz musiała zaakceptować kontakty Twojego dziecka z nową
              rodziną byłego męża, byc może także z przyrodnim rodzeństwem.
              Na ten moment spróbuj może jeszcze porozmawiać z nim, powiedzieć jak się
              czujesz wtedy gdy on spotyka sie z dzieckiem w obecnosci nowej kobiety. A tak
              na marginesie sama obecność nowej nie musi wpływac na jakość kontaktu ojca z
              dzieckiem.
              • em120777 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 09:22
                Mnie dokladnie o to chodzi. nie powiedziałam,ze nie dopuszczam kontaktu z tą
                kobieta - na zawsze - niech sprawa okrzepnie, maluch sie przyzwyczai -
                powiedziąlam to jasno - on sie zgodził i powiedział,ze ok - on bedzie pytał czy
                jest moja zgoda jak nie to nie beda sie widywac. taka była umowa.
                Wydaje mi sie,ze dla dobra dziecka powinniśmy miec do siebie zaufanie w tej
                kwestii - a jak on nie umie nawet w tej sprawie stosowac sie do ustaleń - to
                jak mozna mieć poprawne, spokojne i w miarę "normalne" stosunki partnerskie
                dotyczące dziecka - tak aby maluch nie widział w nas wrogości. ja nie rozumiem
                tego. Mysle,ze on po prostu nie zważajac na nic wciela swój obmyślony plan w
                życie, on tak wymyślił, wiec tak bedzie, jak mnie sie nie podoba - to mozna
                mnie oklamac - przecież sie dawałam, to i teraz sie dam. Żałosne to, smutne i
                nie rokuje dobrze według mnie.
                • beatkach Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 09:32
                  Wiesz, a ja nadal myślę, że nie dziecko jest główną osoba w tym sporze. Jakoś
                  tak mam wrażenei , ze dziecku nie do końca przeszkadza gdy z tataa na spacerze
                  jest jeszcze ktoś. A jakby to był jego kolega z pracy to tez bylby to problem?
                  Sorry jakos tak mam wrażenei , ze zasłaniasz się dobrem dziecka a chodzi o
                  Twoje zranione uczucia.
                  Wiem to bardzo trudno oddzielić. Ale trzeba własnie dla dobra dziecka.
                  • em120777 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 09:50
                    pewnie troche masz racje - ale mnie wkurza łamanie zasad!! Bo ja chiałabym
                    naprawde zaczać podchodzic do sprawy bez emocji, usmiechnąć sie przy dziecku do
                    jego ojca a nie dopatrywac sie kolejnego matactwa. Ja chcę prtzestrzegania
                    zasad, bo uważam że to moze mi pomóc w byciu lepszymi rodzicami po rozpadzie
                    zwiazku. Nie rozumiem jak moge zaufać w kwestii dziecka komuś kto mnie oszukuje
                    w tak prozaicznej sprawie jak spotkania. Nie jest fajnym uczuciem dawanie sie
                    kopać, a oszukiwanie nie załatwia sprawy.
                    • kruszynka301 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 10:12
                      Ale właściwie dlaczego nie chcesz, aby przy spotkaniach była partnerka eksa?
                      Synek jest z tego zadowolony.
                      Co do przestrzegania zasad - nie było czasem tak, że gdyby eks Tobie nie
                      obiecał, to nie dostałby dziecka?

                      A co do "wyjątkowości" kobiety, i tego, że gdyby nie ona, eks nie odszedłby od
                      Ciebie - uwierz mi, odszedłby, jeśli nie do niej, to do następnej - sama to
                      przechodziłam, aż w końcu, tak jak napisała anula, obie z kolejną kochanką
                      byłyśmy równolegle w ciąży.
                      • medlinka Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 10:22
                        Jest kilka powodów, nie chcę bo nie wiem co beda z nim robić, nie umiem sobie
                        poradzić z tym ż ejakaś kobieta opiekuje sie moim dziekciem - nie twierdze ze
                        to bedzie dla neigo złe - tylko poprosiła o jesczez triche czasu, zebym ja nie
                        miała z tym problemu. Słyszłam też opinie psychologa, który powiedział, żeby
                        odczekać. Ja nie wiem jak oni sie zachowują przy dziecku i nie sprawdze tego..
                        Dlaczego czuję sie tak jakbyście próbowlai usprtawiedliwić czyjeś kłamstwo -
                        przeciez nie tak zapewne buduje sie poprawe relacje z ludźmi. to prowokuje
                        tylko takie sytuacje w których ja zaczne wypytywać dziecko co sie działo... a
                        tego nie chce.
                        • kruszynka301 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 11:13
                          Ja nie miałam zastrzeżeń, kiedy eks zabierał córeczkę do kochanki, późniejszej
                          żony - wychodziłam z założeia, że im więcej osób ugania się za córeczką (która
                          od urodzenia ma charakterek, po mamiewink, tym lepiej.

                          Z tego, co opisałaś, wygląda na to, że Ty masz problem z akceptacją wspólnych
                          spotkań, a nie synek. Moja córeczka też traktuje żonę (obecnie żonę, ale
                          przecież wcześniej była kochanką, tak jak obecnie u Ciebie) eksa jako coś
                          normalnego - a naprawdę, charakterek ma taki, że jeśli byłoby coś nie tak, od
                          razu mówi wprost - z tego co piszesz, Twój synek też chętnie opowiada.

                          Więc jeśli nie dostrzeżesz żadnych niepokojących objawów, to zgódź się na
                          spotkania - myślę, że będzie to dobre dla wszystkich. Przecież chyba lepiej,
                          żeby nowa partnerka polubiła Twojego synka (co chyba już się stało), niż była
                          dla niego niedobrą macochą.
                        • beatkach Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 11:21
                          czy sie opiekuje czy nie tego nie wiesz
                          nie usprawiedliwiam jego niedotrzymywania umowy, umowa jest umowa i nalezy jej
                          dotrzymac
                          rozumiem Twoja wścieklosc i zlość i żal
                          relacje poprawne po rozwodzie? lub w jego trakcie? zapomnij, to tak rzadkie
                          zjawisko niestety,
                          niestety nie masz wplywu na to czy będą to spotkania z nastepną czy bez niej
                          gdy nie dasz dziecka na spotkanie padnie zarzut o ograniczaniu kontaktow
                          możesz zmienić tylko swój stosunek do sprawy co nie oznacza ze bedzie Ci z tym
                          łatwo, ze nie bedzie w Tobie wsciekłosci ale czy wojna jest Ci teraz potrzebna?
                          czy wojna jest potrzebna Twojemu dziecku?
                          mam wrazenie , ze to Ty bardziej cierpisz gdy dzieckojest na spotkaniu z tatą
                          bo myślisz o możliwosci oszustwa, o niedotrzymaniu słaowa..
                          jeśli dziecko wraca z takich spotkań zadowolone, spokojne to moze lepiej
                          odpuscić? własnie dla jego dobra
                          dziec mają zadziwiająca moc przystosowywania się i spotkania z tata i
                          jegonową partnerka nie muszą mu robić krzywdy
                          natomiast mysle, że rozmowa jest doprzeprowadzenia między dorosłymi( o
                          uczciwości i prawdomówności i dotrzymywaniu słowa) a dziecko i jego dobro jest
                          wyciagane jako tarcza (wybacz ale takie mam wrażenie, choć nie powiem
                          doskonale rozumiem co czujesz)
                          jeśli chcesz mieć pewność, ze dziecko spotyka sie tylko z tatą to możesz;
                          zaproponowac spotkania u was w mieszkaniu ... Ty wychodzisz dziecko z tata
                          zostaje
                          sama wąłsnorecznie przekazuesz dizecko tacie... wtedy widzisz sam czy nie sam
                          kontakty w Twojej obecnosci
                          kontakty w obecnosci kuratora... jest jeszcze kilka innych mozliwosci tylko czy
                          warto?
                          na ten moment nie wypytuj malca jak było i czy byli sami
                          daj mu sie spotykac z tatą bo jest mu to potrzbne
                          pozdrawiam B.
                          i tak na prawde nie usprawiedliwiam kłamstwa

                        • sonrisa3 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 22:19
                          >Ja nie wiem jak oni sie zachowują przy dziecku i nie sprawdze tego..
                          Tak ładnie pisałaś kilka postów wyżej o tym, że powinniście mieć z mężem do
                          siebie zaufanie...a tu zaufania ani krzty nie widać.
                          Czy Twój jeszcze_mąż jest osoba, która naraziłaby własne dziecko na jakieś
                          gorszące sceny?
                          Czytając takie posty, gdzie kobieta pisze o zakazie spotkań dziecka z nową
                          partnerką ojca, zawsze sobie wyobrażam, jakie larum ona sama by podniosła,
                          gdyby jej ex sprzeciwiał się spotkaniom ich wspólnego dziecka z JEJ nowym
                          partnerem...
                          Nasze dziecko spotyka się z ojcem i jego nową panią, nie obawiam się niczego,
                          bo wiem, że ojciec na pewno go nie skrzywdzi. Nie czuję się
                          jedyną "właścicielką" dziecka. Źle bym się czuła, gdyby ex narzucał mi z kim
                          dziecko może się w mojej obecności spotykać a z kim nie. A na zasadzie "Nie rób
                          drugiemu co tobie niemiłe" nie narzucam tego też jemu.
                          Ich (syna i exa) spotkania są ICH czasem i jak ten czas wykorzystują, to ICH
                          sprawa, nie moja.
                          Interweniowałabym, gdyby spędzali go na czymś naprawdę szkodliwym (narkotyki,
                          alkohol, itp) natomiast spotkania z nową partnerką ojca na pewno aż tak
                          szkodliwe nie są.
                    • akacjax Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 10:13
                      No cóz, może teoretycznie..bo ani ja nie mam partnera nowego, ani mój ex-m. nie spotka się z naszymi dziećmisad
                      Ale:
                      mam dwóch synów, od zawsze ważne było dla mnie by oprócz poświęcania im czasu obu równocześnie mieć dla każdego taki osobisty czas. To przecież naturalne i dotyczy ludzi bliskich sobie w ogóle. zawsze dziwiło mnie, że mój ex-m. broni się przed takimi sytuacjami, nie chce ich...nie wnikając skąd to się wywodzi.

                      A jeżeli masz do czynienia z takim kimś? Jego nie zmienisz, możesz tylko zmienić swoje podejście do niego.
                      A może owa pani dba by tatuś zbytnio nie budował więzi z dzieckiem, bo to dla niej zagrożenie?

                      Nie rozmawiaj więc o dotrzymywaniu umowy, ale o skutkach jakie niesie brak poczucia u dziecka, zże tata tylko jemu w tym momencie poświęca swój czas.
                      I o tym, że właśnie u takich maluchów budujemy konstrukcję, na której rozpina się życie.
                      • bylominelo Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 05.04.07, 10:46
                        Dziecko nie może być konkurencją dla "tej Pani" - to zupełnie inne uczucia
                        łączą nas z partnerem a inne z dziećmi, chyba, że chodzi o konkurowanie
                        związane z ilością czasu spędzanego z nimi a z nią.
                        Mam tylko własne doświadczenia na taki temat i wiem, że ta Pani w nowym
                        związku z jego Tatą - w chwili obecnej jest jego fajną ciocią - tak ją nazywa.
                        I miło mi jest pogadać z własnym dzieckiem, które dużo już rozumie i wie, że
                        musiałam dużo przełknąć goryczy - bo nigdy nie rywalizowałam o jego uczucia z
                        nimi, nie obwiniałam, nie wyzywałam - chodziło mi tylko o dobro dziecka to jemu
                        chciałam ułatwić życie a nie przeżywać jego kosztem swoją złość i zawód w
                        stosunku do jego ojca , izolować go od kontaktów z nimi. Z dzieckiem jest jak z
                        walizką co do niej włożysz to z niej wyciągniesz.
            • ulkar Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 11.04.07, 13:46
              Ups, sorry, że się wcinam w tym miejscu, ale rozwód to wina Twojego męża i jego
              kochanki. Twój współudział moznaby uznać wtedy, gdyby w małżeństwie było źle na
              tyle, że się rozstajecie z powodu " że jest źle". Potem każdy może szukać sobie
              nowego partnera. A skoro "Pan" znalazł sobie khem .. "babę" i zobaczył, że tam
              jest ciekawiej i poszedł ... no to sorry... nie szukaj winy w sobie ...

              A co do dziecka, to owszem, moim zdaniem spotkania ojca z dzieckiiem - ok. ale
              kochanka niech se urodzi swoje...
    • ivone7 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 11:27
      twoj jeszcze maz niestety nie dorosl do tego by byc odpowiedzialnym partnerem i
      niestety nie jest to pierwszy przyklad tego ze mam racje...prawda? jak madrze
      zauwazyly dziewczyny nie zmienisz jego..niestety nie da sie..
      przechodzilam to samo, tylko ze ja bylam juz po rozwodzie i nie mialam nic do
      powiedzenia jak ex spedza czas z corka..
      ex zabieral corke do mieszkania nex, tam spedzali weekendy, mlodej mowil ze
      mnie kocha i ze to przeze mnie sie rozstalismy, a on do tej pory chce byc z
      nami...dodam ze mloda widziala jak sie caluja..i pytala jak to jest? tata
      ciebie mamo kocha a caluje Asie?...
      balam sie jak cholera ze Asia zabierze mi czesc milosc mlodej, bylam
      zazdrosna..i to strasznie...i nadal troche jestem przyznaje sie bez bicia, moze
      tez dlatego ze nadal jestem sama...ale z perspektywy czasu juz widze ze nic nie
      stracilam z milosci mlodej do mnie, pokazalam jej warto mowic prawde, ze
      ciesze sie ze jej tata jest szczesliwy..jej tez jest z tego powodu latwiej..ja
      nie zmienie mojego ex, nie zmienie zycia..mam wplyw tylko na to jaka sama bede..
      dlatego jesli mam cos radzic...to nic nie rob, nie zadaj, nie wymagaj, mlodemu
      tylko mow prawde..swojego jeszcze meza nie zmienisz..i twoja nex tez nie..to
      przeciez dorosly facet...a ja mam nadzieje ze wszystko w zyciu jest oddane..i
      dobro i zlo...zycze powodzenia i spokoju,bo jeszcze cholernie ciezkie chwile
      przed Toba.
      • 30-letnia Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 13:59
        pomijając uczciwość męża, wasza umowę i inne sprawy. mnie po prostu dziwi ta
        sytuacja. czy ojciec nie potrzebuje pobyć z dzieckiem sam? zrozumiałabym, że
        next jest na tych spotkaniach czasem, ale na wszystkich??? po co? lubi chodzić
        do zoo? czy może lubi tak bardzo jego dziecko? boi się go zostawić samego z
        dzieckiem? a może on sam z dzieckiem się nudzi? no analizuje różne warianty i
        nie wiem...
        • ivone7 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 14:06
          hmmm moze byc jeszcze wariant, ze po prostu nex nie pozwala mu byc samym z
          dzieckiem...lub on nie chce zostawic nex samej...
        • sonrisa3 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 22:27
          >zrozumiałabym, że
          next jest na tych spotkaniach czasem, ale na wszystkich???

          A skąd wzięłaś informację, że ta next jest obecna na wszystkich spotkaniach?
          Nie zauważyłam niczego takiego, czyżbym coś przeoczyła?wink
          • em120777 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 04.04.07, 23:06
            hmmm - tak naprawde to pewnie macie rację powinnam sie zgodzić... tylko
            niestety cała sytuacja spadla na mnie jak grom z jasnego nieba i nie udało mi
            sie z nią oswoic na tyle, ąby trzeźwo ocenić wszytskie fakty. Nie
            powiedziałam,ze nigdy sie nie spotkają i że nie zgadzam sie na zawsze na
            spotkania - bo to nie o to chodzi... Nie chcę sie mścić i chodowac w sobie
            nienawiści... Wrecz pragne sie uwolnic od takich mysli, ze ktoś mi kradnie
            dziecko - ale potrzebuje choć troche zaufać w tej kwestii i nie być poganianą.
            Poza tym naprawde boje sie że nie bede umiała wytłumaczyć dziecku jak zapyta,
            albo stwierdzi, ze tatuś przytula panią, albo całuje, albo cokolwiek....
            Chciałabym po prostu w spokoju dojrzeć do akceptacji sytuacji, żeby to była
            moja zgoda i prawdziwa chęc a nie przymus... mam nadzieje, ze wyraziłam sie
            jasno
            marze o chwili, kiedy przestane mysleć, ze wszystko w życiu mojego meza zostało
            takie samo - tylko ja wyleciałam, a przyjęto inną aktorkę - to ciągle dla mnie
            jak film.. naprawde staram sie ze sobą uporać i zrozumieć... Ale to trudne -
            same wiecie... co nie znaczy , że niemożliwe... smile dzieki za opinie
            • so7b Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 09.04.07, 20:34
              Witaj Em.

              Jestem właśnie w tej chwili w niemal identycznej sytuacji. Trzy tygodnie temu
              mój ex zaczął wysyłać radosne smsy że od 2 maja będzie miał "super warunki
              mieszkaniowe dla dziecka" i chce młodego zabierać na noc. Wymogłam rozmowę u
              mediatora, bo sam z siebie nic o tej bonanzie mieskzaniowej nie chciał pisnąć.
              Nawet u psychologa nie powiedział, dopiero potem przysłał kolejnego smsa - że
              to mieszkanie jego nowej kobiety (dobrze przeczuwałam, że sam nic nie jest w
              stanie wywalczyć - to wieczny utrzymanek), że ma ona "rozeznanie w sytuacji" i
              nie ma nic przeciwko młodemu w domu. No zatrzęsło mną, ona nie ma a ja?? big_grin
              Mnie należało oszukać. Aha, jeszcze usłyszałam że to dlatego że biedak ma za
              wysokie alimenty.

              Em, ja zaliczyłam długą terapię po odejściu eksa. Teraz znowu weszłam na emocje
              i dla własnego bezpieczeństwa psychicznego musiałam odciąć wszelkie kontakty z
              eksem żeby dojść do siebie. Oczywiście narażając się na zarzut szantażu i
              zemsty. Możliwe że jest to prawdą - ale tylko częściowo. Dla mnie prawdą jest
              to, że to ja jestem najważniejsza i ja muszę mieć czas się pozbierać. Również
              dla dobra dziecka, więc te argumenty się znoszą.

              Moja zagwozdka pochodzi z piątku, myślę że w tym tygodniu odwiedzę adwokata, i
              żeby już nie musieć z eksem rozmawiać, zaproponuję mu przez osobę trzecią
              zawarcie formalnej pisanej umowy pozasądowej w sprawie wyznaczenia sposobu i
              czasu kontaktu. Przemyślałam to i tak chcę to załatwić. Myślę że jakieś dwa
              tygodnie mi wystarczą (po odejściu eksa trwało dwa miesiące zanim byłam w
              stanie oddać mu dziecko na spacer). Po swojej reakcji widzę, że jeszcze jakieś
              uczucia do byłego musiały się we mnie kołatać.

              Moje dziecko ma półtora roku, były odszedł 10 miesięcy temu. Na razie przykro
              mi się myśli o mojej następczyni - tym bardziej że były sztandarowo twierdził
              że chce być "już zawsze sam", no ale niepotrzebnie w coś takiego wierzyłam.

              Forumowicze, chyba ani ja ani em nie myślimy o kategorycznym zabronieniu
              spotkań z neksią, ale o CZASIE jaki jest nam potrzebny żeby rzecz przemyśleć i
              zaakceptować. To przykre że nasi eksowie nie rozumieją tej potrzeby, nie liczą
              się z naszymi uczuciami, no ale tak już jest - i dlatego są już naszymi
              eksami smile

              Potrzeba czasu i jedynie niebezpieczeństwo jakie może istnieć to zacięcie się
              na "nie" - ale jeżeli przeszacujemy swoją wytrzymałość to może się to skończyć
              o wiele gorzej i dla nas i dla dziecka.

              Więc na spokojnie...rozmawiaj z wieloma ludźmi (ja już od piątku tych rozmów
              mam zaliczonych na kopy - również z psychologiem), zadaj sobie wszystkie
              pytania, pozwól sobie na emocje - a potem zastanów się jak ten problem
              rozwiązać. Napewno jest wyjście.

              Pozdrawiam wszystkich
              • kurka_wodna2 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 09.04.07, 21:27
                Witaj
                Dla mnie taka sytuacja jest jednoznaczna...
                Nie wiem nad czym tu się zastanawiać...

                Skoro kochający tatuś porzuca rodzinę i odchodzi to należy ten stan uszanować i
                postarać się o kawałek uczciwego chłopa, który będzie wzorcem dla dziecka:
                dziadka, brata, wujka, stryjka a nawet wzorowego ojca dziecka, z którym mogłoby
                moje dziecię przyjaźnić się, przebywać.
                Jestem radykalna i twarda w swych postanowieniach:
                wont kłamcom, oszustom, zdradzaczom.
                Nie pozwoliłabym aby znowu moje dziecko było narażane na stres, tęsknotę,
                oczekiwania, kłamstwa.
                Aby widziało dalsze życie tam, gdzie perfidnie planowano jego porzucenie, krzywdę.
                • sonrisa3 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 10.04.07, 01:46
                  > Skoro kochający tatuś porzuca rodzinę i odchodzi to należy ten stan uszanować
                  > postarać się o kawałek uczciwego chłopa, który będzie wzorcem dla dziecka:
                  > dziadka, brata, wujka, stryjka a nawet wzorowego ojca dziecka, z którym ogłoby
                  > moje dziecię przyjaźnić się, przebywać.

                  Nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam, mam nadzieję, że źle... - to znaczy
                  co? Ojciec ma być odseparowany bo odszedł od Ciebie i teraz wzorcem męskim ma
                  być wujek albo dziadek?
                  Ale tu nie tylko o wzorzec mężczyzny chodzi. Ważniejsze są chyba uczucia
                  dziecka względem ojca, które się narodziły przed jego odejściem. Dla dziecka
                  dziadek zostanie dziadkiem, wujek wujkiem a ojciec ojcem, nawet, jeśli nie będą
                  razem mieszkali. Dziadkiem mu ojca nie zastąpisz.

                  > Nie pozwoliłabym aby znowu moje dziecko było narażane na stres, tęsknotę,
                  > oczekiwania, kłamstwa.
                  No, ale stresu, oczekiwania i tęsknoty nie uniknie, jeśli mu zabronisz
                  kontaktów z ojcem. Nie rozumiem o jakie kłamstwa chodzi? Dziecko było
                  okłamywane? Mówił, że przyjdzie i nie przychodził? Jakoś niejasno to napisałaś.

                  > Aby widziało dalsze życie tam, gdzie perfidnie planowano jego porzucenie,
                  krzywdę.
                  Ale mówisz o tym, że nie zgadzasz się tylko na wizyty dziecka w domu ojca czy w
                  ogóle ich rozdzieliłaś?
                  Dziewczyny ochłońcie trochę i spójrzcie na sprawę z perspektywy swoich dzieci a
                  nie własnej urażonej dumy czy chęci dania byłemu nauczki za porzucenie Was
                  (zresztą, rozumiem, że takowe chęci się pojawiają, ale czemu dziecko ma przez
                  to tracić?)
                  Zobacz jakie to niespójne - piszesz że mąż perfidnie zrobił dziecku krzywdę bo
                  je porzucił, czyli dziecko nie będzie miało teraz taty na codzień. Rozumiecie,
                  że brak taty to dla dziecka krzywda, a jednocześnie ograniczacie ten już i tak
                  okrojony kontakt jeszcze bardziej.
                  Wizyta w waszym domu, raz czy dwa razy w tygodniu, pewnie po 2-3 godziny to
                  przecież bardzo niewiele. Co innego położenie dziecka do snu, zjedzenie
                  wspólnie śniadania, pomoc w ubieraniu się itd... Ogólnie tego wspólnego czasu
                  jest po prostu więcej jeśli spotkania dziecka z tatą odbywają się u niego
                  (ojca) w domu.
                • cathy_bum Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 10.04.07, 14:38
                  kurka_wodna2 napisała:

                  > Witaj
                  > Dla mnie taka sytuacja jest jednoznaczna...
                  > Nie wiem nad czym tu się zastanawiać...
                  >
                  > Skoro kochający tatuś porzuca rodzinę i odchodzi to należy ten stan uszanować
                  i
                  > postarać się o kawałek uczciwego chłopa, który będzie wzorcem dla dziecka:
                  > dziadka, brata, wujka, stryjka a nawet wzorowego ojca dziecka, z którym
                  mogłoby
                  > moje dziecię przyjaźnić się, przebywać.
                  > Jestem radykalna i twarda w swych postanowieniach:
                  > wont kłamcom, oszustom, zdradzaczom.
                  > Nie pozwoliłabym aby znowu moje dziecko było narażane na stres, tęsknotę,
                  > oczekiwania, kłamstwa.
                  > Aby widziało dalsze życie tam, gdzie perfidnie planowano jego porzucenie,
                  krzyw
                  > dę.
                  Przecież separowanie dziecka od ojca to dla dziecka tylko dodatkowy
                  niezasłużony cios! Mój ex rozstał się ZE MNĄ, a nie z córką. I jeśli chce z
                  córką kontakt utrzymywać to zamierzam mu to ułatwiać, a nie utrudniać! Owszem
                  czasem boli myśl (to pewnie minie), że Młoda ma patrzeć na jego nowe szczęście,
                  nową rodzinę itd. I przyznam się uczciwie, że kurczę się w środku na myśl, że
                  Młoda polubi tamtą kobietę. Ale jestem już dużą dziewczynką i umiem schować
                  swoje uczucia do kieszeni dla dobra córki. Na szczęście ja kontaktów z "nową
                  rodzinką" taty utrzymywać nie muszę.
                  A męskie wzorce, choćby najlepsze, nia zastąpią taty. Dla mojej córki tata
                  niestety nie jest żadnym wzorem. Zbyt wiele razy ją oszukał i zbyt wiele
                  głupstw narobił, które widziała. Ma spory dystans do jego obietnic i
                  deklaracji. Wzorcem bezapelacyjnym jest dziadek. A jednak tata jest ważny i
                  kochany. Jest jej potrzebny. I dla mnie to znak, że ich kontakty są bardzo
                  ważne. A zresztą widzę, że w ex coś chyba drgnęło. Kiedyś potrafił o dziecku na
                  parę miesięcy zapomnieć, a teraz chyba sie stara. Był moment, kiedy ich
                  kontakty omal nie urwały się definitywnie. Cieszę się, że są. Nawet jeśli mam
                  zastrzeżenia co do ich jakości, sposobów spędzania czasu i innych spraw.
    • tina73 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 09.04.07, 21:22
      witaj , juz w podobnym watku sie wypowiadalam ,nie możesz mu zabronić tego , a
      poza tym twój ex ma spotykac się ze swoim dzieckiem a nie z tobą, musisz sie z
      tym liczyc. bylam w podobnej sytuacji , a nawet gorszej , gdyż mój mąz podczas
      trwania jeszcze malzenstwa wyprowadzil sie , , z kochanką wynajął mieszkanie
      ok.400m od nas i zabierał naszego syna do ich wspolnego gniazdka.
      • nangaparbat3 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 10.04.07, 00:25
        Stosunek dzieci do "tych pań" zalezy od tego, jak zachowuja sie "te panie",
        jakie są, oraz od stosunku, jakie matki do nich maja.
        w postach em widac wyrąźnie, ze tak naprawde nie chodzi o dobro dziecka, tylko
        o sprawowanie kontroli - nad eksem i nad dzieckiem.
        Piszesz, em, ze chcesz tylko, by ex przestrzegał zasad - ale przecież to Ty
        tworzysz te zasady i narzucasz je exowi.
        Z tego, co sama piszesz, w zaden sposob nie wynika, by kontakt z "ta panią"
        ranił Twego synka. Za to ewidentnie rani on Ciebie. To jest zrozumiałe, ale
        uleganie temu nie sluzy niczemu dobremu, zwlaszcza kiedy dziecko jest takie
        małe.
        • em120777 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 10.04.07, 17:03
          Widzisz nango - penwie jest wiele racji w tym co mówisz i co pisze wiel z was -
          moze faktycznie chodzi mi o sprawowanie kontroli, co wydaje mi sie po części
          jest konsekwencją tego, ze do tej pory nie wnikałam, co robi mój maz i z kim i
          niestety przejechałam sie na tym, z drugiej strony wiem, ze teraz juz nic nie
          zmienie, ale tkwią we mnie takie uczucia i nie bardzo wiem co z tym zrobić. mam
          żal do tej kobiety - zapewne mniejszy niz do siebie samej - ale jest ona w moim
          życiu kims niechicanym i nie umiem sobie wytłumaczyć co dobrego mozę z tego
          wynika dla mojego dziecka. Napisałam już tez chyba,ze chciałabym najpierw ja
          dojśc do siebie z uczuciami na temat naszego rozstania, a potem łykac kolejne
          pigułki zwiazane z zananjamieniem naszego dziecka z nowym życiem tatusia.
          Wydaje mi się, ze skoro mój mąż deklaruje ciagle chec pomocy i jakąś wielka i
          zaskakujaca empatię w stosunku do mnie - to wąsciwie mógłby mi dac troche czasu
          chociażby w tej sprawie. Naprawdę zdaje sobie sprawe,z e to wikeszy problem dla
          mnie niz dla dziecka - tylko wydaje mi się, ze skoro ja nie akceptuje ich
          spotkań , to maluch to widzi, jakbym sie nie starała - a to chyab nie wpływa
          dobrze na stosunki miedzyw wszytskimi i tyle. A pisze do was zeby poznac rózne
          opinie i dowiedzieć sie czy moze jest jakis sposób, zeby dac sobie z tym
          nieuniknionym rade.
          pozdrawiam M.
          • chalsia Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 10.04.07, 17:57
            > dobrze na stosunki miedzyw wszytskimi i tyle. A pisze do was zeby poznac
            rózne
            > opinie i dowiedzieć sie czy moze jest jakis sposób, zeby dac sobie z tym
            > nieuniknionym rade.

            bardzo pomaga (zwłaszcza w sensie - przyspiesza proces) psychoterapia
            Chalsia
            • em120777 Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 10.04.07, 18:12
              no i mysle że powinnam sie wybrać, póki co mam trudnosci logistyczne, ale i
              głębokie postanowienie, ze jednak się przypilnuję i pójde smile)
              • rozwodnica Re: mąż, jego nowa kobieta i nasze dziecko 11.04.07, 19:05
                Em spróbuję Ci to przedstawić od strony "tej pani".
                Oboje z moim Kochankiem (tak, wiem to wciąż kochanek) mamy dzieci. Oboje embargo
                na kontakty z dziećmi...które nas znają tak czy owak, ale to chyba nieistotne tutaj.

                Nasi ex posługiwali się tekstami pod tytułem "on/ona skrzywi dziecku psychikę,
                wpłynie źle na jego rozwój itp". Nie potrafili skonkretyzować tych zarzutów. W
                końcu, po różnych bojach oboje przyznali, że chodzi o ich urażoną dumę i emocje.
                I dla mnie to był argument, który trafił. Zgodziliśmy się na warunki exów, co
                oznacza ciągłą żonglerkę terminami. Czuję się chwilami jak nastolatka, której
                rodzice wyznaczyli godziny powrotów do domu. I wiesz co za to dostajemy? Ciągłe
                utrudnienia. Odwoływanie terminów, przekładanie ich. Histerię z Jej strony,
                kiedy okazało się, że w "nasz" weekend mamy coś zaplanowane. Kochanek nie
                odwołał naszego wyjazdu powiadomiony w czwartek o fakcie, że dobrze by było
                gdyby wziął do siebie syna. Za to usłyszał standardowe "obiecywałeś, że będziesz
                mi pomagał"...ale nie zgodziła się by ich syn pojechał z nami.

                Tu chodzi o kontrolę. Tylko i wyłącznie. Mało tego, mój ex w przypływie złości
                powiedział mi, że chodzi o to, żeby "tak dać nam w tyłek, żebyśmy już nie mogli
                na siebie patrzeć". Za parę dni stwierdził, że to nic nie znaczące słowa
                wypowiedziane w gniewie, ale myślę, że oddają prawdę. I wiesz co? Są momenty, że
                mam wrażenie, że im się uda. Mam serdecznie dosyć traktowania dziecka jak
                tobołka, którym trzeba się przerzucać. W imię uczuć jego taty czy mamy. Nawet tu
                na forum zarzucono mi, że dziecko mi przeszkadza. Bo pewnie tak to z zewnątrz
                wygląda.

                Mój mąż kogoś ma. Nie zajęło mu wiele czasu znalezienie sobie pocieszycielki.
                Czekam na moment, kiedy powie, że układy nieważne bo on już też chce syna zabrać
                gdzieś z nową dziewczyną. I co mam wtedy zrobić? Powiedzieć mu, że teraz mam go
                w nosie? To będzie zemsta, nieładnie bym się zachowała, prawda? Kazać mu
                wybierać? I może jeszcze wynaleźć milion powodów dla których musi niezwłocznie
                odwiedzić syna kiedy niekoniecznie mu to pasuje? Czy może ucieszyć się, że
                ograniczenie wolności się skończyło?

                Tak to działa. Bardzo chciałabym wtedy z klasą powiedzieć exowi, że jestem ponad
                to, że wierzę w jego dbałość o dziecko (a mam prawo chwilami mieć wątpliwości).
                Ale nie gwarantuję, że się uda.


                Co do pozostałych postów chciałabym tylko napisać, że moim zdaniem to
                konieczność aby rodzic spędzał wiele czasu z dzieckiem sam na sam. I w miarę
                rozgarnięty nowy partner to zrozumie.
Pełna wersja