bo Wielkanoc

06.04.07, 20:57
zadzwoniła do mnie Next, z zyczeniami świątecznymi, dla mnie i dla córki.
Przepraszała, ze nie wpadła, żeby zrobić to osobiście - wyjechały do
Dziadków.
A ja szczerze żaluję, bo dawno się nie widziałyśmy, i miło by mi było
zobaczyc sie z nią i z przyrodnią siostrzyczką mojej córki.
Ostatnio corka chorowala, potem wyjechała, więc przez parę tygodni nie
widzialam małej i okazalo się, ze zwyczajnie - tęsknię.
Pogadałysmy chwile, złozyłysmy sobie nawzajem zyczenia, oraz zyczenia dla
naszych rodziców, nie wim jak Next, ja swoim na pewno przekażę.

Piszę, zeby dać świadectwo, ze takie rzeczy są możliwe, zdarzaja się.
I z okazji Świąt gorąco zyczę wszystkim Rozwiedzionym, Rozwodzącym się i
Rozmyslajacym o Ewentualnym Rozwodzie, by relacje z Ex, Next i Ewentualnym
Przyrodnim Rodzeństwem Waszych Dzieci wypełniały szacunek i zyczliwość,
ciepło i radość.
    • z_mazur Re: bo Wielkanoc 06.04.07, 21:02
      Hmmm
      Dzisiaj rozmawiałem ze swoją byłą żoną, mamy jeszcze parę spraw majątkowych do załatwienia w najbliższym czasie. Przy okazji złożyła mi życzenia świąteczne, ale jakoś to było niewymuszone i nawet nie zabrzmiało fałszywie. Ja zrewanżowałem się tym samym, bo w sumie dlaczego nie.
      • aron95 Święta zmieniają 06.04.07, 22:00
        Moja EX wzięła sobie nawet psiaka na dzień cały .
        Chciała syna ale ten nie chciał .
        I życzenia sobie złożyliśmy . Święta zmieniają !!!
      • tropfe36 Re: bo Wielkanoc 06.04.07, 22:12
        Oczywiście,że się da...można nawet przyjaźnić się z tą następną...Pewno,gdyby
        mój ex zmienił sobie obecną nexie na inną , mogłybyśmy się razem
        dogadać..Ale,jeżeli przez kilka lat ktoś próbuje niszczyć, manipulować, szydzić,
        dokłuczać, kłamać..nie liczy się zupełnie z uczuciami innych ...to przepraszam
        mimo,że jestem osobą wierzącą nie wyobrażam sobie życzeń od takiej osoby..Czy
        byłyby szczere? Na pewno nie..
        • nangaparbat3 Re: bo Wielkanoc 06.04.07, 22:20
          Masz rację.
          Ale czas czasem zupełnie zmienia perspektywę bo okazuje się, ze zło, które nas
          spotkalo, zrobiło miejsce czemus bardzo, bardzo dobremu, co inaczej nie miałoby
          szansy sie przydarzć. Życze Ci tego z calego serca.
          • tropfe36 Re: bo Wielkanoc 06.04.07, 22:31
            Dzięki wielkie...Też wychodzę z takiego założenia..Wiem,że gdy poznam kiedyś
            kogoś z kim bedę mogła żyć...lepiej żyć ..To to co złe znikinie..nie będzie
            czasu i miejsca na rozpamiętywanie przeszłości..Głęboko w to wierzę
    • tricolour W tym, co piszesz jest cos dziwnego... 06.04.07, 22:33
      ... niepokojącego. Zastanowie sie chwilę (bo właśnie wróciłem do domu) i cos
      skrobnę. Mam taką potrzebę...
      • ludzik_ten_sam Re: W tym, co piszesz jest cos dziwnego... 06.04.07, 22:44

        Co Cię niepokoi?

        Kilka miesięcy temu napisałam o tzw. układach patchworkowych (z ang. narzuta pozszywana z wielu kawałków, często niemal dzieło artystyczne). We mnie strach przed lubieniem czyjejś ex kobiety (czy muszę ją w ogóle znać?) i serdeczność dla next. Kurczę, po co. Chcę być neutralna. Niczym Szwajcaria w czasie wojny. Nie wypowiadam się, jeśli sprawa dotyczy dzieci. Mają prawo się znać (więzy krwi), ale koleżankować się z next? Brak tu granic...
        Tyle ode mnie.

        • tricolour Właśnie chyba to mnie niepokoi... 06.04.07, 22:49
          ... Że rodzina ma swoje granice, a osoba z zewnątrz powinna mieć swoje miejsce
          poza tymi granicami...
          • ludzik_ten_sam Re: Właśnie chyba to mnie niepokoi... 06.04.07, 22:55

            Wtedy zdaje się za przykład wzięłam sobie "rodzinę" Kory. Dwóch synów, Kora, dwóch tatusiów. Nie moja sprawa smile Ale kurczę nie chciałabym być na Wigilii, gdzie się wszystko pomieszało i jak w komunie "kochajmy się". Brak tolerancji? A może szacunek dla jakiegoś tam porządku? I dobrze pojęty szacunek dla siebie? Nie wiem.
            • tricolour Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 22:58
              ... jak mawia nasz Prezydent.

              Nie zaprzyjaźniłbym się ze swoim next. Odczuwam to jako coś na pograniczu
              serwilizmu...
              • z_mazur Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:14
                Bo my faceci podchodzimy do tego dość ambicjonalnie.
                Dlatego raczej trudno sobie wyobrazić męski harem. smile
                • ludzik_ten_sam Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:26

                  Ja kobieta też.
                  A "układ" ja i dwóch fajnych panów jestem w stanie sobie wyobrazić. Układ smile
                  • z_mazur Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:29
                    ludzik_ten_sam napisała:

                    >
                    > Ja kobieta też.
                    > A "układ" ja i dwóch fajnych panów jestem w stanie sobie wyobrazić. Układ smile

                    Ale obawiam się, że Ci panowie niespecjalnie by potrafili się w tym znaleźć. No chyba, że bez wiedzy jednego o drugim.
                    • ludzik_ten_sam Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:32

                      Ale mówisz za siebie?
                      Jacyś służalczy panowie może jednak potrafiliby?
                      Tacy, których kręci, że "ich kobieta" kręci nie tylko ich?

                      smile
                • crazyrabbit Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:27
                  A ja sobie takim męski harem potrafię wyobrazić... plastycznie... big_grin
                  • ludzik_ten_sam Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:29

                    Królik. Wiedziałem. Jesteś facetem.
                    Idę spać smile

                    (na razie w Święta mi się nudzi. Jak dzieciom w deszcz smile
                    • z_mazur Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:31
                      Królik zdecydowanie nie jest facetem. wink
                      • ludzik_ten_sam Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:33

                        ja też nie smile
                        ale z tzw. 100 % kobietą * brak identyfikacji



                        * nie wiem, jak ją definiować wink
                        • crazyrabbit Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:44
                          A co jest wg Ciebie Ludziku 100% kobiecością?
                          Wyobrażenie sobie męskiego haremu chyba mieści się w tych normach smile))
                          Tłum atrakcyjnych facetów na każde skinienie... Echa....
                          • ludzik_ten_sam Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 07.04.07, 14:03

                            100% kobiecości?
                            Bycie taką, jaką chcą mnie widzieć inni. Spełnianie ról odwiecznie nakładanym
                            (jak jarzmo smile kobietom. I złapałam się parę razy na tym, że jeśli coś trzeba zrobić w kuchni (podać do stołu), a dwie panie już tam są - wychodzę. Skoro lubią...Ja nie bardzo. Kobiecość jest miła. Dobra. Kobiecość lubi ex i next. I się grzecznie uśmiecha. To tak naprędce.
                      • crazyrabbit Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:41
                        Ja się tak maskuję tylko smile
                        • z_mazur Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:48
                          To coś kiepskie to maskowanie, bo nawet przez chwilę nie dałem się zwieść... smile
                          • crazyrabbit Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:51
                            Zwieść... a uwieść?
                      • sonrisa3 Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:52
                        > Królik zdecydowanie nie jest facetem. wink

                        WOW, jak sobie ją przypomnę w tańcu, na parkiecie - toż to wulkan kobiecosciwink
                        • crazyrabbit Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:54
                          Sonrisko , bo sie zarumienię... smile
                          • sonrisa3 Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:59
                            Crazy - smile
                            Właśnie dzisiaj oglądałam zdjęcia z tego spotkania i tak jakoś zachciało mi się
                            kolejnegosmile
                            • crazyrabbit Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 07.04.07, 00:01
                              Wiesz... mi też! W końcu na Śląsku naprawdę fajni ludzie mieszkają. Cos o tym
                              wiem....
                • nangaparbat3 Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 07.04.07, 00:07
                  z_mazur napisał:

                  > Bo my faceci podchodzimy do tego dość ambicjonalnie.
                  > Dlatego raczej trudno sobie wyobrazić męski harem. smile
                  >
                  Wcale nie trzeba sobie wyobrażać. Są kultury, gdzie panuje androgynia,
                  aktualnie o ile pamietam tylko jakies dwie wioski w Tybecie czy Himalajach, ale
                  zawszewink
                  • nangaparbat3 ojojoj 07.04.07, 00:10
                    Oczywiscie nie chodziło mi o androgynie, tylko poliandrie. Przepraszam. Śpiaca
                    juz jestem. Zresztą - staruszek Freud wiedziałby, jak to skomentować, ech...
              • ludzik_ten_sam Re: Trzeba odróżniać tolerancję od afirmacji... 06.04.07, 23:24

                Mocne słowa, ale zdaje się bardzo prawdziwe.
          • sonrisa3 Re: Właśnie chyba to mnie niepokoi... 06.04.07, 22:59
            Tri, po rozwodzie to jakoś trudno dalej nazywać się rodziną.
            A dla dobra dziecka i dla własnego spokoju, lepiej chyba utrzymywać
            przynajmniej poprawne kontakty z next, z exem niż wojować?
            Nie mówię o przyjaźni, bo to chyba jakieś sztuczne by mi się wydawało, ale
            złożenie życzeń, czy nawet przypilnowanie dziecka exa i next (bądź co bądź -
            siostry lub brata naszych dzieci) to nie jest nic strasznegowink
            Nie wiem dlaczego Cię to niepokoi.
            • tricolour Napisałem piętro wyżej. 06.04.07, 23:02
              • sonrisa3 Re: Napisałem piętro wyżej. 06.04.07, 23:15
                Wiesz, ja się ze swoją next na kawę czy na ploty nie umawiam, ale jak się
                spotykamy, to do gardeł sobie nie skaczemywink I dla mnie to jest jak
                najbardziej naturalne. Jest ok dla naszego dziecka (a dla mnie to jest sprawa
                priorytetowa - nie musi go nawet lubić, ale ważne, żeby go tolerowała i nie
                wpływała negatywnie na kontakty ojca z synem. Zresztą, tu mam pełne zaufanie do
                byłego męża, że na to by nie pozwolił) więc dlaczego mialabym ją traktować
                inaczej niż cał masę znajomych? Nic złego mi nie zrobiła, po prostu związała
                się z człowiekiem, który kiedyś, przez kilkanaście lat był moim mężem, ale
                oboje podjęlismy decyzję o rozstaniu.
                Wspólnych Wigilii sobie nie wyobrażam, to by chyba była lekka przesada, ale
                złożenie życzeń świątecznych, normalna rozmowa przy spotkaniach - jak
                najbardziej.
          • nangaparbat3 Re: Właśnie chyba to mnie niepokoi... 06.04.07, 23:14
            tricolour napisał:

            > ... Że rodzina ma swoje granice, a osoba z zewnątrz powinna mieć swoje miejsce
            > poza tymi granicami...


            To wtedy, kiedy widzisz rodzine ograniczoną do malżeństwa plus dzieci z tegoż.
            szczęśliwie moja Next nie podziela Twoich pogladów, to od niej pierwszej
            uslyszałam, że chciałaby, "by dziewczynki naprawdę byly siostrami". Jestem jej
            za to głęboko wdzięczna, mozesz to nazywac serwilizmem, Twoja sprawa.
            • tricolour Tak - widzę rodzinę ograniczoną do małżonków... 06.04.07, 23:20
              ... i dzieci. Niekoniecznie "z tegoż" jak to fajnie napisałaś. Może bym potrafił
              patrzeć na dzieci jednakowo - piszę może, bo to by trzeba było sprawdzić
              doświadczalnie.

              Ale nawet gdyby tak było, to przez rodzinę uważałbym małżonków i dzieci. Bez exów.
              • nangaparbat3 Re: Tak - widzę rodzinę ograniczoną do małżonków. 06.04.07, 23:22
                Nie mowie o exach. Mowię o rodzeństwie dzieci.
                • tricolour Tak, tak... 06.04.07, 23:27
                  ... ja w pewnym momencie tej dyskusji mocno "zafiksowałem" sie na exach,
                  zupełnie zapominając, że chodziło przecież o dzieci. Pewnie dlatego, że zanim
                  będą dzieci, to musi byc next... więc chronologicznie podszedłem do sprawy...

                  smile)
            • sonrisa3 Re: Właśnie chyba to mnie niepokoi... 06.04.07, 23:25
              Nanga, jak Cię czytam, to robi mi się jakoś cieplej na sercu, bo widzę, że nie
              jestem jakimś dziwolągiem i jeszcze ktoś ma podobne podejście do sprawy
              kontaktów na linii next-ex i przyrodnie rodzeństwo naszych dzieci, jak jawink
              Widzę, jak to, że nie wojujemy z byłym mężem, pomogło naszemu dziecku
              zaakceptować rozwód, widzę, że warto, także dla własnego spokoju i tego, żeby
              nie zbrukać tych wspólnych lat (a przecież dobre chwile też były) zachować w
              miarę normalne kontakty z ex i jego nową rodziną.
              • nangaparbat3 Re: Właśnie chyba to mnie niepokoi... 07.04.07, 00:13
                pewnie. To się zwyczajnie OPŁACA. Bo ja to taka wyrachowana jestem, po prostu.
                • libra22 Re: Właśnie chyba to mnie niepokoi... 07.04.07, 11:56
                  Na razie tylko teoretycznie, ale popieram podejście Nangi i Sonrisy. Mam
                  nadzieję, że następna kobieta mojego męża będzie kims fajnym, z kim - jesli
                  będzie taka potrzeba czy konieczność - będę mogła normalnie pogadać.

                  Ale wydaje mi się, że mój mąż będzie miał problem z zaakceptowaniem
                  ewentualnego meżczyzny w moim zyciu. Przynajmniej tak czasem dziwnie reaguje na
                  pewne sprawy. Pies ogrodnika czy poczucie własności?
    • z_mazur Relacje z eks... 07.04.07, 16:52
      Właśnie widziałem w tv teledysk z koncertu Maanamu i tak mi się pomyślało... (zdarza mi się czasem). Jackowscy byli kiedyś małżeństwem, mają nawet ze sobą dwójkę dzieci. Teraz są po rozwodzie Kora jest związana z Sipowiczem, a mimo to nadal grają i tworzą razem. Ciekawe jak wyglądają ich relacje prywatne.
      • to.ja.kas Re: Relacje z eks... 08.04.07, 22:41
        Nanga to co piszesz daje wiare w ludzi.
        Dziekuje
    • julka1800 Re: bo Wielkanoc 09.04.07, 23:41
      Nango, zarówno twoja historia, jak i naszej forumowej koleżanki Kruszynki,
      wydaje mi sie ... emanuje innościa. Juz dawno chcialam to napisać. Gratuluje
      relacji, w sytuacji porozwodowej naprawde godnej podziwu, nie mniej jednak
      napisze, ze niewiele z nas jest w stanie takie relacje wypracować. Tu, jak
      wszedzie, potrzeba dobrych checi dwóch stron.
      • nangaparbat3 Re: bo Wielkanoc 09.04.07, 23:57
        Tu, jak
        > wszedzie, potrzeba dobrych checi dwóch stron.

        A nawet trzech, licząc exa, next i mnie.
        w tej sprawie mi sie poszczęściło, jak na raziewink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja