Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić??

12.04.07, 00:02
Dziś był mój dzień.... oczywiście spotkania z córką. Zaproponowałem jej
odwiedzenie mojej "przyjaciółki", znają się. Pojechała chętnie, na miejscu
ustaliliśmy, że pojedziemy do kina na film dla dzieci. Pojechaliśmy wszyscy
tzn: ja i moja córka Ania i jej syn, wszystko było ok, po powrocie do domu
powiedziałem córce, że gdyby mama pytała to żeby nie kłamała. buzi buzi
uściski i przytulenie i wyszedłem. Minęło 40 minut, dzwoni telefon, numer
zastrzeżony... córka z telefonu mamy, z płaczem "jak będziesz mnie zabierał do
Ani to ja nie będę do ciebie jeździła" zanim zdążyłem coś wyjaśnic rozłączyła
się. Dzwonię do Ani, opowiedzieć o zachowaniu córki i..... szok, moja jeszcze
"żona" była u niej z córką i oględnie mówiąc zwyzywała ją, słownictwo mocno
rynsztokowe, ale nie obyło sie bez tekstu o "rozbijaniu małżeństwa i zabraniu
meza". Nic mnie z tą kobietą nie laczy (żoną), nie mieszkamy razem od ponad
roku, sprawy rozwodowe trwaja od prawie 2 lat, nie rozmawiamy ze sobą, nic. A
tu takie teksty- cholera mnie bierze , bo uświadamiam sobie fakt, że nawet po
rozwodzie nie uwolnię się od tej ......,a moja przyjaciółkę narażam na stres.
    • tricolour Sam narozrabiałeś... 12.04.07, 00:27
      ... to nie zwalaj wszystkiego na żonę. Wszystkich naraziłeś na stres...
      • jacekplacek66 ?? 12.04.07, 00:29
        wyjaśnisz mi kolego?
        • tricolour Chciałbyś, by Twoja żona spędzała czas... 12.04.07, 00:44
          .. z dzieckiem i jej kochankiem?

          Ona tak to zrozumiała, a zresztą ma rację. "Przyjaciółka" jest albo zwyczajną
          przyjaciółką bez cudzysłowu, albo ma status kochanki. Matka ma prawo wiedzieć (i
          wyrazić swój sprzeciw) jak dziecko spędza czas.
          • turzyca Re: Chciałbyś, by Twoja żona spędzała czas... 12.04.07, 00:49
            "Cywilizowany czlowiek jest w stanie zalatwic swoje sprawy bez uciekania sie do
            przemocy. Takze slownej."
            Wejscie komukolwiek do domu i zwyzywanie go slownictwem rynsztokowym zaprzecza
            tej zasadzie. Bylo co najmniej kilka innych metod rozwiazania tej sprawy. Gorsza
            niz ta trudno sobie wyobrazic.
            • sonrisa3 Re: Chciałbyś, by Twoja żona spędzała czas... 12.04.07, 00:57
              > Wejscie komukolwiek do domu i zwyzywanie go slownictwem rynsztokowym zaprzecza
              > tej zasadzie.

              Dla mnie niepojęte jest to, że ciągała dziecko na oglądanie takich scen.
            • tricolour To tak się łatwo mówi... 12.04.07, 00:57
              ... jak się nie jest w centrum sprawy. Ciebie nie ponoszą emocje gdy chodzi o
              Twoje dziecko i zawsze jesteś chłodno-racjonalna?

              Żeby było jasne: nie pochwalam nachodzenia czyjegoś domu i wulgaryzmów. Zwracam
              jednak uwagę ma zagmatwaną sytuację (żona, kochanka), która utrudnia właściwy
              dystans do rzeczy.
          • jacekplacek66 kurczę- modlę się żeby kogoś miała... 12.04.07, 00:56
            a dziecko nie ma nic przeciwko spędzaniu własnie w ten sposób czasu, tylko jego
            matka. jaki cel miało zabieranie małej na tę akcję?? Gdyby nie mama córka
            zachowywała by się normalnie (sprawdzone), a ja nie mam zamiaru jej oszukiwać,
            mówie jej prawdę, wie, że ja kocham i nigdy to się nie zmieni.
            • tricolour Wynika, że wiesz, że matka źle reaguję na Twoją... 12.04.07, 00:59
              ... przyjaciółkę!

              To dziwię sie podwójnie, że wiedząc o tym fundujesz wszystkim stres.
              • libra22 Re: Wynika, że wiesz, że matka źle reaguję na Two 12.04.07, 01:22
                Rok to dość swiezo. Może mógłbys najpierw spytać żone, czy jej to nie
                przeszkadza, że wyjdziesz z córką i przjaciółką? Daj jej czas. Nie zachowała
                się fajnie, ale... zrozum troche jej uczucia.
                • beatkach Re: Wynika, że wiesz, że matka źle reaguję na Two 12.04.07, 09:40
                  rok to duzo
                  jesli po roku bedzie trzeba pytac byłą żonę o to czy jej nie przeszkadza, ze
                  spotyka sie dziecko z tata i jego przyjaciólka, to tzreba też bedzie pytac po
                  dwoch latach, po trzech itd...
                  moim zdaniem gdy dziecko jest z rodzicem z którym nein mieszka a rodzic jest
                  odpowiedzialny to nic tej drugiej osobie do tego jak spedzaja czas
                  a znalezienei sobie kogos przez była sprawy nie załatwi.. niestety

                  rozumienei uczuc drugiej strony wazne jest ale powinno dzialac obustronnie...
                  awantura przy dziecku i grozenei ogranieczeniem kontaktow jest moim zdaneim
                  niedopuszczalna
                  a tak swoja droga ... skoro przy dziewczynce jedna kobieta robi awanture
                  drugiej kobiecie to pokazuje jak kobieta zachowywac sie nie powinna i
                  jednoczesnie uczy mloda jak trzeba w takiej sytuacji sie zachowac , aaaa i
                  jeszcze jedno pokazuje ze bycie kobieta to albo bycie kochanka, albo zdradzona
                  żoną... wesja szcześliwej kobiety nie istnieje sad
                • z_mazur Re: Wynika, że wiesz, że matka źle reaguję na Two 12.04.07, 09:43
                  Oooo, libra. smile
                  Gdzieś to była jak Cię nie było. smile)
                  Jakieś świąteczne wojaże?
    • 13monique_n Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 08:39
      A ja bardziej rozumiem Jacka. Bo mnie cholera trzaska, kiedy ktokolwiek
      traktuje drugiego człowieka, jak swoją własność. Jak rzecz.
      OK - stało się i z jakiegos powodu małzonkowie nie mieszkają razem, sprawa
      rozwodowa jest w toku, więc o co chodzi? Oboje powinni zacząć żyć.
      Z tego, co mi wiadomo, Ex widywał się od czasu do czasu z pewną panią. Mnie nie
      interesował jej status w jego życiu, bo on i ja zdecydowaliśmy się ROZSTAĆ.
      Więc nie jestem psem ogrodnika - niech człowiek żyje normalnie, niech go ktoś
      pokochacha. Siłą rzeczy nasze dzieci tę panią poznały i znać będą tak długo,
      jak długo ich ojciec będzie się z nią widywał.
      Zatem reakcja jeszcze-żony Jacka jest po prostu poniżej wszelkiego komentarza,
      a to, że wciągnęła w tę sytuację także dziecko świadczy o niej-jako o matce jak
      najgorzej. Ona mysli wyłącznie o sobie i latami - obawiam się- będzie żyła
      nienawiścią. NIC jej nie tłumaczy (moim zdaniem).
      • tina73 Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 09:43
        no ręce opadają , i tak zachowuje sie dorosła kobieta ? matka ? nie dziwie sie
        autorowi watku że nie chce życ z taką kobietą.przecież nie są już razem , więc
        jakim prawem ona manipuluje dzieckiem ? powinna sie wybrac do lekarza.ta
        kobieta swoimi flustracjami niszczy życie swoje i dziecka.a zalożyciel postu ma
        prawo żyć własnym życiem nie izolując od tego własnej córki. pozdrawiam
    • megaa Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 08:52
      Punkt widzenia zalezy od punktu... Ostatnio na forum pojawil sie post em ktora
      nie chciala aby eks zabieral dziecko w trakcie swoich spotkan do swojej nowej
      przyjaciolki. I ja rozumię jej argumenty, z drugiej strony wiadomo ze rodzice
      po rozwodzie maja prawo do swojego życia i dzieci chcąc nie chcąc są częścią
      tego życia. Być może jacek za szybko zdecydowal sie aby wlasnie w to zycie
      corke wlaczyc. Moze nie odczekal tego okresu gdy opadna lekko emocje i takie
      sprawy bedzie mozna ustalic spokojnie, cicho i bez nerwow. A emocje jak widac
      są gorące o czym swiadczy przeciagajace sie postepowanie rozwodowe.
      Nie oznacza to ze popieram nachodzenie przez matkę przyjaciółki w domu a
      dodatkowo wciaganie w to dziecka i zmuszanie aby corka wysluchiwala tej
      awantury.
      W tak delikatnych kwestiach racja jak zwykle lezy po dwoch stronach i kazdy z
      partnerow bedzie mowil o swoim punkcie widzenia.
    • akacjax Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 09:04
      Oczywiście wychodzą niedogadane sprawy. Pomijam milczeniem zachowanie żony.
      Ale nie zrozumiem tego nigdy..raz na jakiś czas tata ma kilka godzin dla dziecka i od razu musi kogoś do towarzystwa ciągać.
      Dziecko niby zadowolone, zgadza się..ale czy ma dość siły by się nie zgodzić..

      Wytłumaczcie mi dlaczego nie możecie być tylko z dzieckiem tych kilka godzin, czy nawet cały dzień, czy dwa.
      Mam dwóch synów i wiem, że nie tylko "wspólny" czas im się należy, ale także indywidualnie każdemu z nich poświęcony.
      • 13monique_n Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 09:21
        akacjax napisała:

        > Ale nie zrozumiem tego nigdy..raz na jakiś czas tata ma kilka godzin dla
        >dziecka i od razu musi kogoś do towarzystwa ciągać.
        Akacja, a ja mam tutaj wrażenie, ze to nie jest "ciąganie dla towarzystwa", ale
        wprowadzanie dziecka w swoje nowe życie. Bo naprawdę, kiedy ojciec z dzieckiem
        (dziećmi) się widuje, to nie powinno to być "weekendowe widzenie. Raczej jestem
        zwolenniczką tego, by jak najwięcej normalnego dnia ojca było w takim wspólnym
        czasie. Phokara kiedyś pieknie opisała swojego kolege z liceum, którego rodzice
        mieszkali w tej samej klatce schodowej po rozwodzie. Ojcie z nowa panią i matka
        z synem.

        > Wytłumaczcie mi dlaczego nie możecie być tylko z dzieckiem tych kilka godzin,
        >czy nawet cały dzień, czy dwa.
        Ja osobiście wolę, żeby mój Ex jak najbardziej własnie naturalnie traktował
        spotkania z dziećmi - wspólne zakupy, gotowanie, sprzątanie, obowiązki. A nie
        święto, wyłączny czas na wszystko - bo to trochę oszustwo jest. Tak po prostu.
        I wiem, że ja sama indywidualnie poświęcam czas dzieciom w sumie rzadko, ale
        jest mi łatwiej, bo na codzień. A codzienność to nie wieczne święto, kino,
        spacer i rozmowa "o życiu".
        • akacjax Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 09:39
          Oczywiście nie chodzi o robienie "święta" dla dziecka w czasie spotkania, ale..jeżeli ta wizyta jest niezbyt częsta, jeżeli tata nie uczestniczy w normalnym życiu dziecka, to to robi się takie święto.
          Do kina można iść tylko z córką-bo to chyba nie jest noramalne życie taty-spędzanie czasu w kinie; gotowac można tylko z dzieckiem...chodzi mi o to, by był taki czas, dostatecznie długi, by ojciec był z dzieckiem sam na sam, cokolwiek wtedy robią.

          Na pewno wiele zależy od ustaleń miedzy rodzicami, od wieku dziecka. Gdy chodzi do szkoły-może tata poświęciłby chwilkę na rzeczy codzienne-nudne-np. lekcje. Bo potem jest tak: mama jest od zwykłych spraw, tata od przyjemności. No i do tego nie zawiązuje się więź wynikająca z osobiście(indywidualnie) spedzanego z tatą czasu.

          • 13monique_n Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 10:02
            akacjax napisała:

            > ale..jeżeli ta wizyta jest niezbyt częsta, jeżeli tata nie uczestniczy w
            >normalnym życiu dziecka, to to robi się takie święto.
            Wiesz, Jacek już troche pisał o swoim życiu i mam wrazenie, że jeśli on nie
            widuje córki, to dlatego, że jego jeszcze żona nie uporała się ze soba i swoimi
            problemami (jak to opisała niżej delika). Zatem ten wspólny wypad do kina to
            taka chęć poznania ze soba osób, które są ważne w jego życiu. I mi sie to
            bardzo podoba.

            > Do kina można iść tylko z córką
            Czasem można. Ale jak wspomniałam, mam wrażenie, że to była okazja do
            przedstawienia sobie pań ważnych dla Jacka. W miłym otoczeniu. Czy to zasłużyło
            na karczemną awanturę w wykonaniu oszalałej baby, która zapomniała o uczucia
            własnego dziecka? naprawdę?
            Dalej już zgadzam się, ze mam od szarej codzienności, tata od rozrywek - tak
            nie powinno być. Ale znowu - kobiety same zakładaja na siebie pułapkę, własnie
            na przykład awanturując się o "wyłączny" czas. Wbrew pozorom w życiu często
            współdzielimy czas z róznymi osobami bliskimi. Wyłączny czas poświęcają sobie
            ludzie w szczególnych sytuacjach - na przykład partnerzy na koniec dnia - czas
            na rozmowę i bycie tylko ze sobą, czy rodzic dziecku, kiedy czuje, że dziecko
            chce pogadać, albo akurat uda sie zacząć rozmowę. Bo normalnie to jest -
            wspólnie codzienne czynności. I to tez jest ważne.
            • akacjax Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 10:14
              Nie jestem przeciwna kontaktom z nowymi partnerami.
              Ale dopóki nie ma rozwodu.....istnieje małżeństwo, nawet gdy mieszkają osobno. Czy od razu trzeba dziecko wprowadzać z jednej sytuacji w drugą. Jedna trauma-rodzice nie mieszkają razem, druga już ktoś inny jest ważniejszy...Po co to fundować tak za jednym prawie zamachem?

              Oczywiście zachowanie żony jacka było totalnie niewłaściwe, powiem-ze znamionami przestępstwa, ale ja się na tym nie skupiam.
              Nie możemy oceniać, że on postępuje dobrze...bo nie znamy dokładnie sytuacji, innych zdarzeń itp.
              • 13monique_n Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 10:23
                akacjax napisała:

                > Ale dopóki nie ma rozwodu.....istnieje małżeństwo, nawet gdy mieszkają
                >osobno.
                Akacja, ja nie gdybam o sytuacji, której nie znam. Ja mówię o tym, że w chwili,
                w której Ex i ja zdecydowaliśmy się na rozstanie, a potem ja się z dziećmi
                wyprowadziłam, dałam mu carte blanche na normalizowanie sobie życia. Podobnie
                by było, gdyby on swego czasu odszedł do kobiety, z którą miał romans - o tym
                go zresztą wtedy zapewniłam.
                To, czy rozwód (rozstanie) jest sformalizowane, czyteż nie, nie przesądza o
                niczym. Decyzję poddjęła co najmniej jedna dorosła osoba. I daruj, ale jesli
                przypadkiem zanim rozwód zostanie orzeczony, jedno z jeszcze-małzonków spotka
                kogoś na swojej drodze to co ma zrobić? Zapisać się do kalendarza? Zrobić
                rezerwację?
                > Czy od razu trzeba dziecko wprowadzać z jednej sytuacji w drugą.
                Od razu? Dwa lata trwa sprawa rozwodowa. Rok juz nie mieszkają razem. To jednak
                troche czasu.

                > Nie możemy oceniać, że on postępuje dobrze...bo nie znamy dokładnie sytuacji,
                >innych zdarzeń itp.
                Możemy. Bo na tym forum znamy WYŁĄCZNIE fragmenty sytuacji przedstawione w
                opisie postu przez autora, na pewno nieobiektywne. Ale to już człowiek sam
                decyduje, o czym nam mówi.
              • sonrisa3 Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 13:44
                > Ale dopóki nie ma rozwodu.....istnieje małżeństwo, nawet gdy mieszkają
                osobno.

                Dla mnie koniec małżeństwa następuje wtedy, kiedy dwoje doroslych ludzi
                podejmuje decyzję o rozstaniu, a nie dopiero wtedy, kiedy sąd to przyklepie.
                Orzeczenie o rozwodzie to tylko formalne potwierdzenie tego, co nastapiło
                wcześniej.
        • delika1 Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 09:47
          zgadzam się z monique.Rozwód jest po to, by eks małżonkowie mogli żyć
          oddzielnie.żyć swoim życiem.Dokonywać nowych wyborów i kontaktować sie z kim
          chcą.Nie widzę powodu by zabraniać dziecku wizyt u osoby, którą lubi.Myslę, że
          eks postąpiła paskudnie, co więcej wmieszała w to dziecko, i to nie partnerka
          Jacka wyrządza dziecku krzywdę tylko własnie takie niedojrzałe postępowanie eks-
          żony.Kompletnie nie rozumiem wypowiedzi tri-czemu zatem służy rozwód?czy Jacek
          ma pokutować w samotności za karę do końca życia ?dlaczego córka nie może
          spotykać się z nową partnetką?Jest to kompletna bzdura!Eks żona Jacka żądzą
          osobiste pobudki-zazdrość, zawiść, niepogodzenie się z rozwodem.Powinna
          poradzić sobie sama ze sobą najpierw!
          • megaa Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 09:53
            jezeli dobrze doczytalam, oni jeszcze nie maja rozwodu. Wiec formalnie ten
            zwiazek jeszcze istnieje. Moze dlatego "ciagle jeszcze zona" zle znosi fakt
            ze "ciagle jeszcze maz" na spotkania z corka zabiera kochanke. Chyba to tez nie
            jest super wygodna sytuacja dla dziecka, ktore powinno miec troche czasu aby
            oswoic sie i zrozumiec rozstanie rodzicow. A fakt ze corka bardzo lubi
            spotkania z kochanka jacka jest stwierdzeniem jacka a nie obiketywna ocena
            corki (chyba)
            • aron95 Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 10:18
              Skoro sobie tego nie życzy nie powinienes zabierac córy do kochanicy .
              Co innego zachowanie jej i sceny które nie kochanicy a Tobie powinna zrobić .
              Wałkiem po głowie żeby dobrze weszło . Skoro sobie tego nie życzy to nie i koniec .
              Gdy córa będzie starsza to sama zadecyduje czy chce się Z wami wspólnie spotykać
              czy nie .
              Teraz jedynie niepotrzebne sceny prowokujesz .
              • 13monique_n Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 10:26
                Aron,proponuję napić się melisy na obniżenie poziom frustracji z powodu
                nieznalezienia (zapewne) inteligentnej 30+
                I nie lżenie kobiety, z którą Jacek się spotyka.
              • z_mazur Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 10:27
                Hmmm, czyli jeśli ja sobie nie życzę, żeby moja eks nie mieszkała z nowym
                facetem, to nie i koniec?
                Fajnie. smile
                • 13monique_n Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 10:29
                  Dzięki, z_mazur. Męska opinia tutaj jest w cenie. Może aron, mimo tendencji do
                  wybiórczego czytania, przeczyta także Twoje zdanie.
                  • z_mazur Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 10:44
                    Nie Monique, to ja Tobie trochę posłodzę.
                    To ja Tobie dziękuję, bo tu na forum często pojawiają się posty rozeźlonych
                    kobiet: "jak on mógł dopuścić do spotkania dziecka ze swoją kobietą???".

                    Oczywiście takie spotkania powinny dochodzić do skutku wtedy gdy rzeczywiście
                    chodzi o poważniejszy związek, żeby oszczędzić dziecku "parady" nowych osób,
                    ale z tym larum od razu podnoszonym to chyba przesada.
                    • 13monique_n Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 11:37
                      z_mazur napisał:

                      > Nie Monique, to ja Tobie trochę posłodzę.
                      Dzięki. Choć cukru mam dostatek w pracy, to i ten przyjmę.
                      > To ja Tobie dziękuję, bo tu na forum często pojawiają się posty rozeźlonych
                      > kobiet: "jak on mógł dopuścić do spotkania dziecka ze swoją kobietą???".
                      Widzisz, ja usiłuję nie popadać w stereotypy. I wiem, że wśród znajomych kobiet
                      ten pogląd przeważa. Nie daje nam to gwarancji na szczęście, ale wiemy, że
                      wiele do tego szczęścia jest w nas samych. A nie w jakichś sprzyjających, lub
                      nie, warunkach zewnętrznych.
                      I powtórzę - to ojciec (w przypadku moich dzieci) decyzduje, komu je
                      przedstawi, kogo im przedstawi. Ja się nie wtrącam juz do jego życia. Nie będę
                      zapewne nigdy z nim w takich układach, jak nangaparbat ze swoim exem, ale nie
                      życzę mu źle. Wręcz przeciwnie - lubię stosować do niego takie błogosławieństwo
                      ze "Skrzypka na dachu" dla cara - Rabi mówi "niech Bóg błogosławi i zachowa
                      Cara.... jak najdalej od nas!!!!" smile

                      • aron95 Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 12:26
                        Niech sobie mieszka z kim chce, spotyka z kim chce ale dzieci są wspólne .
                        I EX może sobie nie życzyć spotkań z jego kochanicą .
                        • 13monique_n Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 12:44
                          Może sobie nie życzyć tongue_out wszystko może. Tylko co to zmieni? Co dzieki temu
                          zyska? Odzyska? Coś? (miłość, szacunek?) kogoś? (jego jako własność i element
                          wystroju domu?)
                          Aron, moze weź jednak pod uwagę możliwość zmiany słownictwa. Chyba, że
                          identyczne zastosujesz do siebie.
                          • aron95 Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 13:07
                            13monique_n napisała:

                            > Może sobie nie życzyć tongue_out wszystko może. Tylko co to zmieni? Co dzieki temu
                            > zyska? Odzyska? Coś? (miłość, szacunek?) kogoś? (jego jako własność i element
                            > wystroju domu?)
                            > Aron, moze weź jednak pod uwagę możliwość zmiany słownictwa. Chyba, że
                            > identyczne zastosujesz do siebie.


                            Cóż Ci się nie podoba w moim słownictwie ?????? Nie k....choć bym musiał ????

                            Nic nie ma odzyskiwać , ani tracić . Prawa rodzicielskie są wspólne a ta dróga
                            osoba sobie tego nie życzy i trudno .
                            • 13monique_n Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 13:25
                              aron95 napisał:
                              >
                              > Cóż Ci się nie podoba w moim słownictwie ??????
                              Samo słownictwo - nie tylko z tego wątku, ale także z innych. I nie tylko ja Ci
                              na to zwracałam uwagę.
                              >Nie k....choć bym musiał ????
                              Nie rozumiem.

                              >
                              > Nic nie ma odzyskiwać , ani tracić . Prawa rodzicielskie są wspólne a ta dróga
                              > osoba sobie tego nie życzy i trudno .
                              Ta DRUGA osoba, to żywy człowiek. I ma prawo do normalnego życia. Zwłaszcza, że
                              dziecka nie zabrał do speluny żadnej.
                              Może przeczytaj wpis z_mazura.
                              I plis, mniej warcząco może pisz, bo ta agresja daje o Tobie do myslenia.
                              • aron95 Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 13:53
                                Jak Ci się nie podoba możesz poprostu nie czytać .

                                z_mazur źle mnie zrozumial co ogólnie wyjaśniłem

                                Ja mam swój punkt widzenia i możemy się spierać na argumenty ale mnie nie atakuj
                                agresja ?? - jestem najspokojniejszym człowiekiem
                                Nie lubię fałszu a brak słowności mnie dobija i tyle
                                • 13monique_n Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 14:04
                                  aron95 napisał:

                                  > Jak Ci się nie podoba możesz poprostu nie czytać .
                                  Rzekłeś.
                          • anja_pl a może troche inaczej 12.04.07, 15:12
                            nie chcę miec z moim ex nic wspólnego, ale mamy wspólne dzieci,

                            mój ex w dwa tygodnie po rozwodzie zastosował polityke faktów dokonanych i do
                            kina oprócz dzieci zabrał swoja obecną konkubinę, konkubina zauważyła, że
                            dzieci mają jakiś problem, ale nie dotarło do niej, że ona jest tym problemem,

                            mojego ex nie obchodziły wogóle uczucia dzieci, bo przecież to teraz jego życie,
                            i one grzecznie powinny zakceptować tatusiowy wybór,
                            nie spytał Je o zdanie i o to czy maja chęć ją poznawać,

                            też zrobiłam awanturę, ale jemu, a nie "przyjaciółce" i usłyszałam w
                            odpowiedzi, że to moja urażona ambicja, bo to nie ja pozwoliłam Dzieciom poznać
                            jego kochankę, tylko on sam zadecydował,
                            ręce mi opadły, czy on zawsze był taki głupi, czy teraz udaje?

                            ex razem z konkubiną czyta forum, konkubina pisuje,
                            wiem, forum jest otwarte, każdy może pisać, każdy może czytać, ale proponowanie
                            przyjaźni poprzez forum i nie przedstawienie się bliżej, jest wg mnie próbą
                            oszustwa połaczoną z próbą osaczenia,

                            i nie zamierzam u niego nic dla siebie uzyskać, ani odzyskać,
                            chcę uzyskać dla dzieci kilka godzin sam na san z Ich ojcem, tylko tyle,
                            a w pozostałe godziny, niech robi co chce i z kim chce,

                            dla tych, co sie o mnie martwią:
                            dziękują za życzenia świąteczne i za telefony,
                            prawie nie pisuję, bo jak już wiecie, mój ex ze swoją next czytają,
                            ale dzielnie czytuję i jakby co, to... wink

                            a tak na marginesie, przypominaja mi się jego zapewnienia, że jak mu z pierwszą
                            kochanka nie wyjdzie, to będzie żył sam, buhahaha

                            • bylominelo było zupełnie inaczej 13.04.07, 09:42
                              Przyczyna karmi się skutkiem
                              Twój były Cię nie czyta - ja czasami tu zaglądam - ale jesteś mi obojętna
                              jeśli wdaję się w dyskusję to ze wzgledu na temat a nie na Ciebie wink
                              A co do dzieci to przeczytaj co pisałam - wydawało mi się, że czysty ubiór to
                              nic wielkiego - pewnie ja je pobrudziłam bo ja jestem problemem
                              • chalsia Re: było zupełnie inaczej 13.04.07, 13:16
                                > Przyczyna karmi się skutkiem

                                ej, chyba coś nie halo z następstwem wydarzeń.
                                Chalsia
                                • bylominelo Re: było zupełnie inaczej 13.04.07, 13:27
                                  dla wtajemniczonych - halo
                        • sonrisa3 Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 14:03
                          > Niech sobie mieszka z kim chce, spotyka z kim chce ale dzieci są wspólne .
                          > I EX może sobie nie życzyć spotkań z jego kochanicą .

                          No właśnie. Dzieci są wspólne więc dlaczego życzenie tylko jednego rodzica ma
                          mieć wiekszą wagę?
                          A czy nie powinno być tak, że w tej sprawie wiążące będzie to, czego życzy
                          sobie samo dziecko?
                          Jeśli nie ma nic przeciwko nowej pani ojca, to w czym problem?

                          Jest jeszcze pytanie czy ona jest kochanicą. Kochanka to ktoS trzeci w
                          trwającym ZWIĄZKU. Ten związek już się rozpadł. Brakuje jeszcze tylko
                          urzędowego potwierdzenia tego rozpadu - czyli orzeczenia rozwodu, ale związku
                          już przecież nie ma.
                          W takim razie raczej nazwałabym tę panią nową partnerką ojca a nie kochanką.
                          Rozwiedliśmy się dopiero rok po tym, jak ex się wyprowadził. Miał kogoś w ciągu
                          tego roku i do głowy mi nie przyszło, żeby myślec o niej jako o jego kochance.
                        • angoisse JA JESTEM EX ARONA I SOBIE NIE żYCZę !!!!!! 12.04.07, 14:26
                          aron95 napisał:

                          > Niech sobie mieszka z kim chce, spotyka z kim chce ale dzieci są wspólne .
                          > I EX może sobie nie życzyć spotkań z jego kochanicą .


                          NIE ZYCZE SOBIE ,żEBY ON TU PISAł na tym forum bo czasem dziecko tu zagląda i
                          czyta i się muszę wstydzić za Arona, a uczucia dziecka są wspólne więc aron ma
                          tu nie pisac bo dziecko sie potem zle czuje przez arona. I ja sobie nie życze
                          zeby tu pisal! zrozumiano??!! wykonać!



                          .......
                          dzizas.... jakim cudem on chce znaleźć inteligentna 30tkę???smile)))))))))
                          smile))))
                          • kakoc Re: JA JESTEM EX ARONA I SOBIE NIE żYCZę !!!!!! 12.04.07, 14:41
                            angoisse napisała:

                            "NIE ZYCZE SOBIE ,żEBY ON TU PISAł na tym forum bo czasem dziecko tu zagląda i
                            > czyta i się muszę wstydzić za Arona, a uczucia dziecka są wspólne więc aron m
                            > a
                            > tu nie pisac bo dziecko sie potem zle czuje przez arona."


                            DZIECKO CZYTA FORUM "ROZWÓD..."???


                            ten post...
                            zatkało mnie.

                            Świat stoi "na łbie"!!!


                            • angoisse to był żart 12.04.07, 14:47
                              jesli Ex ma decydowac o wszystkim druga strona robi w sprawach dziecka to równie
                              dobrze taki powod moze byc.
                              nie doprowadzajmy sprawy do absurdu. A takim sie staje "bo ex sobie nie życzy".
                              • 13monique_n Re: to był żart 12.04.07, 14:55
                                hehehe, wiesz, jak już są ludzie, którym musisz tłumaczyć, że jaja sobie
                                robiłaś, to znaczy, że im nie warto tego tłumaczyć big_grinDD No, odpuść, bo do
                                usmarkanej smierci bedziesz zaraz tłumaczenie tłumaczenia big_grinDDDD
                              • kakoc Re: to był żart 12.04.07, 14:55
                                uffff...

                                nie dziw się, różni ludzie piszą tu różne, dziwne rzeczy...
                                • angoisse Re: to był żart 12.04.07, 14:57
                                  smile) bez jaj, troche normalności bezwarunkowej warto sobie zostawić.
                                  • 13monique_n Re: to był żart 12.04.07, 15:00
                                    angoisse napisała:

                                    > smile) bez jaj,
                                    Bez jaj to oczywiste - wielkanoc była i jaja zostały pożarte wink

                                    >troche normalności bezwarunkowej warto sobie zostawić.
                                    Mogę się podpisać?
                                    • angoisse Re: to był żart 12.04.07, 15:06
                                      a podpisuj się smile)

                                      • 13monique_n Re: to był żart 12.04.07, 15:09
                                        POTPIS big_grinDDD

                                        PS Jak możesz tam niżej twierdzić, że "święta, nienaruszalna, pełna męczeństwa
                                        i poświęcenia matka-polka" mogłaby być konfliktowa, co uniemożliwia
                                        podejmowanie zgodnych decyzji co do dzieci... no wiesz!!!
                            • aron95 Re: JA JESTEM EX ARONA I SOBIE NIE żYCZę !!!!!! 12.04.07, 14:47
                              Jakbyś dobrze czytała to byś wiedziala że dziecko jest ze mną . HA ha

                              A inteligentne 30 + co chwilę spotykam , koresponduję .

                              A Ciebie jak spotkam to " wyprostuję " . I bedzie Ci lepiej . Zobaczysz .
                              • angoisse Re: JA JESTEM EX ARONA I SOBIE NIE żYCZę !!!!!! 12.04.07, 14:55
                                Więc co tydzień piszesz swojej Ex obszerne sprawozdania co robiłeś codziennie z
                                kim i kiedy, i co zamierzasz robić i z kim się spotkac w przyszłym tygodniu?
                                Potem wysyłasz to kurierem, czekasz az ona zatwierdzi twój plan życia na
                                przyszły tydzień, oddzwaniasz do panienek z którymi ona nie życzy sobie żebyś
                                się spotykał i odwołujesz spotkania, nawet jak na ulicy idąc z dzieckiem którąs
                                z tych pań spotkasz to szybko przechodzisz na drugą stronę ulicy żeby
                                przypadkiem Ex się nie dowiedziała że w trójkę się widzieliście z jakąś panią
                                którą ona skreśliła z listy?Bo Ex sobie tej pani nie życzy koło twojego dziecka?
                                W koncu życzenie ex obowiązuje ciebie też.

                                Ps.
                                Szkoda tylko że te inteligentne 30+ nie spotykają inteligentnego 30+ smile))
                                • aron95 Re: JA JESTEM EX ARONA I SOBIE NIE żYCZę !!!!!! 12.04.07, 15:08
                                  angoisse napisała:

                                  > Więc co tydzień piszesz swojej Ex obszerne sprawozdania co robiłeś codziennie z
                                  > kim i kiedy, i co zamierzasz robić i z kim się spotkac w przyszłym tygodniu?
                                  > Potem wysyłasz to kurierem, czekasz az ona zatwierdzi twój plan życia na
                                  > przyszły tydzień, oddzwaniasz do panienek z którymi ona nie życzy sobie żebyś
                                  > się spotykał i odwołujesz spotkania, nawet jak na ulicy idąc z dzieckiem którąs
                                  > z tych pań spotkasz to szybko przechodzisz na drugą stronę ulicy żeby
                                  > przypadkiem Ex się nie dowiedziała że w trójkę się widzieliście z jakąś panią
                                  > którą ona skreśliła z listy?Bo Ex sobie tej pani nie życzy koło twojego dziecka
                                  > ?
                                  > W koncu życzenie ex obowiązuje ciebie też.
                                  >
                                  > Ps.
                                  > Szkoda tylko że te inteligentne 30+ nie spotykają inteligentnego 30+ smile))

                                  Syn ma 14 lat i sam decyduje co chce . A ja sam jeszcze do domu nie
                                  przyprowadziłem panienki . Sypialnię wyremontowalem i czeka .
                                  • angoisse Re: JA JESTEM EX ARONA I SOBIE NIE żYCZę !!!!!! 12.04.07, 15:13
                                    14-latka zamierzasz deprawowac????!! Twoja ex wie ze wyremontowałeś sypialnię
                                    na oczach niepełnoletniego syna ?? myslisz, ze się nie domyśla po co?? zgroza!!
                          • 13monique_n Re: JA JESTEM EX ARONA I SOBIE NIE żYCZę !!!!!! 12.04.07, 14:45
                            angoisse napisała:
                            >
                            >
                            > NIE ZYCZE SOBIE ,żEBY ON TU PISAł na tym forum bo czasem dziecko tu zagląda i
                            > czyta i się muszę wstydzić za Arona,
                            Angoisse, no coś Ty! Napij się herbatki, kawy, a dziecku założ filtr na kompa,
                            żeby się nie musiało wstydzić wink))
                            (PS Złośliwe baby to jest to big_grinDD. Pozdrawiam)
                            • angoisse założę f l i r t na ten komp :) 12.04.07, 14:49
                              ja? złośliwa? no gdzież... wink
                              • 13monique_n Re: założę f l i r t na ten komp :) 12.04.07, 14:57
                                angoisse napisała:

                                > ja? złośliwa? no gdzież... wink
                                A kto śmiałby Ci powiedzieć, żeś złośliwa? coś Ty! (Dla pewności sprawdziwłam
                                czy ja nie napisałam f l i r t - uffffffffffffffffff tongue_outPPPP )
                      • megaa Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 12:54
                        abstrahując od tematu czyli sytuacji jacka, naprawde nie interesuje cie komu
                        przedstawia wasze dzieci twoj eks i jak spedzaja wspolnie czas? nie
                        ingerowalabys gdyby to byl "element patologiczny"? wiem ze moze przesadzam ale
                        nie wyobrazam sobie abym mogla tak zupelnie podzielic zycie syna na to ze mna i
                        to z jego ojcem. Nie oznacza to ze rodzice nie moga poukladac sobie zycia na
                        nowo, bo maja do tego jak najbardziej prawo. Ale nie bylabym zadowolona i nie
                        uwazalabym ze to dobre dla dziecka gdyby jego ojciec co rusz poznawal go z
                        nowa "ciocia". Moim zdaniem burzyloby to poczucie jego bezpieczenstwa.
                        Ktos tu zadal pytanie za co dziecko mialoby nie lubic kochanki ojca, moze za to
                        ze przyczynila sie do rozpadu rodziny. Ja wiem ze nic nie jest czarno-biale,
                        ale dzieci zwlaszcza te male chca miec obojga rodzicow i pomimo ze sa swietnymi
                        obserwatorami to nie do konca rozumieja ze obecnosc kogos trzeciego to jedynie
                        skutek a nie przyczyna.
                        • 13monique_n Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 13:35
                          megaa napisała:

                          > naprawde nie interesuje cie komu przedstawia wasze dzieci twoj eks i jak
                          >spedzaja wspolnie czas?
                          Interesuje mnie, komu przedstawia dzieci. Ale nie na zasadzie wypytywania, ani
                          broń Boże, awantur. Tyle zaufania do Exa jeszcze mam - to jest OJCIEC moich
                          dzieci. Mnie nie kocha, ale je kocha bardzo i krzywdy im nie zrobi. Tego jestem
                          na 100% pewna. Więc daruj, ale rynsztoka nie biore nawet pod uwagę.
                          >wiem ze moze przesadzam
                          Przesadzasz.
                          >Ale nie bylabym zadowolona i nie
                          > uwazalabym ze to dobre dla dziecka gdyby jego ojciec co rusz poznawal go z
                          > nowa "ciocia".
                          Ale Ty już nie odpowiadasz za poczucie bezpieczeństwa, które zapewni, albo nie,
                          Twój Ex. Ty odpowiadasz za "swoją" część poczucia bezpieczeństwa twego syna.

                          > Ktos tu zadal pytanie za co dziecko mialoby nie lubic kochanki ojca, moze za
                          >to ze przyczynila sie do rozpadu rodziny. Ja wiem ze nic nie jest czarno-
                          >biale, ale dzieci zwlaszcza te male chca miec obojga rodzicow
                          Duże też chcą mieć oboje rodziców. I jednym, i drugim trzeba wyjaśnić, ile to
                          tylko możliwe. Byc z nimi. I nie robić w ich obecności scen ani odchodzącemu
                          partnerowi (jesli taka sytuacja zaistniała), ani tej drugiej (temu drugiemu).
                          Ani tym bardziej takich awantur nie nalezy robic, jesli rozstanie nastąpiło
                          bez "tej trzeciej.
                          Bo taka karczemna awantura, to obawiam się, ze też nieźle zakłóca poczucie
                          bezpieczeństwa dziecka.
                          • megaa Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 13:45
                            odnosnie awantur wypowiedzialam sie juz wczesniej, nikt kto ma odrobine
                            rozsadku a moze raczej kultury nie popiera takiego rozwiazania bez wzgledu na
                            to czy awantura jest przy dziecku czy bez udzialu jego obecnosci.
                            Byc moze na kwestie kochanki patrze z pozycji nie rodzica ale wlasnie dziecka i
                            moich osobistych doswiadczen, w czym oczywiscie mozemy sie roznic.
                            • 13monique_n Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 13:50
                              megaa napisała:

                              > Byc moze na kwestie kochanki patrze z pozycji nie rodzica ale wlasnie dziecka
                              >i moich osobistych doswiadczen, w czym oczywiscie mozemy sie roznic.
                              Ja też nie mówię o sytuacji abstrakcyjnej. Miałam z nią do czynienia. Jako
                              żona. I matka dzieci, które kochają ojca, a on je kocha. I o tym staram się
                              pamiętać. Co z tym zrobi ojciec, to już jest jego wybór. Nie da się ochronić
                              dziecka przed wszystkim, zwłaszcza, że to ochorona swojego ego tutaj miała
                              miejsce (przypadek jacka żony).
                              • megaa Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 13:55
                                chyba sie nie do konca zrozumialysmy, byc moze nie bylam juz malym dzieckiem
                                dowiadujac sie o kochance ojca ale nastolatka. I mimo ze duzo potrafilam
                                zrozumiec to na sypmatie do kochanki nie moglam sie zdobyc. Moze jestem
                                egiostka, nie wiem
                                • 13monique_n Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 14:03
                                  megaa napisała:

                                  > nie bylam juz malym dzieckiem
                                  > dowiadujac sie o kochance ojca ale nastolatka. I mimo ze duzo potrafilam
                                  > zrozumiec to na sypmatie do kochanki nie moglam sie zdobyc.
                                  A jednak to była sprawa Twoich rodziców. I oczywiście, że Twój ojciec miał
                                  wpływ na to, jak Ty przyjęłaś to, co się znimi stało (czy sie rozwiedli z
                                  powodu tej Pani, czy też, co może jeszcze gorsze - zostali ze sobą. Pełni żalu,
                                  a pozbawieni miłości). Nie o to mi chodzi.
                                  Chodzi o to, by kobieta, w tym konkretnym przypadku żona jacka (ale takich
                                  kobiet jest bardzo wiele - mężczyzn stac na więcej klasy), nie używała dziecka
                                  jako narzędzia do walki z jeszcze-mężem. Bo i dziecko i tego mężczyznę traktuje
                                  przedmiotowo. dziecko jest bezbronne, co tym bardziej powinno jej dawać do
                                  myślenia. Zaś mężczyzna - ojciec dziecka - kocha je i stara się połączyć
                                  kochane dziecko z nowym życiem. Ma do tego prawo.
                                  Powtarzam, ja nie wypowiadam się nie mając doświadczenia w podobnej sytuacji -
                                  z pozycji dziecka i z pozycji żony i matki dzieci.


                                  Moze jestem
                                  > egiostka, nie wiem
                              • aron95 Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 14:07
                                Kolega od 12 lat spotyka się z córką u matki w domu .
                                Od 10 lat ma nową rodzinę dziecko , której to rodziny córka nie zna .
                                Jego Ex sobie nie życzyła takich kontaktów . A córka już pełnoletnia nie ma
                                potrzeby spotkania . Co najważniejsze od 12 lat nigdy się nie pokłocili .
                                Rozmawialiśmy długo na ten temat .Też mi się to dziwne wydawało .

                                Skoro Ex nie chce a jacek chce to co; pozabijac się mają ?????
                                Nie zmieni jej niechęci i powinien to uszanować . Aby niepotrzebnie nie draźnić .
                                • sonrisa3 Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 14:24
                                  > Kolega od 12 lat spotyka się z córką u matki w domu .

                                  A powiedz tak szczerze - wierzysz, że w czasie takich spotkań, pewnie kilka
                                  godzin,raz, na jakiś czas, w domu byłej żony, więc ze świadomością ciągłej
                                  kontroli, ten facet mógł naprawdę utrzymać z córką więzi takie, jak ojciec z
                                  dzieckiem? Przecież takie odwiedziny niczym nie różnią się od odwiedzin wujka
                                  czy dziadka, tylko mówi się do takiej osoby "tato".

                                  > Od 10 lat ma nową rodzinę dziecko , której to rodziny córka nie zna .
                                  > Jego Ex sobie nie życzyła takich kontaktów . A córka już pełnoletnia nie ma
                                  > potrzeby spotkania .

                                  A może córka chciała (i dalej chce) poznać przyrodnie rodzeństwo, ale widząc
                                  podejście matki boi się ją zranić i dusi tę chęć w sobie?


                                  > Co najważniejsze od 12 lat nigdy się nie pokłocili .
                                  Nie dziwię się. O co mają się kłócić, jesli on jej tak ładnie ustępuje i robi
                                  to, czego ona chce?

                                  > Nie zmieni jej niechęci i powinien to uszanować .

                                  Aron, szacunkiem powinny się obdarzac obie osoby. Jeśli ktos wymaga szacunku
                                  dla sie i swoich uczuc, to powinien także zastanowić się nieraz nad tym, czy na
                                  pewno on też szanuje tę drugą osobę i jej uczucia.
                                  • aron95 Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 12.04.07, 15:00
                                    sonrisa3 napisała:

                                    > > Kolega od 12 lat spotyka się z córką u matki w domu .
                                    >
                                    > A powiedz tak szczerze - wierzysz, że w czasie takich spotkań, pewnie kilka
                                    > godzin,raz, na jakiś czas, w domu byłej żony, więc ze świadomością ciągłej
                                    > kontroli, ten facet mógł naprawdę utrzymać z córką więzi takie, jak ojciec z
                                    > dzieckiem? Przecież takie odwiedziny niczym nie różnią się od odwiedzin wujka
                                    > czy dziadka, tylko mówi się do takiej osoby "tato".

                                    Co tydzień i regularnie . Rozmowy i rozmowy . Córka dzwoni z problemami .
                                    Podejżewam że lepszy ma kontakt jak matka .

                                    >
                                    > > Od 10 lat ma nową rodzinę dziecko , której to rodziny córka nie zna .
                                    > > Jego Ex sobie nie życzyła takich kontaktów . A córka już pełnoletnia nie
                                    > ma
                                    > > potrzeby spotkania .
                                    >
                                    > A może córka chciała (i dalej chce) poznać przyrodnie rodzeństwo, ale widząc
                                    > podejście matki boi się ją zranić i dusi tę chęć w sobie?

                                    Jest pełnoletnia .

                                    >
                                    > > Co najważniejsze od 12 lat nigdy się nie pokłocili .
                                    > Nie dziwię się. O co mają się kłócić, jesli on jej tak ładnie ustępuje i robi
                                    > to, czego ona chce?

                                    Lepsze kłotnie ??????????????

                                    >
                                    > > Nie zmieni jej niechęci i powinien to uszanować .
                                    >
                                    > Aron, szacunkiem powinny się obdarzac obie osoby. Jeśli ktos wymaga szacunku
                                    > dla sie i swoich uczuc, to powinien także zastanowić się nieraz nad tym, czy na
                                    >
                                    > pewno on też szanuje tę drugą osobę i jej uczucia.

                                    To co zmusić ją ??? Jak ??????


                                    • beatkach Re: Bo EX sobie tego nie życzy !! 15.04.07, 08:18
                                      aron95 napisał:

                                      > sonrisa3 napisała:

                                      >
                                      > Co tydzień i regularnie . Rozmowy i rozmowy . Córka dzwoni z problemami .
                                      > Podejżewam że lepszy ma kontakt jak matka .

                                      Ot i dowód na to, że matka wymusiła takie a nie inne spotkania ojca z
                                      dzieckiem.(nawet pełnoletnim, ale do tej pełnoletności sie dorasta latami).
                                      Trochę niepokojąca jest ta lepszość kontaktu. Nie , zebym odmawiała ojcu prawa
                                      do dobrego kontaktu z córką , która rzadko widuje, ale raczej niepokój wzbudza
                                      jakość kontaktu z matką. Może i w tym tkwi przyczyna tego, że obydwoje i ojciec
                                      i córka przyjmują taki układ z a naturalny.
                                      > Jest pełnoletnia.
                                      przypomniała mi się taka opowiastka o tym jak na Święto Dziękczynienia w pewnej
                                      rodzinie pieczono od lat indyka w dwóch brytfannach ( po prostu cieto go na
                                      pół). Od lat tłumaczono to uświęconą, rodzinną tradycją,której nikt nie ośmeilił
                                      się złamać a wszystkim jakoś tam przeszkadzała, aż w reszcie jakaś niepokorna
                                      córka zapytała prababcię (szcześliwieżycjacą)" A skad sie ta tradycja wzięła?"
                                      Dlaczego w naszej rodzinie indyka przepoławiamy? Nie moza jak u wszystkich?"
                                      A bo wiesz wnusiu... Twoja praprababcia miała bardzo mały piekarnik.
                                      >

                                      >
                                      > Lepsze kłotnie ??????????????
                                      Lepsze nie są ale czasem oczyszczają atmosfrę.
                                      >

                                      >
                                      > To co zmusić ją ??? Jak ??????
                                      Zmusić się nie da, ale zapytać warto.
                                      Uczucia dziecka ważne są ale i dorosłego także, przyrodniego rodzeństwa też.
                                      W końcu dziewczyna jak zrozumiałam ma przyrodnie rodzeństwo.
                                      Im będzie miała więcej lat tym będzie trudniej przełamać opór.


                                      Zawsze trudno jest gdy jeden z rodziców zakłada druga rodzinę ale zdecydowanie
                                      lepiej gdy nie robi sie z tego tajemnicy, tematu tabu i dzieci z obu rodzin
                                      spotykają się. A co by było gdyby mam tej dziewczyny chciała założyć nowa
                                      rodzinę? Oddałaby starszą córkę do sierocińca, żeby nie spotykała się z
                                      ewentualnym nowym rodzeństwem i broń Boże z nowym maminym partnerem?

                                      Myślę, ze we wszystkim tzreba zachować umiar i zdrowy rozsądek.
            • sonrisa3 Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 13:48
              >jezeli dobrze doczytalam, oni jeszcze nie maja rozwodu. Wiec formalnie ten
              zwiazek jeszcze istnieje.

              No wiesz, istnieje małżeństwo jako status prawny. Ale czy mozna to nazwac
              związkiem?

    • ona_niepokorna Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 10:42
      jacekplacek66 napisał:

      > Dziś był mój dzień.... oczywiście spotkania z córką. Zaproponowałem jej
      > odwiedzenie mojej "przyjaciółki", znają się. Pojechała chętnie, na miejscu
      > ustaliliśmy, że pojedziemy do kina na film dla dzieci. Pojechaliśmy wszyscy
      > tzn: ja i moja córka Ania i jej syn, wszystko było ok, po powrocie do domu
      > powiedziałem córce, że gdyby mama pytała to żeby nie kłamała. buzi buzi
      > uściski i przytulenie i wyszedłem. Minęło 40 minut, dzwoni telefon, numer
      > zastrzeżony... córka z telefonu mamy, z płaczem "jak będziesz mnie zabierał do
      > Ani to ja nie będę do ciebie jeździła" zanim zdążyłem coś wyjaśnic rozłączyła
      > się. Dzwonię do Ani, opowiedzieć o zachowaniu córki i..... szok, moja jeszcze
      > "żona" była u niej z córką i oględnie mówiąc zwyzywała ją, słownictwo mocno
      > rynsztokowe, ale nie obyło sie bez tekstu o "rozbijaniu małżeństwa i zabraniu
      > meza". Nic mnie z tą kobietą nie laczy (żoną), nie mieszkamy razem od ponad
      > roku, sprawy rozwodowe trwaja od prawie 2 lat, nie rozmawiamy ze sobą, nic. A
      > tu takie teksty- cholera mnie bierze , bo uświadamiam sobie fakt, że nawet po
      > rozwodzie nie uwolnię się od tej ......,a moja przyjaciółkę narażam na stres.

      Miałam podobnie ale z mężem.....no może nie posunął się aż tak daleko jak Twoja
      żonacrying.
      Pewnie żadne rozmowy z eks nie wchodzą w grę?, pewnie nie słucha? ....powiem Ci
      że u mnie się zmieniło po rozwodzie.....przed traktował mnie jeszcze jak
      właśność....mimo iż ponad 2 lata nie mieszkaliśmy razem........po sytuacja
      diametralnie się zmieniła.
      Przykre jest tylko to że Twoja córcia jest świadkiem takich zachowań...ale
      trzeba wierzyć że będzie dobrze.....wg mnie ignoruj ją , ja tak robiłam i w
      końcu mam spokójwink
      Pozdrawiam i powodzonka
      • delika1 Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 12:00
        nie mamy wpływu na to,że procedury rozwodowe tyle sie ciągną i nie gadajcie
        bzdur,że papierek jest wiążący!Niektórzy, tak jak zona Jacka nie potrafią
        poradzić sobie z sytuacja rozwodu z poczuciem zalu, odrzucenia, złością ,
        nienawiścią do kobiety/feceta, która/y "zabrała" męża/zonę.I wtedy zamiast ze
        sobą samym do ładu dojść, pomóc sobie (może przy pomocy specjalisty)-posuwają
        się do takich zachowań jak zona Jacka.Też mam podobnie z moim prawie-eks.I
        czekam też już z pół roku na 2-gą sprawę, bo sedzia-moherowy beret przeciąga
        sprawę(skargi na niego są).I uważam,że mam prawo układać sobie zycie, spotykać
        się z kim chce i nie izolować absolutnie dziecka.
        • 13monique_n Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 12:48
          delika, moja kolej zgodzić się z Tobą. A meherowy berecik trzeba by sędziemu
          buchnąć i sfilcować wink
          Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę skrócenia procedur.
    • rozwodnica Kij w mrowisko 12.04.07, 11:42
      Ja mam pytanie.
      Wytłumaczcie mi gdzie leży granica jeśli chodzi o "dbanie o uczucia ex". Często
      się na to powołujecie.
      Moim zdaniem rozstajemy się z kimś, bo było nam razem źle, bo ktoś tam coś
      zaniedbał, bo właśnie - już nie dbamy nawzajem o swoje uczucia!
      Można starać się być uprzejmym, miłym, ale po rozstaniu (niekoniecznie
      rozwodzie) mamy prawo bardziej dbać o uczucia pani z kiosku niż exa.
      A jeśli ktoś się jednak przy tym upiera - to ex też powinien dbać o nasze
      uczucia tak? Czy to nie działa w dwie strony?


      • 13monique_n Re: Kij w mrowisko 12.04.07, 11:58
        Rozwodnica, to bardzo dobry kij w mrowisko. Szczególnie ostatnie pytanie. Bo my
        szalenie łatwo się powołujemy na szanowanie uczuć - dodam - NASZYCH. Ale jeśli
        my mamy szanować czyjeś uczucia, ojjjjjjjjjjjjjjjjj, to już mentalność Kalego
        się w pas kłania. smile
    • berek_76 Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 12:08
      Jacek, ja myślę, że mimo totalnej przesady w reakcji Twojej ciągle-jeszcze-żony,
      Ty też nie jesteś do końca w porządku. Mnie by się średnio podobało, gdyby mój
      były mąż, mając dla córek kilka godzin w tygodniu, nie był w stanie poświęcich
      ich dzieciom, tylko usiłował piec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Bo to trochę
      tak wygląda. W końcu swoją Anię masz na co dzień, jak rozumiem, tak?

      Dla Ciebie jest ona częścią Twojego życia - ale Twojemu dziecku nie jest wcale
      potrzebna. To, że "mieszasz ją" do spotkań z dzieckiem, jest wyłacznie kwestią
      Twojej własnej wygody. Pewnie, że Twoja córka może lubić Twoją obecną kobietę,
      dlaczego by nie miała jej lubić? Ale nie sądzę, że czułaby się gorzej, gdyby
      Twojej Ani nie było przy Waszym spotkaniu.

      Co do zachowania Twojej żony - poniżej krytyki, ale na to nic nie poradzisz.
      Warto by było może natomiast, żebyś przy okazji zastanowił się, czy to, co
      robisz, rzeczywiście jest z korzyścią dla dziecka? Czy jest potrzebne? Czy te
      dwie godziny koniecznie muszą być dzielone z kimś jeszcze?

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • rozwodnica Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 12:18
        Przepraszam, że podpinam się akurat pod Twoją odpowiedź, ale jest "w emacie"
        który mnie interesuje.
        Czy to byłby taki sam problem, gdyby Jacek zabrał dziecko do kina z innym
        facetem - powiedzmy kolegą z pracy i jego dzieciakiem? Czy wtedy przypadkiem nie
        nazywałoby się to, że fajnie organizuje czas, zapewnia kontakt z rówieśnikami itp?
        Czy mamusia/tatuś tzw. całodobowy też nie powinien zastanowić się dwa razy nad
        tym czy zaprosić koleżankę na kawę, pojechać z dzieciakiem do znajomych?

        Zakładacie złą wiarę piszącego. Zakładacie, że próbuje "piec dwie pieczenie na
        jednym ogniu". A facet próbuje po prostu żyć.

        A z dziećmi jest różnie - jedne przeżywają bardzo, a inne przyjmują za prawdę,
        że mama i tata nadal je kochają. Są spokojne, nie moczą się w nocy i tak samo
        cieszą się z czasu spędzanego z obojgiem rodziców... I tylko dorosłym trudno to
        przełknąć - zamiast cieszyć się z tego, że coś ważnego mimo wszystko udało im
        się wspólnie osiągnąć.
        • tatiana44 Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 12:56
          Ja myslę,ze jeszcze zona i matka dziecka boi sie "konkurencji" w postaci nowej
          kobiety jeszcze meża...Próbuję sobie wyobrazić sytuację ,kiedy córka wraca
          uszcześliwiona ze spotkania z ojcem i jego nowa partnerką nieziemsko,bo przeciez
          byli dla niej super mili(zwłaszcza ta pani pewnie dwoiła sie i troiła,żeby
          zdobyć sympatię dziecka) do domu i ma pretensję np.o niewyprana ulubiona bluzeczkę..
          Takie organizowanie czasu małej,aby czuła sie głównym aktorem,o którego ubiegaja
          sie wszyscy,nijak sie ma do zwykłej szarej codzienności z dzieckiem.To matka
          jest od tego,zeby krzyknąć na dziecko gdy jest nieposłuszne i wymagac od
          niego,prawda?
          A ojciec od organizowania towarzystwa do zabawy w obecnosci uroczej przyjaciółki?
          Wobec tego wkrótce dziecko dojdzie do wniosku pewnie,ze ojciec dobrze zrobił,że
          zmienił sobie kobiety,bo ta druga jest milsza.Takimi kategoriami oceniają
          dzieci.Dlatego lepiej byłoby dla dziecka i jego mamy, żeby osobami
          towarzyszącymi w trakcie spotkań z ojcem jesli
          to jest konieczne wogóle był kolega z pracy ze swoim synem..
          Chcę dodać,że nigdy nie ponizyłabym się składając nowej wizytę,nawet
          telefonicznie,jestem ponad to.
        • anja_pl Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 15:30
          rozwodnica napisała:
          [ciach]
          > Czy to byłby taki sam problem, gdyby Jacek zabrał dziecko do kina z innym
          > facetem - powiedzmy kolegą z pracy i jego dzieciakiem?
          [ciach]

          myślisz, że z kolegą by trzymali się za ręce?
          patrzyliby by sobie czule w oczy?
          przytulaliby się?
          a może jeszcze całowali?

          no nie, tak być nie może,
          z kolegę i jego dzieckiem, też nie wolno chodzić do kina...
          dzięki, że mi zwróciłaś na to uwagę...
    • julka1800 Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 12.04.07, 14:17
      A ja napiszę tak: traktujmy innych, czyt. Exie i Exów tak, jak chcemy by
      oni/one nas traktowali.

      Jesli moj Ex chce poznac dzieci z nowa osoba, to mowi mi o tym, ja rowniez, gdy
      w domu mialby czesto bywać jakis mezczyzna.
      Jesli ja chce zabrac dzieci za granice to go o tym informuję i oczekuje ze
      jesli on wpadnie na szalony pomysł zabrania dzieci ot tak na Słowacje na
      weekend to tez mi da znać
      Itp Itd

      Chyba, że rodzice umawiają sie inaczej, nikt nic nikomu nie mowi, bo ma
      zaufanie, no ale tu ja osobiście bylabym ostrożna...

      Jeszcze jedno zdanie dotyczące wydarzenia, ktore opisuje Jacek. Mam nadzieje,
      ze jako ojciec wywiązuje sie ze swoich zobowiazań wobec dzieci i jego zona nie
      ma pod tym wzgledem zadnych zastrzezen. Jesli nie, to byc moze zona dzialajac
      pod wpływem emocji zrobila cos czego w tej chwili zaluje.
    • bet66 jackuplacku 12.04.07, 14:43
      1. skoro to był twój dzień spotkań z córką to postaraj się go spędzić w całości
      TYLKO z córką, a nie z kochanką i jej dzieckiem, bo to co robisz wygląda na to,
      ze pieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu - i obowiązki rodzicielskie i randka
      w jednym ;
      2. nie będziesz miał tez chyba pretensji o to, ze twoja żona ciąga twoje
      dziecko na spotkania z różnymi panami;
      3. mamy nadzieje, ze twoja jeszcze żona wniosła pozew o rozwód z twojej winy i
      zbiera dowody na twoją zdradę, czego córka moze być świadkiem;
      4. mamy tez nadzieję , ze twoja kochanka juz więcej nie zgodzi się na wspólny
      wypad do kina....chyba , ze straciła już resztki godności i honoru.
      • aron95 Re: jackuplacku 12.04.07, 14:53
        I dodam :
        Że ciągle na tym tle bedą wybachac kłótnie . A po co ???


        bet66 narażamy się
        • bet66 Re: jackuplacku 12.04.07, 15:02
          to nie podlega dyskusji, ze matka ma prawo decydować o tym z kim moze spotykac
          się jej dziecko.

          nikt sama nie moze decydowac o dziecku, bo to musi być wspólna decyzja obu
          rodziców mających pełne prawa.
          • delika1 Re: jackuplacku 12.04.07, 15:04
            co za bzdury!
          • angoisse Re: jackuplacku 12.04.07, 15:05
            bet66 napisała:

            > to nie podlega dyskusji, ze matka ma prawo decydować o tym z kim moze spotykac
            > się jej dziecko.

            a ojciec?

            > nikt sama nie moze decydowac o dziecku, bo to musi być wspólna decyzja obu
            > rodziców mających pełne prawa.

            a jak wspólna decyzja nie jest możliwa z powodu konfliktowości jednej ze stron?

            • bet66 Re: jackuplacku 12.04.07, 15:12
              skoro matka nie zyczy sobie, aby dziecko miało kontakt z kochanką tatusia, to
              ojciec musi to uszanować
              • angoisse Re: jackuplacku 12.04.07, 15:15
                ok, czyli Aron przez najblizsze 4 lata(do pełnoletnosci dziecka) nie ma prawa
                sie spotkac z jakąkolwiek kobietą, bo jego Ex moze sobie tego nie życzyć (bo
                niby dlaczego miałaby sobie tego życzyć?). bravissimo.
                • bet66 Re: jackuplacku 12.04.07, 15:17
                  chyba mylisz pojęcia...
                  moze się spotykać z kim chce, ale nie muszą być to wspólne spotkania z udziałem
                  dziecka;
                  kiedy ojciec spotyka się z dzieckiem to ma byc to czas dla dziecka a nie
                  jednoczesniej dla i jego d..y.
                  • angoisse Re: jackuplacku 12.04.07, 15:20
                    wiec jesli dziecko mieszka z ojcem to automatycznie caly czas ma ojciec
                    poswiecac dziecku a nie innym kobietom?
                • aron95 Re: jackuplacku 12.04.07, 15:31
                  angoisse napisała:

                  > ok, czyli Aron przez najblizsze 4 lata(do pełnoletnosci dziecka) nie ma prawa
                  > sie spotkac z jakąkolwiek kobietą, bo jego Ex moze sobie tego nie życzyć (bo
                  > niby dlaczego miałaby sobie tego życzyć?). bravissimo.

                  A niby dlaczego mam sie nie spotykac z kim chce się spotykać ??
                  Co jej do tego z kim się spotykam ???
                  • angoisse Re: jackuplacku 12.04.07, 15:34
                    Jak to co? Dziecko patrzy na to co robisz i z kim a twoja Ex sobie nie życzy
                    żeby to widziało. Sam głosisz takie poglądy to i do siebie je stosuj. Zero
                    kobiet u ciebie w domu, zero zdjęc z kobietami, gadaniu o innych kobietach i w
                    ogole zapomnij póki dziecko nie bedzie pełnoletnie i z domu sie nie wyprowadzi.
                    • aron95 Re: jackuplacku 12.04.07, 15:40
                      angoisse napisała:

                      > Jak to co? Dziecko patrzy na to co robisz i z kim a twoja Ex sobie nie życzy
                      > żeby to widziało. Sam głosisz takie poglądy to i do siebie je stosuj. Zero
                      > kobiet u ciebie w domu, zero zdjęc z kobietami, gadaniu o innych kobietach i w
                      > ogole zapomnij póki dziecko nie bedzie pełnoletnie i z domu sie nie wyprowadzi.
                      >

                      A czy ja gdzieś napisałem że dziecko ciągam , czy przyprowadzam kogoś do domu ?
                      Złośliwa jestes . Co innego pisalem wczesniej i to czytałaś .
                      • angoisse Re: jackuplacku 12.04.07, 15:49
                        To po co zawracasz głowę inteligentnym 30+ jak przez najblizsze 4 lata i tak
                        żadnego z ciebie pozytku nie będą miały?
            • anja_pl angoisse, 12.04.07, 15:34
              a jak jest wg w przypadku, gdy jedno z rodziców ma ograniczone prawa
              rodzicielskie?
              • angoisse Re: angoisse, 12.04.07, 16:07
                Nie wiem Aniu. Twoj ex ma ograniczone prawa z jakiegos powodu??
                Do mnie najbardziej przemawia to co napisala julka1800 powyzej, ze w sprawach
                dzieci rodzice powinni sie INFORMOWAC. I powinni wiedzeć o tym, że mają ten
                obowiązek informować, jesli nie wiedzą, to warto próbować to uświadomić-
                ustalić. Nie każdy ex ma tyle wyczucia, żeby wiedzieć że na wprowadzanie w życie
                jakiejs next jest dla dzieci za wcześnie, tym bardziej jak dzieci ogląda od
                święta i nie wie co przeżywają. A nie da się zabronić spotkań drugiej stronie bo
                prędzej czy później one nastąpią.
              • chalsia Re: angoisse, 12.04.07, 17:10
                > a jak jest wg w przypadku, gdy jedno z rodziców ma ograniczone prawa
                > rodzicielskie?

                literalnie zgodnie z prawem w takiej sytuacji matka może się (ma prawo) nie
                zgodzić na towarzyszenie osoby trzeciej przy kontaktach dziecka z ojcem, bo
                ojciec ma prawo decydowac jedynie o ISTOTNYCH sprawach dziecka (jak szkoła,
                leczenie, miejsce zamieszkania).
                I w takiej sytuacji matka MA cos do powiedzenia w tej kwestii - w
                przeciwieństwie do sytuacji gdy ojciec ma pełną władzę rodzicielską.

                Myślę, że ogólnie nie należy generalizować - inna jest sytuacja, gdy ojciec się
                niedawno wyprowadził i zaraz potem chce wprowadzić nexię w życie dzieka -
                uważam, że wtedy jednak dziecko nie powinno się przez jakiś czas z nexią
                spotykać - a inaczej jest, gdy dziecko miało już czas przyzwyczaić się do tego,
                że rodzice nie są już razem.
                Chalsia
                • anja_pl Re: angoisse, 15.04.07, 09:42
                  chalsia napisała:

                  [ciach]
                  > Myślę, że ogólnie nie należy generalizować - inna jest sytuacja, gdy ojciec
                  się
                  >
                  > niedawno wyprowadził i zaraz potem chce wprowadzić nexię w życie dzieka -
                  > uważam, że wtedy jednak dziecko nie powinno się przez jakiś czas z nexią
                  > spotykać - a inaczej jest, gdy dziecko miało już czas przyzwyczaić się do
                  tego,
                  >
                  > że rodzice nie są już razem.

                  tylko to bardzo trudno okreslić, ile czasu potrzeba, by dziecko się pogodziło z
                  myślą, że rodzice nie będą razem,

                  moi ciągle mieli nadzieję, tatuś im mocno przywalił...

                  może za dobrze o nim Dzieciom mówiłam...
          • yoma Re: jackuplacku 12.04.07, 15:17
            A zatem Jacek mógłby zdecydować, że nie życzy sobie, by córka mieszkała z osobą
            ciągającą ją na karczemne awantury.
            • bet66 Re: jackuplacku 12.04.07, 15:21
              yoma napisała:
              > A zatem Jacek mógłby zdecydować, że nie życzy sobie, by córka mieszkała z
              osobą
              > ciągającą ją na karczemne awantury.



              to by musiał pozbawić praw rodzicielskich matki i sam przejąć cały obowiązek
              wychowywania dziecka....
              a przecież tak przyjemnie jest cały rodzicielski obowiązek zrzucić na kobietę
              • abbess Re: jackuplacku 12.04.07, 16:00
                Dziwne rozmowy się tu toczą. Nie przeczytałam wszystkich postów, ale kilka
                wystarczy. "Kochanica", "sam narozrabiałeś" itp. Bzdury, płytkie bzdury.
                Jackuplacku: ja bym na Twoim miejscu wytłumaczyła przyjaciółce, że Twoja była
                żona ma impulsywny charakter i przeprosiłabym za to. I mam nadzieję, że sąd
                jasno określi godziny odwiedzin dziecka. Twoja była żona to kobieta bez klasy i
                zasad. Sama przecież będzie kogoś miała. Czy Ty będziesz wówczas robił sceny i
                zabierał od niej dziecko? Oczywiście nie, więc masz prawo wymagać od niej tego
                samego, nawet sądownie.
                • tina73 Re: jackuplacku 12.04.07, 16:08
                  no !! w koncu mądry post !! potwierdzam w pełni to co napisala abbess. jacku ,
                  glowa do góry , podejrzewam ze twoja przyjaciólka jest inteligentna kobietą i
                  to zrozumie. nie ulegaj zonie bo ona nie ma żadnego prawa tak postepować.bylam
                  w takiej sytuacji , mąż znalazl sobie kochanke z którą zamieszkał ale nie
                  przeszlo mi nawet przez myśl żeby dziecka nie puścić do ojca bo tam jest inna
                  kobieta. to prymitywne zachowanie i nastawianie dziecka przeciwko ojcu.
                  pozdrawiam i życze ci wytrwalości.
                  • panda_zielona Re: jackuplacku 12.04.07, 16:48
                    no!!! też czekalam,czy w końcu znajdzie się ktoś,kto nie będzie tylko opluwał
                    jackaplacka,zwłaszcza nie przeczytawszy całej jego historii,co prawda
                    przedstawionej przez niego,ale ja mu wierzę.bo dlaczego nie?.
                    • 13monique_n Re: jackuplacku 12.04.07, 20:19
                      panda_zielona napisała:

                      > no!!! też czekalam,czy w końcu znajdzie się ktoś,kto nie będzie tylko opluwał
                      > jackaplacka,
                      Ja go nie opluwałam, stanowczo protestuję. I nie tylko ja. Może warto przeczytać
                      WSZYSTKIE posty? wink
                      • panda_zielona Re: jackuplacku 12.04.07, 21:27
                        Ależ 13monique absolutnie nie do Ciebie było skierowane.smileWszystkie posty
                        przeczytałam i może powinnam wskazać "palcem",ale nie chcę.
                        • 13monique_n Re: jackuplacku 12.04.07, 22:41
                          Przepraszam i ufffff, dziękuję. Jakoś mogę dostawać po łbie słusznie i należnie,
                          ale buntuję się niezmiennie, jeśli dostaję za darmo big_grin
                          Przepraszam za posądzenie.
                      • sonrisa3 Re: jackuplacku 12.04.07, 23:29
                        > Ja go nie opluwałam, stanowczo protestuję. I nie tylko ja. Może warto
                        przeczytać WSZYSTKIE posty? wink

                        Podpisuję się pod tym protestemwink
                • anja_pl zadziwiające 15.04.07, 09:45
                  abbess napisała:

                  [ciach]

                  > Sama przecież będzie kogoś miała. [ciach]

                  a skąd ta pewność?
              • yoma Re: jackuplacku 12.04.07, 17:13
                Bet

                a czemuż to projektujesz cudze doświadczenia na Jacka?
                • aron95 Re: jackuplacku 12.04.07, 17:20
                  Dobrze i wszyscy macie rację . Ale co zrobicie z tym że ona się na to nie zgadza ?
                  Zabić ją ? Czy ma prawo się nie zgadzac ?

                  Pomijamy jej zachowanie w stosunku do kochanicy .
                  • tina73 Re: jackuplacku 12.04.07, 17:23
                    moze sobie tylko pokrzyczec , nic poza tym. ojciec ma pelne prawa do dziecka i
                    tyle , ma rowniez prawo ulozyć sobie zycię w spokoju ze spokojną kobietą. a
                    zonie jak sie nie podoba to trudno. nic nie zrobi.
                  • tina73 Re: jackuplacku 12.04.07, 17:23
                    dodam ze tutaj najbardziej licza sie uczucia dziecka a nie matki ktora jest
                    zaborcza
                  • panda_zielona Re: jackuplacku 12.04.07, 17:43
                    aron95 napisał:

                    > Dobrze i wszyscy macie rację . Ale co zrobicie z tym że ona się na to nie
                    zgadz
                    > a ?
                    > Zabić ją ? Czy ma prawo się nie zgadzac ?

                    IMHO nie może się nie zgadzać,wszak oni nie są ze sobą od 2 lat,nie mieszkaja
                    ze sobą,a szanowna małżonka piętrzy trudności aby tylko utrudnić rozwód,pytam
                    po co? co przez to chce osiagnąć? chyba,że na zasadzie psa ogrodnika.Syna o ile
                    wiem już częściowo straciła,chce żeby i córka się odwróciła od niej za kilka
                    lat.Dzieci wbrew pozorom szybko dorastają i wiele rozumieją.Takie zagrywki nie
                    mają zupełnie sensu.

                    > Pomijamy jej zachowanie w stosunku do kochanicy .

                    Już Ci chyba ktoś wyjaśniał,że kochanka to ktoś trzeci w istniejącym zwiazku,a
                    ten związek już nie istnieje.Nie ma go,jest tylko złość i nienawiśc.

                    • 13monique_n Panda 12.04.07, 20:23
                      Tłumaczysz logicznie aronowi. Ale on jest logiczny inaczej, logiczny wybiórczo.
                      Nie osiągniesz niczego smile - dla sprawdzenia poczytaj wątek o tym, że "co 3
                      kobieta zdradza, przyzna się tu która?", tudzież jego wcześniejsze wpisy i
                      słownictwo obelżywe (w stosunku do kobiety obecnie bliskiej Jackowi) wielkiego
                      inkwizytora.
                      Pozdrawiam i dziękuję, Tobie i przedmówczyniom za dodanie mi otuchy, że nie są
                      te moje poglądy aż tak odosobnione.
                      • aron95 Re: Panda 12.04.07, 22:36
                        Oj "logiczna niewiasto " cały dzień przedstawiasz argumenty które zlogiką nie
                        mają nic wspólnego . A gdy już brak Ci argumentów , obrażasz mnie .
                        Chcesz logicznie ze mną podyskutować zapraszam na priv.

                        Kochanica - to powiedzenie obelżywe ??? Inaczej się o tej pani nie wyraziłem !!!
                        • panda_zielona Re: Panda 12.04.07, 23:47
                          Oj "logiczna niewiasto " cały dzień przedstawiasz argumenty które zlogiką nie
                          > mają nic wspólnego . A gdy już brak Ci argumentów , obrażasz mnie .
                          > Chcesz logicznie ze mną podyskutować zapraszam na priv.

                          Chyba do Nangi skierowany jest Twój post,tyle,że ja też się z nią zgadzam.

                          Kochanica - to powiedzenie obelżywe ??? Inaczej się o tej pani nie wyraziłem !!
                          > !
                          Oczywiście,że obelżywe w tym akurat przypadku.
                          • panda_zielona Re: Panda 12.04.07, 23:56
                            UPS,Nango przepraszam,Monique13 mialam na myśli odpowiadając na post Arona
                        • turzyca Re: Panda 12.04.07, 23:49
                          sjp.pwn.pl/lista.php?co=kochanica
                          slownik nie uznaje tego za wersal...
                          • aron95 Re: Panda 12.04.07, 23:54
                            A Wy kochanicami jesteście ?????
                            • turzyca Re: Panda 12.04.07, 23:58
                              czy jestesmy nie ma nic do rzeczy.
                              Jesli mezczyzna obraza kobiete, to nalezy mu to uswiadomic i doprowadzic do
                              wlasciwych skutkow. I to wlasnie paskudnie czynie. Bo obrazasz przyjaciolke
                              jacka wyrazajac sie o niej w sposob nieelegancki.
                              • aron95 Re: Panda 13.04.07, 00:03
                                A jak jest różnica między kochanicą a kochanką ???
                              • panda_zielona Re: Panda 13.04.07, 00:07
                                Otóż to droga Turzyco.Ciekawe czy szanowny Aron tak nazywa,czy nazwie(jak juz
                                znajdzie odpowiednią nie skrzywioną 30+)swoją wybrankę.
                                • turzyca Re: Panda 13.04.07, 00:10
                                  Jestem ciekawa, czy nieskrzywiona 30+ jest w stanie zdecydowac sie na zwiazek z
                                  czlowiekiem, ktory nie rozroznia kochanicy od kochanki. Dla mnie akceptacja
                                  braku tego rozroznienia bylaby dowodem skrzywienia.
                                  Ale moze my, mlode pokolenie, dziwni jestesmy.
                                  • aron95 Re: Panda 13.04.07, 00:33
                                    turzyca napisała:

                                    > Jestem ciekawa, czy nieskrzywiona 30+ jest w stanie zdecydowac sie na zwiazek z
                                    > czlowiekiem, ktory nie rozroznia kochanicy od kochanki. Dla mnie akceptacja
                                    > braku tego rozroznienia bylaby dowodem skrzywienia.
                                    > Ale moze my, mlode pokolenie, dziwni jestesmy.

                                    Co Ci do moich związków ????? Same tez macie problem z rozróznieniem kochanicy a
                                    kochanki . Jakoś mi tej różnicy nie przedstawiłyście .
                                    Wie któraś z Was ?????
                                    • panda_zielona Re: Panda 13.04.07, 02:21
                                      wiemy,ale nie powiemy,poczytaj sobie gdzieś.
                                    • z_mazur Re: Panda 13.04.07, 08:39
                                      Kochanka jest określeniem neutralnym emocjonalnie.
                                      Kochanica (za słownikiem) jest określeniem pogardliwym, nacechowanym negatywnie.

                                      smile

                                      Powiem szczerze, że nie chciałbym, żeby ktoś o kobiecie, z którą się spotykam,
                                      mówił "kochanica".
                                      • aron95 Re: Panda 13.04.07, 09:13
                                        Dzięki z_mazur
                                        Jacka przeprosiłem
              • jacekplacek66 BETA66 14.04.07, 20:18
                odpiszę , mimo pewnej niechęci do twojego postu.
                1. to ja złozyłem pozew rozwodowy
                2. mieszkam z synem, córka z mamą.
                3. moja jeszcze "żona" oskarżyła mnie o morderstwo, więc nie dziw się że nie
                chcę z nia mieszkać
                3. córka nie miała nic przeciwko spotykaniu się z Anią, tylko w wyniku takich
                akcji jak ta ostatnia córka się jej boi i mówi to co matka każe
                4. nie zostawiłem rodziny dla innej kobiety, poznałem ją juz kiedy małżeństwo
                nie istniało.
                Nie oceniaj innych na podstawie swoich życiowych doświadczeń i tyle, tylko tyle
                • 13monique_n Jacku 14.04.07, 22:00
                  ...nie odpowiadaj Bet. Zajrzyj do wyszukiwarki, to zrozumiesz. Żyj najlepiej jak
                  potrafisz, wedle swoich i tylko swoich przekonań. Bo zycie także jest tylko
                  Twoje. I trzymaj się.
                  • jacekplacek66 zobaczyłem..... 14.04.07, 23:05
                    to jest...........no zatkało mnie. dzięki
                  • chalsia Re: Jacku 15.04.07, 03:31
                    >Żyj najlepiej jak potrafisz, wedle swoich i tylko swoich przekonań. Bo zycie
                    > także jest tylko Twoje.

                    Tiaaaa, niby tak ale .......
                    Napisałas to Jackowiplackowi i znając jego historię tylko z jego strony brzmi
                    to OK.
                    Ale jak w tym kontekście pomyśleć o wątku Alicji "co jej tu nie ma" i jej mężu,
                    to w odniesieniu do postępowania męża postawa z Twojego cytatu już nie jest
                    taka "halo".
                    Chalsia
                    • anja_pl chalsia 15.04.07, 09:51
                      mądre słowa,
                      dziękuję
                    • 13monique_n Re: Jacku 15.04.07, 09:56
                      chalsia napisała:

                      >i znając jego historię tylko z jego strony brzmi
                      > to OK.
                      A czyją historię znamy z OBU STRON????? Moją? - NIe, mój Ex tu nie pisze. Twoją?
                      Anji? Czyją?

                      > Ale jak w tym kontekście pomyśleć o wątku Alicji "co jej tu nie ma" i jej >mężu,
                      Do wątku Alicji dopisała się Pho. Do tego się odniosę, jako podsumowania reszty
                      Twoich słów.
                      • anja_pl monique 15.04.07, 13:03
                        o to własnie chodzi chalsi, że znamy historię tylko jednej strony,
                        nie wiemy i nigdy nie będziemy wszystkiego na ten temat wiedzieli,
                        ilu ludzi tyle różnych punktów widzenia,
                        i każdy z nas ma prawo mieć własne zdanie
                        i nie należy wrzucać wszystkich innych do jednego wora, a przydarza nam się, oj
                        przydarza...

                        mamy sympatię dla jackaplacka, bo on nam opowiedział swoją wersję jako pierwszy,
                        mamy współczucie i sympatię dla nie_alicji, bo przypomina nam nasze historie,

                        ale hasło:" Żyj najlepiej jak potrafisz, wedle swoich i tylko swoich przekonań.
                        Bo zycie także jest tylko Twoje. I trzymaj się."
                        jest dla mnie zbyt "nie w porządku", żyjemy wśród innych i także dla innych,
                        tak , jak oni żyja dla nas. Życie tylko dla siebie prowadzi do skrajnego
                        egoizmu.


                        • 13monique_n Re: monique 15.04.07, 13:16
                          anja_pl napisała:

                          > o to własnie chodzi chalsi, że znamy historię tylko jednej strony,
                          Właśnie. Dlatego mówię - podając swój przykład. Czy moja historia jest znana z
                          dwóch stron? Dlaczego, skoro Jacek odszedł, został natychmiast odsądzony od czci
                          i wiary? Ex i ja się rozstaliśmy, ale to ja się wyprowadziłam. I ja
                          opowiedziałam swoją historię tutaj, spotkałam się z sympatycznym przyjęciem. A
                          jednak NIE BYłO ono bezstronne, bo to JA opowiedziałam z mojego punktu widzenia.
                          Podobnie, jak inni, którzy się tu pojawiają. Ale to nie jest tak, że jedna
                          strona jest całkowicie winna rozpadu małżeństwa.
                          > nie wiemy i nigdy nie będziemy wszystkiego na ten temat wiedzieli,
                          Właśnie. Więc skoro nie wiemy, to dlaczego odmawiamy mu takiej zwykłej odrobiny
                          zrozumienia, na jakie mogłam liczyć choćby ja? Dlaczego? Czy ja jestem lepsza?
                          Dlaczego? Jak jeździć i domagać się "spojrzenia z drugiej strony" to zawsze i
                          dla wszystkich. W przeciwnym przypadku zabrzmią tu mocno fałszywe nuty.


                          > i każdy z nas ma prawo mieć własne zdanie
                          Własnie tak. Ja też. I jacek. I jeszcze parę osób.

                          > mamy współczucie i sympatię dla nie_alicji, bo przypomina nam nasze historie,
                          >
                          > ale hasło:" Żyj najlepiej jak potrafisz, wedle swoich i tylko swoich
                          przekonań. Bo zycie także jest tylko Twoje. I trzymaj się."
                          Bo tylko jacek odpowiada za to, czy i w jakim stopniu będzie żył dla innych. Ale
                          to musi być JEGO WłASNE przekonanie i wybór. W przeciwnym przypadku, zmuszony
                          przez zewnętrzne okoliczności do "życia dla idei", z którą się nie identyfikuje,
                          będzie miał poczucie cierpiętnictwa i ciągle owych "uszczęślwianych" jego
                          poświęceniem "onych" będzie tym epatował. Brrrrrrrrrrrrr, taka raczej koszmarna
                          wizja. Albo jeszcze, przymuszony, może przy pierwszej okazji wymknąć się z tego
                          poświęcenia=więzienia. Jeśli nie będzie wierzył,że on tego chce.
                          To mam na myśli.
                          > Życie tylko dla siebie prowadzi do skrajnego
                          > egoizmu.
                          Nawet w tym, co zacytowałaś, nie napisałam o "życiu TYLKO dla siebie", a jedynie
                          aż o "życiu wedle własnych przekonań". To dla mnie istotna różnica.
                          >
                          >
                          • chalsia Re: monique 15.04.07, 13:23
                            rozumiem w takim razie, że postępowanie męża Alicji "co jej nie ma" jest OK
                            bowiem działa on w zgodzie ze swoimi przekonaniami?
                            Czyli jesli ktoś miałby przekonanie, że kłamanie i oszukiwanie są OK, to nic
                            nikomu do tego, że ten ktoś kłamie i oszukuje LUDZI WOKÓŁ, więc nie czepiajcie
                            się ktosia?

                            Monique - mój komentarz NIE MIAŁ związku ani z sytuacją Jackaplacka ani Twoją,
                            to była ogólna konstatacja, którą Anja_pl w pełni zrozumiała.
                            Chalsia
                          • anja_pl Re: monique 15.04.07, 13:23
                            13monique_n napisała:

                            [ciach]
                            > Nawet w tym, co zacytowałaś, nie napisałam o "życiu TYLKO dla siebie", a
                            jedyni
                            > e
                            > aż o "życiu wedle własnych przekonań". To dla mnie istotna różnica.
                            > >

                            tak, wiem, specjalnie przeszłam w skrajność, bo
                            czasami życie wg własnych przekonań może doprowadzić do życia TYLKO dla siebie,

                            piękny dziś u nas dzień smile
                            • 13monique_n Rezygnuję z dyskusji 15.04.07, 13:27
                              • chalsia Re: Rezygnuję z dyskusji 15.04.07, 13:31
                                wystarczy przestać pisać, nie trzeba tego ogłaszać
                                Chalsia
    • jacekplacek66 Dzięki wszystkim... 15.04.07, 19:17
      za wypowiedzi, cieszy mnie fakt , ze większośc z was rozumie mnie i sytuację w
      której się znalazłem. zgadzam sie z wypowiedziami, że jest to tylko moja
      opowieść i pewnie z tamtej strony wygląda zupełnie inaczej, co nie zmienia faktu
      jej zachowań.co do nazewnictwa ta "kochanka" to troszkę mało precyzyjne
      określenie- jestem w monogamicznym związku, nie jest ta trzecią i nie
      przyczyniła sie do rozpadu mojego małżeństwa. ktoś zapytał czy zgodziłbym się na
      spotkania mojej żony z jej ewentualnym nowym facetem i córka- tak, nie mam nic
      przeciwko temu wręcz sie modlę żeby się zakochała, może w tedy dała by mi
      spokojnie żyć.tak czy siak wiem , że do normalności daleka droga a biorąc pod
      uwagę charakter "zony" pewnie wyboista. nastąpiła dalsza część jej "gry"
      powiedziała synowi, ze wystąpi do sądu o pozbawienie mnie opieki nad nim z
      powodu jego zaniedbywania i posiadania przyjaciółki (on ma 16 lat- sam
      zdecydował z kim chce mieszkać)- dalszy ciąg pewnie nastąpi- tylko jak to się ma
      do respektowania decyzji syna.rozmawiałem z córką telefonicznie zapytana o swoją
      wypowiedz dotyczącą Ani stwierdziła "mama kazała powiedzieć" i zaraz potem
      "muszę kończyć mama idzie" a i dostałem sms-a od "żony" w którym stwierdza, że
      wykończyłem następnego który mi przeszkadzał (ojca Ani)- myślę, że to choroba
      psychiczna innego wytłumaczenia nie widzę.
    • der1974 Re: Cholera mnie bierze....., Jak się uwolnić?? 16.04.07, 02:14
      Rozpisaliście się intensywnie i emocjonalnie. Ja nie widzę niczego złego w
      zachowaniu Jacka. Po rozwodzie czy rozstaniu każdy dorosły ma prawo układać
      życie jak chce. Oczywiście interes dzieci należy koniecznie brać pod uwagę. Ja
      bym nigdy nie śmiał mojej ex narzucać co i kiedy ma robić, z kim się spotykać,
      i jakie osoby mają mieć kontakt z naszymi dziećmi. Zresztą mnie o to nie pyta
      tylko robi co uważa za stosowne. Pozostaje mi zaufanie, że jest dobrą matką i
      pamięta o dzieciach. Mogę ją co najwyżej porposić o przedstawienie poważnych
      planów życiowych np. zamieszkanie z mężczyzną. Jest jasne że mam prawo wiedzieć
      z kim będą mieszkać moje dzieci i takiej informacji żądam. Wierzę, że ją
      otrzymam. Ingerować nie będę bo do tego nie mam w moim przekonaniu prawa. Jeśli
      ex uważa, że nowy partner nie będzie negatywnie wpływał na dzieci, to ja nie
      mogę nic zrobić, choćbym miał odmienne zdanie.
      I z drugiej strony jeśli uznaję, że jestem z kobietą, którą traktuję poważnie,
      to mam pełne prawo do przedstawienia jej swoich dzieci i przedstawienia
      dzieciom jej jako mojej przyjaciółki. Nie ma w tym niczego złego. Jasne jest,
      że nie zaaranżuję takiego spotkania z pierwszą lepszą dziewczyną. I jest jasne,
      że jeśli uznam, że wpłynie to negatywnie na moje dzieci - nie zrobię tego.
      Dla jasności sprawy zapytałem ex co o tym myśli, podobnie jak ona pytała mnie
      jakie jest moje zdanie w ww. kwestii. Wymieniliśmy informacje co do partnerów
      wyłacznie w kontekście dzieci i chyba nie ma problemu. Raczej drobne
      złośliwości z gatunku żartobliwych. Co więcej poznałem kolegę byłej żony, o
      którym opowiadała mi córka i w gruncie rzeczy zadowolony jestem z tego
      spotkania. I każdemu życzę takiego zakończenia tego tematu, albowiem tak
      naprawdę nie uciekniemy od spotkania z nowymi partnerami naszych ex. Im lepiej
      się będą te mało komfortowe stosunki układały tym lepiej dla dzieci. Ja sobie
      osobiście życzę jak najlepszych układów z nowym partnerem byłej żony i przy
      pierwszej lepszej okazji sam go na wódkę zaproszę.
      W przypadku nieporozumień należy trzeźwo ocenić sytuację biorąc pod uwagę jak
      potencjalnie zareagują dzieci i czy nie przyniesie to negatywnych skutków.
      Jacek! Nie zrażaj się, uważam, że masz prawo do uczciwego zajmowania
      stanowiska i informowania dziecka o tym. Nie ma nic gorszego niż okłamywanie
      dzieci lub zostawianie im miejscja na fałszywe złudzenia, że małżeństwo może
      być powiedzmy reaktywowane.
      • jacekplacek66 zgadzam się... 16.04.07, 19:59
        w całej rozciągłości. nic dodać, nic ująć.też chętnie poznam nowego mena 'żony"
        , możemy zostać nawet kolegami.
    • jacekplacek66 no i zostałem "ukarany" 20.04.07, 23:07
      dziś mój weekend i .... córka podobno chora, nie ma jej w domu bo jest pod
      opieka kogoś obcego (dlaczego ja nie mogę sie nia opiekować?)usłyszałem, że nie
      pozwoli żeby obca kobieta zajmowała sie jej córka. mama ukarała mnnie ale czy
      tylko mnie? jutro pojade tam znowu i w niedziele... jesli nie spotkam się z
      córka w poniedziałek piszę do sądu rodzinnego - juz raz zapłaciła grzywne...
      czy ona nigdy nie zmadrzeje? czy ta nienawiśc kiedys jej przejdzie? czy zawsze
      tak będzie?
      • crazyrabbit Re: no i zostałem "ukarany" 20.04.07, 23:20
        Może ta nienawiść to dla niej sens życia... Hoduje ją w sobie jak Obcego i nie
        umie bez niej zyć... No i oczywiście ma ogromną satysfakcję jak Cię
        tak "ukarze"..
        Kurcze , kiepsko to widzę Jacku...
        Ona ma misję , prawie jak Bet66...
        • jacekplacek66 obiecuję, że.. 20.04.07, 23:28
          nigdy nie bedę polował na króliki a zwłaszcza na te crazy smile pozostają dziki
          i.... coś na "b"
          a swoja drogą myśle, że działania mojej "żony" zemszczą sie kiedys na niej,
          przecież córka w końcu widzi co sie dzieje. mam nadzieję , ze sie nie myle.
          • crazyrabbit Re: obiecuję, że.. 20.04.07, 23:30
            > nigdy nie bedę polował na króliki a zwłaszcza na te crazy smile pozostają dziki
            > i.... coś na "b"
            uuffff... ulżyło big_grinDD

            > a swoja drogą myśle, że działania mojej "żony" zemszczą sie kiedys na niej,
            > przecież córka w końcu widzi co sie dzieje. mam nadzieję , ze sie nie myle.

            No i tego jej "życzę".
            Może jakieś laleczki voo doo? Moja młoda kiedyś próbowała "produkować" "D
      • brzoza75 Re: no i zostałem "ukarany" 21.04.07, 14:39
        Jacku przejdzie jej kiedyś jak się z kimś zwiąże i zapomni o Tobie, tak myślę.
        • tina73 Re: no i zostałem "ukarany" 21.04.07, 19:00
          jacku , udaj się do sądu i załóż sparawe o widzenia z dzieckiem. widzisz , znam
          to z wlasnej autopsji i wiem ze jesli twoja partnerka nie dziala demoralizująco
          na dziecko to nie ma nikt prawa zabronic spotykac sie z nimi dwiema smilesmile bedzie
          dobrze , a swoją drogą to musze ci powiedzieć ze nie dziwie ci sie iz podjąłes
          taką a nie inną decyzję zyciową . ja również nie potrafila bym żyć z takim
          zaborczym i podlym czlowiekiem jakim jest twoja ex. pozdrawiam ciebie i
          anię smilesmile
    • crazyrabbit Książkę znalazłam :) 21.04.07, 14:22
      Przez przypadek natknęłam się w jakimś "odmóżdżaczu" na artykuł o stalkingu -
      dręczeniu byłego męża , kochanka po rozpadzie związku. Brrrrrr....

      Jest książka "Toksyczne Namiętności" autorstwa Susan Forward i Craiga Bucka ,
      wyd.Jacek Santorski 2006 r. Może się na coś przyda..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja