Znów tu wróciłam:(((

22.04.07, 17:33
Ponownie witam Was wszystkich. Jakiś dłuższy czas temu zawitała na Wasze
forum. Obolała psychicznie pytałam Was o radę. Monique i Phokara okazały mi
wtedy dużo ciepła i wsparcia. Już wszystko w moim życiu było na ostrzu noża,
już decyzje podjęte. Ale nagle "cud". Mój mąż zmienił się o 180 stopni na
lepsze. Obiecywał, że będzie się starał że wszystko się zmieni na lepsze, że
mnie kocha itd. Ja głupia po raz kolejny uwierzyłam. Zmieniłam zdanie, znów w
domu była idylla, wzajemne zrozumienie i ciepło...No właśnie było. Od
dłuższego czasu znów wszystko się psuje. Jest coraz gorzej. Znów są
niedomówienia i karczemne awanturysad(( I tak się zastanawiam, czy znów muszę
wszystko postawić na ostrzu noża, trzasnąć drzwiami, powiedzieć że to koniec
żeby mój szanowny mąż po raz kolejny zmienił sie w kochającego faceta ( na
kolejne dwa miesiącesad(() Nie wytrzymuję psychicznie tych powtarzających się
koszmarnych kryzysówsad Próbowałam z nim rozmawiać. O nawet wczoraj. Trzy
godziny starałam się do niego dotrzeć, ale skończyło się to moim płaczem w
pokoju córeczki i kolejnymi niedomówieniami. Powiedzcie mi, czy to normalne
że dwoje ludzi mija się w drzwiach, nie spędza ze sobą w ogóle czasu, nie ma
między nimi zycia intymnego. Prosze powiedzcie, bo mój mąż twierdzi że to
normalne. Dla niego normalne jest to, że na spacery z córcią chodzę sama,
soboty i niedziele spędzam sama z córką, do kina nie chodzimy ( bo on nie
lubi, do pubu ze znajomymi nie chodzimy bo on nie lubi, ze znajomymi spotykam
sie sama bo on nie lubi, nie kochamy się bo on jest ciągle zmęczony...)
Właśnie to wszystko wczoraj usłyszałamsad Że to jest normalne, że ludzie tak
żyją. Więc prosze powiedzcie mi, może to moja winasad Przepraszam za to, że
mój post jest taki rozstrzepany, ale tak własnie się czuję w środkusad((
    • 13monique_n Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:04
      Witaj, Monia. Wolałabym, żebyś tu nie wracała. Ale dasz radę. Odezwij się, masz
      przecież numer telefonu. Ściskam Cię mocno.
      • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:10
        Witaj Monisiu. Też miałam nadzieję, że tu nie wrócę, choć czasami wpadałam i
        czytałam co słychać na forum. Co do telefonu, gdzieś posiałamsad((
        • 13monique_n Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:10
          maila wyślę - sprawdź
          • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:24
            13monique_n napisała:

            > maila wyślę - sprawdź
            Moniu. Dziękuję. Dostałam i odpisałam.
    • nangaparbat3 Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:14
      Statystycznie jest to dość powszechne, wiec w tym znaczeniu normalne. Ale nie
      dobre.
      Skoro on taki wiecznie zmeczony, wyjść z domu nie chce, i awanturuje się, to
      bardzo prawdopodobne, że ma depresję. Rozważałaś to?
      • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:23
        nangaparbat3 napisała:

        > Statystycznie jest to dość powszechne, wiec w tym znaczeniu normalne. Ale nie
        > dobre.
        > Skoro on taki wiecznie zmeczony, wyjść z domu nie chce, i awanturuje się, to
        > bardzo prawdopodobne, że ma depresję. Rozważałaś to?
        >
        Wiesz. On zawsze ożywa się jak ja znikam z pola widzeniasad Jest szczęśliwy jak
        niczego nie chcę tylko wykonuję swoje obowiązki. To trochę
        skomplikowane...przez całe nasze małżeństwo zauważyłam pewną zależność...taka
        sytuacja między nami się pojawia co jakiś czas...on odsuwa się ode mnie, jest
        zimny, oschły, na nic nie ma ochoty, wiecznie zmęczony przejawia postawę "odwal
        się kobieto ode mnie"...i tak pogrążamy sie coraz bardziej. Ostanim razem i
        przedostatnim poprostu się złamałam, powiedziałam dosc...ostatnim razem nawet
        złożyłam pozew o rozwód ( była inna panna ). Na to mój mąż zwrot o 180 stopni,
        że on sie zmieni itd. No i fakt za każdym razem po takiej sytuacji zagrożenia
        zmienia sie na jakiś czas...a potem powoli wszystko wraca do normy...ile można
        tak zyć? Ja już się powoli wypaliłam, nie mam siły walczyć z nim, tłumaczyć...
        • reddy_to_go Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:34
          Boże, skąd ja to znam... Czy on czasem nie ma syndromu dorosłego dziecka
          alkoholika?
          • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:35
            reddy_to_go napisała:

            > Boże, skąd ja to znam... Czy on czasem nie ma syndromu dorosłego dziecka
            > alkoholika?
            A co to ma do rzeczy? Przepraszam że pytam, ale nie wiem za bardzo o co chodzi:
            ( Fakt, mój teść niestety jest alkoholikiem. Teraz trochę sobie z tym radzi,
            ale za młodu był okropnysad
            • reddy_to_go Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:43
              To ma do rzeczy, że te zachowania, o których piszesz, są dość typowe. Wiem, bo
              sama przerabiałam podobny egzemparz. I powiem Ci, że to jest trudne do
              udźwignięcia przez kogokolwiek. Facet nawet by może chciał być inny, ale nie
              potrafi. Spręża się w momencie krytycznym i jest ok przez czas jakiś. I tak w
              kółko. Można:
              - przywyknąć,
              - rozstać się,
              - spróbować terapii.
            • 13monique_n Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 18:49
              Monia, przeczytaj to, co napisała reddy_to_go - to bardzo trafny opis. Pytanie
              teraz, czy Ty sobie poradzisz z m., jeśli on nie pójdzie na terapię. Może Ciebie
              zamęczyć.

              PS Ja też odpisałam. Mam więcej czasu i spotkanie aktualne.
              • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 19:17
                Moniu. Jutro się odezwę. A co do terapii...próbowałam go namówić wielokrotnie.
                Bezskutecznie. On uważa że jest supersad To we mnie widzi wszelkie zło światasad((
                • reddy_to_go Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 19:41
                  Ja tam wyznaję zasadę, że emocjonalnych popapranców puszczamy wolno.
                  Dziewczyno, nie można całe życie występować w roli siostry miłosierdzia. Taka
                  emocjonalna huśtawka Cię wykończy. I jeszcze uwierzysz w to, że z Tobą jest coś
                  nie tak.
                  • 13monique_n Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 19:46
                    reddy_to_go napisała:

                    > Ja tam wyznaję zasadę, że emocjonalnych popapranców puszczamy wolno.
                    He he, jestem okrutna, bo wizje miałam taką, że trzymamy takiego
                    delikwenta/delikwentkę na przykład na moście "nad przepaścią pełną lawy" i ...
                    puszczamy wolno big_grinDDDD (karygodna myśl)

                    > Dziewczyno, nie można całe życie występować w roli siostry miłosierdzia.
                    Phokara, też zresztą kiedyś dodająca otuchy Monimir, nazywała to Matką Teresą.

                    Reddy - co do słowa masz rację. Pozdrawiam.
                    • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 19:50
                      13monique_n napisała:

                      > reddy_to_go napisała:
                      >
                      > > Ja tam wyznaję zasadę, że emocjonalnych popapranców puszczamy wolno.
                      > He he, jestem okrutna, bo wizje miałam taką, że trzymamy takiego
                      > delikwenta/delikwentkę na przykład na moście "nad przepaścią pełną lawy" i ...
                      > puszczamy wolno big_grinDDDD (karygodna myśl)
                      >
                      > > Dziewczyno, nie można całe życie występować w roli siostry miłosierdzia.
                      > Phokara, też zresztą kiedyś dodająca otuchy Monimir, nazywała to Matką
                      Teresą.
                      >
                      > Reddy - co do słowa masz rację. Pozdrawiam.
                      Moni. Są momenty że naprawdę mam ochotę palnąć go w łep czymś ciężkimsad(( z
                      nadzieją że coś mu się poukłada...sad
                    • reddy_to_go Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 19:58
                      13monique_n napisała:


                      > He he, jestem okrutna, bo wizje miałam taką, że trzymamy takiego
                      > delikwenta/delikwentkę na przykład na moście "nad przepaścią pełną lawy" i ...
                      > puszczamy wolno big_grinDDDD (karygodna myśl)
                      tak, "puszczanie wolno" bardzo obrazowe jest smile

                      > Reddy - co do słowa masz rację. Pozdrawiam.
                      ale ile mi to czasu zajęło, żeby pojąć... Cóż, jak się kocha, to się tak ma.
                      Też pozdrawiam.
                      • 13monique_n Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 20:03
                        reddy_to_go napisała:

                        >delikwenta/delikwentkę na przykład na moście "nad przepaścią pełną lawy"
                        > i ...
                        > > puszczamy wolno big_grinDDDD (karygodna myśl)
                        > tak, "puszczanie wolno" bardzo obrazowe jest smile
                        Noooooooo, Shreka właśnie oglądam z lubością smile

                        > ale ile mi to czasu zajęło, żeby pojąć...
                        Wiesz, czas to jest taki czynnik, który do zrozumienia istoty rzeczy jest
                        niezbędny. Nie przeskoczysz. Jak chce się na szybko, to się ryzykuje bylejakość.
                        A jak to mi jedna Górnoślązaczka dzisiaj powiedziała "Bylejakości mówię stop".
                        I pasuje mi to. smile
                        • reddy_to_go święte słowa 22.04.07, 20:48
                          tej Gornoślązaczki. Te o bylejakości.
                          smile
                  • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 19:47
                    reddy_to_go napisała:

                    > Ja tam wyznaję zasadę, że emocjonalnych popapranców puszczamy wolno.
                    > Dziewczyno, nie można całe życie występować w roli siostry miłosierdzia. Taka
                    > emocjonalna huśtawka Cię wykończy. I jeszcze uwierzysz w to, że z Tobą jest
                    coś
                    >
                    > nie tak.

                    Powiem Ci szczerze, że już jestem wykończona nerwowo. Ostatnio jakoś powoli
                    wygrzebywałam się z dołka. Było już trochę lepiej. Ale jak widać na krótko. I
                    znów runęłam w wielki dół. Przykro się przyznać, ale czuję się do niczego. Mój
                    mąz potrafi w taki sposób obalac wszystkie moje argumenty, że po rozmowie z nim
                    czuję sie winna wszystkiemu. Mało tego że winna to na dodatek głupia, stara ,
                    poprostu nijakasad(( Tylko gdzieś tam we mnie coś jeszcze krzyczy, że dopiero
                    mam 33 lata, że mam córkę która patrzy na moje rozgoryczenie z żalem, że coś mi
                    umyka, normalne życie, przecieka mi przez palce a ja zamiast czerpać z niego
                    wszystko co najlepsze garściami, siedzę w domu i dołuję się. Zastanawiam się
                    wciąż co robię źle, dlaczego mój mąż nie widzi we mnie kobiety ( doszłam do
                    wniosku że pewnie jestem odrzucająca ), dlacdzego nie widzi we mnie partnera
                    godnego siebie ( pewnie mam same wady )...i tak mijaja mi dnisad Chodze jak
                    widmo, ze spuszczoną głową...ehh przepraszamsad Wpadłam na forum i zarzucam Was
                    żalamisad
                    • 13monique_n Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 19:58
                      Kochana, to słuchaj reddy. Weź się za siebie, a żale jak najbardziej tutaj
                      wylewaj. Żebyś nie zwariowała. Jesteś młodą kobietą i najlepsze lata przed Tobą.
                      Nie jesteś niczemu winna. Jeszcze życie może być piękne. Trzymaj się.
                      • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 20:00
                        13monique_n napisała:

                        > Kochana, to słuchaj reddy. Weź się za siebie, a żale jak najbardziej tutaj
                        > wylewaj. Żebyś nie zwariowała. Jesteś młodą kobietą i najlepsze lata przed
                        Tobą
                        > .
                        > Nie jesteś niczemu winna. Jeszcze życie może być piękne. Trzymaj się.
                        Też staram się w to Moniu wierzyć. I dzieki temu jestem jeszcze normalna.
                        Chociaż powoli zaczynam na widok ludzi uciekaćsad
                        • 13monique_n Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 20:05
                          moniamir napisała:

                          > Też staram się w to Moniu wierzyć. I dzieki temu jestem jeszcze normalna.
                          > Chociaż powoli zaczynam na widok ludzi uciekaćsad
                          Nie dawaj się. Nie uciekaj. Wychodź do ludzi. Pomogą. Podeprą. Będzie dobrze.
                        • jogaj Re: Znów tu wróciłam:((( 22.04.07, 23:15
                          JEstes mloda!!! szczescie i radosc sa w zasiegu reki.
                          wszystko co dobre przed toba
                          pisz, szukaj sily w sobie, na pewno znajdziesz i lepsze zycie sie przed toba
                          otworzy
                          Jola
    • dakota32 Re: Znów tu wróciłam:((( 23.04.07, 00:51
      To jakby o mnie i o moim m. Doskonale Cię rozumiem i wiem jakie to jest
      wykańczające. Ja też z dzieckiem jestem ciągle sama, weekendy to zmora, bo nagle
      musimy funkcjonować jak rodzina i jest tyle czasu do spędzenia we trójkę. Mój m.
      chodzi na terapię ale szczerze powiedziawszy to nie wiążę z tym wielkich
      nadziei, bo mam wrażenie, że on się w tym małżeństwie dusi. Jeszcze do niedawna
      też dawałam się wodzić za nos i wierzyłam w zmiany, w to że m. coś zrozumie, że
      się otrząśnie. Teraz już nie pozwalam sobie na taką naiwność, bo nie chcę się
      znowu czuć tak jakby ktoś robił ze mnie idiotkę patrząc mi prosto w oczy.
      Obecnie czuję się jakbym mieszkała ze współlokatorem a nie z bliską mi osobą. A
      takie texty, że bardzo mnie kocha tylko mi tego nie okazuje to doprawdy bujda na
      resorach. Obciach po pachy. Ach, szkoda gadać...
    • aron95 To jakim mąż ma być 23.04.07, 07:57

      Czy wy nie za dużo chcecie ?? Odpowiedziałaś sobie na pytanie - jakim on ma być
      aby Ci znim było dobrze ???
      • moniamir Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 08:06
        aron95 napisał:

        >
        > Czy wy nie za dużo chcecie ?? Odpowiedziałaś sobie na pytanie - jakim on ma
        być
        > aby Ci znim było dobrze ???
        Trochę dziwne to Twoje pytanie. Czy ja za dużo chcę? Jestem pewna że nie. Ja
        chcę normalnego związku. Nie mam wielkich wymagań. Jaki ma być? Już Ci
        odpowiadam. Normalny, przejawiający zainteresowanie domem, dzieckiem,
        zauważający we mnie kobietę a nie we wszystkich pannach dookoła. Potrafiący
        pójść czasami na kompromis, liczący się z moim zdaniem. To za dużo?
        • aron95 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 08:24
          "zauważający we mnie kobietę" - pod tym zdaniem może kryc się cały Twój problem
          żadasz od M aby codziennie okazywał Ci milość i uwielbienie .
          A faceci poprostu inni są . On Cię będzie kochał i uwielbiał na swój facetowy
          sposób .
          • z_mazur Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 08:34
            A może nie codziennie, ale chociaż od czasu do czasu.
          • wiona11 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 08:40
            A może ten "facetowy sposób" jest dla Moni nieodpowiedni? Przeczytaj jeszcze
            raz post wyjściowy Monimar, uważasz, że postawa, jaką na codzień prezentuje jej
            mąż to uwielbienie i kochanie na facetowy sposób? To ja też bym się wypisała (i
            wypisałam się) z takiego małżeństwa.
            Tak, facet powiniem zauważać w nas kobiety, jak sam żąda, żeby szanować jego
            męskość. A zauważanie w kobiecie kobiety to nie tylko poklepanie jej po tyłku
            od czasu do czasu. To szanowanie jej potrzeb i wrażliwości. Na codzień.
            • moniamir Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 08:46
              wiona11 napisała:

              > A może ten "facetowy sposób" jest dla Moni nieodpowiedni? Przeczytaj jeszcze
              > raz post wyjściowy Monimar, uważasz, że postawa, jaką na codzień prezentuje
              jej
              >
              > mąż to uwielbienie i kochanie na facetowy sposób? To ja też bym się wypisała
              (i
              >
              > wypisałam się) z takiego małżeństwa.
              > Tak, facet powiniem zauważać w nas kobiety, jak sam żąda, żeby szanować jego
              > męskość. A zauważanie w kobiecie kobiety to nie tylko poklepanie jej po tyłku
              > od czasu do czasu. To szanowanie jej potrzeb i wrażliwości. Na codzień.
              Dziękuję. Napisałaś to co ja chciałam napisać, ale mam taki mętlik w głowie że
              nawet nie potrafię ułożyć sensownego zdania. Ja nie oczekuję niewiadomo czegosad
              Ja chciałabym żyć normalnie, cieszyć się życiem razem z mężem. Nie potrzebuję
              uwielbienia, chciałabym tylko aby mój mąż dostrzegał we mnie swojego partnera
              życiowego. Według mnie to nie jest chyba zbyt wygórowane oczekiwanie wobec
              drugiego człowieka, z którym się związałocrying?
              • aron95 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 08:55
                A ja Ci próbuję zwrócić uwagę na odmienność myslenia facetów
                Może przez to nie potraficie się dogadać , idziecie w jednym kierunku a sie nie
                widzicie .
                • moniamir Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 08:58
                  aron95 napisał:

                  > A ja Ci próbuję zwrócić uwagę na odmienność myslenia facetów
                  > Może przez to nie potraficie się dogadać , idziecie w jednym kierunku a sie
                  nie
                  > widzicie .
                  No to co powinnam zrobić? Staram się go rozumieć. Uważam, że w związku
                  najważniejsza jest rozmowa, wyjasnienie sobie wszelkich niejasności. Niestety
                  nie umiem go zmusić do rozmowy. Poprostu nie chce. Jego argument to taki, że
                  inni też tak zyją. Poprostu z dnia na dzień.
                  • aron95 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 09:17
                    Gotowej recepty nikt Ci nie da .
                    Małżeństwo to sztuka kompromisów miedzy dwójką ludzi . I trzeba rozmawiać ,
                    problem w tym aby chcieć tez słuchac .
                    Wiem że ciężko przekonac kogoś do rozmowy jeśli tenże nie widzi jej sensu , nie
                    widzi problemu , uważa że przesadzasz .
                    Musisz go na tyle zaskoczyć , zadziwić aby zwrócił uwagę na problem i chciał
                    rozmawiać .
                • wiona11 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 09:07
                  A ja Ci próbuję zwrócić uwagę na odmienność myslenia facetów

                  No, no! A widziałeś kiedyś faceta, który szczególnie zwraca uwagę na odmienność
                  myślenia kobiet? I liczy się z tym na codzień, szczególnie w przypadku osoby
                  tak codziennej i własnej - jak żona?
                  No zagalopowałam się, tacy faceci na pewno są, ale nie należy do nich mąż Moni.
                  Ale wkurza mnie, że od kobiet oczekuje się rozumienia świata męskiego mózgu, a
                  mężczyzna może być taki, jakim go Pan Bóg stworzył. I to jest bardzo
                  powszechnie nastawienie.
                  • aron95 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 09:19
                    wiona
                    Facet który rozumię kobietę to nie może być facet .
                    • wiona11 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 09:22
                      A kobieta, która rozumie faceta, to kobieta z krwi i kości, 100% kobiecości...?
                      • aron95 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 09:25
                        Tak bo dobra kobieta powinna rozumieć faceta .
                        Kiedys babcie tego uczyły teraz stare mądrości poszły do lamusa .
                        Biega się do psychologów któży sami mają problemy i sobie nie potrafią pomóc
                        • moniamir Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 09:27
                          Tak bo dobra kobieta powinna rozumieć faceta .
                          > Kiedys babcie tego uczyły teraz stare mądrości poszły do lamusa .
                          > Biega się do psychologów któży sami mają problemy i sobie nie potrafią pomóc

                          A dobry facet? Jaki powinien być dobry facet. Dziwną postawę przejawasz...
                          • kasiar74 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 10:00
                            dobry facet powinien pić piwo, czytać gazetę, zarobić "pincet" i nie zdradzać
                            zbyt często i zbyt jawniewink
                        • wiona11 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 09:30
                          Nie, no jaja sobie robisz. To jakaś prowokacja, czy co?
                          Kiedyś ślub brało się z pieniędzmi albo z układami. Uczucia nie wchodziły w
                          grę. Żona miałą być posłuszna mężowi. Czasy się zmieniły.
                          Widzę jednak, że nastawienie pozostało.
                          A małżenstwo to kompromis, wielka sztuka kompromisu. Wzajemne zrozumienie i
                          spełnianie potrzeb. WZAJEMNE!!!
                          I jeszcze raz powtórzę: WZAJEMNE!!!
                    • phokara Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 10:00
                      >aron95 napisał:
                      > wiona
                      > Facet który rozumię kobietę to nie może być facet .

                      Facet, który wypisuje coś takiego, to moim zdaniem nie może być facet.
                      To jest właśnie typowy przykład bohatera-podróby, wymachujący plastikową
                      szabelką i wrzeszczący na cztery strony świata jakieś bzdurne hasła. Wielki
                      rycerz w lśniącej zbroi, a w środku dziamgający pinczerek.
                      Aron, siedzisz tyle czasu na tym forum i nie napisałeś tu jeszcze nic
                      sensownego, to doprawdy osiągnięcie. Jedyne, co potrafisz, to wytykanie innym,
                      że są beznadziejni, przy czym sam rokujesz dość małe nadzieje. Piszesz
                      tendencyjnie, zawsze masz gotową tezę, i bez względu na to, czego dotyczy wątek
                      klepiesz w kółko to samo, do czego oczywiście masz pełne prawo, w końcu sam
                      siebie nie przeskoczysz i to naprawdę rozumiem. Nie rozumiem tylko, dlaczego
                      musisz się objawiać w co drugim wątku i wprowadzać ferment. Żeby była jasność -
                      dla mnie możesz sobie tu dziamgotać ile wlezie, jeśli Ci to dobrze robi, to ok,
                      nie mój problem, mnie to nawet bawi, choć wątpię, czy bawi taką Moniamir,
                      której historia na tym forum jest dość długa i smutna. Zastanów się trochę nad
                      sobą, człowieku.

                      • julka1800 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 10:05
                        phokara napisała:

                        > >aron95 napisał:
                        > > wiona
                        > > Facet który rozumię kobietę to nie może być facet .
                        >
                        > Facet, który wypisuje coś takiego, to moim zdaniem nie może być facet.
                        > To jest właśnie typowy przykład bohatera-podróby, wymachujący plastikową
                        > szabelką i wrzeszczący na cztery strony świata jakieś bzdurne hasła. Wielki
                        > rycerz w lśniącej zbroi, a w środku dziamgający pinczerek.
                        > Aron, siedzisz tyle czasu na tym forum i nie napisałeś tu jeszcze nic
                        > sensownego, to doprawdy osiągnięcie. "

                        Ha! Bravo Pho!

                        tak z poniedzialku smile
                      • reddy_to_go cudowny Aron 23.04.07, 10:24
                        prawie jak Lepper smile
                      • aron95 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 19:26
                        Wiec phokaro twierdzisz że facet to powinien być uległy i księżniczce przytakiwać
                        Bo jakże by facet smiał mieć odmienne zdanie od jedynego słusznego zdania
                        księżniczki phokary .
                        Jak na dobrą księżniczkę przystało ma ci ona chór dwórek zawsze gotowych
                        przytaknąc .
                        I jakże tu z wielka panią dyskutować ???





                        • moniamir Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 20:51
                          aron95 napisał:

                          > Wiec phokaro twierdzisz że facet to powinien być uległy i księżniczce
                          przytakiw
                          > ać
                          > Bo jakże by facet smiał mieć odmienne zdanie od jedynego słusznego zdania
                          > księżniczki phokary .
                          > Jak na dobrą księżniczkę przystało ma ci ona chór dwórek zawsze gotowych
                          > przytaknąc .
                          > I jakże tu z wielka panią dyskutować ???
                          >
                          > Powiedz mi, po co Ty jesteś na tym forum? Po to, żeby dogryzać i dokuzcać
                          innym?sad
                          >
                          >
                          >
                          • aron95 Re: To jakim mąż ma być 23.04.07, 21:04
                            Nie dogryzać . Nie obrażać
                            Przedstawiam tylko odmienny punkt widzenia . A ponieważ jest sprzeczny z ogólnie
                            przyjętymi kanonami więc trzeba go na siłe przekonać do swoich racji .
                            A gdy brakuje argumentów panie zaczynają mnie obrażać .
                            Prześledz moje wpisy a przekonasz się że w efekcie nie można sie nie zgodzić z
                            moimi tezami . Często prowadzą do wspólnych mianowników choc innymi sposobami
                        • misbaskerwill Re: Aron... 23.04.07, 21:33
                          aron95 napisał:
                          > Wiec phokaro twierdzisz że facet to powinien być uległy i księżniczce
                          > przytakiwać
                          > Bo jakże by facet smiał mieć odmienne zdanie od jedynego słusznego zdania
                          > księżniczki phokary .
                          > Jak na dobrą księżniczkę przystało ma ci ona chór dwórek zawsze gotowych
                          > przytaknąc .
                          > I jakże tu z wielka panią dyskutować ???

                          Zakochałeś się, by Phokarę księżniczką nazywać? smile))
                          Chcieliśmy Jej już kiedyś pomnik wybudować, ale nie zgodziła się (tzn. zgodziła
                          się, ale na pomnik z wanilii i nie za bardzo nam wyszłowink)...

                          Dobra, Królewiczu, ale musisz ustawić się w kolejcewink
                      • misbaskerwill Aron ma rację;) 23.04.07, 21:16
                        >aron95 napisał:
                        > Facet który rozumię kobietę to nie może być facet .

                        "Kobiety istnieją po to, aby je kochać, a nie, aby je rozumieć." - O. Wilde

                        Co tak rozszerzono w jakiejś starej poradzie: "Kobieta powinna rozumieć
                        mężczyznę i choć trochę go kochać, by dać mu szczęście w związku. Mężczyzna musi
                        natomiast bardzo mocno kobietę kochać i za nic w świecie nie powinien próbować
                        jej zrozumieć."

                        Nie wiem, czy skuteczne, ale coś w tym jestwink
                        W każdym razie, wiem, że mojej ex nigdy nie zrozumiem, ale wiecie, ona w ogóle
                        przecież jest... wyjątkowasmile
                        • moniamir Re: Aron ma rację;) 23.04.07, 21:26
                          Wiesz co, nie bardzo rozumiem Twoja wypowiedźwink Może poprostu jestem zmęczona i
                          nie umiem czytać między wierszami...
                          • aron95 Re: Aron ma rację;) 23.04.07, 21:54
                            moniamir napisała:

                            > Wiesz co, nie bardzo rozumiem Twoja wypowiedźwink Może poprostu jestem zmęczona i
                            >
                            > nie umiem czytać między wierszami...

                            monimar - poradzę-połóż sie spać i niech Ci się przyśni ksiąze na białym koniu
                            A rano

                            Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować.
                            Marek Aureliusz



                            A ja mam nadzieję że mnie w nocy księżniczka phokara straszyć nie bedzie
                            • moniamir Re: Aron ma rację;) 23.04.07, 21:59
                              monimar - poradzę-połóż sie spać i niech Ci się przyśni ksiąze na białym koniu
                              > A rano
                              >
                              > Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się
                              radować
                              > .
                              > Marek Aureliusz
                              Cos Ci powiem. Żałuję że daję Ci się sprowokowac ale człowieku wkurzasz mnie i
                              to do granic mozliwości. Jesteś strasznie mało wyrozumiałym człowiekiem. I
                              jeszcze jedno - moja wypowiedź która skomentowałeś, była skierowana do Misia,
                              więc nie wtrącaj swoich trzech groszy...
                              • aron95 Re: Aron ma rację;) 23.04.07, 22:14
                                monimar
                                Ale twój gniew na mnie tez może mieć dobre strony .
                                Moze lepiej spojżysz na swojego męża ?
                                No bo jak go opuścisz możesz np. trafić na takiego faceta jak ja .
                                • moniamir Re: Aron ma rację;) 23.04.07, 22:19
                                  Zgodnie za Twoją radą przesledziłam Twoje postysmile I doszłam do jednego mądrego
                                  wnioskuwink nie warto tracic czasu na dyskusje z Tobą. Pozdrawiam i życzę miłego
                                  wieczorka
                                  • aron95 Re: Aron ma rację;) 23.04.07, 22:22
                                    No cóż, moje wywody mają głebię i nie każdy zrozumie .
                                    Może rano ?
                                  • 13monique_n Moniamir 23.04.07, 22:24
                                    Poczta gazetowa nie działa, więc nie mam jak przeczytać maila. Ale ciągle pamiętam.
                                    Dobrze się trzymasz. I pamiętaj, Ty jeszcze cały czas umiesz wyciągać właściwie
                                    wnioski wink
                                    Ściskam Cię.
                        • 13monique_n Re: Aron ma rację;) 23.04.07, 22:27
                          Misiu, ale wiesz, że O. Wilde jednak może nie być zbyt miarodajnym źródłem
                          opiniotwórczym wink (a zdanie piękne, chyba sobie ja gdzieś dużymi literami napiszę)
                          • reddy_to_go Re: Aron ma rację;) 23.04.07, 22:29
                            13monique_n napisała:

                            > Misiu, ale wiesz, że O. Wilde jednak może nie być zbyt miarodajnym źródłem
                            > opiniotwórczym wink (a zdanie piękne, chyba sobie ja gdzieś dużymi literami
                            napi
                            > szę)

                            Właśnie. Musiał to usłyszeć i powtórzyć za jakąś męską szowinistyczną świnią smile
                            • 13monique_n Re: Aron ma rację;) 23.04.07, 22:59
                              reddy_to_go napisała:


                              > Właśnie. Musiał to usłyszeć i powtórzyć za jakąś męską szowinistyczną świnią smile
                              uzupełnię "za jakąś PODŁĄ, ...etc." big_grinDDDDD
    • kasiar74 Re: Znów tu wróciłam:((( 23.04.07, 09:58
      Masz tak naprawdę dopiero 33 lata, zakładając że przeciętna życia kobiety
      wynosi 80 lat, mężczyzny 78 to masz szansę na 45 lat takiego życia jakie
      prowadzisz teraz. Teraz odpowiedz sobie na pytanie czy tego chcesz, czy
      przypadkiem nie oczekujesz od życia nieco więcej niż przebywanie z facetem
      który robi łache że zyje, ściąga w dół i nie ma w nim za grosz radości z życia.
      • phokara Re: Znów tu wróciłam:((( 23.04.07, 10:17
        Moniamir,
        nie napiszę, że miło Cię znów czytac, bo tak nie jest.
        Nie napiszę Ci nic nowego, poza tym, co pisałam kiedyś. Ale powiem Ci jedno -
        odnośnie tego "normalnego życia", na które powołuje się Twój mąż. To nie jest
        normalne - że nie rozmawiacie, nie kochacie się, nie jesteście razem, tylko
        prowadzicie jakieś przedsiębiorstwo rodzinne, w koszmarnej atmosferze zresztą.
        To nie jest norma. Jast sporo przykładów (naprawdę) pozytywnych związków, które
        nie zawsze są sielanką, ale w którch jest śmiech, jest ciepło, są emocje.
        Wracasz tu jeszcze bardziej 'stłamszona' niż ostatnio. To jest przerażające. I
        obawiam się, że to równia pochyła, nie ma co liczyć na cud.
        Czy Twój mąż się zmieni? Być może. Ale raczej nie przy Tobie. Będzie może na
        chwilę lepiej, jak sobie znajdzie następną damę na boku - wtedy odżyje. Na
        chwilę, lub na dłużej - nie wiadomo. A Ty się w końcu zjesz od środka -
        uwierzysz, że jesteś beznadziejna i żądasz jakichś abstrakcji. Wykończycie się
        w końcu oboje, bo to system naczyń połączonych. Masz 33 lata - to fajny wiek,
        pełen dużego potencjału i możesz w to uwierzyć, albo przez następne 20 lat
        zmarnować go na reanimację trupa. W wieku 53 lat będziesz zgaszoną,
        sfrustrowaną babą, zatruwającą innym życie, bo Twoje gdzieś Ci się rozmyje w
        korowodzie nijakich dni. Koszmar.
        Teraz masz jeszcze watpliwosci, masz jakas nadzieje. To zainwestuj ja w siebie.
        Potem nie bedziesz juz miala na nic sily. Nie da sie tkwic w czyms takim bez
        skutkow ubocznych.
        • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 23.04.07, 10:50
          Witaj Pho. Miło znów Cie "słyszeć"wink mimo wszystko...
          • phokara Re: Znów tu wróciłam:((( 23.04.07, 11:23
            To znaczy mi też jest miło, że Cię słyszę, tylko wolałabym, żebyś gadała jakimś
            weselszym głosem. Ale wierze, że tak będzie jeszcze. Naprawdę.
    • rozwodnica Re: Znów tu wróciłam:((( 23.04.07, 10:23
      Kobieto, Twój mąż ma rację - ludzie tak żyją. Zaryzykuję twierdzenie, że nawet
      znakomita większość. Tylko czy to dobre DLA CIEBIE?
      Ludzka masa robi różne głupie rzeczy i naprawdę ciężko się przeciwstawić,
      przejawiać jakąś indywidualność. Kiedy zaczynasz żyć po swojemu musisz liczyć
      się ze z tym, że wielu uzna, że Ci "odbiło", zwariowałaś, coś Cię opętało. Nie
      licz na jakieś wielkie zrozumienie. Ci "wszyscy" którzy "tak żyją" tkwią w tym,
      bo czerpią z tego stanu jakieś korzyści. Bycie ofiarą też niesie wiele ukrytych
      profitów.

      Spójrz na siebie jako Ważną Osobę - ważną dla Ciebie. Czy postanowisz zostać czy
      odejść - doceń siebie. Nie mówię, że jesteś całkowicie niewinna, moim zdaniem
      nigdy nie jest się bez winy. Ale na rozliczenia przyjdzie czas potem. Teraz po
      prostu spróbuj przyjąć do wiadomości, że zasługujesz na szczęście.
      Może faktycznie Twój mąż przejawia cechy DDA. I to także Twój wybór - co z tą
      informacją zrobisz. Cokolwiek postanowisz, niech to będzie Twoja świadoma
      decyzja. Wierzę, że sobie poradzisz, a niestety jakoś tak już jest, że te
      najważniejsze zmiany są najtrudniejsze.
      Trzymam za Ciebie kciuki.
    • ak70 Re: Znów tu wróciłam:((( 24.04.07, 10:00
      UCIEKAJ!! I nie oglądaj sie za siebie... Uwierz to dla Ciebie najlepsze i
      JEDYNE wyjście. Moni ma rację: potrafisz wyciągać wnioski i masz siłę w sobie.
      Wiem, że wydaje Ci się, że to sie nie da zrobic, że nie potrafisz, że nie dasz
      sobie rady... ale TO NIEPRAWDA!!!
      Moja terapeutka powiedziała: słuchaj swojego wewnętrznego głosu, tej intuicji,
      która mówi ci (niejednokrotnie powtarza wiele, wiele razy) CO MASZ ZROBIĆ. I po
      prostu zrób to.
      Moniamir... witaj w klubie. Nie wiem skąd jesteś, ale kiedyś razem z Monią i
      Pho (kochana nawet nie wiesz jak sie stesknilam za Twoim pisaniem!!) MUSIMY
      wypić kawę smile))
      Trzymaj się, zaglądaj tu. DASZ RADE!!!

      ------------
      Nie bierzcie kredytu w Banku Millenium!!!
      • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 24.04.07, 10:25
        Ak70smileMam nadzieję że kiedyś napijemy sie kawywink
        • ak70 Re: Znów tu wróciłam:((( 25.04.07, 08:49
          Moniamir - uwierz!! smile)) I nie tylko w ta kawę... w to, że jestes silna i dasz
          radę też, bo to PRAWDA.
          Trzymaj sie słonko!
          • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 27.04.07, 19:26
            ak70 napisała:

            > Moniamir - uwierz!! smile)) I nie tylko w ta kawę... w to, że jestes silna i
            dasz
            > radę też, bo to PRAWDA.
            > Trzymaj sie słonko!
            ak70 dzięki za słowa otuchy. Ale jakoś siwo widzę swoją przyszłość. Kompletnie
            nie wiem co zrobic ze swoim życiem. I to mnie dobija. Baba po trzydziestce,
            która nie wie w którą stronę iść. Gdy mówię do męża o rozwodzie czy też
            separacji to wzrusza ramionami i pyta się mnie po co to nam, jak i tak żadne z
            nas nie ma dokąd się wynieść. Tak więc tkwie sobie w związku, któy trudno
            nazwać związkiem i nie posuwam się ani krok naprzódcrying Mało tego...dziś dostałam
            pierwszą wypłatę w swojej nowej pracy która dobiła mnie całkowice ( nie
            wystraczy nawet na podstawowe opłaty )crying(( No a mojego partenrowi dała kolejny
            argument jaka to ja jestem beznadziejna, że do niczego jestem i że jest mu mne
            poprostu żalsad Powiem szczerze że czytając wątek o piciu alkoholu na smutki po
            raz pierwszy poczułam chęc upicia się na amencrying((
            • ak70 Re: Znów tu wróciłam:((( 03.05.07, 20:09
              Moniamir... wiem co czujesz. Czasem bezsilnosc nas poraza i chcemy sięgnąć po
              najprostsze środki, aby choć na chwile zapomnieć. Ale - mimo, że też mam takie
              myśli - to nie jest dobre rozwiązanie. Rano obudzisz sie znowu w szarej
              rzeczywistosci, a na dodatek bedziesz miała kaca wink)

              Jeśli będzie Ci lżej pomyśl, że wokoło jest mnóstwo kobiet, które - podobnie
              jak my - codziennie niosą swój krzyż. Są też mężczyźni - tacy jak alex, vertigo
              czy marek - którzy nie trafili na takie kobiety jak my i dlatego teraz mają
              problem podobny do naszego smile))
              Reasumujac: nie jesteś sama!! /choc mnie w dniu dzisiejszym wydaje się, że
              jestem jedyną i najbardziej nieszczęśliwą osoba na tej cholernej planecie!!/

              Wiesz co moniamir? Eeeech... napijmy się!!! (_) (_) (_) Twoje zdrowie... na
              pochybel facetom!!!!!
              • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 03.05.07, 21:01
                Ja się nie napijęwink)) Po ostatnim litrowym winie mam wstręt do alkoholusad((
                Wiem, że nie jestem sama. Jakoś sobie pomalutku daję radę, chociaż nie mówię,
                że nie jest mi źlecrying(( Ale szukam jakichkolwiek pozytywów w swoim
                życiu...staram się. Dla córki.
                • bas_kontra Re: Znów tu wróciłam:((( 03.05.07, 22:43
                  Witaj,
                  Ogromnie przykro czytać to, co piszesz.
                  Tkwiłam w podobnym związku tak długo, że aż wstyd się teraz przyznać.
                  Mimo niezależności finansowej, ogólnej samodzielności i zaradności
                  pod koniec swojego małżeństwa nie wierzyłam, że potrafię samodzielnie przeżyć
                  jeden dzień sad Wygramoliłam się z tej topieli ostatkiem sił.
                  Nie ma dla mnie większej radości, niż ta, że dałam radę smile
                  Nie myślę już o tym ile lat zmarnowałam, bo to jest b. smutne.
                  To jest dopiero druga wiosna od b.wielu lat, kiedy widzę kwiaty i zielone
                  liście.
                  Moje córki gratulują mi odwagi i determinacji w podjęciu najmądrzejszej w moim
                  życiu decyzji rozwiązania tego koszmaru.
                  Uwolnij się, życie jest piękne smile
                  Wampirom energetycznym i wszelkiej maści popaprańcom emocjonalnym mówimy
                  stanowcze "nie". I czort z tym, jaka jest tego popaprania przyczyna.
                  b_k

                  • maslo-09 Re: Znów tu wróciłam:((( 04.05.07, 09:40
                    Dobrze, że piszesz o zieleni wiosny. Ja w tym roku jej nie dostrzegam. Wolę jak
                    pada deszcz, to jest w zgodzie z moim nastrojem. Nie mam marzeń, jestem bardzo
                    psychicznie zniszczona. Tak trwa juz od sierpnia 2006. Mimo , że próbuję stanąć
                    na nogi w innym mieście ( Wawa), dokonałam zmiany pracy, wynajęłam mieszkanie,
                    dalej boli. Przede wszystkim najgorsza jest samotność. Przeżyłam z tym
                    człowiekiem ponad 20 lat. Tak ciężko się przestawić. Ale może tak jak Ty kiedyś
                    dojdę do siebie. Dziękuję za nutę optymizmu.
                    • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 04.05.07, 13:23
                      Dobrze, że piszesz o zieleni wiosny. Ja w tym roku jej nie dostrzegam. Wolę jak
                      >
                      > pada deszcz, to jest w zgodzie z moim nastrojem. Nie mam marzeń, jestem
                      bardzo
                      > psychicznie zniszczona. Tak trwa juz od sierpnia 2006. Mimo , że próbuję
                      stanąć
                      >
                      > na nogi w innym mieście ( Wawa), dokonałam zmiany pracy, wynajęłam
                      mieszkanie,
                      > dalej boli. Przede wszystkim najgorsza jest samotność. Przeżyłam z tym
                      > człowiekiem ponad 20 lat. Tak ciężko się przestawić. Ale może tak jak Ty
                      kiedyś
                      >
                      > dojdę do siebie. Dziękuję za nutę optymizmu.
                      Napewno dojdziesz do siebie. Nie wiem czy ja już doszłam. Poprostu staram się
                      szukać jakichkolwiek jasnych stron zycia. Zazdroszczę Ci, że udało Ci się
                      usamodzielnić. Ja mieszkam u mojego męża. Nie mam rodziny, do której mogłabym
                      wyprowadzic się z córką. Pracę znalazłam ale pensja jest taka, że można się
                      tylko załamać. Ale codziennie wstaję rano i mówię sobie, że będzie lepiej. To
                      mi pomaga. I moja córeczka, która każdego dnia wita mnie z uśmiechnięta buźką.
                      Nie wiem co będzie dalej. Też czuję się wykończona psychicznie, stłamszona. Ale
                      przynajmniej od kiedy postawiliśmy sprawę w domu jasno, nie ma kłótni i
                      wbijania szpilek. Poprostu "pchamy ten wóżek do przodu", niby razem a jednak
                      oddzielnie. I nawet powoli udaje mi się na ulicy iśc z podniesionym wzrokiem,
                      powolutku zaczynam wychodzić sama na spacery. I wmawiam sobie że będzie lepiej.
                      Nie sądzę, że w moim związku, ale wierzę, że w moim życiu też zaświeci słonko.
                      Nie rozdrapuję w sobie tego, co smutne. Zamknęłam na klucz wszystkie pytania,
                      które mnie męczyły dotąd, a na które mój mąż nie chciał nigdy odpowiedzieć.
                      Wierzę, że się przestawisz, dasz radę. Zobacz jak wiele udało Ci się osiągnąć.
                      Odeszłaś, usamodzielniłaś się, jestes niezależna. Życie naprawdę potrafi być
                      piękne. Ja w to wierzę. I Ty też musisz uwierzyć.
            • marek_gazeta Re: Znów tu wróciłam:((( 04.05.07, 20:13
              Tkwienie w beznadziei wyniszcza psychicznie, a pośrednio i fizycznie, bo człowiek nie ma motywacji do czegokolwiek. Może Twój "partner" ma jakieś problemy, depresję, jest na coś chory? Zastanów się - jak długo chcesz tkwić w takim układzie? Po czterdziestce będzie łatwiej podjąć decyzję? Nie chodzi koniecznie o rozwód, spróbujcie najpierw terapii, jakiejś mediacji (niekoniecznie z zawodowcem za 140 zeta/godz, może jakiś przyjaciel?). A jeśli to nie pomoże, to jednak trzeba się rozwieść.

              Co do pracy - próbuj znajdować dobre strony każdej sytuacji. Zamiast się stresować, że mało zarabiasz, zwróć uwagę, że poprzednio nie miałaś pracy, a teraz masz. Krok naprzód. Za pół roku-rok pracę zmienisz na lepiej płatną. Tak spróbuj postrzegać świat, a na pewno samopoczucie się poprawi.
              • moniamir Re: Znów tu wróciłam:((( 04.05.07, 20:33
                marek_gazeta napisał:

                > Tkwienie w beznadziei wyniszcza psychicznie, a pośrednio i fizycznie, bo
                człowi
                > ek nie ma motywacji do czegokolwiek. Może Twój "partner" ma jakieś problemy,
                de
                > presję, jest na coś chory? Zastanów się - jak długo chcesz tkwić w takim
                układzie? Po czterdziestce będzie łatwiej podjąć decyzję? Nie chodzi koniecznie
                o roz
                > wód, spróbujcie najpierw terapii, jakiejś mediacji (niekoniecznie z
                zawodowcem
                > za 140 zeta/godz, może jakiś przyjaciel?). A jeśli to nie pomoże, to jednak
                trz
                > eba się rozwieść.
                >
                > Co do pracy - próbuj znajdować dobre strony każdej sytuacji. Zamiast się
                streso
                > wać, że mało zarabiasz, zwróć uwagę, że poprzednio nie miałaś pracy, a teraz
                ma
                > sz. Krok naprzód. Za pół roku-rok pracę zmienisz na lepiej płatną. Tak
                spróbuj
                > postrzegać świat, a na pewno samopoczucie się poprawi.
                Marku. Niestety mój mąż nie chce słyszeć o żadnej terapiicrying(( Proponowałam
                wielokrotnie. Bez skutku. A co do szukania pozytywnych stron. Własnie tak
                staram sie ostatnio robic. Szukać malutkich powodów do radości. Od czegoś musze
                zacząć. Niestety myślę, że mój związek już nigdy nie wróci do normalnościcrying((
                Ale powoli dojrzewam do tej myśli...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja