marieta-po telefonie do męża

25.04.07, 19:45
Miałam dzwonić o 20-ej, ale nagle coś mnie naszło, podeszłam do telefonu i po
prostu wykręciłam numer męża. Zgodził się ze mną jutro spotkać. Przyjedzie do
mnie do domu. Gdy podniósł słuchawkę i poznał mój głos, to go chyba nieco
zatkało. Dopiero po chwili, która wydawał mi się wiecznością
powiedział "Cześć, no co tam?", a głos miał smutny, aż mnie serce boli, jak o
tym myślę. NIe wiem, jak będzie wyglądała jutrzejsza rozmowa, jak dam radę mu
cokolwiek wytłumaczyć, skoro po telefonie trwającym ok. 10 min. jestem
wyczerpana.
    • ivone7 Re: marieta-po telefonie do męża 25.04.07, 19:53
      dasz rade..
      za toba pierwszy krok...bedzie wiele trudniejszych, ale...dasz rade..
      pamietaj tylko ze masz patrzec z optymizmem...i obiecalas ze mazesz sie tylko
      do 20...hihi...
      • marieta_makieta Re: marieta-po telefonie do męża 25.04.07, 22:45
        No, do 20 jeszcze sobie poryczałam.
    • scriptus Re: marieta-po telefonie do męża 25.04.07, 19:54
      Życzę powodzenia.
      Jeśli tego szczerze chcesz, na pewno się uda
    • ivone7 Re: marieta-po telefonie do męża 25.04.07, 19:54
      aaa i nikt nie mowil, ze latwo bedzie..
      latwo bylo spieprzyc a trudniej naprawic...ale dasz rade..wierze w Ciebie..
    • tricolour Twoje dzisiejsze wyczerpanie... 25.04.07, 20:55
      ... jest niczym wobec tego, co czeka Cię jutro.

      Masz jakis plan na jutro? Przecież możesz spotkać się z chłodnym racjonalizmem
      (prawie na pewno tak będzie) faceta, który jest o krok od rozwodu. Możesz zostać
      zasypana gradem rzeczowych zarzutów, z któtego wynika brak perspektyw. Możesz
      zostac zapytana o plan TWOJEGO działania, co, kiedy i jak.

      Od jutra wiele zalezy. Może wszystko, co dotyczy Twojego małżeństwa. Pamietaj,
      że gdy Twój mąż nic nie zrobi, to dojdzie do rozprawy. Czym chcesz go przekonać
      do wysiłku wycofania pozwu?
      Uważasz, że sam fakt, że zrozumiałaś swoje błędy wystarczy? Moim zdaniem nie
      wystarczy, bo jesteś dorosła i ze zrozumieniem rzeczy powinnaś zaczynać małżeństwo.

      Czym przekonasz faceta, że warto spędzić z Tobą resztę życia?
      • ludzik_ten_sam Re: Twoje dzisiejsze wyczerpanie... 25.04.07, 23:13
        Chłoszczesz. A chłostę już wykonała siostra Autorki wątku.
        Którj życzę dobrej woli jej męża. Od niej wszystko zależy.
      • marieta_makieta Re: Twoje dzisiejsze wyczerpanie... 25.04.07, 23:17
        Wiem, że to co dzisiaj było, to tylko początek drogi i nic wobec tego, co mnie
        czeka jutro. Mam też świadomość, że ta droga może się skończyć na sali sądowej.
        Jaki mam plan na jutro? Na okrągło wałkuję w myślach to, co chcę mężowi
        powiedzieć. Wiem, że sama świadomość popełnionych błędów nie wystarczy, aletak
        naprawdę jedyne, na co mogę się powołac, to moja szczera chęć zmiany i pracy
        nad sobą, oraz to, że w naszym małżeństwie oprócz złych chwil były także dobre,
        kiedy sobie pomagaliśmy, wspieraliśmy się lub po prostu dobrze razem bawiliśmy.
        Niestety z czasem tych dobrych chwil było coraz mniej i pamięć o nich mogła
        zblaknąć. Łączą nas wspólne pasje i zainteresowania. Trudno jest przekreślić w
        sumie ponad sześcioletni związek.
        To tak naprawdę niewiele. Jeśli uczucia, które kiedyś dla mnie miał całkowicie
        zniknęły, to nic to nie da.
      • marieta_makieta Re: Twoje dzisiejsze wyczerpanie... 25.04.07, 23:17
        Wiem, że to co dzisiaj było, to tylko początek drogi i nic wobec tego, co mnie
        czeka jutro. Mam też świadomość, że ta droga może się skończyć na sali sądowej.
        Jaki mam plan na jutro? Na okrągło wałkuję w myślach to, co chcę mężowi
        powiedzieć. Wiem, że sama świadomość popełnionych błędów nie wystarczy, aletak
        naprawdę jedyne, na co mogę się powołac, to moja szczera chęć zmiany i pracy
        nad sobą, oraz to, że w naszym małżeństwie oprócz złych chwil były także dobre,
        kiedy sobie pomagaliśmy, wspieraliśmy się lub po prostu dobrze razem bawiliśmy.
        Niestety z czasem tych dobrych chwil było coraz mniej i pamięć o nich mogła
        zblaknąć. Łączą nas wspólne pasje i zainteresowania. Trudno jest przekreślić w
        sumie ponad sześcioletni związek.
        To tak naprawdę niewiele. Jeśli uczucia, które kiedyś dla mnie miał całkowicie
        zniknęły, to nic to nie da.
        • tricolour Jakaś nowa technika... 25.04.07, 23:20
          ... to wałkowanie poważnych spraw w myślach? Nie sensowniej jest przygotować się
          do rozmowy rzetelnie i spisać tematy, które chcesz poruszyć?

          Przecież jak coś Cię rozstroi i zapomnisz, cos sobie wywałkowała, to co wtedy?
          Poprosisz o kolejne rozmowy?
          • marieta_makieta Re: Jakaś nowa technika... 25.04.07, 23:29
            tricolour napisał:

            > ... to wałkowanie poważnych spraw w myślach? Nie sensowniej jest przygotować
            si
            > ę
            > do rozmowy rzetelnie i spisać tematy, które chcesz poruszyć?
            >
            > Przecież jak coś Cię rozstroi i zapomnisz, cos sobie wywałkowała, to co wtedy?
            > Poprosisz o kolejne rozmowy?
            Tri, a wyobrażasz sobie, że jak się zdenerwuję, to będę mogła wyjąć kartkę i
            zacząć z niej czytać? Może i mogłabym sobie spisać tematy, ale w stresie to i
            tak różnie może być. Tak czy inaczej muszę mieć w głowie to, co chcę powiedzieć.
            • tricolour Tak właśnie sobie wyobrażam... 25.04.07, 23:33
              ... że jak mam jedną szansę na uratowanie swojego życia, to użyję wszelkich
              metod. Nie widzę żadnego problemu z przypomnieniem sobie tego, napisałem na
              kartce, co jest wyrazem mojej troski o przebieg rozmowy, umiejętności
              przewidywania i poczucia celu.

              Być może Ciebie mierzi wyciągnięcie kartki. Może pomaluj paznokcie, bys lepiej
              wypadła...
              • phimamdosc ale to nic złego czy nietypowego, Marieta 26.04.07, 08:07
                kiedy ja nie dawałam sobie rady z myślami, zapisywałam je na kartce
                nagle okazywało się, że gdyby nie to, zapomniałabym bądź na pewno umknęłoby mi
                dużo spraw w ferworze tego, co miało nastąpić
                najgorsze, ze nagle okazywało się jak jest ich wiele...
                mimo, że z kartki w rezultacie nie korzystałam, pomagała mi ona ogarnąć
                wszystko.
                zobaczyć na papierze rzeczywistość.
                zdołować jeszcze mocniej i wyraźniej.

                i wiedzieć, wiesz...
                że to, co robię, jest słuszne.
                pomogło mi to.
                żadna z metod nie jest lepsza czy gorsza, jesli prowadzi ku słusznemu.

                trzymaj się dziś
                i powalcz kiss
              • marieta_makieta Re: Tak właśnie sobie wyobrażam... 26.04.07, 09:42
                tricolour napisał:

                > ... że jak mam jedną szansę na uratowanie swojego życia, to użyję wszelkich
                > metod. Nie widzę żadnego problemu z przypomnieniem sobie tego, napisałem na
                > kartce, co jest wyrazem mojej troski o przebieg rozmowy, umiejętności
                > przewidywania i poczucia celu.
                >
                > Być może Ciebie mierzi wyciągnięcie kartki. Może pomaluj paznokcie, bys lepiej
                > wypadła...
                Tri, troszeczkę przesadzasz. W ogóle zajmujemy się tematem zastępczym-wyciągnę
                kartkę, czy będę mówić "z głowy". To, że ciągle wyobrażam sobie jak rozmowa
                będzie wyglądać to chyba w takiej sytuacji normalne. Kilkakrotnie już siadałam
                nad kartką papieru, dzieliłam ją na pół i wypisywałam: za ratowaniem małżeństwa-
                przeciw ratowaniu, co mogę jeszcze mężowi dać-moje plusy i minusy, co nam może
                pomóc być razem, a co w tym może nam przeszkodzić. Łącznie z argumentami na
                rzecz spotkania w określonym miejscu: w domu u któregoś z nas, czy na gruncie
                neutralnym. Po odpowiedzi na Twój post wczoraj wieczorem, wyjęłam te kartki,
                przeczytałam po raz kolejny i po raz setny długo myślałam o tym, co na nich
                jest. Nie mierzi mnie wyciąganie kartek w czasie rozmowy, ale też wydaje mi
                się, że odczytywanie jej mogłoby wywołać wrażenie, że nie jestem do rozmowy
                przygotowana. Faktem jest, też, że po prostu do tej pory o wspieraniu się
                kartką w czasie rozmowy nie myślalam i gdy wyobrażalam sobie naszą rozmowę,
                takie zdarzenie w niej występowało. Choć jak sobie jeszcze raz wszystko
                przemyślałam, to doszłam do wniosku, że dobrze będzie mieć karteczkę gdzieś w
                zasięgu reki. Po prostu będę się pewniej czuła. Oczywiście rozmowa może
                przybrać taki obrót, że moje wyobrażenia, notatki i zamiary co do jej przebiegu
                będę mogła sobie w tyłek wsadzić.
                Po dziesiejszej nocy wiem dokładnie, co chcę powiedzieć. Postaram się przy tym
                zachować maksimum spokoju, choć będzie to trudne. NIe chciałabym, żeby mój mąż
                miał do czynienia z rozhisteryzowaną, roztrzęsioną panienką. Na razie jestem
                spoojna. Wiem, że od dzisiejszej rozmowy zależy całe moje życie. No i
                oczywiście liczę sie z tym, że mój mąż posłucha co mam do powiedzenia, a potem
                powie: Wiesz kochana, ale mnie to własciwie nie obchodzi. Albo coś w tym
                stylu.
                A jeśli chodzi o pomalowane paznokcie, to zapewniam, że gdy myślałam jak mogę
                męża przkonac, tego typu rzeczy nie przyszły mi do głowy. Co niech będzie
                dowodem na to, że choć mam paskudny charakter, to całkiem głupią lalką nie
                jestem. A nawet jesli tak się zachowywałam, to chcę się zmienić.



      • e07 Re: Twoje dzisiejsze wyczerpanie... 26.04.07, 09:42
        Męski, rzeczowy punkt widzenia. Tricolour ma rację. Przygotuj się po męsku.
        Zerojedynkowo, konkretnie. Trzymam kciuki.
        • marieta_makieta Re: Twoje dzisiejsze wyczerpanie... 26.04.07, 10:07

          e07 napisała:

          > Męski, rzeczowy punkt widzenia. Tricolour ma rację. Przygotuj się po męsku.
          > Zerojedynkowo, konkretnie. Trzymam kciuki.
          I właśnie to zrobiłam. Jeśli chodzi o przygotowanie, to z rady Tri
          skorzystałam, choć oczywiście jak przeczytałam o tych paznokciach, to się
          zagotowałam. To mi uświadamia, że czeka mnie długa praca nad sobą. Mam
          nadzieję, że w czasie rozmowy też będę konkretna i rzeczowa. Do cholery, skoro
          w pracy to potrafię, to w domu też powinno mi się udać. Zwłaszcza, że chodzi o
          sprawę nieproównywalnie ważniejszą niż jakaś tam konferencja, umowa, projekt
          itp. Za dużo w naszym małzeństwie było z mojej strony emocji, zwłaszcza
          negatywnych.
        • marieta_makieta Re: Twoje dzisiejsze wyczerpanie... 26.04.07, 10:07

          e07 napisała:

          > Męski, rzeczowy punkt widzenia. Tricolour ma rację. Przygotuj się po męsku.
          > Zerojedynkowo, konkretnie. Trzymam kciuki.
          I właśnie to zrobiłam. Jeśli chodzi o przygotowanie, to z rady Tri
          skorzystałam, choć oczywiście jak przeczytałam o tych paznokciach, to się
          zagotowałam. To mi uświadamia, że czeka mnie długa praca nad sobą. Mam
          nadzieję, że w czasie rozmowy też będę konkretna i rzeczowa. Do cholery, skoro
          w pracy to potrafię, to w domu też powinno mi się udać. Zwłaszcza, że chodzi o
          sprawę nieproównywalnie ważniejszą niż jakaś tam konferencja, umowa, projekt
          itp. Za dużo w naszym małzeństwie było z mojej strony emocji, zwłaszcza
          negatywnych.
    • akacjax Re: marieta-po telefonie do męża 25.04.07, 21:47
      Nie wiem jaka do tej pory prezentowałas postawę..jakos wychodzi, że "ogólnie-napastliwą". Ważne, by przyjąć postawę, która nie "zagada" tego, co chcesz osiagnąć.
      Byłoby lepiej, gdyby na temat Waszego małżeństwa mógł mówić mąż.
      Miałabys okazje zobaczyc, czego chce, czego potrzebuje.

      A swoją drogą ostrzegam...nie wpadaj w ton typu-moja wina, moja wina..bo możesz zostać nagrana i to będzie przeciwko Tobie użyte.
      • marieta_makieta Re: marieta-po telefonie do męża 25.04.07, 23:25
        Akacjo, mam nadzieję, że uda mi się z mężem w miarę spokojnie porozmawiać. nie
        tylko powiedzieć co mi leży na sercu, ale oczywiście także wysłuchać jego. Bo
        jak słusznie zauważył Ludzik, to od męża w tej chwili wszystko zależy. A z tego
        nagrywania to aż się uśmiechnęłam. Dzięki, w dzisiejszych niepewnych czasach
        wszytsko trzeba mieć na uwadze.
        • maleme Re: marieta-po telefonie do męża 26.04.07, 00:20
          trzymam kciuki wink)
          • delika1 Re: marieta-po telefonie do męża 26.04.07, 10:39
            "Wiem, że sama świadomość popełnionych błędów nie wystarczy"
            nie wystarczy,ale uważam,ze to bardzo wazne by usłyszał to Twój mąż.I o woli
            zmiany z twojej strony też powinien usłyszec.I chęci terapii.Takie jest moje
            zdanie.
            Napisz jak bylo..
Pełna wersja