em120777
25.04.07, 22:54
Witajcie, dawno nie pisalam....
Dodajcie mi prosze troche otuchy. Jutro idę podpisa akt notarialny, kupuje, (
a właściwie póki co jesczez maz , mnie i dziecku kupuje) mieszkanie. Niby
powinnam sie cieszyc, bede miała swoj kąt, zaczne nowe życie... ale nie
umiem. Złapał mnie kosmiczny dół. Definitywnie cos sie kończy w moim życiu.
Musze wócić do mieszkania naszego wspólnego - nie byłam tam 4 miesiace -
spakowac rzeczy swoje i malucha i czuje ze nie bede umiala tego zrobić. Mój
m. zyje już swoim nowym życiem, ma swietną pracę, miłość, a ja ciagle nie
radze sobie ze swoimi emoacjami chociażby w takich sytuacjach, jak z zakupem
mieszkania, wyprowadzką - przytlacza mnie jakis kosmiczny smutek, tym
bardziej,że nie widze ani nutki żalu po naszym wspólnym życiu u m. i słysze
tylko, ze powinniśmy być teraz dla siebie tacy a tacy, że przecież jest
dziecko, przecież sie wszytsko ułoży, przecież taka dziweczyna jak ja nie
bedzie długo sama .... tylko jakie ma to wszytsko znaczenie wobec
wszechogarniajacego smutku, żalu, tęsknoty i samotności
Wiem że jesczez długa droga przede mna zanim zrozumiem , zaakceptuję,
zapomnę - no ale cóz mi po wiedzy kiedy jestem bezsilna wobec smutku...