Smuto mi bo...

28.04.07, 09:52
wczoraj byłam z dzieckiem u lekarza. Jego ojciec wiedział o tym świetnie. I
nawet nie zapytał o diagnozę, a nie chodzi o zwykły kaszelek sad Przykro mi bo
w konfrontacji z tymi wszystkimi jego zakazami i nakazami, które są
usprawiedliwiane "dobrem dziecka" wygląda to brzydko. Kiedy się wyprowadzał
prawie pokłóciłam się z rodzicami o to, że ON na pewno nie zaniedba dziecka,
że jest świetnym ojcem i nowe znajomości w tym nie przeszkodzą sad

Smutno mi, musiałam to z siebie wyrzucić.
    • jasminowo Re: Smuto mi bo... 28.04.07, 10:47
      Współczuję... mam nadzieję, że ja się nie przejadę na moim byłym... też mówie na
      razie o nim tak jak Ty...
    • akacjax Re: Smuto mi bo... 28.04.07, 12:15
      Często postrzegamy m. w roli ojca przez różowe okulary. Wynajdujemy punkty potwierdzające nasze wyobrażenie roli ojca w ich zachowaniach i robimy za adwokatów...
      A rzeczywistość bywa inna.
      Po części niektórym panom szybko przychodzi -co z oczu to i z serca-nawet gdy chodzi o własne dziecko. A może to jest zasada?

      Może mniejsze dzieci gdy się przyzwyczają, że mają tylko jednego rodzica-mniej cierpią? Jeden z moich synów bardziej przezył nagły brak zainteresowania ojca, drugi mniej. Tylko ten drugi mówi-zawsze miałem jednego rodzica-mamę. ( a ojciec wyprowadził się tuż przed jego 18sad)

      Współczuję. Właśnie to jest najgorsze-biologia daje dziecko dwojgu rodzicom, cały proces wychowania tak zarządziła...a my ludzie...
      • jasminowo Re: Smuto mi bo... 28.04.07, 12:34
        A mnie wkurza to, że jest OK ojcem, nawet dość często, co drugi dzień całe
        popołudnie, co drugi weekend. Ale on się z nią bawi. Przychodzi i ma na to czas.
        Bo wszystko gotowe. Bo dziecko ubrane, dom posprzątany. Nie musi się zajmowac
        domem, nie musi ograbiać dziecka z czasu bo trzeba zrobić prasowanie albo
        pranie. a potem dziecko wyrasta w przekonaniu, że matka to jest wiecznie zajęta
        a tatuś - jest super- oj to jest dopiero tatuś.
        • misbaskerwill brrr! 30.04.07, 13:20
          jasminowo napisała:
          > A mnie wkurza to, że jest OK ojcem

          Hola, hola!

          > nawet dość często, co drugi dzień całe
          > popołudnie, co drugi weekend. Ale on się z nią bawi.

          To co? Ojciec nie zajmuje się dzieckiem - źle. Zajmuje się córką i też źle? To
          wyobraź sobie, że Ty się nagle zajmujesz cały czas córką - będzie lepiej?

          Czego oczekujesz? Że tatuś przyjdzie i zacznie prać i odkurzać?
          Jeśli masz konkretne oczekiwania odnośnie sposobu spędzania czasu z córką
          (sport, zajęcia fakultatywne), to mu po prostu powiedz.
          Na mój gust, to powinnaś się cieszyć, że masz co drugie popołudnie dla Siebie -
          a to, jak gospodarujesz ten czas zależy chyba tylko od Ciebie? wink
    • rozwodnica Re: Smuto mi bo... 28.04.07, 22:14
      Ech...
      To dołujące, ale teraz - po rozstaniu - z mojego ex wychodzą cechy, o które bym
      go nie podejrzewała. I w związku z ojcostwem i "tak w ogóle". Dziś po południu
      okazało się, że nieładnie potraktował moich rodziców, po prostu ich
      wykorzystał. Przykre to i smutne, coraz bardziej zauważam, że często go
      wybielałam. Chciałam widzieć świętego i widziałam. Dziś w pierwszym odruchu
      chciałam go bronić...dopiero po chwili dotarło do mnie, że nie muszę. I że
      zawsze to robiłam, sama przyczyniając się do budowania jego ołtarzyka.
      Oj głupia...
      Na razie nie potrafię sobie wyobrazić tego, że on odsuwa się od
      małego...którego szczerze kochał, opiekował się dosłownie od pierwszych dni jak
      niejedna matka. Ale jego zachowanie nie wróży nic dobrego. Czuję, że jeszcze
      wiele ciężkich chwil przede mną sad
    • oleander75 Re: Smuto mi bo... 29.04.07, 11:24
      mnie smutno, własnie dlatego, że tatus jest super, bo dzieciaki u niego tylko się bawią. nie sprzątają. moge jeść cały dzień frytki i popijać colą. a ja się czepiam - bo każę sprzątać,gotuję zdrową czerwoną fasolę i kaszę. Jesli stawiam im wymagania to słyszę - "tu jest głupio, ja bedę mieszkał z tatą, nie z tobą" u taty nie trzeba po sobie sprzątać. Jak jeszcze mieszkał z nami, to na moje polecenie posprzątania pokoju z zabawek dzieci usłyszały - "matka jest od sprzątania, zostawcie to".
      Jak na początku mówił młody (5 lat), że się wyprowadzi to było mi przykro. Teraz mówię - prosze się spakowac.I od razu im przechodzi. Za to nauczyły sie szantażować.
      Było mi smutno jak ex teściowa zarzuciła mi że nie dbam o dzieci, bo córka zachorowała w grudniu na zapalenie płuc, a synek ostatnio na uszy.
      Teraz jej zdanie mnie nie obchodzi, bo widze jaka jest zawistna i ile wpływu miało jej zdanie na nasz związek. A i tak moje dzieci chorują dużo rzadziej niz rówieśnicy.
      Tak jak Wy odkrywam teraz to skrywane oblicze exia. Potrafi nie płacić alimentów od lutego,- bo ja mam sobie poradzić, a on ma wydatki.Komornik wszedł mu na pensję, to chyba oczywiste!, jego złość sięgnęła zenitu. Ubrań tez im nie kupuje, po co, matka jest od tego.
      A zdrowe mają byc i już, jak chorują to znaczy że nie dbam o nie. Córka ma wadę zgryzu, aparat leży nie odebrany od lipca tamtego roku, bo kosztuje 500 zł, ale to nie jego kłopot tylko mój. Dzieci z matką, problem z głowy.
      Trzymajcie się ciepło
Pełna wersja