Refleksja na temat kobiecej natury :))))

12.05.07, 17:16
Oglądałem sobie własnie listę starych hitów i leciała całkiem sympatyczna piosenka "Walk Like An Egyptian" dość zapomnianej kapelki Bangles.
Ciekawostką tej kapelki było to, że tworzyły ją 4 kobiety, co jest ewenementem i rzadkością w świecie szołbiznesu (nasuwa mi się jeszcze tylko 4 Non Blondies) są oczywiście jeszcze Bananarama, Spice Girls, Destiny's Child ale to raczej nie zespoły tylko grupy wokalne.

Stąd właśnie pojawiło się pytanie, dlaczego zespół składający się z samych kobiet jest taką rzadkością??? Solistek jest całkiem sporo, ale to indywidualności, czasem niektóre grupy mają wokalistki, ale reszta zespołu to przeważnie faceci. Co decyduje o rzadkości takiego zjawiska jak grupa kobiet tworzących razem muzykę???

Może panie spróbują rzucić trochę światła na tą nurtującą mnie kwestię. wink))
    • amflandia Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 12.05.07, 17:22
      Patrz Mazurku a ja się ostatnio zastanawiałam, dlaczego jest tak mało kobiet -
      reżyserów smile).
      • z_mazur Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 12.05.07, 17:29
        Sztuka filmowa to specyficzna branża.
        Mocno jednak zdominowana przez dosyć konserwatywnych mężczyzn. Więc ta mała ilość kobiet reżyserów, aż tak bardzo mnie nie dziwi.

        Natomiast scena jednak jest miejscem, gdzie kobiety idą z mężczyznami już od dawien dawna łeb w łeb.
        Powiem nawet, że chyba kobiecość całkiem nieźle się sprzedaje więc nie ma tu takich "oporów".

        Jednak zespół (jak sama nazwa wskazuje) to już jednak trochę inna sprawa. To wspólne tworzenie, praca razem, wyjazdy w trasy koncertowe. Może tu tkwi sedno problemu...? smile))))
        • crazyrabbit Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 12.05.07, 22:47
          > Jednak zespół (jak sama nazwa wskazuje) to już jednak trochę inna sprawa. To
          ws
          > pólne tworzenie, praca razem, wyjazdy w trasy koncertowe. Może tu tkwi sedno
          pr
          > oblemu...? smile))))

          Czyzbyś sugerował , że wredne baby nie są w stanie fukcjonować razem jako
          zespół? Bo taka kobieca natura , że jesteśmy zazdrosne jedna o drugą i
          podkładamy sobie świnię?
          "Męska szowinistyczna świnia" z Ciebie Chłopaku....

          A może po prostu niewiele jest kobiet grających na perkusji , basie czy solówce
          i dlatego po prostu ciężko jest skompletować babski zespół... To chyba
          naprostsze wytłumaczenie tongue_out
          • z_mazur Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 12.05.07, 22:52
            crazyrabbit napisała:

            > "Męska szowinistyczna świnia" z Ciebie Chłopaku....

            Pewnie tak. smile)))

            > A może po prostu niewiele jest kobiet grających na perkusji , basie czy solówce

            Pytanie, dlaczego jest mało takich kobiet?
            Rozumiem jeszcze perkusję bo to wymaga wysiłku. Ale bas, czy gitara?
            • crazyrabbit Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 12.05.07, 22:56
              > > A może po prostu niewiele jest kobiet grających na perkusji , basie czy s
              > olówce
              >
              > Pytanie, dlaczego jest mało takich kobiet?
              > Rozumiem jeszcze perkusję bo to wymaga wysiłku. Ale bas, czy gitara?
              >
              Nie mam pojęcia uncertain
              • tricolour Brak muzycznej wyobraźni... 12.05.07, 23:01
                ... zresztą znacie jakąś kompozytorkę? Skłodowska?
                • akacjax a fe.... 12.05.07, 23:20
                  Wiele kobiet komponuje muzykę, jednak brak możliwości przebicia przez męski świat rządzący się stereotypami i broniący dostępu do pewnych sfer kobietom.........
                  Wrzuć sobie w google słówko: kompozytorka
                  • tricolour Wrzuciłem... 13.05.07, 00:02
                    ... no pojawiło się wiele linków - fakt.

                    Faktem jest też, że po wrzuceniu do Googli "zielone ludziki" dostałem 50200 linków.

                    smile)
                    • akacjax Re: Wrzuciłem... 13.05.07, 08:30
                      I podali nazwiska tych ludzików?
                      • tricolour Nie podali, ale za to... 13.05.07, 09:13
                        ... były podobizny.

                        smile)
                  • majkel01 Re: a fe.... 13.05.07, 10:08
                    osmiele sie z tym nie zgodzic. Jesli wlaczyc Vive, MTV czy np 4fantv czy tez
                    ..... (tu wpisac inna stacje muzyczna) zobaczyc mozna ze wiekszosc wykonawcow to
                    jednak kobiety (wzglednie faceci spiewajacy jak kobiety jak np. Tokyo Hotel czy
                    cala masa piskliwie spiewajacych facetow). Prawidlowosc te swego czasu zauwazyl
                    pewien zespol polski (skladajacy sie z facetow) smile)
                    Link do piosenki:
                    www.youtube.com/watch?v=UbkCq19kTzo
                    Link do textu piosenki:
                    teksty.org/b/bigcyc/swiatemrzadzakobiety.php
                    • z_mazur Re: a fe.... 13.05.07, 11:32
                      smile)))

                      No właśnie o to mi chodziło, kobiet w szołbiznesie jest mnóstwo, ale nie tworzą zespołów, jeśli już to grupy wokalne.

                      Może chęć błyszczenia i grania "pierwszych skrzypiec" uniemożliwia bycie "zwykłą basistką" w tle, w momencie gdy koleżanka robi szoł śpiewając.
                      • akacjax Re: a fe.... 13.05.07, 12:05
                        A może przeciwnie, mają dość siły by nieśc ciężar samodzielnych wystepów? Bądź dość wytrzymałości by grać w orkiestrze-nie zawsze pierwsze skrzypce?
                        A może po prostu jeszcze ta dziedzina nie jest dość sfeminizowana....wszak kobiety przełamują wiekowe ograniczenia jakie na nie nakładano...
                        A mężczyźni tylko się temu sprzeciwiają.

                        Nota bene niedawno przeczytałam o tym jak ponoć mężczyźni cichaczem wpływają na kierunki feministycznej walki....bardzo mnie to zaintrygowało...czyżby patryjarchat był nie do obalenia?
                        • tricolour Wiesz jak to jest z patriarchatem... 13.05.07, 12:26
                          ... matriarchatem i feminizmem?

                          Tak samo jak ze wszystkim innym. Z decyzją wiążą sie konsekwencje więc
                          zapraszamy do pracy w kopalni i w porcie jako spawacz. Za durnowaty kawał
                          dostaniesz w pysk tak samo jak sobie czasem dają niektórzy faceci. Znika pojęcie
                          np. gwałtu, bo trzeba było się bronić, a wcześniej pomysleć o konsekwencjach
                          noszenia krótkich spódniczek i dekoltów do ziemi...

                          Godzisz się na to?
                          • akacjax Re: Wiesz jak to jest z patriarchatem... 13.05.07, 23:04
                            Tak to jest jak się uważa, że to ma być urawniłowka...
                            • tricolour Nie urawniłowka, to co? 14.05.07, 10:01
                              To dośc ciekawe...
                              • akacjax Re: Nie urawniłowka, to co? 14.05.07, 10:52
                                Ja mam taką pracę, którą trudno wykonywać mężczyznom. Był kiedyś jeden, bardzo się starał, ale się zwolnił...pomijam inne przyczyny..ale twierdził, że bardzo trudno jest mu "ogarnąć" i robić tak wiele różnych rzeczy równocześnie.

                                Wśród mężczyzn też nie ma "urawniłowki"...bo jeden ma predyspozycje do tego, inny do czegoś innego...i twierdzenie, że jak chciałyśmy równouprawnienia to znaczy mamy robić to samo...a to nie o to chodzi.
                                • z_mazur Re: Nie urawniłowka, to co? 14.05.07, 11:16
                                  Dlatego w ogóle założyłem ten wątek.
                                  Jestem zwolennikiem równouprawnienia, ale nie w wersji "kobiety na traktory".
                                  Zarazem intrygują mnie różnice pomiędzy płciami. Nie da się przecież ukryć, że
                                  jesteśmy różni.

                                  Powiem szczerze, że najbardziej z udzielonych do tej pory odpowiedzi pasuje mi
                                  jednak trochę szowinistyczna teza odnośnie niechęci do bycia gdzieś w tle w
                                  momencie gdy koleżanka błyszczy.
                                  Nawet w Bangles podczas scen z koncertu widać było, wszystkie dziewczyny w
                                  równym rządku wzdłuż estrady, nawet perkusistka hasała z tamburynem. O żadnej z
                                  nich nie można by powiedzieć, że była frontmenką (womenką), ani że była w tle.
                                  • akacjax Re: Nie urawniłowka, to co? 14.05.07, 12:49
                                    Przecież to grupa męska zawsze ma swojego lidera.....Mężczyźni myślą, że my nie możemy znieśc konkurencji..ale grupa kobiet nigdy nie prowadzi konkurencji miedzy sobą...mężczyźni zawsze jakoś się licytują...( () taką rybę złapałem, a ja ( ) taką....) smile)))

                                    • z_mazur Re: Nie urawniłowka, to co? 14.05.07, 12:58
                                      Tak ale gdy lider zostaje już ustalony, to zespół jako taki, nie ma problemów z
                                      podporządkowaniem się jego przewodnictwu. Oczywiście do czasu kolejnych
                                      przetasowań, gdy przewodnictwo lidera w jakiś sposób zostanie podważone.

                                      Kobiety mają zawsze problem z wyłonieniem liderki.

                                      Hierarchia jako sposób na uporządkowanie stada wokół przewodnika jest dosyć
                                      charakterystyczna u stadnych ssaków. Chociaż oczywiście są gatunki (np. słonie)
                                      gdzie to samica przewodzi stadu.
                                      smile))
                                      • ivone7 Re: Nie urawniłowka, to co? 14.05.07, 13:45
                                        hihi i jak to w niebanalny sposob od kwestii muzycznych przeszlismy do
                                        zoologicznych..
                                      • ivone7 Re: Nie urawniłowka, to co? 14.05.07, 13:52
                                        aaa i uwazam ze od plci to nie zalezy tylko od charakteru..sa kobiety liderki,
                                        ktorym ciezko sie podporzadkowac...i mezczyzni..oraz tacy co nie lubia
                                        wychodzic przed szereg i wola wykonywac polecenia..
                                        choc moze z moich obserwacji wynika praca grupowa lepiej kobietom
                                        wychodzi..lepiej dziela obowiazki i zadania miedzy siebie..
                                        • akacjax Re: Nie urawniłowka, to co? 14.05.07, 23:44
                                          Post, ktory napisał z_ mazur jest najlepszym dowodem, że mężczyźni w ogóle nie rozumieją jak można żyć bez przywódcy...im się wydaje, że to jedyna metoda by coś szło sprawnie...hihi
                                          • z_mazur Re: Nie urawniłowka, to co? 15.05.07, 00:02
                                            Tak, bo przywódca ma wizję, kreuje i wyznacza cele, ciągnie za sobą grupę.
                                            Być może nie jest to konieczne, żeby coś szło sprawnie, ale napewno jest konieczne żeby szło do przodu.

                                            Da się żyć bez przywódcy, ale to będzie trwanie a nie rozwój.
                                            • akacjax Re: Nie urawniłowka, to co? 15.05.07, 00:08
                                              Demokracja, burze mózgów, negocjacje...to wszystko zakłada współdziałanie w wymyślaniu, podejmowaniu decyzji, kreowaniu...

                                              Lider ciagnie grupę za soba-gdy on jest mocny reszta słabsza. Równorzędne osoby współdziałaja, nie ciągają sięwink
                                              • ivone7 Re: Nie urawniłowka, to co? 15.05.07, 00:09
                                                tak i taki model mnie tez odpowiada...
                                              • z_mazur Re: Nie urawniłowka, to co? 15.05.07, 00:13
                                                Nie do końca się z Tobą zgodzę.
                                                Nawet w demokracji wskazani są liderzy. Nie chodzi mi o tyranów, którzy do swoich celów przekonują pięścią, ale takich przywódców, którzy swoją wizją są w stanie pociągnać za sobą grupę. Jeśli grupa zjednoczy się wokół takiego lidera to on wcale nie musi nikogo ciągnąć.

                                                Oczywiście pytaniem jest czy te wizje mają jakiś głębszy sens i cel, i czy tkwienie na etapie kamienia łupanego bez "mających cele" liderów nie byłoby korzystniejsze. smile)))
                                                • akacjax Re: Nie urawniłowka, to co? 15.05.07, 00:22
                                                  Nie chodzi o to, czy grupa zjednoczy się wokół pomysłu(Ty piszesz lidera...a w sumie chodzi o jego pomysł), ale jak rozwiąże własnie wprowadzanie pomysłu w życie. Mężczyźni wybiorą lidera, jeden drugiego o cokolwiek zapyta jak już nie będzie naprawdę umiał rozwiązać tego problemu(bo to jednak świadczy wg nich o pewnej słabości)...zapyta by dostać rozwiązanie, poradę.
                                                  Kobiety będą obgadywać każdy problem nie czując się gorsze, ze nie znaja rozwiazania. Usłysza wiele rad, a zrobią na koniec wg siebie.

                                                  Jesteśmy różni, tak bardzo, że ponoc ktoś miał pomysł, by uznać nas za dwa rózne gatunki! Jednak biologia jest nieubłagana...zna wiele przypadków tak dalece zróżnicowanych płciowo osobników jednego gatunku. I ciagle jesteśmy ludźmi...Dlatego "zasadY" społeczne jednak powinny dla nas być takie same.
                                                  • z_mazur Re: Nie urawniłowka, to co? 15.05.07, 00:33
                                                    Hmm, bardziej od pomysłu chodzi jednak o ideę. Niby to samo, ale jednak istnieje pewna różnica.

                                                    Mężczyźni mają potrzebę wyznaczania takich idei i dążenia do nich, i u przywódcy nie najważniejsze jest przedstawianie gotowych rozwiązań, ale umiejętność zarażenia innych wiarą w to, że idea jest osiągalna.
                                                  • ivone7 Re: Nie urawniłowka, to co? 15.05.07, 00:37
                                                    tak z mazur masz racje..zarazic idea innych...wykonawcow..splendor spadnie
                                                    tylko na zarazacza...i satysfakcja gwarantowana wlasciwie tylko jego..
                                                • ivone7 Re: Nie urawniłowka, to co? 15.05.07, 00:25
                                                  hmmm powiem tak, jasne ze wazne by byl ktos kto pokaze kierunek w ktorym mozna
                                                  pojsc..i z tym sie zgodze, o tyranii nie mowimy absolutnie ani o
                                                  wspolczesnosci..dywagujemy czysto teoretycznie..natomiast sposob w jaki do tego
                                                  celu dojdziemy powinien opierac sie na wspolpracy..i wtedy bedzie ok..kazdy
                                                  bedzie mial udzial w osiegnieciu celu..


                          • akacjax p.s. 13.05.07, 23:14
                            A co do prowokacyjności mini..odpowiem tak jak policjantka w Kryminalnych: Tri, czy gwałcisz każdą kobietę, która chodzi w mini?

                            • tricolour Nie oglądam głupich seriali... 14.05.07, 10:02
                              • akacjax Re: Nie oglądam głupich seriali... 14.05.07, 10:47
                                Nie skomentuję tego...
                                przeciez nie chodziło o oglądanie ale o taki zwrot...policja pyta sąsiadów o mieszkająca obok kobietę...(wiadomo, ze została zgwałcona), jeden z nich stwierdza..sama się prosila takimi ubraniami..a na to policjantka odpowiedziała tekstem, który przytoczyłam...

                                Pytam więc jeszcze raz...czy gwałcisz każdą kobietę, która nosi mini?


    • majkel01 Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 12.05.07, 23:59
      ja znam jeden zespol z samymi kobietami: Just 5 wink))
      I niech nikt nie mowi ze to byli faceci tongue_outP
      • kasiar74 Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 13.05.07, 00:09
        jak nie rzucasz paragrafami (a rzucanie oczywiście doceniamy, doceniamy) to
        całkiem dowciapny jesteśwink
      • sonrisa3 Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 15.05.07, 00:51
        majkel, ale masz fajną stopkęwink
    • emde74 Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 13.05.07, 22:12
      moim zdaniem kobieta lepiej prezentuje się w krótkiej spódniczce i staniczku
      poruszając biodrami czyli jak śpiewająca "frontłómenka" niż zakryta wielgaśną
      gitarą, która nic a nic nie dodaje jej seksapilusmile nie wspominając o basie...
      albo kontrabasie smile

      no i wyszło, że jako kobieta jestem męską szowinistyczną świniąsmile... grającą na
      gitarzesmile)))
      • ivone7 Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 14.05.07, 00:23
        no sorki...a perkusja??? przeciez tam by jej widac nie bylo...hihi
    • aron95 Bo z kobietami dogadać się nie idzie 14.05.07, 10:49
      Bo to jest tak ,że kobiety pogadać potrafią ale dogadać się już ciężko .
      Zawsze musi nad nimi panować jakis facet .
      A na pogaduchy to potrafią sie i umówić i przyjśc w różne miejsca .
    • tata_tomek Re: Refleksja na temat kobiecej natury :)))) 14.05.07, 12:53
      z_mazur napisał:

      > dlaczego zespół składający się z samych kobi
      > et jest taką rzadkością???

      Bo jak kilku facetów na estradzie ubierze podobne ciuchy to nic się nie dzieje,
      a jak jedna koleżanka z zespołu ośmieli się założyć taką sama albo choć podobną
      bluzeczkę jak ma inna, to zespół się rozpada na znak protestu...
      Trafiłem? smile
    • akacjax bardzo plusujesz tym, że chcesz poznać kobiety 15.05.07, 09:41
      " Jednak od początku świata mężczyźni nie maja pewności, czy dobrze rozumieja jej prawdziwa naturę. Czego kobieta naprawdę pragnie? Oto odwieczne pytanie, zagadka uczuć tkwiąca w dzikiej, nieodgadnionej naturze każdej kobiety."

      To cytat z mojej ulubionej książki "Biegnąca z wilkami" Clarisy Pinkoli Estes. podobno każdy mężczyzna, który chciałby poznać kobiety powinien to przestudiować(przeczytać ot tak się nie da...)

      p.s.
      zamieszczając to zdanie wg teorii Tri popełniłam przestępstwo, ponieważ wydawca napisał, że żaden fragment tego dzieła nie może być w jakiejkolwiek formie przytoczony, skopiowany, streszczony!!!!!
      Tak dokładnie pisze!
      Gdyby wydawcy naszych dzieł narodowych tak napisali-wielu uczniów by odetchnęło-zniknęły by cytaty, streszczanie nuczycielowi lektur...itp.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja