Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam...

13.05.07, 23:07
Po przeczytaniu wątku jarkoniego, chciałabym zapytać Was, drodzy forumowicze o
to jak wyobrażacie sobie w przyszłości imprezy, które będa świetem Waszych dzieci?
To zasadniczo pytanie do tych, którzy te dzieci wychowują, czyli głównie do pań.
Czy życzyłybyście sobie, aby na tych imprezach (bierzmowanie, ślub, wesele,
chrzciny wnuków) byli exowie?
Czy pozwolicie na to, aby na tych imprezach Wasi ex byli ze swoimi next?
Czy uważacie, że przy takich imprezach należy zapomnieć o dawnych urazach i
wznieść się "ponad"?
Pytanie jest o tyle istotne, że często właśnie na takie imprezy matki
konsekwentnie stawiają veto i wręcz grożą dzieciom, albo ja, albo on i jego
...... (tu można wstawić słowo które akurat przychodzi danemu osobnikowi na
myśl).
    • ivone7 Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 13.05.07, 23:17
      myslalam o tym od momentu kiedy my przestalismy istniec...
      ja wiem co zrobie..mloda zaprosi na komunie i swojego tate i jego rodzine, a
      jesli bedzie miala ochote to i next i swoja mala siostrzyczke przyrodnia..beda
      mieli ochote przyjda..nie to nie..mnie bedzie ciezko, ale zacisne zeby tylko i
      wylacznie dla mlodej, bo to bedzie jej swieto...z kolejnymi tak samo..
      poczestunek-obiad zorganizuje w knajpie, zaproponuje ex podzial kosztow..ja-
      moja rodzina, on-jego rodzina..mysle ze tak bedzie ok..
      • natasza39 Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 13.05.07, 23:24
        ivone7 napisała:
        >zaproponuje ex podzial kosztow..ja-
        > moja rodzina, on-jego rodzina..mysle ze tak bedzie ok..

        O widzisz, bardzo ważna kwestię poruszyłaś, o której nie napisałam wcześniej.
        Dla mnie oczywiste jest, ze takie "wspólne" imprezy powinny byc, rzecz jasna
        współfinansowane również ze strony exa.
        jeśli ten nie chce finansować takiej imprezy, to chyba naturalne jest, ze
        zapraszasz kogo chcesz.
        • ivone7 Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 13.05.07, 23:31
          tzn..ja zaprosze kogo chce i za to zaplace..mloda zaprosi tate, i jego rodzine
          i uwazam ze za tych gosci zaplacic powinien on...za przygotowaia, sukienke,
          buty itd...zaplace ja..ale moze zle to zaplanowalam..mam jeszcze czas, to
          dopiero za rok..
          • natasza39 Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 13.05.07, 23:33
            ivone7 napisała:

            > tzn..ja zaprosze kogo chce i za to zaplace..mloda zaprosi tate, i jego rodzine
            > i uwazam ze za tych gosci zaplacic powinien on...za przygotowaia, sukienke,
            > buty itd...zaplace ja..ale moze zle to zaplanowalam..mam jeszcze czas, to
            > dopiero za rok..

            Uczciwie zaplanowałaś, moim zdaniem.
    • aron95 Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 13.05.07, 23:21
      A ja zapraszałem i tak nie przyszla
      A nexta to ja z miła checia bym spotkał . ciągle mi ucieka
      • natasza39 Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 13.05.07, 23:26
        aron95 napisał:


        > A nexta to ja z miła checia bym spotkał . ciągle mi ucieka

        A ma powody?smile))
        Watek jednak jest o tym, czy spokojnie zniósłbyś obecność takiego nexa na imprezie?
    • crazyrabbit Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 13.05.07, 23:23
      Ojciec pozostaje ojcem. Uważam , że powinien być na imprezach ważnych dla
      dziecka , a jak już musi to niech ciągnie za sobą jakąś tam next. Bylebym nie
      musiała siedzieć za blisko niego.
      I to nie ja mam sobie życzyć , żeby był na tych uroczystościach , tylko
      dziecko. To jej/jego dzień i ono decyduje.
    • akacjax Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 13.05.07, 23:25
      Czy można odpowiadać na to pytanie dziś jeżeli dotyczy ono czasem odległej przyszłości? I tak wiele, łacznie z emocjami i nastawieniem do sytuacji może się zmienić?

      Niedawno przeżyłam jedną taką uroczystość syna, na której po raz pierwszy od roku spotkałam ex-m.
      Gotowałam się chwilami w środku, ale wytrzymałam, wszystko by syn był zadowolony.
      Generalnie ludzie są w stanie wytrzymać znacznie więcej niż im się to wydaje.
      • natasza39 Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 13.05.07, 23:30
        akacjax napisała:

        > Czy można odpowiadać na to pytanie dziś jeżeli dotyczy ono czasem odległej przy
        > szłości? I tak wiele, łacznie z emocjami i nastawieniem do sytuacji może się zm
        > ienić?

        No oczywiście nie zakładajmy sytuacji, że sytuacja się zmieni na tyle, ze ex
        wywinie numer niewybaczalny (np. będzie odsiadywał wyrok za zabójstwo ex
        teściowej), albo zejdziecie się z ex ponownie.
        Piszmy o emocjach na dziś.
    • anja_pl odpowiadam: 13.05.07, 23:44
      zastanawiałam sie nad tym długo i cały czas miałam argumenty za i przeciw,
      w końcu ex'a nie zaprosiłam na przyjęcie do domu,
      poczuł się urażony, dowiedziałam się, że jestem egoistką...
      ale od września, gdy zotał poinformowamy o komunii, gdy jeszcze był moim mężem,
      do dnia dzisiejszego, nie spytał mnie ani razu czy potrzebuję pomocy w
      przygotowaniach, poczuwa się do bycia ojcem tylko jako gość na przyjęciu, tak
      to odbieram...
      wg mnie gdyby naprawdę poczuwał się do bycia ojcem, sam by zaoferował swą
      pomoc, ja już go o nic nie poproszę, za dużo prosiłam, już nie chcę...

      no cóż pewnie dla dobra dzieci i byc może nawet mojego, zostawił nas,
      a teraz wspaniałomyślnie pozwala mi rozwijać się, doskonalić umiejętności
      pokonywania trudności i radzenia sobie ze wszystkim, a ja go o egoizm
      podejrzewałam
      • natasza39 Re: odpowiadam: 13.05.07, 23:49
        No dobrze anju. Rozumiem Twoje emocje.
        Ale co na to dziecko? Nie pytało dlaczego taty nie ma na jego przyjęciu?
        Powtarzam, ze rozumiem Twoje emocje, ale czy potrafiłabyś zaprosić go do domu,
        gdyby dziecko Cię o to prosiło?
    • cathy_bum Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 14.05.07, 01:38
      Obecność exa na wszelkich imprezach córki uważam za oczywistą. Zresztą dla jej
      dobra nie skaczemy sobie do gardeł i potrafimy nawet herbatę razem wypić. W
      kwestii ewentualnej pomocy ex w organizacji i finasowaniu takiej imprezy -
      sądzę, że mogę na niego liczyć. Zapraszam go również na zawody sportowe,
      przedstawienia szkolne itp.

      Kwestia next jest bardziej skomplikowana. Po pierwsze moje dziecko jej (ani
      przyrodniego rodzeństwa, którego istnienie całkiem niedawno wyszło na jaw)na
      razie nie zna - decyzja jej taty. Po drugie next nie jest dla mnie rodziną
      Młodej, więc jej obecność na rodzinnych uroczystościach niejako z "urzędu"
      uważam za zbędną. Zakładam jednak, że gdyby Młoda zapałała gorącą sympatią do
      macochy, to wzięłabym to pod uwagę. Ja jako ja nie mam ochoty na żadne kontakty
      z tą kobietą i mam do niej żal o parę rzeczy. Choć tak naprawdę dociera do mnie
      coraz wyraźniej, że ex przez kilka lat rolował nas obie (prowadził życie
      równolegle) i zapewne wersja, którą jej sprzedawał na temat naszych relacji
      mogła wpłynąć na jej postępowanie. Jednak nie mam ochoty jej poznać w
      najbliższym czasie, dopóki negatywne emocje są jeszcze dość żywe - choćby
      dlatego, że mogłabym zachować się głupio i potem tego wstydzić. Nie mam
      zadatków na świętą, a takie kontakty byłyby dla mnie bardzo bolesne -
      przynajmniej w tej chwili. Jeśli jednak dziecko nawiąże na tyle dobre relacje z
      next, że zechce ją widzieć obok siebie w gronie rodziny podczas swojego święta -
      zacisnę zęby i będę miła. Stawianie veta albo ja albo on i next uważam za
      walące najbardziej w dziecko. Dorośli wzruszą ramionami albo się wyżalą na
      forum, a potomstwo będzie mocno rozdarte.
      • cathy_bum Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 14.05.07, 01:52
        Oczywiście mówię o sytuacji obecnej, kiedy dziecko nowej rodziny exa nie zna, a
        i rany są dość świeże. Zakładam, że do czasu, kiedy Młoda do ślubu będzie szła,
        dawno się wygojąsmile Nie przypuszczam, że staniemy się jedną wielką kochającą
        się rodziną. Bez przesady. Ale i w biologicznej rodzinie mam parę ciotek, za
        którymi nie przepadam (i wzajemnie), a jednak weselne flaczki potrafimy zjeść
        przy jednym stole, nie dziabiąc się widelcem po tętnicachwink
      • z_mazur Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 14.05.07, 07:49
        Bawi mnie trochę pisanie kobiet o "zaciskaniu" zębów w konteście kontaktu z
        next.
        Moja żona mieszka z córką i ze swoim nowym facetem. Jak w takim razie np. ja
        mógłbym traktować jego obecność jako zbędną????

        Oczywiście, że next nie jest rodziną, podobnie jak teściowie, szwagrowie i
        szwagierki, ale, zakładając formalność związku, jest powinowatym jako ojczym
        czy macocha. Mało sympatycznie to brzmi, ale często sobie to powtarzam, może
        kiedyś dotrze. smile))
        • akacjax Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 14.05.07, 09:54
          W ogóle nie wiadomo jakie uczucia by Tobą kierowały gdyby córka mieszkała z Tobą, a chodziłoby o zaproszenie nexta..np. na komunię.

          Jednak inne zasady dotyczą poszczególnych uroczystości. Inaczej zaprasza się na ślub inaczej na komunię.

          Ja na razie jestem o tyle w luksusowej sytuacji, że jedyną osobą z rodziny ex-m., z którą mam marny kontakt jest on sam. (chyba rodzina też ma z nim marny kontakt...) Z resztą mogłabym konie kraśćsmile
        • cathy_bum Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 16.05.07, 00:15
          Inna jest trochę sytuacja, kiedy ojczym/macocha, z dzieckiem na stałe mieszka -
          czy nam się to podoba, czy nie. Uważam, że next może stać się kimś na tyle
          bliskim dziecku, by uczestniczyć w ważnych okazjach z jego życia. Znam wiele
          takich przypadków zresztą. Ale za samo bycie next fanfary się nie należą.wink
          Dużo zależy od elementarnego poczucia taktu - po obu stronach. Rozstania
          wywołuja przecież morze emocji, zwykle tych negatywnych. Mnie na przykład
          przerażałoby, gdyby ktoś teraz kazał mi usiąść przy jednym stole z prawie ex i
          jego partnerką i zgodnie raczyć się barszczykiem. Mam nadzieję, że nie
          rozpłakałabym się, choć było by mi ciężko. Wątpię, żebym sobie pozwoliła na
          jakieś sceny gorszące. Mogę do next żywić rozmaite uczucia, dalekie od
          przyjaznych. Ale w końcu to dla mnie obca osoba i nie z nią się rozstałam.
          Jednak taka scena byłaby dla mnie bardzo bardzo trudna do zniesienia. Stąd
          tekst o zaciskaniu zębów smile
    • menab Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 14.05.07, 07:49
      W zeszłym roku miałam komunię córki.W przygotowaniach jej tatuś nie
      uczestniczył, dostał zaproszenie, ale się obraził, gdyz nie zaprosiłam nikogo z
      jego rodziny.A to z tej przyczyny, że utrzymywaliśmy kontakty z jego rodziną
      raczej sporadycznie, no i On nie dołożył złotówki do tej uroczystości.Gdyby
      chciał to na pewno bym zaprosiła jego braci, ale nie wykazał kompletnie
      zainteresowania, a potem najwygodniej i chyba najzręczniej mu było się
      obrazić.I do kościoła też nie przyszedł.
    • finnes Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 14.05.07, 08:34
      witam,
      Ja sama jestem dzieckiem rozwiedzonych rodziców i na każdą uroczystość czy
      święta muszę się nieźle nagimnastykować, z którym z nich je spędzę. Niestety
      mój ojciec wyznaje zasadę - skoro jest rozwód to na amen i nie wyobraża sobie
      usiąść przy jednym stole ze swoją byłą. To okropne, przez to nie lubię świąt. I
      naprawdę nie chcę, żeby moja córka też przez to przechodziła. Nie mam żadnego
      powodu, żeby na różnych uroczystościach nie widywać mojego przyszłego byłego
      męża.
      • to.ja.kas Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 14.05.07, 16:24
        Dla mnie to abstrakcyjna sytuacja, bo tatus nie kwapi sie w jakiejkolwiek
        formie utrzymywać kontakt z Mała...Mała skonczyła 15 lat, do czasu jej
        ewentualnego ślubu (jesli tak zwariujetongue_out) jeszcze troche czasu mysle. Jak
        zaprosi tate, to niech przychodzi i z nowa kobieta jesli ma , z dziecmi,
        kochanka, kim chce. Warunek - maja sie zachwoywac tak by nie zrobic przykrosci
        mojej Małej, ani nie przynieść jej wstydu. Mało mnie to wzrusza po tylu latach,
        bac sie go przestałam, bez problemu będę go znosic i nawet będę urocza i
        miła....z pełna staysfakcja, że Mała jest takim cudownym dzieckiem (młodą
        kobieta, fajna babka - wstawi sie co będzie pasować smile )
    • maza15 Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 14.05.07, 21:06
      Nie wiem jak będzie kiedyś.Córka ma komunię za dwa lata,więc mogę napisać jak
      widzę to dziś.
      Nie wyobrażam sobie,by mogło w takim dniu zabraknac Jej ojca.
      Babci i dziadka ze strony ojca również,zawsze pamietają o drobnych
      uroczystościach naszych dzieci.Dalsza rodzina jego też utrzymuje z nami kontakt.
      Ale na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie,by na taką uroczystośc przyszedł z
      jakaś next.Zresztą znam go, i wiem,że nigdy by tego nie zrobił.Nie przyszedł,by
      do nas z nową kobietą.
      Ale wszystko może się zmienić.Napisałam jak to widze teraz.
    • kruszynka301 Re: Zainspirowana watkiem jarkoniego, pytam... 16.05.07, 09:38
      Nie uważam ani exa, ani jego żony i dzieci za rodzinę, dlatego nie myślę ich zapraszać na komunię, którą w całości płacę ja. Ex pojawia się w życiu córeczki raz na 2 tygodnie, i to wystarczy.
      Jeśli będę chcieć, przyjdą do kościoła (chociaż wątpię). To samo dotyczy innych uroczystości.
      • tricolour Ejże, ejże... 16.05.07, 09:48
        Komunia to nie jest Twoje święto. Poza tym były mąz to rzeczywiście dla Ciebie
        nie rodzina, ale jak najbardzej rodzina dla Twojego dziecka - ojciec. Powiem
        więcej - Twój nowy facet to w istocie żadna rodzina dla dziecka.

        Poza tym skoro używasz kwestii finansowej do argumentacji nie zapraszania ojca,
        to wygląda, że ta kwestia ma wielkie znaczenie.
        • to.ja.kas Re: Ejże, ejże... 16.05.07, 15:25
          I tu zgadzam sie z Tri....
        • kruszynka301 Re: Ejże, ejże... 16.05.07, 17:53
          Ojcem jest ktoś, kto wychowuje, a nie ktoś, kto odchodzi i zostawia 3-tygodniowe niemowlę, a później praktycznie nie ma z nim kontaktu.
          Nie zamierzam psuć ani sobie, ani mojej rodzinie uroczystości widokiem eksa.

          Co do kwestii finansowych - policz sobie: eks + jego żona + 3 dzieci = 5 osób * 100 złotych..... Może dla Ciebie 500 zł to jest nic, ja jednak nie zamierzam ich finansować.
    • misbaskerwill ciarki po plecach exa przechodzą... 16.05.07, 18:34
      > Czy życzyłybyście sobie, aby na tych imprezach (bierzmowanie, ślub, wesele,
      > chrzciny wnuków) byli exowie?

      Pierwsze, co pomyślałem...
      Jeśli "mamusia" ma decydować, kto będzie na ślubie dziecka/weselu/chrzcinach
      wnuków, to serdecznie współczuję jej dziecku.
      No chyba, że te wnuki się pojawią jak dziecko mamusi będzie miało 14 lat...ale i
      tak współczujęwink

      Na ślub może przyjść każdy z ulicy, co dopiero ojciec nowożeńca... chyba, że
      exia zabarykaduje wejściewink.

      Jeśli chodzi o wesele, to zbytnie ingerencje w liście gości przez rodziców, choć
      nagminne są chyba niestosowne...
      Jeśli chodzi o chrzciny wnuków, to niech babcia się cieszy, jeśli sama zostanie
      zaproszona... różnie bywa.

      Tu dochodzimy do sedna. W prawidłowym wychowaniu dziecka chodzi o to, by jak
      najszybciej mogło ono podejmować samodzielne (i, daj Bóg, właściwe i mądre) decyzje.
      I niech samo podejmie decyzję, czy chce znać własnego ojca - to chyba jedna z
      tych decyzji, za wyręczenie w której, matka może zostać zasłużenie znienawidzona...

      Na koniec - bonussmile - piosenka prawie na temat (Pearl Jam, Alive):

      Son, she said, have I got a little story for you
      What you thought was your daddy was nothin but a...
      While you were sittin' home alone at age thirteen
      Your real daddy was dyin', sorry you didn't see him, but I'm glad we talked...

      Oh, she walks slowly, across a young man's room
      She said Im ready...for you
      I can't remember anything to this very day
      'cept the look, the look...
      Oh, you know where, now I can't see, I just stare...

      Is something wrong, she said
      Well of course there is
      You're still alive, she said
      Oh, and do I deserve to be
      Is that the question
      And if so...if so...who answers...who answers...

      I...I...but I'm still alive

      www.youtube.com/watch?v=e_LQU2-GOXY
Pełna wersja