Dodaj do ulubionych

Bo nie było w was miłości

21.05.07, 12:26
Od konfesjonału wróciła koleżanka cała we łzach.usiadłysmy w ławce.Patrzyłam
na nią.Po minie nie widać było, żeby otrzymała wsparcie duchowe -gorzko
płakała. Potem spojrzała przed siebie i wychlipała "... bo nie było w was
miłości.."
Obserwuj wątek
    • pszczolkalodz Re: Bo nie było w was miłości 21.05.07, 14:32
      ej, nie wierze!! Dziwny ten ksiadz, trza go olac. We mnie jak w wiekszosci z
      nas tej milosci bylo bardzo duzo, czasami nawet teraz kochamy mimo rozwodu,
      ponizenia i calej tej przeszlosci. Czasami "po" mozemy miec takie mysli ze
      teraz to zwiaze sie z kims z "rozsadku" czego jestem przeciwnikiem i emde74
      tez takie myslenie "wybije" z jej blad glowki, haha bidulce sie o 6 rano
      obrywalo wlasnie za takie podejscie, ale emde74 glowa do gory damy rade. Ja mam
      wiare, starczy jej dla nas dwochsmile). Bo przeciez sa jeszcze normalni faceci,
      ktorzy umieja kochac i chca byc kochani. A kolezance wytlumacz ze to ksiadz ma
      w sobie malo milosci do blizniego nie ona, no coz trzeba mu wybaczyc ksiadz to
      w sumie tez facet haha. Trzeba podniesc glowe i isc do przodu.... Powodzenia
          • marieta_makieta Re: O to mi chodzi... 22.05.07, 00:25
            No to mogę Cię uszczęśliwić. Swego czasu poradziłeś mi, żebym przed decydującą
            rozmową z mężem wypisała sobie na karteczce co chcę powiedzieć. NA początku
            wydało mi się to głupie, ale w końcu to zrobiłam. Napisałam i trzymałam kartkę
            pod ręką i czułam się naprawdę pewnie w czasie rozmowy. NIe musiałam kartki
            wyciągać, ale sam fakt, że sobie wszystko wypisałam sprawił, że poczułam się
            dobrze przygotowana i spokojniejsza. NO. Dzięki stary
    • nangaparbat3 Re: Bo nie było w was miłości 21.05.07, 20:19
      a ja myslę, ze ksiądz powiedział prawdę - jesli milość definiować za apostołem
      Pawlem, na przyklad, to kto z ręka na sercu powie: tak, we mnie była taka
      miłość?
      Tylko ze niedostatek takiej milosci nie powinien byc zarzutem. Bo do niej sie
      idzie powoli i z wielkim trudem, nawet jak sie jest księdzem.
      • ka-aktus Re: Bo nie było w was miłości 21.05.07, 22:06
        Ten kaznodzieja ma rację.

        Gdyby była miłość między małżonkami (Oboje muszą miłować) - nie byłoby
        rozwodów. Bo i po co!

        Gdyby między ludźmi była miłośc nie byłoby zawiść, zazdrości, wojny,
        nienawiści...

        Co by było?

        Nuda?
              • scriptus Re: Nie, nie nuda... miłość po prostu... 21.05.07, 23:41
                Wrrrr. miłości zabrakło... ksiądz miał rację.
                Nawet do mnie przez trzecią rękę tym trafił.
                No, co z tego, że jedno kocha, drugie kocha, jak na innych falach nadają, nie ma
                "hendszejku", nie ma transmisji, pakiety nie przechodzą, zatem , nie ma miłości
                między nimi. Tak mi to, głupiemu inżynierowi, zaiskrzyło w głowie...
                Ksiądz miał rację, płacz nie pomoże, jak łącze źle zaprojektowane i nie ma
                miłości n\między nimi, między nami.... i w ogóle. Sam nie wiem. Jestem
                sfrustrowany. Co z tego, że ksiądz miał rację, jak nikomu tym nie pomógł. Ją
                doprowadził do płaczu, Inseq do współczucia a na końcu mnie do frustracji. W
                końcu wyjdzie na to, że i Tri ma rację...
        • pszczolkalodz a ja sie nie zgadzam 21.05.07, 23:49
          bo we mnie milosc byla, ogromna i to jest fakt! i nawet ksiadz mi tego nie
          zabierze, dalej uwazam ze w nim to znaczy w ksiedzu nie bylo milosci do
          blizniego czyli do tej dziewczyny. Nie wiemy jakie byly przyczyny rozwodu moze
          mial powid tak powiedziec moze patrze ze swojej strony, ale jak ja bylam u
          spowiedzi to ksiadz powiedzial ze ma nadzieje ze znajde jeszcze na swojej
          drodze takie czlowieka ktoremu bede chciala zaufac, ktoremu na nowo pokocham.
          Fakt spowiedz trwala przeszlo godzine, ale NIE ZGODZE SIE W MOIM NIE BYLO
          MILOSCI przynajmniej z mojej strony!! wiec niech ten ksiadz sie buja. Nie jest
          dla mnie autorytetem w tych sprawach!!! The end
              • tricolour To zależy... 22.05.07, 08:37
                ... czy ten ksiąz powiedział prawdę, czy tylko obraził. Nie podejrzewam, że
                zwyczajnie obraził, a podejrzewam, że powiedział nielubianą i niechcianą prawdę,
                która tak dotknęła. Zresztą rzeczy nieistotne i nieprawdziwe nie mają mocy
                wyciskania łez.
                • tata_tomek Re: To zależy... 22.05.07, 08:51
                  tricolour napisał:

                  > Zresztą rzeczy nieistotne i nieprawdziwe nie mają mocy
                  > wyciskania łez.

                  Gdyby tak było, to skąd łzy i cierpienia ofiar przemocy psychicznej? Tzn. tych,
                  którzy wysłuchują nawet nie obelg i wyzwisk, ale "zwykłych" - poniżających i
                  przykrych rzeczy od swych współmałżonków, partnerów czy rodziców? A przecież te
                  słowa to nieprawdziwe a co za tym idzie - nieistotne rzeczy...
                  • z_mazur Re: To zależy... 22.05.07, 08:59
                    To nie do końca tak.

                    Sprawca przemocy psychicznej mówi rzeczy nieprawdziwe, ale dla ofiary przemocy
                    one są istotne. Dlatego bolą i zadają rany.

                    Gdyby ofiara miała wysoką samoocenę i poczucie wartości to te nieprawdziwe
                    rzeczy spływałyby po niej jak woda po gęsi i nie mogłyby jej dotknąć.
                    • libra22 Re: To zależy... 22.05.07, 09:05
                      I tu Tri ma rację; reagujemy tak emocjonalnie wtedy, gdy czyjes słowa dotykaja
                      naszych bolączek, czegoś o co sie podejrzewamy, a nie zdajemy sobie swiadomie
                      sprawy, spychamy to głeboko. Niech kolezanka może przyjrzy się sobie: czemu tak
                      zareagowała, z czym ma problem i sprobuje go jakos oswoić.
                      Mnie ksiądz potraktował brzydkim słowem, a...nie płakałam (może powinnam
                      cholera?winksmile
                      • pszczolkalodz Re: To zależy... 22.05.07, 09:15
                        no to ja mam niska samoocene bo mnie zawsze bola rzeczy nieprawdziwe. I jesli
                        mi ktos zarzuci ze nie bylo we mnie milosci to tez bym sie poplakala moze
                        bardziej ze zlosci, ale nie kazdy musi byc taki ja. Ta kolezanka, o ile sie nie
                        myle na "swiezo" poszla do spowiedzi jej psychika byla mocno nadwyrezona. Wiec
                        miala prawo tak zareagowac. Nie bola was jakies nieprawdziwe historie?
                        pomowienia? klamstwa? za szybko wyciagane wnioski? dziwie sie bo mnie bola czy
                        to znaczy ze mam niska samoocene, eee nie sadze
                          • pszczolkalodz Re: Ciekawe dlaczego ze złości... 22.05.07, 11:05
                            bo jesli kochasz miloscia bezwarunkowa, bo jesli robisz "wszystko" a to slowo
                            jest do granic wypelnione w swej pojemnosci. Jesli chowasz do kieszeni siebie,
                            swoje "ja" swoj kregoslup moralny bo kochasz i chcesz ratowac zwiazek.To jak
                            uswiadamiasz sobie ze nie warto, ze to "wszystko" co przeszedles ten bol jest
                            niewazny to wzbiera zlosc, ludzka reakcja. I jesli ksiadz by mi powiedzial ze
                            nie bylo milosci to:
                            - dzisiaj bym sie poplakala ze zlosci bo wiem ze to nie prawda
                            - wczesniej bym sie poplakala bo bym w to uwierzyla bo bylam rozsypana na
                            milion czateczek
                            wiec dlatego taki moj wywod, zeby dziewczyna to olala bo pewnie byla w 2
                            sytuacji.
                            Macie racje czasami prawda boli, ale czesciej sie idzie do ksiedza jak do ojca
                            zeby przytulil, pocieszyl nic wiecej. Pozniej moze bawic sie w swoje prawdy,
                            kiedy psychicznie jestesmy na to gotowi. Ech ale sie rozgadalam
                            • tricolour Ty to nazwywasz miłością? 24.05.07, 15:00
                              "Jesli chowasz do kieszeni siebie, swoje "ja" swoj kregoslup moralny bo kochasz
                              i chcesz ratowac zwiazek" - to dla Ciebie jest miłość?

                              Bo dla mnie jest to głupota albo choroba. W każdym razie za nic nie chciałbym
                              być z kobietą, która tak się zachowuje...
                      • marie.walewska Re: To zależy... 22.05.07, 10:26
                        Tak sobie przypominam jak ja reagowalam na "swiezo" po rozstaniu. Bylam tak obita i obolala
                        psychicznie, ze do placzu byla mnie w stanie doprowadzic nieuprzejma urzedniczka. I mysle, ze
                        gdybym uslyszala takie slowa w konfesjonale to tez bym sie poplakala - nie ze zlosci, ale z zalu, z
                        poczucia straty i porazki i z bolu, bo w moim malzenstwie nie dostalam milosci.
                        No coz jak juz gdzies cytowalam slowa bardzo madrego zakonnika "powolanie nie chroni przed
                        wrodzona glupota", a wielu ksiezy nie ma nawet podstaw psychologii i w dodatku nie chce im sie
                        zastanowic nad konkretnym przypadkiem sad Na szczescie nie wszyscy. Moja przyjaciolka w ostrej
                        depresji trafila do konfesjonalu... (Ci ktorzy przezyli moga sobie opowiedziec, Ci co nie przezyli sobie
                        nie wyobraza), a ksiadz wysluchal i w ramach pokuty kazal jej przychodzic do siebie co tydzien z
                        "pozytywnym rachunkiem sumienia" Co dobrego ja spotkalo, co zrobila, gdzie sa jasne punkty w jej
                        zyciu. A po 2 tygodniach dal jej nr telefonu do kliniki leczacej depresje, gdzie jej w miedzy czasie
                        miejsce zalatwil. To byl fachowiec i madry czlowiek w konfesjonale, ale takich i w zyciu i w kosciele nie
                        ma wielu.
                        Tri ma racje, ze czasem dobrze dostac kopa i uslyszec bolesna prawde, bo to pozwala wzrastac i sie
                        rozwijac/zmieniac, ale nie wtedy kiedy czlowiek jest w kompletnej rozsypce i nie ma sily na codzienne
                        proste sprawy, kiedy boli go wszystko.
                        • tricolour Jest pewien drobny problem... 24.05.07, 14:55
                          ... otóż człowiek w kompletnej rozsypce nie ma tego wypisane na czole, a wielu
                          nawet udaje, że jest OK. W takiej sytuacji traktuje się gościa normalnie, bo jak
                          go traktować inaczej skoro wygląda na normalnego.

                          Mówiąc inaczej - człowiek w kompletnej rozsyce idzie do psycholga, a nie do
                          konfesjonału.
                          • lilyrush Re: Jest pewien drobny problem... 29.05.07, 11:22
                            "Mówiąc inaczej - człowiek w kompletnej rozsyce idzie do psycholga, a nie do
                            konfesjonału."

                            Człowiek w kompletnej rozsypce nie idze nigdzie...bo nie jest w stanie
                            Wiem, bo przeorobiłam. Mnie do lekarza pierwszy raz zawiozła i do gabientu
                            wrzuciła przyjaciólka. I to do psychiatry, bo dopóki jako tako nie ustawii mnie
                            do oddychania lekami to i tak nie byłam wstanie gadać z jakimkolwiek
                            psychologiem
                    • akacjax Re: Cierpienie jest jak najbardziej realne... 22.05.07, 11:28
                      również wtedy, gdy deklaracja: "kocham cię" jest pusta. To cierpienie duszy.

                      Rozważając słowa księdzia: nie było w was miłości...od razu drażni mnie, że oceniło ich razem a i do tego jakby osobno-bo usłyszała to tylko ona.
                      Gdyby te słowa powiedział parze..miałyby trochę inne zabarwienie.

                      A płacz?-emocje znalazły piękne ujście.
                    • tata_tomek Re: Cierpienie jest jak najbardziej realne... 24.05.07, 09:49
                      tricolour napisał:

                      > co rozumiesz pod pojęciem "zwyczajne słowa poniżające"...

                      Przemoc psychiczna bez używania "słów powszechnie uważanych za obelżywe". Pozwól
                      że przypomnę niektóre formy przemocy psychicznej (źródło:

                      www.niebieskalinia.pl/new_pages.php?new_pagesid=33
                      )
                      to te z plusikiem, i od razu ich "zastosowanie w praktyce", to te z gwiazdką

                      +karanie przez odmowę uczuć, zainteresowania, szacunku,
                      * teksty żony: że też ciągle musze z toba żyć, mam dość życia z tobą, patrz
                      córeczko jak się musimy z nim męczyć"
                      * kiedy jakieś 2 lata temu trafiła mnie jednocześnie angina i zapalenie stawów
                      (kto miał ten wie co to za mieszanka), usłyszałem od żony tylko "Nie myśl, że w
                      tym domu ktoś się będzie nad tobą litował". Na szczęście lekarstwa wykupiłem po
                      drodze od lekarza...

                      + stała krytyka,
                      * np. pod nieobecność żony i córki udało mi się posprzątać mieszkanie a raczej
                      dostępną mi część. Po powrocie usłyszałem (córka też) "no tak, siedzi sam w domu
                      i palcem nie kiwnie, nic nie posprząta, nic nie zrobi, wszystko muszę sama..."

                      + izolacja społeczna (kontrolowanie i ograniczanie kontaktów z innymi osobami),
                      * to akurat wymuszone przez sytuację: nie zaproszę do domu znajomych ani dalszej
                      rodziny bo nie mam pewności czy żona ich nie potraktuje słowami uważanymi za
                      obelżywe (to już przerabiałem) lub czy nie zacznie czymś w nich rzucać

                      + degradacja werbalna (wyzywanie, poniżanie, upokarzanie, zawstydzanie),
                      * nawet nie trzeba wyzwisk; wystarczy np. że upuszczę coś czy np. strącę ze
                      stołu książkę, żonie nie wystarczy stwierdzić "ty gapo", wygłosi tyradę
                      skierowaną do córki "No popatrz on potrafi tylko niszczyć czy rozwalić, nie
                      można mu nic dać do ręki..." i tak parę minut
                      * mówienie i nauczanie dziecka, że o tacie mówi się tylko "on", "jego", "powiedz
                      mu", "niech on...", a nie "tata", "tatuś" czy podobnie
                      * dziecko zostało nauczone, że nie wolno dotykać pościeli taty (bo "można się
                      zarazić brzydką chorobą"), że korzystać z sedesu można z podkładką higieniczną
                      ("bo on też z niego korzysta")

                      Podsumowując:

                      > rzeczy nieistotne i nieprawdziwe nie mają mocy
                      > wyciskania łez.

                      _Pojedynczo_ - rzeczywiście nie, można je olać lub się z nich pośmiać. Jednak
                      powtarzane wielokrotnie (nawet przez lata) i/lub obliczone na zmianę stosunku
                      dziecka do rodzica na negatywny - stają się istotne. Tylko że u jednej osoby,
                      "słabszej psychicznie" mogą to być łzy żalu nad samą/samym sobą lub cichej
                      rezygnacji, a u kogoś "twardszego" lub bardziej gwałtownego - łzy wściekłości,
                      która może spowodować działania odwetowe, typu "obraza za obrazę", "wyzwisko za
                      wyzwisko"; w obu przypadkach kiedy dziecko /dzieci na to patrzą, to dostają taki
                      wzorzec funkcjonowania rodziny, że lepiej nie mówić.
                      Zresztą - co ja będę więcej pisał, przecież to ogólnie znane rzeczy.

                      Odpowiedziałem dostatecznie wyczerpująco? smile
                        • z_mazur Re: Cierpienie jest jak najbardziej realne... 24.05.07, 13:54
                          A co mógł zrobić???
                          Rozwiódł się.

                          Wyobrażasz sobie w polskich realiach złożenie w takiej sytuacji doniesienia o
                          popełnieniu przestępstwa przez jego żonę?

                          Przecież policjanci chyba by umarli ze śmiechu.

                          Polski system prawny jeśli chodzi o przemoc domową dostrzega tylko kobiety jako
                          jej ofiary.
                          • tata_tomek Re: Cierpienie jest jak najbardziej realne... 24.05.07, 14:30
                            z_mazur napisał:

                            > A co mógł zrobić???
                            > Rozwiódł się.

                            Nie rozwiodłem się (a przynajmniej jeszcze nie). Przedstawiłem się w wątku dla
                            nowych (kilka postów pod rząd):

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=59123517&a=59585422

                            Większa część historii jest opisana tu:

                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=568&w=19510763&a=19510763

                            > Wyobrażasz sobie w polskich realiach złożenie w takiej sytuacji doniesienia o
                            > popełnieniu przestępstwa przez jego żonę?
                            > Przecież policjanci chyba by umarli ze śmiechu.

                            Policjanci nie umarli, ale ponformowali mnie, że "awantura domowa" to jest dla
                            nich dopiero jak krew się leje i sprzęty fruwają, a my powinniśmy sobie usiąść
                            przy kawie i się dogadać.
                            Przy drugiej interwencji powiedzieli, że w obrębie mieszkania to lokatorzy mogą
                            sobie robić co chcą, co innego gdyby żona nie chciała mnie wpuścić do mieszkania.
                            • z_mazur A mnie to jakoś nie pasuje 24.05.07, 14:48
                              Jak facet stosuje przemoc, to wiadomo, że po prostu jest takim wstętnym typem,
                              a jak kobieta, to od razu doszukuje się w tym choroby psychicznej.

                              To może załóżmy od razu, że faceci stosujący przemoc to też chore osoby i nie
                              ponoszące odpowiedzialności za swoje czyny.

                              Przemoc to przemoc i są do niej zdolne obie płcie i nie jest to wcale (a
                              przynajmniej nie zawsze) wynikiem choroby tylko charakteru.
    • hirara23 Re: Bo nie było w was miłości 28.05.07, 13:23
      mhhm co do mojego malzenstwa to sie zgodze...
      nie bylo w nas milosci wzajemnej, maz nie kochal mnie tylko kochal kontrole
      ktora mial nademna i moje zakochanie w jego osobie...

      a ja nie kochalam mojego meza tylko postac jaka dla mnie stworzyl i gral przez
      tyle lat przed slubem... tak naprawde wogole nie znalam go
      gdy poznalam dlugo nie moglam uwierzyc ze to facet w ktorym bylam zakochana tyle
      lat... ale jedynie co mial wspolnego z moim ukochanym to cialo i nawyki kulinarne

      za kilka dni mam rozprawe, mam nadzieje ze pierwsza i ostatnia

      rok temu takie slowa zranily by mnie mocno, ale dzis wiem ze to prawda, oprocz
      milosci brakowalo tez szacunku, szczerosci i paru innych waznych spraw
      kiedy moj swiat zamianial sie w gruzy krzyczalam "dlaczego przeciez bylo tak
      dobrze...???" ale nie bylo, staralam sie by bylo dobrze innym, zapominajac o
      sobie, a to najwiekszy blad

      dawno temu moj jeszcze nie maz zapytal czy ja sie dowartosciowuje zwiazkiem z
      nim i odpowiedzialam ze nie, zwiazek z nim duzo zabral mi pewnosc siebie i moja
      samoocena poleciala strasznie w dol...
      odpowiedzialam szczerze i caly czas sie zastanawiam skoro wtedy zdawalam sobie
      sprawe z sytuacji w jakiej sie znalazlam dlaczego nie odeszlam do kogos kto
      traktowal mnie jak 6 w lotka... bo juz wtedy bylam od niego uzalezniona
      emocjonalnie, mowilam na to milosc, myslalam milosc... ale co to takiego??
      dzisiaj nie znam odpowiedzi czym jest lub powinna byc
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka