Opieka nad dziećmi?

27.05.07, 21:00
Wiatm,

Jestem tu nowa i właśnie rozstaję się z mężem. Na razie wszystko idzie gładko
(decyzja była moja) jednak zastanawiam się jak wygląda od strony prawnej
kwestia opieki nad dziećmi. Wiadomo że będą ze mną ale czy jest możliwość
prawna (i jak to zrobić) uniemożliwienia mu zabierania dzieci do siebie?
Nie chodzi mi o zemstę ani żadne takie - chciałabym żeby odwiedzał chłopców
jak najczęściej, ale w mojej obecności a raczej w pobliżu. Problem wynika z
tego że mąż jest alkoholikiem i bałabym się zostawić z nim dzieci (nawet gdy
byliśmy razem nigdy z nimi nie zostawał...). Jest nieodpowiedzialny i nie
widzi nic niestosownego w zabraniu dzieci na spacer pod budkę z piwem np.
Czy fakt że kilkukrotnie była u nas policja gdy wywoływał awantury po pijaku,
albo że 3-krotnie zabierano mu prawo jazdy za jazdę po pijanemu jest
wystarczającym dowodem że ma problem z alkoholem? Po prostu boję się o dzieci
pod jego opieką, poza tym ma 2 starszych dzieci z 1 małżeństwa i aż mi sie
jeży włos na głowie gdy słucham ich wspomnień jak prowadzili zataczającego
się tatusia w nocy do domu (mieli wtedy jakieś 7-8 lat). Nie chcę tego dla
moich dzieci. Mają 1,5 i 3 lata...
    • tricolour Napisz w pozwie to, co nam... 27.05.07, 21:08
      ... że mąz jest alkoholikiem (trzeba udowodnić), żadasz oganiczenia praw
      rodzicielskich i wizyty pod nadzorem. No i rozwód z winy męża - bo tak jest.
      Konsekwentnie.
      • izasobol Re: Napisz w pozwie to, co nam... 27.05.07, 21:16
        A info z policji że został zatrzymany do wytrzeźwienia po awanturze i to prawo
        jazdy jest wystarczającym dowodem? I czy w przypadku np. separacji a nie
        rozwodu też da się to przeprowadzić? Z rozwodem jest ten peoblem że twierdzi że
        do sądu nie pójdzie - czy mozna przeprowadzić rozwód jeśli nie będzie się
        stawiał na sprawie?
        • tricolour Twierdzisz, że jest alkoholikiem... 27.05.07, 21:40
          ... zatrzymanie przez Policję i utrata prawa jazdy są mocną poszlaką problemu
          alkoholowego, ale to nie dowód choroby i ograniczania praw rodzicielskich.

          A jeśli do sądu nie pójdzie to tym lepiej - sam sobie zaszkodzi, byle wezwanie
          odebrał.
          • izasobol Re: Twierdzisz, że jest alkoholikiem... 28.05.07, 07:39
            To co w takim razie moze być dowodem? Bo ja już nie mam pomysłów...
            • z_mazur Re: Twierdzisz, że jest alkoholikiem... 28.05.07, 07:44
              Dowodem bezpośrednim może być zaświadczenie o leczeniu choroby alkocholowej,
              albo opinia specjalisty.
              To o czym jednak Ty piszesz to mocne poszlaki świadczące o tym, że mąż ma
              problem z alkoholem.
              W pozwie opisz sytuację szczegółowo i zawnioskuj o ustalenie widzenia z dziećmi
              na takich zasadach jakie Twoim zdaniem będą dla nich korzystne, weż świadków
              którzy potwierdzą Twoje zdanie i to powinno wystarczyć.
              • majkel01 Re: Twierdzisz, że jest alkoholikiem... 28.05.07, 23:05
                zglos meza do Gminnej czy tez Miejskiej Komisji Przeciwdzialaniu Alkoholizmowi.
                I papierek juz jest.
    • panda_zielona Re: Opieka nad dziećmi? 27.05.07, 21:27
      Absolutnie masz powody,aby chronić swoje dzieci przed alkoholikiem.Przecież to
      jeszcze maluchy.W pozwie rozwodowym możesz chyba opisać sytuację i na sprawie
      ustalić kontakty z dziećmi.
    • izasobol Re: Opieka nad dziećmi? 28.05.07, 11:36
      A jakie ma on mozliwości prawne zabierania dzieci do siebie bez mojej zgody
      gdybyśmy nie przeprowadzili rozwodu formalnie? Chodzi o to, że bez problemu
      rozwiązaliśmy sprawy majątkowe, mamy rozdzielność juz od dawna i nie koniecznie
      jest mi teraz potrzebny formalny rozwód, bo nic nowego nie wniesie oprócz
      kolejych scysji... a ja wolałabym, żeby pomiędzy nami było na tyle dobrze
      żebyśmy mogli spędzać trochę czasu z dziećmi (konkretnie żeby on mógł pod moją
      obecność). Czy jesli nie wyrażę zgody on może jakimiś siłowymi sposobami
      (policja?) zabierać dzieci do siebie, jeśli są zameldowane u mnie i nie jest to
      formalnie uregulowane? Czy jest zdany tylko na moją zgodę?
      Wolałabym nie rozpętywać wojny sądowej tak długo, jak udaje mi się utrzymać
      jego kontakt z dziećmi na moich warunkach - właśnie dla dobra dzieci.
      • z_mazur Re: Opieka nad dziećmi? 28.05.07, 12:18
        Jeśli oboje macie pełnię praw rodzicielskich i nie jest to w żaden sposób
        określone przez sąd, to w świetle prawa Twój mąż jest tak samo dobrym opiekunem
        dzieci jak Ty.

        Czyli jeśliby je zabrał gdzieś bez pytania Ciebie o zgodę to dopóki nie można
        mu zarzucić ewidentnych zaniedbań w opiece to nie robi niczego nielegalnego i
        policja nie mogłaby w żaden sposób zainterweniować.
        • izasobol Re: Opieka nad dziećmi? 28.05.07, 12:47
          Ale rozumiuem że działa to w dwie strony - czyli nie moze przyjść z policją i
          wymusić zabranie dzieci do siebie - może jedynie je "porwać" przy mojej
          nieuwadze... i w takim przypadku nie mam prawnych mozliwości zabrania dzieci do
          siebie, jedynie skorzystać z jego nieuwagi - dobrze to rozumiem?
          A czy jesli podejrzewam że mąż jest pod wpływem alkoholu (powiedzmy 1-2 piwa)
          czy jest to dla policji wystarczające żeby zabrać dzieci do mnie? Czy
          musiałabym czekać aż się kompletnie upije i o nich zapomni.... sad
          • panda_zielona Re: Opieka nad dziećmi? 28.05.07, 13:20
            Dzieci są malutkie i przebywanie z pijanym,czy też pod wpływem alkoholu ojcem
            nie mieści mi się w głowie.Jeśli nie mieszkacie razem,to wizyty tylko w Twojej
            obecności i na trzeźwo.I żadna policja nie byłaby mnie w stanie zmusić do
            oddania dziecka.
            • izasobol Re: Opieka nad dziećmi? 28.05.07, 14:59
              Mi się też nie mieści w głowie. Dlatego szukam jakie mam prawne mozliwości
              zapewnienia im tego. Bo jeśli np. gdy będą na placu zabaw z opiekunką on
              przyjedzie i po prostu ich zabierze do siebie (kobieta ma sie z nim szarpać,
              żeby ich nie wziął???) to chce wiedzieć jakie mam możliwości przywiezienia ich
              spowrotem do domu. Czy jesli pojadę do niego i stwierdzę, że czuć od niego
              alkoholem (conajmniej 1-2 piwa pije codziennie więc łatwo przewidzieć, że tak
              będzie) i zadzwonie po policję to mają obowiązek ułatwić mi zabranie chłopców
              do domu czy to za mało?
              Póki co poinformowałam go, że nie dam mu dzieci żeby ich zabierał ze sobą -
              stwierdził że w takim razie w ogóle ich nie będzie odwiedzał - z dwojga złego
              wolę to, niż bać się o nich pod jego opieką. Jednak jeśli pójdę do sądu boję
              się, że zacznie robić mi na złość - niestety kosztem dzieci. Poza tym trudno
              będzie mi znaleźć świadków, jesli zeznania policjantów którzy zabrali go do
              wytrzeźwienia i poświadczenie kilkukrotnego zabierania prawa jazdy nie
              wystarczą (jakieś kolegium jeszcze miał jak rozbił pijany szybę sklepową). Ja
              jestem z innego miasta i prawie wszyscy znajomi którzy nas odwiedzali to jego
              koledzy od piwka - nie będą świadczyć przeciwko niemu.
              • ivone7 Re: Opieka nad dziećmi? 28.05.07, 15:33
                sprawa jest bardzo skomplikowana
                na moje laickie oko, jesli nie masz wyrokiem zapewnionego miejsca pobytu
                dzieci..a ojciec nie ma odebranych praw, zadna policja nie pomoze ci, zeby
                zabrac dzieci od niego...
                nawet jesli wyrok bedziesz miala, droga jest zupelnie inna ale zgodna z prawem..
                nie ma co sie ogladac na to, ze moze krzywde ci zrobic, czy wszczynac
                awantury..dla swojego i dzieci dobra przeprowadz rozwod, zabezopiecz kontakty
                tak jak ty chcesz i oczywiscie alimenty..
                bez wyroku zabezpieczajacego kontakty, nie jestes w stanie nic zobic, nawet
                gdyby byl pod wplywem alkoholu..bo zadna policja nie miesza sie w sprawy
                rodzinne jesli w sadzie nie zapadl wyrok..
    • izasobol Re: Opieka nad dziećmi? 28.05.07, 19:39
      Czy w takiej sytuacji warto wziąć adwokata? Ile moze wynosić honorarium i jak
      długo to moze trwać (słyszałam że jak rozwód ma być z orzekaniem o winie to
      może trwać latami...). I co w przypadku gdy nie mam świadków? Czy wystarczą
      świadkowie którym w międzyczasie opowiadałam co się u nas dzieje? (obawiam sie
      że nikt kto zna jego nie zechce mi pomóc...). Mąż odgraża się że przyprowadzi
      swoich świadków którzy zeznają o co ich poprosi... czy to może mi zaszkodzić?
      (kilkakrotnie krylio go gdy np. rozwalił auto po pijanemu na drzewie i uciekł -
      zgłosili sie z nim na policje i podali inną wersję wydarzeń)
      • ivone7 Re: Opieka nad dziećmi? 28.05.07, 20:26
        nie wiem gdzie mieszkasz..wejdz w google i wpisz darmowe porady prawne i nazwe
        miasta w ktorym mieszkasz...
        honoraria adwokackie sa rozne i nikt nie poda ci konkretnej kwoty..
        wiesz, opowiesz w sadzie to co napisalas tutaj, wniesiesz o przeslanie raportow
        policyjnych i to kiedy mu zabrali prawo jazdy..itd..sprawa rozwodowa sie bedzie
        ciagnac latami, natomiast mozesz od razu wniesc o zabezpieczenie kontaktow i o
        alimenty..i to powinien sad najpierw rozpatrywac..
        jesli nie masz swiadkow..a sasiedzi? sad wyznaczy kuratora..ostatnio ktos o tym
        tu pisal...
        pewnie niewiele ci pomoglam..moze ktos dokladniej zna te zawilosci prawne...
        ja wiem tylko jedno, jesli rodzic nie ma wyrokiem zabezpieczonych kontaktow, i
        nie ma ograniczenia lub pozbawienia praw rodzicielskich...dzieci moze wszedzie
        zabrac, wywiesc i na tym polega dramat o ktorym robia reportarze w tv..
        wiec wyrok w sprawie zabezpieczenia kontaktow bylby dla mnie priorytetem...
      • majkel01 Re: Opieka nad dziećmi? 28.05.07, 23:18
        > Czy w takiej sytuacji warto wziąć adwokata?

        sama musisz ocenic czy dasz rade sama poprowadzic sprawe czy tez potrzebujesz
        adwokata. Jesli wiesz o co chodzi to adwokat wydawac sie moze zbyteczny. Trudno
        odpowiedziec prosto tak albo nie.

        > Ile moze wynosić honorarium

        zalezy od miejscowosci i od klasy mecenasa. Bedzie to od ok 1000-1500 PLN wzwyz.
        Wysojosc honorarium zalezec tez moze od stopnia skomplikowania sprawy oraz
        liczby rozpraw (stad niektorzy adwokaci celowo odraczaja i przeciagaja sprawy).

        > i jak
        > długo to moze trwać (słyszałam że jak rozwód ma być z orzekaniem o winie to
        > może trwać latami...).

        bujda na resorach. sa coprawda sprawy ktore ciagna sie i po 5 lat, slyszalem o
        rekordowej sprawe ktora trwala 11 lat. Zasadniczo czas zalezec bedzie od
        oblozenia Sadu i Sedziego sprawami. Im jest ono mniejsze tym czestotliwosc
        rozpraw wyzsza a co za tym idzie sprawa sie szybciej konczy. Bo zasadniczo
        liczyc sie powinno nie lata czy miesiace ale liczbe rozpraw a tych wcale nie
        musi byc duzo. Mnostwo spraw sie konczy na 1 rozprawie. Wiele na 2-czy 4
        rozprawach. Wszystko zalezy czy strony zglaszaja duzo swiadkow i czy zglaszaja
        ich odrazu czy tez co rozprawa po kilku.

        > I co w przypadku gdy nie mam świadków? Czy wystarczą
        > świadkowie którym w międzyczasie opowiadałam co się u nas dzieje? (obawiam sie
        > że nikt kto zna jego nie zechce mi pomóc...).

        dowody jakies byc musza bo tak powstaje pozniej twoje slowo przeciwko slowu meza
        i nie da sie rozstrzygnac jak bylo naprawde jesli obie wersje sa skrajnie
        rozne. Swiadkowie tzw. ze sluchu tez moga byc ale z oczywistych wzgledow sa oni
        mniej wiarygodni od swiadkow bezposrednich. Zglaszasz swiadka a on ma obowiazek
        przyjsc i zeznawac (no chyba ze to rodzina najblizsza) wiec nie musisz nikogo
        prosic o to zeby zeznawal.

        > Mąż odgraża się że przyprowadzi
        > swoich świadków którzy zeznają o co ich poprosi... czy to może mi zaszkodzić?
        > (kilkakrotnie krylio go gdy np. rozwalił auto po pijanemu na drzewie i uciekł
        > zgłosili sie z nim na policje i podali inną wersję wydarzeń)

        za skladanie falszywych zeznan grozi kara pozbawienia wolnosci do lat 3.
    • czamon Re: Opieka nad dziećmi? 31.05.07, 13:21
      Ja mam podobny problem, ex mieszka na drugim koncu Polski, oboje mamy prawa
      rodzicielskie, miejsce pobytu dzieci jest przy matce. Dzieci są małe i nie chce
      zeby je zabieral na kilka dni na drugi koniec Polski, może je odwiedziać kiedy
      chce, ale nie bardzo widze zeby je zabierał. Jest osoba nieodpowiedzialna i nie
      godną zaufania, niestety nie raz się o tym przekonałam nie tylko ja. Nie wiem
      czy jest jakas szansa zeby do czasu kiedy dzieci nie podrosną, on mógł je
      widywac w miejscu ich pobytu na nie wozić po kraju.
    • izasobol Re: Opieka nad dziećmi? 02.06.07, 19:41
      A czy nagrania na dyktafon w telefonie mogą być dowodem? Treścią ich są typowe
      zachowania męża po alkoholu (i nie tylko) czyli groźby i wyzwiska...?
Pełna wersja