Chcesz być szczęśliwy -to bądz

29.05.07, 12:11
"Chcesz być szczęśliwy to bądz" jak pisał Kozma Prutkow.

Niesamowite jak bardzo dążymy do szcześliwości wierząc ,że coś albo ktoś nas
uszczęśliwi a gdy nie poczujemy szcześliwości obarczamy cały świat.

Rozmyślamy kto bardziej ucierpiał, nie zaznając szczęścia zajmuje nam to
resztę życia i nie przyczynia się do uszczęśliwienia kogokolwiek.
Z większości teorii o szczęściu prawda jest jedna ( przytocze tu słowa za
A.Andrejewem ,że nikt tak właściwie nie może nas uszczęśliwić.
"To jak odbierzemy własne szczęście polega na zaspokojeniu własnych potrzeb w
zaspakajniu bliskości czy posiadaniu .Wypracowaniu sobie sposobów ich
zaspakajania."
Jeśli nauczylismy się kochać, tylko nas wzbogaca.
Jeśli nie potrafiliśmy kochać, przynajmniej szanujmy bliskich i innych
ludzi, a każdego na swojej drodze kogo spotkaliśmy dajmy szanse sobie by ich
szanować i odwrotnie przy tym nauczyć się znosić również tragedie
,nieszczęście i nie ważne czy jest to tylko zdarte kolano czy utrata bliskiej
osoby .
Bez smakowania nieszczęścia nie będziemy nigdy wiedzieć czym było
"szczęście" i jak ono smakuje.

Chylę głowę nad tym co było mi dane i mogłam tego doświadczyć ....Wszak nie
wszystko było beznadziejnie BEEEE....
    • aron95 Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 13:02
      To jeszcze dodam ;
      Małżeństwo nie polega na poprawianiu współmałżonka ale na przyjmowaniu go takim
      jakim on jest.
      Nie polega na ilości wspólnie przeżytych lat lecz poznaniu siebie nawzajem .
      Miłość nie przynagla nas do tego , byśmy poprawiali drugą osobę , ale daje nam
      odwagę abyśmy przyjmowali jej mocne i słabe strony , cechy pozytywne i negatywne
      nadzieje i lęki .
      Bo różnice nie dzielą ale wzbogacają .
      • ona_przed_40 Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 13:05
        Mądre, ale nieczęsto stosowane...
    • lilyrush Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 14:17
      A jak w konteksice tego maja się wszelkie ostarzenia o samolubstow, egocentryzm?
      Jak to jest, jeśli dla osiagniecia własnego szcześcia musimy zburzyć czyjś
      cudowny świat?
      • z_mazur Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 14:52
        A cóż to za "cudowny świat", skoro leży on na czyichś ramionach???

        Przecież nie możemy oczekiwać od kogoś, że będzie nas uszczęśliwiał. Ten ktoś
        może to zrobić, ale nie ma takiego obowiązku. Czy rzeczywiście możemy od kogoś
        tego wymagać?
        • lilyrush Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 16:01
          Tak sie właśnei borykam z tymi tekstami.
          Ze tylko dla siebie chce dobrze, a moejgo męza to mam gdiześ. A on mnie tak
          kocha...
          Ja jestem pzecież silną kobieta....ja sobie oradze z całym światem, nie tyko z
          tmy mojego meża
        • nangaparbat3 hola hola 29.05.07, 16:53
          z_mazur napisał:

          > A cóż to za "cudowny świat", skoro leży on na czyichś ramionach???
          >
          > Przecież nie możemy oczekiwać od kogoś, że będzie nas uszczęśliwiał. Ten ktoś
          > może to zrobić, ale nie ma takiego obowiązku. Czy rzeczywiście możemy od
          kogoś
          > tego wymagać?
          >
          Czy ktokolwiek jest w stanie nas uszczęsliwić? ktokolwiek poza nami samymi?
          I na odwrót - czy ktokolwiek jest w stanie trwale nas unieszcześliwić? Znowu -
          opoza nami samymi?
      • nangaparbat3 Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 16:51
        lilyrush napisała:

        > A jak w konteksice tego maja się wszelkie ostarzenia o samolubstow,
        egocentryzm
        > ?
        > Jak to jest, jeśli dla osiagniecia własnego szcześcia musimy zburzyć czyjś
        > cudowny świat?

        A musimy?
        • lilyrush Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 20:26
          No musimy...
          • nangaparbat3 Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 20:27
            lilyrush napisała:

            > No musimy...
            E tam. Jak musimy, znaczy nie taki cudowny i nie musimy niczego burzyc - w
            najgorszym razie zludzenia.
    • em120777 Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 16:17
      A ja bym bardzo chciała być szczęśliwa ..... z kimś kto nie chce być szczęśliwy
      ze mną ..... mam dziś smuta wielkiego!!

      No ale tak serio to jak przekonać siebie,że nalezy mi się wszytko co najlepsze,
      ze widocznie to co minęło nie było odpowiednie, ze moze ta osoba nie była tą
      własciwa i że gdzies kiedyś za sprawą mojego chcenia spotkam swoje szczęście..
      Łatwo powiedzieć chcesz to bądź - niektórym strasznie trudno to zrozumieć , a co
      dopiero zrobić ....
      • nangaparbat3 niestety 29.05.07, 16:55
        dopoki nie nauczysz sie byc szczęsliwa sama, nie bedziesz szczęsliwa z kimś.
        Żeby Cie nie wiem jak kochał i nie wiem jak sie starał. Jak dwa plus dwa cztery.
        • em120777 Re: niestety 29.05.07, 17:22
          nango - niestety wiem to, ale nie umiem ... może póki co, chciałabym właśnie
          znaleźć sposób, żeby siebie przekonać, że można, to był mój największy strach,
          od zawsze - że zostanę sama ... moje całe zycie było nim ... czasem się
          zastanawiam jak to sie stało, ale tak było zapewne za moim przyzwoleniem, wiec
          jeśli nawet teraz chciałabym być szczęśliwa ... to nie wiem jak to zrobić, bo do
          niedawna moje zycie wydawało się byc szczęśliwym, a okazało się,że to jakas
          iluzja, wiele spraw okazało się innymi niż wierzyłam,że są ... podstawy zostały
          zburzone. Czasem patrząc na to rumowisko - chciałabym zbudować siebie z tych
          kawałków - tylko nie wiem za co chwycić, od czego zacząć, czuję niemoc,
          potrzebuje pomocy, a zarazem ją odrzucam, żeby pokazac wszystkim,że jednak
          jestem dzielna, dam rade sama, że nie jest ze mna tak żle ... a potem
          stwierdzam,że wszsytko bez sensu i .... płaczę jak dziś




          gg2453135
          • nangaparbat3 Re: niestety 29.05.07, 17:34
            Kochana, jestes dzielna i dasz sobie radę - a inni na pewno sami z siebie to
            zobaczą, aż się zdziwisz.

            i pamietaj, ze nie ma takiego (ani takiej), co by sobie radził (a) ze wszystkim.
            Jak sobie czlowiek NA OGOŁ radzi - juz jest dobrze. I normalnie.
            • em120777 Re: niestety 29.05.07, 18:09
              Cały problem w tym, ze ja czuję presję, wszyscy (rodzina i moja i jego, łącznie
              z nim samym) chcą żebym im opowiadała co robię, co zamierzam i jak sobie radze,
              jak okazuję słabość, to potem czuję sie winna, że oni się martwią to raz, a po
              drugie zaczynają mnie popędzać ze zbieraniem się, że nie mogę tak płakać, że
              minęło juz prawie pól roku, że jestem młoda i sobie życie ułożę .... więc z
              dwojga złego wolę nic nie mówić i udawać, że jestem samowystrczalna i
              niezniszczalna .... nie umiem tylko udawać, że jestem szczęśliwa


              Dziekuję Ci nango - NA OGÓŁ sobie radzę crying



              gg2453135
              • nangaparbat3 Re: niestety 29.05.07, 19:52
                lepiej mi nie dziekuj, jestem dzis okropnie wojowniczo usposobiona.
                Hmmmm... Założe sie, ze bardziej Ci szkodzi presja ze strony rodziny niz
                samotność sama w sobie. Zdarzyło mi sie w zyciu i to przerabiać.
                W książce "Toskyczni rodzice" sa godne polecenia metody radzenia sobie z.
                Powodzenia!
                • em120777 Re: niestety 29.05.07, 20:18
                  zatem nie dziękuję wink


                  mnie spacer z synem - poprawił humor - nieznacznie ale zawsze ....
                • em120777 Re: niestety 29.05.07, 20:26
                  a jeszcze jedno nanga - niestety - myślę, że wygrywasz zakład .... - mam dziś
                  pyszna sałatkę z kurczakiem, jak zwykle zrobiłam za dużo... zapraszam

                  eM


                  gg2453135
                  • nangaparbat3 Re: niestety 29.05.07, 20:30
                    ja dzis jestem chora, astma alergiczna udupiła mnie totalnie i zaraz lecę do
                    łóżka, bo po prostu wysiadłam. zawsze mi sie zdaje, ze w tym roku nie
                    zachoruje, a potem mam za swoje. trudno, nie wszystko w zyciu moze sie udać,
                    jak bylo powyzej.
                    ale wyznam Ci, ze az sie oblizuje na mysl o tej salatce. Moze jeszcze kiedys
                    zechcesz mnie zaprosić?
                    • em120777 Re: niestety 29.05.07, 22:28
                      uwielbiam zapraszać i gościć - Zatem napewno możesz liczyć smile))

                      gg2453135
              • z_mazur Re: niestety 29.05.07, 20:59
                em, unikaj kontaktu na razie z ludźmi których irytuje Twój smutek. Ty masz do tego smutku prawo i wręcz nie powinnaś sobie go odmawiać.

                Te osoby tak się zachowują bo Twój smutek jest dla nich trudny do zniesienia, ale to ich problem, a nie Twój. Nie masz obowiązku uszczęśliwiać innych wbrew swoim uczuciom. Twoje rany są bardzo świeże i nie ma sensu udawać, że jest inaczej. Jeśli dla kogoś Twoje dołki są trudne do zaakceptowania ogranicz na razie z tym kimś kontakt. Na pewno są w Twoim otoczeniu ludzie którzy zrozumieją Twój ból i które nie będą wymagały od Ciebie uśmiechania się na siłę gdy nie masz na to ochoty.

                Takie huśtawki nastroju teraz będą u Ciebie normalne. Dni przynoszące uśmiech będą się przeplatały z niczym nie uzasadnionymi napadami nostalgii smutku i melancholii. W takich momentach odreaguj ten smutek w sposób bezpośredni, popłacz, nie tłum tych uczuć, zawsze potem poczujesz ulgę.

                I broń Boże nie obwiniaj się za te uczucia i reakcje. Masz do nich prawo.
                • ona_przed_40 Re: niestety 29.05.07, 21:07
                  Dla mnie to też balsamiczne słowa.
                • em120777 Re: niestety 29.05.07, 22:36
                  No i widzisz - ograniczam kontakty - bo tak czuję - pomimo tego, ze brakluje mi
                  tych ludzi bardzo ..., bo to rodzina moja i jego ... i oni tego nie rozumieją,
                  chyba wręcz mają mi to za złe, jak również to, że niezbyt korzystam z ich pomocy
                  ... Moja mama dziś stwierdziła, że ja tak nic nie mówię co u mnie, ze im aż
                  przykro ... co na to odpowiedzieć...

                  Co do huśtawek nastrojów - to stwierdziłam ostatnio, że takich to w ciąży nie
                  miałam ... wink Czasem czuję sie jak modelowa wariatka, jedno co staram sie nie
                  ryczeć przy maluchu, chociaz i to mi się nie zawsze udaje ...


                  Pisałam to już pewnie, ale ciesze się, że jesteście - niezmiernie!!! Dziękuję !!
                  To takie małe szczeście - znaleźć gdzieś zrozumienie.

                  gg2453135
                  • crazyrabbit Re: niestety 30.05.07, 00:32
                    em120777 napisała:
                    >Czasem czuję sie jak modelowa wariatka

                    Kurcze , a nie wyglądasz....

                    A tak poważnie , posłuchaj Nangi i przeczytaj o toksycznych rodzicach. Ja sama
                    przerabiałam różne chece z moją rodzinką , a w książce znalazłam opis wypisz-
                    wymaluj mojej Ma , rozmawiałaśmy już chyba o tym. Ale zdałam sobie sprawę , że
                    to nie tylko ze mną jest coś nie tak wink

                    A jak chcesz - to płacz. Po coś nam te łzy natura dała , mają oczyszczającą moc
                    i nie musisz się ich wstydzić.
                    A na sałatkę zrobioną w nadmiarze to ja też się piszę smile))
                    • z_mazur Re: niestety 30.05.07, 08:28
                      > Ale zdałam sobie sprawę , że
                      > to nie tylko ze mną jest coś nie tak wink

                      Ja się tak odrobinkę przyczepię Króliczku. Dlaczego w ogóle myślisz, że z Tobą
                      jest coś nie tak??? wink
                      • crazyrabbit Re: niestety 30.05.07, 20:37
                        > Ja się tak odrobinkę przyczepię Króliczku. Dlaczego w ogóle myślisz, że z
                        Tobą
                        > jest coś nie tak??? wink
                        >
                        Hmmmm.... bo ja generalnie należę do osób , które przede wszystkim szukają winy
                        za niepowodzenia w sobie samej. Nie przywykłam do szukania jej wokół siebie.
                        Tego też się muszę nauczyć...
                        Kurcze , chyba moja pokręcona osobowość byłaby niezłym materiałem dla
                        psychoanalityka wink
                        • tricolour Myślę, że jako całość, a nie tylko osobowość... 30.05.07, 20:40
                          ... byłabyś ciekawym materiałem na studia...

                          tongue_out
                          • crazyrabbit Re: Myślę, że jako całość, a nie tylko osobowość. 30.05.07, 20:59
                            No i teraz nie wiem Tri , czy mam się cieszyć czy dołować po takim
                            stwierdzeniu...
                    • nangaparbat3 Dziewczyny 30.05.07, 20:20
                      > A na sałatkę zrobioną w nadmiarze to ja też się piszę smile))

                      proponuje urzadzic mały sabacikwink
                      • em120777 Re: Dziewczyny 30.05.07, 20:24
                        kiedy??, gdzie?? moze być u mnie smile)


                        gg2453135
                        • crazyrabbit Sabat Wrocławski?????? 30.05.07, 22:56
                          Może zlecimy na miotłach w Dzień Dziecka na Rynek? Tak miedzy 17 a 18.00?
                          Podopieszczamy siebie i dzieci wysmienitymi lodami i konwersacją?

                          Co Wy na to?
                          • em120777 Re: Sabat Wrocławski?????? 30.05.07, 23:51
                            NO ja to chętnie - ale niestety nie wiem jeszcze co dokładnie będę robiła tego
                            dnia, a właściwie, co zamierza mój m.

                            Jak cos sie wyklaruje - dam znać.


                            gg2453135
          • rafanetka Re: niestety 29.05.07, 20:34
            Nie buduj siebie z tych kawałków. Nie wiesz za co się chwycić?.Złap za miotłe,
            zamieć to co pozostało i zacznij od nowa. Nie pokazujesz, że jesteś dzielna,
            troszke Cie poznałam, Ty jestes dzielna.
            • em120777 Re: niestety 29.05.07, 22:39
              Dzięki rafanetko!! Chciałabym wierzyć, że to że jestem dzielna coś pomoże, a
              nie jest po prostu kopaniem się z koniem ...


              gg2453135
        • pszczolkalodz 2 +2 = 4 30.05.07, 01:55
          nangaparbat3 napisała:

          > dopoki nie nauczysz sie byc szczęsliwa sama, nie bedziesz szczęsliwa z kimś.
          > Żeby Cie nie wiem jak kochał i nie wiem jak sie starał. Jak dwa plus dwa
          cztery
          > .
          i to jest podstawa. Jesli my nie bedziemy szczesliwi sami ze soba, jesli nie
          pokoachamy siebie, NIGDY!!! nie bedziemy szczesliwi do konca. Nawet jest
          przykazanie " kachaj blizniego swego jak siebie samego!!!" wiec jesli my sami
          siebie nie pokachamy nie wierzmy w to ze bedziemy kochani. Nie ma takiej opcji.
          Zalozenie nasze musi byc 1 ze 2 + 2 = 4
    • tricolour A propos szczęścia... 29.05.07, 19:56
      - jestem zdrowy,
      - mam zdrową i piękną córkę, z którą wiążą mnie dośc bliskie, ale rzadkie relacje,
      - mam pracę, oszczędności, mieszkanie, samochód (nawet dwa), pełną lodówkę,
      - mam hobby,
      - mam plany na przyszłośc, których spełnienie jest realne,
      - mam marzenia (tym się różnią od planów, że trzeba się wysilić)

      - kocham i jestem kochany (to na koniec, bo zupełnie nie pasuje, to tego, co wyżej).

      Siedzę dupą w torcie.
      smile)
      • em120777 Re: A propos szczęścia... 29.05.07, 20:17
        Gratuluję Tri ..... pozazdrościć ....

        a juz miałam nadzieję, że jak to polecał jarkoni w którymś poście, sprowadzisz
        mnie na ziemię w moim narzekaniu ...

        pozdrawiam
        eM


        gg2453135
        • julka1800 Re: A propos szczęścia... 29.05.07, 20:23
          a ile swieczek na tym torcie? czy inaczej: jak stara ta dupa?

          bo rozumiem kilka lat zajelo Ci dochodzenie do tego wszystkiego

          smile))
      • ona_przed_40 Re: A propos szczęścia... 29.05.07, 21:04
        - jestem zdrowa, mam pracę - w której mnie lubią i szanują, samochód (ale i tak
        jeżdżę autobusem smile, pełną lodówkę, hobby... na basen trzeba znowu zacząć
        chodzić ... najchętniej w sobote na 8 smile, marzeń nie mam ... to niedobrze... i
        to muszę zmienić; no i czeka mnie przeprowadzka ... I egzaminy na studiach
        podyplomowych . ..

        Nie mam ... z kim iść na basen i do kina... choć jakiś kolega mi tydzień temu
        proponował kino...

        Bilans nie wychodzi na zero....
        • aron95 Re: A propos szczęścia... 29.05.07, 21:50
          ona_przed_40 napisała:

          > - jestem zdrowa, mam pracę - w której mnie lubią i szanują, samochód (ale i tak
          >
          > jeżdżę autobusem smile, pełną lodówkę, hobby... na basen trzeba znowu zacząć
          > chodzić ... najchętniej w sobote na 8 smile, marzeń nie mam ... to niedobrze... i
          > to muszę zmienić; no i czeka mnie przeprowadzka ... I egzaminy na studiach
          > podyplomowych . ..
          >
          > Nie mam ... z kim iść na basen i do kina... choć jakiś kolega mi tydzień temu
          > proponował kino...

          Basen tez - zapomniałas ?

          >
          > Bilans nie wychodzi na zero....
          • ona_przed_40 Re: A propos szczęścia... 30.05.07, 18:49
            Pamiętam smile , jeszcze tylko dogranie terminu i basenu smile
        • lilyrush Re: A propos szczęścia... 30.05.07, 11:22
          Hobby to podstawa
          przeprowadzka- znowu mozesz od nowa wybrac to, co Ci sie do domu podoba.
          Nauczona na błedach z poprzedniego razu teraz masz szanse zrobicx z tej
          przeprowadzki miestrzostwo świata
          Egzaminy na podyplomowych- skoro je zrobiłaś to zwykła formalnosc. I jak mądra
          jestes smile

          Bilans zdecydownie na plus
          Marzenia tez masz- choćby to, żeby miec z kim chodic do kina i na basen
          • ona_przed_40 Re: A propos szczęścia... 30.05.07, 18:51
            Pleasesmile))

            Chodzenie z kimś na basen i do kina nie jest marzeniem smile ...choć może
            rzeczywiście w pewnym kontekście jestsmile

            Dobra..., jeśli marzenia mają moc sprawczą ...to marzę ,zeby więcej
            zarabiać ...Zaczynam wysyłać csmile
          • ona_przed_40 Re: A propos szczęścia... 30.05.07, 19:10
            Niech Ci będziesmile)))
            Pędzl w łapę i malować smile ... Ciekawe czy umiem sama glazurę układać ...mam
            wątpliwości ...
      • ona_przed_40 Re: A propos szczęścia... 30.05.07, 19:08
        Tak się zastanawiam jescze nad Twoim postem...

        Nie był taktowny , ale trochę w nim prawdy .... Tylko trochę ...
    • julka1800 Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 29.05.07, 20:32
      a ja powiem tak:
      Chcesz byc szczescliwy - to badz, ale nie unieszczesliwiaj tym samym innych
      • anja_pl Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 30.05.07, 12:49
        zgadzam się z tym całkowicie,

        Julka mądrze piszesz... smile
    • menab Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 30.05.07, 08:48
      > Bez smakowania nieszczęścia nie będziemy nigdy wiedzieć czym było
      > "szczęście" i jak ono smakuje.

      Coś w tym jest.Wiele się dzieje złego, po to, żeby potem było lepiej. Ale
      zarówno szczęście jak i nieszczęście jest udziałam nie tylko nas
      samych.Przyklad - byłam nieszczęśliwa w małżeństwie, a teraz chcę być
      szczęśliwa, ale mój ex mi to uniemożliwia.Jest jak zły duch, który nawiedza
      mnie dość regularnie. I tak o to nie mogę decydować o swoim szczęściu.
      • bylominelo Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 30.05.07, 20:23
        tu chodzi o szczęście niezależne od drugiego człowieka - inna myśl " prawdziwy romans z życiem rozpoczyna się od pokochania samego siebie"
        • menab Re: Chcesz być szczęśliwy -to bądz 31.05.07, 08:05
          Wiem, wiemsmile
          Ale ja właśnie próbuję być szczęśliwa, sama wewnętrznie jestem gotowa, ale
          zawsze pojawia się ex i koszmary moje znów wracają.I mimo pozytywnego podejścia
          nic z tego.Jerśli jest drugi człowiek, który za wszelką cenę chce Cię
          zniszczyć, to choćby nie wiem jak romansowała z życiem, to sprowadza Cię do
          parteru i podźwignięcie jest do kolejnego razu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja