Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie:(

01.06.07, 20:32
Witam,
po rozwodzie jestesmy juz ponad rok, władza rodzicielska nad dzieckiem
przyznana obojgu rodzicom, a miejsce zamieszkania z matką. Po rozwodzie
wyprowadziłam sie z rodzinnego miasta ( gdzie pozostał były )mieszkam 450 km
od niego. Jesli chodzi o jego kontakty z dzieckiem przez ten rok jakos
dawalismy rade dogadując się-zabierał ją kilka razy na 2-3 tygodnie. Teraz
zaczyna wojować i szantażować, twierdzi, ze utrudniam mu kontakty z
dzieckiem. Chcę się Was poradzić w kilku kwestiach-bo nie wiem juz co myslec
a tym bardziej robić.
1. Gdzie złożyć wniosek o zwiekszenie alimentów? w sadzie gdzie orzeczono
rozwód, czy w sadzie w miejscowosci gdzie mieszkam z córką?
2. Kontakty dziecka z ojcem- mam sie zgadzać na wyjazd dziecka do niego
kiedy jemu się zachce z nia zobaczyc ( 450 km ), dziecko chodzi do
pzredszkola i teraz tutaj jest jego dom. Czy ja moge zadecydować o terminie?
On twierdzi ze utrudniam mu kontakty i pojdzie z tym do sadu. Przykład:chce
zabrac dziecko w terminie naszego zaplanowanego wypoczynku nad morzem!!!
3. Na kilka dni wybieram sie do szpitala-dziecko zostanie pod opieka
przyszłego meza i jego rodziców- były twierdzi ze to obce osoby i nie moga
sie nia opiekować!!! I sam chce ja zabrac do siebie ( PRACUJE )twierdzac ze
opiekowac się dzieckiem bedzie opiekunka. Wg mnie to jest obca osoba!!!!
4. W tej chwili jestem na zwolnieniu lekarskim, które za 3 miesiace skonczy
sie, jesli nie znajde pracy, bede na zasiłku dla bezrobotnych. Czy to moze
byc powód, ze były moze walczyc o odebranie mi praw badż sad zmienić miejsce
zamieszkania dziecka z ojcem??
5. Czy musze mu podawac miejsce zamieszkania dziecka, jesli podałam adres
zameldowania, który za miesiac stanie sie tez adresem zamieszkania?
6. Za kilka miesiecy biorę ślub, czyli w tej chwili zyje w konkubinacie,w
mieszkaniu własnosciowym mojego narzeczonego, były twierdzi że w wyroku
sadowym jest faktycznie informacja ze dziecko mieszka z matką, ale wg niego
matka nie mieszka u siebie!! Dodam ze jestem z dzieckiem tam zameldowana.

Ogólnie mam wiele obaw co on moze zrobic-nie znam sie na prawie rodzinnym
dlatego proszę o odpowiedż na moje pytania i cenne rady. Musze sie bac??
Co sad moze mi zarzucić i czy moze odebrac dziecko??

Z góry wielkie dzieki!!!
    • sonrisa3 Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 02.06.07, 10:32
      > Teraz zaczyna wojować i szantażować, twierdzi, ze utrudniam mu kontakty z
      > dzieckiem.

      Jak się czyta twój post, to widać, że ex-mąż ma sporo racji. Już sama
      przeprowadzka z dzieckiem do tak odległego miejsca jest jakimś utrudnianiem. A
      pomysł z zostawianiem dziecka na czas twojego pobytu w szpitalu "narzeczonemu"
      zamiast rodzonemu ojcu jest niestety niezbitym na to dowodem.

      > 2. Kontakty dziecka z ojcem- mam sie zgadzać na wyjazd dziecka do niego
      > kiedy jemu się zachce z nia zobaczyc ( 450 km )

      Nooo, to jest ojciec tego dziecka. Jakoś mnie nie dziwi że chciałby je często
      widywać. Organizacyjnie to może być trudne, ale skoro podjęłas decyzję o
      wyjeździe tak daleko (czyli praktycznie sama częściowo odseparowałaś dziecko od
      ojca) to może jakiś kompromis z twojej strony byłby na miejscu.
      Widzę, że strasznie dążysz do tego, zeby wszystko było wyłąćznie tak, jak TY
      chcesz a zdanie ojca i dziecka jest mniej ważne.
      Pomysl jakbyś się czuła gdyby to ojciec wywiózł wasze dziecko tak daleko.

      > I sam chce ja zabrac do siebie (PRACUJE )twierdzac ze
      > opiekowac się dzieckiem bedzie opiekunka. Wg mnie to jest obca osoba!!!!

      Gdyby to były opiekował się wtedy dzieckiem, to ono wprawdzie parę godzin
      dziennie spędzałoby z obcą osobą ( opiekunką) ale potem resztę dnia - z własnym
      tatą.
      Jeśli je zostawisz z "narzeczonym", dziecko cały swój czas spędzi z osobami
      obcymi.
      Może zapytaj dziecko czy chciałoby wtedy być - z obcym "wujkiem" czy z tatą?

      > 5. Czy musze mu podawac miejsce zamieszkania dziecka, jesli podałam adres
      > zameldowania, który za miesiac stanie sie tez adresem zamieszkania?

      Ręce mi opadają jak takie coś czytam... Czy Ty jesteś bardziej rodzicem niż ten
      ojciec? Wystarczy po prostu pamiętać o starej zasadzie "Nie czyń drugiemu co
      tobie niemiłe".
      Zgodziłabyś się na to, żeby twoje dziecko dziecko mieszkało GDZIEŚ_TAM a ty
      nawet nie wiesz gdzie?
      Może w ogóle podasz byłemu tylko maila i oczywiście numer konta, żeby alimenty
      wpływały?



      • czarnaandzia Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 02.06.07, 10:39
        Podpisuję się.
        Gdzie tu jest szantaż?
        • tricolour No jak gdzie? Szantaż jest oczywisty ! 02.06.07, 10:42
          Matka wywiozła dziecko 450 km i nie podała miejsca pobytu - to są normalne sprawy.

          tongue_outP
    • tricolour A mnie zawsze zastanawia... 02.06.07, 10:40
      ... do czego potrzebny jest nowy facet skoro podstawowe problemy rodzinne
      załatwia się nie z nim, a na publicznym forum?

      Dupek, tuman i fajtłapa?
    • joannab36 Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 02.06.07, 11:15
      A ja uważam, że kwestia kontaktów powinna być uregulowana konkretnie. Nie może
      tak być, że tatuś widuje się z dzieckiem kiedy ON ma na to ochotę.
      Przeżyłam sama coś takiego: tatuś obiecywał, że przyjdzie kiedyś tam, nie
      określał konkretnego terminu, a dzieci czekały, tęskniły i aż żal było patrzeć.
      Każdą niedzielę siedziały w domu jak przymurowane, bo a nuż tatulek znajdzie
      chwilkę i je odwiedzi.
      A jak planować wakacje? Czekać do ostatniej chwili, aż się tatuś określi?
      Dzieci potrzebują stałego rozkładu dnia, pewności pewnych zdarzeń,
      przynależności do określonych ludzi i miejsca.
      Autorka postu nie napisała, że rozwód był przyczyną wyprowadzki. Może to było
      coś innego. Dlaczego to ma być utrudnianiem kontaktów? Przecież mąż brał
      dziecko do siebie na kilka tygodni.

      Sądzę, że jego zachowanie jest po prostu wynikiem zazdrości, że była żona jakoś
      sobie układa życie. Chce się w ten sposób odegrać na niej manipulując
      dzieckiem, strasząc sądem. Złość go bierze, że może być jego dziecku dobrze w
      nowej rodzinie i nie będzie to jego zasługa. Jest egoistą zwykłym.
      • sonrisa3 Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 02.06.07, 12:20
        >Złość go bierze, że może być jego dziecku dobrze w
        > nowej rodzinie i nie będzie to jego zasługa. Jest egoistą zwykłym.

        Mnie by też straszliwa złość brała że mojemu dziecku ktoś buduje nową rodzinę z
        nową "mamusią" na moje miejsce, po wywiezieniu go daleko ode mnie a ja, chocby
        przez odległość nie mam takiej szansy, żeby dziecku dać ciepło i poczucie
        bezpieczeństwa.
        A już straszna złośc by mnie wzięła jakby ktoś obcy, choćby najlepsza "ciocia "
        opiekował się moim dzieckiem zamiast mnie, podczas pobytu prawnego opiekuna w
        szpitalu.

        Jestem pewna, że ciebie by też taka złość chwyciła.
        Jestesmy egoistkami?
        • joannab36 Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 02.06.07, 14:13
          Pewnie, że by mnie chwyciła, jak najbardziej.

          Ale dlaczego przeprowadzkę uważacie za ucieczkę lub chęć utrudniania kontaktów?
          Przecież mogły być inne powody. Czy wszyscy rozwiedzenie rodzice mieszkają obok
          siebie? Z tego, co czytałam na tym forum, to często są to również inne kraje.
          Autorka nic nie pisze na temat tej nieszczęsnej przeprowadzki. Może i to była
          cheć odseparowania dziecka od ojca, ale dlaczego w takim razie pozwalała na
          pobyt u niego kilkudniowy? Jakiś paradoks - prawda?

          Z tego co zrozumiałam z postu, to zachowanie ojca dziecka pogarsza się w miarę
          przybliżania się terminu ślubu. Przedtem taki ponoć nie był i kontakty między
          rodzicami były w miarę poprawne.

          Uważam, że jak najbardziej ojciec powinien zajmować się dzieckiem, ale z
          miłości, a nie na złość matce.

          Uważasz, że obca opiekunka lepiej zajmie się dzieckiem (bo rozumiem, że tatuś
          urlopu na ten pobyt w szpitalu nie poświęci) niż przyszła rodzina, która zna, i
          mam nadzieję, kocha już to dziecko?

          • sonrisa3 Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 04.06.07, 03:15
            > Ale dlaczego przeprowadzkę uważacie za ucieczkę lub chęć utrudniania
            kontaktów?

            Tu nie chodzi o chęć utrudniania czy też brak takiej chęci... Po prostu sam
            fakt wyjazdu z dzieckiem do miejsca odległego o tyle kilometrów jest dla ojca
            utrudnieniem, ponieważ w takiej sytuacji nie ma szans na wystarczająco częste
            kontakty z dzieckiem.

            > Autorka nic nie pisze na temat tej nieszczęsnej przeprowadzki.
            Oj, między wierszami trochę pisze. Przeprowadziła się do "narzeczonego, tego,
            którego teraz postawiła nad ojcem, powierzając mu dziecko pod opiekę.

            > Uważam, że jak najbardziej ojciec powinien zajmować się dzieckiem, ale z
            > miłości, a nie na złość matce.

            Dokładnie tak samo sądzę. Zastanawiam się tylko skąd u Ciebie to przekonanie,
            że akurat ten ojciec działa z innych niż miłość do dziecka pobudek...

            > Uważasz, że obca opiekunka lepiej zajmie się dzieckiem (bo rozumiem, że tatuś
            > urlopu na ten pobyt w szpitalu nie poświęci) niż przyszła rodzina, która zna,
            > mam nadzieję, kocha już to dziecko?

            Uważam, że lepiej, żeby dziecko przynajmniej część dnia spędziło z ojcem,
            którego pewnie ma niedosyt, bo na codzień jest bardzo daleko.
            Uważam, że pierwszeństwo w kontaktach i opiece nad dzieckiem ma nie "przyszła
            rodzina", tylko ten "przeszły, obecny i przyszły" ojciec. I taką zasadą się
            kieruję w relacjach ja-dziecko-ex mąż, jeśli np wypada mi jakiś dłuższy wyjazd.


        • joannab36 Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 02.06.07, 14:21
          A propo's kontaktów z ojcem: całe dzieciństwo moich dzieci walczyłam o to, żeby
          chciał się z nimi kontaktować. Robiłam co mogłam, wymuszałam wręcz te wizyty.
          Chodziło mi nawet po głowie, żeby się "podzielić" wychowywaniem dzieci - gdyby
          tylko chciał, tak bardzo mi zależało na tych kontaktach (sama straciłam ojca
          bardzo wcześnie w wypadku). Ale jak ktoś nie chce, to nic się nie da zrobić.
          Dlatego uważam, że kontakty powinny być uregulowane - tym bardziej, jeżeli w
          grę wchodzi druga rodzina i taka odległość. Dziecko musi czuć się bezpiecznie i
          wiedzieć co je czeka w tym tygodniu, a co w następnym.
        • joannab36 Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 02.06.07, 14:46
          A ciekawe, czy jeżeliby któraś rozwiedziona forumowiczka poznała swego "nowego
          mężczyznę życia" np. z Australii, i wyszła tam za niego za mąż i zamieszkała z
          nim i jego rodziną i ze swoimi dziećmi - to ten fakt byłby utrudnianiem
          kontaktów?
          A może koleżanka oddałaby swoje dziecko jego ojcu, żeby go nie "brała
          straszliwa złość, żona buduje sobie nową rodzinę, że nie może mu dać ciepła i
          poczucia bezpieczeństwa ze względu na tę odległość? I żeby nie cierpiał, że
          exżona ułożyła sobie życie?

          • sonrisa3 Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 04.06.07, 02:58
            > A ciekawe, czy jeżeliby któraś rozwiedziona forumowiczka poznała
            >swego "nowego mężczyznę życia" np. z Australii, i wyszła tam za niego za mąż i
            >zamieszkała z nim i jego rodziną i ze swoimi dziećmi - to ten fakt byłby
            >utrudnianiem kontaktów?

            A według ciebie nie byłby???
            Widzę, że przez "utrudnianie kontaktów" rozumiesz wyłącznie celowe działanie
            matki, żeby rodzielić ojca i dziecko. A to nie jest tak. Jeśli dziecko
            przeprowadza się z matką 450 km od miejsca zamieszkania ojca, to też w jakimś
            sensie jest utrudnianie. Chyba przyznasz, że takiemu ojcu robi się zdecydowanie
            bardziej "pod górkę".

            > A może koleżanka oddałaby swoje dziecko jego ojcu, żeby go nie "brała
            > straszliwa złość, żona buduje sobie nową rodzinę, że nie może mu dać ciepła i
            > poczucia bezpieczeństwa ze względu na tę odległość?

            Nie. Koleżanka po prostu by nie wyjechała z dzieckiem tak daleko ponieważ
            dziecko prócz matki ma także ojca, którego również potrzebuje.
            • menab Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 04.06.07, 07:50
              Fajnie, że masz dobry kontakt z exem w relacjach z dziećmi.Ok, ale są ludzie,
              którzy manipulują dziećmi, żeby dokopać byłej żonie.Jęsli ktoś by sięznęcał nad
              Tobą psychicznie to pewnie sama wyjechałabyś jak najdalej, żeby uciec od
              oprawcy.Nie rozumiem dlaczego ją atakujesz, skoro nie wiesz jakie między nimi
              były układy.A mogło być różnie.
            • maheda Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 04.06.07, 08:58
              Ja też się wyprowadziłam 400 km z dzieckiem - dlatego, że nie miałam pracy w
              miejscu ówczesnego zamieszkania, a z wiecznie chorującym dzieckiem nie miałam
              szansy na utrzymanie żadnej innej pracy - taki był zresztą powód mojego
              siedzenia w domu, musiałam zrezygnować z pracy ze względu na często i nagle
              chorujące dziecko.
              Przeprowadziłam się tam, gdzie mogłam mieszkać, czyli do rodziców.
              Przecież nikt nie broni eksom przeprowadzać się "za dziećmi", w kierunku ich
              miejsca pobytu. Eks zresztą się do tego przymierzał, planował, dużo gadał, ale
              oczywiście nic w tym kierunku nigdy nie zrobił.
              Nie zawsze więc wyprowadzka musi oznaczać utrudnianie kontaktów.

              Co do pozostawiania dziecka z nextem czy z ojcem - nie oceniaj dziewczyny ani
              sytuacji, bo jej nie znasz. Ja sama też chętniej zostawiam dziecko z nextem -
              jestem wtedy o dziecko spokojniejsza i wiem, że przynajmniej nie płacze nocami.
              Zresztą dziecko jest już na tyle duże, że samo mi powiedziało, że do taty, to na
              maksymalnie 2-3 dni, bo tyle u niego wytrzymuje.

              Nie wszyscy mają świetne kontakty z eksami i nie wszyscy eksi zachowują się
              przyzwoicie, jak już tutaj któraś z osób powiedziała.
              Eksi i eksie, rzecz jasna, bo różnie to bywa i nie zależy od płci.

              Nie wiem, skąd w Tobie tyle zajadłości i przeświadczenia o jednej, jedynej
              możliwej wersji wydarzeń.
    • marysiaikubus Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 02.06.07, 15:17
      Wiele przykrych słów się tu naczytałam, ale rozumiem kazdy ma prawo do swojego
      zdania. Moze cos wyjasnie- wyprowadziłam sie az tak daleko poniewaz zmusiła
      mnie do tego sytauacja, nie bede pisac dlaczego, ale było to też zwiazane z
      moim byłym mezem. Dla mnie nie była to łatwa decyzja głownie ze wzgledu na
      dziecko. Ale całe szczescie to ono szybciej i lepiej zaklimatyzowało się do
      nowego miejsca i sytuacji. Uważam, ze niesprawiedliwie ktoś ocenił sytuację,
      że "nowa rodzina" jest dla niej obca. Nawet nie wiecie ile dostała miłości,
      ciepła, zainteresowania od przyszłego meza i jego rodziny. Ktoś miał rację
      pisząc, ze maż mści się ze to mnie sie udało znów być szczesliwą, ale jest
      jeszcze 2 powód- były jest mi wienien sporą sumę pieniedzy, zbliża się termin
      spłaty a ja nie dostałam od niego złamanaego grosza. Wydaje mi sie ze wszystko
      kreci sie wokół kasy, nawet prosba o przesyłanie troszke wiekszych alimentów
      rozpoczyna awanturę. Jesli chodzi o miejsce zamieszkania to były wie, gdzie
      dziecko przebywa-ja tego nie ukrywałam. Uważam, ze miesiac czasu do
      przeprowadzki w miejsce zameldowania ( to samo osiedle ) nie bedzie wielkim
      problemem. A przyszła rodzina wie na co go stać, dlatego mamy pewne obawy podac
      tymczasowe miejsce zamieszkania.
      • menab Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 04.06.07, 07:44
        Doskonale Cię rozumiem.Sama chętnie uciekłabym od exa najdalej jak się da.I
        paradokasalnie chęć spotkań mojej córki ze swoim tatusiem wzrasta z
        częstotliwością moich powodzeń.Żadne omówione terminy nie wchodzą w grę.On
        zabiera ją kiedy to jemu pasuje, nie jej.Przez tygodnie nie odzywa się, a nagle
        telefon i ma za 10 minut być gotowa.Nie wspomnę o naszych planach.Manipuluje
        dzieckiem tylko i wyłącznie myśląc o sobie.
    • czamon Re: Były mąż szantażuje i straszy-proszę pomóżcie 04.06.07, 10:01
      Ja też wyjechałam z dziecmi 350km dalej, bo nie miałm tam pracy i nie mogłabym
      zapewnić dzieciom normalnego na przyzwoitym poziomie życia. Jestem teraz w moim
      rodzinnym miescie, mam tu pomoc bliskich. Mój ex obudził sie i przypomniał
      sobie ze jest ojcem, teraz chce je zabierać kiedy mu się podoba do siebie,
      dodam ze mieszka z kolejna panienką. Ja sprawe widzen chcę własnie ustalić
      sądownie. To nawet dobrze ze zaczynsz nowe zycie, dziecko będzie miało poczucie
      stabilizacji i bezpieczeństwa. Osoby które tak łatwo krytykuja niech się
      najpierw zastanowią czy mają do tego prawo. To ze matka zostaje z dziecmi nie
      oznacza ze ma całe życie funkcjonowac tak jak sobie były mąz wymysli! Ma prawo
      do załozenia nowej rodziny, do własnego zycia. Jezeli mama będzie szcżesliwa to
      i dziecko będzie szcześliwe. Nigdzie autorak wątku nie napisała ze zabrania
      kontaktów dziecka z ojcem. Może tak trochę wysiłku ze strony ojca przydałby
      się, a nie czekać na gotowe az mu dziecko pod nos podstawią.
Pełna wersja