ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu...

04.06.07, 07:46
czy są tu takie dorosłe dzieci, które zostały porzucone jeszcze zanim się
narodziły? Czy facet zostawiający kobietę w ciąży zostawią tylko kobietę czy
dziecko również??? Czy ma to jakieś znaczenie dla Was czy ojciec odszedł
przed czy po Waszym narodzeniu...czy nie ma znaczenia? Czy jeśli później
kontaktuje się z dzieckiem to dziecko ma żal do niego? Czy takie dziecko
cierpi z powodu tego, że nie miało nigdy ojca w domu, czy może też dlatego,
że matkę zostawił? Jeśli nie potrafi wybaczyć to głównie tego, że samo nie
miało ojca czy tego, że zostawił matkę??? A jeśli ojciec się kontaktuje to
czy dla dziecka to nie będzie miało znaczenia, że zostawił matkę w ciązy?

Czy jeśli ojciec ma inne dzieci chcielibyście się z nimi znać? Chcielibyście
znac je od zawsze, od małego czy później dowiedzieć się i ewentualnie
nawiązać kontakt jak będziecie chcieli...???????
    • toradel Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 07.06.07, 23:07
      moja mama odeszła od ojca na miesiąc przed moim urodzeniem, moja siostra miala
      wtedy 4 lata, ojciec nie odezwał sie do mamy przez całą ciążę, to był
      nieodpowiedzialny człowiek, który nie powinien nigdy zakładać rodziny,
      uwielbiał znikać bez słowa nawet na kilka miesięcy , podróżował sobie, taki
      hipisowaty trochę, mama nie mogła tego znieść, chciała żeby było nam jak
      najlepiej, ale z nim się nie dało, pierwszy raz zobaczyłam go jak miałam 7 lat,
      zamieszkał z nami, dostał szanse, ale znowu ją zmarnował i tak przez lata
      pojawiał się i znikał, a ja zawsze byłam za nim, on próbował jakoś tatusiować,
      ale ciągnęło go w świat. Z wiekim przyzwyczaiłam się, ale zawsze czułam brak
      prawdziwej ojcowskiej troski, myślę że gdybym ją miała to wiele złego by mi się
      nie przytrafiło, może łatwiej by mi było teraz związać się z kimś szczęślwie,
      mam 26 lat i ciągle sama jestem , bez przerwy jakieś fall starty przeżywam i
      mam tego dosyć, chyba nie założę już rodziny i myślę, że to ma związek z
      brakiem ojca, moja siostra też po kilku nieudanych związkach, rozwiedziona itd.
      mój ojciec nie miał dzieci innych, ale gdyby miał to na pewno chciałabym je
      poznać i utrzymywać kontakt, poza tym to kiedy rodzice się rozchodzą ma z
      pewnością znaczenie, no ale trudno powiedzieć kiedy najlepiej;-/w czasie ciązy
      po urodzeniu, rodziny nie ma i już
      • vivalissa Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 07.06.07, 23:45
        próbowałaś zainteresowac sie jakąś terpią? Byc moze masz rację, byc moze to co dzieje sie w twoim zyciu i zyciu siostry, ma związek z tym, jak wygladał wasz kontakt z ojcem. Być moze dobrze sie stało, ze twoj ojciec nie wykorzystał szansy i ulotnił sie na dobre nim przytrzymany na siłe przy rodzinie nie zdązył narobić wam większej krzywdy. Niektórzy nigdy nie dojrzewają do roli rodzica, albo dojrzec nie chcą, czy sie zwyczajnie boją odpowiedzialność. Jesli nie ma w nich woli, by to zmienić, nad tym pracować, po coz trzymac?Lepszy zaden rodzić, nic zmuszony do rodzicielstwa. Powiem o sobie-mnie bycie przy obojgu rodziców nie uchroniło przed podobnymi problemami do ciebie. ja czułam całe zycie, ze jestem tym niechcianym i niekochanym dzieckiem.
    • toradel Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 08.06.07, 11:43
      o terapii nigdy nie myślałam, nie wiem co by mi to dało, nagle znalazł by się
      partner, z którym mogłabym spędzić resztę życia? próbowałam kilka razy ułożyć
      się z kimś, ciągle trafiam w pudło, jestem zrezygnowana i zniechęcona do
      podejmowania wszelkich prób. Nade wszystko nie chciałabym pohopnie zakładać
      rodziny, bo "wypada" wyjść za mąż i mieć dzieci, które mogłyby być potem
      nieszczęślwie. Wiadomo, że zawsze jest jakieś ryzyko, że rodzina się rozpadnie
      i ja cholernie się tego boję, póki co zdecydowałam się być sama. Tylko dodam,
      że ja ojcu wybaczyłam wszystko, a naprawdę było co wybaczać. On zmarł i niech
      sobie gdzieś tam gra na gitarze, pali trawkę jak dołączę kiedyś do niego to
      sobie pogadamy od sercawink jestem wdzięczna mojej mamie, i podziwiam ją za
      to ,że mimo wszystko dała z siebie wszystko, żeby nas wychować, nigdy nie
      związała się już z nikim, do dziś poświęca nam całą swoją energię, żałuję że
      jej się nie ułożyło.
      • vivalissa Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 08.06.07, 18:00
        Nie znalazłby sie nagle partner, z którym spędzizłabyś całe swoje życie. Terapia pozwala na uzmysłowienie sobie swoich jakiś tam mechanizmów, zupełnie nieuśwaidomionych, które powoduja, ze człowiek robi tak a nie inaczej, wchodzi w zwiazek z kimś takim a nie innym. W ogóle wiele sie rozjasnia. Mi pomogło, byc moze za pozno, bo juz udało mi sie popełnic bład (jestem w trakcie rozwodu), ale inaczej patrze nawet na ten fakt. Goraco polecam poniewaz znam bardzo wiele kobiet podobnych do mnie, do ciebie, które miały odwage sobie pomóc i pomogły.
    • toradel Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 08.06.07, 12:00
      mam tyle refleksji na tematy rodzinnewinkmyślę sobie, że gdyby wszyscy od zawsze
      myśleli tak jak ja to ile ludzi byłoby na tym świecie? boję się mieć dzieci, bo
      wiem jak bardzo bym je kochała i nie chciałabym żeby spotkało je coś złego.
      Powinny mieć całe ciepło, miłość najlepiej dwojga rodziców. Ale to że rodzice
      sa razem tez nie gwarantuje szczęścia, ehh. Szkoda szkoda szkoda. Ja cokolwiek
      czuje się kochana jako dziecko
    • toradel Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 09.06.07, 16:38
      gdy zaczęłam się nad tym zastanawiać doszlam do wniosku, że chyba rzeczywiście
      przydałaby mi sie jakaś terapia
    • sibeliuss Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 18.11.07, 12:13
      Jeśli jeszcze kiedyś tu zajrzysz opowiedz, jakie masz z nim relacje?
      • toradel Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 18.11.07, 17:39
        sibeliuss napisał:

        > Jeśli jeszcze kiedyś tu zajrzysz opowiedz, jakie masz z nim
        relacje?
        pytasz o mnie i moje relacje z ojcem?
        • sibeliuss Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 19.11.07, 21:28
          toradel napisała:

          > sibeliuss napisał:
          >
          > > Jeśli jeszcze kiedyś tu zajrzysz opowiedz, jakie masz z nim
          > relacje?
          > pytasz o mnie i moje relacje z ojcem?

          Co prawda pytanie było do:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=18111&w=63600354&a=63600354
          Ale z Tobą też chętnie podyskutuję smile
          • toradel Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 21.11.07, 08:20
            > Ale z Tobą też chętnie podyskutuję smile
            oj ja moglabym ksiazke naisac o tym jak to ojciec zostawil mnie gdy
            bylam w brzuchu i jak to wplynelo na mnie i... wplywa do dziswink
        • rotszyld Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 19.11.07, 21:47
          ja częściowo jestem takim ojcem jak twoj ojciec. mowie czesciowo bo z dwoch
          przyczyn troche roznie sie od twojego ojca. tzn nie pale trawki i walcze
          sądownie o mozliwosc odwiedzania swojej corki. ale tak jak twoj ojciec nie
          jestem bandyta i nie zagrażam bezpieczenstwu swojej 5-cio letniej dzis córki.
          zainteresowal mnie twoj watek bo ja tez od samego poczatku czyli od narodzin
          mojej malej zastanawiam sie jak to bedzie. jak bedzie mnie oceniac? czy mnie
          pokocha? dzis mowi ze kocha tatusia ale ona ma dopiero 5 lat wiec nie rozumie co
          to znaczy kochac. innymi slowy mowiac nie traktuje mnie jak osobę tak samo
          bliską jak jej matka. ze zrozumialych zreszta wzgledów. widzimy sie 10 godzin
          miesiecznie.

          jesli chcialabys pogadac to pisz na maila.
          pozdrawiam.
          • moonflour Re: ojciec odszedł, gdy jeszcze byłem w brzuchu.. 26.11.07, 01:04
            rotszyld napisał:

            > ja częściowo jestem takim ojcem jak twoj ojciec. mowie czesciowo
            bo z dwoch
            > przyczyn troche roznie sie od twojego ojca. tzn nie pale trawki i
            walcze
            > sądownie o mozliwosc odwiedzania swojej corki. ale tak jak twoj
            ojciec nie
            > jestem bandyta i nie zagrażam bezpieczenstwu swojej 5-cio letniej
            dzis córki.
            > zainteresowal mnie twoj watek bo ja tez od samego poczatku czyli
            od narodzin
            > mojej malej zastanawiam sie jak to bedzie. jak bedzie mnie
            oceniac? czy mnie
            > pokocha? dzis mowi ze kocha tatusia ale ona ma dopiero 5 lat wiec
            nie rozumie c
            > o
            > to znaczy kochac. innymi slowy mowiac nie traktuje mnie jak osobę
            tak samo
            > bliską jak jej matka. ze zrozumialych zreszta wzgledów. widzimy
            sie 10 godzin
            > miesiecznie.
            >
            > jesli chcialabys pogadac to pisz na maila.
            > pozdrawiam.

            Walcz o kontakt z małą na maxa...
Pełna wersja