beti432
06.06.07, 10:22
..... który niedawno się rozwiódł, ma dzieci, angażującą pracę a zaczyna się
umawiać z przyszłą rozwódką, również posiadającą dzieci, która jeszcze nie
poradziła sobie z umierającym związkiem, pozew ma już w sądzie ale
prawdopodobnie jeszcze kocha exa a ogólnie jest rozbita i przygnębiona.
A ten facio: a to mebelek naprawi, a to gwoździk w ścianę wbije, a to przy
komputerku pomoże i Bóg wie jakie jeszcze prace u niej wykonuje. Przy tym
przynosi jej alkohol, namawia na spotkania, lansując się na altruistę, udając
niezainteresowanego oraz ściemniając, jak mi się wydaje, jak to on bardzo
przeżywa swój rozwód.
Dodam, że moja przyjaciółka jest atrakcyjną kobietą, a facet dojeżdża z
drugiego końca miasta, aby jej "pomagać". Zastanawiałam się, czy moja
przyjaciółka jest aż tak naiwna myśląć, że ten mężczyzna, to prawdziwy
altruista, czy jest po prostu zaślepiona swoim bólem i nie widzi co się
święci.... albo ona jest po prostu głupia, w co raczej wątpię.
Choć mi wspomniała o tym facecie, to teraz nie wiem jak z nią na ten temat
porozmawiać, bo coś czuję, że ten apsztyfikant liczy na kilka darmowych
numerków (w końcu to taniej niż u profesjonalistki) swoim postępowaniem
robiąc sobie do tego odpowiedni grunt. Nie znam tego faceta, ale
przypuszczam, że on kompletnie nie zastanawia się jakie kolejne spostoszenia
mógłby zrobić w psychice mojej przyjaciółki, która i tak jest już
wystarczająco zdruzgotana.
Próbowałam zebrać się do rozmowy z przyjaciółką, ale nie wiem, jak zacząć,
aby jej nie zdenerwować jeszcze bardziej.
Pytam was o zdanie, bo nie rozumiem tej sytuacji i może to ja się mylę w
ocenie sytuacji?
Co myślicie o postępowaniu tego mężczyzny?