Na co liczy facet.....

06.06.07, 10:22
..... który niedawno się rozwiódł, ma dzieci, angażującą pracę a zaczyna się
umawiać z przyszłą rozwódką, również posiadającą dzieci, która jeszcze nie
poradziła sobie z umierającym związkiem, pozew ma już w sądzie ale
prawdopodobnie jeszcze kocha exa a ogólnie jest rozbita i przygnębiona.
A ten facio: a to mebelek naprawi, a to gwoździk w ścianę wbije, a to przy
komputerku pomoże i Bóg wie jakie jeszcze prace u niej wykonuje. Przy tym
przynosi jej alkohol, namawia na spotkania, lansując się na altruistę, udając
niezainteresowanego oraz ściemniając, jak mi się wydaje, jak to on bardzo
przeżywa swój rozwód.
Dodam, że moja przyjaciółka jest atrakcyjną kobietą, a facet dojeżdża z
drugiego końca miasta, aby jej "pomagać". Zastanawiałam się, czy moja
przyjaciółka jest aż tak naiwna myśląć, że ten mężczyzna, to prawdziwy
altruista, czy jest po prostu zaślepiona swoim bólem i nie widzi co się
święci.... albo ona jest po prostu głupia, w co raczej wątpię.
Choć mi wspomniała o tym facecie, to teraz nie wiem jak z nią na ten temat
porozmawiać, bo coś czuję, że ten apsztyfikant liczy na kilka darmowych
numerków (w końcu to taniej niż u profesjonalistki) swoim postępowaniem
robiąc sobie do tego odpowiedni grunt. Nie znam tego faceta, ale
przypuszczam, że on kompletnie nie zastanawia się jakie kolejne spostoszenia
mógłby zrobić w psychice mojej przyjaciółki, która i tak jest już
wystarczająco zdruzgotana.
Próbowałam zebrać się do rozmowy z przyjaciółką, ale nie wiem, jak zacząć,
aby jej nie zdenerwować jeszcze bardziej.
Pytam was o zdanie, bo nie rozumiem tej sytuacji i może to ja się mylę w
ocenie sytuacji?
Co myślicie o postępowaniu tego mężczyzny?
    • aron95 Nie rozmawiaj 06.06.07, 10:33
      Jej życie a nie Twoje .
      Nie masz innych zmartwień??
    • phokara Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 10:35
      Ja to nic nie myślę. Może powinnas wziąć ze mnie przykład. Faceta nawet na oczy
      nie widziałaś a już dorobiłaś tonę teorii do co jego motywów, to jest doprawdy
      niebywałe same z siebie, przy czym klasycznie opiera się na czarnych wizjach,
      iż ów "facio" zasieje "kolejne spustoszenia w psychice przyjaciółki". Jeszcze
      nie widzialam nikogo, komu by runęła psychika od wbitego w ścianę gwoździa.

      Zajmij się sobą i zostaw ich w spokoju. Przyjaciele są od tego, żeby BYĆ, a nie
      od tego, żeby "wiedzieć lepiej", konsultując czyjeś życie na wirtualnym forum.
      Szlag by mnie trafił, jakbym miała taką przyjaciółkę.
      • 13monique_n Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 13:34
        A kobieta??? To znaczy sobie pomyslałam, że gdybym ja - nie daj Boże - wbiła
        gwoździe w ścianę:
        a) u faceta - to na co liczę?
        b) u kumpeli, kobiety - na przykład - u Pho???

        Jezu, Pho... ja u Ciebie ciasto piekłam! I kawę nam obu robiłam!!!! Ożesz!! Ale
        wtopa - haha
        • phokara Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 14:55
          > Jezu, Pho... ja u Ciebie ciasto piekłam! I kawę nam obu robiłam!!!! Ożesz!!
          Ale
          > wtopa - haha

          Po tym wątku juz wiem, że chciałaś mnie podstępnie wykorzystać i doprowadzić
          moją psychike do ruiny. Co prawda ja mam psychikę i tak zrujnowaną, ale Tobie
          to Wydro nie wystarcza - chcesz mnie w proch, pył i wiór obrócić, taka z Ciebie
          koleżanka. A fe!
          • tata_tomek Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 15:53
            phokara napisała:

            > Po tym wątku juz wiem, że chciałaś mnie podstępnie wykorzystać i doprowadzić
            > moją psychike do ruiny.

            Nie jest możliwe, podkreślam, _nie_jest_możliwe_ aby jakiekolwiek ciasto miało
            działanie rujnujące psychikę. _Każde_ ciasto podbudowuje psychikę i nastawia
            optymistycznie, a przynajmniej bardziej optymistycznie, do świata. smile))
            Myślę więc, że powyższe obawy są wyolbrzymione.
            • phokara Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 17:51
              tata_tomek napisał:
              >
              > Nie jest możliwe, podkreślam, _nie_jest_możliwe_ aby jakiekolwiek ciasto miało
              > działanie rujnujące psychikę.

              Akurat... Nie masz pojęcia, jakie ciasta piecze Monique (na szczęście), nie
              masz pojęcia o mojej psychice (na jeszcze większe szczęście) no i z pewnością
              nie znasz się na perfidii i wydrowatowatości kobiet.

              Niezależnie od powyższego, najbardziej optymistycznie na psychikę działa tort
              bezowy z bitą śmietaną i truskawkami. Może być nawet wyolbrzymiony.
    • angoisse Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 10:46
      oż choinka.
      mojej znajomej- nie dośc że gwoździe w ściany wbija tak jeden, to jeszcze obiady
      gotuje jak ona jest w pracy, opiekuje jak jest chora i naprawia samochod. Ten to
      dopiero zły człowiek jest, na pewno mysli tylko o tym żeby ją osaczyć ,
      ubezwłasnowolnić i wykorzystać seksualnie a potem zwiać.
      Nie dajcie sie kobiety zwodzić. Jak wam facet robi herbatę to znaczy , że chce
      darmowego seksu. Przecież świat jest tak skonstruowany od lat, że to kobieta ma
      facetowi pod nos wszystko harytatywnie podstawiać. A nie facet kobiecie. No
      skandal! Należy zwalczać takie przejawy manipulacji nieszczęśliwymi kobietami
      -jak wbijanie gwoździa w ścianę! No i ten alkohol.... fe!!
      • angoisse charytatywnie, ha! 06.06.07, 10:47
      • lilyrush Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 10:53
        I absolutnie niedopuszczaen jest, zeby kobieta z tego darmowego seksu miałą
        jakąkolwiek radochę...
        • ivone7 Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 10:56
          jakas ty lily..poprawna politycznie hihi...
          absolutniewink)))
        • angoisse Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 10:59
          tak jest. seks jest zły, sam w sobie. a we dwoje to już w ogole fuj. nawet jedna
          pani z sejmu w telewizji mowila ostatnio ze seks jest be!, i nie ma tu o czym
          dyskutowac.no.
    • ivone7 Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 10:54
      a ja jeszcze nie poznalam faceta, ktory dla kilku hipotetycznych numerkow,
      zasuwalby z drugiego konca miasta by pomoc, wbic gwozdzia naprawic kompa...
      na darmowe numerki panowie maja zupelnie inne sposoby..nie angazujace az tak
      duzo czasu..
      nie przyszlo ci do glowy, ze jemu brakuje ciepla, rodziny...ze moze i robi to
      interesownie, bo nie chce by ona kogos poznala i pokochala jak sie
      otrzasnie..tylko zeby on byl w zasiegu jej wzroku..
      a moze to cos co zdaza sie raz w zyciu...i lepiej nie radz swojej
      przyjaciolce..bo ona moze pozniej tego zalowac..
      co ma byc i tak bedzie...
    • reddy_to_go a na co liczy beti?? 06.06.07, 10:54
      pomijając faceta i jego motywacje, może faktycznie odrażające, brudne, złe, to
      uchowaj nas, Boże, od takich przyjaciół(ek).
      • am676 Re: a na co liczy beti?? 06.06.07, 11:05
        Ach ta to ma dobrze....no i ten seks darmowy. Pomarzyć dobra rzecz.
      • 13monique_n Re: a na co liczy beti?? 06.06.07, 13:37
        reddy_to_go napisała:

        > pomijając faceta i jego motywacje, może faktycznie odrażające, brudne, złe,
        to
        > uchowaj nas, Boże, od takich przyjaciół(ek).
        Kardynał Richelieu mawiał "Boże, chroń mnie od przyjaciół. Z wrogami sam sobie
        poradzę". Chyba rozumiem wreszcie, co miał na myśli.

        Bogu dzięki za ludzi, których nazywam przyjaciółmi. Nawet nie chcę myśleć, ile
        gorzej bym przez to wszystko przeszła bez ich wsparcia.
    • marie.walewska Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 13:37
      Ano! facet jeszcze kwarantanny nie przeszedl do konca! bo "niedawno po rozwodzie". Z ciekawosci - do
      przewozu psow na Islandie bylo 6 tygodni, a dla czlowieka po rozwodzie to ile? Pytam inetersownie, bo
      nie wiem, czy jak rozwiode sie w wrzesniu, to moge z kims na sylwestra pojsc, czy bede jeszcze "na
      obserwacji" big_grin
      No i dzieci ma i prace, a jeszcze mu sie umawiac z kobietami chce! Ja bym go przeswietlila, bo to
      pewnie cyborg jakis! Do tego udaje, ze rozwod przezywa, a przeciez wiadomo, ze takie cyborgi, to
      wprawdzie wszystko potrafia zrobic, ale uczuc nie maja. A "alkohol jest wrogiem prawdziwego
      mezczyzny!" czyli znow potwierdzenie, bo zywy facet by przeciez nie tknal swinstwa i innemu
      czlowiekowi nie dal. No i dojezdza przez cale miasto do atrakcyjnej kobitki - to juz jest najbardziej
      podejrzane. Jakby do nudnej brzyduli dojezdzal...
      A jak liczy na kilka darmowych numerkow, za te wszystkie dojazdy i roboty, to jeszcze w dodatku
      idiota, bo przeciez 3 drinki w dyskotece wyszlyby mu taniej.
      A Ty beti moze sie zastanow jakie ten kompletnie nieznany Ci facet moze posiac spustoszenie w
      bezradnosci, samotnosci, smutku, leku przed przyszloscia, braku wiary w siebie i opuszczeniu Twojej
      przyjaciolki big_grin Hoho, a jakie ona moze posiac spustoszenie - facet rozwiedziony, byle jak gwozdzia
      wbije, a ona mu pewnie jeszcze za to dziekuje i sie zachwyca jaki on sprawny, wspanialy i jak madrze
      reperuje jej komputer. Straszne babsko! Moze tez cyborg?
      • phokara Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 14:52
        >No i dojezdza przez cale miasto do atrakcyjnej kobitki - t
        > o juz jest najbardziej
        > podejrzane. Jakby do nudnej brzyduli dojezdzal...

        Właśnie. Dojeżdża (dochodzi?) pod zły adres. Jakby to autorce watku wbijał
        te... gwoździe w ściane, to by wrzasku nie było.
        • 13monique_n Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 15:45
          phokara napisała:
          > Właśnie. Dojeżdża (dochodzi?) pod zły adres. Jakby to autorce watku wbijał
          > te... gwoździe w ściane, to by wrzasku nie było.
          eeeeee, a może by był wink))) he he he, tylko nie na forum.
      • tata_tomek Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 15:54
        marie.walewska napisała:

        > No i dzieci (...)Ja bym go przeswietlila, bo to
        > pewnie cyborg jakis!

        Dzieciaty cyborg?! Zaiste, najnowsza medycyna czyni cuda... smile
    • aron95 Dziewczyny !!! 06.06.07, 14:23

      Ja tak delikatnie napisalem żeby Waszą sympatię wzbudzić . Myślałem że podzielicie
      zdanie beti bo to wkońcu facet .
      A tu .. ostra jazda !!!
    • artemisia_gentileschi Zalujesz przyjaciolce czy zazdroscisz?:P 06.06.07, 14:40

      • mary171 Ja tam jej zazdroszczę., pal licho gwoździe, ale 06.06.07, 14:44
        ten darmowy seks...hmmmmm....Muszę poszukać znajomego o takich złych
        zamiarach wink
    • tricolour Postępowanie tego mężczyny... 06.06.07, 15:45
      ... jest jak najbardziej na miejscu. Niektórzy mężczyźni pomagają damom w
      trudnej sytuacji, wbijają gwoździe i naprawiają komputery. Piją alkohol, który
      sami przynoszą, bo to elegancko przynieść coś dobrego, a nie opróżniać barku
      znajomej.
      U niektórych znajomość przeradza się w coś bliższego i - oboje pragnąc - lądują
      w pościeli.

      A "przyjaciółki" zazdroszczą udając troskę. Normalne przyjaciółki cieszą się i
      ufają, że dzieje się cos dobrego.
    • yoma Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 16:56
      Powiem wprost:

      >Na co liczy facet.....

      A ch... cię to obchodzi.
      • phokara Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 17:52
        yoma napisała:

        > Powiem wprost:
        >
        > >Na co liczy facet.....
        >
        > A ch... cię to obchodzi.

        Obawiam się, że własnie to ją obchodzi.
        • jacekplacek66 Przepraszam..... 06.06.07, 21:26
          ale mam pytanie co to takiego to ch....? bo mnie to też zainteresowało.
          • angoisse Re: Przepraszam..... 06.06.07, 21:34
            chrupka. z dipem avocado.
          • misbaskerwill Jacku... 06.06.07, 21:37
            jacekplacek66 napisał:

            > ale mam pytanie co to takiego to ch....? bo mnie to też zainteresowało.

            Jako duży chłopiec, tym akurat nie powinieneś się interesować.
            Przynajmniej, jeśli chodzi o tamtego Pana.
            Bo on ma złe zamiary i mógłby Ci wbić gwoździa. Brrr!
    • beti432 Re: Na co liczy facet..... 06.06.07, 22:28
      Dziękuję bardzo wszystkim forumowiczom za wypowiedzi i udzielenie reprymendy.
      Gwoli wyjaśnienia. Nie jestem zazdrosna o przyjaciółkę. Nie mam powodu i życzę
      jej jak najlepiej. Znam ją już wiele lat, widzę jak przeżywa swoją obecną
      sytuację życiową i jedynie obawiałam się, być może niesłusznie, że w efekcie
      tej znajomości może zostać jeszcze bardziej zraniona. Założyłam bowiem złe
      intencje tego pana, co być może było moim błędem i dziękuję forumowiczom za
      zwrócenie mi na to uwagi. Za dużo przeszłam w swoim życiu, aby bezkrytycznie
      wierzyć pozorom. Ale to już inna sprawa.
      Absolutnie nie uważam seksu za coś złego, jak tu ktos "delikatnie" zwrócił mi
      uwagę. Jeśli wpłynąłby na poprawę samopoczucia mojej przyjaciółki, to byłabym
      szczęśliwa z tego powodu.
      Zapytałam was drodzy forumowicze o zdanie, bo miałam wątpliwości jak postąpić.
      To forum wydało mi się do tego odpowiednie, ponieważ wypowiada się tu wiele
      doświadczonych przez życie osób.
      Teraz już nie mam wątpliwości jak postąpić.
      Na pewno nie będę ingerować w życie mojej przyjaciółki. Nie będę z nią
      rozmawiać na temat owego pana i ich relacji, chyba, że ona sama zaproponuje ten
      temat. Być może rzeczywiście buduje się między nimi coś pięknego. Jeśli tak
      jest, to będę z tego powodu bardzo zadowolona. Z drugiej strony uważam, że rolą
      przyjaciela jest pomóc, kiedy widzi cierpienie. Jednak nic na siłę. Na pewno
      nie powiem ani nie zrobię nic, dopóki moja przyjaciółka sama mnie o to nie
      poprosi.
      Kiedyś być może opowiem więcej o sobie, bo to forum podczytuję dopiero od
      niedawna.
      • aron95 Rozsądna dziewczynka . 06.06.07, 23:54
      • z_mazur Re: Na co liczy facet..... 07.06.07, 01:27
        No no, gratuluję.
        Mało kto zdecydowałby się jeszcze odezwać po takim przywitaniu.
        Ogólnie to tutaj raczej ludzie spokojni i życzliwi, ale czasem jak się do czegoś przypną... smile
      • biedroneczka33 Re: Na co liczy facet..... 07.06.07, 06:45
        "Absolutnie nie uważam seksu za coś złego, jak tu ktos "delikatnie" zwrócił mi
        uwagę. Jeśli wpłynąłby na poprawę samopoczucia mojej przyjaciółki, to byłabym
        szczęśliwa z tego powodu"

        ...hm....woli scisłosci ja jednak jestem zdania ze bardziej byłabym szczesliwa sama korzystajac z urokow jaki daje seks niz tez rozkoszowac sie zmiana nastroju przyjaciolki po seksie :o)))
    • biedroneczka33 Re: Na co liczy facet..... 07.06.07, 07:03
      Nie znam Cie Beti ...ale jak dla mnie to cos mi sie wydaje ze jestes strasznie zazdrosna o swoja przyjaciolke a juz przynajmniej o fakt ze ktos sie nia zainteresowal i to z wzajemnoscia , pomaga jej spedza z nia prawdopodobnie wiecje czasu niz Ty sama .
      Fakt ze ten mezczyzna posiada prace , dzieci oraz ze jest rozwiedziony nie czyni z niego gorszego człowieka , podobnie jak przynoszenie alkoholu (moze to bylo wino do kolacji ? ) Zrozumialym jest dla mnie fakt ze atakujesz tego człowieka (bo go poprostu nieznasz a on "skrada Ci" przyjaciolke )ale brak zaufania do przyjaciolki i tak niska ocena jej samej jak dla mnie jest juz tylko babska zazdroscia " jest aż tak naiwna " , "czy jest po prostu zaślepiona"," albo ona jest po prostu głupia".Skoro Ona sama nie prosi Cie o pomoc ani nie porusza tego tematu ....to daj jej zyc swoim zyciem a nie krytykuj a juz tym bardziej osadzaj .

      "Absolutnie nie uważam seksu za coś złego, jak tu ktos "delikatnie" zwrócił mi
      uwagę. Jeśli wpłynąłby na poprawę samopoczucia mojej przyjaciółki, to byłabym
      szczęśliwa z tego powodu."
      ...hm....woli scisłosci ja jednak jestem zdania ze bardziej byłabym szczesliwa sama korzystajac z urokow jaki daje seks niz tez rozkoszowac sie zmiana nastroju przyjaciolki po seksie :o)))...a z twoich ust po wczesniejszej wypowiedzi trudno uznac to za szczere wyznanie .

      "Być może rzeczywiście buduje się między nimi coś pięknego. Jeśli tak
      jest, to będę z tego powodu bardzo zadowolona"
      ....hm..."Nie znam tego faceta, ale przypuszczam" skoro kogos nie znasz to nie osadzaj.Zyj kobieto własnym zyciem i daj innym zyc swoim... bo trudno tutaj powiedziec ze Twoje intencje sa szczere .Najpierw atakujesz faceta , pozniej osadzasz przyjaciolke jaka to niby głupia i naiwna a na koncu podsumowujesz ze jezeli ich polaczy seks to Ty bedziesz szczesliwa ja jak sie zwiaza razem to bedziesz zadowolona ....ahhhh....

      Chron Panie Boze od takich przyjaciól .
    • majkel01 Re: Na co liczy facet..... 07.06.07, 11:05
      > ..... który niedawno się rozwiódł, ma dzieci, angażującą pracę a zaczyna się
      > umawiać z przyszłą rozwódką,

      facetom zalezy zawsze na jednym.....
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .
      .... zeby w spokoju, popijając zimne piwko ogladac sobie mecze w telewizji wink))
      • ivone7 Re: Na co liczy facet..... 07.06.07, 11:53
        jezuuuu...ze tez ja na to wczesniej nie wpadlam....
      • chalsia Re: Na co liczy facet..... 08.06.07, 08:53
        > facetom zalezy zawsze na jednym.....
        > .... zeby w spokoju, popijając zimne piwko ogladac sobie mecze w
        telewizji wink))


        tiaaaa, właśnie się z rana dowiedziałam, że jestem facetem. Normalnie news
        dnia smile
        Chalsia
      • marek_gazeta Re: Na co liczy facet..... 08.06.07, 08:56
        W meczach to ja sam lubię grać, a oglądać wolę zupełnie co innego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja