jacekplacek66
17.06.07, 20:35
maiał być "mój" weekend z córką- nie był bo ta.... napisała do sądu, że córka
ma turniej tańca - sąd się przychylił i wydał orzeczenie, że ten weekend
będzie z mamą. ( cholera mnie bierze - tak jak bym ja nie mógł z córką
pojechać- trudno stało się... w czwartek sprawa rozwodowa- a mnie ogarnęło
jakieś zniechęcenie już nie mam sił walczyć o każde spotkanie z córką,
zastanawiam się czy sobie odpuścić i zyć własnym życiem, może kiedyś matka
sama zrozumie, ze te spotkania to dla dobra córki (wątpię)może jak przestanę o
to zabiegać i walczyć to zmieni front? narazie sobie siedzę i pije piwo....
zastanawiam się, ale naprawdę mam już tego dosyć. może zaakceptować sytuację i
.... a co tam jakoś to przeżyję, córka pewnie też. może w czwartek powiedzieć
w sądzie , ze w dupie mam wyznaczone terminy spotkań skoro ot tak wolna ręką
mozna wszystko zmienić, unieważnić.