rozwod po polsku

24.06.07, 17:51
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=64758147
Nie chcialo mi sie drugi raz pytac...moze mnie nie zlinczujecie..
Co sadzicie w tej sprawie?
    • majkel01 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 18:35
      Pytanie wedlug mnie jest bez sensu z 2 powodow.
      Po pierwsze. Jesli doszlo juz do rozprawy to pozew nie mogl zostac wycofany bez
      zgody drugiej strony (art. 203 § 1 kpc). Jesli wiec facet wyrazil zgode na
      wycofanie pozwu sam jest sobie winien. Bez jego zgody na cofniecie pozwu sprawa
      toczyla by sie dalej.
      Po drugie. Nic nie stoi na przeszkodzie zeby samemu zlozyc pozew o rozwod. Jesli
      orzeczona zostala uprzednio separacja postepowanie mimo braku zgody drugiej
      strony i tak powinno byc o wiele prostsze bowiem material dowodowy w duzej
      mierze jest juz przeciez skompletowany.
    • nangaparbat3 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 19:01
      Zachwyciły mnie liczba i cieżar gatunkowy poleceń, jakie wydałaś ukochanemu.
      Najbardziej to, ze więcej zadnych pieniedzy na corkę, i ma sie prosic.
      Gratulacje.
      • adela38 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 19:19
        Nie mam nic przeciwko finansowaniu corki.Sama mam syna w podobnym wieku.Chodzi
        mi o to by dawal pieniadze bezposrednio corce, a nie tej pani- do czasu
        przysadzenia alimentow przez sad.
        Ta pani w praktyce zabrala mu corke.Corka jedyne gdy chce pieniedzy lub czegos
        rozmawia z nim.Poza tym nie chce z nim rozmawiac.To nie jest normalne.
        Ja uwazam, ze jesli czlowiek raz popelnil blad, to nie znaczy ze ma za niego
        placic calym zyciem..
        sama przeszlam rozwod wiec wiem co to znaczy.
        Nie czuje sympatii do tej pani, bo poznajac fakty i to jak sie zachowuje mam o
        niej zle zdanie.Chce chronic ukochanego i sluzyc mu pomoca.Nie zamierzam tez w
        zadnym wypadku "byc ta druga".Jak go poznalam rozumialam, ze chodzi juz tylko o
        formalnosc, a tu takie cos..
        • nangaparbat3 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 19:31
          > Ta pani w praktyce zabrala mu corke.Corka jedyne gdy chce pieniedzy lub czegos
          > rozmawia z nim.Poza tym nie chce z nim rozmawiac.To nie jest normalne.
          MOze jednak ta córka ma powody? Sam wplyw atki na nasolatke rzadko bywa az tak
          skuteczny - wiem coś o tym, niestety. I przede wszystkim - chcecie pieniedzmi
          zmusic ja do kontaktowania sie z ojcem? To chore, i nic dobrego z tego wyniknać
          nie moze. Chyba ze za cos dobrego uznamy calkowity zanik więzi ojciec/córka.


          > Ja uwazam, ze jesli czlowiek raz popelnil blad, to nie znaczy ze ma za niego
          > placic calym zyciem..

          To zalezy, jaki błąd popelnił. Jak wbiegnie pod auto, to czasem płaci całym
          zyciem, i to od razu. A jaki błąd popelnił? I kto?
          • adela38 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 19:47
            ta pani jest skrajna materialistka.To co ja interesuje to pieniadze.Corka jest
            nastawiana negatywnie przeciw ojcu od malego- przykladem fakt jej calkowitej
            izolacji od jego rodziny..
            ja bym chciala by on nawiazal kontakt z corka, by sie poznali wzajemnie,
            rozmawiali... jesli pomoglyby w tym pieniadze- to nic zlego.Obecnie to jest on
            traktowany jak chodzacy bankomat.
          • adela38 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 19:49
            mowiac o bledzie mialam na mysli jego malzenstwo- on twierdzi, ze nigdy do niego
            nie powinno bylo dojsc..
            • nangaparbat3 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 19:55
              Adela, on - spal czy nie spał, ale zył z ta kobietą przez kilkanascie lat, Ty
              go znasz pół roku i jestes zakochana. Zwolnij po prostu.
              A wieksze zrozumienie niz tu na pewno znajdziesz na forum "macochy". (Prywatne,
              dziecko).
            • elein Re: rozwod po polsku 24.06.07, 20:04
              Piękniesmile, po 15 latach małżenstwa mówi, że nie powinno nigdy dojść do tego
              małżeństwa, i ani przez te 15 lat, ani przez ostatnie 1,5 roku nie był i nie
              jest w stanie złozyc sam pozwu o rozwód zeby to zakonczyc...
              Ty aby jesteś pewna, ze chcesz byc z tak ułomnym człowiekiem? Bo moze on ma
              więcej "niemożności" o ktorych ci nie mowi... A za kolejne 10 lat tobie
              powie,że do waszego związku nie powinno nigdy dojść tylko nie wiedział jak
              odejsc od ciebie przez te 10 lat...

              Ale nie przejmuj się, niektorzy tak odchodza od małżeństw do których "nigdy nie
              powinno dojsc " nawet przez 30 lat... smile
              • adela38 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 20:24
                elein napisał:

                > Piękniesmile, po 15 latach małżenstwa mówi, że nie powinno nigdy dojść do tego
                > małżeństwa, i ani przez te 15 lat, ani przez ostatnie 1,5 roku nie był i nie
                > jest w stanie złozyc sam pozwu o rozwód zeby to zakonczyc...
                > Ty aby jesteś pewna, ze chcesz byc z tak ułomnym człowiekiem? Bo moze on ma
                > więcej "niemożności" o ktorych ci nie mowi... A za kolejne 10 lat tobie
                > powie,że do waszego związku nie powinno nigdy dojść tylko nie wiedział jak
                > odejsc od ciebie przez te 10 lat...
                >
                > Ale nie przejmuj się, niektorzy tak odchodza od małżeństw do których "nigdy nie
                >
                > powinno dojsc " nawet przez 30 lat... smile


                To nie tak.On jest wierzacy i staral sie przecierpiec.W koncu juz nie wytrzymal
                plucia w twarz (doslownie).W jego odejsciu ja nie mam udzialu... znalezlismy sie
                jak on byl juz "wyprowadzony".W zadnym wypadku nie zamierza wracac do tej
                pani.chcemy miec wlasne dzieci..Moze to dziwne, ale jak go poznalam czuje sie
                jakbym znala go od zawsze.Czuje sie tak dobrze w jego towarzystwie..i uczucie
                jest wzajemne..Co do rozwodu to posuniecie tej pani bylo dla niego calkowitym
                zaskoczeniem.Bardzo sie zdenerwowal tym faktem..nie ukrywam, ze ja tez.a
                poniewaz zdaje sie byc w tej sprawie nieporadny probuje mu pomoc..
                • elein Re: rozwod po polsku 24.06.07, 20:38
                  wiesz, przeczytałam twoj wątek na FMęzczyzna i mam nieodparte wrazenie , ze
                  ten nieporadny pan trafił spod terroru kapcia jednej despotycznej kobiety pod
                  kapec drugiej takiej samej... bawcie sie dobrze, no i rozwiedz go ty, bo sam to
                  on sie nie bedzie wysilał, bo i po co smile
                  • 374.4w Re: rozwod po polsku 24.06.07, 20:50
                    adela,to przerażajace w jakim tonie piszesz,o żonie swojego faceta :"ta pani".
                    Uważaj,żeby jakaś next nie pisała tak o tobie.
                    Córka twojego faceta jest pełnoletnia???Jesli nie to on pieniądze powinien dawać
                    żonie, nie córce.
                    Piszesz,że poznałaś go,gdy już nie mieszkał z rodzina. Nadal jednak jest zonaty,
                    czyli zabierasz męża/ojca mieszkając z nim i planując nawet dziecko.
                    Myslę, że sąd może nie mieć problemu z orzeczeniem jego winy rozkładu małżeństwa.
                    • adela38 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 21:06
                      Przepraszam, ale oni nie zyja ze soba od 10 lat i nikomu rodziny nie rozbilam.To
                      ta pani rozbila ta rodzine i praktycznie sprawila, ze on od niej uciekl.Nie mam
                      w tym zadnego udzialu.
                      Nie buduje swojego szczescia na czyjejs krzywdzie.Jesli juz to ona czyni krzywde
                      jemu i ich corce pozbawiajac ja ojca, bo wiem ze jesli corka bedzie jak matka to
                      on sie jej wyrzeknie.
                      Co do swojej dominacji- powiedzialam mu co chce i tyle.On chce sie od niej
                      uwolnic jak najszybciej- tak twierdzi i stad moje rady.
                      Myslalam tez o ewentualnym spotkaniu tej pani bez mowienia kim jestem..Znam sie
                      na ludziach i po takim spotkaniu bardzo duzo bym wiedziala..
                      • 374.4w Re: rozwod po polsku 24.06.07, 21:40

                        > Przepraszam, ale oni nie zyja ze soba od 10 lat

                        to od 10 czy od 1.5 roku



                        > jemu i ich corce pozbawiajac ja ojca, bo wiem ze jesli corka bedzie jak matka t
                        > o
                        > on sie jej wyrzeknie.


                        super podejście,dzieckao nie spełnia oczekiwań ojca, więc ten się go wyrzeknie,
                        na marginesie: co to znaczy "wyrzec się dziecka"???
                        >

                        > Myslalam tez o ewentualnym spotkaniu tej pani bez mowienia kim jestem.Znam sie
                        > na ludziach i po takim spotkaniu bardzo duzo bym wiedziala..

                        to spotkanie jest bez sensu. Ty już wiesz wszystko,swoje zdanie na temat zony
                        swojego faceta już masz
                        • adela38 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 21:53
                          nie zyja znaczy nie spia ze soba.Mieszkaja oddzielnie 1,5 roku.

                          Co to znaczy wyrzec sie? nie bedzie sie z nia spotykal i bedzie staral sie
                          zapomnic, ze istnieje..

                          Co do oczekiwan ojca- to jesli corka go odrzuca, to nie dziwne, ze i on ja moze
                          odrzucic..Chocby by mniej cierpiec..
                          Moim zdaniem lepiej by bylo sprobowac poprawic ich wzajemne relacje..
                          A myslalam o spotkaniu tej pani by zkonfrontowac swoje wyobrazenie z
                          rzeczywistoscia..Ot tak dla pewnosci..
                          • geo_v Re: rozwod po polsku 24.06.07, 23:34
                            adela38 napisała:

                            > nie zyja znaczy nie spia ze soba.
                            Jaaaaasne. A ty materacem byłaś i wiesz.

                            > Co to znaczy wyrzec sie? nie bedzie sie z nia spotykal i bedzie staral sie
                            > zapomnic, ze istnieje..

                            No sorry, kobieto. Zastanów się co mówisz, bo tego nawet skomentować nie
                            sposób. Gdyby twój ex wyrzekł się twojego dziecka również przyklasnęłabyś mu
                            radośnie??? Czy punkt widzenia zależy od punktu siedzenia? Powiem jedno, jeśli
                            gośc zgodził się na taki manewr,to jest troki od kaleson, nie facet.
                            • nangaparbat3 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 23:38
                              Ale widocznie taka była wola Boza.
                      • fankaaa Re: rozwod po polsku 24.06.07, 21:52
                        Nie wiem, czy znam się na ludziach równie dobrze jak Ty, ale trochę się o Tobie
                        mogłam dowiedzieć wyłącznie z Twoich postów. Bez spotykania (oczywiście
                        incognito ...).
                        Uparcie piszesz o żonie Twojego partnera "ta pani". Ona może i nie jest super
                        uczciwa w tej sprawie, ale nadal pozostaje oficjalnie jego żoną, czego używając
                        powyższego zwrotu nie chcesz uznać. 10 letnie małżeństwo to jednak trochę czasu
                        razem i dziwne,że Twój ukochany -jak mówisz inteligentny- nie zrobił przez te
                        10 lat ze swojej inteligencji użytku i nie próbował zamienić piekła w jakiś
                        bardzie przyjemne miejsce. Wiem, to wszystko "ta pani", on jest niewinny, on
                        napewno chciał dobrze. A Ty słyszałaś kiedyś, że taka sytuacja, kiedy jedno z
                        małżonków jest wszystkiemu winne to bardzo rzadko się zdarza ? Patologia,
                        przemoc, - czy to jeden z tych przypadków ? Bo jakoś mi na to nie wygląda.
                        A że " żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie śpią" to już nawet piosenki o
                        tym pisano, bo to tekst sztanadarowy.
                        Jesli natomiast chodzi o alimenty bez orzekania rozwodu, to jestem żywym
                        dowodem na to, że można je zasądzić w każdym momencie, kiedy do sąduwpłynie
                        pozew. Ja taki pozew złożyłam przed złożeniem pozwu o rozwód. Ktoś nawet o tym
                        pisał, ale skoro wiesz lepiej ....
                        A juz na koniec chciałam Ci powiedzieć, że w kontaktach z moim ex też chodzi mi
                        prawie wyłącznie o pieniądze i bardzo mnie ten stan cieszy. Bo o inne rzeczy to
                        chodziło mi przez 14 lat naszego związku.
                        Życzę Ci wytrwałości w kierowniu życiem Twojego ukochanego.
                        Jedna z "tych pań"


                        • adela38 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 22:01
                          To niech sad nakaze alimenty.Tak bedzie lepiej.
                          Co do owej pani, to ich pozycie skonczylo sie po fakcie, gdy po wypadku
                          samochodowym wrocil ze szpitala jedna polowa ciala w gipsie (reka i noga z
                          biodrem)i pani stwierdzila, ze ona pani doktor nie po to studiowala by miala po
                          nim gowna sprzatac - prosil o basen!
                          Po tym sam zdjal gips by moc korzystac z toalety, a spac zaczal oddzielnie..
                          Tyle czekal bo jest obowiazkowy i niosl swoj krzyz..Az juz nie dal rady.
                          Potem zas Bog lub przeznaczenie nas polaczylo..
                      • nangaparbat3 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 23:25
                        adela38 napisała:

                        > Przepraszam, ale oni nie zyja ze soba od 10 lat i nikomu rodziny nie rozbilam.T
                        > o
                        > ta pani rozbila ta rodzine i praktycznie sprawila, ze on od niej uciekl.Nie mam
                        > w tym zadnego udzialu.
                        ja się zgadzam, że ta rodzina mogła sie rozpaść bez Twego udziału. ale nie
                        zgadzam się, ze WIESZ, co działo sie miedzy nimi przez te wszystkie lata.


                        > Nie buduje swojego szczescia na czyjejs krzywdzie.Jesli juz to ona czyni krzywd
                        > e
                        > jemu i ich corce pozbawiajac ja ojca, bo wiem ze jesli corka bedzie jak matka
                        to on sie jej wyrzeknie.
                        A niby jak kto ma byc córka? Jak sąsiadka? I wyglada na to, ze juz
                        rozmawialiscie o wyrzeczeniu sie córki przez niego. wyjatkowo paskudne wrazenie
                        to na mnie robi.



                        > Co do swojej dominacji- powiedzialam mu co chce i tyle.On chce sie od niej
                        > uwolnic jak najszybciej- tak twierdzi i stad moje rady.

                        Przedtem nie pisalaś o radach, lecz o poleceniach.

                        > Myslalam tez o ewentualnym spotkaniu tej pani bez mowienia kim jestem..Znam sie
                        > na ludziach i po takim spotkaniu bardzo duzo bym wiedziala..

                        Bardzo przedsiebiorcza z Ciebie niewiasta.
                        ale nie wyobrazaj sobie, ze znasz sie na ludziach.
                        Z tego co piszesz mozna wnosić, ze możesz co najwyzej znac sie na tym, jak
                        ludźmi manipulować. A to nie jest to samo.
                      • artemisia_gentileschi Re: rozwod po polsku 25.06.07, 08:55
                        adela38 napisała:

                        > Przepraszam, ale oni nie zyja ze soba od 10 lat i nikomu rodziny nie
                        rozbilam.T
                        > o
                        > ta pani rozbila ta rodzine i praktycznie sprawila, ze on od niej uciekl.Nie
                        mam
                        > w tym zadnego udzialu.
                        > Nie buduje swojego szczescia na czyjejs krzywdzie.Jesli juz to ona czyni
                        krzywd
                        > e
                        > jemu i ich corce pozbawiajac ja ojca, bo wiem ze jesli corka bedzie jak matka
                        t
                        > o
                        > on sie jej wyrzeknie.

                        Czyli co, wyklnie ja i wydziedziczy?
                        Najdelikatniej rzecz ujmujac, nie podoba mi sie Twoj facet, ale o gustach sie
                        nie dyskutuje ofkors. Po takim oswiadczeniu nie radzilabym robic z nim dzieci.
    • tricolour A w sumie, to o co Ci chodzi i czego chcesz? 24.06.07, 22:07
      Jeśli chcesz porozmawiac na ten temat, to opinie będą różne. Jeśli chcesz
      błogosławieństwa związku, to raczej na to nie licz biorąc pod uwagę swoje
      wypowiedzi na temat córki.
      • adela38 Re: A w sumie, to o co Ci chodzi i czego chcesz? 24.06.07, 22:16
        Nie oczekuje zadnych blogoslawienstw.Co do corki to nic nie mam przeciwko jej,
        ale martwi mnie ta sytuacja, bo widze, ze on cierpi przez to.
        Interesuja mnie opinie, bo zawsze z innego punktu widzenia widzi sie inaczej...
        moze ja tez czegos nie widze.
        Ja jako kobieta niezalezna brzydze sie paniami, ktorych zyciowym interesem jest
        wyjscie za maz i dojenie faceta.Jestem dumna z tego, ze sama nigdy do czegos
        takiego sie nie znizylam..
        • tricolour A na czym polega dojenie skoro piszesz... 24.06.07, 22:21
          ... że Twój facet "do tej pory oplacal np wszystkie oplaty (ok 1400 zl mies),
          finansuje tez potrzeby dziewczynki typu komputer, komorka, wyjazdy.."

          Nie odnosze wrażenia dojenia, a dobrowolnego utrzymywania dziecka, co jest
          normalne u ojców.
        • panda_zielona Re: A w sumie, to o co Ci chodzi i czego chcesz? 25.06.07, 00:38
          A dlaczego Twój ukochany zgodził się na wycofanie pozwu i to na trzeciej
          sprawie? Jego żona sama złozyła pozew po czym na sprawy się nie stawiała i
          nagle wycofuje pozew,a on się na to zgadza bez szemrania.A może dowiedziała
          się,że ma kochankę i spróbuje udowodnić mu winę.A panie,którymi się tak
          brzydzisz walczą głównie o alimenty na dzieci.
    • maleme Re: rozwod po polsku 24.06.07, 22:27
      fajny wątek wink dla mnie to wygląda, że nie całkiem dorosły, nieodpowiedzialny
      ani samodzielnie myślący facet wydostał się (jeszcze nie całkiem) z sideł super
      przedsiębiorczej kobiety i wpadł od razu w drugie takie samo piekło. Facet tak
      ma, ze przez całe jego dorosłe życie istotne dla niego decyzje podejmują
      kobiety, które nim kierują. Gratuluję cudownego związku wink)
      Dojrzały mężczyzna SAM podejmuje ważne dla siebie decyzje, jeśli chce się
      rozwieść, to wie, co ma zrobić
      • adela38 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 22:40
        uwazasz, ze nie powinnam nic mu radzic? O po tym fakcie dostal skoku cisnienia
        na 220/145 i wyladowal na izbie przyjec...
        To dlatego myslalam, ze musze mu poradzic to co poradzilam.
        Czy uwazasz, ze jest nieszczery?
        • geo_v Re: rozwod po polsku 24.06.07, 23:30
          adela38 napisała:

          > uwazasz, ze nie powinnam nic mu radzic? O po tym fakcie dostal skoku cisnienia
          > na 220/145 i wyladowal na izbie przyjec...

          No, nie powinnaś. Skoro takich skoków ciśnienia po tym dostaje...
          • nangaparbat3 Re: rozwod po polsku 24.06.07, 23:31
            czym dalej, tym smieszniej.
            • geo_v Re: rozwod po polsku 24.06.07, 23:35
              nangaparbat3 napisała:

              > czym dalej, tym smieszniej.
              No musiałam big_grinDDD
          • adela38 Re: rozwod po polsku 25.06.07, 00:15
            Skoku cisnienia dostal po klotni z ta pania, ja nie mialam w tym udzialu
            Co do dojenia to chodzilo mi o zadanie calego majatku jako warunku rozwodu i
            jednoczesne oglupianie sadu o rzekomej checi ratowania malzenstwa.To bylo
            obrzydliwe.
            Jesli ta pani sklada takie propozycje niech je sklada na pismie.
            Ci ktorym ta lektura jest zabawna gratuluje dobrego humoru..
            • chalsia Re: rozwod po polsku 25.06.07, 00:20
              pierdu pierdu
              chce facet rozwodu?
              to niech składa pozew w sądzie - proste.

              PS. a jak chcesz mu DOBRZE doradzić, to mu doradź by sobie ON przeczytał kodeks
              rodzinny i opiekuńczy wraz z komentarzami
            • fankaaa Re: rozwod po polsku 25.06.07, 00:24
              A ja jestem pełna podziwu - i mówię to bez cienia złosliwości - jak w kolejnym
              poście wyjaśniasz rzeczowo dodatkowe okoliczności nie zważając na ton
              komentarzy. Przy takiem poziomie cierpliwości dasz sobie radę nawet z
              niedecyzyjnym ukochanym...smile
            • chalsia Re: rozwod po polsku 25.06.07, 00:38
              > Co do dojenia to chodzilo mi o zadanie calego majatku jako warunku rozwodu i
              > jednoczesne oglupianie sadu o rzekomej checi ratowania malzenstwa.To bylo
              > obrzydliwe.

              bo to bywa tak - chce facet rozwodu ? Zapewne bez orzekania o winie? No to w
              takim razie to jest układ - bardzo prosty - on będzie miał rozwód bez orzekania
              o winie w zamian za majątek. Że tak powiem - standard, często również
              sugerowany przez prawników.
              No, jak zdecydowała się by wycofać pozew o separację, to musiała to jakoś w
              sądzie umotywować, to powiedziała, że chce ratować. Też proste i wcale nie
              obrzydliwe.
              Sprawa sądowa jakakolwiek to rozgrywka.
              • adela38 Re: rozwod po polsku 25.06.07, 01:00
                Takie cos nazywa sie wymuszeniem.Uwazam, ze nie powinien na to sie godzic i
                dlatego poradzilam mu tak jak poradzilam.Na szczescie on nie jest sam...Mam
                nadzieje tez, ze bedziemy miec dziecko w najblizszej przyszlosci..Do tego
                przynajmniej rozwod nie jest potrzebny..
                • panda_zielona Re: rozwod po polsku 25.06.07, 01:34
                  Mam
                  > nadzieje tez, ze bedziemy miec dziecko w najblizszej przyszlosci..Do tego
                  > przynajmniej rozwod nie jest potrzebny..

                  No,i wówczas z całym spokojem sumienia będzie mógł płacić mniejsze alimenty na
                  córkę z prawego łoża.Do zrobienia kolejnego dziecka,rozwód z całą pewnością
                  potrzebny nie jest.
                  • z_mazur Re: rozwod po polsku 25.06.07, 07:13
                    Tak, tylko że aktualna żona dosyć łatwo będzie mogła udowadniać winę męża w
                    przypadku sprawy rozwodowej.
                    • adela38 Re: rozwod po polsku 25.06.07, 07:26
                      Ta pani moze udowadniac, ale faktem jest ze my poznalsmy sie po tym jak on juz z
                      nia nie mieszkal, a sprawa rozwodowa byla w toku.On tez ma jej duzo do
                      zarzucenia.Wiec co najwyzej obie srony mozna obwinic.
                      Chodzi o to by ta pani przestala mu dokuczac i zeby sprawe przeprowadzic do konca.
                      • z_mazur Re: rozwod po polsku 25.06.07, 07:45
                        Adelo cenię to, że mimo wielu krytycznych uwag nie zniknęłaś tylko bierzesz
                        nadal udział w dyskusji. Dlatego pozwolę sobie na kilka własnych uwag.

                        "Ta pani" jak ją określasz, to aktualna żona i matka jego córki. Co do rozwodu
                        to sprawa jest dla mnie jakaś tak dziwna. Ktoś już tu pisał, jeśli sprawa była
                        już w toku to obie strony musiały wyrazić zgodę na jej wycofanie, czyli Twój
                        partner również. Wygląda na to, że aż tak bardzo mu na rozwodzie nie zależy. Bo
                        skoro ona dopiero po wyjściu z sali wyjaśniła mu swoje prawdziwe (materialne)
                        intencje to na sali on musiał nie być ich świadom i zgodził się na wycofanie
                        sprawy bez tej wiedzy.

                        Jakoś to wszystko dla mnie mało spójne, albo Twój partner nie mówi Ci całej
                        prawdy, albo koloryzuje fakty.

                        Nie chcę być złym prorokiem, ale jeśli facet jeszcze tak ciężko przeżywa swoje
                        małżeństwo, to nie jest jeszcze gotowy na wchodzenie w kolejne poważne relacje.
                        Za parę miesięcy może się okazać, że związek z Tobą był dla niego trampoliną,
                        która pomogła mu wyrwać się z małżeństwa i wtedy podziękuje Ci za udzieloną
                        pomoc i wsparcie, i pójdzie szukać kolejnej partnerki, z którą związek nie
                        będzie obciążony wspomnieniami walki z żona.
                        • tricolour A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 08:02
                          ... że facetowi zwyczjanie się nie chce robić tego rozwodu. Piszę "robić" bo
                          trzeba przygotować się do walki z żoną, a rgumenty, materiały, spory.

                          I wcale sie nie dziwie, bo przecież wiele osób chce "świętego spokoju" i nawet o
                          dzieci zbytnio nie walczy zostawiając je z wrażą matką.

                          • adela38 Re: A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 08:25
                            Mysle, ze on uwazal, ze sprawa jest jasna, zona zrobila pozew i on juz nie
                            musi..Wiedzial o jej zadaniach, bo je wczesniej mu tez powiedziala.Ja nie wiem
                            jak wyglada sprawa rozwodowa w polskim sadzie, bo sama rozwodzilam sie za
                            granica i tutaj jest to bardzo proste.
                            Mi nawet do glowy nie przyszla taka mozliwosc..Dziwie sie ze prawnik mu o tym
                            nie powiedzial, ale z tego co wiem to on nie chcial mu za bardzo wyjasniac
                            sytuacji w malzenstwie bo myslal ze tu wszystko jest jasne..
                            Nie sadze bym byla jakas trampolina.Tak naprawde dla mnie slub nie jest
                            potrzebny, bo tak naprawde nic na nim nie zyskam a w razie porazki moge duzo
                            stracic materialnie.Rozwod zas jest istotny bo nie wyobrazam sobie bycia z zonatym.
                            Dla niego bardzo wazne jest by "te sprawy byly jasne"tzn by rozwod byl
                            przeprowadzony, wiec nie sadze by sytuacja byla mu na reke.Jak by tak bylo nie
                            byloby tez calej awantury.
                            Ja zas jestem przygotowana tez na taka ewentualnosc, ze cos nie wyjdzie i
                            zostane sama z dziecmi..
                            • tricolour To zamiast gadać, chcieć... 25.06.07, 08:29
                              ... uważać, że sprawa jest jasna gdy nie jest, czekać na ruchy zony - niech
                              facet bierze się do roboty.
                            • angoisse Re: A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 08:54
                              adela38 napisała:

                              > Mysle, ze on uwazal, ze sprawa jest jasna, zona zrobila pozew i on juz nie
                              > musi..Wiedzial o jej zadaniach, bo je wczesniej mu tez powiedziala.Ja nie wiem
                              > jak wyglada sprawa rozwodowa w polskim sadzie, bo sama rozwodzilam sie za
                              > granica i tutaj jest to bardzo proste.
                              > Mi nawet do glowy nie przyszla taka mozliwosc..Dziwie sie ze prawnik mu o tym
                              > nie powiedzial, ale z tego co wiem to on nie chcial mu za bardzo wyjasniac
                              > sytuacji w malzenstwie bo myslal ze tu wszystko jest jasne..
                              > Nie sadze bym byla jakas trampolina.Tak naprawde dla mnie slub nie jest
                              > potrzebny, bo tak naprawde nic na nim nie zyskam a w razie porazki moge duzo
                              > stracic materialnie.Rozwod zas jest istotny bo nie wyobrazam sobie bycia z zona
                              > tym.
                              > Dla niego bardzo wazne jest by "te sprawy byly jasne"tzn by rozwod byl
                              > przeprowadzony, wiec nie sadze by sytuacja byla mu na reke.Jak by tak bylo nie
                              > byloby tez calej awantury.
                              > Ja zas jestem przygotowana tez na taka ewentualnosc, ze cos nie wyjdzie i
                              > zostane sama z dziecmi..



                              Mnie nawet do głowy nie przyszło, że dorosła kobieta sama po rozwodzie (wiec
                              troche niby znająca zycie) daje sobie wciskać takie kity przez faceta i wierzy w
                              jego wersję jak w pismo swięte, choć na 500km widać że to jakaś grubymi nićmi
                              szyta ściema dla naiwnych panienek-pocieszycielek z misją.

                              A przyjęcie wersji "u was w polsce są jakieś dziwne rozwody" jest świetne...
                              Sama na to wpadłaś czy on to zasugerował i radośnie się tego wytłumaczenia
                              uczepiłaś?




                              • adela38 Re: A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 09:02
                                Znam go juz i nie sadze by mi kity wciskal..
                                Ale na wszelki wypadek jestem stanowcza i nie ma zmiluj- ma mi pokazac na
                                papierze, ze pozew jest zlozony i to juz w tym tygodniu.Inaczej mnie nie dotknie...
                                • angoisse Re: A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 09:10
                                  po pół roku to figę go znasz tak naprawdęsmile) a czytając opis jego postępowania
                                  i twoje interpretacje tego postępowania- to nieważne co ten facet reprezentuje
                                  ty i tak bedziesz mysleć to co akurat ci jest potrzebnesmile)

                                  jest takie powiedzenie "dajcie zdesperowanej kobiecie jakiegokolwiek faceta a
                                  ona resztę sobie wymyśli" ... jestes tego rewelacyjnym przykładem smile
                                  no i dzieci na gwałt na gwałt, po pół roku znajomości to skandal zeby jeszcze
                                  nie miećsmile
                                  • kasiar74 Re: A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 09:25
                                    "dajcie zdesperowanej kobiecie jakiegokolwiek faceta a
                                    > ona resztę sobie wymyśli" .

                                    rewelacyjny tekst, podpisuję się pod nim czterema łapkami, kobiety (ja tez
                                    bywałam) pod tym względem są nieocenione
                                • chalsia Re: A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 16:40
                                  adela38 napisała:

                                  > Znam go juz i nie sadze by mi kity wciskal..
                                  > Ale na wszelki wypadek jestem stanowcza i nie ma zmiluj- ma mi pokazac na
                                  > papierze, ze pozew jest zlozony i to juz w tym tygodniu.Inaczej mnie nie
                                  > dotknie...

                                  ooooo, kupcznenie dupą na tapecie. Ciekawe, bo pisałaś, że uważasz za
                                  obrzydliwe to, że żona Twojego faceta chce dać rozwód w zamian za majątek.
                            • z_mazur Re: A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 09:13
                              Adelo, ale właśnie wszyscy tu starają Ci się wytłumaczyć pewne rzeczy i
                              zwracają uwagę na pewne nieścisłości, których Ty konsekwentnie nie dopuszczasz
                              do siebie.

                              Żona Twojego partnera złożyła pozew rozwodowy, jeśli odbyła się pierwsza
                              rozprawa i nawet ona potem się rozmyśliła i chciała wycofać pozew, to w tym
                              momencie żeby wycofać ten pozew Twój partner musiał na to wyrazić zgodę.
                              Pytaniem jest dlaczego to zrobił???
                              Nie chce sie rozwodzić?
                              Przecież jeśliby chciał tto na pytanie sądu, czy zgadza się na wycofanie pozwu
                              przez powódkę wystarczyło, żeby powiedział: "Nie wyrażam zgody" i proces
                              rozwodowy trwałby nadal. Dla mnie to jest gruba niekonsekwencja. Chce rozwodu,
                              a zgadza sie na wycofanie pozwu????

                              Procedura rozwodowa w Polsce też jest bardzo prosta. Można się rozwieść na
                              jednej rozprawie. Więc opowieści o tym jakie to trudne to z jego strony
                              mydlenie Ci oczu, na które Ty widać dosyć chętnie przystałaś.
                              • adela38 Re: A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 09:17
                                Ale to miala byc ta pierwsza rozprawa.I ona najpierw na nie nieprzychodzila, a
                                teraz ...wycofala wniosek.
                                • z_mazur Re: A ja mam inne wrażenie... 25.06.07, 09:30
                                  Acha, rozumiem, czyli żadna rozprawa się nie odbyła, a na pierwszej ona
                                  wycofała pozew.

                                  No to zobaczysz jaką postawę przyjmie teraz Twój partner.
                                  IMHO powinien konsekwentnie złożyć pozew nie zważając na prozpozycje żony.
                                  Najpierw się powinien z nią rozwieść, choćby nawet z orzekaniem winy jeśli żona
                                  będzie się przy tym upierała (w opisanej przez Ciebie sytuacji
                                  najprawdopodobniej zostanie orzeczona wina obu stron), a potem poddzielić
                                  majątek w sądzie. Trochę to potrwa, ale jeśli facet będzie konsekwentny to
                                  osiągnie to. Być może gdy przedstawi swojej żonie ten plan i poszczególne kroki
                                  które zamierza wykonać, a przy tym wykaże się zdecydowaniem i stanowczością to
                                  może ona sama dojdzie do wniosku, że lepiej przeprowadzić sprawę polubownie bo
                                  na wojnie może tylko stracić, mimo że potrwa trochę dłużej.
        • 374.4w Re: rozwod po polsku 25.06.07, 15:36
          adela38 napisała:

          > O po tym fakcie dostal skoku cisnienia
          > na 220/145 i wyladowal na izbie przyjec...
          >


          adelo uważaj, bo facet zejdzie podczas robienia dziecka
    • kasiar74 zwykłe freudowskie klimaciki 25.06.07, 09:28
      zwykła zazdrość cię zżera o przeszłośc, że żył z tą panią tyle lat, bardzo to
      kobiecewink) wydrap jej najlepiej oczka i pluj dalej jadem, na pewno będziesz od
      tego lepszym człowiekiem, aaa zapomniałam -koniecznie odetnij córkę od ojca,
      będziesz mieć z głowy cały problem a faceta tylko dla siebie, potem zamknij go
      w domu i przykuj do kaloryfera
    • maleme życiowa niedojda, i bardzo mu z tym wygodnie 25.06.07, 11:31
      - przedsiębiorcza panienka wprowadza sie do niego (biedak, nic nie mógł na to
      poradzić)
      - sama pcha mu się do łóżka (na to też nie miał wpływu)
      - mówi, że jest w ciąży (a on jej ufa...)
      - panienka decyduje o małżeństwie (on się zgadza)
      - prawda o braku ciąży wychodzi na jaw (on dzielnie niesie swój krzyż)
      - małżeństwo przez kilkanaście lat jest porażką (jak wyżej)
      - ŻONA (nie on !!) składa pozew (on się zgadza)
      - kolejna kandydatka na partnerkę "radzi" mu, żeby wykasował ze swojego życia
      własną córkę (on się zgadza)
      dalej mi się nie chce rozpisywać w punktach, ale cały czas wygląda to tak samo.
      Adelo, naprawdę tego nie widzisz ?! Wiemy tylko to, co napisałaś, ale wygląda,
      ze w związkach damsko-męskich facet jest bezwolny, niedorosły, niesamodzielny,
      robi, co mu każą, nie potrafi podjąć decyzji o zawarciu/zakończeniu własnego
      małżeństwa itd. Zaryzykuję twierdzenie, że tak mu wygodnie i w tym pozornym
      bezwładzie tkwi olbrzymia siła. Przyciąga kolejną desperatkę, która jest gotowa
      żyć za niego i dla niego.
      Z_mazur i inni - dlaczego umacniacie dziewczynę w tej roli, tłumaczycie JEJ
      długo i cierpliwie co ON powinien lub może w tej sytuacji zrobić ? To ON ma robić !
      BTW - w zeszłym tygodniu się rozwiodłam, trwało to 15 minut, 2 miesiące od
      złożenia pozwu ( warszawa)...
      Bardzo niebezpieczne jest to, co napisałaś, że w razie porażki dużo stracisz na
      tym materialnie. Czyli po pół roku znajomości wplątałaś się również finansowo?
      Adelo, proszę Cię: zrób coś dla siebie (a nie dla niego) - idź do dobrego
      terapeuty, żeby otworzył Ci oczy. Być może dojdziesz do wniosku, ze pasuje Ci
      rola mężczyzny w związku, że z jakichś powodów uszczęśliwi Cię holowanie przez
      życie jakiegoś niezguły. Ale niech ktoś Ci to pokaże i uświadomi.
      Celowo nie piszę o skutecznych możliwościach prawnych zakończenia tego
      małżeństwa, a są takie, bo to nie Twoja sprawa !!
      Piszę dosyć emocjonalnie, bo cholernie dobrze Cię rozumiem....
      I (przyznaję to również w własnego doświadczenia): Matka Natura jest na
      szczęście mądrzejsza od nas. Najprawdopodobniej nie uda Ci się zajść w ciążę z
      tym (...). Sorry, jakoś nie potrafię napisać "mężczyzną" . I całe szczęście.
      • z_mazur Re: życiowa niedojda, i bardzo mu z tym wygodnie 25.06.07, 11:42
        Maleme, ale ja sie z Tobą w całej rozciągłości zgadzam. Nie chciałem być
        brutalny. smile))

        Pisząc do Adeli "co jej partner powinien", chodziło mi o skonfrontowanie jego
        aktualnego zachowania z tym czego ona powinna od niego oczekiwać. Prypuszczam,
        że na te jego ruchy, to ona jeszcze sporo poczeka, co powinno jej ułatwić jego
        ocenę
    • nangaparbat3 po polsku 25.06.07, 17:10
      A wlasciwie to doskonale dobrany tytul watku - "rozwod po polsku" - dwie kobity
      walczace o faceta-marionetke niezdolnego do wlasnych czynów i zrzucajacego potem
      na nie odpowiedzialność za swoje zycie. Naprawdę i niestety - bardzo polskie
      (nie krzyczcie, wiem ze są wyjatki, ale to są wyjatki).
      • adela38 Re: po polsku 25.06.07, 20:28
        Mylicie sie.Ja nie walcze o niego.O zadnego faceta nigdy nie walczylam i nie bede.
        On jest troche nieporadny w zwiazkach damsko-meskich, co po czesci jest wynikem
        jego pochodzenia i religii.Jest bardzo obowiazkowy.I to jest powod jego dlugiego
        bycia z ta pania.Gdyby nie dziecko od dawna by z nia nie byl.Ta pani byla
        pierwsza kobieta z ktora byl.
        Ta pani tez o niego nie walczy.Jedyne o co walczy to pieniadze.Jego zas nienawidzi.
        Rozwod jest zawsze nieszczesciem.Ale w tym nieszczesciu mozna sie starac
        zachowac twarz i honor.Mozna porozumiec sie dla dobra dziecka.Mozna starac sie
        byc przyzwoitym.Ja mam dobre kontakty z moim ex.Mimo bardzo bolesnej przeszlosci
        staram sie pamietac o dobrych chwilach i obecnie ja mu pomagam, gdy znalazl sie
        w potrzebie.Moj syn widzi, ze nie ma sensu chowac urazy i rozpamietywac wlasnych
        krzywd.Ze mozna sie porozumiec, traktowac po ludzku, postepowac przyzwoicie.I
        widzi po reakcji ojca, ze to dziala tez w druga strone.
        Tylko by umiec sie zachowywac po ludzku trzeba byc czlowiekiem..
        • adela38 Re: po polsku 25.06.07, 23:38
          Jednak pochwale sie...Znalazl juz drugiego prawnika i ma z nim spotkanie
          pojutrze.Dzis nie mogl, bo mial calodobowy dyzur w pracy.Ciesze sie, bo sam sie
          zakrecil.. bardzo sie ciesze..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja