czy to jest wina? brak uczuc, milosci

26.06.07, 18:01
Witajcie,
Powodem mojego rozwodu jest brak uczuc, milosci ze strony meza.
Pewnego dnia maz mi otwarcie powiedzial, ze nie chce ze mna byc, ze od akiegos
czasu jest ze mna ze wzgl na dzieci.
Nie udalo sie nam zyc ''po przyjacielsku''ze wzgledu na dzieci.Ciagle
pojawialy sie slowa pogardy i ponizenia.
Ile czasu mozna sie starac z nadzieja, ze moze kiedys mnie pokocha.
Powiedzcie mi, czy prawnie brak uczuc, to,ze ktos powtarza ciagle,ze nie chce
z toba byc, ze jestes obojetna itd jest dla sadu wina?
Bo po ktorej stronie lezy wina, choc wspolnie stwierdzilismy, ze zyc sie tak
nie da, przerzucam wina na ex-meza, bo w koncu on nie chce dalej za mna byc.
POzdrawiam
M



    • crazyrabbit Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 26.06.07, 18:48
      A po co chcesz koniecznie wiedzieć , czyja to wina?
      Często osoba , która uważa się za pokrzywdzoną , nie widzi w sobie żadnej
      winy , a rzadko leży ona w 100% po jednej stronie.

      Obawiam się , że może być problem z udowodnieniem winy męża.
      A z resztą? Po co Ci to? Nie lepiej rozstać się za zgodą obu stron?

      (I teraz włączają się w dyskusję jak zwykle Tri i Alexolo tongue_out)
      • tricolour Jestem, jestem!!! 26.06.07, 18:53
        I jak zwykle będę namawiał do dowodzenia winy gdy winny jest. To z reguły jest
        intuicyjnie jasne.

        Ale jeśli winnego nie ma albo wina potrzebna jest tylko dla pieniędzy z
        alimentów, to skłaniałbym sie raczej do karania za składanie fałszywych zeznań i
        robienia winnego na siłę.

        Wracając do rzeczy - w tym konkretnym przypadku raczej winnego nie ma...
      • vincentina2 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 26.06.07, 20:59
        sprawa tylko i wylacznie alimentow dla mnie.
        pozdr
    • nangaparbat3 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 26.06.07, 19:25
      Brak milosci winą byc nie moze, w zaden sposob. Natomiast powtarzanie "nie
      kocham cię, nie chcę z tobą być" - jeśli po to, żeby rzeczywiscie zakonczyc
      związek, tez chyba nie jest wina. Ale jesli tylko po to, zeby dokuczyc - to juz
      co innego.
      A w sądzie jeszcze inaczej zapewne.
    • akacjax Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 26.06.07, 20:13
      cyt.".. Czy małżeństwo przetrwa! Zaczynając badania, Gottman twierdził, że do oceny wystarczy kwadrans. Dziś powiada, że nawet gdy przysłuchuje się parze małżeńskiej przy sąsiednim stoliku w restauracji, potrafi szybko rozstrzygnąć, czy powinni rozglądać się za dobrym adwokatem. Doszedł do wniosku, że nie trzeba uwzględniać każdego niuansu. Szuka śladu "czterech jeźdźców": krytyki, postawy obronnej, blokowania i pogardy."..
      To fragment z art. kobieta.interia.pl/seks/news/cos-mi-mowi-ze-to-milosc,908733,1643

      Czy to była miłość, czy może jej nie było w ogóle.
      Rozumiem, że autorka wątku szuka dowodów winy do sądu, ale my możemy pomyśleć inaczej-czy to była miłość?
      Powiem o sobie-byłam przekonana, że tak.
      Jednak, co myśli ex-nie wiem. Z wielu przyczyn mógłby teraz nie dać prawdziwej odpowiedzi.
      A jeżeli z jego strony nie było miłości-tylko mu się wydawało....oszukał mnie?
      Czy słaba byłam w czytaniu znaków?
      p.s. powodem rozwodu może być tylko trwały rozpad więzi fiz. gospod. emocjonalnej.

      Może to trzeba wstawić w nasz nieco romantyczny nagłówek?
      • vincentina2 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 26.06.07, 20:57
        wlasnie, bylam przekonana,ze mnie kocha. Zwinnie zamaskowany brak milosci... tak
        jak piszesz czuje sie oszukiwana, sciemniana i oklamywana, skoro ex-maz mowi,ze
        juz dawno nie chcial byc mna.
        A znaki, znaczki ,oh moglabym wpedzic sie w poczucie winy. Prawdy nie
        dopuszczalam dlugo.
        pozdr
        • akacjax Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 26.06.07, 21:53
          Wydawać by się mogło, że ślubowanie jest taką własnie najlepszą oznaką miłości. A za nim powinna iść odpowiedzialność. Za wykonanie i niewykonanie ślubu.
          Skoro m. nie dotrzymał słowa(ślubu)-co on proponuje-jakie zadośćuczynienie za to?
          • vincentina2 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 16:41
            wiesz, uslyszalam tylko slowa ''nie chcialem ciebie skrzywdzic, malzenstwo
            troche z rozsadku wydalo mi sie dobre''
            Teraz na wszystko ma zdanie.
            Slub dla niego ''administracja''.
            a dzieci? pierwsze ''chcial juz dzieci (swoje lata)''
            decyzja o 2-gim dziecku ''przyjaciel dla pierwszego''
            Nie pomyslal tylko, ze mloda babka 28 l z dziecmi malutkimi, bez wiekszych
            dochodow moze nie dac sobie rady.
            Zawsze znajdzie wytlumaczenie.
            sad
            M
    • alexolo Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 26.06.07, 22:48
      mysle ż e do miłosci nikogo nie zmusisz...ani siłą ani prośbą ...to
      straszne..i jesli przyczyną takiego stanu rzeczy nie jest jakaś trzecia
      osboa nie moz e ż nikogo karac za emocje lub ich brak

      ale

      pamietam słowa sedziny na odczytywaniu mojego wyroku"
      brak uczuć, brak ich okazywania, nasmiewanie sie lub lekcjowazenie uczuc
      innej osoby w związku małzeńskim jest sprzeczne z podstawowymi
      założeniami instytucji małzeństwa!!!!!!"

      i moz e sie przyczynic do upadku zwiazku.
      • adela38 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 07:37
        Rownie dobrze on moze ciebie winic o to , ze przestal cie kochac.Bo to dziala w
        obie strony.Facet jest o tyle uczciwy, ze mowi tobie co do ciebie czuje.Wolalayb
        by gral i mial kochanke na boku, a zostawil cie jak dzieci podrosna?
        Teraz maz jeszcze wieksze mozliwosci na nowo ulozyc sobie zycie.Po co trzymac
        sie kogos na sile, gdy tek ktos ciebie nie chce.Pomysl jak ty bys sie czula w
        jego sytuacji.
        Czy nie lepiej otwarcie porozmawiac z nim o warunkach rozwodu i poprosic o
        dobrowolne wsparcie finansowe przez pierwsze lata?Sad jakby zasadzil ci jakies
        alimenty to na max 5lat nie dluzej.Czy nie lepiej rozstac sie w cywilizowany
        sposob, tak by nie robic sobie wroga z ojca wlasnych dzieci?
        Zas energie wkladana w kolejne rozprawy sadowe spozytkowac no na rozwoj wlasnej
        osoby- chocby na gruncie zawodowym, tak by miec niezaleznosc finansowa?
        • z_mazur Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 09:27
          > Sad jakby zasadzil ci jakies
          > alimenty to na max 5lat nie dluzej.

          Gwoli ścisłości, to w przypdku uznania jednej strony za wyłącznie winną
          rozpadowi małżeństwa jest ona zobowiązana do alimentacji byłego współmałżonka
          jeśli jego sytuacja materialna uległa po rozwodzie pogorszeniu i nie ma
          ograniczenia czasowego tej alimentacji. Z tej alimentacji może jedynie zwolić
          poprawa sytuacji finansowej strony alimentowanej (np. znalezienie dobrej pracy,
          spadek, wygrana w totka), albo jej ponowny ślub.

          Okres 5 lat to okres alimentacji w przypadku nieorzekania winy, lub uznaniu
          winy obustronnej. Tutaj jednak jest jeszcze dodatkowe ograniczenie, co do
          znacznego i niezawinionego, pogorszenia sytuacji materialnej.
        • delika1 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 09:35
          hm.. ciekawe czy tak mówi, bo przemyślał, bo tak czuje, czy rzuca słowa na
          wiatr, bo chce Ci dokopać , ponizyć..Pomysl o tym.Wiesz, ja słyszałam takie
          słowa przez całe małżeństwo, słyszałam o tym w postaci różnych -werbalnych i
          pozawerbalych komunikatów jaka jestem beznadziejna, odrażająca itd..I o braku
          uczuć też, codzienność przypominała koszmar.I odeszłam.Teraz codzień słyszę
          (wręcz upierdliwe i narzucajace się) teksty od tego człowieka jak to mnie
          barrrdzo kocha, jak tęskni i jak moglam mu coś takiego zrobić. Czy Twój nie
          jest podobnego pokroju? Jesli tak to nie myśl o tym czyja wina, tylko uzmysłów
          mu to by brał odpowiedzialność ze swoje słowa, bo później "nie będzie tego
          pamiętał".ja sobie teraz średnio radzę z tym nękaniem i "zanikiem pamięci".
          • adela38 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 10:43
            Jak zwal tak zwal- czy czujesz sie dobrze w takiej sytuacji? Co to za zycie byc
            z kims takim?
            Zycie mamy tylko jedne.Nie warto je marnowac z byle kim.Lepiej pomyslec co
            zrobic by ulozyc wlasne zycie nieopierajac sie o zadnego faceta.Przeciez to
            ponizajace zyc z alimentow bylego..Rozumiem jeszcze jakis krotki ,przejsciowy
            okres czasu, ale planowac sobie zycie na koszt bylego?Poza tym panowie nie sa
            tacy glupi i bronia sie przed pijawkami...Wydaje mi sie, ze jednak warto
            rozmawiac ze soba by rozstanie bylo za obopolnym porozumieniem..Probujac
            zatrzymac meza na sile, lub drac koty w sadzie o kase sprawisz, ze on cie
            znienawidzi i nie bedzie ciebie szanowal.A to prawdopodobnie odbije sie w koncu
            na tobie, badz na relacji z dzieckiem..
            • vincentina2 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 16:49
              adelka, tak pracuje nad niezaleznasci fins. Ogranicza mnie troszke czas, bo
              dzieci malutkie.
              A moje pytanie stad,ze maz probuje uchylac sie od dobrowolnych miesiecznych sum
              i pojawilo sie zdanie,ze moze zaranzowac sytuacje tak, ze nie wykaze dochodow i
              ja bede placic na niego. Stad tez moje pytanie.Pracuje za granica, wiec pewnie
              pokaze dochody jakie bedzie chcial.
              pozdr
    • a.b1 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 14:02
      zależy
      sąd będzie ustalał, w jakich okolicznościach wygasły uczucia...
      Jeśli np zaniedbałaś się, byłaś niezbyt miła dla jego rodziny, to sąd nie
      koniecznie musi uznac jego wine.
      Jeśli on żenił się i już wtedy nie miał uczuć do Ciebie to możesz walczyc o
      jego wine.
      A może najpierw pojdziecie na terapie małżeńską i wyjaśnicie sobie otwarcie
      żale do siebie? Czasami to pomaga
      • geo_v Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 15:37
        Szczerze? Nie podejrzewam, żeby pan się na terapię małżenską zgodził. Terapia
        jest dla tych, którzy widzą światełko w tunelu. A z tego, co pisze autorka
        watku...
        Zaproponować możesz, a nuż...
        Vincentino, jeśli mąż ewidentnie gardzi Tobą, poniża Cię, co rusz powtarza, że
        nie chce z Tobą być to dobrze dla Was nie wróży. W podobnych okolicznościach
        czekałam 1,5 roku, aż mojemu exowi się odmieni. Dziś widzę, że o 1,5 roku za
        długo. Nikogo na siłę sie nie zatrzyma, zresztą, jaką wartość ma związek "na
        niby", wyłącznie dla dobra dzieci?
        Jesli w tej sytuacji chcesz orzekania winy męża, to z pewnością będzie to
        długotrwały proces.Odpowiedz sama sobie na pytanie, czy tego chcesz. No chyba,
        że się przyzna z własnej i nieprzymuszonej woli wink

        • vincentina2 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 16:59
          Geo,
          dawalam szanse kolo 2 lat, na koniec uslyszalam ''chocbys na uszach stawala nic
          to nie da"
          Runelam na ziemie bez swiatla w tunelu.
          ''zwiazek na niby''zgadza sie , jest przedluzaniem agonii, jednak kiedy ma sie
          niemowlaczka i 3 latka i nie ma stalych dochodow czlek mowi, chociaz dzieci nie
          umra z glodu. Gdyby tylko nie bylo ponizania.
          pozdr
          • geo_v Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 17:02
            Vincentina, rozejrzyj się dookoła. Czy jest szansa, ze pójdziesz do pracy? Ma
            Ci kto pomóc? Rodzina, przyjaciele? Złożyłaś pozew o alimenty na dzieci? Wiesz,
            ja bardzo długo nie sądziłam, ze wyjdę z niemal identycznej sytuacji. Powoli
            wychodzę, więc nie ma rzeczy niemożliwych. No pomyśl, jeśli nie Ty, to kto????
          • crazyrabbit Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 17:07
            Skoro trwa to , jak napisałaś dwa lata , to dlaczego decydowałaś się na drugie
            dziecko?
            Tego trochę nie rozumiem.
            • geo_v Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 17:07
              O to samo chciałam zapytać...
      • vincentina2 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 16:53
        ab1,
        Mysle, ze jest umocniony w swoim przekonaniu o braku uczuc, nawet nie smiem go
        pytac.
        ktoregos wieczoru powiedzial mi, ze jest ze mna ze wzgl na dzieci. Czulam tylko
        spocone stopy...
        PS.co do terapii, to kiedys mnie wysmial.
        • geo_v Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 16:58
          Nic nie zdziałasz, przykro mi sad Jakbym o sobie czytała. Nie pytaj, nie proś.
          Po co? Zajmij sie tym, co masz do uratowania-sobą i dziećmi. Trzymam za Ciebie
          kciuki. Wiem, jak to boli, ale dasz sobie radę. Musisz.
    • magda210682 Re: czy to jest wina? brak uczuc, milosci 27.06.07, 16:55
      Nic na siłe- zawsze młotkiemsmile

      Ja bym nie szukała winnego. Zmusic nie mozna do miłości- Jak pisali wczesniej.
      Nie to nie, byle później nie piszczał jak szczeniak z nadzieja ze wezmiesz go na rece i zaprowadzisz do swojego domu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja