vincentina2
26.06.07, 18:01
Witajcie,
Powodem mojego rozwodu jest brak uczuc, milosci ze strony meza.
Pewnego dnia maz mi otwarcie powiedzial, ze nie chce ze mna byc, ze od akiegos
czasu jest ze mna ze wzgl na dzieci.
Nie udalo sie nam zyc ''po przyjacielsku''ze wzgledu na dzieci.Ciagle
pojawialy sie slowa pogardy i ponizenia.
Ile czasu mozna sie starac z nadzieja, ze moze kiedys mnie pokocha.
Powiedzcie mi, czy prawnie brak uczuc, to,ze ktos powtarza ciagle,ze nie chce
z toba byc, ze jestes obojetna itd jest dla sadu wina?
Bo po ktorej stronie lezy wina, choc wspolnie stwierdzilismy, ze zyc sie tak
nie da, przerzucam wina na ex-meza, bo w koncu on nie chce dalej za mna byc.
POzdrawiam
M