ojciec niebiologiczny z klasą i macocha

02.07.07, 20:32
Taki watek bardzo ciekawy na forum "macochy". Przyznam sie, ze zachwycil mnie
ten pan, który po rozwodzie powaznie traktuje swego niebiologicznego synka -
wielu rodzonych tatusiów mogloby...
Ale też ciekawe sa wypowiedzi niektorych pan na forum, ciekawa jestem, co o
tym sądzicie:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=65156409
    • tricolour Hm... nie widzę niczego dziwnego... 03.07.07, 12:00
      ... w tym, że niebiologiczny ojciec lepiej wypełnia ojcowskie obowiązki od
      rodzonego.

      Nazwijmy rzecz po imieniu: poświęcam swojej córce mało czasu, bo nie mieszkamy
      razem od wielu lat i nasze związki emocjonalne są luźne. Gdyby pojawił się facet
      u boku mojej ex (czego jej życzę) to mógłby stać się ojcem dla córy - gdyby chciała.
      • nangaparbat3 Re: Hm... nie widzę niczego dziwnego... 03.07.07, 16:11
        Znowu cos nie jasno napisalam - rzecz w tym, ze pan o ktorym mowa rozwiodl się z
        matką tego chlopca, ma nowa zone, nowe - tym razem biologiczne - dziecko, i w
        tej sytuacji spedza z malym weekendy i chce go zabrać na wakacje. Mimo ze nie ma
        zadnych zobowiązań - formalnych ani genetycznych. ani tych wynikajacych ze
        wspolnego zamieszkiwania.
        Jednoczesnie warto zauwazyc, ze w necie panuje poglad, iz nawiazywanie z
        pasierbami więzi emocjonalnych jest: a/ niemożliwe; b/ niepotrzebne; c/
        szkodliwe (a,b i c jednoczesnie).
        • cathy_bum Re: Hm... nie widzę niczego dziwnego... 03.07.07, 16:22
          A ja znam taki przypadek osobiście; pan po rozwodzie widuje się na równi z
          dziećmi biologicznymi i pasierbicą. Co więcej płaci za zajęcia pasierbicy, na
          które została zapisana, kiedy ojczym jeszcze był w związku z jej mamą. Nowa
          partnerka ojca nie widzi w tym zresztą nic dziwnego.
          Temat więzi między pasierbami i macochami/ojczymami znany mi jest zresztą z
          własnego doświadczenia. Kocham mojego ojczyma, a on mnie i moją córkę zresztą
          też ( tylko psuje mi ją obrzydliwie). O wielu trudnych sprawach wolę najpierw
          pogadać z nim niż z mamą. I zawsze mogę na niego liczyć. Czyli się dasmile
      • der1974 Re: Hm... nie widzę niczego dziwnego... 05.07.07, 01:36
        Nie Tri. Nie zgodzę się. Rola ojca jest jasna i czytelna. Musi być blisko i nie
        powinien dać się zastąpić innemu mężczyźnie. Choć to pewnie nie zawsze od nas
        zależy. Jednak starać się warto.
    • julka1800 Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 03.07.07, 16:22
      hmm powiem tam, po przeczytaniu watku Nangi myslalm, ze ten watek napisal
      mezczyzna, nie kobieta. A tu sie okazuje ze kobieta (Next). Jej opinia na temat
      kontaktów M z chlopcem moze byc prawdziwa w 100% choc nie musi, jest przeciez
      tylko obserwatorem.
      Wolalabym uslyszczec glos samego M w tej sprawie. No coz...
      I pytanie zadane przez Next: dlaczego Ex chce sie z nia spotkac. Moze dlatego,
      ze oddajac dziecko na jakis czas chce przekonac sie z kim bedzie przebywalo?
      Moze tu wystarczylaby rozmowa telefoniczna?
      Co do samego M , to uklon w jego strone. Widocznie jest czlowiekiem dla ktorego
      dziecko jest wazniejsze niz wlasna byla zona (okaz rzadko dzis spotykanybig_grin)
      • nangaparbat3 Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 03.07.07, 16:33
        Przypomniał mi sie podobny okaz w rodzinie exa - jego wuj ozenil sie z panią,
        ktora miała corkę, potem sie rozwiodł, ozenił z inną (tez już są po rozwodzie) -
        a z tamtą, dzis juz dorosłą i dzieciatą, pasierbicą spotyka sie i sa sobie
        bliscy. Ciekawa jestem, czy ktoś zna taka historę o ex macosze.
    • nangaparbat3 watek sie rozwija 04.07.07, 22:59
      i jest pasjonujacy - jeszcze raz zachecam, zwłaszcza do czytania wypowiedzi
      Anastazjipotockiej

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=65156409
      • nangaparbat3 link 04.07.07, 23:01
        jeszcze raz, co by sie zaczerwienił:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14479&w=65156409
        • geo_v Re: link 04.07.07, 23:13
          Przeczytałam sobie i się wk.... Anastazja jest nieprawdopodobna uncertainRazem z
          wtórującą jej mmm czy jakoś tak. Nie chce mi się wierzyć, że kobieta, która też
          jest matką, może mieć takie poglądy. Dobrze byłoby, żeby odczuła na własnej
          skórze, jak to jest, kiedy ktoś mówi:"Mnie nie interesuje, co facet czuje do
          cudzego dziecka.
          Mnie w ogóle nie interesuje cudze dziecko i jego matka."-cytat żywcem z
          anastazji p.
          A dla faceta-ukłon.
          • julka1800 Re: link 04.07.07, 23:30
            Nango, mysle ze taka anastazjapotocka istnieje, i to w wydaniu multi, niestety.
            Dlatego takim damom mowimy NIE! stanoczo NIE!

            A kyszsz...smile
            • chalsia Re: link 04.07.07, 23:41
              Ani Anastazja ani Mmm nie mają własnych dzieci.
              • nangaparbat3 Chalsia, kochana 05.07.07, 00:05
                Lilith tez nie ma dzieci, a własne bym jej powierzyła bez wahania. Mnie ten
                watek powalił, taki bezmiar egoizmu i wściekłości.
                • julka1800 Re: Chalsia, kochana 05.07.07, 00:18
                  tak, niestety rece opadają, i nie tylko...
                • chalsia Re: Chalsia, kochana 05.07.07, 01:12
                  Ja ino sprostowałam domniemanie kogoś w tym watku co do posiadania dzieci
                  przez A i M.

                  co do Lilith - fakt i zgadzam się smile))

                  Od strony pozytywów - Braktalentu pięknie odpisywała - jednak niektórzy nie
                  skumali smile) Natasza też ładnie podsumowała w kwestii co by aktualne nexie
                  posiadające swoje własne dzieci z poprzedniego związku, a popierające
                  stanowisko A i M, nigdy więcej nie narzekały, że ich faceci przedkładają swoje
                  dzieci nad nexiowymi.

                  Ale ogólnie potwornie dołująca jest ignorowanie emocjonalności dzieci.
                  -
                  • nangaparbat3 Re: Chalsia, kochana 05.07.07, 09:56
                    chalsia napisała:

                    > Ja ino sprostowałam domniemanie kogoś w tym watku co do posiadania dzieci
                    > przez A i M.
                    >
                    > co do Lilith - fakt i zgadzam się smile))
                    >
                    > Od strony pozytywów - Braktalentu pięknie odpisywała - jednak niektórzy nie
                    > skumali smile) Natasza też ładnie podsumowała w kwestii co by aktualne nexie
                    > posiadające swoje własne dzieci z poprzedniego związku, a popierające
                    > stanowisko A i M, nigdy więcej nie narzekały, że ich faceci przedkładają swoje
                    > dzieci nad nexiowymi.
                    >
                    > Ale ogólnie potwornie dołująca jest ignorowanie emocjonalności dzieci.
                    > -
              • geo_v Re: link 05.07.07, 00:17
                chalsia napisała:

                > Ani Anastazja ani Mmm nie mają własnych dzieci

                Nie wiedziałam, ale na usta ciśnie mi się: I dzięki bogu, póki panny poglądów
                nie zmienią. Jak miałyby przekazać potomstwu taki system wartości...
                • chalsia Re: link 05.07.07, 01:16
                  > Nie wiedziałam, ale na usta ciśnie mi się: I dzięki bogu, póki panny poglądów
                  > nie zmienią. Jak miałyby przekazać potomstwu taki system wartości...

                  no, na całe szczęście pani A własnego potomstwa mieć nie będzie (wiek), zresztą
                  nigdy nie żałowała, że nie zostala matką.
                  • geo_v Re: link 05.07.07, 01:19
                    Uffffffff smile)) Chociaż tyle.
    • 13monique_n Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 05.07.07, 09:56
      Przeczytałam, ale nie dałam rady wszystkich postów. Za dużo jadu się wylewało.
      Ciekawe, że paniom nie przyszło do zacietrzewionych głów, ze w przypadku
      adopcji też chodzi o CUDZE dziecko.
      Jakie to ma znaczenie, kiedy się kogoś pokochało? Żadne.
      Spotkanie z Exią, gdyby to miało ułatwić życie partnerowi - why not? Jestem
      cała i zdrowa, może średnio normalna, ale dałabym radę.
      Okropne tamte babiszony są.

      Przepraszam, że zapytam zorientowane w temacie foremki - tamte panie są
      macochami może?
      • nangaparbat3 Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 05.07.07, 09:59
        No są.
        ale zauważ, ze są tam tez macochy całkiem inne, na szczęście nie wszystkie
        uważają, ze w sprawie przeszlości nalezy i wystarczy kliknać "usuń".
        • 13monique_n Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 05.07.07, 10:14
          nangaparbat3 napisała:

          > No są.
          > ale zauważ, ze są tam tez macochy całkiem inne,
          zauważyłam i przyjmuję ich zachowanie jako naturalne. Wiążą się z mężczyną "po
          przejściach" (albo z "przeszłością"), zatem słusznie spodziewaja się, ze będzie
          on miał zobowiązania, historię. I dobrze jest mu pomagać. Choćby dlatego, że
          nasz ex, ojciec naszych dzieci też może trafić na nexię, która może go
          wesprzeć, albo przeszkadzac w kontaktach z dziećmi. To taki najprostszy powód.
          Że nie wspomnę innego, idealistycznego powodu - miłości do mężczyzny "po
          przejściach" i jego potrzeby kontaktów (jak najlepszych) ze swoimi dziećmi.

          >na szczęście nie wszystkie uważają, ze w sprawie przeszlości nalezy i
          >wystarczy kliknać "usuń".
          To, ze tak uważają, nie znaczy, że tak jest.
          • turzyca Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 05.07.07, 11:15
            czytam, czytam i napawa mnie to przerazeniem. Wolalabym nie musiec sie z nimi
            jakos spotykac. A z drugiej strony troche mi tych kobiet zal... Bo nie widza, ze
            czasem odstapienie od bronienia swoich granic przynosi wiecej korzysci.
            • nangaparbat3 Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 05.07.07, 11:23
              ja tez - najpierw sie wściekałam, a potem mi się ich zal zrobiło. ale z tym
              wspolczuciem trzeba uważać, kiedys widzialam mlodziutką zmijkę, ktora chciala
              wpelznać na wysoki kraweżnik, bylo jej bardzo trudno, była sliczna i bezradna, i
              na szczęście w ostatniej chwili cofnęłam rękę. Inna rzecz, ze w sprawach
              pozaemocjonalnych one na pewno nie są bezradne, a trudno mi wyobrazic je sobie
              jako sliczne.
              • 13monique_n Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 05.07.07, 11:55
                Oj, nango, alez celne porównanie "młodziutka żmijka". I faktycznie
                niebezpieczna.
                Mogę jej współczuć, ale jednocześnie nieco jadowicie czekac na jej "próbę w
                życiu". Jakąkolwiek.
                • turzyca Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 05.07.07, 12:21
                  Mozna zmijce podlozyc drewienko, zeby latwiej bylo sie jej wspinac - pomoc nie
                  ryzykujac za nadto.
                  • 13monique_n Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 05.07.07, 14:49
                    turzyca napisała:

                    > Mozna zmijce podlozyc drewienko, zeby latwiej bylo sie jej wspinac - pomoc nie
                    > ryzykujac za nadto.
                    No, tylko ukąszenie zawsze się ryzykuje. I pewności, że zmijka owo drewienko
                    potraktuje jak pomoc, a nie jak zamach na jej terytorium, prawda?
    • bazyliada Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 06.07.07, 08:54
      Przeczytałam tylko kilka pierwszych wpisów w temacie , który nanga poleciła.
      Mocno mnie to porusza. Gdzieś tam w środku jest we mnie pragnienie bycia
      macochą/macoszką jakkolwiek to nazwac , musze w koncu nazwać ( to pragnieniesmile)
      Drąże w sobie ten temat i wiem skąd to pragnienie. Jest to uczucie do dwóch
      konkretnych dziewczynek, które mają swoją mamę. Tata tych dziewczynek nie
      mieszka z nimi, a ja nie mam odwagi na związek z nim. uff trudne to bardzo, ale
      chce to wypowiedzieć, dla siebie przede wszystkim, choc przecież ktos to
      przeczyta i może mnie zaatakowac.
      • 13monique_n bazyliada 06.07.07, 09:00
        nawet jesli Cie ktoś zaatakuje, to wierz mi, że tylko Twoje przekonanie się
        liczy.
        Jedyne, co moge doradzić - daj sobie i czasowi czas. Wszystko sie potrafi
        uładzić lepiej niż nam się wydaje. Trzymam kciuki.
        • bazyliada Re: bazyliada 06.07.07, 09:11
          monika dziękuję smile
          Tak naprawdę nie boję oceny tego co napisałam.
          Miałam ochotę nazwac to co czuję.
          Temat mnie porusza, tak jak wszystko co jest ważne dla mojego życia.
          "Leczę " się czasem tzn, czas mnie leczy smile, nie zapominając o tym żeby mieć
          wpływ na swoje życie.
          smile
          • 13monique_n Re: bazyliada 06.07.07, 09:19
            bazyliada napisała:

            > monika dziękuję smile
            Ależ proszę bardzo - cała przyjemność po mojej stronie smile

            > Temat mnie porusza, tak jak wszystko co jest ważne dla mojego życia.
            Jakoś mnie to nie dziwi. Bo kiedy już opadnie pył i gruz się uprzatnie, to
            człowiek zaczyna żyć i wcześniej, czy później pojawiają sie nowe sprawy, nowi
            ludzie, którzy dodają wartości smile
            > "Leczę " się czasem tzn, czas mnie leczy smile, nie zapominając o tym żeby mieć
            > wpływ na swoje życie.
            sama widzisz. Wiesz i czujesz. Normalnieje wszystko. Wypada trzymać kciuki i
            czekac na opis "co dalej" smile
    • rumba65 Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 07.07.07, 14:09
      Nanga-szacunek za klasę spokój i cierpliwość. śledzę na bieżąco ten wątek i
      jestem pod wrażeniem Twoich odpowiedzi. Niektóre posty tych pań są tak
      powalające, że mnie zabrakłoby chyba języka w gębie. A Ty chodzący spokój.
      Naprawdę podziwiam...
      • nangaparbat3 Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 07.07.07, 15:02
        bardzo Ci dziekuje.
        Moze to wyglada na spokój, ale moje paznokcie sugerowałyby cos zupełnie innego.
        • chalsia Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 07.07.07, 16:48
          wcale Ci się nie dziwię.
          Ja sobie odpuściłam ten wątek, bo nie mam nic do dodania do tego co tam
          pisałaś, tym bardziej, że teraz to już co poniektóre takie absurdalne bzdury
          wypisują, że ino mi szczena opada - nie da sie na to logicznie i merytorycznie
          odpowiedziec. To rzucanie perel przed wieprze niestety.
          • nangaparbat3 Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 08.07.07, 00:20
            Kiedys była niemal identyczna dyskusja na temat niemozności powstania więzi
            emocjonalnych (pozytywnych oczywiscie) miedzy macocha a pasierbami. Zabanowały
            mnie wtedywink
    • der1974 Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 08.07.07, 01:58
      Jeśli rodzice dzieci się rozstają to siła rzeczy prędzej czy później poznają
      innych ludzi, którzy stają się dla nich partnerami. Ja mam dwie córki.
      Zrozumiałbym gdyby ex chciała wiedzieć z kim się spotykam i kto będzie
      przebywał z jej córkami kiedy będą ze mną. Zresztą zapytała o to i dostała
      wyjaśnienia jakie ja uznałem za stosowne. Jednak moje życie to moja sprawa i
      już ex nic do tego. Ona musi zaufać mi i ja jej, że wszelkie związki nie
      zakłócą kontaktów z dziećmi. I to samo działa w drugą stronę. Muszę
      zaakceptować, że pojawił się w życiu moich dzieci inny mężczyzna. I mam prawo
      wiedzieć kto to jest, pytam o to bo to mój psi obowiązek i otrzymuję odpowiedź.
      Zachwycony nie jestem bo mam niepokój, że mnie zastąpi w roli ojca. Ale czy tak
      się stanie zależy tylko ode mnie. Ważne jest, żeby mimo rozstania ufać sobie,
      że nie stanie się krzywda dzieciom. I oczywistym jest, że w pewnym wieku
      spotyka się ludzi ze zobowiązaniami i akceptacja partnera wiąże się z
      akceptacją jego dzieci bez wchodzenia w rolę rodzica, która jest przypisana do
      swoich dzieci tylko i wyłącznie. Co nie wyklucza delikatnych sugestii w
      kwestiach wychowawczych. Natomiast gdyby ex mi mówiła z kim mam się spotykać i
      jak mają być traktowane, to poleciałaby na drzewo. Jestem dorosły,
      odpowiedzialny za córki i sam wiem czego powinienem wymagać od swojej
      partnerki, a co uznałbym za wkraczanie w nie swoje pole. I dokładnie tego
      samego oczekuję od ex. Co do spotkania się z ex/next uważam, że nie ma takiej
      potrzeby. To są sprawy między rodzicami dzieci i nikt nie może się w to wtrącać.
      • turzyca Re: ojciec niebiologiczny z klasą i macocha 08.07.07, 02:11
        Ja pewnie nie jestem obiektywna, bo moja next oprowadzilam po miescie (jestem
        przewodnikiem miejskim), ale...

        to jedna z tych rzeczy ktore warto zrobic dla swietego spokoju. Umowic sie,
        spedzic kilka kwadransow - ex zobaczy, ze jest sie normalnym czlowiekiem,
        spotkanie liczy sie na plus w przeciwienstwie do braku spotkania (a na udry
        chyba nie warto isc, o ile tylko to mozliwe). Poza tym ma sie mile uczucie
        pewnego rodzaju filantropii. Istnieje zreszta szansa, ze spedzimy kilka milych
        chwil z sympatyczna osoba.
        A jak nie? Na wszelki wypadek umowic sie dodatkowo z przyjaciolka na ewentualny
        ratunek (ze zadzwoni i wyciagnie) i skorzystac z tej poomocy.
Pełna wersja