Ile trwa rozwód w przypadku gdy...?

09.07.07, 09:54
..są dzieci i obie strony są zgodne ze jednak chcą go przeprowadzić? Co jęśli
mąż mimo tego że nie dba o związek bo juz mu nie zależy ale rozwodu i
podziału mieszkania (komunalnego) nie chce bo tak wygodniej?Dzieci mają
póltora roku bliźniaczki.Dla mnie to straszne ale moje małżeństwo to
fikcja.Mąż nie przejawia chęci do rozmowy,rozwiązania problemu .Nie czuję
więzi.On siedzi w oknie i pali papierosy albo ogląda tv.Jak poszliśmy na
niedzielny spacer to zamiast rozmawiac on mówi usiądz na ławce ja będę
chodził z wózkiem.Mam wrażenie ze mu przeszkadzam.To jak dalej zyć?
    • geo_v Re: Ile trwa rozwód w przypadku gdy...? 09.07.07, 10:00
      mika.500 napisała:

      > ..są dzieci i obie strony są zgodne ze jednak chcą go przeprowadzić?

      Pół godziny.Z przerwą na papierosa.


      Ale: jesteś pewna, że nic już się nie da zrobić???
      • mika.500 Re: Ile trwa rozwód w przypadku gdy...? 09.07.07, 13:31
        nie o rozwodzie myślałam biorąc ślub!!! oczywiście ze rozwód to ostateczność bo
        dzieci rosną a sytuacja się moim zdaniem między nami pogarsza.Np.jest wieczór
        niedziela usypiamy nałóżku w sypialni dzieci(potem przekładamy do łózeczek)one
        nim zasną to sobie dokazują leżą pzytylają się Ale to dla tych chwil warto żyć
        a on ze juz wychodzi bo nie macierpliwości jak ja!i ciągle czuję się samotną
        matką.Przykro mi ale mo mąż jest jakis autystyczny.On nie potrzebuje rozmów
        tylko obiadu na stole i seksu od czasu do czasu i nawet jak dwa tyg sie do
        siebie nie odzywamy .Zostawić tak jak jest? No fakt! Nie bije mnie.Szkoda mi
        dzieci ale nie chcę zeby myslały ze tak ma wyglądać normalne małżeństwo.Dodam
        że teście tez zyją każde sobie.Kazde w swoim pokoju i mają oddzielne kąta
        bankowe .Po rodzinie mojego męża widzę jakie zachowania ma wpojone.Przed slubem
        nie miałam okazji ich relacji tak poznać zresztą i tak bym wierzyła ze mąż
        będzie inny bo mnie kocha . przed slubem chce sie starac a po to juz nie ma po
        co!
        • ivone7 Re: Ile trwa rozwód w przypadku gdy...? 09.07.07, 13:48
          warto napjpierw porozmawiac z mezem, powiedziec o swoich oczekiwaniach i jego
          rowniez
          zanim zaczniesz zadreczac siebie mysla o rozwodzie, zrob wysilek i pojdzcie na
          terapie, bo rozwod nie rozwiaze twoich ani waszych problemow..
          rozwod to ostatecznosc a nie pierwszy krok..
          nad zwiazkiem trzeba pracowac...we dwojke..
          powodzenia
    • turzyca Re: Ile trwa rozwód w przypadku gdy...? 09.07.07, 20:01
      "on mówi usiądz na ławce ja będę chodził z wózkiem" i on sobie pomyslal "kochany
      jestem, ona wyglada na zmeczona, niech sobie odpocznie na laweczce, a ja polaze"
      a ona mysli "juz mnie nie kocha, bo chce chodzic z wozkiem, a mnie zostawia na
      lawce"
      i to tez jest mozliwy scenariusz.
      • anula36 Re: Ile trwa rozwód w przypadku gdy...? 09.07.07, 20:11
        oddzielne kąta bankowe to faktycznie dramatyczna sytuacja.Kazdy w kacie w innym banku i ochroniarz go pilnuje?
        A co maz mowi nt rozwodu - wiec w ogole o tym ze sie do tego przymierzasz?
      • geo_v Re: Ile trwa rozwód w przypadku gdy...? 10.07.07, 09:14
        turzyca napisała:

        i on sobie pomyslal
        >ona wyglada na zmeczona, niech sobie odpocznie na laweczce, a ja polaze"
        > a ona mysli "juz mnie nie kocha,

        Dokładnie.
        Mika, musicie zacząć ze sobą rozmawiać.Nie oddajcie związku walkowerem,
        walczcie, dopóki coś jeszcze można zrobić.Macie malutkie dzieci-może na Wasze
        relacje rzutuje zmączenie, nadmiar obowiązków? Może moglibyście zorganizować
        opiekę dla maluchów i pobyć razem, nie wiem, wyjechać gdzieś chociaż na jeden
        dzień? Warto zrobić cokolwiek smile))

    • julka1800 Re: Ile trwa rozwód w przypadku gdy...? 09.07.07, 21:06
      nie moge sie oprzec pokusie by tu nie zacytowac fragmentu ksiazki ktora dala mi
      duzo do myslenia (ksiazka jest nt stosunkow damsko meskich), w nawiazaniu
      rowniez do tego co napisala Turzyca
      Rozdzial ksiazki dotyczyl zwiazkow partnerskich. Byl tam fragment dotyczacy
      postrzegania malzenstwa raz przez meza, Teda Hughes'a, ktory mowil o swoim
      mazlenstwie "Bylismy niby lewa i prawa stopa, Kazde korzystalo na tym co
      czynilo drugie.", raz przez zone, nie pamietam cytatu, ale wiadomo, ze zona
      Teda, Sylvia Plath zalamana wielokrotnymi zdradami meza popelnila w koncu
      samobojstwo.

      I tak Miko kazde z Was moze postrzegac zachowania drugiej strony zupelnie
      inaczej. A rozmawiac warto zawsze. I to polecam.

      "
Pełna wersja