Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic?

12.07.07, 13:05
Witam Was serdecznie, jestem nowa prawie rozwodka... Papiery juz leza w sadzie i czekam w napieciu na wyznaczenie pierwszego terminu. To na razie tyle celem przedstawienia w telegraficznym skrocie, a teraz do rzeczywink
Mamy dwojke dzieci (4 latka i 2,5 roku). Ex ma juz swoja kobiete, dzieciata nawet (8 i 10 lat) i w szale uniesien zaklepali domek nad jeziorem. Mnie powiadomil, ze bierze dzieci i nic mi juz do gadania, bo niby mu kontakty utrudniam? Tak zawsze robil - zastraszanie... I w tym momencie gryzie mnie jedno - czy moge sie niezgodzic na to, zeby zabral dzieci? Wspomne tylko o poprzednich wakacjach, na ktore wyciagnelam go sila, i na ktorych codziennie byla awantura o dzieci - bo glosne, bo balagania, bo spokojnie hrabia nie moze rybki zjesc, bo nie siedzimy z nim na plazy 10 godzin... I teraz co? Nagle tatus poczul potrzebe? Boje sie, ze to tylko jego popisy i dziecmi beda sie glownie zajmowac opiekunki w postaci jej corek... Boje sie, ze nie dopilnuje... Nigdy nie byl odpowiedzialny, smial sie, ze boje sie kleszczy i kapania bez opieki... Warto tez wspomniec, ze nowa pani swoje dzieci widzi tak samo jak moj ex - raz w tygodniu kilka godzinuncertain
I co teraz? Poradzcie prosze... Jesli sie nie zgodze, to co on moze wymyslic? W pozwie napisal, ze dzieci sa ze mna. Z gory ogromnie dziekuje za wszelkie sugestie.
    • chalsia Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 12.07.07, 14:16
      masz prawo się nie zgodzić i dzieci nie dać. Póki nie ma sadowego
      rozstrzygnięcia dotyczącego kontaktów ojciec-dzieci nie jesteś do niczego
      zobligowana. Tzn. jesteś moralnie - do umożliwienia tych kontaktów, ale nie
      znaczy to, że jedynie na warunkach dyktowanych przez eks.
      • ladyhawke12 Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 12.07.07, 14:19
        To sa jeszcze malutkie dzieci, ja bym sie niezgodziła. Uzasadnienie jak wyżej kolezanka podała. Strach sie bac.
      • kosmitka13 Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 27.07.07, 11:56
        ciekawe czy ktos pytał o zdanie dzieci, widze ze zaczynaja sie rozgrywki
        dorosłych , kto ma tu wiecej do gadania....a uczucia dzieci.Kazde dziecko kocha
        kazdedo rodzica, nawet nie dobrego.to wy sie rozwodzicie , nie bedziecie
        małżenstwem ale rodzicami bedziecie nadal oboje.jezele jedzie z kobieta ,to
        pewnie dzieci beda mialy opieke , beda myte , najedzone itd, 4-latek umie
        wyrazic zdanie, 2,5 na ten tydzien wakacji moze spokojnie jechac.
        wiem co pisze, jestem po rozwodzie , mam 2 dzieci obecnie 6,5 latka i
        2,9miesiecy. rok temu byli na wakacjach z tata i w tym roku tez sa...bo to ich
        tata wiec krzywdy im nie zrobi. zastanów sie czy kierujesz sie dobrem dzieci.
        • alexolo bzdury!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!!! 29.07.07, 22:50
          to sa małe dzieci ich o zdanie nie należy pytac ...co najwyżej brać
          pod uwage!!!!!!

          zapytaj 4 lub 2,5 letnie dziecko czy chciało by latać ...albo pływać
          na tratwie albo.. prowadzic cieżarówke..!! albo czy by chciało aby
          mama z tata byłi razem!!!
          dzieci powiedza TAAAAAAAAAAAAAAK

          ALE TO MY MATKI JESTESMY ODPOWIEDZIALNE .. za maluchy...i jesli
          założycielka wątku wie na co stac exa...i biorac pod uwage wiek
          dzieci... i cąłą sytuacje...matka ma prawo sie bac i nie godzić sie
          na wuyjazd!!!!!!
          na jednodniowe...blisko domu... ale nie na wakacje...nie teraz...
          ja bym odmówiła!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          i zaproponowała inna forme spedzenia czasu z dziecmi...ni koniecznie na
          długo i daleko!!!!ładnie podziekuj i tyle
    • majkel01 Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 12.07.07, 15:07
      owszem, mozesz nie dac. Ale komu wtedy bardziej zaszkodzisz ? Jeszcze nie eksowi
      czy dzieciom ktore spedza ten czas w domu skoro mogly by zwiedzic kawalek swiata ?
      • geo_v Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 12.07.07, 15:25
        Tylko, że tu najbardziej chodzi o kwestię bezpieczeństwa dzieci i (nie)
        odpowiedzialności jeszcze męża.Zdecydowanie nie podoba mi się postawa "nie dam,
        bo nie dam", która rzeczywiście godzi tylko i wyłącznie w dzieci. Ale
        bezpieczeństwo jest dla mnie kwestią nadrzędną, i jeśli miałabym UZASADNIONE
        wątpliwości nie zgodziłabym się na pewno.
        • nangaparbat3 Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 12.07.07, 18:30
          Dlaczego zakładać, że ojciec nie jest w stanie dopilnować własnych dzieci?
          • anula36 Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 12.07.07, 19:19
            na podstawie slow i czynow z okresu malzenstwa?
          • ivone7 Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 13.07.07, 00:06
            nanga ja tak zakladalam...tez mnie moj jeszcze wtedy maz zastraszal itd..i
            dalam 4 letnia mloda..na wakacje..mimo ze zadnego wyroku nie bylo..a do
            uzyskania rozwodu jeszcze kawal czasu
            dodam ze byl ze swoja siostra i matka, czyli 3 doroslych do pilnowania 2
            dzieci..moja mloda wrocila ze zlamana noga w kosci udowej i 6 tyg byla w
            gipsie..w upalne lato
            ja wiem, ze to byl wypadek, ale obiektywnie patrzac mozna go bylo uniknac,
            gdyby ktos stal przy dziecku a nie zajmowal sie czym innym...
            kiedy indziej zabral na jakas firmowa imprezke, kulig...full dzieci, ex wyszedl
            zapalic..moja mloda ktos popchnal i chwycila reka paleniska..szkoda ze to nie
            on poparzyl ta reke...
            wiec jesli autorka watku czuje..powtarzam czuje intuicyjnie ze cos sie moze
            stac...to niech slucha swojego glosu..
        • z_mazur Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 12.07.07, 20:12
          Jakoś tak jako ojciec trochę się jeżę.

          Skoro kontakty z dziećmi nie są w żaden sposób przez sąd ustalone to w zasadzie ojciec ma takie samo prawo do zabrania ich ze sobą jak matka do zatrzymania ich przy sobie.

          No bo jakby to w praktyce wyglądało? Policja przychodzi do ojca, który jest pełnoprawnym opiekunem i zabiera mu dzieci, które są z nim na wakacjach????

          W takiej sytuacji jednak IMHO zostaje rozmowa i rozsądne negocjacje, a nie nakręcanie konfliktu.

          Ta kobieta może być całkiem dobrą opiekunką, przecież chyba wie na co decyduje się jadąc na wczasy z facetem i jego małymi dziećmi.
          • geo_v Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 12.07.07, 21:52
            Nanga, Z-mazur-oczywiście, macie rację. IMO odmowa nie może w żadnym razie być
            bezpodstawna, takie "nie bo nie". Bardziej niż na założeniu powinna opierać się
            na rzeczywistej wiedzy, że pan sobie nie radzi, albo jest totalnym ignorantem
            jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa.Czy tak jest, autorka wątku powinna
            wiedzieć najlepiej.
            • nangaparbat3 Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 13.07.07, 02:12
              Niedawno brałam córeczke exa i next na niedziele, next była w szpitalu. Pytam
              exa, czy dziecko (3 lata) moze jeść lody - popatrzył na mnie zdumiony i
              powiedzial "No wiesz, nie pamietam". a ja wpadłam w zachwyt, bo dla mnie to był
              przykład, ze mezczyźni sie po prostu nie zajmuja pierdołami i daja dzieciom pozyc.
              Wypadek moze zdarzyc sie zawsze, trzeba by naprawdę mieć dowody by byc pewną, ze
              to zaniedbanie. Sama kiedys o malo nie zabiłam rocznej córki, uciekała mi, a ja
              ją złapałam i jakos tak trzymałam główka w dół, kiedy wyslizgneła mi sie z rąk -
              w ostatnie chwili złaplam ja =ratujac przed trzasnieciem główka w beton, ja,
              matka. Innym razem spadła przy mnie z hustawki - prosto na twarz. Ja po prostu
              wiem, ze mozna wyłazic ze skóry, a i tak zostje jakis margines - błedu,
              przypadku. O tym chyba jest I część dekalogu Kieslowskiego.
              Reasumujac: jestem przekonana głeboko, ze jesli ojciec jest w miarę normalny,
              przebywanie z nim wychodzi dzieciom na zdrowie. nawet jak złamia nogę.
              • chalsia Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 26.07.07, 01:15
                > Niedawno brałam córeczke exa i next na niedziele, next była w szpitalu. Pytam
                > exa, czy dziecko (3 lata) moze jeść lody - popatrzył na mnie zdumiony i
                > powiedzial "No wiesz, nie pamietam". a ja wpadłam w zachwyt, bo dla mnie to
                był
                > przykład, ze mezczyźni sie po prostu nie zajmuja pierdołami i daja dzieciom
                poz
                > yc.

                tiaaaa, to rzeczywiście "pierdoła" gdy taki np. 3-latek ma akurat alergie na
                mleko ...
                • nangaparbat3 Chalsia 27.07.07, 15:10
                  o takim czyms jak alergia nie myslalam.
                  ale kiedy byłam dzieckiem, broniono mi lodów, ze zachoruje. Wiec lodow nie
                  jadlam i wciąż byłam przeziebiona.
                  Mojej córce dawalam lodow ile chciała, i nie zauwazyłam, zeby szkodzily.

                  Widzisz, chowano mnie z lekka pod kloszem, i na to na pewno mam alergię.
                  • chalsia Re: Chalsia 27.07.07, 23:10
                    mnie też chowano pod kloszem, też jako dziecko non-stop chorowałam, ale gdy
                    byłam akurat zdrowa to lodów mi rodzice nie zabraniali smile
                    wniosek - różne klosze mogą być
                  • chalsia Re: Chalsia 27.07.07, 23:13
                    a niestety alergii coraz więcej, mnóstwo dzieci ma alergię na mleko, ja znam
                    wiele przypadków, gdy rodzina - oprócz matki - to olewa. A potem dziecko
                    choruje z powodu takiego "eeeeee, nie wiem", "eee, nie ważne", "eeee, nic nie
                    zaszkodzi".
                    • nangaparbat3 Re: Chalsia 28.07.07, 01:50
                      chalsia napisała:

                      > a niestety alergii coraz więcej, mnóstwo dzieci ma alergię na mleko, ja znam
                      > wiele przypadków, gdy rodzina - oprócz matki - to olewa. A potem dziecko
                      > choruje z powodu takiego "eeeeee, nie wiem", "eee, nie ważne", "eeee, nic nie
                      > zaszkodzi".

                      Wydaje mi sie, ze sama mam alergie na mleko - zapach słodkiego mleka budzi we
                      mnie odruch wymiotny, od kiedy pamietam. I cale dzieciństwo katowano mnie
                      szklanka mleka rano. Ja tę szklanę starałam się jakos upłynnic, miedzy innymi
                      zdarzalo mi sie przez jakis czas wylewac do doniczek, co skończylo sie potwornym
                      smrodem, mama z babcią latały po domu szukając, co tak smierdzi, cyrk.

                      Jestem przekonana, ze gdyby córka odmowiła picia mleka, ex spokojnie by
                      powiedział - nie chcesz, to nie - i juz. I dobrze by zrobił.
                      Natomiast oczywiscie zdarzaja się faceci lekcewazący potrzeby dziecka, i to
                      rzecz jasna juz zupełnie inna bajka.
                    • tricolour No to niech zachoruje... 28.07.07, 09:19
                      ... raz na jakiś czas - od tego sie nie umiera. W lodzie jak bedzie trochę
                      mleka, to też nie zejdzie od razu tylko pomęczy sie i przestanie.

                      Znacznie gorsza jest niepotrzebna i nadmiarowa "troska" polegająca na chuchaniu,
                      dmuchaniu i zapobielgliwości, z którą żyć się nia da...
                      • sylwiamich Re: No to niech zachoruje... 28.07.07, 09:52
                        OOOOOO.....takkkkk
                      • chalsia Re: No to niech zachoruje... 28.07.07, 11:26
                        nie masz pojęcia o czym piszesz (w kwestii alergii, jej objawów i konsekwencji)
                  • turzyca nanga 27.07.07, 23:49
                    Ty nie mialas takiej zarabistej Babci jak moja, ktora leczy przeziebienie
                    lodami. smile A chyba najlepsze jest w takiej sytuacji obserwowanie zgrozy na
                    twarzach innych babc. big_grin
                    • nangaparbat3 Re: nanga 28.07.07, 01:53
                      turzyca napisała:

                      > Ty nie mialas takiej zarabistej Babci jak moja, ktora leczy przeziebienie
                      > lodami. smile A chyba najlepsze jest w takiej sytuacji obserwowanie zgrozy na
                      > twarzach innych babc. big_grin
                      Nie, tego nie robiła. Ale zarąbista była tez i uzywała dosadnego slownictwa.
                      Do smierci trzesla całą rodziną - chwilami cieżko było. No kawał cholery z niej był.
                      A dzisiaj własnie mówiłam komuś jeżdżąc po nocnym Wrocławiu, jak bardzo żaluję,
                      ze ona nie moze tego zobaczyć. Nocnego zycia w miescie. zawsze o tym marzyła -
                      zeby bylo nocne zycie na ulicach jak we Włoszech...
    • czamon Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 12.07.07, 20:34
      Z twojego opisu wynika że ani twój ex ani jego nowa pani nie bardzo chcą bądz
      też nadają sie do opieki nad dziecmi (nie rozumiem stwierdzenia ze ona widzi
      swoje dzieci raz w tygdniu?) Skoro dzieci są przy matce z nią mieszkają to
      ojciec najpierw powinien się spytać czy mógłby je zabrać na wakacje a nie
      rzucach hasło ze sobie je bierze bo tak mu się chce. Dzieci to nie przedmiot,
      mają swoje uczucia i same tez moga powiedzieć czy chcą jechać na wakacje z tata
      czy nie. Najpierw trzeba z nimi porozmawiać spokojnie i obiektywnie. Moje córka
      dzisiaj mi powiedziała ze nie chce zostać u taty bo tam jest nudno i ona nie
      lubi tej panie z która tata mieszka. Porozmawiaj najpierw z dziecmi.
    • szydlo_z_worka Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 14.07.07, 15:01
      Po kilku dniach burzy mózgów doszłam do wniosku, że nie będę dzieciom zabierać frajdy. Najważniejsze było wpłynięcie na exa. Jako że moje zdanie ma w poważaniu (dziwne, prawda?), to mamusi słucha jak nikogo. Fortel się powiódł, teściową poinstruowałam, poprosiłam, żeby go odpowiednio nakręciła. Odniosłam wrażenie, że średnio dojrzale ocenia nowy nabytek synka oraz to, co z nabytkiem stworzył wink
      Mam nadzieję, że będzie dobrze. Boję się nadal ale jeśli teraz tego nie zrobię, to już nigdy ich chyba nie puszczę, a tym to bym tylko im zaszkodziła... To tylko 6 dni... Jezu, jak ja wytrzymam 6 dni bez tego harmidru?
      Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzismile
      • nangaparbat3 Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 14.07.07, 15:46
        No to super.
        Ty sobie odpoczywaj i zaszalej, masz 6 dni tylko dla siebie, dla samotnej matki
        to naprawdę nie byle co.
        a dzieciom bedzie dobrze - ojcowie daja im wiecej swobody (zazwyczaj) i pokazuja
        swiat od innej strony, a tego im trzeba jak powietrza.
        • to.ja.kas Re: Wakacje - dzieci - czy moge sie nie zgodzic? 14.07.07, 18:16
          Swietna decyzja....napsałabym cos ale Nanga napisała juz wszystko mądre, wiec
          mi pozostało napisac tylko (i to tez wtorne)...zaszalej kobieto...masz 6 dni
          wolnosci i laby...zrob cos czego na codzien nie robisz i baw sie dobrze!!!!
        • jp66 nanga... 26.07.07, 22:30
          porozmawiaj z moją "żoną" Ty taka mądra może ja przekonasz, ze córka powinna
          widywac ojca.właśnie u mnie wystąpił ten "marginalny błąd" z pajakiem który miał
          byc bezpieczny a kiedy obsypał syna pyłkiem z odwłoka syn dostał zapalenia
          spojówek- i teraz jest w śadzie afera, ze ojciec nieodpowiedzialny i kupił
          synowi "śmertelnie niebezpiecznego pajaka"jak ja bym chciał mieć taka mądrą
          żonę jak Ty...nawet jak miałaby byc byłą zoną
          • nangaparbat3 Re: nanga... 27.07.07, 00:51
            jp66 napisał:

            >jak ja bym chciał mieć taka mądrą
            > żonę jak Ty...nawet jak miałaby byc byłą zoną

            Czy to aby na pewno jest komplement?
            • julka1800 Re: nanga... 27.07.07, 14:11
              nangaparbat3 napisała:

              > jp66 napisał:
              >
              > >jak ja bym chciał mieć taka mądrą
              > > żonę jak Ty...nawet jak miałaby byc byłą zoną
              >
              > Czy to aby na pewno jest komplement?

              tiaaaa..... Nango, zawsze mozna skupic sie tylko na jednym slowie "madra'
              puszczajac wszystko to co obok mimo uszusmile

              czyz nie jestesmy w tym dobre? my kobiety?
              • nangaparbat3 Re: nanga... 27.07.07, 15:07
                julka1800 napisała:

                > nangaparbat3 napisała:
                >
                > > jp66 napisał:
                > >
                > > >jak ja bym chciał mieć taka mądrą
                > > > żonę jak Ty...nawet jak miałaby byc byłą zoną
                > >
                > > Czy to aby na pewno jest komplement?
                >
                > tiaaaa..... Nango, zawsze mozna skupic sie tylko na jednym slowie "madra'
                > puszczajac wszystko to co obok mimo uszusmile
                >
                > czyz nie jestesmy w tym dobre? my kobiety?

                smile)))))))))))
                Ja to ostatnio drazliwa jestem - ale nie az tak, zartowałam.
                • jp66 Re: nanga... 28.07.07, 10:03
                  był to szczery komplement.twoje wypowiedzi są bardzo treściwe i stąd to, że
                  chciałbym mieć taką żonę bo wtedy bym się z nią jakos dogadał w kwestii
                  kontaktów z córką i ewentualnego wyjazdu na urlop.
                  • sylwiamich Re: nanga... 28.07.07, 10:05
                    Moja teściówka nie pozwala moim dzieciom wychodzić przed blok...żeby się z
                    dziadostwem nie zadawałysmile)))
                  • nangaparbat3 Re: nanga... 29.07.07, 19:34
                    jp66 napisał:

                    > był to szczery komplement.twoje wypowiedzi są bardzo treściwe i stąd to, że
                    > chciałbym mieć taką żonę bo wtedy bym się z nią jakos dogadał w kwestii
                    > kontaktów z córką i ewentualnego wyjazdu na urlop.

                    To bardzo Ci dziekuje - szkoda, ze moj były malżonek nie moze tego przeczytac,
                    nazywa mnie samolubna i agresywna manipulantką (choc coraz rzadziej, fakt, widać
                    z wiekiem sie zmieniam tongue_out)
                    • chalsia Re: nanga... 29.07.07, 20:40
                      > To bardzo Ci dziekuje - szkoda, ze moj były malżonek nie moze tego przeczytac,
                      > nazywa mnie samolubna i agresywna manipulantką (choc coraz rzadziej, fakt,
                      wida
                      > ć
                      > z wiekiem sie zmieniam tongue_out)

                      eee tam Nanga, nawet jakby przeczytał, to by nie uwierzył i zdania o Tobie nie
                      zmienił. Uznałby ten tekst za następny przykład jak to zmanipulowałaś
                      agresywnie faceta.
                      wink
                      • nangaparbat3 :DDDDDDDDDDDDDD n/t 30.07.07, 00:56

Inne wątki na temat:
Pełna wersja