Alimenty- do kiedy?

13.07.07, 14:42
Zasądzono od ojca alimenty na studiującą córkę.
W tym roku córka kończy studia, broni się we wrześniu.
Kiedy wygasa obowiązek alimentacyjny, kto o tym fakcie stanowi i na jakiej
podstawie ( zaświadczenie z uczelni o obronie ?, ale- wszak fakt obrony nie
jest jednoznaczny z finansową niezależnością?)
Ojciec nie utrzymuje żadnego kontaktu z córką od ponad 3 lat. Zatem jak,
kiedy i kto ma go zawiadomić o ustaniu obowiązku płacenia alimentów?
b_k

    • biedroneczka33 Re: Alimenty- do kiedy? 13.07.07, 15:23
      Sąd zasądził alimenty na rzecz córki i ojciec samowolnie nie może
      przestać płacić. Jedynie może wnieść pozew do sądu o ustanie obowiązku
      alimentacyjnego.Wówczas to sąd ustali czy nadal istnieje obowiązek
      alimentacyjny czy też nie.wedlug praw nie ma dokladnie okreslenia kiedy sie konczy okres placenia alimentow - jedyne co wiadomo to ze alimenty naleza sie do 25-go roku zycia (chyba ze dziecko posiada orzeczona niepelnosprawnosc - z grupa inwalidzka )
      • majkel01 Re: Alimenty- do kiedy? 13.07.07, 15:39
        hmmm... nie spotkalem sie z zapisem ze obowiazek alimentacyjny wygasa po 25 roku
        zycia. Kodeks rodzinny i opiekunczy mowi na ten temat tak:
        Art. 133. § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem
        dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że
        dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i
        wychowania.
        § 2. Poza powyższym wypadkiem uprawniony do świadczeń alimentacyjnych jest tylko
        ten, kto znajduje się w niedostatku.

        Zatem jest tylko mowa o "dziecku ktore nie moze sie samodzielnie utrzymac".
        Zakonczenie edukacji stanowi wlasnie ten moment kiedy dziecko moze i powinno
        zaczac sie samo utrzymywac. W przypadku studentow bedzie to z pewnoscia
        uzyskanie dyplomu. Jesli ktos mial nizsze ambicje wowczas odpowiednio wczesniej
        wygasa obowiazek alimentacyjny.
        W przypadku osob niepelnosprawnych mozemy miec natomiast do czynienia z osoba
        ktora nie jest w stanie utrzymac sie samodzielnie, bowiem nie kazdy
        niepelnosprawny moze i jest w stanie podjąc zatrudnienie a z rentami jest
        różnie. Rzecz jasna obowiązek alimentacyjny nie wygasa automatycznie. Trzeba
        wnieść sprawę do Sądu o ustalenie wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego. Dopiero
        od tego momentu można przestać płacić.
        • tricolour Bez przesady też... 14.07.07, 20:28
          ... z wymienionego artykułu wynika, że mógłbym ojca pozwać o alimenty gdybym
          tylko raczył rzucic pracę kalecząc się wprzódy w paluszek.

          Obowiązek alimentacyjny ustaje z dniem osiągnięcia pełnoletnosci, a jeśli
          młody, dorosły człowiek się uczy, to trwa najwyżej do 25 roku życia - żeby nie
          studiował za długo.

          Dalej musi zarabiać sam.
          • majkel01 Re: Bez przesady też... 14.07.07, 22:29
            hmmm... nie wiem gdzie to wyczytales, tym bardziej ze taki jest zapis kodeksowy.
            Przeciez wyraznie jest napisane ze alimenty naleza sie "dziecku ktore nie jest w
            stanie się utrzymac samodzielnie". Jesli ktos pracuje to nawet jak te prace
            rzuci to nadal sie moze utrzymac sam z tym ze pozostaje kwestia "chcenia" ale
            przeciez nikt nie bedzie placil alimentow na osobe ktora moze pracowac a nie chce.
            Alimenty wcale nie wygasaja z uplywem 18 roku zycia. Jesli dziecko sie nadal
            uczy (18 lat ma sie chyba na przelomie 3 i 4 klasy liceum .... pardon 2 i 3 bo
            teraz jest inaczej) to nie moze sie samo utrzymac. Zatem koniec alimentow
            wychodzi na koniec nauki i nie jest to w zaden sposob zwiazane z latami zycia.
            • tricolour No... napisalem wyraźnie... 14.07.07, 22:44
              ... że alimenty są dnia pełnoletności, A JESLI człowiek uczy sie dalej...

              Nie wiem gdzie wyczytałem, że do 25 roku, ale wiem, że wyczytalem. I jest to
              dość logiczne, że granica musi być, bo jak inaczej? Ja robiłem kiedyś drugi
              dyplom i co? Mieli mnie rodzice utrzymywać do 31 roku życia, a gdybym chcial
              robić trzeci, to do czterdziestki (bo później wiedza wolniej wchodzi i trzeba
              powtarzać)? Tak mozna zostać niemal profesorem za alimenty i nic w życiu nie
              robić.

              Zresztą co to za enigmatyczny zapis "dziecko (w domyśle: stary koń z dyplomem
              wyższej uczelni) nie może się utrzymac samodzielnie", który może byc podstawą
              do dalszych roszczeń alimentacyjnych.
              • ladyhawke12 Re: No... napisalem wyraźnie... 14.07.07, 23:05
                hmmm ja też czytałam że do 25 roku życia, oraz w przypodku gdy dziecko wzieło urlop dziekański to max do 26 roku życia, lub wczesniej jeśli dziecko przerwie studia, lub podejmie pracę ( i tu nie jestem pewna czy miała byc umowa o pracę) Fakt że trzeba wystapić do sądu o ustanie obowiązku alimentacujnego.
              • majkel01 Re: No... napisalem wyraźnie... 15.07.07, 00:29
                wyzej przytoczony przepis jest jasny a probujesz z nim polemizowac. Zobacz gdzie
                tam jest napisane ze do 18 roku zycia ? Albo do 25 ? Tlumacze po raz wtory ze
                nie ma czegos takiego jak alimenty do uzyskania okreslonego wieku. Koniec
                alimentow przypada na moment usamodzielnienia sie dziecka. Usamodzielnienie
                nastapi wtedy kiedy uzyska sie odpowiednie wyksztalcenie albo podejmie
                zatrudnienie. Przeciez to proste. Jesli ktos nawet nie majac 18 lat bedzie
                zarabial i kwota ta wystarczy na jego utrzymanie wtedy mozna wystapic o
                uchylenie alimentow. Jesli ktos ukonczy szkole tzn ze posiada zawod i moze
                podjac zatrudnienie. Przyklad z robieniem drugiego kierunku calkowicie nietrafny
                bowiem uzyskanie wyksztalcenia oznacza ze mozna utrzymac sie samemu. A ze ktos
                sie chce uczyc dalej to juz jego sprawa. Ale to przeciez WPROST wynika z
                przytoczonego artykulu. Nie ma zadnych granic rzedu 18 i 25 lat. A co np. jesli
                ktos robi licencjat a nie magisterke ? Przeciez wtedy szybciej jest. Zapis jest
                na tyle prosty ze nie trzeba tlumaczyc, nastomiast co do 18 i 25 lat to sa
                poprostu bzdury nie podparte zadnym przepisem.
                • tricolour Może piszę bzdury, ale... 15.07.07, 14:30
                  ... prawo powinno być precyzyjne i nie dające sie interpretować jak sie komu
                  podoba. Sam też piszesz tak, że nie wiadomo, co z tego może wynikać.

                  Napisałeś "Usamodzielnienie nastapi wtedy kiedy uzyska sie odpowiednie
                  wyksztalcenie albo podejmie zatrudnienie" - a co w przypadku gdy sie nie uzyska
                  odpowiedniego (co to jest "odpowiednie"?) wykształcenia i nie podejmie pracy?
                  Co z dzieckiem, które sie nie uczy i nie pracuje? Przecież ono jest
                  niesamodzielne w takim przypadku i pobierając alimenty może tak sobie żyć do
                  stu lat. Może?

                  Zauważ też (tu mała dygresja), że nawet nasze drogie koleżanki z forum, te
                  biorące wysokie alimenty zachęcają do takiego działania, bo dwutysieczne
                  alimenty są wyższe niż mozliwości zarobkowe w pierwszej pracy.
                  • majkel01 Re: Może piszę bzdury, ale... 15.07.07, 15:19
                    Powyższy zapis jest prosty że tłumaczyć nic nie trzeba. Tak myślałem dotychczas
                    bo widzę że dla ciebie zapis ten powinien być rozpisany na 100 artykułów albo
                    może nawet osobny kodeks stworzony. Przeczytaj uważnie jeszcze raz ten przepis
                    (bo chyba nie wczytałeś się w treśc).

                    > ... prawo powinno być precyzyjne i nie dające sie interpretować jak sie komu
                    > podoba. Sam też piszesz tak, że nie wiadomo, co z tego może wynikać.

                    ten przepis jest jasny i precyzyjny. Tonie moja wina że interpretujesz go w złej
                    wierze po swojemu.

                    > Napisałeś "Usamodzielnienie nastapi wtedy kiedy uzyska sie odpowiednie
                    > wyksztalcenie albo podejmie zatrudnienie" - a co w przypadku gdy sie nie uzyska
                    >
                    > odpowiedniego (co to jest "odpowiednie"?) wykształcenia i nie podejmie pracy?
                    > Co z dzieckiem, które sie nie uczy i nie pracuje? Przecież ono jest
                    > niesamodzielne w takim przypadku i pobierając alimenty może tak sobie żyć do
                    > stu lat. Może?

                    nie może. Przecież wyraźnie jest napisane że chodzi o dziecko które nie jest
                    jeszcze w stanie się utrzymać samodzielnie. NIe znam przepisu który by mówił że
                    dziecko w wieku 18 lat jest w stanie sie samodzielnie utrzymać. Albo że 25.
                    Logika (!) wskazuje że jeśli dziecko się uczy to nie jest w stanie się samo
                    utrzymać. Jeśli zakończyło naukę tzn że może bo ma już fach w ręku i powinno
                    podjąc zatrudnienie. A to czy dziecko podejmie zatrudnienie czy nie podejmie to
                    już jego sprawa. Jeśli może pracować tzn. że na to dziecko alimentów już płacić
                    nie trzeba. To bardzo proste.

                    >
                    > Zauważ też (tu mała dygresja), że nawet nasze drogie koleżanki z forum, te
                    > biorące wysokie alimenty zachęcają do takiego działania, bo dwutysieczne
                    > alimenty są wyższe niż mozliwości zarobkowe w pierwszej pracy.

                    Wnosić można o dowolną kwotę. Przesłankami są usprawiedliwione potrzeby
                    uprawnionego oraz zarobkowe i majątkowe możliwości zobowiązanego. Zatem nie ma
                    możliwości żeby sąd zasądził alimenty wyższe niż owe możliwości zobowiązanego.
                    Pozatym co złego jest w tym że dziecko ma stworzone odpowiednie warunki do rozwoju.

                    << EOT >>
                    • tricolour To nie jest proste... 16.07.07, 01:23
                      ... no chyba, że rozumienie "fachu w ręce" uprościmy. Bo wyobraź sobie, że
                      człowiek po liceum nie ma żadnego fachu w ręce i de facto nie zakończył nauki w
                      sensie posiadania zawodu - zakończy dopiero po studiach. Może oczywiście
                      wykonywać najprostsze prace, które nie wymagają żadnych kwalifikacji, ale takie
                      prace może także wykonywać zaraz po podstawówce... więc jak to jest? Skoro ktoś
                      nie ma żadnego zawodu, to może podjąć zatrudnienie?

                      Mówiąc inaczej:

                      1. Z faktu zakończenia nauki nie wynika posiadanie zawodu,
                      2. Po zakończeniu nauki (np na studiach i zdobyciu zawodu) może młoda kobieta
                      zajść w ciążę i też nie mieć możliwości samodzielnego utrzymania.
                      3. Można nigdy nie zakończyć nauki (choroba).

                      W takich razach zapis " Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych
                      względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie" -
                      jest jak najbardziej spełniony i wynika, że alimenty można płacić nawet sto lat.
                      • turzyca Re: To nie jest proste... 16.07.07, 01:32
                        tri gwoli przypomnienia. Jesli osoba zdecyduje sie na studia wieczorowe, to
                        rodzic moze wystapic o zwolnienie z obowiazku alimentacyjnego, bo istnieje
                        domniemanie, ze osoba ta moze sie utrzymac samodzielnie.

                        Wiekszosc ludzi nie ma studiow i sporo jest takich, ktorzy tylko skonczyli
                        liceum. Do bycia sekretarka wiecej naprawde nie potrzeba... Tudziez do nabijania
                        pizz w pizzerni na kasie.


                      • majkel01 Re: To nie jest proste... 16.07.07, 12:00
                        czlowieku... przeciez to proste. Sąd nie moze nakazać przerwania nauki tylko
                        dlatego ze tatus nie chce juz placic alimentow. Jesli sie dziecko uczy to nie
                        moze pracowac to proste. A jesli sie nie uczy to moze isc do pracy.
                        Niekoniecznie trzeba byc dyrektorem, jak zauwazyla turzyca mozna wykonywac
                        rowniez szereg innych prac.
                        Skoro jest mowa o "dziecku ktore nie moze sie jeszcze samodzielnie utrzymac" to
                        chyba jasne o co chodzi. Jesli dziecko jest chore i nie moze pracowac tzn ze nie
                        moze sie utrzymac. No chyba ze ma wlasna rentę. Ciąża nie jest chorobą i nie
                        trwa ona wiecznie. Nawet u słoni ciąża trwa 2 lata. W naszym wypadku trwa 9
                        miesiecy. Nie ma zatem mozliwosci zeby taki stan trwal wiecznie jak sugerujesz.
                        Ludzie....przeciez to proste jest.
                • tata_tomek Małżeństwo = usamodzielnienie ? 16.07.07, 12:25
                  majkel01 napisał:

                  > Usamodzielnienie
                  > nastapi wtedy kiedy uzyska sie odpowiednie wyksztalcenie albo podejmie
                  > zatrudnienie.

                  Albo kiedy dziecko zawrze związek małżeński (?)
              • turzyca Re: No... napisalem wyraźnie... 15.07.07, 12:48
                25 rok zycia wynika z czegos innego. Z dniem 26 urodzin traci sie wszystkie
                przywileje wynikajace z bycia studentem (znizki na przejazdy np.). Czyli
                przyjeta w polskim prawie granica wieku, do ktorej nalezy sie wyrobic ze
                studiami, jest dzien 26 urodzin.
                • ladyhawke12 poczytałam 16.07.07, 12:11
                  I majkel ma racje , nigdzie nie ma podanego wieku, do którego należa sie alimenty. Wrecz jest napisane ze nalezy dziecko utrzymywac jesli np nie moze podjac parcy w wyniuk duzego bezrobocia (nie dokladnie tak napisane, ale mniej wiecej o to chodzi).
                  • majkel01 Re: poczytałam 16.07.07, 12:53
                    hmmm.... z tym bezrobociem to bym sie nie zgodzil. Rynek wymaga aktywnego
                    poszukiwania pracy, nie tylko w swoim zawodzie i nie tylko w swojej okolicy.
                    Zatem dziecko ktore nie uczy sie juz powinno isc do pracy bowiem mozna uznac ze
                    moze sie samodzielnie utrzymac. I to juz jest niestety broszka tego dziecka zeby
                    jakakolwiek prace znalezc. Mozliwosci zarobkowe posiada.
                    • ladyhawke12 Re: poczytałam 16.07.07, 13:04
                      Masz jak zwukle racje, jakas dziwna wykladnie przeczytalam, w nie ma nic o bezrobociu,

                      Art. 133. § 1. Rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

                      § 2. Poza powyższym wypadkiem uprawniony do świadczeń alimentacyjnych jest tylko ten, kto znajduje się w niedostatku.
Pełna wersja