Rozumiecie takie zachowanie?

13.07.07, 15:54
Napiszcie coś madrego,bo ja zgłupiałam.
Od końca stycznia ex starał się o to by wrócić do mnie.
Starał się,widziałam. Długo /do maja/,nie chciałam z nim na ten temat nawet
rozmawiać.Potem zaczęłam się zastanawiać,widzieć powoli jakąś szansę.
Twierdził,że popełnił błąd,że chce naprawiać,że wie,że łatwo nie będzie.
Trudny to partner w rozmowie,ale mówił...doceniłam to.W czerwcu wyjechałam z
dziećmi na kilka dni nad morze.Przyjechał nie zapowiedziany nas odwiedzić...
Było miło.Jak zawsze u nas,bez kłótni.Tydzień póżniej zabrał nas na 3dni na
ryby nad jezioro...Wszystko ok.Coraz cześciej mówiliśmy o powrocie,że może na
jesien,że nie będziemy się spieszyć.Zaczał codziennie do mnie dzwonić,kilka
smsów w ciągu dnia,częste wizyty. Za 3tyg mieliśmy wyjechać na wczasy,które
wykupił w kwietniu.Rozmawialiśmy o tym jak to bedzie,czy damy radę...Jasne
chyba jest,że nie ufałam mu do końca/rozstaliśmy się przez zdradę/.No i
sprawdziłam.Sprawdziłam jego biling tel.Wiedział,że to zrobię.Powiedziałam mu.
Nawet nie miał pretensji...Okazało się,że nadal kontaktuje się z tą
panienką/lat 20,on 40/.Smsy 3godz dziennie...jej wyznania w smsach
specjalnych...Jego codzienne tel do niej.Rozmawiałam z nim,bo
chciał.Powiedział,że nigdy nie twierdził,że przestał się z nią kontaktować,że
nie są razem,że chce wrócić do domu,że tamta znajomość sama się z czasem
skończy,że nie może tak urwać,bo ona nie zrozumie.Powiedzial jej /podobno/,że
chce do domu,ale jej to nie przeszkadza.Wywaliłam go.Nie chcę już z nim gadać.
Tylko jednego nie mogę zrozumieć: NIGDY nie prosiłam go by wrócił, NIGDY nie
prosiłam by został.Jak tylko dowiedziałam się o zdradzie wywaliłam go za
drzwi.Rozwiodłam się.O nic nigdy nie prosiłam,nic od niego nie
chciałam.Doskonale sobie daję radę.Więc powiedzcie mi dlaczego on tak zrobił?
Ja nie mogę zrozumieć.No i nie wycofał się.Do końca twierdził,że chce wracać.
Nic z tego nie rozumiem.
Tri,liczę na Twojego kopa.
Nie,nie rozpaczam.Tylko nie mogę zrozumieć takiego zachowania.
Jasne,że na żadne wczasy z nim nie pojadę,tylko dzieciaków szkoda,bo się
szykowały.Zabiorę je sama.Pojadę z przyjaciółmi.
Rozumiecie jego postepowanie? Dodam jeszcze,że on również doskonale radzi
sobie beze mnie.Ma gdzie mieszkać,itd.Żadnego przymusu nie było.
Jak dobrze,że ja się nie spieszyłam,że zwlekałam.
Naprawdę nic nie rozumiem.
    • maza15 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 15:58
      Aha jeszcze jedno on twierdzi,że mnie nie oszukał,nie okłamał,tylko ja nie chcę
      go zrozumieć....
      • nangaparbat3 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:06
        Moze Ciebie bardzo lubi, chce z Tobą byc, a w niej sie zadurzył i wie, ze to
        chwilowe. Jakos tak.
        Nie wiem, czy jasno stawialaś warunek, ze zero kontaktów z nia zanim wróci.
        Czy on mowił, ze zadnych kontaktów nie utrzymuje.
        A skoro utrzymuje - to jakie to kontakty?
        Fascynacja jedna osoba nie kasuje glębokiego uczucia do innej. Naprawdę. Chodzi
        tylko o to, na ile on Cie oszukuje. Na ile nie jesteście szczerzy.
        (Teraz mnie zlinczująwink
        • to.ja.kas Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:10
          Nie wiem dlaczego okłamał i w jakiej kwestii...ja wiem, ze z moim eks
          kontaktuje sie czesto, długo i czasem intensywnie jak mnie na gadanie
          wezmie....czasem uczucie przeradza sie w przyjazn...czy tam tak jest? Nie wiem.
          czy ich coś łaczy?Nie wiem. Wyjasnienie wydaje sie metne......ryzyko duze, ale
          to Ty znasz swojego faceta.
        • anja_pl co Wy tak ciągle o linczu??!! 13.07.07, 16:11
          co najwyżej sekatorek wink
          • nangaparbat3 masz racje 13.07.07, 16:15
            anja_pl napisała:

            > co najwyżej sekatorek wink

            odezwalam sie jak ostatni przyglup (ale tylko z tym linczem). pewnie dlatego, ze
            mam w tej chwili humor iscie wisielczy - bo za chwile padać zaczenie, a ja przed
            deszczem tak mam.
            • anja_pl Re: masz racje 13.07.07, 16:17
              a jutro będzie padało?
              możesz tak z wyprzedzeniem pogodę przepowiadać?
              wink))
              • nangaparbat3 Re: masz racje 13.07.07, 16:22
                Nie mogę. Ale jak ryczę, to zawsze potem leje.
                • anja_pl to jutro... 13.07.07, 16:25
                  proszę mi nie płakać, bo jutro musi byc piekna pogoda ... wink))
                  • nangaparbat3 Re: to jutro... 13.07.07, 16:30
                    jasne!
        • maza15 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:13
          Był warunek,zero kontaktu.
          Mówił,że jeszcze jest kontakt tel.że ona dzwoni,on odpowiada,bo nie może tak
          nagle jej biednej zostawic.Już z pracy ją zwolnil.Twierdził,że do czasu jak
          zamieszka w domu kontaktu nie będzie.Nie wierzę.Spieprzył szansę.
          Z bilingu wynika,że on do niej też dzwoni min raz dziennie.A o smsach już nie
          wspomnę...litania.
          • to.ja.kas Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:14
            No kłamstwo jest kłamstwem....warunek - warunkiem....skoro wiedział, ze
            sprawdzisz na co liczył??? Eeeeeee żenua...
          • maza15 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:18
            Właśnie przysłał wiadomośc,o której w poniedziałek będę pianino przewozić,bo
            przyjedzie pomóc.Jakby nic się nie stało! Odpisałam,że dam sobie radę sama,że
            ma głowy sobie nie zawracać.Nie rozumiem jego zachowania....
            A może on chce sobie tę pannę na boku zostawić? Ja facetów już chyba nie
            zrozumiem.
            • a.niech.to Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 21:01
              A co tu jest do rozumienia? W domu kapcie i pierogi, na boku brzuch na bezdechu
              i trele morele stanowią pożądany stan równowagi psychofizycznej niektórych
              facetów. Gdyby jeszcze uduchowiona strona była ze 20 lat młodsza od zaślubionej
              to wprost paluszki lizać. Chwilo, trwaj wiecznie!
          • nangaparbat3 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:22
            maza15 napisała:

            > Mówił,że jeszcze jest kontakt tel.że ona dzwoni,on odpowiada,bo nie może tak
            > nagle jej biednej zostawic.Już z pracy ją zwolnil.

            A, szefunio.
            To moze Cie rozwesele.
            W pewnym watku pani skarzy sie, ze malzonek zaniedbuje ja w łozu, po czym pisze tak:

            >> On od roku ogląda porno strony, wczoraj godzinę siedział u łazience w pracy z
            kompem na kolanach i przeglądał strony /jest szefem/.
            • to.ja.kas Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:23
              nangaparbat3 napisała:

              > maza15 napisała:
              >
              > > Mówił,że jeszcze jest kontakt tel.że ona dzwoni,on odpowiada,bo nie może
              > tak
              > > nagle jej biednej zostawic.Już z pracy ją zwolnil.
              >
              > A, szefunio.
              > To moze Cie rozwesele.
              > W pewnym watku pani skarzy sie, ze malzonek zaniedbuje ja w łozu, po czym
              pisze
              > tak:
              >
              > >> On od roku ogląda porno strony, wczoraj godzinę siedział u łazience
              > w pracy z
              > kompem na kolanach i przeglądał strony /jest szefem/.

              No bycie szefem wiele wyjasnia...niemoc seksualna rowniez smile)))))))))
              Nie wiem jak autorke watku, mnie rozbawiłas smile))
      • anja_pl Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:15
        on Cie nie okłamywał, tylko nie mówił całej prawdy, bo Ty nie pytałaś...

        nie rozumiem, brak mu ciepła domu, dzieci... nie wiem,

        a może on uważa, że to przecież nic wielkiego, bo: "mężczyźni z natury nie są
        monogamiczni",

        dla mnie byłby spalony na zawsze
        • to.ja.kas Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:21

          No on dzwoni jakby nigdy nic i ma nadzieje, ze złapiesz klimat i tez zaczniesz
          zachowywac sie jak gdyby nigdy nic smile))
          Tez masz kaprysy, facet pianino Ci chce wniesc a Ty strzelasz focha....niezły
          egzemplarz Ci sie trafił......smile)))
        • maza15 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:23
          Myślę Aniu,że masz rację.
          NIc się nie stało...ja nie rozumiem.
          Ale pół roku ponad starał się,choć nie dawałam nadziei.
          Kto zrozumie mężczyznę...
          • to.ja.kas Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:24
            A jestes pewna ze nie dawałas....facet to dziwna istota...mowiłas nie ma
            nadziei...ale dla niego pewnie kazde spotkanie i kazdy kontakt oznaczał "bedzie
            dobrze"....ludzie maja tak czesto smile)))
          • nangaparbat3 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:28
            maza15 napisała:

            > Myślę Aniu,że masz rację.
            > NIc się nie stało...ja nie rozumiem.
            > Ale pół roku ponad starał się,choć nie dawałam nadziei.
            > Kto zrozumie mężczyznę...
            >
            ale jak nie dawałaś nadziei, to jakąż miał motywacje, zeby zrywać z panienką?
            Dla idei? Ja niedawno wykonałam cos w miarę podobnego, ale sama mam to za dziwactwo.
            • to.ja.kas Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:31
              Nanga wspolne wyjazdy i plany wakacyjne chyba daja nadzieje...ja tak
              mysle....chyba ze ja czegos nie rozumiem.....On dobrze wiedział, ze nadzieje
              ma...malo ja odnosze wrazenie, ze on wie, ze ma ja i teraz smile))
              • maza15 Re: kas 13.07.07, 16:37
                to.ja.kas napisała:

                > Nanga wspolne wyjazdy i plany wakacyjne chyba daja nadzieje...ja tak
                > mysle....chyba ze ja czegos nie rozumiem.....On dobrze wiedział, ze nadzieje
                > ma...malo ja odnosze wrazenie, ze on wie, ze ma ja i teraz smile))
                >

                Dlaczego odnosisz takie wrażenie?
                Jakoś tu nie mogę się z Tobą zgodzić.
                Ja nie mogę zrozumieć jego postępowania,pytam jak to z boku wygląda.
                Nie pytam co mam zrobić...Dla mnie jest jasne oszukał mnie.
                • to.ja.kas Re: kas 13.07.07, 22:59
                  Tez tak uwazam, ze Cie oszukał, ale z mojego boku wyglada to własnie tak smile))
            • maza15 Re: Nanga 13.07.07, 16:33
              nangaparbat3 napisała:

              > maza15 napisała:
              >

              > >
              > ale jak nie dawałaś nadziei, to jakąż miał motywacje, zeby zrywać z panienką?
              > Dla idei? Ja niedawno wykonałam cos w miarę podobnego, ale sama mam to za
              dziwa
              > ctwo.

              Widzisz do maja mówił,że między nimi koniec.
              W maju,gdy podjełam rozmowę o naprawie,dał jej wypowiedzenie.
              Od lipca odeszła.
              Ale kontakt ,jej wyznania są cały czas.
              Amon twierdzi,że nie może tak zwyczajnie tego skonczyć...
              Kłamie,prawda?
              Wiem,że kłamie.
              • elein Re: Nanga 13.07.07, 16:41
                maza15 napisała:

                > A on twierdzi,że nie może tak zwyczajnie tego skonczyć...


                Nie tyle nie może, co NIE CHCE. Ale on sam tego nie jest w stanie pojąć bo...
                też nie chce tego pojmować w ten sposób.smile Musiałby przyznać , że kłamie. I jak
                by wtedy wyglądał wobec siebie?
                Wybrał wygodną dDLA SIEBIE wersję przyzwoitości.
              • nangaparbat3 Re: Nanga 13.07.07, 17:01
                Pewnie kłamie.
                ale jakos to wszystko podwojnie mi sie nie podoba.
                Własnie dlatego, ze była przez niego zatrudniona. I mogłaby byc jego córką. Jak
                spojrzeć od tej strony - ohyda do kwadratu.
                Moze on nie jest az tak zdemoralizowany, jak to na pierwszy rzut oka wyglada, ma
                wobec niej poczucie winy i dlatego nie umie skończyc raz a dobrze. Moze sie z
                nia uwiklal, bo Ty jestes silna, samodzielna, a on chcial przez chwile poczuc
                sie potrzebny. I wybrał sobie dziewczynke. a teraz mu jej szkoda. Nie mówię, ze
                tak jest, ani ze to go rozgrzesza. ale byc moze - bardzo byc moze, w sumie to
                przeciez tylko moje fantazje - coś wyjasnia.
                Poza tym - ludzie, zwłaszcza w kwestiach uczuc, nie zachowuja sie logicznie i
                konsekwentnie.
          • julka1800 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:45
            maza15 napisała:

            > Myślę Aniu,że masz rację.
            > NIc się nie stało...ja nie rozumiem.
            > Ale pół roku ponad starał się,choć nie dawałam nadziei.
            > Kto zrozumie mężczyznę...
            >
            Kto zrozumie mezczyzne.. pewnie drugi mezczyzna, i my tu mozemy dywagowac a
            najlepiej niech sie wypowie ekipa meska

            Jak dla mnie jesli byl jasny komunikat i facet sie tego nie trzyma ... kop.
            Jesli nie wrecz przeciwnie. Moze jemu pomogloby gdybys spisala na kartce to
            czego oczekujesz.
            A tak w ogole to moze poczekaj z ostateczna decyzja, przeciez jak sama
            napisalas i Ty i on macie gdzie mieszkac i macie z czego zyc. Spieszy Ci sie?
            • maza15 Re: Julka 13.07.07, 20:20
              mi się nie spieszy,ale ja już nie widzę sensu wogóle z nim rozmawiać.
              Nie rozumiem po co tyle czasu się starał o moja przychylność/od stycznia/,jeśli
              z nią nie skończył? A właściwie twierdzi,że teraz łączą ich tylko
              rozmowy...,które niebawem SAME się skończą
              • a.niech.to Re: Julka 13.07.07, 21:15
                Jezuuu, chce mieć Was obie! Co tu jeszcze roztrząsać?
      • e07 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 15.07.07, 19:39
        A ja myślałam, że tylko mój m. to taki emocjonalny popapraniec. Sam nie
        wie,czego chce. Powiem Ci tylko, ze jakiś czas temu zgodziłąm się na wycofanie
        pozwu przez niego (on złożył). To było już po rozprawie, na której zgodziłam
        sie na rozwód bez oorzekania o winie. Skończyło się po blisko dwóch latach
        wyprowadzką z zaskoczenia i kolejnym pozwem. Wkrótce rozprawa, a on znowu
        próbuje mnie zmiękczać. Nie żałuję tamtego ruchu z jednego tylko powodu: wiem,
        że dałam nam szansę.
        Trzymaj się. Może pomoże Ci świadomość, że nie Ty jedna masz/miałaś takiego
        faceta.
    • rumba65 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:24
      Muszę się przyznać Mazo, że z ciekawością czytam co piszesz i śledzę zawsze
      Twoje wątki. A to dlatego, że moja sytuacja była i jest bardzo podobna do Twojej
      i mam wrażenie że mamy do czynienia z bardzo podobnym typem faceta. Moje
      małżeństwo też rozpadło się przez zdradę. Po drodze były jakieś koleżanki,
      przyjaciółki itp. Nigdy nie udało mi się wymusić na nim dobrowolnego zakończenia
      kontaktów (telefonicznych, sms itp). W końcu do mnie dotarło, że ja już tak nie
      chcę i rozwiodłam się.
      Na dzisiaj sytuacja jest taka. Jesteśmy w dobrych kontaktach bo dzieci i na
      dodatek razem pracujemy. On mieszka u innej kobiety, ale widzimy się codziennie.
      Ciągle słyszę że tęskni, nawet kocha i bardzo żałuje tego co się stało. I gdybym
      ja tylko chciała...
      Myślę, że tego się nie da zrozumieć ani wytłumaczyć. Trzeba nabrać dystansu.
      Spojrzeć na całą sytuację i na faceta z boku (trudne ale z czasem się udaje). No
      i cieszę się że nie uległam, czego i Tobie życzę...
      • maza15 Re: Rumba 13.07.07, 16:29
        no to rzeczywiście wiele nas łączy,bo napiszę Ci jeszcze,że ja też jestem
        powiązana pracą z ex.Nasze firmy ściśle ze sobą współpracują...Przez to musimy
        się częściej widywać.Pozdrawiam Cię.
    • elein Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 16:38
      Są panowie którzy doskonale funkcjonują w innym wymiarze moralnym niż
      "ogólnieprzyjęty"smile) . Założę się o co chcesz, że on uważa się za lojalnego
      względem Ciebie, odpowiedzialnego, opiekuńczego (obiema się zajmuje.. )i ogólnie
      wspaniałego faceta a ty Ty jesteś dziwna smile)...
      Moja znajoma nacięła się na żonatego, który "jedynie nie powiedział o zonie bo
      go przecież nie pytała, więc absolutnie jest uczciwy bo nie kłamał! " , inna po
      zerwaniu z babiarzem który już mieszka z inną, zasypywana jest wyznaniami
      miłości z jego strony i ciągłymi sygnałami że mu na niej zależy... ,
      niektórzy maja pojemne serca ... zmieszczą w nich kilka kobietsmile
      no nie bądz taka niedzisiejsza smile) - nie dziw się, zgaś światło, jak nie
      potrafisz kochać równolegle kilku panów to najwyraźniej nie Twoja liga...
      • phokara Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 17:25
        To jest klasyka kina.
        Zjeść ciastko i mieć ciastko. To są takie chęci urojone. A tak naprawdę nie
        wie, czego chce. Nawet, jesli wydaje mu się, że wie, to nic z tego nie wynika,
        bo chęci to za mało, potrzeba spójnych działań. Klarowna decyzja wraz z
        konsekwencjami jest niewygodna dla pana. Brak decyzji i rozbujanie bardziej
        boli panie.
        I to malo istotne jaka jest tego geneza. Zgadzam się tu z Nanga, facet wcale
        nie musi być 'zły'. Nie ulega jednak wątpliwości, że jest słaby.
        • sylwiamich Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 17:48
          Często popełniałam błąd rozkminiająć co Jasiu ma na myśli?Popatrz na jego
          zachowanie z boku i załóż czy jesteś w stanie je znieść....te półprawdy.Pomyśl
          co Ty czujesz...
        • rumba65 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 18:36
          ...ja też uważam, że facet nie jest zły. Powiem więcej on jest za dobry.
          Wszystkim chciałby nieba przychylić. I kompletnie nie wyobraża sobie że kogoś
          krzywdzi. Przecież on chce dobrze. Dojście do tego wniosku zajęło mi duuużo
          czasu, bo jestem inna i nie mogłam tego pojąć tak, jak dzisiaj Maza. w końcu
          zrozumiałam, że ten typ tak ma i raczej się nie zmieni.
          Wtedy powstało pytanie czy ja to wytrzymam, takie życie w półprawdach, bez
          zaufania. Czy mogę na to przymknąć oko jako żona. Odpowiedź - nie! Więc rozwód.
          Teraz życie po rozwodzie( niecały rok). Najpierw bunt i negacja wszystkiego co
          się z nim wiązało. "Nic od niego nie chcę, bo zdradził, oszukał itp.". Stopniowo
          emocje się uspokajały. Jeszcze czasem kołysze, ale jest lepiej. Staram się go
          traktować jak dobrego znajomego, zawsze miłego, chętnego do pomocy. Trzymam
          dystans bo mi to potrzebne, żeby emocjonalnie nie popłynąć. Paradoksalnie jest
          chyba lepiej niż było.
          Trzymaj się Maza. Trzeba czasu i zmiany optyki, ale da się z tym żyć.
          Szczególnie, że macie dzieci.
        • maza15 Re: Phokara 13.07.07, 20:28
          Masz rację jest słaby.Jest.I chyba to w jakimś stopniu tłumaczy jego zachowanie.
          Chyba będzie lepiej jak przestanę starać się zrozumieć jego postępowanie.
          Bo na co mi słaby facet,w dodatku taki,który zabawia smsami całe dnie
          panienkę...Dobrze,że się rozwiodłam,dobrze,że nie zgodziłam się na jego powrót.
          Teraz widzicie,że nie można się spieszyć....
      • maza15 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 20:22
        No właśnie.I jak zrozumieć faceta? No jak?
        Nie ma sensu się wysilać.To zupełnie inne myślenie.
        • elein Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 20:33
          Tak smile. Ja to juz odkryłam jakiś czas temu, i wcale miło nie było, bo naprawde
          sie starałam zeby zrozumiec JEGO i pomóc w rozterkach. A to kompletne
          nieporozumienie.
          Okazało się, ze ja jedyne co zrobić mogę to - po prostu muszę popatrzeć,
          ocenić, rozważyć, czy TAKI ktoś MNIE odpowiada, i brać go, albo mu
          podziękować... Podziękowałam bo "prawdę" rozumieliśmy inaczej i nie byłam w
          stanie jego "prawdy" w żaden sposób przyjąc za swoją. A to też bardzo dobry
          człowiek był i pomagał prawie każdemu ..(czyt. każdej młodej ładnej). Na do-
          widzenia i tak usłyszałam ze to wszystko moja wina bo "za słabo starałam się go
          zrozumieć" smile)) No za słabo, o jakże . ech!smile

          • a.niech.to Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 21:23
            elein napisał:

            > A to też bardzo dobry
            > człowiek był i pomagał prawie każdemu ..(czyt. każdej młodej ładnej). Na do-
            > widzenia i tak usłyszałam ze to wszystko moja wina bo "za słabo starałam się
            go
            >
            > zrozumieć" smile)) No za słabo, o jakże . ech!smile
            To przecież oczywiste, że jeśli mężowi coś w związku nie pasi, musi zdradzać. A
            niby co miałby robić?
            • maza15 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 21:28
              a.niech.to napisała:
              > > > >

              > To przecież oczywiste, że jeśli mężowi coś w związku nie pasi, musi zdradzać.
              A
              >
              > niby co miałby robić?

              Jak to co? Bo mąż to taki niedomyślny stwór,co nie wie,że w związku to starać
              się trzeba? Pracować?Dbać? Naprawiać to co jest nie tak?
              Jasne ,jak nie pasi to zdrada.Super myślenie.
              Nie zrozumiem męzczyzny....Trudno zostanę samotną staruchą...buuuuu
              • elein Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 21:53
                starac się? dbać? pracowac? naprawiac? ....i to factet??! w stosunku do
                zaklepanej domowej kobiety na która ma juz papier? eeeee... nie wierze,.. to
                tacy występuja na zywo w przyrodzie?smile))
                • a.niech.to Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 06:55
                  Mówią o nich w starych legendach.
              • a.niech.to Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 06:54
                maza15 napisała:

                > Bo mąż to taki niedomyślny stwór,co nie wie,że w związku to starać
                > się trzeba? Pracować?Dbać? Naprawiać to co jest nie tak?
                Naturalnie, że PM ma pełne rozeznanie, jak tworzyć szczęśliwą rodzinę, tego
                wszak wymaga od żony.
                > Nie zrozumiem męzczyzny....Trudno zostanę samotną staruchą...buuuuu
                Nie dramatyzuj. Brak kapciarza aż tak dalece nie determinuje naszego losu.
            • elein Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 21:55
              a.niech.to napisała:

              > To przecież oczywiste, że jeśli mężowi coś w związku nie pasi, musi zdradzać.
              A> niby co miałby robić?



              no nie mógłby np poprzestac na regularnym wyrzucaniu śmieci i wyprowadzaniu
              psa?? (och, czemuz ja psa nie kupiłam, no czemu... chłop nie miał co robic.. i
              to dlatego,ewidentnie smile )
              • maza15 Re: Elein 13.07.07, 22:07
                elein napisał:


                >
                > no nie mógłby np poprzestac na regularnym wyrzucaniu śmieci i wyprowadzaniu
                > psa?? (och, czemuz ja psa nie kupiłam, no czemu... chłop nie miał co robic..
                i
                >
                > to dlatego,ewidentnie smile )

                Nie martw się.Ja psa miałam/mam/,i jakoś nie poprzestał na spacerach z nim...
                • elein Re: Elein 13.07.07, 22:14
                  pewno rasa psa nie była właściwa wink albo płeć albo albo
                  • maza15 Re: Elein 13.07.07, 22:36
                    elein napisał:

                    > pewno rasa psa nie była właściwa wink albo płeć albo albo

                    ja bym na wiek postawiła!
              • a.niech.to Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 06:57
                Rwij teraz włosy z głowy i wal nią o ścianę. Acha, jeszcze możesz policzki orać
                paznokciami.
                • elein Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 11:51
                  rany, a muszę?wink dopiero co od fryzjera wróciłam!smile)
                  • z_mazur Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 12:10
                    > rany, a muszę?wink dopiero co od fryzjera wróciłam!smile)

                    I taki drobiazg ma Ci przeszkodzić w spełnieniu Twojego obowiązku???

                    wink
    • maleme Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 18:18
      Na moje oko to Ty nie do końca sie z nim rozstałaś. A po jakiego grzyba masz
      ochotę go rozumieć? Piszesz, że po raz kolejny Cię zawiódł w sprawie dla Ciebie
      zasadniczej. I koniec. Zakładając nawet, ze mówi prawdę, to widocznie ta panna
      jest dla niego na tyle ważna i czuje się za nią odpowiedzialny, że jest gotów
      dla jej dobrego samopoczucia zaryzykować i poświęcić Ciebie. Kopa w doope i tyle.
      A te jego niezapowiedziane odwiedziny odebrałabym raczej jako przejaw kontroli i
      mentalność psa ogrodnika niż jakiś szczególny gest. No i brak szacunku do
      Ciebie, bo przecież nawet się nie spytał, czy masz ochotę go widzieć na własnym
      urlopie.
      Jakoś sądząc z Twojego postu nie wierzę też za bardzo, ze nie dawałaś mu żadnych
      pozytywnych sygnałów ani nadziei. Jestem po rozwodzie 3 tygodnie (rozwód za
      obustronną zgodą i bez większych emocji) ale nie wyobrażam sobie, żeby mój ex
      wpakował mi się na urlop
    • marek_gazeta Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 18:18
      Nieważne, czy rozumiemy, czy nie. W każdym razie Twoja reakcja jest prawidłowa. Szkoda Twoich - być może - nadziei i szkoda szansy na odbudowanie rodziny. Szansy, jak można wnioskować, całkowicie realnej. Spieprzył po raz drugi i - jak się wydaje - ostatni.

      No cóż - trzeba wiedzieć, czego się chce. I tego się trzymać.

      Ja faceta nie chcę potępiać. Raczej jest mi smutno, że się Wam to wszystko tak beznadziejnie rozlazło.
      • maza15 Re: Dziękuję 13.07.07, 20:44
        za zainteresowanie.Dziękuję za spostrzeżenia.
        Marku dziękuję.
        Czasami myślałam,że w naszym przypadku rozwiedliśmy się zbyt szybko.
        Teraz wiem,że nie.Wiem,że postąpiłam wtedy słusznie.
        Teraz miał szansę.
        Wiem ,że ja wykorzystałam szansę naprawy rodziny.
        Nie umiał skorzystać.
        Jestem spokojna.
        Zrobiłam dobrze,niczego nie żałuję.
        Lepiej być samą,niż utopić się w bagnie,które mi szykował.
        Trochę jeszcze żal,że nic z tego,ale to nie to samo co w pażdzierniku ub roku...
        Nie mam sobie nic do zarzucenia.
        Serdecznie dziękuję za wpisy,taka rozmowa była mi potrzebna.
        Pozdrawiam Was serdecznie
        Beata
    • tricolour Lepiej mieć dwie panienki niż jedną... 13.07.07, 21:30
      ... i to wszystko, co mam do napisania.

      Chciał wrócić (i na chceniu pozostało) oraz mieć tą drugą - proste i przykre,
      że niektórzy faceci nie potrafią podjąć decyzji...

      • ladyhawke12 Re: Lepiej mieć dwie panienki niż jedną... 13.07.07, 21:55
        Tri jak zwykle króciutko i zwięźle. A tak ode mnie dziewczyno teraz masz juz tylko do przodu, i nie odwracaj głowy by patrzec wstecz, bo możesz przydzwonic w coś.
        • maza15 Re:A wiecie 13.07.07, 22:35
          jakoś teraz tak do mnie naprawdę dotarło,że ja po rozwodzie jestem...
          No bo tak:w pażdzierniku ub roku wyszła zdrada,
          w listopadzie wystąpiłam o rozwód
          w grudniu rozwiedliśmy się
          od końca stycznia zaczął "świrować",że niby tęskni
          z miesiąca na miesiąc coraz bardziej
          w maju już wprost,otwarcie
          w czerwcu zwolnil panienkę,planował powrót do domu na wrzesien....
          no a w lipcu ...sami wiecie
          Cholera,dobrze,że mam wszystko poukładane.Nie muszę go wywalać z domu,nie muszę
          chodzić do adwokata,nie muszę bać się rozmowy z dziećmi...Mam to za sobą.
          Jestem po rozwodzie!Nie muszę męczyć się ze zdrajcą!
          No co,jakoś trzeba się pocieszyć...
          • rafanetka Re:A wiecie 13.07.07, 23:05
            Hmm, jakbym o niejakiej rafanetce czytała, nawet miesiące się zgadzają. jak
            poczytałam to chyba madrości mi przybyło. Oby...
      • a.niech.to Re: Lepiej mieć dwie panienki niż jedną... 14.07.07, 07:02
        tricolour napisał:

        > Chciał wrócić (i na chceniu pozostało) oraz mieć tą drugą - proste i przykre,
        > że niektórzy faceci nie potrafią podjąć decyzji...
        Właśnie na zachowaniu układu trójkowego (ze zmienną) polegała decyzja.
    • marieta_makieta Re: Rozumiecie takie zachowanie? 13.07.07, 23:27
      Mazo, na stronach Wysokich Obcasów, pod linkiem Psychologia na stronie 7 jest
      ciekawy artykuł Zofii Milskiej-Wrzosińskiej "Zdrada nie leczy kryzysu
      małżeńskiego lecz go zwielokratnia". Artykuł napisany dowcipnie o b.poważnych
      rzeczach. Obnaża pewne mity na temat zdrad małżeńskich i stosowane przez
      zdradzających sztuczki. Jest tam taka część zatytułowana :"Iluzja czwarta: dać
      czas na ochłonięcie" i dotyczy właśnie tego, o czym piszesz w wątku: on nie
      może od razu zerwać bo ona tego nie zrozumie. Niestety jestem pierdołowata i
      nie umiem wklejać linków. Teza tej części artykułu w każdym razie jest taka:
      romans albo się kończy definitywnie, albo trwa latami. A takie gadki typu:ona
      nie zrozumie, służą temu, żeby się tym romansem jeszcze nasycić. No bo czemu
      nie, skoro jak chyba Pho napisała, można mieć ciastko i zjeść ciastko. Od
      Ciebie tylko zalezy, czy Twojemu mężowi uda się ta sztuka. A w ogóle to
      dlaczego ta panienka może sobie pozwolić na nie rozumienie, a Ty masz rozumieć
      wszystko? Przepraszam, że to napiszę, ale Twój mąż na szyi to ma chyba nie
      głowę tylko zupełnie inną końcówkę i niestety tą końcówką właśnie myśli.
      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, nie daj się draniowi. Marieta
      • glos_z_offu Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 00:25


        kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53664,1626405.html
      • a.niech.to Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 07:06
        marieta_makieta napisała:

        > A w ogóle to
        > dlaczego ta panienka może sobie pozwolić na nie rozumienie, a Ty masz
        rozumieć
        > wszystko?
        Od tego się ma żonę, żeby rozumiała. Wszystko.
        • jarkoni Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 09:43
          A ja tak czytam wątek od początku, czytam i czytam, i zaczęło mnie dziwić
          dlaczego piszą same kobiety, czyżby Panów temat przerastał? Czekałem na Tri, a
          tu nie było i nie było..
          Miałem w głowie napisanie może czegoś lekko podobnego do Tri, ale bardziej
          rozbudowanego. A może wcale nie aż tak podobnego.
          Ustalmy, że facet jest słaby i chciałby dobrze dla wszystkich.Ja niestety też
          taki jestem i potrafię go zrozumieć.
          Oczywiste jest to, co napisał Tri- jeśli ktoś zdradza, to jasne, że wychodzi z
          założenia, ze lepiej mieć dwie panienki niż jedną. W domu kapcie i szaleństwo
          kiedy pan i władca ma choćby katar, a poza domem też szaleństwo, ale
          ciał(czytaj:szał ciał).Podejrzewam, że masa panów by tak chciała.
          Trochę się z tym człowiekiem identyfikuję i chyba wiem czego on chce i czego się
          boi.
          Otóż on się boi zostać z "ręką w nocniku".
          Wybaczcie kolokwializm, ale sądzę, że tak właśnie jest.
          Chce zostać i miły i w miarę lojalny dla obu pań, miota się, kalkuluje,
          kombinuje, pewnie ma codzienny wielki ból głowy.
          Bo z jednej strony zdrada się wydała, wyprowadził się i były kłopoty i rozwód.
          Z drugiej strony pannę zwolnił z pracy,nie spotyka się podobno, czyli jasno nie
          zadeklarował, ze chce z nią być.
          I teraz bidula ma problem: chciałbym do żony, ale tylko jak powie, że mnie chce,
          a nie mówi "wróć kochany, wszystko się ułoży". Skoro tak nie mówi, to powrót
          pewny nie jest, jeszcze na dodatek fochy strzela, z pianinem durnym nawet nie da
          sobie pomóc, a ja przecież taki kochany misio-rysio i sam chciałem to pianino
          wnieść.
          I oczywiście z drugiej strony: a jeśli nie da się wrócić do żony, a z panienką
          zerwę kontakt, to kto mnie przytuli, biednego misia-rysia?
          Reasumując: trza póki co trzymać dwie sroki za ogon, zobaczymy co się wykluje z
          całej sytuacji.
          Konkluzja i sposób dalszego postępowania należy do autorki wątku.
          Pozdrawiam
          • a.niech.to Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 10:35
            Jarkoni napisał:
            > jeśli nie da się wrócić do żony, a z panienką
            > zerwę kontakt, to kto mnie przytuli, biednego misia-rysia?
            Ta trzecia...czwarta... Cóś zawsze się znajdzie.
            • rumba65 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 10:43
              Jarkoni-super znawca misiów.To dokładnie tak wygląda. Ale tak jak pisze
              A.niech.to wielbicielek misiów jest na kopy i następne już czekają w kolejce
            • nangaparbat3 A.niech.to 14.07.07, 10:57
              Witaj, Kochana, zawsze sie cieszę, jak Cie widzę, pozdrawiam najserdeczniej - n.
              • a.niech.to Re: A.niech.to 14.07.07, 13:29
                Dzięki! Zdrówko mi się przyda, bo ciągle jeszcze sprzątam po rozwodzie. Między
                innymi samobiczuję się, że nie pocieszałam we właściwym momencie i we właściwy
                sposób exa w rozpaczy po stracie panienki. Gdybym się wywiązała z powinności
                małżeńskiej, nie znalazłby sobie następnej pocieszycielki, a widzi mi się, nie
                bardzo jest z nią szczęśliwy, więc znowu jestem mu cóś winna.
                • nangaparbat3 Re: A.niech.to 14.07.07, 15:47
                  a ja ciagle mam nadzieje, ze sie kiedys spotkamy w realu. Znaczy Ty i ja smile
                  • a.niech.to Re: A.niech.to 14.07.07, 22:00
                    Kiedyś poczytałam sobie moje stare i starsze posty. Zrozumiałam, dlaczego tak
                    rzadko ktoś nawiązuje ze mną dialog. Przy okazji uchachałam się ze stworzonego
                    przeze mnie na potrzeby netu wizerunku.
                    Poczułabyś się bardzo zawiedziona.
                    • nangaparbat3 Re: A.niech.to 15.07.07, 01:57
                      Do tego trzeba by najpierw miec wyobrażenie jakieś. A ja od wielu lat ćwiczę,
                      zeby żadnych wyobrażeń uprzednich nie mieć. To i rzadko sie zawodzę.
                      • a.niech.to Re: A.niech.to 15.07.07, 11:52
                        Może gdzieś i kiedyś... W końcu wszyscy się kiedyś spotkamy.
                        • nangaparbat3 :) 15.07.07, 20:03
                          a.niech.to napisała:

                          > Może gdzieś i kiedyś... W końcu wszyscy się kiedyś spotkamy.

                          Dobra. Ja poczekam. Ostatnio jakaś cierpliwa sie robię.
          • z_mazur Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 12:19
            Podejrzewam jarkoni, że Twoja diagnoza jest bardzo trafna.
          • szydlo_z_worka Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 12:37
            Świetnie jarkoni tozebrałeś do przysłowiowej kupy. Ja, pod koniec męczarni już, miałam podobną sytuację. Jak miał dobrze z dziewczynką, ja byłam be (kłótnie, rozwody, wyrzuty), a jak z dziewczynką się kłócił, to latał za mną jak kot z pęcherzem. Cieszę się, że już wtedy byłam znieczulona i była mi rybka co i jak będzie.
            Niestety, są mężczyźni, którzy nie potrafią być sami i takie plany sobie snują... Najchętniej by płynnie przechodzili od jednej do drugiej, inną zawsze mając w zapasie ech
            • panda_zielona Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 13:29
              > .. Najchętniej by płynnie przechodzili od jednej do drugiej, inną zawsze
              mając
              > w zapasie ech

              Też bym tak chciała,ale nie potrafię,a dla biednych misiów-rysiów nie mam
              współczucia.
              • szydlo_z_worka Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 14:26
                Ja też nie mam, ani ciu ciu. Dlatego kopnęłam swojego w cztery litery. Teraz siedzę sobie sama z dzieciaczkami i jesteśmy szczęśliwi w tej błogiej ciszysmile O Jezu, zabrzmiało jak jakiś sloganwink
          • maza15 Re: Jarkoni 14.07.07, 13:54
            To co napisałeś jest tak prawdziwe,że się rozpłakałam.
            Ale ja nic nie zrobię.
            Nie mam wpływu.
            Lubię jasne,czyste sytuacje.
            Nie zachęce go.Za mocno mnie zranił.
            Powinien o tym wiedzieć.
            A on myśli tylko o sobie.
            Tak myślą mezczyżni?
            Musi mieć pewnosć,że ze mną mu sie ułoży? Nie mogę dać tej pewności.
            • a.niech.to Re: Jarkoni 14.07.07, 14:20
              maza15 napisała:

              > A on myśli tylko o sobie.
              > Tak myślą mezczyżni?
              Tylko niektórzy. Mężczyzna też człowiek. Bywają świetni faceci, że aż żyć się
              chce od samego patrzenia.
              > Musi mieć pewnosć,że ze mną mu sie ułoży? Nie mogę dać tej pewności.
              On powinien Ciebie przekonać, że robi wszystko, aby uratować Wasz związek. On
              go rozpieprzył, więc on powinien składać.
          • maza15 Re: jeszcze raz Jarkoni 14.07.07, 19:13
            No myslę i myślę,i wiesz Jarkoni muszę Cię zapytać.
            Skoro tak się z nim identyfikujesz,rozumiesz jego zachowanie,wiesz czego się
            boi i czego chce.To powiedz mi co on teraz zrobi?Jak myślisz?
            Ja jestem na NIE /nie chcę już z nim rozmawiać,nie chce go widziec itd/.
            Bedzie robił podchody nadal,czy spasuje?
            Od czasu tego pianina nie odezwał się.
            Jestem ciekawa,czy przewidzisz to.
            Proszę napisz jak myślisz.
            Możemy obstawiać....
            • sylwiamich Re: jeszcze raz Jarkoni 14.07.07, 19:40
              Wiesz...ja myślę że Ty bardzo chcesz go zrozumieć.I chyba Tobie się ten powrót
              marzy
              • maza15 Re: jeszcze raz Jarkoni 14.07.07, 19:52
                Sylwio,każdy ma prawo do swojego myslenia.
                Ty masz prawo wyciągać wnioski z mojego pisania.
                Jednak marzen moich nie znasz.
                Mylisz sie.
                Coś się wydarzyło i nad tym się zastanawiam,pytam.
                Kilka dni i przejdę nad tym do porządku dziennego...
                Tragedii nie ma.
            • panda_zielona Re: jeszcze raz Jarkoni 14.07.07, 19:47
              > Możemy obstawiać....
              Jeśli Ty pierwsza się nie ugniesz i nie dasz jakiegoś choćby najmniejszego
              znaku,że może jednak... to spasuje na bank
              • sylwiamich Re: jeszcze raz Jarkoni 14.07.07, 20:18
                Panda...nie spasuje...on sobie teraz żonę uklada.Wróci...
                • to.ja.kas Re: jeszcze raz Jarkoni 14.07.07, 20:21
                  ale najpierw pognebii csza by bardziej czekała na kontakt i grzeczniejsza
                  byla....

                  Nie ma jarkoniegoo to ja Ci cos powiem czego jestem pewna...niestety...nawet
                  jakby miał pewnosc, ze ma u Cebie szanse i sie ulozy i tak by z nia nie
                  zerwal...po co jak wg niego moze miec obie...
                  • maza15 Re: jeszcze raz Jarkoni 14.07.07, 20:29
                    Kas,myślę,że masz rację.
                    I znowu wracam do punktu wyjscia,czyli jak zrozumieć męzczyznę.
                    Ale nie bedę już się nad tym zastanawiać.
                    Jeszcze raz dziękuję.
                    KONIEC.
                    • to.ja.kas Re: jeszcze raz Jarkoni 14.07.07, 20:42
                      Maza faceci sa bardzo nieskomplikowani....dlatego ich lubie bo nie
                      zaskakuja...wszystko jest przewidywalne a ja niespodzianek nie lubie od
                      zawsze....smile)))
                      Trzymaj sie smile
      • maza15 Re: Marieto 14.07.07, 13:49
        Dziękuję za zrozumienie,za to co napisałaś.
        Mam jeszcze tyle siły,by się nie dac.
        Chociaż już były chwile,gdy myślałam,czy nie poświęcić się dla dzieci.
        Nie moge jednak tego zrobić.Moja natura mi na to nie pozwala.
        Meczę się czasami,ale jednak wygrywam....
        Mam siłę.
        Pozdrawiam.
        • a.niech.to Re: Marieto 14.07.07, 14:26
          maza15 napisała:

          > były chwile,gdy myślałam,czy nie poświęcić się dla dzieci.
          Zrobiłaś dla dzieci najlepszą z rzeczy możliwych w powstałej sytuacji. Wybrałaś
          prawdę. Jestem przekonana, że dzieci szybko dostrzegą zalety nowej rodziny z
          naturalnymi relacjami łączącymi jej członków.
          > Nie moge jednak tego zrobić.Moja natura mi na to nie pozwala.
          > Meczę się czasami,ale jednak wygrywam....
          > Mam siłę.
          Podstawowy warunek....,....,.....,....., czyli zdrowia psychicznego to życie w
          zgodzie z sobą.
        • marieta_makieta Re: Marieto 14.07.07, 16:37
          Mzazo, matka mojego kolegi postanowila się poświęcić dla dobra dzieci i nie
          rozwiodla się z faciem, ktory ją zdradzał przy każdej okazji. Dzieci miały
          mamusię i tatusia w jednym domu, ale też w tym domu tak wiało chłodem
          emocjonalnym, że w środku lipca szyby zamarzały. Jak najmłodsze dziecko poszlo
          na studia, to się wreszcie rozwiedli i wszyscy czworo odżyli. Nie warto się tak
          poświęcać.
    • magda210682 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 14.07.07, 18:40
      dzielna dziewczynka....
    • glos_z_offu Re: Rozumiecie takie zachowanie? 15.07.07, 01:29
      Cześć. Ciekawy wątek. Maza, nie chcę, aby Cię w jakikolwiek sposób to uraziło,
      bo dla Ciebie głównie bolesny, ale iteresujący, bo dużo mówi o kondycji
      współczesnych mężczyzn. I kurna przyznaję że buty mi spadły, gdy przeczytałam
      post Jarkoniego. Zakładam, że jest prawdziwy. Jeśli tak, to aż do bólu.
      Dlaczego taki gość, który dumnie chce zwać się Mężczyzną nie postawi na jedną
      kartę (tak często robią kobiety) i nie opowie się za jedną stroną? Nawet, gdyby
      miał opowiedzieć się za sobą, bo tak naprawdę (boję się mylić...) były mąż Mazy
      nie kocha żadnej z pań. Narcyz albo Miś chce dokładnie otulić swojego ego, aby z
      żadnej strony pupka mu nie zmarzła. Określeń jest dużo. Piotruś Pan. Mężczyzna w
      krótkich spodenkach (nie toleruję z tego powodu takich spodenek poza łóżkiem,
      plażą i uprawianiem sportu smile)

      Ku*wa, gdzie Mężczyźni, którzy wezmą na klatę niedoskonałość (cecha każdego)
      wyboru i zaryzykują? Panowie, opuście spodnie! Pokażcie jaja.

      Maza, teraz zajmij się sobą. Po prostu. Czas pokaże, co będzie dalej. Cokolwiek
      się stanie, byłaś uczciwa wobec niego. I siebie też. Tutaj lokuje się ta siła.
      Trzymaj się!

      • crazyrabbit Re: Rozumiecie takie zachowanie? 15.07.07, 01:58
        > Ku*wa, gdzie Mężczyźni, którzy wezmą na klatę niedoskonałość (cecha każdego)
        > wyboru i zaryzykują? Panowie, opuście spodnie! Pokażcie jaja.

        Nawołujesz do niewykonalnego... Z moich smutnych doświadczeń wiem , że to
        niestety nam , kobietom , najczęściej rosną "cohones"... A panowie są po prostu
        wygodni i wsłuchani w swe narcystyczne wnętrza...
        • natasza39 Re: Rozumiecie takie zachowanie? 15.07.07, 02:05
          crazyrabbit napisała:

          > > Ku*wa, gdzie Mężczyźni, którzy wezmą na klatę niedoskonałość (cecha każde
          > go)
          > > wyboru i zaryzykują? Panowie, opuście spodnie! Pokażcie jaja.
          >
          > Nawołujesz do niewykonalnego... Z moich smutnych doświadczeń wiem , że to
          > niestety nam , kobietom , najczęściej rosną "cohones"... A panowie są po prostu
          >
          > wygodni i wsłuchani w swe narcystyczne wnętrza...


          Nie powiedziałabym, żeby baby były lepsze!
          Oni (faceci) maja tylko większe mozliwości.
          Ile kobiet tez zachwycałby taki układ (dwóch srok za ogon)?
          Nie od dziś wiadomo, że najchętniej to baba tez chciałaby mieć bezpieczeństwo
          finansowe i stabilność i tu najlepszy, bogaty i zaradny mąż.
          A że czasem ten zaradni i bogaty jest nudziarzem, beznadziejnym w łózku...
          Wtedy szukaja macho, z cohones w dosłownym tego słowa znaczeniu.
          Taki lepszy jako "dawca genów", zabawniejszy, no i w łózku lepszy.
          Tyle tylko, ze kobiety robiąc "te rzeczy"na boku są po prostu ostrożniejszesmile
          • glos_z_offu Re: Rozumiecie takie zachowanie? 15.07.07, 03:24
            Po kiego diabła zatem od początku erzatz w postaci kogoś, kto nie spełnia
            powiedzmy 75 % naszych oczekiwań?
        • glos_z_offu Re: Rozumiecie takie zachowanie? 15.07.07, 03:29
          Pieprzyć takich panów. Skoro nie mogę być dla niego "tą jedyną", wybraną to
          jego miejsce jest tu: na bambusie!
          Owe cojones mam także ja, Ty, Króliczku...Inne panie też.
          Mamy je w podbrzuszu. Czemu z nich korzystamy? Dlaczego panowie często nie?


          --
          Na bambus!
      • maza15 Re: głos_z _offu 15.07.07, 11:00
        Mialam już nie pisać w tym watku,ale poruszyłaś to,do czego doszłam dzisiejszej
        nocy.
        On nie kocha żadnej z nas.
        Każdą z nas oszukuje.
        Z żadną z nas nie bedzie naprawdę szczęśliwy.
        Żadna z nas szczęsliwa z nim nie będzie.
        On się mota,myślac tylko o sobie.
        U jednej zaspokaja brak ciepła rodzinnego,u drugiej zaspokaja sie seksualnie.
        Nie zastanawia się jak nas rani.
        Nie myśli,że wykańcza psychicznie.
        Czerpie to co mu wygodnie,chociaż zapewne nie czuje się komfortowo.
        Ale jak napisał Tri:lepiej dwie panienki niż jedna,i tu wychodzi meski punkt
        widzenia.A jak wychodzą z tego kłopoty,to najczęściej misie-rysie czekają aż
        życie samo je rozwiąze...Nie roztrząsają problemu tak jak my kobiety.
        Tak myslę ja,oszukana po raz drugi./on cały czas utrzymuje,że nie potrafię
        zrozumieć sytuacji,że on chce być ze mną!!!!/.
        Egoista.
        Napisałam tego posta,bo naprawdę nie mogłam zrozumieć jak mógł tyle czasu
        zabiegać o moje względy,tak się starać,planować...przyznawać się do
        błędu,mówić,że bał się powrotu,że nie będę chciała o tym rozmawiać itd.
        Tyle czasu się starał...A tu okazuje się,że on nie jest szczery.
        Nie mogłam zrozumieć.Zaczynałam dorabiać ideologię do jego zachowania.
        Ale już wiem,doszłam do tego,że nie ma nad czym rozmyślać.
        Są fakty,nie będę szukała usprawiedliwień.
        Oszust pozostanie oszustem.Jest za słaby by poradzić sobie z prawdą,by o nią
        zawalczyć.
        Dobrze,że tu napisałam.Potrzebowałam rozmowy,dziękuję.
        Życzę miłej niedzieli.
        • elein Re: głos_z _offu 15.07.07, 11:27
          Trzymaj się Maza. To brzmi dla mnie jak deja vu uncertain.

          Miłej niedzieli,
          nie przegrzej się na słoncu bo upaaaał!
      • elein Re: Rozumiecie takie zachowanie? 15.07.07, 11:23
        heh, moj Ex uwielbiał chodzić w krótkich spodenkach. A system zachowań...
        właśnie taki jak opisujecie... Wtedy mylnie myslałam, że te spodenki dodaja
        mu "uroku młodzieńczości ducha",... brrr. smile


Inne wątki na temat:
Pełna wersja