meggi991
14.07.07, 16:43
Mój mąż ma przyjaciółkę z pracy. Z tego co wiem w pracy spędzają dużo czasu
razem (jeśli lunch to tylko razem), spacery w czasie pracy itp. a po południu
i w nocy prawie codziennie czatują czy mailują. Nawet w weekendy (każdy) ten
kontakt jest. Rozmawialiśmy, mówiłam, że mi to przeszkadza - że tyle czasu jej
poświęca (mamy trójkę dzieci), on mówi, że to przyjaciółka, że lubią razem
rozmawiać, że pracują biurko w biurko i mają wiele wspólnych tematów
związanych z pracą. Spędza z nią czas kosztem czasu z rodziną. Oczywiście
mówiłam mu, że mi to przeszkadza, ale przecież nie będę mu zabraniała kontaktu
z drugim człowiekiem... Boję się tylko, że skończy się to nie tylko na
"przyjaźni"

On ma 36 lat ona 23 i jest nim zafascynowana. Skąd wiem? -
przeczytałam ostatniego jej maila w którym pisze jaki jest wspaniały, że jest
ideałem, że jest wyjątkowy, że już się nie może doczekać poniedziałku, gdy się
spotkają w pracy

Przy okazji zobaczyłam że tych maili jest mnóstwo

i
pewnie bym je przeczytała, gdyby nie fakt, że dzieciątko mi nie pozwoliło
(jestem w domu z dziećmi)

Powiedziałam mu, że widziałam ten mail i że
widziałam że jest dużo korespondencji między nimi, zapewnił, że - poza
pracowymi sprawami to ona jest w dołku, jest strasznie samotna, nie ma faceta,
nie ma kasy i w ogóle on ją wspiera jako koleżankę

(( Oczywiście zapewnia
że kocha tylko mnie, ale nie przeszkadza mu to (już po naszych rozmowach)
wstawać o 4.00 i czatować z nią na gg

(( Dziś dostał smsa i musiał pojechać
pilnie na chwilę do pracy - nagła sprawa - a przypadkiem dowiedziałam się, że
pojechał bo ona tam pojechała (zadzwoniłam do niego na biurko i ona odebrała)

Nie wiem czy dobrze wybrałam forum do takich zwierzeń

(( ale nie wiem co
robić

Czuję się bardzo źle, czuję się zagrożona, czuję, że on mnie
oszukuje - choć on zaprzecza

Czytam te sygnały tak, że on chce spędzać z
nią czas, coraz więcej czasu równolegle zapewniając mnie o ogniu swojego
uczucia do mnie

(( Czy ktoś z Was miał podobną sytuację, która skończyła
się rozstaniem czy to ja wyolbrzymiam? Napiszcie. M.