forceps
16.07.07, 20:43
W miniony weekend był u mnie mój brat.Na pierwszy rzut oka był spokojny i
wyciszony,ale jak się dokładnie przyjrzałam zobaczyłam człowieka,któremu w
ciągu 3 miesięcy przybyło kilka lat...Gdy 1 kwietnia wyprowadziła sie jego
żona nie można było z nim normalnie pogadać...Wył jak nie facet,obwiniał sie o
to co lub czego nie zrobił-po prostu koszmar...Teraz już trochę spokojnie
podchodzi do całej sytuacji,a podstawą tego było to,że zobaczył się i
rozmawiał z żoną faceta, z którym jego "jeszcze żona" miała (czy nadal ma)
romans..Dobry kolega z pracy,który swoją rodzinę potraktował chyba jeszcze
bardziej świńsko...Żal małych dzieci,których tatuś lubi sie pobawić z
koleżanką z pracy, a nie w piaskownicy czy na rowerze ze swoimi pociechami...Z
drugiej strony nie mam wytłumaczenia dla mojej jeszcze bratowej,jak można
wchodzić z butami do czyjejś rodziny?Jak można tak niszczyć drugiego człowieka?
Popłakałam się wczoraj mocno....