ojcowie

18.07.07, 22:44
dość często w telewizji i prasie przewija się wątek walki rozwiedzionych ojców
o kontakty z dzieckiem, o możliwość spędzania czasu razem i możliwość
wpływania na wychowanie. Ja mam zupełnie inny problem - walczę ze swym byłym
mężem o to, by nie zrywał kontaktów z synem, (syn ma 14 lat) by się z nim
widywał. Niestety. Dlaczego on nie chce widywać się z własnym synem? Czy
warto walczyć? czy zostawić to własnemu biegowi?
    • tricolour Zostawić własnemu biegowi... 18.07.07, 22:45
      ... a da to lepszy skutek od zmuszania. Z niewolnika nie ma pracownika.
      • maarcjanna Re: Zostawić własnemu biegowi... 18.07.07, 22:47
        szkoda mi syna, nie rozumie dlaczego ojciec go odrzuca...
        • tricolour Ja się zaraz z lekka zdenerwuję... 18.07.07, 22:49
          ... jak rodzona matka robi z syna kretyna. Gdyby syn miał lat 4, to pewnie by
          nie rozumiał, ale ma 14. Może już po inicjacji jest...
          • maarcjanna Re: Ja się zaraz z lekka zdenerwuję... 18.07.07, 22:52
            ok, może i rozumie....ale uważasz, że go nie boli?
            • tricolour Boli... 18.07.07, 22:54
              I nic na to nie poradzisz. Trudno. Syn wchodzi w dorosłośc i bedzie go jeszcze
              niejeden raz bolało.

              Inaczej: jak ojciec nie chce, to nic nie zdziałasz, marnujesz energię.
            • to.ja.kas Re: Ja się zaraz z lekka zdenerwuję... 18.07.07, 22:55
              maarcjanna napisała:

              > ok, może i rozumie....ale uważasz, że go nie boli?

              Boli, ale widok ojca zmuszanego do kontaktow z nim poteguje ten bol
        • a.niech.to Re: Zostawić własnemu biegowi... 19.07.07, 07:26
          Może tatuś chce utrzymać pozycję łaskawcy, o którego względy nadal powinnaś
          zabiegać. Nigdy nia szantażował Cię dobrem dzieci? Mogło mu tak zostać.
          Prawdopodone jest też, że wkręca paluch z obgryzionym paznokciem w Twój
          najczulszy punkt.
      • julka1800 Re: Zostawić własnemu biegowi... 18.07.07, 22:50
        to zalezy na co Ty masz sile
        1. na to by samej podtrzymywac te kontakty na ile mozesz. Przypominac o
        imieniach, urodzinach, innych uroczystosciach w zyciu syna, organizowac im czas
        znaczy sie ojcu i dziecku i ogolnie dbac o wszelkie mozliwe mozliwosci
        kontaktow (ale mi sie ladnie powiedzialo)
        2 nie masz sily by cokolwiek robic w tym kierunku
        • to.ja.kas Re: Zostawić własnemu biegowi... 18.07.07, 22:54
          Ja uwazam jak Tri...z niewolnika nie ma pracownika.... syn rozumie wiecej niz
          sie Tobie wydaje....wierz mi...moja Mała miała 7 lat i rozumiała rzeczy do
          jakich ja musiałam dojrzec....ciagle zastanawiałam sie "dlaczego on taki
          jest...no dlaczego?"...Mała kiedys powiedziała...."bo nas nie kocha, jakby
          kochał to by tak nie robił, proste"...trafiła w sedno....
          Twoj syn tez rozumie wiecej niz chcielibyscie w to wierzyc....
          • aron95 Re: Zostawić własnemu biegowi... 19.07.07, 11:22
            Mój syn też ma 14 lat . Też starałem się aby miał kontakt z matką .
            W pewnym momencie zostawiłem to samemu sobie . Teraz jakiś tam kontakt mają
            nawet 2 razy w tym roku się widzieli .
            Też jestem za opcją -zostawić własnemu biegowi .
            Wymuszane kontakty to żadne kontakty .
    • turzyca Re: ojcowie 18.07.07, 22:51
      Moze zachec syna, zeby sam nawiazywal kontakt z ojcem? Zeby Twoj eks nie mial
      wrazenia, ze TY go do czegos przymuszasz, tylko ze to jego dziecko go potrzebuje?
      • maarcjanna Re: ojcowie 18.07.07, 22:55
        syn próbuje sam z siebie, nie zmuszam ani jednego ani drugiego.... ale macie
        rację, odpuszczę, może sam (eks) zechce
        • to.ja.kas Re: ojcowie 18.07.07, 22:59
          Kochana, nie wiem ja poczułam do Ciebie babska mietę od poczatku...może to te
          podobieństwa cos Ci szczerze po babsku poradze.....zrób tak bys nigdy niczego
          nie załowała i sobie nie wyrzucała, że czegoś nie zrobiłas....ale pamietaj w
          tym wszystkim o sobie i synu...to niemalze dorosły prawie człowiek i pewnie
          przez to co przeszedł duzo rozumie...nie narazaj go na bol, ale nie udawaj, ze
          tata jest cacy...bo rozczarowanie boli bardzo...
          • maarcjanna Re: ojcowie 18.07.07, 23:07
            och Kas.... ja już zrobiłam co mogłam, a dalej co będzie to będzie....głowa
            ściany nie przebiję, ale mogę powiedzieć sobie już dziś , że próbowałam, i że
            mam czyste sumienie
            • a.niech.to Re: ojcowie 19.07.07, 07:28
              W końcu to także jego syn. Jeśli nie jest skończonym padalcem, sam sobie o tym
              przypomni.
    • nangaparbat3 Re: ojcowie 19.07.07, 00:32
      ja bym sie spotkała z facetem i tłumaczyła, jak komu madremu, że jest dla syna
      bardzo bardzo bardzo wazy.
      Ale ZERO wyrzutów.
      Bo z wyrzutów nigdy nic dobrego nie wynika, wiem az za dobrze, ile razy słyszę,
      ze cos robie nie tak, to tym bardziej -
    • majkel01 Re: ojcowie 19.07.07, 10:19
      Masz na myśli np to ?
      wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4320561.html
      Brrr... jak ja nie cierpię materiałów M. Ziętkiewicz, zero obiektywizmu,
      chwytające za serca słowa manipulujące odbiorem reportażu, brak szans na
      komentarz drugiej strony co chyba nie jest zgodne z zasadami sztuki
      dziennikarskiej. Zgroza.

      wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4320561.html
      Tu juz bardziej obiektywnie.

      A tak na marginesie, ciekawa jaka jest najprawdziwsza prawda, ale ta zawarta
      jest w materiale dowodowym ktory z oczywistych wzgledow nie moze byc opublikowany.
      • to.ja.kas Re: ojcowie 19.07.07, 10:24
        ??????? Majkel podałes dobre linki???? Ja mam o knajpie w chinach ...
        Albo nic nie rozumiem
        • majkel01 Re: ojcowie 19.07.07, 10:51
          sory za zmyle smile
          film nr 1
          wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4321512.html

          film nr 2
          wideo.gazeta.pl/wideo/0,0,4323441.html
          smile
      • maarcjanna Re: ojcowie 19.07.07, 10:24
        to również, ale nie tylko to.....
      • natasza39 Tu jest dobry link 19.07.07, 10:43
        Mi też sie otwiera link o chińskiej knajpie

        Chyba o to chodziło majkelowi:
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4321563.html
        Ale nic "obiektywniejszego" na ten temat nie mam niestety.
        • natasza39 Re: Tu jest dobry link 19.07.07, 10:46
          A tak nawiasem móiąc to "akcja" ta jest kompromitacją policji i kuratorów.
          I gdzie są prawa dzieci?
          To czy matka jest pieprznięta i chce zrobić ojcu na złość, czy jednak ma rację
          to w tej chwili jest bez znaczenia.
          NAjważniejsze jest to jaką traumę zafundowali tym dzieciakom, ci którzy powinni
          ich z urzędu bronić.
          • majkel01 Re: Tu jest dobry link 19.07.07, 11:02
            No wlasnie widac na tobie wplyw red. Ziętkiewicz. W drugim materiale zobaczyc
            można że zostały jednak postawione zarzuty.
            Wkurza mnie ta redaktorka bo gdyby np. dzieciom cos sie stalo jako pierwsza
            poleciala by z kamera zeby pokazac jak to prokuratura, sad i policja nic nie
            zrobily wobec okreslonych zdarzeń.
            Znam osoby ktore nie raz zajmowaly sie zabieraniem dzieci rodzicom z roznych
            powodow. Zawsze wyglada to mniej wiecej podobnie, lataja k***, i ch****. Czasami
            nawet w ruch ida piesci i nogi, kiedys nawet ktos wyskoczyl z siekiera. To nie
            sa przyjemnie zdarzenia, sa lzy, krzyki a pozniej kac moralny. Ale mimo wszystko
            chodzi o dobro dzieci. Watpie bowiem by sadpodejmowal tego typu dzialania nie
            majac ku temu podstaw.
            • to.ja.kas Re: Tu jest dobry link 19.07.07, 11:06
              Majkel a ja w takiej niezachwianej pewnosci nie mam, zbyt wiele razy
              wypuszczony decyzja sądu na wczesniejszą wolność lub wypuszczony z aresztu
              tata czy mąż psychopata wracał tylko po to by zabic...takich i wiele innych
              kwiatków pojawia sie zbyt wiele by wierzyc ze kazdy sędzia rzetelnie podchodzi
              do swojej pracy...tam tez siedza tylko ludzie...
              • majkel01 Re: Tu jest dobry link 19.07.07, 14:08
                a ja znam conajmniej 3 medialne sprawy i wiem ze wszystko bylo inaczej niz
                razczono to publicznie przedstawic. Jedna sprawa byla nawet w telewizji
                publicznej pokazywana. Jedna gdzies lokalnie. Oprocz tego pisaly o tym gazety,
                jeden facet zalozyl strone internetowa i pisal gdzie tylko mogl i na wszystkich
                skladal doniesienia do prokuratury... i byly to kompletne bzdury bo wlasnie
                przedstawialy sytuacje tylko z jednej strony podczas gdy prawda lezala gdzies
                zupelnie dalej. Zawsze sceptycznie podchodze do tego typu materialow.
                Nie przesadzam jak jest w tej sprawie bo zwyczajnie nie znam materialu. Ale
                przestrzegam tylko przed patrzeniem na sprawe tylko przez pryzmat tego badz co
                badz zmanipulowanego dla potrzeb telewizji dosc sensacyjnego materialu, bo naga
                prawda jest nudna.
                • to.ja.kas Re: Tu jest dobry link 19.07.07, 14:13
                  W tej kwestii jestesmy jak ogień i woda...Ty jestes prawnikiem, ja od zawsze w
                  mediach...i znam mase przypadków takich jak piszesz i troche takich jak pisze
                  ja....natomiast krzyki dzieci, chec zostania z ojcem, wołanie "nie puszczaj
                  mnie Kamil" było chyba prawdziwe....mnie to jako kobiete rozwaliło...tak
                  prywatnie, nie zawodowo...
                  • majkel01 Re: Tu jest dobry link 19.07.07, 14:45
                    ale tego moglo by nie byc.
                    Jesli sad wydal takie postanowienie to nalezalo go wykonac. Wcale nie musialo
                    dojsc do drastycznych scen gdyby np. ojciec wczesniej sam odwiozl dzieci do
                    miejsca gdzie Sad miał je umieścić albo gdyby obecni przy odbieraniu dorosli
                    sami spakowali dzieci i pozwolili im zgodnie z postanowieniem sadu przeprowadzic
                    sie do wskazanej placowki. Jesli sad wydal postanowienie to niestety trzeba je
                    wykonac. Sad postanowienie wydał w okreslonym celu. Nie robił tego na złość
                    ojcu. Nie można sobie pozwolić na to że sąd wydaje orzeczenie które nie jest
                    respektowane.
                    • to.ja.kas Re: Tu jest dobry link 19.07.07, 14:52
                      Patrzac na ten materiał...obejrzałam drugi, pierwszy był dla mnie zbyt
                      drastyczny nie zdołałam obejrzec w calosci uwazam, ze popełniono wiele błedów:
                      bład matki - bo mam wrazenie, ze widzi tylko pranie mózgu meza i jego rodziny
                      zamiast milosc wzajemna dzieci, dziadkow i ojca
                      ojca i dziadkow, ze nie zrobili jak Ty napisałes (staram sie wyobrazic siebie w
                      takiej sytuacji i Majkel jestem mysle rozsadna mamą, ale nie wiem czy umiałabym
                      oddac moja córke...naprawde nie wiem....
                      sądu - ze bada sprawe odrywając dzieci, zamiast zrobic to szybko, skutecznie a
                      nie bedzie sie to ciagnelo latami a dzieci w placówce, z daleka od ojca ktorego
                      ewidentnie kochaja...i nie wierze w te krzywdy...moje dziecko bało sie
                      ojca...taką histerie urzadziłaby jakby chcieli ja do ojca zabrać a nie od niego
                      chronić.....

                      Zbyt wiele spraw wzbudza watpliwość by zastosować taki drastyczny srodek jak
                      rozdzielenie ojca z dziecmi ktore się kochają....
            • natasza39 Re: Tu jest dobry link 19.07.07, 11:08
              Nie mam praw polemizowac z decyzją, ale już wykonanie tej decyzji budzi moje
              zastrzeżenia.
              I to duże zastrzeżenia.
              Co do obiektywizmu materiału, to też nie uważam, że jest obiektywny, bo po
              pierwsze to brakuje zdania drugiej strony konfliktu.

              I tak się zastanawiam jeszcze nad jednym...
              Dlaczego chłopiec, który ma 14 lat nie może sam zadecydować o tym z którym
              rodzicem chce być?
      • nangaparbat3 materiał dowodowy 19.07.07, 10:45
        tak mi przyszło do głowy - czy to to, co prokurator przedstawia sądowi?
        Byłam wczoraj na rozprawie znajomego. Przesiedział 4 miesiace równo. Wczoraj
        wystarczyło przesłuchanie poszkodowanego, zeby tego oskarzonego zwolnić.
        (Poszkodowany twierdził, ze od początku mowił, ze napadl go ktos wysoki, a
        oskarzony ma rowno 160 cm).
        No więc facet siedział 4 miesiace, teraz zażąda odszkodowania (adwokat mowi, ze
        jak w banku) - ja juz pomijam wszelkie mozliwe straty podejrzanego (a są
        naprawdę poważne), ale ten areszt i odszkodowanie to przeciez z naszych
        kieszeni. Krew mnie zalewa.
        • natasza39 Re: materiał dowodowy 19.07.07, 10:48
          Ze nie wspomnę jak ma ów "podejrzany" zepsutą opinię teraz.
          Bo post factum, jest tak, że nieważne czy on rower ukradł, czy jemu rower
          ukradli, ale liczy się to, że facet był zamieszany w aferę rowerową.

          Tak jest z wykorzystywanem ostatnio motywem wykorzystywania seksualnego.
          Nie ważne czy wykorzystywał, czy też nie.
          Ważne że można komuś krwi napsuć.
          • to.ja.kas Re: materiał dowodowy 19.07.07, 10:51
            Nie mogłam obejrzec do konca, siedze i rycze....nie chce nic mówic, nie moge!
            • natasza39 Re: materiał dowodowy 19.07.07, 10:56
              Ja to widziałam już przedwczoraj.
              JAK widzę krzywdę dzieci, albo zwierzaków, to mnie z bezsilności trafia po
              prostu!
          • nangaparbat3 Re: materiał dowodowy 19.07.07, 13:17
            natasza39 napisała:

            > Ze nie wspomnę jak ma ów "podejrzany" zepsutą opinię teraz.


            Och, w tym przypadku to akurat nie jest istotne, bo on miał opinię zepsuta od
            poczęcia - Cygan po prostu.
    • nangaparbat3 obejrzałam 19.07.07, 13:27
      Tak sobie myslę - jesli żona oskarża meza o molestowanie dzieci, to chyba trudno
      cos takiego bagatelizować.
      ale: sledztwo nie powinno sie ciagnać, bo kazdy dzień jest na szkode dzieci. I
      jeszcze jedno - u nas w ogole zdania dziecka nie bierze sie pod uwagę. Często
      spotykam się z takim przeświadczeniem, ze dziecko kłamie - dla wielu ludzi jest
      to oczywistość.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja