monikaj1980
24.07.07, 19:03
Mimo wcześniejszej nagonki na mnie za dwa nicki pozranowiłam założyć ponownie
nowy wątek.Na marginesie zainteresowanych informuję że od tamtej pory na
forum istnieję tylko i wyłącznie pod nickiem -monikaj1980,żeby nie było
nieporozumień.
Mianowicie piszę dlatego że pojawiła się np annaz-11 która głosi poglądy za
które dostaje baty jak ja wcześniej za opisanie moich odczuć w stosunku do
pasierba.
Dlatego chcę Wam uzmysłowić że tak samo jak macochy mogą być różne - złe i
dobre tak samo ma się to do pasierbów!
Każde dziecko jest inne i ja myślę że byloby mi o wiele łatwiej pokochać np
kilkuletnią słodką i śliczną dziewuszkę niż pyskatego 14 -;etniego wyrostka
który uważa że ojciec jest od tego aby być na każde jego gwizdnięcie.
Ja rozumiem że tym dzieciom z niepełnych domów potrzebne jest zainteresowanie
i dużo miłości ale pewne granice są we wszystkim .
Jeżeli moja córka ma ojca na codzień w domu to czy to oznacza że ona już nie
potzrebuje czasu tylko dla niej?Potzrebuje mniej środków finansowych na
potzreby tylko dlatego że ojciec z nią mieszka?
Każde dziecko potrzebuje tak samo uwagi,zainteresowania i miłości.
Mój pasierb wie jak odciągnąć swojego ojca od nas.
Jak tylko M wróci z pracy zaraz tel.nie przestaje dzwonić,pasierb żąda
natychmiastyowego przyjazdu i dostarczenia gotówki bo młody idzie na solarium
i nie może poczekać 15-20 min żeby ojciec po powrocie z pracy mógł zjeść
ciepły obiad.
Nie ,jak zadzwoni ojciec ma obowiązek rzucić wszystko i zawieźć chłopakowi
kase na solarium.Inieważne jest że ja mam maoże jakieś potzreby czy plany.
Ostatnio tak było .M wrócił z pracy a ja czekałam na niego już w progu bo
miał zostać z malutką a ja miałam ważną sprawę na mieście.
Więc szybko zaczęłam sie zbierać do wyjścia bo byłam już spóźniona gdy
zadzwonił młody że odbiera zdjęcia od wywołania i ojciec ma dowieźć gotówkę.M
zaczął mu tłumaczyć że teraz nie może że musi zaczekać bo ja wychodzę ale
gdzie tam.Pasierb wtedy krzyczy do tel że on nie będzie czekał bo potem to
nie ma czasu umówił się itp.
I wiecie co było?
Ja zostałam ,M pojechał z dostawą kasy.
czekałam klejne ponad pół godz na jego powrót i poszłam grubo spóźniona na
ważne spotkanie.
I powiedzcie mi -to mi należy się potępienie za moje "złowrogie nastawienie
do pasieba"?
On nas zaterroryzował i robi co mu się podoba,steruje ojcem i zaczął teraz
też chyba i mną bo widzi że ja nie robię żadnych zdecydowanych oporów.
Więc nie mówcie mi tu o biedniutkich,poszkodowanych sierotkach.
To jest tylko jeden przypadek a mogłabym tu cała litanie podać podobnych
sytuacji