No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co tam

30.07.07, 18:22
dziś dostałem dwie wiadomości i jestem szczęsliwy jak diabli.
1. Sąd łaskawie na swoim posiedzeniu przyznał mi urlop z córką od 4.08 do 24.08
heheheh 20 dnismile) ( jeśli pewna kobieta znowu czegoś nie wymyśli- ale mam
nadzieję, że nie tym razem)
2. 13.09 mam sprawę rozwodową termin daleki ale myślę , że będę już po i wtedy
.... nie zapytam "co dalej" bo wszystko już wiem (kochająca kobieta, budowa
domu,i życie pełną gębą)jednym słowem od bycia szczśliwym nitk mnie nie
powstrzyma. pozdrawiam wszystkich którzy nie wiedzą "co po" tych na starcie i
tych w trakcie- cholera nikt was tak dobrze nie rozumie jak ja ( ponad dwa
lata rozwodzenia) i znowu... jeśli pewna kobieta czegoś nie wymyśli- ale mam
nadzieję, że nie tym razem....
    • turzyca Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 30.07.07, 18:56
      smile)))) bardzo sie ciesze. I mam nadzieje, ze nie bedzie dalszych problemow. smile
      • maza15 Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 30.07.07, 20:57
        Zyczę Ci,aby dalej wszystko już szczęśliwie sie układało.
        Miło przeczytać tak optymistyczne wiadomości.
        • maarcjanna Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 30.07.07, 21:27
          grunt to optymizm, cieszę się razem z Tobą i życzę miłego urlopu....
    • julka1800 Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 30.07.07, 22:19
      piękniesmile
      mogles chociaz podzielic te dobre wiadomosci, dzis jedna jutro druga,a tak... w
      glowie mi sie krecismile))))
      • geo_v Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 30.07.07, 22:31
        Bo to dzień dobrych wiadomości dzisiaj smile
        Jacku-gratulacje i miłych wakacji smile
    • misbaskerwill zadzroszczę... 31.07.07, 09:56
      Miłych wakacji.
      Mi może się uda w następnym roku.
      Trzeba mieć nadziejęsmile
    • crazynick Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 31.07.07, 10:16
      Wspaniale czytać dobre wiadomości,zwłaszcza gdy najbardziej uszczęsliwiaja
      osobę zaintersowaną.
      Zyczę udanego urlopu.
      I zazdroszczę smiletakiej optymistycznej już niedługo rzeczywstości - kochająca
      kobieta,budowa domu,życie.
      • jasminowo Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 31.07.07, 10:22
        Co za świat w którym sąd musi wyrywać dziecko dla ojca na kilka tygodni...
        Koszmar. Dlatego ja niezależnie od moich odczuć do eksa nie zabroniam mu
        kontaktów z małą. Trzymam kciuki!!!
        • geo_v Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 31.07.07, 10:52
          jasminowo napisała:

          > Co za świat w którym sąd musi wyrywać dziecko dla ojca na kilka tygodni...
          > Koszmar. Dlatego ja niezależnie od moich odczuć do eksa nie zabroniam mu
          > kontaktów z małą.

          Nic dodać, nic ująć. Zgadzam się na całej linii.
    • biedroneczka33 Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 31.07.07, 12:44
      no to gratuluje pozytywnego zalatwienia spraw i wytrwania w boju :o)))

      a ja dzis odebralam paszport od Sławusia ...ohhh...i tez sie ciesze z tego powodu .
    • jp66 z góry przepraszam... KAWAŁ KU....Y 31.07.07, 16:25
      "córki nie zobaczysz, bo złożyłam odwołanie od decyzji sądu, zanim rozpatrzą to
      troszkę potrwa (szyderczy śmiech),postanowienie jest nieprawomocne, paszportu
      córki też nie zobaczysz i nie ciesz się tak debilu bo jeszcze zobaczysz....."
      cytat z "mojej żony"
      Co mam z nią zrobić????
      • turzyca Re: z góry przepraszam... KAWAŁ KU....Y 31.07.07, 17:28
        Jacku, tak strasznie mi przykro.

        Moze dolac fenoloftaleiny do herbaty? Malo wyrafinowane, ale jak uwiaznie na
        trzy dni w ustronnym miejscu to moze poszuka jakiejs opieki dla dziecka? wink
      • biedroneczka33 Re: z góry przepraszam... KAWAŁ KU....Y 31.07.07, 17:31
        Zabic to malo ... :o(((
        ...hm...brak slow...wiem ze duzo juz przeszles jeszcze wiecej przed Toba i oby tych jak najlepszych dni .Moze akurat takie zachowanie zony (utrudnianie kontaktow , nie dzialanie w interesie malotelniego dziecka , nie zaspokojenie podstawowych potrzeb-potrzebe bezpieczenstwa ) moze warto ograniczyc zonie prawa rodzicielskie ..?
        A jak narazie to posylam aniolka i duzo pozytywnych formonkow dla Ciebie i rodzinki :o)))
        • crazyrabbit Re: z góry przepraszam... KAWAŁ KU....Y 31.07.07, 17:50
          Biedroneczko , Ty nieźle kombinujesz!

          Jacku.... ech.... no comments....

          Podobno dzi....ka to zawód , ku....a to charakter.
          Coś w tym jest i dotyczy to obu płci.
          • jasminowo Re: z góry przepraszam... KAWAŁ KU....Y 31.07.07, 17:57
            Ile córka ma lat?
            Niestety obawiam się, że tylko cierpliwość pozostała. Przechodziłam przez taką
            szopkę gdy mój brat się rozwodził. Powtarzałam mu, że walka z nią jej bronią
            nic nie da. Córka dorośnie i jestem pewna, że "podziekuje" mamusi. Obecność
            ojca choćby odpychanego nogą i tak jest najważniejsza dla córki. Ta świadomość,
            że jej nie zostawił. Że walczy. Była bratowa w końcu zmieniła postępowanie.
            Dziś brat wyjeżdża z dziećmi na tydzień. Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia.
            Cierpliwości. Jestem z Tobą. Bądź wytrwały. A wściekły masz prawo być. To inna
            broszka...
      • tricolour Wiesz, co ja bym zrobił w takiej sytuacji? 31.07.07, 18:03
        Nic.

        Nic bym nie zrobił, bo Twoja żona gra dziećmi i dajesz się w tą rozgrywkę
        wciągać. Poczekałbym nawet 10 lat, gromadził materiały sądowe, pisma, odwołania
        i czekał na moment, gdy nie musiałbym czekać na decyzje sądu, by sie spotkać z
        dzieckiem.

        Gdyby dziecko miało mi za złe, że sie latami nim nie interesowałem, że usunąłem
        sie w cień, to pokazałbym te sądowe materiały i wyświetlił całość zła. A może by
        do tego nie doszło gdyby relacje z dzieckiem były OK.
        • julka1800 Re: Wiesz, co ja bym zrobił w takiej sytuacji? 31.07.07, 20:13
          I napisal Tri TOTALNA BZDURE
          • tricolour Napisz coś, co bzdurą nie jest... 31.07.07, 20:22
            ... napisz co Ty byś zrobiła na miejscu JP.
            • julka1800 Re: Napisz coś, co bzdurą nie jest... 31.07.07, 20:34
              Z tego co pisal kiedys JP, jego dzieci nie sa malutkimi brzdacmi, tak wiec
              dlaczego byla malzonka JP utrudnia mu kontakty z jednym z nich? Moze ma jakis
              powod ktorego JP nam nie wyjawil? Moze nie ma zadnego (tylko robi to z czystej
              zlosliwosci)? Ale.. abstrahujac od powodu, mysle ze JP powinien dalej starac
              sie o kontakty. Straconych dni nikt mu nie wroci, ale moze byla zona po prostu
              odpusci, nie starczy sie sil na ciagla walke.
              Napisales, zeby zbieral dowody, pisal pisma, jednym slowem by mial czarno na
              bialym, ze sie staral tylko druga strona sie nie zgadzala, a co jesli dziecko
              po czyms takim stwierdzi: "tato, tak malo mnie kochales ze to byla dla ciebie
              przeszkoda?"
              • tricolour Kiepski zarzut... 31.07.07, 20:37
                ... bo sprawy w sądzie są ostateczną instancją gdzie może zwrócić sie obywatel.
                Poza sądem pozostaje tylko samowola czyli np. porwanie dziecka - bo zabranie
                wbrew woli matki jest porwaniem.

                Moim zdaniem kobieta gra dziećmi by sie odegrać za odejście faceta. Jak widać
                skutecznie...
                • julka1800 Re: Kiepski zarzut... 31.07.07, 20:44
                  tricolour napisał:

                  > ... bo sprawy w sądzie są ostateczną instancją gdzie może zwrócić sie
                  obywatel.
                  > Poza sądem pozostaje tylko samowola czyli np. porwanie dziecka - bo zabranie
                  > wbrew woli matki jest porwaniem.
                  >
                  > Moim zdaniem kobieta gra dziećmi by sie odegrać za odejście faceta. Jak widać
                  > skutecznie...

                  Alez tri ja nikomu nic nie zarzucam, napisalam tylko ze twoja propozycja to
                  totalna bzdura

                  Co do reszty twojej wypowiedzi to napisalam przeciez ze JP powinien
                  konsekwentnie probowac te kontakty zdobywac, wiec Twoja dygresja a propos sadu
                  jest dla mnie niezrozumiala

                  Czytajac dalej opowisc JP z dnia dzisiejszego zaczynam powaznie myslec o tym
                  czy jego EX malzonka powaznie nie boi sie utraty drugiego dziecka. JP czy dal
                  jej powody do takiego myslenia wie juz sam.
                  • tricolour Ale co jest bzdurą? 31.07.07, 20:46
                    Jacek pytał, co ma zrobić z zoną. Ja na to, że nic. Czy to jest ta totalna bzdura?

                    Czy totalną bzdurą jest prowadzenie swoich spraw drogą prawną i gromadzenie
                    materiałów, które potem mogą wyjaśnić "brak zainteresowania" dzieckiem?
                    • julka1800 Re: Ale co jest bzdurą? 31.07.07, 21:23
                      Tri przeczyaj sam co napisales wczesniej
                      Napisales: "Nic. ...Przeczekalbym ..."

                      Zrozumialam to jako przeczekanie dokladnie, czyli nic nie robienie, a sad
                      mialby sluzyc jak instytucja do zbierania papierkow. Po prostu siedze sobie i
                      zbieram papierki, w razie czego pokaze dziecku jak bardzo sie staralem. I to
                      moim zdaniem bylaby totalna bzdura.

                      Bo ja mowie: walcz w sadzie i kontaktach z Ex by nie utrudniala kontaktow z
                      dzieckiem, zabiegaj o dziecko.
                      • tricolour To mamy takie samo zdanie... 31.07.07, 21:35
                        ... bo napisałem " Poczekałbym nawet 10 lat, gromadził materiały sądowe, pisma,
                        odwołania..." - czyli drążyłbym drogę prawną.

                        O "przeczekaniu" mowy nie było.
                        • julka1800 Re: To mamy takie samo zdanie... 31.07.07, 21:46
                          tylko ze Twoja wypowiedz zabrzmiala zupelnie inaczej
          • turzyca Re: Wiesz, co ja bym zrobił w takiej sytuacji? 31.07.07, 20:28
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=56411731&v=2&s=0
            Tri napisal dokladnie to samo, co 6 miesiecy temu - konsekwentny facet. Ale
            gdybym miala jako dziecko wybierac, to wolalabym zachowanie jackaplacka.

    • jp66 Nie wiem.... błagam doradzcie mi 31.07.07, 20:26
      pojechałem po córkę (jest wtorek więc spotkanie od 17 do 20) nikogo nie było w
      domu - dostaję sms-a "paulina ma badanie u lekarza więc nie będziesz mógł jej
      zabrać" domyśliłem się, że "moja zona" załatwia papiery do planowanego
      odwołania, pojechałem do psychologa- bingo. wszedłem chciałem jakoś porozmawiać,
      przekonać do wspólnego urlopu, to co usłyszałem było jak z najgorszego horroru.
      "mama się nie zgodzi na urlop bo chcę uciec za granicę, córka się mnie boi, nie
      chce jechać- psycholog "idzcie na ustępstwa" więc proponuję - może 2 tygodnie,
      może 10 dni? nie bo córka nie chce- pytam córkę- nie tato nie, niech jest jak
      jest, nie bierz urlopu- matka a widzisz? i.... zgodziłem się, że jeśli nie chce
      z nami jechać to dobrze, nie zmuszam - wychodzę i pytam córkę - "naprawdę nie
      chcesz jechać? zapytaj mamę moze sie zgodzi, może... A mała dobrze tato
      zapytam.cholera ona się boi matki i mówi to co ta chce usłyszeć, mam nie chce
      zeby była z tatą to powiem, że nie chcę- tak mi jej szkoda, tak zrobiło mi się
      przykro kiedy patrzyłem w te smutne oczka. prosiłem tego psychologa - niech pan
      jej wytłumaczy, porozmawia- on-" pana zona boi się, że straci drugie dziecko, w
      ten sposó się broni". W tym postanowieniu sąd daje jej do zrozumienia, że "źle
      by odmowa świadczyła o niej jako o matce i osobie która chce się opiekować
      dzieckiem" ja to odebrałem jako pewnego rodzaju straszenie ze strony sądu (
      chcesz córkę to się zgódź na urlop z ojcem)ona tego nie widzi. ale jak mam
      ewentualnie odebrać córke matce kiedy mała jest zżyta z matką, wiem, że
      ustępując stracę dziecko- może na zawsze- bo wiem, ze codziennie matka opowiada
      jej o "draniu który zostawił rodzinę". pomóżcie ,co byście zrobili?
      • turzyca Re: Nie wiem.... błagam doradzcie mi 31.07.07, 20:32
        Moze wykorzystaj syna? Nie wiem, czy to mozliwe - jakie sa Twoje dzieci i czy
        szlaban na spotkania z Toba obejmuje takze brata - ale jesli da sie zapewnic ich
        wspolne kontakty to moim zdaniem warto, niech bedzie jakas stala odtrutka na ten
        saczony jad. (przy czym oceniam po sobie, my sie z siostra ze swoim zdaniem
        liczymy.)
        • tricolour Jakim prawem dziecko ma załatwiać... 31.07.07, 20:35
          ... sprawy dorosłych?

          Zostawcie te dzieciaki w spokoju - założe się, że celem matki nie jest
          demoralizacja córki, zrobienie jej krzywdy. Kobieta odgrywa się na Jacku... a on
          tylko jej pomaga.
          • turzyca Re: Jakim prawem dziecko ma załatwiać... 31.07.07, 20:37
            tri prawem milosci. Dla mojej mlodszej siostry jestem gotowa na mnostwo. Bo to
            _moja_ _siostra_. I jesli trzeba bedzie ja w jakikolwiek sposob ratowac, to
            rzuce wszystko, zeby to zrobic. I nikt nie ma i nie mial prawa zabronic nam
            wzajemnych uczuc.
            • tricolour Nie ma prawa miłości... 31.07.07, 20:40
              ... takiego, by zamast kompromisu dorosłych odbywał sie pojedynek dzieci.
              • turzyca Re: Nie ma prawa miłości... 31.07.07, 20:46
                Ja nie proponuje pojedynku dzieci. Ja proponuje sojusz dzieci. Sojusz przeciwko
                glupocie doroslych, ktorzy nie umieja dojsc do kompromisu.
                • tricolour A jak taki sojusz ma wyglądac? 31.07.07, 20:47
                  To ciekawe...
                  • turzyca Re: A jak taki sojusz ma wyglądac? 31.07.07, 20:49
                    tri, jesli kiedys kogos bedziesz kochal tak, zeby skoczyc za niego w ogien i nie
                    bedzie w tym grama erotyki, to sam znajdziesz odpowiedz na to pytanie.
                    • tricolour Miłość to nie jest skakanie w ogień... 31.07.07, 21:05
                      ... skakanie w ogień, to desperacja. I tak widzę, że Jacek, który coś musi
                      ZROBIĆ zachowuje sie desperacko.

                      Miłość, to także cierpliwość, roztropnośc, rozum, konsekwencja, budowanie
                      zaufania, stałość, czasem taktyczna rezygnacja... a nie wariackie jazdy w
                      poszukiwaniu dzieciaka i załatwianie spraw na szybko.
                      • turzyca Re: Miłość to nie jest skakanie w ogień... 31.07.07, 21:15
                        Zazwyczaj to nie jest skakanie w ogien. Oprocz tych drobnych pechowych chwil,
                        gdy wokol szaleje pozar. Chodzilo mi o milosc zdolna do najwiekszych poswiecen,
                        ktora pcha do staniecia murem przy kochanej osobie.

                        I przestan offtopowac, bo mowimy o milosci rodzenstwa, a nie o milosci jacka do
                        corki.


                        Ale jesli juz jestesmy przy offtopie - gdyby moi rodzice sie rozwiedli, gdyby
                        moja Mama utrudniala kontakt Tacie i gdyby Tata sie poddal i po mojej
                        osiemnastce przedstawil mi liste dowodow, ze chcial byc blisko, ale ze wzgledu
                        na Mame nie byl, to z cala pewnoscia byloby to dla mnie warte mniej niz to, co
                        Jacek probuje zagwarantowac swojej corce - oparcie, pewnosc, milosc. Mimo
                        stawianych przeszkod. Do Niego dzwoni, gdy zginie jej pies. Wie, ze jak tanczy,
                        to Tata jest na miejscach dla publicznosci i promienieje duma. To co jest teraz
                        jest wazniejsze niz pokazane za 10 lat dowody prob.
                        • tricolour Ty pisałaś o miłości rodzeństwa? 31.07.07, 21:24
                          No nie bądź śmieszna, z tym, że dzieciaki mają cos załatwić za rodziców.

                          Myslałem, że to taki żart był z tym sojuszem 8-latka z 15 latkiem...
                          • turzyca Re: Ty pisałaś o miłości rodzeństwa? 31.07.07, 21:29
                            tri, czy Ty masz rodzenstwo? i kochasz je?
                            • tricolour Nie, nie mam... miałem mieć, ale umarło. 31.07.07, 21:32
                              I to nie ma nic do rzeczy.

                              Jak Ty sobie taki sojusz wyobrażasz wśród dzieci, których rodzice są w stanie
                              permanentnej wojny?
                              • turzyca kondolencje 31.07.07, 21:43
                                tri, ma do rzeczy, bo oznacza tylko tyle, ze ja mam doswiadczenie, ktorego Ty
                                jestes pozbawiony. I na tym doswiadczeniu buduje swoje zdanie. Owszem dzieci
                                Jacka moga byc w innych stosunkach, stad moje poczatkowe zastrzezenia. Ale gdy
                                nam sie zaczal walic swiat, to nie bylo nikogo, kto rownie dobrze moglby pelnic
                                funkcje wsparcia. Nasz swiat ocalal, ale dzieki tamtym wydarzeniom, wiem, jak
                                wazne jest dla mnie to, ze mam siostre. Jesli kiedykolwiek bedzie potrzebowac
                                mojej pomocy, to rzuce wszystko by Jej pomoc. Wiem, ze moge liczyc na to samo.
      • tricolour Dlaczego nie chcesz posłuchać psychologa... 31.07.07, 20:41
        ... który zna sprawę znacznie lepiej od nas?

        Może rzeczywiście żona boi się, że zabierzesz córkę, skoro juz zabrałeś syna...
        • turzyca Re: Dlaczego nie chcesz posłuchać psychologa... 31.07.07, 20:47
          "skoro juz zabrałeś syna..."
          Pietnastolatek, ktory sam pisze list do sadu z prosba, zeby mieszkac z ojcem.
          Faktycznie biedne male zabrane dziecko.
          • tricolour Matka to może widzieć inaczej... 31.07.07, 20:49
            ... bym sie wcale nie dziwił gdyby ona miała wrażenie, że straciła syna przez ojca.
            • turzyca Re: Matka to może widzieć inaczej... 31.07.07, 20:51
              Ja tez bym sie nie zdziwila. Pewnie tez naprawde uwaza, ze jacek zabil tamtego
              faceta. Ale to wcale nie znaczy, ze my mamy podzielac jej spiskowa teorie dziejow.
              • tricolour Nie tylko spiskowej teorii dziejów... 31.07.07, 21:09
                ... ale nawet nie znamy jej wersji wydarzeń. Może to skakanie w ogień z miłości,
                o którym piszesz, to - wypisz wymaluj - zachowanie matki.
                • turzyca Re: Nie tylko spiskowej teorii dziejów... 31.07.07, 21:16
                  chetnie bym posluchala jej wersji wydarzen. Chwilowo znamy kilka twardych
                  faktow, ktore swiadcza, tak jak swiadcza.
      • tricolour I należy Ci się kopniak w dupę... 31.07.07, 20:44
        ... za " "naprawdę nie chcesz jechać? zapytaj mamę moze sie zgodzi, może...".

        To Ty masz pytać, a nie zmuszać dziecka to wybierania między rodzicami, do
        uczestniczenia w konflikcie. Dziecko jest rozdarte i rzeczywiście woli matkę niż
        Ciebie - bo matka jest obok, a KTOŚ musi zapewnić minimum bezpieczeństwa.
        • jp66 Re: I należy Ci się kopniak w dupę... 31.07.07, 20:50
          A wiesz tri- co to są normalne spotkania z dzieckiem? niczego więcej nie
          oczekuję. mam zabrać córke bo mam papier z sądu? zgodzić się z odmowa córki
          która przy matce powie to co matka chce usłyszeć? bedąc 8 letnim dzieckiem co
          bys zrobił gdyby mama powiedziała " wiesz co córeczko gdybyś pojechała z tata
          umarła bym"?? przy matce mówi "nie chcę" do mnie "zapytam" więc chce czy nie?
          • tricolour Face, za miesiąc sprawa rozwodowa... 31.07.07, 21:06
            ... teraz zabierasz dzieciaka. Załatwiaj sprawy powoli, systematycznie,
            konsekwetnie, ale na siłę.
            • tricolour "nie na siłę" - miało być. 31.07.07, 21:07
    • chalsia Wyjasnienie prawne 01.08.07, 23:20
      jp66 31.07.07, 16:25 + odpowiedz


      "córki nie zobaczysz, bo złożyłam odwołanie od decyzji sądu, zanim rozpatrzą to
      troszkę potrwa (szyderczy śmiech),postanowienie jest nieprawomocne, paszportu
      córki też nie zobaczysz i nie ciesz się tak debilu bo jeszcze zobaczysz....."
      cytat z "mojej żony"
      Co mam z nią zrobić????

      pominąwszy dylematy czy brać córkę czy nie wobec jej konfliktu lojalności
      chce napisać, że eks Jackaplacka SIĘ MYLI !!
      Mianowicie postanowienia sadu rodzinnego w sprawie kontaktów są SKUTECZNE i
      WYKONALNE NATYCHMIASTOWO, jeszcze przed uprawomocnieniem!!!

      Art. 578kpc "Postanowienia sądu opiekuńczego są skuteczne i wykonalne z chwilą
      ich ogłoszenia, a gdy ogłoszenia nie było, z chwilą ich wydania."
      • jp66 Re: Wyjasnienie prawne 02.08.07, 17:13
        niby tak, a jednak może mi nie dać córki twierdząc, że złozyła odwołanie od
        decyzji i czeka na wyrok w tej sprawie. w uzasadnieniu napisze pewnie, że córka
        nie chce ze mną jechać na urlop i cholera wie co jeszcze np: ze sie o nia boi i
        nikt jej nic nie zrobi- ma prawo się bać
        • z_mazur Re: Wyjasnienie prawne 02.08.07, 17:23
          Idziesz po córkę z wyrokiem w garści. Jeśli żona nie będzie chciała córki wydać to wzywasz policję, żeby pomogła Ci w wyegzekwowaniu wyroku.
          Skoro jak Chalsia twierdzi ma od razu moc to trzeba z tego korszystać.

          Jak parę razy zachowasz się jak facet z jajami, to może żona da sobie spokój.
          • jp66 Testowałem to... 25 wezwań od 2005r 02.08.07, 17:27
            policja mimo pieczątki o natychmiastowej wykonalnosci i bredniach o ewentualnej
            pomocy wszystkich kogo moze to dotyczyć nie zrobi nic, nikt nie wyrwie dziecka z
            rąk matki, mogą jedynie postraszyć, ze będa świadkami w sądzie rodzinnym. Jaja
            jednak mam- własnie sprawdziłem to namacalnie. smile)
            • z_mazur Re: Testowałem to... 25 wezwań od 2005r 02.08.07, 17:55
              > nikt nie wyrwie dziecka z rąk matki

              Tak swoją drogą to jestem ciekaw dlaczego nie?

              Czy gdyby była sytuacja odwrotna to ktoś by się wahał przed wyrwaniem dziekca ojcu?

              Ja na Twoim miejscu byłbym konsekwentny i za każdym razem przychodził w asyście policji. W sądzie złożyłbym pozew o odebranie matce praw rodzicielskich i powierzenie dziecka Twojej wyłącznej opiece. To jest możliwe.
          • jasminowo Re: Wyjasnienie prawne 02.08.07, 17:50
            A czy zdajesz sobie jak się poczuje córka kiedy przyjdzie po nią ojciec z
            policją??? Chryste panie... rozumu trochę...
            Myślę, że jeżeli matka jest tak niepoukładana z własnymi emocjami (dlaczego
            uważa sie, że ojciec "zabrał" dziecko a matka nie?? - notabene dziwi mnie, że
            takiego zwrotu użył psycholog (sic!), to należy przeczekać. Przychodzić z
            uporem maniaka na każdą umówioną wizytę. Odchodzić z kwitkiem. Ale być. Milion
            razy rozmawiać. Wydaje mi się, że córka rozmawia z ojcem przez telefon? To
            dzwoń do niej. Tłumacz dlaczego to niemożliwe. Że matka źle robi, ale że nie
            zrezygnujesz. Nie chcę mówić, że masz oczerniać matkę, ale mów, że się nie
            zgadzasz z jej postępowaniem, że dorośli czasem też robią niemądte rzeczy, ale
            Ty jesteś i będziesz zawsze!!! Cholerny świat, ale nic na to nie poradzimy.
            A swoją drogą - byłej przydałaby się terapia. Bo nie radzi sobie z sobą,
            krzywdzi córkę i zapewniam - ona jej tego nie zapomni. Sama mam córkę. Nigdy
            nie ma problemu ze spotkaniem z ojcem. Zaraz za drzwiami po przyjściu od niego
            płacze - ale wie, że może mi się w ramię wypłakać z tęsknoty za nim
            (niezależnie ile mnie samą to kosztuje).
            Trzymam kciuki. Czas. Czas pomoże. Zobaczysz.
        • panda_zielona Re: Wyjasnienie prawne 02.08.07, 17:42
          w uzasadnieniu napisze pewnie, że córka
          > nie chce ze mną jechać na urlop i cholera wie co jeszcze np: ze sie o nia boi
          i
          > nikt jej nic nie zrobi- ma prawo się bać

          Twoja żona chce ukarać Ciebie i gra córką.Mam wrazenie,ze guzik ją obchodzi co
          mysli to dziecko.Kladzie jej do głowy,ze tatuś jej nie kocha,bo ją zostawił.To
          jest tylko osmioletnia dziewczynka i mozna jej wmówić wiele rzeczy.Myślę,że
          zapewniając ją jak najczęściej,ze kochasz i jest dla Ciebie najważniejsza
          będzie miało skutki za jakis czas.I rację ma Tri. Szarpiąc sie z żoną
          krzywdzicie ją oboje. NA upartego mozesz powołać się na art.podany przez
          chalsię,ale czy warto?
    • jp66 no i stało sie.... 06.08.07, 01:42
      Piatek 17:00 - nikogo nie ma w domu, dzwonię, "nie ma nas w domu, nie wiem kiedy
      będziemy"daj mi córkę do telefonu- "nie ma jej"- rozłączyła...
      Sobota 10:00 - nikogo nie ma w domu, dzwonię telefon nie odpowiada.
      Ona ma w dupie postanowienia sądu, córkę i mnie (chyba najbardziej
      mnie)wyjechała i co mogę zrobić? co z tego, ze mam to cholerne postanowienie
      sądu skoro nikogo nie ma pod wskazanym adresem?
      rano idę do adwokat, ma powiadomic sąd o "odmowie wydania dziecka" i co z tego?
      kolejne wakacje przepadną...
      mam tylko nadzieję, że ta sędzina naprawdę się wkur.... na moją "żonę" i...
      zastanawiam się jakie w tej sytuacji są szanse żebym otrzymał córkę pod opiekę
      po rozwodzie? oj rozmarzyłem się chyba....
      • markus_wak Re: no i stało sie.... 06.08.07, 02:08
        strasznie Ci współczuję. Włąśnie wrzuciłem watek z puentą, ze cierpliwością da
        się przenieść góry. Ale jest to oczwiście prawda statystyczna jedynie. Jak
        rozumiem jestes z inna kobietą i to zapewne powoduje taką bezwlęgdność działań
        Twojej Ex. Czytając o losach takich jak Twój, mam poważne obawy, że moje realcje
        z dziećmi zasadniczo się zmienia, gdy pojawi się przy mnie inna kobieta. Mam
        nadzieją, ze kiedys to się stanie i nie bedzie to poczatek monstrualnej katastrofy.

        Polskie kobiety kochaja polskie rozwody. Tradition! śpiewał Tewie mleczarz.

        Porzuć ambicje. Ja nie wyjeżdżam z moimi dziećmi tylko dlatego, ze nie chcą być
        bez matki dłużej niż dwa dni,bo czuja się wtedy winne że jest sama (jedno 14 a
        drugie 6 lat - czujesz to ?). Odpuść. Sąd nie ma tu nic do gadania - a nawet
        jeśli ma, to dla Ciebie mają być ważniejsze emocje dziecka niż wyrok sądu i
        opinia nie- i znajomych. Priorytet to Twój kontakt z nim - taki na codzień. To
        jest ważniejsze niż wakacje. Takie wakacje, bez matki to byłby dla dziecka
        stres. A klucz do sukcesu to eliminować stres dziecka. Twoja obecność nie może
        mu się kojarzyć z dyskomfortem lub krzywda matki. I to ono jest sędzią, a nie
        toga w sądzie.
        • ivone7 Re: no i stało sie.... 06.08.07, 09:02
          tylko tu jest mala roznica...jacek corki nie widzial dlugo, nie moze jej
          nigdzie zabrac, pobyc z nia..wiec tego kontaktu nie wcale..
          moja corka ma 8 lat, wlasnie bedzie przez miesiac ze swoim tata, jego nowa
          kobieta i przyrodnia siostra..jest mi bardzo ciezko, nie ukrywam tego..mam
          chandre i nic mi sie nie chce..ale nie obarczam tym mlodej, zapewniam ja o tym
          ze kocham i tesknie za na ale ma sie swietnie bawic z tata...a z drugiej strony
          wiem, ze przez miesiac nie bede nawet mogla z nia pogadac..."ludzki pan"
          wylaczyl telefon..
          po stronie kobiet i mezczyzn jest brak wczucia sie w emocje dziecka..a szkoda,
          moznaby im bylo wiele bolu oszczedzic, gdyby relacje rodzicow po...byly
          naznaczone szacunkiem, nawet nie do exa..ale do dziecka..
          • markus_wak Re: no i stało sie.... 06.08.07, 10:11
            nie doczytałem, że nie ma zupełnie kontaktu z dzieckiem.
            Jeśli nie ma go na co dzień to taki wyjazd jest naprawdę dyskusyjny. Widzę jak
            moje dzieciaki reagują na dłuższą nieobecność matki.
            Ja go naprawdę rozumiem, że bardzo by chciał. Sam też bym chciał, ale... No
            właśnie - chociaż to nie jego wina, ale jego ex zawłaszczyła dziecko - t.zn.
            stwarza dziecku świat, w którym ojca nie ma i mam wątpliwości, czy taki 20
            dniowy wyjazd to nie jest zbyt duży stres dla dziecka.

            Całą reszta to smutne konsekwencje.

            "Ludzki pan" jak mówisz wyłączył telefon. Paskudne. Ale może się boi? Tak jak ja
            kiedy moje dzieci rozmawiają ze swoją matką, która potrafi w niewinny sposób
            wzbudzić w nich poczucie winy, że są zadowolone kiedy są ze mną? I zaraz potem
            chcą do mamy, a przy mamie wpadają w oficjalny ton i zdawkowe wypowiedzi? Ale
            nie wyłączam komórki, tylko znoszę kolejne szykany jak dziury na polskich
            drogach i jadę dalej.

            Za to kiedy patrzę na swoje dzieciaki gdy są zadowolone i odprężone, i z coraz
            większa swobodą egzekwują ode mnie różne rzeczy, kłócą się ze mną i potrafią już
            dość swobodnie powiedzieć, że tata z nimi nie mieszka, to aż boję się myśleć czy
            uda mi się rozwinąć ten ich stan ducha w coś naprawdę trwałego, tak bym mógł
            zacząć porządkować swoje życie osobiste bez utraty tych relacji z dziećmi, które
            zdołaliśmy - ja i one - wypracować.

            • ivone7 Re: no i stało sie.... 06.08.07, 10:52
              widzisz nie nalezy generalizowac...
              ja nie nastawiam dziecka, nie wzbudzam poczucia winy..
              moj ex wylacza tel i opowiada mlodej, ze ja nie dzwonie bo pewnie nie tesknie..
              wiec nie zawsze matki sa podle i nie zawsze ojcowie sa fair...bo powiedz czy
              moja mloda nie cierpi miesiac z daleka ode mnie, ja nie wiem gdzie jest, nie
              moge z nia pogadac..ja sobie dam rade a ona??
              • markus_wak Re: no i stało sie.... 06.08.07, 11:53
                Twój ex robiąc tak zachowuje się podle. Nawet nie ma co tego rozwijać.


                Ja nie twierdzę, ze ojcowie są najbardziej pokrzywdzoną stroną itd itp.
                Najbardziej zranione są dzieci. Myślę, że zawsze. Ale jednocześnie rozsądek
                rodziców może stworzyć im lepsze warunki do rozwoju po rozstaniu rodziców, niż
                miałyby żyjąc w atmosferze konfliktów, braku zaufania itd.

                Piszę najczęściej z pozycji "ojca walczącego" dlatego, że statystycznie tacy jak
                ja są całkowicie ignorowani lub siłą wpychani w schemat w którym matka już w
                majestacie społecznego zrozumienia będzie mogła kultywować swój status
                pokrzywdzonej przez s...a eksa.
                • ivone7 Re: no i stało sie.... 06.08.07, 12:44
                  nie jestem zwolenniczka generalizowania..
                  uwazam, ze gdy emocje rozwodowe opadna..poczucie krzywdy itd..nalezy patrzec
                  przez prazmat dobra dzieci..moze zamiast obowiazkowej mediacji, wprowdzic
                  obowiazkowa terapie aby zobrazowala rodzicom jaki wplyw ich zachowania maja na
                  dzieci...
                  a tak BTW nie do konca masz racje z tym przyzwoleniem spolecznym..kiedys to
                  bylo tak jak piszesz a teraz mysle, ze opinie akurat w tym wzgledzie nie sa az
                  tak radykalne..a ludzie czasami staraja sie myslec..i nie osadzac od razu..a
                  juz kultywowanie statusu pokrzywdzonej przez exa niestety czasami obraca sie
                  przeciwko tej osobie..
                  • markus_wak Re: no i stało sie.... 06.08.07, 18:32
                    Generalizowanie jest ryzykowne. To fakt.

                    Obowiązkowa terapia - jestem całkowicie za. Chodzę ze starszym dzieckiem -
                    zmiany w naszych relacjach są imponujące. Ciekawostką jest ,że kiedy
                    zaproponowałem taką terapię mojej byłej, zadała pytanie - po co? - Aby poukładać
                    nasze relacje i nie krzywdzić dzieci bardziej niż to już zrobiliśmy. - Nie.
                    Jedyna terapia jaką dopuszcza to taka która spowoduje że na powrót będziemy
                    razem. Ale może to też już nieaktualne. Nie potrafię być z kimś komu nie ufam. I
                    terapia tego nie zmieni. No chyba że pranie mózgu weźmiemy pod uwagę. Ale to ja
                    jednak wolę ten swój nieco już przykurzony. Jeszcze by mi fałdy wyprostowali te
                    2 co tam je mam i cóż bym począł?

                    A co do dezaktualizacji pewnych stereotypów, to faktycznie daje się zauważyć
                    zmiany i dzięki nim mój dostęp do dzieci jest znaczny, bo otoczenie nie popiera
                    mojej Ex w jej zapędach do ich zawłaszczania.

                    • chalsia Re: no i stało sie.... 06.08.07, 18:53
                      > zmiany w naszych relacjach są imponujące. Ciekawostką jest ,że
                      kiedy
                      > zaproponowałem taką terapię mojej byłej, zadała pytanie - po co? -
                      Aby poukłada
                      > ć
                      > nasze relacje i nie krzywdzić dzieci bardziej niż to już
                      zrobiliśmy. - Nie.

                      niestety Markus to nie "ciekawostka" ale standard postępowania
                      wieeeelu eks - ja wielokrotnie prosiłam o wspólne chodzenie do
                      psychologa dziecięcego byśmy z jego pomocą byli w stanie z eksem
                      LEPIEJ się komunikowac/rozumieć/działać na rzecz dziecka.
                      Za każdym razem odpowiedż była odmowna, a raz nawet dostałam "zakaz"
                      pójscia z dzieckiem do psychologa dziecięcego, bo "nie będziesz z
                      dziecka chorego robiła".
              • chalsia Re: no i stało sie.... 06.08.07, 14:06
                > moja mloda nie cierpi miesiac z daleka ode mnie, ja nie wiem gdzie jest, nie
                > moge z nia pogadac..ja sobie dam rade a ona??

                no cóż, ja bym się nie zgodziła na wyjazd wakacyjny dziecka nie znając jego
                miejsca pobytu.

                Współczuje braku kontaktu telefonicznego, nie ma słów na takie zachowanie -
                wiem, bo też tak było w 95% przypadków (choć mam nieustającą nadzieję, że eks
                przejrzy na oczy i będzie lepiej co się okaże w te wakacje).
    • alfika Re: wkurzyło mnie jedno Twoje zdanie ... 06.08.07, 22:11
      rzuciłeś retoryczne pytanie, jakie będziesz miał szanse na
      przyznanie opieki nad córką po rozwodzie

      rany...
      nie masz z córką zbytniego kontaktu, a matka już nie ma syna pod
      opieką - czy to naprawdę jest tak, że nei odpowiadasz za uczucia
      drugiego człowieka? za uczucia córki? za uczucia kobiety, która te
      dzieci urodziła?
      w sumie nei musisz, ale... matka która traci dwójkę dzieci - bo to
      jest ich tracenie -tak, jak Ty odczuwasz stratę - może z bólu po
      prostu zwariować

      chciałbyś?...
      • z_mazur A mnie poirytowało Twoje podejście do tego problem 06.08.07, 22:32
        Chwila, chwila.
        Matka syna straciła na własne życzenie. Ponieważ jest już na tyle duży, że może sam podejmować decyzję, z którym z rodziców chce mieszkać. To też sporo świadczy o relacjach matki z dziećmi, skoro syn wolał zamieszkać z ojcem, a nie matką. Przypuszczam, że jp nie ogranicza synowi kontaktów z matką.

        W opiece nad dziećmi nie jest najistotniejsze to, które z rodziców bardziej cierpi po rozstaniu z dzieckiem, tylko to które jest w stanie zapewnić im lepszą opiekę i poczucie stabilności emocjonalnej.

        W tym układzie przypuszczam, że jp66 nie robiłby problemów ze spotkaniami matki z dzieckiem gdyby to jemu przypadła opieka nad dzieckiem, czyli dla dziecka byłby to stan lepszy niż aktualny.

        A to że matka ma problemy emocjonalne to jest jej problem i leczenie jej emocji poprzez wyrządzanie krzywdy dziecku, to po prostu chora sytuacja i stawianie sprawy na głowie.
        • chalsia Re: A mnie poirytowało Twoje podejście do tego pr 06.08.07, 22:49
          > Matka syna straciła na własne życzenie. Ponieważ jest już na tyle
          duży, że może
          > sam podejmować decyzję, z którym z rodziców chce mieszkać. To też
          sporo świadc
          > zy o relacjach matki z dziećmi, skoro syn wolał zamieszkać z
          ojcem, a nie matką

          może świadczyć, ale nie musi.
          W wieku nastu lat wlaśnie chłopcy generalnie mają taki "trynd",
          że "bliżej im" do ojca niż do matki, i to bez względu czy rodzina
          rozbita czy cała.
          • misbaskerwill nie w tym przypadku, Chalsiu... 06.08.07, 23:31

            A jeśli syn miał trwałą awersję do kontaktów z matką, o czym Jacek chyba sporo
            pisał swego czasu, to żaden "trynd" już nie jest.

            Parafrazując Twoją stopkę - są matki i gadziny, droga Chalsiu. Jak to w przyrodzie.
            • chalsia Re: nie w tym przypadku, Chalsiu... 06.08.07, 23:38
              no fakt, akurat w przypadku Jackaplacka rzeczywiście to nie była
              kwestia "trendu".
        • markus_wak podpisuje się pod Twoim postem z_mazurze 07.08.07, 09:25
          podzielam Twoją irytację i jej uzasadnienie.
      • misbaskerwill za późno... 06.08.07, 23:35
        > w sumie nei musisz, ale... matka która traci dwójkę dzieci - bo to
        > jest ich tracenie -tak, jak Ty odczuwasz stratę - może z bólu po
        > prostu zwariować
        >
        > chciałbyś?...

        Ta Pani już ma problem, skoro woli krzywdzić własne dzieci, by odegrać się na exie.
        Nikt tego nie "chciałby". Ale moim zdaniem, leczenie by się przydało już teraz.
        Im później się zacznie, tym gorzej.
        • alfika Re: za późno... 07.08.07, 11:59
          nie zmienię na razie zdania, jeśli ojciec "rozmarza się", że
          przejmie i córkę... to dla mnie nie brzmi ciepło i ojcowsko

          właściwie... smile ja o ich córce, Wy o ich synu smile
          to miał być kontrargument?... dwoje różnych dzieci?...
          hmmm
          ale rozumiem forumowe zaprzyjaźnienie z jp66
          • ivone7 Re: za późno... 07.08.07, 12:13
            za to bardzo cieplo brzmi- nie zobaczysz corki...nie bo nie...
            nie generalizujmy i przestanmy myslec stereotypami...
            czasami ojciec moze byc lepszym opiekunem od matki..i sprawdza sie w
            tej roli..
            dlaczego tak krytycznie nie oceniasz matki??? solidarnosc jajnikow?
            to juz passe...
            spojrzmy na sprawe obiektywnie, a nie z zenskiego punktu widzenia..
            • alfika Re: za późno... 07.08.07, 14:23
              ależ oceniam krytycznie matkę, nie wiem, skąd wytrzasnęłaś takie
              przekonanie o moich myślach smile

              nie myślę też po żeńsku ani solidarnościowo smile
              widzę, że bez zwierzeń się nei obejdzie, bo inaczej nei udowodnię,
              że nie jestem wielbłądem big_grinDD

              moi rodzice się rozwiedli jak miałam 3 lata - zostałam z mamą,
              wyjechałyśmy - z moim "nowym" tatą 400 km od miejscowości, gdzie
              mieszkał biologiczny - który po latach udowadniał, jak chciał się ze
              mną widywać (błagam, nie rzucajcie się tu ze swoimi ocenami
              sytuacji, bo dwudziestu lat wydarzeń między naszą czwórką ciężko mi
              będzie opisywać smile)))
              jestem w związku z facetem, który ma 11letnią córkę i od paru lat
              funkcjonuje owa dziewczynka w systemie opieki naprzemiennej...
              zdałam egzamin na doświadczenie? smile

              oczywiście poszukiwanie haka na mnie mile widziane smile
          • z_mazur Mylisz się 07.08.07, 12:19
            Nie chodzi o forumowe zaprzyjaźnienie.

            Dla mnie priorytetem jest dziecko, nie obchodzą mnie specjalnie w
            tej sytuacji uczucia, czy to jacka, czy jego żony. Ważne jest dobro
            dziecka. Matka nie dba o to dobro, byćmoże jacek zadbałby lepiej.

            Jeśli kobieta ma problem ze sobą to niech zasuwa na terapię, a nie
            manipuluje dzieckiem wyrządzając mu krzywdę. I sąd właśnie to
            powienien wziąć pod uwagę. Dobro dziecka. Jeśli jacek jest w stanie
            zapewnić mu co najmniej taką samą opiekę jak matka, a jednocześnie
            nie utrudniać dziecku kontatku z drugim rodzicem, to dziecko by na
            tym skorzystało.

            A że matkę by to zabolało...? Wybacz, ale to już jej problem.
            Leczenie emocjonalnych problemów matki poprzez powierzanie jej
            opieki nad dziekciem (której nie potrafi właściwie sprawować bo
            wyrządza krzywdę dziecku), to po prostu chora sytuacja.

            Ja na miejscu jacka wniósłbym do sądu wniosek o powierzenie opieki
            nad córką jemu.
            • alfika Re: Mylisz się 07.08.07, 14:41
              a ja przeżywając w swoim życiu dwie diametralnie różne sytuacje w
              temacie dziecka po rozwodzie powiem Ci tyle - mam wrażenie, że oboje
              mieszają małej w głowie (oczywiście moim prywatnym zdaniem)

              mama zachowuje się jak emocjonalnie rozdygotana - i tu jej się nei
              dziwię, niestety, bo sama też jestem mamą - a ojciec jak raniony
              chłopiec, który tym zranieniem w dużym stopniu obciąża dziecko
              (ale mimo wszystko czuje sie w sytuacji pewniej niż matka)

              jak nie zadbają o swoje uczucia nawzajem jak dorośli albo nie
              rozdzielą się na dobre, to guzik im wyjdzie z tzw. dobra dziecka
              • z_mazur Re: Mylisz się 07.08.07, 15:00
                No właśnie i o to mi chodziło. Jasne, że znamy relację tylko z
                jednej strony, ale celowe i świadome ograniczanie kontaktu z drugim
                rodzicem, to wyrządzanie dziecku krzywdy z premedytacją i nawet
                jeśli mogę zrozumieć co kieruje tą kobietą to nie zmienia faktu, że
                robi ona źle.

                I skupiając się na samym dziecku uważam, że powierzenie opieki
                jackowi byłoby lepsze od pozostawienia jej niezrównoważonej
                emocjonalnie matce. Być może byłaby to dla niej motywacja do
                podjęcia terapii, na czym skorzystałaby w perspektywie i ona i
                dziecko.
                • alfika Re: Mylisz się 07.08.07, 15:15
                  nie wiem, czy wiesz z jakiegokolwiek źródła, jak silny jest kontakt
                  emocjonalny przed-nastoletniej dziewczynki z jej mamą

                  i wyraźnie nie wiesz, że w sprawach miłości rodzic-dziecko
                  niezrównoważenie jest najmniej istotne - liczy się właśnie owa
                  bliskość emocjonalna... jeśli ojciec jest na pewnej pozycji, może
                  matce stwarzać takie warunki, że ona w temacie dziecka sfiksuje

                  a wystarczy zapewnianie, że się z jej pozycją w życiu dziecka facet
                  ów naprawdę liczy i konsekwentne okazywanie tego
                  to może zdziałać cuda o wiele lepsze niż jakakolwiek terapia -
                  szczególnie gdy kobietę pozbawisz potomstwa
                  • ivone7 Re: Mylisz się 07.08.07, 15:30
                    alfika, ja rozumiem doskonale co chcesz powiedziec..
                    tylko, ze sa sytuacje i sytuacje..
                    wiem ze wiele przeszlas i masz ze tak powiem doswiadczenie..
                    zgodze sie z Toba, ze matka i to w dodatku tak rozchwiana
                    emocjonalnie, moze dostac schizy jesli dwoje dzieci zamieszka z
                    tata..
                    tylko..no wlasnie jest jedno ale..
                    oczywiscie ze znamy ta historie z jednej strony...ze strony jacka,
                    ktory ma notorycznie ograniczony kontakt z dzieckiem..
                    de facto rodzenstwo jest rozdzielone..bo syn mieszka z ojcem a corka
                    z matka...
                    oczywiscie opierajac sie na zapewnieniach jacka, jakby corka
                    zamieszkala z ojcem matka mialaby nieograniczony kontakt...
                    rodzenstwo byloby razem...
                    matka przezylaby terapie szokowa, ktora moze wreszcie sklonilaby ja
                    do podjecia terapii i rozwiazywania konflitow odrobine inaczej...
                    ja tej kobiecie szczerze wspolczuje...sama nie wiem co by bylo
                    dobre..
                    najlepsze wyjscie by bylo takie, zeby przestala sie
                    upierac..pozwolila ojcu kontaktowac sie z dzieckiem, pogodzila sie z
                    faktem ze razem byc nie beda..wtedy jemu by takie mysli do glowy nie
                    przychodzily..a i wielu osobom tez nie..
                    widzisz, mysle ze tutaj trzeba wybrac mniejsze zlo i mniejsza
                    krzywde o ile o czyms takim mozna mowic..
                    ale dziecko ma cale zycie przed soba i je chyba bardziej nalezy
                    chronic przed trauma..a kochajaca matka powinna wiedziec to
                    najlepiej..
                    • alfika Re: Mylisz się 07.08.07, 17:38
                      kochająca matka powinna wiedzieć; kochający ojciec, uznajmy też -
                      bardziej (chwilowo?) stabilny - tym bardziej przecież?

                      zawsze w takich sytuacjach idzie o mniejsze zło, wszak najlepiej jak
                      jest "żyli długo i szczęśliwie" - ale chyba matka nei zatrzymuje na
                      siłę córki, żeby ściągnąć Jacka do siebie... to też osobny temat i
                      ona go sobie przerobi zapewne, tak czy inaczej

                      poza tym, wszyscy przeżywamy różne tragedie - i kogo wtedy można
                      nazwać normalnie funkcjonującym???

                      - ja nie do końca wierzę w to "dobro" przenosin córki do Jacka...
                      • ivone7 Re: Mylisz się 07.08.07, 21:58
                        no wlasnie wydaje mi sie, ze chce to osiagnac,,,z zazdrosci z
                        zaborczosci bo jacek ma nowa kobiete nie wiem...
                  • to.ja.kas Re: Mylisz się 07.08.07, 15:31
                    Alfika moze byc silny kontakt przed_nastolatki z mamą, może być
                    jeszcze silniejszy z ojcem...nie o płeć tu chodzi.
                    Ciagle odnosisz sie do tego co czuje matka a nie do tego co czuje
                    córka jak nie ma mozliwości spotykać sie z ojcem którego kocha....
                    • ivone7 Re: Mylisz się 07.08.07, 15:39
                      o uczuciach ojca nie wspominajac..
                      • to.ja.kas Re: Mylisz się 07.08.07, 15:52
                        Alfik chyba w uczucia ojca nie wierzy ...a ojcowie potrafia kochac
                        swoje dzieci, czasem bardziej niz matki...zyje z takim facetem
                        • ivone7 Re: Mylisz się 07.08.07, 16:33
                          i dlatego nie cierpie generalizowania...
                          bo sa cudowni ojcowie cierpliwi, wyrozumiali i takie matki...a sa
                          tez matki, ktore nie potrafia zaopiekowac sie dzieckiem..
                          trzeba duzej rozwagi i obiektywizmu zeby to wszystko ocenic..
                          • julka1800 Re: Mylisz się 07.08.07, 16:45
                            moze niech JP opowie o kontaktach dzieckaktore mieszka z nim z
                            matką, bo o tym nic nie pisze?
                            jak wygladaja te kontakty?
                            • panda_zielona Re: Mylisz się 07.08.07, 22:32
                              julka1800 napisała:

                              > moze niech JP opowie o kontaktach dzieckaktore mieszka z nim z
                              > matką, bo o tym nic nie pisze?
                              > jak wygladaja te kontakty?

                              JP,pisał o tym.Z tego co pamiętam syn niechetnie kontaktuje się z
                              matką.Pisał JP kiedyś,że syn będąc w szpitalu nie chciał odwiedzin
                              matki.To chyba o czymś świadczy,tak myślę.
                              • alfika Re: będę trochę podejrzliwa...:))) 08.08.07, 11:56
                                a jakby córka nei chciała odwiedzin ojca w tej sytuacji, to jest
                                nastawiona i nei chce sprawia przykrości matce, tak?
                                big_grinDD
                                • z_mazur Re: będę trochę podejrzliwa...:))) 08.08.07, 12:06
                                  > a jakby córka nei chciała odwiedzin ojca w tej sytuacji, to jest
                                  > nastawiona i nei chce sprawia przykrości matce, tak?

                                  Pewnie tak, nawet jeśli nie wprost, to po prostu postawą matki.
                                  Czuje się rozdarta pomiędzy uczuciem do ojca i lojalnością (żle
                                  rozumianą, ale wymuszoną przez postawę matki) wobec matki

                                  Nie wyobrażam sobie normalnej sytuacji, w której dziecko nie chce
                                  się widzieć z jednym z rodziców.

                                  Na prawdę cały czas zastanawiam się co chcesz udowodnić?
                                  Że żona jacka postępuje dobrze?

                                  Jak już pisałem, ja rozumiem podstawy jej postępowania, ale im
                                  bardziej je rozumiem tym bardziej uważam, że ona nie powinna
                                  sprawować opieki nad tym dzieckiem, jeśli nie zrobi czegoś sama z
                                  sobą, bo na razie konsekwentnie wyrządza dziecku krzywdę.

                                  To tak jak potrafię zrozumieć głodnego człowieka kradnącego
                                  jedzenie. Co wcale nie oznacza, że uważam, że robi dobrze i że nie
                                  może zrobić nic innego, żeby nie dopuścić się takiego czynu.
                                  • chalsia Re: będę trochę podejrzliwa...:))) 08.08.07, 12:29
                                    > Pewnie tak, nawet jeśli nie wprost, to po prostu postawą matki.
                                    > Czuje się rozdarta pomiędzy uczuciem do ojca i lojalnością (żle
                                    > rozumianą, ale wymuszoną przez postawę matki) wobec matki
                                    >
                                    > Nie wyobrażam sobie normalnej sytuacji, w której dziecko nie chce
                                    > się widzieć z jednym z rodziców.

                                    miałam taką sytuację (na szczęście trwała tylko kilka miesięcy) -
                                    dziecko za nic w swiecie nie chciało jeździć do ojca na weekendy. I
                                    przyczyną tego było coś co zaszło w trakcie wizyty dziecka u ojca
                                    plus to, że dziecko widziało jak ojciec mnie szarpał.
                                    Chcę powiedzieć, że nie zawsze po stronie matki lezy
                                    odpowiedzialność za niechęć dziecka do ojca.
                                    • z_mazur Re: będę trochę podejrzliwa...:))) 08.08.07, 12:51
                                      Oczywiście chalsiu zgadzam się z Tobą.

                                      Tylko w tej konkretnej sytuacji, córka jacka do tej pory za każdym
                                      razem gdy już doszło do spotkania nie robiła żadnych oporów przed
                                      spotkaniem się z ojcem. W przeciwieństwie do syna, który nie chciał
                                      się widywać z matką.
                                      • alfika Re: bingo :)))) porównajmy teraz... 08.08.07, 14:21
                                        8-9latkę do 15letniego chłopaka
                                        doprawdy - ta sama psychika, ten sam poziom, te same potrzeby i
                                        zapatrywania

                                        i mówi to ktoś, kto upiera się przy dobru dziecka - nie zwracając
                                        uwagi na pewne drobne różnice w dzieciach...wink

                                        i nie musisz już zastanawiac się, co chciałam udowodnic smile
                                        ja to wyraźnie piszę, chocby tu, o:
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=66721348&a=67144009
                                        pozdr smile
                                        • z_mazur Re: bingo :)))) porównajmy teraz... 08.08.07, 14:36
                                          Oczywiście, że psychika, potrzeby i zapatrywania są inne i co z tego?

                                          Uważasz, że ojciec nie jest w stanie zaspokoić tych potrzeb?
                                          A skąd ten pomysł?

                                          Nie wiem jakie są Twoje doświadczenia wychowawcze, ale ja nie widzę
                                          problemu w zasokojeniu większości potrzeb emocjonalnych dziecka
                                          niezależnie od jego wieku i płci przez jednego kochającego rozumnie
                                          rodzica dowolnej płci (potwierdzają to badania, o których pisałem
                                          już w innym poście).
                                          • alfika Re: bingo :)))) porównajmy teraz... 08.08.07, 15:22
                                            doświadczenia wychowawcze? smile
                                            chcesz powiedzieć, że doświadczenie wychowawcze jest bardziej
                                            miarodajne w kwestii określania uczuć i potrzeb dziecka niż bycie na
                                            miejscu tego dziecka? no, to się chyba rozpędziłeś z lekka smile)))

                                            byłam w rodzinie porozwodowej
                                            nichże Ci to wystarczy
                                            nie darowałabym zbyt szybko walki o mnie przy moim udziale
                                            a próbował to robić ojciec, gdy miałam 11 lat - nie po to, bym z nim
                                            mieszkała, ale tylko po to, bym obwiniła matkę o rozwód
                                            dziś nei mamy żadnego kontaktu, nawet się nie widujemy
                                            • z_mazur Re: bingo :)))) porównajmy teraz... 08.08.07, 15:26
                                              Może to tłumaczy Twoją niechęć do jacka i brak obiektywizmu?

                                              Wiem, że to personalna wycieczka, ale jakoś tak mi to wygląda.

                                              Poza tym skąd wiesz o motywach jakie kierują jackiem?
                                              Z tego co on pisze to chodzi o sprawowanie właściwej opieki nad
                                              dzieckiem zapewniając mu maksimum komfortu psychicznego.

                                              No tak, ale przecież ojciec czegoś takiego nie jest Twoim zdaniem w
                                              stanie zapewnić.
                                              • alfika Re: bingo :)))) znalazłeś haka :))))) prawie... 08.08.07, 15:33
                                                bo mój ojczym na głowie stawał, żeby mieć kontakt ze swoimi
                                                dziećmi... inny niż finansowy....
                                                zanim się wybierzesz w dalszą podróż w moje życie, żeby tylko
                                                udowodnić swój obiektywizm (buahahahaha), to pomyśl, czy masz
                                                podstawy

                                                uściski smile))))
                                                • z_mazur Re: bingo :)))) znalazłeś haka :))))) prawie... 08.08.07, 15:36
                                                  Ależ pomyślałem i napisałem.

                                                  Poza wycieczką osobistą zawarłem również pytanie, na które nawet nie
                                                  spróbowałaś odpowiedzieć.
                                                  • alfika Re: bingo :)))) znalazłeś haka :))))) prawie... 08.08.07, 17:36
                                                    myślałam, że moje zdanie już się nie liczy, bo wynalazłeś, że moje
                                                    spojrzenie nie może być obiektywne smile))))

                                                    otóż podejście jacka znaj z jego postów
                                                    wyczuwa parę rzeczy w drobnych zwrotach, stwierdzeniach - i mój
                                                    ściśle analityczny doskonały mózg to analizuje wypluwając rezultat smile
                                                  • z_mazur Re: bingo :)))) znalazłeś haka :))))) prawie... 08.08.07, 17:56
                                                    Tak???

                                                    To przeczytaj zacytowane przez jacka uzasadnienie wyroku.

                                                    Co na to, Twój doszukujący się subtelnych sygnałów mózg?
                                                  • alfika Re: taaaak??? :) 08.08.07, 17:59
                                                    to pokaż mi sąd, który powie: "proszę pana, proszę brać pod uwagę
                                                    uczucia żony i znając ją, proszę współpracować w temacie dzieci, to
                                                    więcej pan osiągnie spokoju w waszych wzajemnych układach (żeby nie
                                                    powiedzieć stosunkach) - co zdecydowanie wpłynie na dobro dziecka"
                                                    smile))
                                                  • z_mazur Re: taaaak??? :) 08.08.07, 18:03
                                                    A wytłumacz mi dlaczego były mąż ma brać pod uwagę uczucia byłej żony, skoro ona nie bierze w ogóle pod uwagę jego uczuć.

                                                    Znowu wracamy do uczuć żony, a jak już ustaliliśmy one nie są tutaj istotne.
                                                  • alfika Re: taaaak??? :) 08.08.07, 18:20
                                                    bo ma się za mądrzejszego i ma z tą byłą żoną dziecko, które ma
                                                    przebywać z tą byłą żoną na stałe, a której tobyłej żonie potrzeba
                                                    komfortu psychicznego tak, jak Tobie, mnie, Ivonce czy Tri

                                                    ale to bardzo ważkie powody, tak?
                                                  • z_mazur Re: taaaak??? :) 08.08.07, 18:23
                                                    Jeśli kobiecie oddanie dziecka (dla jego dobra) na co drugi weekend burzy komfort psychiczny, to taka osoba dla mnie ma duży problem ze swoimi emocjami i śmiem wątpić czy jest w stanie sprawować w sposób odpowiedni opiekę nad dzieckiem.

                                                    Mnie na prawdę mało obchodzi komfort psychiczny matki mojego dziecka jeśli robię coś co obiektywnie jest dla niego dobre.
                                                  • alfika Re: taaaak??? :) 08.08.07, 18:29
                                                    jeśli oddanie dziecka co drugi weekend ojcu, który dziecko może
                                                    porwać albo ojcu, który pije notorycznie, albo ojcu, który ma w
                                                    zamiarze przejąć opiekę nad dzieckiem jest dla Ciebie porównywalne z
                                                    oddaniem co drugi weekend dziecka ojcu, z którym po partu latach
                                                    współpracy został wypracowany jakiś fajny, stabilny układ... to masz
                                                    rację big_grinDDD

                                                    bierzże pod uagę okoliczności... bez emocji byłej niczego tu nie
                                                    rozbieriosz
                                                  • z_mazur Re: taaaak??? :) 08.08.07, 18:33
                                                    Mówimy o konkretnym przypadku jacka.

                                                    Jakieś jeszcze argumenty?
                                                  • alfika i dotarłeś do sedna, aniele... 08.08.07, 18:43
                                                    nie mówimy o konkretnym przypadku jacka

                                                    mówimy o konkretnym przypadku jacka, jego byłej żony i ich dzieciach

                                                    weź więc pod uwagę i całego jacka z tym, czego on chce i nie chce, i
                                                    żonę z emocjami i potrzebą spokoju i dzieci z ich stopniem rozwoju i
                                                    oczekiwaniami wobec rodziców
                                                  • z_mazur Re: i dotarłeś do sedna, aniele... 08.08.07, 18:49
                                                    Pozwolisz, że odpuszczę sobie dyskusję z Tobą.

                                                    Nie zniżam się do dyskusji z kimś, kto używając określeń typu "aniele", stara się spostponować interlokutora.

                                                    Jak dla mnie żałosne.
                                                  • alfika Re: nie chcesz być aniołem??? :) nt 08.08.07, 20:52

                                            • panda_zielona Re: bingo :)))) porównajmy teraz... 08.08.07, 17:40
                                              > nie darowałabym zbyt szybko walki o mnie przy moim udziale
                                              > a próbował to robić ojciec, gdy miałam 11 lat - nie po to, bym z
                                              nim
                                              > mieszkała, ale tylko po to, bym obwiniła matkę o rozwód
                                              > dziś nei mamy żadnego kontaktu, nawet się nie widujemy

                                              I uważasz,że JP dąży do tego samego?.Gdyby żona nie utrudniała
                                              normalnych kontaktów z córką pewnie nie myślałby o przejeciu
                                              opieki.Poczytaj wątek Jacka od poczatku.
                                              • alfika Re: bingo :)))) porównajmy teraz... 08.08.07, 18:00
                                                myślisz, że zaczęłam odpisywać w połowie czytając co? końcówkę czy
                                                początek? smile

                                                myślę, że tam, gdzie rodzice walczą o dziecko zawsze robi się wszawo
                                                • z_mazur Re: bingo :)))) porównajmy teraz... 08.08.07, 18:05
                                                  Czy Ty na prawdę nie dostrzegasz istoty problemu?

                                                  Problemem jest matka utrudniająca ojcu kontakty z córką.
                                                  Nic innego.
                                                  • alfika Re: bingo :)))) porównajmy teraz... 08.08.07, 18:18
                                                    ale ja nie chcę być kolejną komentatorką istoty istotnego problemu
                                                    - ja chcę tylko jackowi dać znać, co w jego podejściu utrudnia im
                                                    wszystkim życie

                                                    naprawdę nie zauważyłeś, o czym piszę?... no, jak rany... smile)))
                                    • ivone7 Re: będę trochę podejrzliwa...:))) 08.08.07, 13:13
                                      zgadzam sie z chalsia..u mnie bylo podobnie..mloda nie chciala
                                      jechac z wielu powodow, musialam z nia dlugo rozmawiac, ze i jej i
                                      jej tacie to bardzo potrzebne, ze z tata bedzie robic rzeczy ktore
                                      ze mna sa niewykonalne..ze wzgledu na moje tchorzostwo..np zjazd na
                                      nartach..
                                      wiec tutaj widze duza role matki, zeby te obawy dziecka rozwiewac,
                                      jesli widac ze ojcu na tym zalezy..
                          • alfika Re: Mylisz się 07.08.07, 17:48
                            przepraszam, a już wiadomo, że ta matka nie potrafi zaopiekować się
                            córką?...
                            nie wydawajmy wyroków ad hoc

                            nie cierpię generalizowania też
                            kto wie, jak byśmy się tu zachowali, gdyby owa matka wylała tu swoje
                            bóle, obawy, lęki - oczywiście nie wiedząc, że to TA niedobra
                            matka... może niejedna z Was pierwsza zechciałaby ją podnieść na
                            duchu

                            więc - nie generalizujmy
                            będzie ... trudniej, ale prawdziwiej
                            • ivone7 Re: Mylisz się 07.08.07, 18:01
                              a mnie sie wlasnie wydaje ze ty generalizujesz...
                              ze niestety, to ze nie wolno Ci sie bylo spotykac z tata zostawilo
                              jakies tam pietno..
                              choc sluchajac niektorych "madrych" wszyscu rodzice sa
                              toksyczni..tylko ze niektorzy bardziej..
                              wlasnie Ty z gory zalozylas, ze matka bedzie lepszym opiekunem, to
                              Ty jej uczucia stawiasz wyzej nad uczuciami dziecka i ojca..
                              ja tego nie zakladam...ja zakladam mozliwosc ze czasami ojciec bylby
                              lepszym opiekunem..to wszystko..
                              notoryczne utrudnianie kontaktow ojca z dzieckiem, nie jest
                              posunieciem dobrym i na dluzsza mete albo odbije sie na matce, ze
                              dziecko bedzie jej to mialo za zle...albo spowoduje, ze dorosle juz
                              dziecko bedzie u ojca widzialo tylko "nieporadnosc"...ciekawe tylko
                              skad..mysle ze z opinii matki..
                              my nie stawiamy zarnych wyrokow, ani diagnoz ad hoc..
                              wyrok wydal sad, po przesluchaniu swiadkow, zeznaniach stron i
                              badaniu w osrodku..tylko ze ten wyrok nie jest respektowany..ot tak..
                              i uwazasz ze leki i obawy tej kobiety to usprawiedliwiaja? ja mysle,
                              ze trzeba jej pomoc..i uzdrowic relacje miedzy cala rozbita rodzina..
                              • tricolour Chwila, moment... 07.08.07, 18:08
                                ... jeszcze po drodzie była opinia sądu i psychologa. Tak wszyscy sie mylą?
                                • alfika Re: Chwila, moment... 07.08.07, 18:14
                                  wszyscy się mylą
                                  decyzja sądu jest mylna, psycholog się nie liczy, szarpanina o
                                  dziecko też jest tylko winą byłej, wszak może małą oddać
                                  dobrowolnie smile
                                  tylko na forum można wyczytać nieomylną prawdę
                                  ba, wręcz PRAWDĘ

                                  trochę spokoju i rozwagi... dla dziecka
                                  nie tylko ze strony tej złej matki
                              • alfika Re: Mylisz się 07.08.07, 18:11
                                eetam
                                nie stawiam uczuc matki ponad uczucia dziecka, choć o tym dużo piszę
                                powtarzam - bo Wy tych uczuć nie dostrzegacie

                                nie zarzucaj mi czegoś, czego nei pisałam, bo bzdury wyjdą i będę
                                się na wyrywki tłumaczyła, co chciałam napisać, co da tyle, że i tak
                                znajdzie się ktoś, kto będzie wiedział lepiej ode mnie, co myślę...
                                wszystkie kobiety tak mają czy co? wink

                                nie mogłam spotykać się z ojcem, bo mieszkałam szmat drogi od niego
                                - gdzie tu teraz znajdziesz piętno? a może znowu coś będzie na
                                rzeczy? smile
                                nie wyciągaj pochopnych wniosków, bo będą głupie smile

                                uważam, że mądrzejsze i spokojne podejście ojca i jego pogodzenie
                                się z obecną sytuacją, zadbanie o spokój byłej żony i potem powolne
                                nawiązywanie kontaktu więcej zdziała niż rewolucja i walka

                                kurczę, mam wrażenie, że dokłanie to pisałam smile

                                ps. dobro dziecka nadal uważam za najważniejsze
                                dobro dziecka nadal uważam za najważniejsze
                                dobro dziecka nadal uważam za najważniejsze
                                • tricolour Jest tylko jeden zapętlony problem... 07.08.07, 18:16
                                  ... że rodzice rozumieją dobro dziecka różnie. I oboje są święcie przekonani, że
                                  mają rację. Ciągną zatem każde w swoją strone nie patrząc na dziecko, które jest
                                  najważniejsze... ?

                                  A gdzie dystans, pokora, cierpliwość, miłośc do dziecka wyrażona łagodzeniem
                                  konfliktów?
                                  • tricolour Gdzie poczucie bezpieczeństwa dziecka? 07.08.07, 18:19
                                    Stabilności? Gdzie i jakie wartości zaszczepiamy ciągłą walką, by wygrać?

                                    Moja racja jest najmojsza!
                                  • alfika Re: Jest tylko jeden zapętlony problem... 07.08.07, 18:19
                                    zresztą po załagodzeniu więcej sie osiągnie, niż wyrywając
                                    dziewczynkę z ramion niedobrej mamy

                                    to tyle, co miałam do powiedzenia w tej kwestii
                                    • tricolour Ale niektórzy myślą, że pokój to taki stan, co... 07.08.07, 18:23
                                      ... rozdziela wojny więc prą do wojny mówiąc, że po wygranej będzie pokój jak
                                      cholera.

                                      Tymczasem pokój to stan wolności, swobody, bezpieczeństwa, spokoju, ciszy...
                                  • z_mazur A dla mnie sprawa jest oczywista 07.08.07, 22:32
                                    Matka ma problemy emocjonalne ze sobą i nie jest w stanie racjonalnie ocenić tego co jest dla dziecka dobre, a co nie.

                                    Co powoduje, że wyrządza dziecku krzywdę, bo to co ona subiektywnie uważa za dobre dla dziecka obiektywnie jest złe.

                                    A jakby uważała, że strychnina to najlepszy zestaw witamin to też byśmy powiedzieli, że ma swoją rację?

                                    I jacek dla dobra dziecka nie powinien absolutnie w tej sytuacji ustępować.

                                    Nie pamiętam dokładanie historii i nie wiem czy jacek już starał się o przyznanie opieki nad dzieckiem i czy były już robione jakieś badania w RODK. Jeśli tak nie było, to powienien natychmiast złożyć wniosek o przyznanie opieki nad córką.

                                    I nie ma to nic wspólnego z wojną, to jest zwykły rodzicielski obowiązek zadbania o dobro dziecka.
                                    • tricolour Jakie masz kwalifikacje zawodowe? 07.08.07, 22:38
                                      By wydawać takie opinie na podstawie "wywiadu" z osobą toczącą wojnę o dziecko?

                                      Nie bądź śmieszny.
                                      • z_mazur Re: Jakie masz kwalifikacje zawodowe? 07.08.07, 22:47
                                        Oczywiście że znam tylko relację jednej ze stron konfliktu i swoją opinię wydaję na jej podstawie.

                                        Co nazywasz wojną?

                                        Zabieganie o normalne kontakty ustalone przez sąd?

                                        Jeśli przez sąd czyli przez organ obiektywny (czyli mamy już zdanie nie tylko jednej strony konfliktu, ale również niezależnej insytycji powołanej do wydawania wyroków), który uznał że dla dobra dziecka wskazane jest, żeby ojciec spędzał z nim dwa weekendy w miesiącu i dwa tygodnie wakacji.
                                        Jacek jak dotąd nie chciał nic więcej.

                                        Matka mu to skutecznie utrudnia, czyli działa na szkodę dziecka wyrządzając mu krzywdę.

                                        Jacek jako rodzic dziecka ma obowiązek w miarę swoich możliwości zadbać o to żeby ta krzywda nie była wyrządzana i tyle. Nie ma co mówić o wojnie itp. Tylko po prostu o zadbaniu o dobro dziecka.
                                        • tricolour Wiesz, co jest dobrem dziecka? 07.08.07, 22:55
                                          Spokój i bezpieczeństwo, a nie egzekwowanie wyroków sądowych.

                                          Pokreślam: znamy sprawę z relacji jednej strony i na tym kończę dyskusję w
                                          temacie: zła żona krzywdzi dzieci i dobrego męża.
                    • alfika Re: tojakas :) 07.08.07, 17:44
                      będę wdzieczna, jeśli nei będziesz opisywała swoich wyobrażeń
                      odnośnie moich mysli smile
                      nikt tu nei pisał o uczuciach tej matki, więc napisałam o tym ja
                      żadna z Was nie zachowałaby się jak ona, wiemy, jesteśmy tego
                      caaaałkowicie pewne, prawda?
                      przynajmniej to załóżmy...
                      a że ona tak sie zachowuje to nie znaczy, że skreślamy jej uczucia i
                      zdrowie psychiczne - tym bardziej, że zajmując się dzieckiem powinna
                      mieć ku temu warunki... jak najlepsze

                      poza tym, kochanie, doskonale wiem - zapewne lepiej niż Ty - co
                      czuje córka, która nei może spotykać się z ojcem, którego kocha
                      i to również nei zmienia faktu, że nie tylko uczucia ojca się liczą

                      córka swoje widzi u matki, to już jest obciążenie
                      jak ojciec dorzuci swoją "nieporadność", to będzie gorzej - dla
                      córki właśnie
                      • tricolour To właśnie dlatego mówiłem... 07.08.07, 17:57
                        ... by Jacek dał sobie spokój choć na moment. Za miesiąc sprawa rozwodowa, która
                        dla żony jest na pewno wielkim stresem. Na dodatek ciągła walka o dziecko, sądy
                        itp. Psycholog wyraźnie powiedział "pana zona boi się, że straci drugie dziecko,
                        w ten sposó się broni" - i to już powinno wystarczyć, by przestać walczyć, dać
                        oddech i czas na myślenie.

                        Ale Jacek się zaciął, a potem dziwi się, że żona też. Normalka.
                        • alfika Re: To właśnie dlatego mówiłem... 07.08.07, 18:01
                          właśnie o to idzie...

                          takie totalne poderwanie autorytów... na własne życzenie - i na
                          nieszczęście dziecka
                          • tricolour I walka do upadłego... 07.08.07, 18:06
                            ... nawet jeśli Jacek ma rację i dziecku bedzie przy nim lepiej niż przy matce,
                            to i tak nie wiadomo na czym to "lepiej" ma polegać. Jacek ma kobietę, a jaki
                            będzie jej wpływa na córkę? Nowa mamusia, a co ze "starą"?

                            Znamy tylko opowieść jednej strony. Wcale z niej nie wynika, że córka chodzi
                            obdarta, głodna, czy nawet smutna. Smutek pojawia się gdy dochodzi do
                            konfrontacji matki i ojca, ale nawet o to Jacek nie dba.

                            Po co prowadzi się wojnę? By ją wygrać. Wygrać, reszta sie nie liczy...
                            • alfika Re: Tojakas wyjaśniła, jak zastąpi się matkę... 07.08.07, 18:18
                              moze byc silny kontakt przed_nastolatki z mamą, może być
                              jeszcze silniejszy z ojcem...nie o płeć tu chodzi.
                              • to.ja.kas Re: Tojakas wyjaśniła, jak zastąpi się matkę... 08.08.07, 15:22
                                Nie zakładam, ze wiem który kontakt w tym przypadku jest silniejszy
                                u córki i nie zakładam z góry ze napewno z matka. Znam córkę która
                                ma zdecydowanie silniejszy kontakt z ojcem i miała zawsze, nawet w
                                wieku lat 8...ta córką jest moja siostra, wiec nie zakładam, ze
                                ZAWSZE małej dziewczynce lepiej jest u mamy bo jej u mamy lepiej by
                                nie było a o ile znam zycie to gdyby kiedys doszło do rozwodu
                                sytuacja pewnie byłaby podobna i automatyczne uznanie, ze skoro
                                córka to napewno woli byc z mamą i u niej jej bedzie
                                lepiej ....tylko tyle...
                      • to.ja.kas Re: tojakas :) 08.08.07, 15:18
                        Droga Alfiko, easy....
                        Ty tez nie wiesz o mnie nic i nie znasz moich doswiadczeń a juz
                        zakładasz ze ja nie wiem tak jak Ty co to znaczy niemoznosc
                        spotykania sie z ojcem ktorego sie kocha....z wszystkowiedzacymi
                        lepiej rzeczywiscie trudno sie rozmawia...
                        • alfika Re: łelll, łelll :) 08.08.07, 15:27
                          coż za rzeczowość argumentacji smile
                          zastanów się nad wyrażeniem "wszystkowiedzący lepiej"
                          tak czy owak, nie piszę, co Ty myślisz, zaś Ty piszesz, co myślę ja
                          a tego lubić nie muszę
                          pozdrawiam
    • jp66 ciekawa dyskusja.... 07.08.07, 19:32
      wyjaśniam- jedynym powodem który nakazuje mi walke o córke jest jej dobro, chcę
      żeby wychowywała się w atmosferze ciepła, szacunku dla innych,spokoju- gdzie
      białe jest białe a czarne- czarne, gdzie słowa mają taka treśc jaka oznaczają-
      nic więcej.
      przy matce nie chodzi obdarta, głodna- nic z tych rzeczy.
      gdyby matka nie wkładała w głowę córce, że ja, moja rodzina, inni ludzie to
      głupcy, idioci, i cholera wie co jeszcze nie miał bym powodów dla których
      powinienem sie nia opiekować.
      "mama" na wyjazd się ie zgadza bo ja chcę uciec za granicę i żadne przekonywanie
      nic nie da.
      Obiecała że "da" mi córkę w sobotę o 10:00 i narazie czekam, więc w pewnym
      sensie odpuściłem sobie- dla dobra córki której nie chce wyrywać matce, chcę,
      zeby ta matka sama zrozumiała, że kontakt ze mną ma słóżyć córce a nie mnie (
      chociaż też)W sądzie mówię prawdę a ona swoją tylko w dziwny sposób mnie
      traktują dosyć poważnie a jej "prawdę" wciąż kwestionują, zapewniam, ze gdyby
      ona opisała tu swoje odczucia i sytuację ze swojego punktu widzenia to pewnie
      chcielibyście mnie powiesić (lub jeszcze coś gorszego) wiem to bo żyłem z nią 15
      lat i znam wszystkie jej teksty o mnie. ile w tym prawdy? w/g mnie z 10% dlatego
      kiedy nie zgodziła się na rozwód bez orzekania o winie wystąpiłem z winy obojga
      - wiem, że nie jestem święty, znam swoje wady i potrafię o nich mówić i przyznać
      się.Chciałem tu zamieścić uzasadnienie roku w sprawie wakacji ale nie bardzo
      wiem jak (4 strony) a przepisywać mi się nie chce- byłaby to dla was jakaś
      wskazówka, że jp66 nie wybiela siebie i nie przedstawia sprawy tylko ze swojego
      punktu widzenia (chociaż tak pewnie i tak jest)
      Cały czas ze swojej strony proponuję jakieś ustępstwa, chęć dopasowania się do
      życia 'żony" ale jak dotąd te ustępstwa są wykorzystywane a ze swojej strony ona
      nic nie oferuje, wręcz przeciwnie występuje do sądu, żeby moje kontakty odbywały
      się w obecności kuratora i tylko w sobotę (jedną, czy dwie w miesiącu).
      walczę o kontakty z córką bo wiem, że kiedy pozwolę na dłuższą przerwę to mogę
      już córki nigdy nie zobaczyć bo wiem jak jest przeciwko mnie nastawiana
      • tricolour Tak - ciekawa dyskusja... 07.08.07, 19:46
        ... i od dawna piszę, że ktos musi ustapić.

        Nie wierzę, że matka jest w stanie tak nastawić dziecko, że jeśli nie zobaczysz
        dziecka przez dłuższy czas, to już nigdy nie zobaczysz. Uważam to za wygodny
        argument do walki w imię nierealnego niezobaczenia dziecka. Uważam, że z
        błędnego założenia wyciągnąłeś błędny wniosek jako usprawiedliwienie wojny.
        Uważam też, że zarówno Ty jak i żona jesteście przekonani do swoich racji.

        Ktoś musi być mądrzejszy, ktoś musi ustąpić. Dlaczego nie Ty?
      • alfika Re: wyjaśniam 07.08.07, 20:38
        wkurzyło mnie jedno Twoje zdanie - że marzysz o przejęciu córki -
        jeśli Ty znasz byłą żonę, to zapewne i ona zna Ciebie
        to zaś daje możliwość taką, że wie o takim Twoim podejściu lub się
        go domyśla
        to zaś prowadzić może do panującej sytuacji

        spróbuj ją zrozumieć (dla obrończyń: taaa, wiem, nie da się,
        próbował itd) - a sytyuacja zapewne z czasem mocno ozdrowieje

        nic ponad powyższe nie chciałam powiedzieć
        ps. dobro dziecka nadal uważam za najważniejsze...
      • julka1800 Re: ciekawa dyskusja.... 07.08.07, 22:27
        i nadal nie wiemy jak wygladaja kontakty dziecka, ktore jest z JP z
        matka? moze cos o tym?

        tak swoja droga "fajne" okreslenia:

        jp66 napisał:

        > wyjaśniam- jedynym powodem który nakazuje mi walke o córke jest
        jej dobro, chcę
        > żeby wychowywała się w atmosferze ciepła, szacunku dla
        innych,spokoju- gdzie
        > białe jest białe a czarne- czarne, gdzie słowa mają taka treśc
        jaka oznaczają-
        > nic więcej.

        chcesz jej dobra? chcesz zeby wychowywala sie w atmosferze ciepla,
        szacunku i jednoczesnie zeby byla z Toba? To oznacza ze jestes
        calkowicie przekonany ze powinna byc z Toba.
        prosze, nic tylko byc pewnym swego i przec w zaparte.

        Ja Ci JP mowie, Twoja zona boi sie ze zabierzesz jej drugie dziecko
        stad jej zachowanie. Kiedy Ty to zrozumiesz?
        Przezylam wywiezienie dziecka przez EX, gdy mialo 3 latka. Ex mial
        przed rozwodem wizje, ze podzielimy sie dziecmi. Dziecko odebralam
        od tesciowej, bo tam je zawiozl, walac ja w leb na oslep, inaczej
        dziecka nie chciala mi dac. Myslisz ze gdyby po tym Ex chcial zabrac
        dzieci do pizzeri za rogiem pozwolilabym mu? NIE i cale szczescie ze
        nie probowal
        • tricolour To samo piszę od samego początku... 07.08.07, 22:36
          ... że JP chce dobra dziecka pod warunkiem, że będzie to dobro, które on jej
          zapewni.

          Za komuny też tak było.
          • julka1800 Re: To samo piszę od samego początku... 07.08.07, 22:42
            I jeszcze jedno JP, mysle ze w sobote zastaniesz zamkniete drzwi i
            beda one zamkniete do czasu az przekonasz zone o tym ze nie chcesz
            odebrac jej dziecka. Ale o tym musisz "przekonac" samego siebie.
            Jest oczywiscie drugi sposob na otwarcie tych drzwi, no ale
            ten ...nie przepraszam taki .... ogladalismy niedawno w TV
            • z_mazur Re: To samo piszę od samego początku... 07.08.07, 22:52
              Julka, z całym szacunkiem, ale dla mnie osoba, która respektowanie wyroku sądu odbiera jak próbę odebrania dziecka, ma na prawdę duży problem ze swoimi emocjami (żeby nie nazwać tego dosadniej). A już samo to dla mnie stawia pod znakiem zapytania zdolność takiej osoby do sprawowania właściwej opieki nad dzieckiem.

              Jacek nie zabrał matce syna. Syn sam do niego odszedł. Jeśli matka nie potrafi się z tym pogodzić, to jest osobą niedojrzałą emocjonalnie, co jest dla mnie kolejnym argumentem przemawiającym za tym, że nie jest w stanie sprawować właściwej opieki nad dzieckiem.
              • tricolour Moja córka ostatnio (17)... 07.08.07, 22:57
                ... powiedziała, że chce sie wyprowadzic od matki jak skończy 18 lat. To żaden
                dowód na złą matkę - prędzej na "durnowatość" dziecka.
                • z_mazur Re: Moja córka ostatnio (17)... 07.08.07, 22:59
                  Oczywiście, ale gdyby pełnoletnia durnowata córka się wyprowadziła i matka chciałaby ją siłą zatrzymać to o czym by to świadczyło jeśli chodzi o matkę.

                  Dorosły, dojrzały emocjonalnie człowiek jest w stanie pogodzić się z niewygodnymi dla siebie faktami (jak np. niechęć dziecka do mieszkania z nim).
                • ivone7 Re: Moja córka ostatnio (17)... 07.08.07, 23:02
                  a dla mnie dowod, ze jest problem...i to spory..
                  a ty od razu oceniasz..durnowatosc ..corki..
                  Tri odrobine dojrzalosci i zrozumienia..
                  zreszta za rok moze pojdzie na studia do innego miasta, i bedze
                  mieszkala w akademiku...
                  ja mysle, ze przestaly sie dogadywac...albo corka wyobraza sobie ze
                  matka za bardzo ja kontroluje..moze powinienes pogadac z ex czy cos
                  niepokojacego zauwazyla..? tutaj nie ma takiej prostej odpowiedzi..
                  • tricolour Tylko czekałem na ten post... 07.08.07, 23:04
                    ... gdzie wszystko da się skomplikować, by coś "udowodnić".

                    Bo córka chce sie wyprowadzać, bo matka każe jej sprzątać. Nawet w jej (córki)
                    pokoju!!

                    No, kurcze, jest problem. I to spory.
                    • turzyca a ja na taka odpowiedz :] 07.08.07, 23:11
                      tri, to ja zadam paskudne pytanie:
                      dlaczego jako osoba totalnie balaganiarska nigdy nie chcialam z tego powodu
                      wyprowadzic sie z domu?
                      odpowiedz: bo moja Mama zdolala mi jakos uzmyslowic, ze wlasne mieszkanie samo
                      mi sie nie posprzata.
                      A ze nie jest skrupulatna pedantka wymagajaca wycierania kranu do sucha po
                      kazdym wymyciu rak tudziez innych absurdow to zdawalam sobie swietnie sprawe, ze
                      we wlasnym mieszkaniu bede musiala robic mniej wiecej tyle samo co w domu.

                      Ergo - gdzie Ty i Twoja eks popelniacie blad, ze Waszej corce wyprowadzka z domu
                      jawi sie jako rozwiazanie problemu sprzatania?
                      • tricolour A skąd ja mam wiedzieć... 07.08.07, 23:17
                        ... dlaczego Twoje losy nie przekładają sie resztę świata? Nieśmiało
                        zaproponuję, że moża ta reszta ma swoje własne losy...

                        I może chcęć wyprowadzki to taki sam "problem" (sprzed roku, bodajże) czy lepiej
                        kupić sobie mp3, czy zrobic tatuaż?
                        • ivone7 generalnie to zazdroszcze Ci 07.08.07, 23:22
                          tego jak klasyfikujesz problemy..obsmiewasz je, odsuwasz i to jest
                          twoj sposob na ich zalatwienie...
                          skoro wyprowadzka i to z blahego powodu to podobny problem jak chec
                          zrobienia tatuazu, czy kolczyka w pepku...to cos dla mnie jest nie
                          tak..
                          tylko do konca nie wiem z kim....
                          • tricolour Nie zrozumiałaś mnie... 07.08.07, 23:26
                            ... Jacek mówi, że chłopiec woli mieszkać u niego. Twierdzi też, że córce z nim
                            będzie lepiej.

                            Nigdy jednak nie napisał DLACZEGO ma być córce lepiej oraz DLACZEGO chłopak
                            uciekł od matki. Moje przykłady z wyprowadzką córki, to ilustracja z jak BŁAHYCH
                            powodów czasami ludzie coś robią.
                            • ivone7 Re: Nie zrozumiałaś mnie... 07.08.07, 23:31
                              Tri chlopiec mieszka z nim, z tego co wyczytalam sam o to prosil..
                              jesli chodzi o corke, to jacek tlumaczy tym, ze mialaby bardziej
                              stabilna emocjonalnie sytuacje i kontakt z obojgiem rodzicow...ze
                              mialaby wieksze poczucie bezpieczenstwa oraz mniej sprzecznych
                              informacji..
                              a tak btw..bardzo wiele rzeczy ludzie robia z blahych powodow...nie
                              tylko decyduja sie na wyprowadzke..czasami ida na wojne, a czasami
                              niosa komus pomoc..
                              • alfika Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 12:04
                                w jednym poście zazdrościsz Tri, a równocześnie sugerujesz,że coś z
                                nim jest nie tak? trochę bez sensu takie podejście...

                                a uogólniając nieco - tylko zresztą na podstawie badań psychologów -
                                kobieta z reguły jest bardziej emocjonalna niż mężczyzna
                                wychodzi na to, że przy rozwodach z reguły dzieci powinny być
                                oddawane ojcom, którzy to zapewniają "stabilność emocjonalną" big_grinDD

                                a nie wpadłaś na to, że stabilność emocjonalna to jedno, a uczucia
                                do dziecka to drugie?
                                że matka i córka w tym wieku są ze sobą zżyte i płeć jak najbardziej
                                ma tu znaczenie?
                                chciałabyś, żeby Ci mamusię zastąpiła nowa mamusia, bo nowa mamusia
                                będzie bardziej stabilna emocjonalnie???
                                zresztą - moze jakoś sobie wyobrażasz, że Twój tata zastąpi Ci
                                mamusię?
                                wierz mi - to niemożliwe
                                • ivone7 Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 12:43
                                  po pierwsze, jesli nie zrozumialas ironii w tym co napisalam to
                                  informuje Cie ze ona tam byla..
                                  nie generalizuje..nie cierpie tego..
                                  ja zdaje sobie sprawe ze WIEKSZOSC kobiet jest bardziej emocjonalna
                                  od mezczyzn ale CZASAMI jest na odwrot..ty takiej mysli nie
                                  dopuszczasz do siebie..
                                  u moich znajomych jest sytuacja rozwodowa..maja dwie corki..jedna
                                  lat 14, druga lat 12..
                                  starsza zapowiedziala, ze chce mieszkac z tata ze nie wyobraza sobie
                                  mieszkania z matka...tak wiec Twoja teoria o silniejszej wiezi
                                  dziewczynki z matka bierze w leb..
                                  alfika mnie juz nie ponosza emocje...ja z czasem po prostu jestem
                                  bardziej obiektywna, mniej lubie stereotypy..i coraz czesciej
                                  utwierdzam sie w przekonaniu ze zycie potrafi byc zaskakujace..
                                  i jeszcze jedno w swoich rozwazaniach caly czas piszesz o uczuciach
                                  Do dziecka..a czemu nie o uczuciach dziecka...
                                  i jeszcze jedno...mieszkam sama z corka..ale jesli pojawi sie Ktos w
                                  moim zyciu, nigdy nie bede chciala aby zastepowal mlodej ojca..bo
                                  ojca ma ona jednego..jedynego..
                                  a zastepowac matke czy ojca...nikt o tym nigdy nie pisal...a na
                                  pewno nie ja, poniewaz wiem ze to niemozliwe do wykonania..i nigdy
                                  nie chcialabym komukolwiek kogokolwiek zastepowac..
                                  • alfika Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 15:14
                                    nadal ponoszą Cię emocje, piszesz w moim imieniu, co myslę i co
                                    dopuszczam smile
                                    a jak Ci napiszę, ze w moim małżeństwie choćby ja nad sobą panuję
                                    dużo lepiej niż mąż, to już uznasz, że dopuszczam wyjątki? smile))
                                    (też nei trawie generalizowania smile i mówienai w czyimś imieniu) -
                                    co nie zmienia tego, co napisałam wcześniej - z reguły faceci są tak
                                    stabilni, że pewnie najmądrzej by było im oddawać dzieci...

                                    nadal bez sensu, prawda? smile

                                    nie porównuj też 14latki z 8-9latką, wpędzisz się w kozi róg
                                    • ivone7 Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 15:53
                                      no wlasnie wydaje mi sie, ze Ty wiesz lepiej czy emocje mnie ponosza
                                      czy nie...ale ok..wiesz lepiej..
                                      nigdy nie pisalam co myslisz tylko mam sklonnosc do wyciagania
                                      wnioskow z czytanego tekstu..
                                      masz racje na dzien dzisiejszy znam moja 8-letnia corke..mam tylko
                                      jedna wiec jak skonczy lat 14 porownam jej emocjonalnosc i to jak
                                      sie zmienila przez te lata..
                                      widzisz ja nie pisze ze z REGULY faceci sa stabilniejsi...ale
                                      dopuszczam przypadki ze tacy sie ZDARZAJA..
                                      to ze corka mieszka z tata nie jest rownoznaczne ze kontaktu z matka
                                      miec nie bedzie..a z tego co piszesz to jedno..
                                      a tak BTW najmadrzej zeby dziecko mieszkalo z MADRZEJSZYM rodzicem,
                                      bez wzgledu na plec..
                                      • alfika Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 17:28
                                        po pierwsze, sądzę, że jak zaczynają się złośliwości, to jest to
                                        bardzo wyraźna oznaka emocji niehamowanych lub hamowanych niezręcznie

                                        po drugie, wyrażenie "z reguły" dopuszcza istnienie innego stanu
                                        rzeczy - to jakis słownik frazeologiczny powinien rozstrzygnąć Twoje
                                        ew. wątpliwości, albo o, tu:
                                        sjp.pwn.pl/lista.php?co=z+regu%B3y
                                        - zresztą, napisałam to przytaczając przykład mojego związku - i
                                        mam cichą nadzieję, że nie odkryjesz po tym, że sama sobie przeczę smile

                                        po trzecie, słowo "mądrzejszy" oznacza dla nas różne rzeczy - dla
                                        jednych stabilnośc (byc może chwilową, podkreślam), dla innych pełne
                                        oddanie, dla jeszcze innych książkową wiedzę... albo może działanie
                                        z czystą, beznamiętną konsekwencją... sporo tych możliwości
                                        • ivone7 Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 17:46
                                          nie chcialam byc zlosliwa, jesli tak to odebralas..to przepraszam..
                                          ale zauwazylam ze ty na konkrety nie chcesz odpowiadac..
                                          ad hoc..dla mnie madrzejszy..zawiera w sobie wszystko to co
                                          napisalas..ale powinnam jeszcze dodac rozsadniejszy...
                                          Twoja historia niczego takiego co sugerujesz nie dowodzi...natomiast
                                          wydaje mi sie, ze po prostu masz caly czas do ojca, ze nie probowal
                                          sie kontaktowac z Toba, tak jak o to zabiegal Twoj ojczym...tylko,
                                          ze Ty na pewno tez nie znasz do konca calej prawdy..np tego co
                                          kierowalo Twoim ojcem..mam nadzieje, ze nigdy nie znajdziesz listow
                                          Twojego ojca blagajacego matke o spotkanie z Toba..bo to by zburzylo
                                          Twoj wizerunek matki...wiesz czasami nasze historie za nic nie chca
                                          sie przelozyc na zycie innych..
                                          • alfika Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 18:16
                                            szkoda, że postanowiłas potaplać się w moim życiorysie... wiesz, to
                                            już żadna argumentacja smile

                                            otóż mój ojciec jak miałam 11 lat, to 8 lat po ich rozwodzie,
                                            przypomniał sobie, że może się ze mną spotykać
                                            mama jak najbardziej na to przystała - na pierwsze spotkanie we
                                            trójkę, potem ja z ojcem, co 2 dni, jako że 2 miesiące spędzłąm u
                                            babci w również jego miejscowości

                                            nie wyobrażasz sobie, jakie miał tłumaczenia, że nei było go tyle
                                            lat smile
                                            też chcesz poczytać?

                                            otóż od tego, że bał sie babci po takie, że mnie wywieziono na siłę

                                            (a propos, na jednej z wielu rozpraw alimentacyjnych sędzina na jego
                                            zarzut, że mnie wywieziono i nie miał szans, miała odpowiedzieć:
                                            proszę pana, ojcowie chcąc sie spotkać z dzieckiem przez komin
                                            wejdą, a się spotkają)
                                            ja byłam dośc szczerym dzieckiem i zadawałam na tyle dużo pytań, że
                                            tatuś osłabł po około 3ch latach naszych spotkań smile))))))

                                            mój ojciec po prostu nie dojrzał do bycia ojcem
                                            za to jest wziętym casanovą i medialnym policjantem -
                                            co mu szczęścia na długo nie przynosi, o ile dobrze plotka się niesie

                                            o ojczymie pisałam po to, by Ci uzmysłowić, że znam różne podejścia
                                            ojców i nie kieruję się tu swoimi żalami, bo jacek nie jest ani
                                            jedym, ani drugim - choć jak zechcesz zaraz mi tu wyłożysz, że im
                                            więcej wiem o życiu, tym mniejsze mam prawo cokolwiek tu pisać big_grinDDD

                                            piszę o swoich historiach po to, by co mądrzejsi na tym zacnym forum
                                            wiedzieli, że znam sprawy z różnych punktów widzenia i wiem, co
                                            piszę - opisując swoje doświadczenia, które mogą być udziałem innych
                                            (nie muszą, ale mogą) -
                                            nie zaś po to, by mi ktoś usiłował się do nich czepiać, by mnie
                                            dyskredytować jako rozmówcę, no bądźmy poważni smile
                                            • ivone7 Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 18:23
                                              hmm ale wlasnie ty sama dajesz sobie odpowiedz..
                                              ludzie sa rozni..a mezczyzn chyba zaliczymy do tego gatunkuwink))
                                              wiec i sa casanowy nieodpowiedzialni i fajni ojcowie..
                                              a z tego co piszesz wynika ze tego drugiego gatunku brak..wymarl
                                              zupelnie..i sady po prostu z automatu powinny przyznawac opieke
                                              matce..a Twoja historia zupelnie czego innego dowodzi..i tylko to
                                              chcialam Ci uzmyslowic..
                                              wiesz naprawde nie mozna generalizowac...
                                              • alfika Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 18:32
                                                ale zobacz, to Ty ciągle próbujesz wtryniać mnie w jakieś wymyślone
                                                przez siebie oceny sytuacji...
                                                przecież mój ojczym był rewelacyjnym ojcem
                                                mój mąż jest takim dla swojej córki...

                                                o czym Ty w ogóle piszesz? bo jakoś nie rozumiem, co chcesz mi
                                                usilnie powiedzieć smile że generalizuję przedstawiając znane mi bardzo
                                                odmienne sytuacje? no... to trochę bez sensu... wink
                                                • ivone7 Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 19:57
                                                  alez ja Cie nigdzie nie wtryniam...wtrynilo Cie zycie..i bardzo Ci
                                                  tego wspolczuje..
                                                  twoj ojczym rewelacyjny ojciec, twoj maz tez....ale Jackowi tego
                                                  prawa odmawiasz..hmm czyzby ci dwaj panowie byli tylko dwoma
                                                  wyjatkami potwierdzajacymi regule..
                                                  chce Ci tylko powiedziec, ze sa rozni ludzie, rozne sytuacje..i nie
                                                  mozna wszystkich pod jedna kreska...i to wszystko co mam w tym
                                                  temacie do powiedzenia
                                                  • alfika Re: Ivone, emocje Cię zaczynają ponosić 08.08.07, 20:54
                                                    to nie stawiaj wszystkich pod jedną kreską, bo wystarczy policzyć,
                                                    ile razy chciałaś mnei tu zaszufladkować
                                                    i to tylko mnie jedną smile))

                                                    a o różnych sytuacjach ja ciągle wałkowałam, dziękuję, że to
                                                    przyjęłaś smile
                                • z_mazur A propos emocji itp. 08.08.07, 13:16
                                  Skoro już na temat badań wjeżdżasz.
                                  Przeprowadzane w Stanach badania na reprezentatywnej grupie dzieci
                                  wychowywanych w rozwidzionych rodzinach (tam łatwiej o taką grupę bo
                                  w ponad 30% wypadków opieka nad dziećmi powierzana jest ojcu, a nie
                                  tak jak w Polsce w niecałych 3%) potwierdzają tezę, że dzieci
                                  wychowywane przez ojca lepiej radzą sobie w życiu i mają mniej
                                  problemów emocjonalnych i w relacjach z ludźmi.
                                  • alfika Re: A propos emocji itp. :) 08.08.07, 15:15

                                    • alfika Re: A propos emocji itp. :) 08.08.07, 15:17
                                      kurczę, jem i mi palec na enter wjechał przypadkowo smile

                                      świetnie, dochodzimy zatem do wniosku, że w ogóle matki tylko
                                      mieszają smile))) w sumei możliwe, ze facet lepiej też piersią karmi smile

                                      prowadzono też badania, że facet nauczyciel ma lepszy wpływ na
                                      dzieci, na ich umiejetność radzenia sobie i pasnowanie nad sobą niż
                                      babka nauczycielka
                                      i co? i jakoś tu się nie garniecie... smile)))
                                      ...żartowałam smile
                                      • z_mazur Re: A propos emocji itp. :) 08.08.07, 15:23
                                        Nie lubie gdy w dyskusji ktoś z braku argumentów ucieka się do
                                        sarkazmu.

                                        W Polsce i tak zatrważająco duzo matek używa odżywek do karmienia
                                        nawet noworódków a nie tylko niemowlaków. A odżywką potrafi karmić
                                        również ojciec.

                                        Oboje odcięliśmy się od genaralizowania. Chodzi mi o to że argument,
                                        że byle jaka matka byle matka, będzie lepszą opiekunką niż ojciec
                                        jest niczym nieuzasadniony.

                                        A niestety ta polemika się do tego sprowadza. Twoim zdaniem ważne
                                        jest to, że to jest matka i już. A dla mnie to jest człowiek, rodzic
                                        i płeć nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Gdyby tak samo zachowywał
                                        się ojciec pisałbym to samo.
                                        • alfika Re: A propos emocji itp. :) 08.08.07, 15:30
                                          sarkazm może iśc łeb w łeb z dyskują, nie zamykajmy się w
                                          mechanicznych wywodach smile
                                          chyba, że cieżko argumenty Ci dostrzec, to będę pisała wyraźniej i
                                          bez sarkazmu wink

                                          matka to matka, ojciec to ojciec, swoje role niech pełnią bez
                                          traktowania dziecka jak widza w teatrzyku
                                          a tu Jacek święty nei jest
                                          i tyle
                                          • z_mazur Re: A propos emocji itp. :) 08.08.07, 15:34
                                            > matka to matka, ojciec to ojciec, swoje role niech pełnią bez
                                            > traktowania dziecka jak widza w teatrzyku
                                            > a tu Jacek święty nei jest
                                            > i tyle

                                            Tak???
                                            To ja bym prosił o wypunktowanie gdzie jacek popełnia te zbrodnie?
                                            Z szczególnym naciskiem na działania, które mają na celu wyrządzanie
                                            krzywdy dziecku?
                                            • tricolour Proszę bardzo... 08.08.07, 16:48
                                              ... już Ci cytuję i to z tego pierwszego wpisu 31.07.2007.

                                              1. Jacek mówi do dziecka "naprawdę nie chcesz jechać? zapytaj mamę moze sie
                                              zgodzi" - i to jest niewychowawcze, że Jacek każe dziecku pytać matkę, bo
                                              powinien wiedzieć, że matka sie nie zgodzi, a w ten sposób dziecko bedzie
                                              rozdarate. Jacek powinien tą sprawe załatwić sam z matką, a nie uciekać sie do
                                              manipulacji.

                                              2. "prosiłem tego psychologa - niech pan jej wytłumaczy, porozmawia". Dalsza
                                              manipulacja inna osobą.]

                                              3. "ale jak mam ewentualnie odebrać córke matce kiedy mała jest zżyta z matką"
                                              No, kurcza mać, dziecko jest ZŻYTE, ale tata chce ODEBRAĆ - sam tak pisze.

                                              Święty człowiek.
                                              • alfika Re: dziękuję, Tri - się podpisuję i... 08.08.07, 17:32
                                                no i Z_mazur...
                                                Ty naprawdę wiesz na 100%, że Jacek dodatkowo nazywając byłą k...wą -
                                                ok, w zlości, bo ona niewspółpracuje... (tylko czy to wystarczy dla
                                                usprawiedliwienia?...) jest w stanie współpracować dla dobra dziecka?

                                                jeśli tak, to koniec mojej i Twojej dyskusji i pozostajemy każde
                                                przy swoim smile
                                                • z_mazur Re: dziękuję, Tri - się podpisuję i... 08.08.07, 17:48
                                                  Myślę, że z tych dwojga rodziców (a przecież nie mamy innego wyboru prawda?) jacek byłby w stanie zapewnić córce właściwszą opiekę i stabilizację emocjonalną.

                                                  Przeczytałaś zacytowany przez jacka wyrok sądu?

                                                  Masz jeszcze jakieś wątpliwości w tej sprawie?
                                                  • tricolour Owszem - tam jest takie zdanie... 08.08.07, 17:53
                                                    ... że walka w sądzie jest ważniejsza od dobra dziecka: "Mocno
                                                    skonfliktowane są strony między sobą i angażują w swój konflikt małoletnie dzieci".

                                                    To jest esencja dla kochającego rodzica.
                                                  • z_mazur Re: Owszem - tam jest takie zdanie... 08.08.07, 17:59
                                                    Chyba zatraciliśmy meritum dyskusji.

                                                    Dziecko ma dwoje rodziców, z jednej strony matkę z dużymi problemami emocjonalnymi i z drugiej strony ojca, który nie jest może ideałem, ale w tej sytaucji zachowuje się zdecydowanie dojrzalej od matki dziecka.

                                                    Bo co Ty mu zarzucasz? Że ojciec dba o dobro dziecka w taki sposób w jaki umie? Matka o to dobro w ogóle nie dba.
                                                  • tricolour Ja mu zarzucam co innego... 08.08.07, 18:02
                                                    ... że dla "dobra dziecka" prowadzi wojną wykorzystując dziecko.
                                                  • z_mazur Re: Ja mu zarzucam co innego... 08.08.07, 18:07
                                                    > ... że dla "dobra dziecka" prowadzi wojną wykorzystując dziecko.

                                                    Podobnie jak matka, która robi to na o wiele większą skalę.
                                                    A wybór jest pomiędzy tym dwojgiem ludzi.
                                                  • tricolour Postepują identycznie... 08.08.07, 18:14
                                                    ... ojciec jest dobry, ale matka zła.
                                              • z_mazur Re: Proszę bardzo... 08.08.07, 17:55
                                                Oki dziecko ma dwoje rodziców i wybór co do powierzenia opieki jest pomiędzy tym dwojgiem. Żadne z nich nie jest idealne. Jacek popełnił wymienione przez Ciebie błędy, ale nijak mają się one do tego co wyczynia matka dziecka.

                                                Dla mnie sytuacja by znormalniała gdyby sąd powierzył opiekę nad córką jackowi. Problem właśnie tkwi w tym, że polskie sądy rodzinne myślą kategoriami podobnymi do alfiki. Byle jaka matka, byle matka.
                                                Przypuszczam, że gdyby syn nie miał skończonych 16 lat, to i opieka nad nim powierzona zostałaby matce.
                                                • tricolour Bardzo nieładnie zachowałes się wobec koleżanki... 08.08.07, 17:59
                                                  ... insynuując "jakieś kategorie myślenia". Odwagi - nazwij to. Aluzje są agresją...
                                                  • z_mazur Re: Bardzo nieładnie zachowałes się wobec koleżan 08.08.07, 18:12
                                                    Ale ja niczego nie insynuuję, nazwałem rzeczy po imieniu.

                                                    Alfika twierdzi, że nieważne jaka matka, ważne że matka i tylko wyłącznie dlatego będzie sprawowała lepszą opiekę nad dzieckiem. Podobnie do problemu podchodzą polskie sądy rodzinne.

                                                    Alfika na dodatek bardzo duże znaczenie przywiązuje do emocji i uczuć matki, które nie powinny mieć tutaj żadnego znaczenia. Bo chodzi o dobro dziecka, a nie dobro matki.
                                                  • tricolour Zaczynasz bredzić... 08.08.07, 18:15
                                                    ... bo dobro dziecka, to właśnie ciepłe emocje, a nie kto wygra w sądzie.
                                                  • ivone7 Re: Zaczynasz bredzić... 08.08.07, 18:18
                                                    tylko moze nie wymagajmy tych "cieplych " emocji do exow...
                                                    tylko do dziecka..
                                                  • alfika Re: Zaczynasz bredzić...:))) 08.08.07, 18:27
                                                    jasne - niech Cię zbiry leją na oczach dziecka (w życiu Ci tego nei
                                                    życzę, oczywiście!!!) a Ty się uśmiechaj ciepło do dziecka, nie
                                                    zważając na okoliczności smile))

                                                    i ciepłe emocje do dziecka - tak
                                                    ale do byłej - zrozumienie jeno i łagodzenie sytuacji
                                                    nie ciepłe emocje

                                                    co Ty mi tu insynuujesz smile zaraz znowu poproszę o cytat co do
                                                    wymagania ciepłych emocji dla exy smile
                                                  • z_mazur Re: Zaczynasz bredzić... 08.08.07, 18:27
                                                    Tri czasem trzeba zrobić coś drastycznie, żeby potem mogło być lepiej.

                                                    Może to i bredzenie (chociaż ja tak nie uważam). W tej sytuacji matka zachowuje się haniebnie o czym pisze to.ja.kas. Pozbawienie dziecka możliwości widywania się z drugim rodzicem dyktowane jakimiś urojeniami, to zbrodnia. I moim zdaniem, z którym się oczywiście nie musisz zgadzać, obowiązkiem jacka jest zrobić wszystko, żeby to prawo wyegzekwować, nawet jeśli miałby się posunąć w sądzie do walki o wyłączną opiekę.
                                                  • tricolour Zabić matkę na śmierć... 08.08.07, 18:28
                                                    ... zasłużyła sobie. Zbrodnią za zbrodnię!
                                                  • z_mazur Re: Zabić matkę na śmierć... 08.08.07, 18:32
                                                    Jestem przeciwnikiem kary śmierci. smile
                                                  • alfika eeetam, Z_mazur, tak się sam podkładasz? :)))) 08.08.07, 18:24
                                                    z_mazur napisał:

                                                    > Ale ja niczego nie insynuuję, nazwałem rzeczy po imieniu.
                                                    >
                                                    > Alfika twierdzi, że nieważne jaka matka, ważne że matka i tylko
                                                    wyłącznie dlate
                                                    > go będzie sprawowała lepszą opiekę nad dzieckiem.


                                                    Dawaj cytatę z moich postów, gdzie to napisałam big_grinDDD



                                                    >
                                                    > Alfika na dodatek bardzo duże znaczenie przywiązuje do emocji i
                                                    uczuć matki, kt
                                                    > óre nie powinny mieć tutaj żadnego znaczenia. Bo chodzi o dobro
                                                    dziecka, a nie
                                                    > dobro matki.
                                                    >

                                                    i owszem, bo nie ma dobra dziecka bez dobra rodzica smile
                                                    widziałeś szczęśliwe dziecko nieszczęśliwych ludzi? tak? to w sumie
                                                    jeśli chodzi o dobro dziecka, a nie dobro rodziców, to jacek
                                                    bezwzględnie powinien dla dobra dzieci wrócić do byłej,
                                                    buahahahaha smile))))
                                                  • z_mazur Re: eeetam, Z_mazur, tak się sam podkładasz? :))) 08.08.07, 18:30
                                                    > Dawaj cytatę z moich postów, gdzie to napisałam big_grinDDD

                                                    Mój mózg doszukał się tego w Twoich ironicznych żarcikach dotyczących np. karmienia piersią.

                                                    > i owszem, bo nie ma dobra dziecka bez dobra rodzica smile
                                                    > widziałeś szczęśliwe dziecko nieszczęśliwych ludzi? tak? to w sumie
                                                    > jeśli chodzi o dobro dziecka, a nie dobro rodziców, to jacek
                                                    > bezwzględnie powinien dla dobra dzieci wrócić do byłej,
                                                    > buahahahaha smile))))

                                                    No właśnie teraz córka jest z matką która nie jest szczęśliwa i odgrywa się za swoje nieszczęscie na ojcu dziecka manipulując dzieckiem.

                                                    Dla mnie wyjściem byłoby powierzenie opieki nad dzieckiem szczęśliwemu ojcu, który zapewni mu komfort psychiczny.
                                                  • alfika Re: eeetam, Z_mazur, tak się sam podkładasz? :))) 08.08.07, 18:35
                                                    nie przyjacielu, nie przeginaj - napisałeś, że to wyczytałeś - nie
                                                    doszukałeś się smile))
                                                    poza tym taki mózg mam tu tylko ja smile))))) nie masz szans na takie
                                                    analizowanie, bo z karmienia piersią to sobie mogłeś sarkazm
                                                    wyczytać i to, że matki ojciec nei zastapi i ewentualnie vice versa,
                                                    a nie ograniczenie mojego podejścia

                                                    nie porywaj się z motyką na słońce wink
                                                    że tak sobie zażartuję smile
                                                  • chalsia Re: eeetam, Z_mazur, tak się sam podkładasz? :))) 09.08.07, 00:31
                                                    > poza tym taki mózg mam tu tylko ja smile))))) nie masz szans na takie
                                                    > analizowanie,

                                                    naprawdę? nooo, niesamowite
                                                  • alfika no i dziecko oddajemy szczęśliwszemu rodzicowi? :) 08.08.07, 18:37
                                                    trochę bez sensu
                                                    to każdy, kto znajdzie sobie szczęśliwie kochankę/kochanka przejmuje
                                                    dziecko, bo drugiemu świat poleciał na głowę?...
                                                    eeee, nie wierzę, że tak to widzisz smile
                                                  • tricolour Zgadzam się z logiką... 08.08.07, 18:41
                                                    ... że nowy nabytek w sytuacji, gdy proces nawet się zaczął, to
                                                    kochanek/kochanka. Czyli długa droga do partnera na resztę życia...
                          • tricolour I jeżeli chcesz mi zarzucić... 07.08.07, 23:30
                            ... że coś ze mną jest nie tak, to napisz, co jest ze mną nie tak (Twoim
                            zdaniem), a nie ukrywaj się za woltyżerką słowną...
                      • julka1800 Re: a ja na taka odpowiedz :] 07.08.07, 23:18
                        turzyca napisała:

                        >
                        > Ergo - gdzie Ty i Twoja eks popelniacie blad, ze Waszej corce
                        wyprowadzka z dom
                        > u
                        > jawi sie jako rozwiazanie problemu sprzatania?

                        Moge sie mylic, ale przychodzi mi na mysl taki obrazek. Tata, mama i
                        dziecko. Mama karci dziecko (nie ma tu znaczenia za co). Do kogo
                        pojdzie dziecko jak juz wyplacze sie w swoim pokoju? Do mamy czy
                        taty, zeby przytulilo?

                        To czego mi brakuje po rozwodzie, to brak osoby do ktorej moze sie
                        zwrocic moje dziecko gdy ja je skarce. Placze i potem ...co?
                        • ivone7 Re: a ja na taka odpowiedz :] 07.08.07, 23:24
                          a potem siadamy razem i tlumacze czemu je skarcilam...wyjasniamy
                          sobie i przytulamy...
                          • turzyca Re: a ja na taka odpowiedz :] 07.08.07, 23:29
                            ivone smile
                            od ktoregos momentu tlumaczenia staja sie zbedne.

                            Milo jest rozumiec dlaczego rodzic sie gniewa niz nagle byc zaskakiwanym
                            nieoczekiwana krytyka.
                        • z_mazur Re: a ja na taka odpowiedz :] 07.08.07, 23:35
                          Hmm, myśmy zawsze starali się trzymać jeden front. Jeśli dziecko coś przeskrobało to było konsekwentnie karcone przez oboje rodziców. Nigdy nie było tak, że jeden rodzic jest od karcenia a drugi od przytulania.
                          • julka1800 Re: a ja na taka odpowiedz :] 08.08.07, 10:04
                            Z_mazur, naprawde nie rozumiesz o co mi chodzilo?

                            Przeciez nie o to ze matka karci, dziecko placze i idzie do ojca a
                            ten mowi: "Eeee, nie martw sie, mama nie miala racji"

                            O to, ze takie dziecko nie zwroci sie do rodzica karcacego tylko
                            tego drugiego i jesli jest on madrym rodzicem wszyscy wiemy co
                            powienien powiedziec
                            • turzyca Re: a ja na taka odpowiedz :] 08.08.07, 10:56
                              wiesz, to w duzej mierze zalezy od ludzi.
                              Sadzac po wypowiedziach sporej liczby moich znajomych wiekszosc po dyskusji z
                              jednym rodzicem nie szla do drugiego.

                              A mi idealem wydaje sie sytuacja, gdy karcenie nie jest przykre samo w sobie. W
                              tysiecy wypadkow zgrzytalam zebami, ze moi rodzice zwracaja mi uwage, ale
                              zasadniczo najgorsze bylo to, ze mieli racje i umieli ja przedstawic w taki
                              sposob, ze sie z nia zgadzalam. Przykro mi bylo, bo sie durnie zachowalam i ktos
                              na to zwrocil uwage, a nie tylko dlatego ze ktos na to zwrocil uwage.
                              • turzyca Re: a ja na taka odpowiedz :] 08.08.07, 11:51
                                Po przemysleniu doszlam do wniosku, ze to co napisalam moze byc niezbyt jasne,
                                wiec postaram sie podac przyklad.

                                Mielismy w rodzinie stare rozlatujace sie auto, z ktorego na noc trzeba bylo
                                wyjmowac jakis element elektryki, bo bez tej operacji zdarzalo sie, ze samochod
                                rano byl zupelnie rozladowany.
                                Jesli zdarzalo mi sie zapomniec o tym i ktores z rodzicow mi zwrocilo uwage, to
                                bylo mi przykro dlatego ze zrobilam glupote i jeszcze ktos to zauwazyl, a co
                                gorsze moglo mu to zaszkodzic (wyjscie w pospiechu i niedzialajcy samochod =
                                spoznienie). Gdybym to ja sama odkryla to bylabym na siebie zla o glupote, ale
                                troche mniej zle bym sie czula - popisywanie sie glupota nie zalicza sie do
                                moich ulubionych czynnosci.

                                Bylabym za to wsciekla na moich rodzicow gdyby:
                                -nie powiedzieli mi, ze trzeba wyjmowac, po czym nakrzyczeli, ze nie wyjelam.
                                -wyjmowanie tej kostki nie bylo niczym uzasadnione. Zasada, ktorej nie mozna
                                wytlumaczyc jest fochem, a nie zasada.
                                -po wpadce z zapomnieniem zwyzywaliby mnie od idiotek tj. przeszli do argumentow
                                personalnych.
                                -wprowadzili nieproporcjonalne konsekwencje np. po pierwszej wpadce zabronili
                                uzywac auta.

                                W ktorejs z tych czterech ostatnich wymienionych sytuacji pewnie bym szla sie
                                wyplakac do drugiego rodzica, bo mama/tata tak paskudnie sie zachowal(a). W
                                pierwszej to nie rodzic sprawial mi przykrosc tylko moje poprzednie zachowanie.
                              • misbaskerwill Turzyco... 08.08.07, 12:05
                                Czy jesteś DDRR?
                                Dzieckiem rozwiedzionych rodziców?
                                Bo trochę inaczej wygląda sytuacja, gdy rodzice nie są razem.
                                Tym bardziej, że dziecko za każdym razem "testuje", ile korzyści może wyciągnąć
                                z danej sytuacji. Zwłaszcza gdy jest niesubordynowane.
                                Wspólne wychowywanie dziecka, gdy nie ma się już nic wspólnego poza tym - to
                                dopiero wyzwanie...
                    • ivone7 Re: Tylko czekałem na ten post... 07.08.07, 23:12
                      alez ja nic nie chce udowadniac...nie cierpie komplikowac sobie
                      zycia..i jesli bym wiedziala o co chodzi na twoim miejscu
                      opowiedzialabym corce pewien dowcip..
                      przekarze go w skrocie, bo jest bardzo dlugi..
                      wraca maz z pracy do domu..patrzy na podworku walaja sie zabawki
                      dzieci, posciel, ktora sie suszyla, smieci..wchodzi do domu..to
                      samo, wszedzie smieci, brudne ciuchy, wylane mleko..jednym slowem
                      sajgon..dzieci lataja w pizamach, umorusane..
                      wpada przerazony do sypalni..widzi zona lezy i czyta ksiaze..pyta
                      jej co sie stalo, ze taki straszny balagan? stalo sie cos?
                      a ona ze spokojem odpowiada..nie, nic sie nie stalo..po prostu dzis
                      nic nie robilam...
                • z_mazur Re: Moja córka ostatnio (17)... 07.08.07, 23:03
                  Poza tym ja nigdy nie twierdziłem, że żona jacka jest złą matką. Ja twierdziłem jedynie, że jej postępowanie wyrządza krzywdę dziecku. Jej postępowanie jest spowodowane problemami emocjonalnymi. I tyle.
                  • tricolour A ja uważam, że diagnozowanie ... 07.08.07, 23:06
                    ... problemów emocjonalnych na podstawie kompletnej bezwiedzy świadczy o braku
                    dojrzałości i odpowiedzialności.
                    • z_mazur No to mnie rozbawiłeś 07.08.07, 23:11
                      Ja nie wydaję diagnozy tylko opinię na podstawie posiadanych informacji.

                      I po prostu na podstawie swojej skromnej wiedzy na temat psychologii, śmiem niedojrzale twierdzić, że nieumiejętność pogodzenia się dorosłego człowieka z niewygodnymi dla siebie faktami jest przejawem niedojrzałości emocjonalnej.
                      • tricolour To samo dotyczy Jacka... 07.08.07, 23:18
                        ... który też nie potrafi pogodzić się z niewygodnymi faktami.
                        • ivone7 Re: To samo dotyczy Jacka... 07.08.07, 23:26
                          jasne, ze wyrok sadu RP jest podwazany przez ex..ze nie moze
                          zobaczyc dziecka..bardzo duza niedojrzalosc emocjonalna..
                          • tricolour Powtarzam: znamy opowieść jedej strony... 07.08.07, 23:27
                            • z_mazur Re: Powtarzam: znamy opowieść jedej strony... 07.08.07, 23:31
                              Tak, popartą wyrokiem niezależnego sądu.
                              • tricolour ... którego nikt nie widział, bo długi jest... 07.08.07, 23:34
                                Ja naprawdę więcej do tej rozmowy nie wniosę - dobranoc.
                                • tricolour Nie, nie ... jednak coś wniose do rozmowy... 07.08.07, 23:36
                                  ... może po raz pierwszy mój świat nie jest czarno-biały. Szarawy jakis się stał...

                                  smile)
                        • z_mazur Re: To samo dotyczy Jacka... 07.08.07, 23:30
                          A jak pogodzić się z faktem, że osoba, która sprawuje opiekę nad moim dzieckiem, świadomie wyrządza mu krzywdę?

                          Tym bardziej gdy się ma możliwość podjęcia działań, które to uniemożliwią, czyli starania się o przyznanie opieki nad tym dzieckiem. Jacek przecież nie robi nic innego.
                          • tricolour A ja mówię dobranoc... 07.08.07, 23:32
                            ... bo i tak niczego nie załatwimy. Moze żona Jacka rzuciłaby pewne światło, ale
                            nie zrobi tego, bo pewnie nawet nie wie ile o niej rozmawiamy.

                            W sumie, to można o niej napisać, co sie chce... i nic.
              • julka1800 Re: To samo piszę od samego początku... 07.08.07, 23:03
                respektowanie wyroku sadu odbiera jako probe odebrania dziecka?
                Z_mazur, przezciez JP napisal ze zlozyl wniosek o przyznanie mu
                obojga dzieci- to raz, po drugie napisal ze "rozmarzyl" sie w
                temacie jak to by fajnie bylo miec u siebie rowniez corke. Wiec to
                nie jest widzi mi sie zony JP.
                To ze ta kobieta ma powazne problemy emocjonalne, zgadzam sie.
                Pytanie tylko - kto ich nie ma w trakcie rozwodu? Kto nie dziala pod
                wplywem emocji? Znasz takich?
                • z_mazur Re: To samo piszę od samego początku... 07.08.07, 23:06
                  Ale na razie złożył tylko wniosek, trzeba by poczekać na wyrok sądu w tej sprawie.

                  Czyżby matka miała sobie coś do zarzucenia, że obawia się odebrania w majestacie prawa opieki nad dzieckiem?

                  Jacek nie ma na razie zamiaru odbierać dziecka tylko korzystać z już ustalonych przez sąd zasad.
                  Z tego co zrozumiałem, wniosek o przyznanie opieki nad dzieckiem jest wynikiem postępowania żony.
                  • julka1800 Re: To samo piszę od samego początku... 07.08.07, 23:11
                    zle zrozumieles, JP w pozwie rozwodowym ktory o ile pamietam ciagnie
                    sie juz jakis czas (2 lata?) zawarl punkt w ktorym prosi o
                    przyznanie opieki nad 2 dzieci.

                    I powiem Ci jeszcze ze ja mialam przez chwile obawe czy moj Ex nie
                    wniesie o przyznanie opieki nad synem, i nie mialam sobie nic do
                    zarzucenia (ha! taka jestem matka polkatongue_out)
            • ivone7 Re: To samo piszę od samego początku... 07.08.07, 22:56
              julka wspolczuje ci bardzo twoich przezyc,,
              ale z postow jp nie wynikalo, ze chca corke odebrac...chce miec z
              corka kontakty, normalne kontakty...
              to ze syn mieszka z jackiem, i to na wlasna prosba chyba nie oznacza
              ze jacek za wszelka cene chce mieszkac z corka...
              wydaje mi sie, ze chce zachowac kontakty z corka ktore sa potrzebne
              zxarowno jej jak i jemu...
              nie chcial jej wykrasc, porwac itd...dzialal w interesie dziecka,
              chcac sie z nim spotkac, wyjechac na wakacje..
              julka jasne, ze zdarzaja sie skrajnosci tak jak u Ciebie..ale to sa
              przypadki..
              nie jestem za tym, zeby jacek za wszelka cena walczyl o miejsce
              zamieszkania corki u siebie, ale nie mozna generalizowac, ze wszyscy
              panowie sa gorszymi opiekunami od kobiet i na odwrot..
              emocje dziecka sa wg mnie 1500 x wazniejsze od emocji doroslych..i
              od ich dojrzalosci i mozliwosci wspoldzialania bardzo wiele zalezy..
    • z_mazur Wiecie co...? 07.08.07, 23:39
      Najbardziej lubię to forum właśnie za takie dyskusje.

      Fajnie, że jesteście.
      • tricolour Układa się w głowie, prawda? 07.08.07, 23:41
        To może jeden z tych powodów, dla których wciąz tu jestem od 3 lat...

        smile)
        • z_mazur Re: Układa się w głowie, prawda? 07.08.07, 23:44
          Prawda. smile))
      • ivone7 Re: Wiecie co...? 07.08.07, 23:42
        wzajemnie...
      • tricolour Drogi Jacku JP66... 07.08.07, 23:47
        ... parę osób poświęciło Twojemu problemowi kilka godzin wieczornych mając
        diametralnie rózne zdania. Przeczytaj, proszę, co wymyśliliśmy i jak sie
        spieraliśmy, jak każdy bronił swoich racji i jak zgodnie idziemy spać.

        Piszę to zupełnie serio, bo w konflikcie z żoną najbardziej cierpią Wasze
        dzieci, które oboje kochacie...
        • z_mazur Re: Drogi Jacku JP66... 07.08.07, 23:54
          Ano właśnie, zawsze mnie rozwala jak widzę wojnę dwojga rodziców o dzieci. Może stąd moja irytacja?

          Jak może dwoje ludzi mając ten sam cel (przynajmniej teoretycznie) nie być w stanie się dogadać?
          • ivone7 Re: Drogi Jacku JP66... 07.08.07, 23:58
            zycie, urazona duma..strach i niestety chec zemsty..na drugim
            czlowieku, kiedys bliskim
          • chalsia Re: Drogi Jacku JP66... 08.08.07, 12:18
            > Jak może dwoje ludzi mając ten sam cel (przynajmniej teoretycznie)
            nie być w st
            > anie się dogadać?

            sam sobie odpowiedziałes na pytanie - ano właśnie teoretycznie.
            Bowiem pojęcie "dobro dziecka" ma zapewne tyle interpretacji co
            ludzi na świecie - tak samo jak pojęcie piękna, dobra, materializmu,
            etc, etc
            • chalsia a niestety - diabeł tkwi w szczegółach (n/txt) 08.08.07, 12:19
            • z_mazur Re: Drogi Jacku JP66... 08.08.07, 12:55
              No co nie znaczy, że nie można przyjąć pewnych obiektywnych
              kryteriów i w ich ramach oceniać zachowanie każdego z rodziców.

              Mnie chodziło bardziej o to, że nawet jeśli matka twierdzi, że
              kieruje nią dobro dziecka to obiektywnie wyrządza mu krzywdę. Osoba
              która nie jest w stanie spojrzeć na sprawę z dystansu i ocenić jej
              przynajmniej w pewnym stopniu obiektywnie, ma zaburzone postrzeganie
              rzeczywistośc, czyli inaczej mówiąc ma problemy z własną psychiką
              (nie mnie oceniać na ile poważne). Pytaniem jest na ile taka osoba
              jest w stanie sprawować opiekę nad dzieckiem nie wyrządzając mu
              krzywdy?
              • sotoska Re: Drogi Jacku JP66... 08.08.07, 14:49
                A czy tego samego nie można powiedzieć o ojcu? Można. Jeśli od tak dawna toczy
                się sprawa i dochodzi do coraz drastyczniejszych sytuacji to znaczyć może, że
                sposób postępowania ojca dziecka nie przyczynia się do łagodzenia konfliktu
                między rodzicami a wręcz przeciwnie, czyli również szkodzi dziecku. Dlaczego
                mąż nie podniesie argumentu choroby psychicznej żony jeśli jest chora? - dla
                dobra dziecka? Czy własnego dobra, bo z chorą osobą miałby problem żeby się
                rozwieść? A już ma gotową nową pełna rodzinę tylko jeszcze odbije córkę
                exżonie? Nie znam historii w szczegółach, tyle co tu przeczytałam, może jestem
                niesprawiedliwa, chyba nikt oprócz głównych aktorów jej nie zna, a diabeł tkwi w
                szczehgółach!
                A czy któraś z was po odejsciu męża i odebraniu jej jednego dziecka przez niego
                nie bałaby się że jej odbierze i drugie? I nie dostawałaby świra na tym punkcie?
                Coś mi w tej historii śmierdzi a co to może być, to wie tylko Jacek.
                • z_mazur Re: Drogi Jacku JP66... 08.08.07, 14:55
                  Dziecka nikt nie odbierał. Dziecko było na tyle duże, że samo
                  podjęło decyzję bo miało do tego prawo. Pryzpuszczam że bolesną dla
                  matki i co z tego?

                  Czy ten jej ból ma być leczony pozostawieniem w jej rękach drugiego
                  dziecka, któremu wyrządza krzywdę utrudniając kontakt z ojcem?

                  Już abstrachuję od tego, że zgodnie z opiniami psychologów
                  rozdzielanie rodzeństwa po rozwodzie nie jest dobrym pomysłem.

                  Nigdy nie twierdziłem, że jacek ma odebrać dziecko żonie w momencie
                  gdyby ona pozwalała na normalny kontakt ojca z córką. Ale tak nie
                  jest co jest powtórzę to jeszcze raz WYRZĄDZANIEM KRZYWDY DZIECKU.
                  Dla mnie wyjściem z sytuacji jest albo zmuszenie matki do
                  respektowania wyroku niezależnego sądu w zakresie ustanowionych
                  kontaktów ojca z córką, a jeśli to nie odniosłoby skutku, to
                  staranie się ojca o uzyskanie pełnej opieki nad córką.
                  • sotoska Re: Drogi Jacku JP66... 08.08.07, 16:46
                    A mnie w tej historii nadal czegoś brakuje. Np roli Jacka w doprowadzeniu
                    sytuacji do obecnego stanu. I w tym jest pies pogrzebany.
                    Nie sztuka teraz powiedzieć "to jest zła kobieta i zła matka bo zachowuje się
                    jak wariatka, to ona powinna wyjść ponad swoje uprzedzenia dla dobra dziecka -a
                    ja nie jestem niczemu winny".
                    Ale to tylko moja "kobieca intuicja".
                    • ivone7 Re: Drogi Jacku JP66... 08.08.07, 18:02
                      brakuje Ci tego, ze Jacek ma kobiete, buduja dom...tworza szczesliwy
                      zwiazek..i mozliwe ze tu jest pies pogrzebany..
                      • sotoska Re: Drogi Jacku JP66... 08.08.07, 21:14
                        Może, może przyczyną zachowań żony jest wściekłość, że jej jeszcze
                        mąż już założył nowy związek z kochanką i jakby nigdy nic wprowadza
                        do niej ich (jeszcze zony) dzieci a ją wyautowywuje. Moze tak. A
                        może ma do niego jeszcze inne zarzuty? Bo gdzie się to nakręcanie
                        konfliktu zaczęło? Co się wtedy stało? Brakuje mi początku.

                        Kurcze- gdyby mi na dziecku naprawde zależalo to bym 5 razy poszla
                        do wkurzonego exa z kwiatkami (flaszką?) i przepraszala za błędy i
                        urazy jakie sie zdarzyly, dopiesciła doceniajacymi słowami i
                        upierała się przy zawieszeniu broni i zgodzie na przyszłość... tym
                        bardziej,gdy miałabym już szczesliwą terazniejszosc... Nie wiem czy
                        tu wazniejsza duma i postawienie na swoim czy spokoj dzieci? I z
                        jednej i z drugiej strony.
                        Co zostało zrobione przez Jacka by konflikt załagodzić? nie
                        doczytałam niczego na ten temat. Może wystarczy pokazać matce
                        swoich dzieci ze jest ona osoba ważną i istotną, bez względu na to
                        że im drogi się rozeszły?

                        My tak naprawde niewiele wiemy znając tylko opowiesc jednej strony
                        konfliktu więc możemy sobie tooretyzować do woli.
                        • ivone7 Re: Drogi Jacku JP66... 08.08.07, 21:29
                          nie mam zielonego pojecia jaki byl tego poczatek...
                          tylko wiesz sa ludzie ktorzy takie zachowanie jak uleglosc,
                          przepraszanie itd potraktowalo by jako potwierdzenia ich
                          zdania...czy cd walki..taki byl moj ex..
                          mnie w tym wszystkim oprocz tego, ze nie znamy szczegolow, nie znamy
                          stanowiska kobiety jacka..ona tez go powinna wyciszyc...tylko ze to
                          nie takie proste..
                          cala ta sytuacja nie nalezy do latwych...
                          ja tylko uwazam, ze dziecko ma prawo widywac obydwoje rodzicow..i
                          zagrywki ograniczajace kontakty z nim....sa straszne..
                          rozumiem, ze ex zona podejrzewalaby ze te kontakty byly nie takie
                          jak byc powinny..ale to sad wykluczyl..wiec jest nie bo nie...
                          i podejrzewac nalezy ze to raczej rodzaj zemsty skrzywdzonej
                          kobiety..ex wie na czym jackowi zalezy...i bedzie mu to utrudniac..
                          a do tego co pisalas na koncu...zeby docenic exa emocje musza opasc
                          a oni sa w oku tajfunu...oni ona jego nie doceni jako ojca ani on
                          jej jako matki..nie wiem co zrobil by to zalogodzic..mozliwe ze
                          nic..i to jego blad..
                          • sotoska Re: Drogi Jacku JP66... 08.08.07, 21:41
                            Obawiam się że oni oboje chcą być w tym oku tajfunu i nienawistnej
                            pogardzie do siebie... Ten podły mąż z kochanicą i ta zła
                            nienormalna żona która wszystko utrudnia.
                            A dzieci? Cóż... dzieci rodziców sobie nie wybierają, to i wypisac
                            się z rodziny nie mogą...

                            Napisałas "zemsta skrzywdzonej kobiety" - jak można przeciwdziałać?
                            Prosto =minimalizować "skrzywdzenie"... Jak? Najwyrazniej nie tak
                            jak do tej pory robił to Jacek.
                            Nie uległość , ale dobre słowo, okazanie szacunku drugiej osobie i
                            zyczliwości- to jeszcze nikogo nie upokorzyło..
        • ivone7 Re: Drogi Jacku JP66... 07.08.07, 23:59
          bardzo ladnie napisales Tri...masz w zupelnosci racje..
          • rumba65 Do Jacka 08.08.07, 00:19
            Czy Ty naprawdę nie możesz CHWILOWO odpuścić?
            Idziesz jak taran - kochająca kobieta, budowa domu, jedno dziecko już z Tobą
            itd. Jeszcze papier z sądu, trochę powalczyć i będzie pełnia szczęścia.
            Tymczasem Twojej jeszcze żonie wszystko się wali. Rozwód, jedno dziecko
            odeszło. Emocje kolosalne. Jeszcze chwila i mąż zrobi z niej osobę niestabilną
            emocjonalnie i będzie więcej argumentów, że córce będzie lepiej u niego. Ona się
            zwyczajnie boi. I jako osoba niedawno po rozwodzie i matka dzieciom mogę sobie
            ten strach wyobrazić.
            Nie wiem dlaczego doszło do takiej eskalacji. Ale myślę, że dociskanie jej
            teraz nic Ci nie da, raczej będzie gorzej i mogą się zdarzyć sytuacje, które
            trudno będzie odkręcić.
            A w środku tego wszystkiego jest TWOJA CóRKA. Pamiętaj o tym...
            • z_mazur Re: Do Jacka 08.08.07, 00:30
              Boszz..., ojciec chcący zabrać dziecko na ustalony sądownie czas to ktoś, kto "idzie jak taran"?

              Dla mnie to jaknajnormalniejsze zachowanie. Z naciskiem na NORMALNE.
    • der1974 Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 08.08.07, 01:01
      Przeczytałem ten wątek bo i ja jako ojciec miałem i mam podobne
      dylematy. I jakkolwiek nie często zgadzam się z Tri, często z uwagi
      na formę postów, to jego pogląd podzielam w omawianej kwestii. Nie
      może tak być, że toczy się batalię o dziecko. Bo ono staje się
      przedmiotem emocji, jakie są między rodzicami. Nie na tym polega
      ojcostwo. Jedynym kryterium naszych zachowań może być tylko i
      wyłacznie dobro dziecka. A ono sprowadza się do spokoju i poczucia
      bezpieczeństwa, które jest co najmniej nadwyrężone rozstaniem
      rodziców. Mi się wiele spraw nie podoba w zachowaniu ex. Ale
      pierwszy cel jaki sobie stawiam to przekonanie jej, żeby była lepszą
      matką będąc z córką. Bardzo drastycznie musiałaby się ex zachować,
      żebym zdecydował się zerwać kontakt córki z matką. Żeby o to
      walczyć. Osobiście nie uważam jej za dobrą mamę dla starszej córki.
      Mam inną filozofię jej wychowania, kształtowania i podejścia do
      dziecka. Ale to jest za mało do tego, żebym narażał córkę na
      jakikolwiek konflikt z matką. A to jest nieuniknione, jeśli się
      walczy o sprawowanie opieki. Ja nie pozwolę sobie na żadną walkę,
      choć emocje mną targają duże, to jest negatywne do sposobu w jaki
      matka traktuje moją córkę. Ale to są moje emocje i mój problem. I
      skoro kocham swoje dziecko, a to jest jasne, nie narażę jej na
      dodatkowe stresy. Postaram się dać jej miłość i akceptację ze swojej
      strony. I jeśli coś mogę doradzić Jackowi to odstąpienie od walki za
      wszelką cenę, umacnianie bliskości z dzieckiem i krytyczne
      spojrzenie na siebie. Czy aby robię wszystko co powinienem, czy ja
      też nie dokładam dziecku swoimi zachowaniami, bo akurat na te mamy
      wpływ, a na cudze już nieszczególnie. Jacek zerwany został kontakt
      jednego Twojego dziecka z matką, czy faktycznie trzeba zerwać ten
      kontakt w przypadku drugiego? Mamy żaden ojciec nawet najlepszy nie
      zastąpi. A my swoje z boku, z oddalenia, możemy i powinniśmy robić
      swoje.
      • z_mazur Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 08.08.07, 07:32
        Der ale dla mnie problem jest włąsnie w tym, że żona uniemożliwia
        jackowi, to wszystko o czym piszesz utrudniając (a w zasadzie
        uniemożliwiając) kontakt z córką.
      • markus_wak Udaje Ci się der? 08.08.07, 08:29
        Swój pogląd na temat tego, że ojciec jest w stanie zapewnić większy spokój i
        lepszą opiekę już wyraziłem. Natomiast podjęcie walki o przejęcie opieki ,
        szczególnie w przypadku córki - to zupełnie inna historia. I tu podzielam Twój
        pogląd.
        Bardzo mnie zaintrygowało stwierdzenie "Ale pierwszy cel jaki sobie
        stawiam to przekonanie jej, żeby była lepszą matką będąc z córką". Udaje Ci się
        w tej materii w ogóle nawiązać dialog? U mnie jakakolwiek, nawet najbardziej
        delikatna sugestia utrzymana w duchu : "nie sądzisz, że powinniśmy...", "młoda
        chciałaby chyba....." , na temat potrzeb dzieci - wywołuje natychmiastową
        gwałtowną ripostę zaczynającą się od słów -jestem bardzo dobra matką i doskonale
        wiem jakie są ich potrzeby; Ciebie z nami nie ma ... etc. Że nie jest - wiemy
        oboje, że stara się być, to wiem i daję temu wyraz jeśli mam szansę. Niestety ex
        nie ma tego "czegoś" co jest potrzebne aby realizować w życiu oprócz roli
        profesjonalistki w pracy także rolę matki i żony. I tu kółko się zamyka.
        W rezultacie ćwiczę w sobie cnotę cierpliwości i tylko na forum czasem puszczają
        mi nerwy. Bo co do zasady - sytuacja nie jest drastyczna i próby przejęcia
        opieki nad dziećmi byłyby demolką emocjonalną, a nie wyrazem troski o nie.

        W realu staram się być z dziećmi zawsze gdy to jest możliwe, i tak nie jest im
        lekko, bo widzą, że to są dwa bardzo różne światy, i sam ten fakt w pewien
        sposób naraża je na konfrontację z matką. Ale są już coraz bardziej zaawansowane
        w sztuce czerpania korzyści z nowej sytuacji. smile
      • ivone7 Re: No to i ja się będę chwalił....:)))))))) a co 08.08.07, 10:37
        der swietny post..jest tylko jedno ale..
        czy ty nie mieszkajac z dziecmi masz zerwany z nimi kontakt? mysle,
        ze nie..
        piszesz, ze Jacek, chce zerwac kontakt corki z matka..nic bardziej
        mylnego..on chce by dzieci mieszkaly z nim majac wg niego
        nieograniczony kontakt z matka..
        wiec tutaj sie nie zgadzam..
        natomiast co do relacji dziecka i rodzica, ktorzy mieszkaja razem..
        niestety sam wiesz, ze jak mieszkasz z kims, to konfliktow o
        przyslowiowe glupoty jest 1500 x wiecej niz jak mieszka sie osobno i
        spotyka sie raz na jakis czas..
        tak samo jak ty masz ale do swojej ex...ja tez mam do mojego ex,
        staram sie to wyrazic, niestety bez skutku..
        ale doceniam to, ze mloda ma wiecej ojca niz wtedy gdy bylismy
        razem...
        • to.ja.kas Odwrócmy sytuacje.... 08.08.07, 15:53
          Sąd przyznaje JP opieke nad córką, córka lubiła do tej pory mamę,
          ale JP ze strachu, ze mama zabierze mu crkę (bo syn wybrał
          zamieszkanie z mama a nie z nim) zabrania i ogranicza do zera
          kontakt córki i mamy. Gdy czasem mamie udaje sie na chwile spotkac z
          córka zauważa, że córka z którą kiedys miała dobry kontakt jest
          nastawiana przeciwko niej. Nie może równiez zabrać córki na weekend,
          nie moze pojechac z nia na wakacje ani spedzić swiąt, nie może
          spowodować, zeby rodzeństwo spotykało sie ze soba. JP, robi wszystko
          by odseparowac córke od mamy...co radzicie tej kobiecie??? Mam
          zostawic córke w spokoju, przestac walczyc o kontakt z nią dla jej
          dobra?????

          Sa ludzie z którymi nie można sie dogadac nawet w kwestiach które sa
          bardzo wazne dla dobra własnych dzieci....kobiety które maja problem
          z eksami, alimentami, przemoca, odwiedzinami tatusiow powinny to
          wiedziec najlepiej, niestety patent na bycie rodzicem do bani nie
          maja tylko ojcowie, mamusie rowniez...jestem mama i pisze z
          perspektywy matki...ale kiedy rodzic na siłe chce pozbawic kotaktu
          dziecka z drugim tyo dla mnie
          jest to jedna z najwiekszych zbrodni jakie moze popełnic na duszy
          swego dziecka, taka sama zbrodnia jak to gdy tatus (lub mamusia)
          zapominaja po rozwodzie o dzieciach na długie lata.
          • ivone7 Re: Odwrócmy sytuacje.... 08.08.07, 15:58
            zgadzam sie z Toba w calej rozciaglosci..
            • to.ja.kas Re: Odwrócmy sytuacje.... 08.08.07, 16:10
              A dziekuje...

              Wnerwia mnie, ze rozumiemy miłość matczyna, jest to tak naturalne
              jak swit, jak mycie zębów rano, jak powietrze bez którego nie mozna
              zyc....rozumiemy desperacje gdy walczy o dziecko, gdy stara się je
              odzyskac, zwłaszcza jak uważa, ze dziecku lepiej byłoby z nia niz z
              ojcem.

              Miłość ojca postrzegana jest jak coś małego, nieważnego. On musi
              sobie poradzić z utrata własnego dziecka po męsku...czyli nie
              walczyć, zapomnieć najlepiej, płacić tylko alimenty w zażądanej
              wyskości.

              Ani miłość ojca, ani wielka miłość matki, ani strach, że dziecko
              postanowi zamieszkać z tym drugim rodzicem a nie z nami, ani urazona
              ambicja, nie moze powodowac , że pozbawimy celowo kontaktu dziecka z
              rodzicem, nawet jak bedzie to kontakt corki i ojca
              • ivone7 Re: Odwrócmy sytuacje.... 08.08.07, 16:52
                i to sa te stereotypy, ktorych ja nie cierpie...i podciaganie
                wszystkich pod linijke..ubieranie w jednakowe mundurki..
                czasami sa faceci, ktorzy tego kontaktu nie potrzebuja...chca placic
                i miec z glowy...czasami matki nie interesuja sie dzieckiem i
                podrzucaja do babci..mam przyklad sasiadki 80-letniej wychowujacej
                wnuczke od 5-miesiaca zycia..dzis mala ma 15 lat..matka odwiedza co
                2,3 miesiace..
                sa rozne sytuacje i rozne przypadki...
                ale mysle ze jakkolwiek sytuacja sie potoczy konsekwencje zostana
                poniesione...przez matke na pewno..nawet jesli zerwie kontakt z
                ojcem, na co ma wielka ochote..to corka jak dorosnie bedzie miala do
                niej zal..
                pewnych traum mozna dzieciom oszczedzic..kontakt z obojgiem rodzicow
                powinien byc dobrem najwyzszym...
    • jp66 Wyjaśnień ciąg dalszy..... 08.08.07, 17:32
      POSTANOWIENIE
      Dnia 25 lipca 2007 r
      Sąd Okręgowy w Olsztynie VI Wydział Cywilny Rodzinny w składzie następującym:
      Przewodniczący: SSO Zofia R -
      po rozpoznaniu w dniu 25 lipca 2007 r r. w Olsztynie na posiedzeniu niejawnym
      w sprawie z powództwa
      Jacka X
      przeciwko
      Danucie X
      o rozwód
      w przedmiocie wniosków *
      - pozwanej z dnia 21 czerwca 2007 r o zmianę zabezpieczenia i ustalenie miejsca
      pobytu małoletniego Mateusza u matki i o zmianę sposobu kontaktowania się powoda
      z małoletnią córką
      - powoda z dnia 26 czerwca 2007 o zmianę postanowienia o sposobie kontaktowania
      się powoda z małoletnią córką w sierpniu 2007
      postanawia:
      Udzielić zabezpieczenia na czas procesu w ten sposób, że zmienić postanowienie
      tutejszego sądu z dnia 06 marca 2006 r w punkcie I. 3 w ten sposób, że ustalić
      że w okresie od 04 sierpnia 2007 od godziny 10.00 do 24 sierpnia 2007 r do
      godziny 19.00 małoletnia Paula X będzie przebywać przy ojcu. Wniosek pozwanej o
      zmianę punktu .1.1 postanowienia z dnia 02 sierpnia 2006 oddalić.
      UZASADNIENI E
      Pozwana Danuta X we wniosku z dnia 21 czerwca 2007 wniosła o ustalenie miejsca
      pobytu małoletniego syna stron Mateusza przy matce i o ograniczenie kontaktów
      powoda z córką Paulą/ k. 435/.
      W uzasadnieniu wniosku podała, że syn ma poparzone oczy i od dłuższego czasu nie
      chodzi do szkoły. Przyczyną poparzenia jest pająk ptasznik, którego syn stron
      otrzymał od powoda. Syn stron ma ciężkie poparzenie chemiczne obu oczu, grozi mu
      utrata wzroku, za co odpowiedzialny jest powód. Syn stron często pozostaje bez
      należytego nadzoru.
      Odnośnie zaś córki powód mimo protestu pozwanej i zaleceń specjalisty lekarza
      alergologa zakupił córce chomika, na którego jest uczulona. Córka jest
      buntowana, przekupywana, a gdy dzieją się dla niej ważne życiowe wydarzenia typu
      I-sza komunia czy turniej tańca - ojciec nie interesuje się tym.
      W odpowiedzi na powyższe powód wniósł o oddalenie wniosku /k. 442v/. Podał, że
      syn ma pająka od 3 lat. Wcześniej powód zapoznał się z literaturą dotyczącą tego
      pająka i ustalił, że nie jest on niebezpieczny dla człowieka. Syn jest zdrowy,
      chodzi do szkoły. Faktycznie miał podrażnione oczy na skutek dostania się do
      oczu twardych pyłków z odwłoka pająka, które ~ dostały się tam przy wymianie
      ściółki po tym,* jak syn niewłaściwie chwycił pająka. Syn miał zwolnienie tylko
      z lekcji w-f, a wcześniej z zajęć szkolnych tylko na 3 dni /k.440v/.
      W swym wniosku o zmianę zabezpieczenia ustalającego kontakty powoda z
      córką,powód wniósł o ustalenie, że małoletnia spędzi z ojcem okres od 04
      sierpnia 2007 r do 24 sierpnia 2007 r. W uzasadnieniu podniósł, że jego kontakty
      z córką przebiegają prawidłowo. Obecnie dziecko ma wakacje, stąd możliwość
      wspólnego spędzenia czasu.
      W odpowiedzi1 na powyższe pozwana wniosła o oddalenie wniosku powoda. W
      uzasadnieniu podniosła, że powód nie ma urlopu, pracuje we własnej firmie, a
      dziecko wywozi do swoich rodziców gdzie małoletnia spędza czas przeznaczony na
      kontakty z ojcem. Ponadto dziecko jest zmuszane w czasie pobytu u ojca do
      kontaktów z jego przyjaciółką Anną X. Pozwana jest nauczycielką, ma wakacje i
      wolny czas aby zająć się dziećmi. Ponadto kontakty powoda z córką nie
      przebiegają prawidłowo. Córka nie chce przebywać z ojcem.
      W odpowiedzi na powyższe powód podtrzymał swój wniosek, a ponadto podał, że jego
      kontakty z córką są prawidłowe. Przebywa ona u jego rodziców tylko wtedy gdy
      jest tam również powód. Córka nie jest zmuszana do spędzania czasu z Anną X.
      Powód planuje wyjazd z dziećmi nad morze
      bez osób trzecich. Urlop może wziąć w każdym czasie, gdyż prowadzi idziałalność
      gospodarczą. Wstępnie ustalił wynajęcie kwatery nad morzem w sierpniu.
      Sąd ustalił następujący stan faktyczny i zważył co następuje:
      Z zebranego materiału dowodowego jednoznacznie wynika, że dzieci stron związane
      są z obojgiem rodziców i powinny utrzymywać regularny kontakt z tym z rodziców,
      przy którym nie mieszkają. Brak jest jakichkolwiek dowodów na naganne zachowanie
      powoda wobec córki. Dotychczasowe kontakty powoda z córką i początkowo były
      nawet szersze niż przewidziane w postanowieniu sądu z dnia 06 marca 2006 r za
      wiedzą i zgodą matki dziecka. Córka stron nie jest w konflikcie z ojcem. Mocno
      skonfliktowane są strony między sobą i angażują w swój konflikt małoletnie dzieci.
      Biegli z RODK zalecali jak najczęstsze kontakty dzieci z rodzicami i zdaniem
      Sądu nie należy ich ograniczać. Brak jest racjonalnych powodów do ograniczenia
      powodowi spotkań z córką lub do ustalania ich w obecności kuratora sądowego.
      Pozwana ponawia wnioski tej samej treści nie przedstawiając żadnych nowych
      okoliczności w sprawie, co uznać należy za niestosowne.
      Postępowanie przed sądem przeciąga się. W toku bprawy trwają drugie już wakacje
      letnie i powód ma prawo żądać ustalenia jego kontaktu z córką na czas urlopu.
      W czasie ubiegłorocznych wakacji pozwana skutecznie uniemożliwiła powodowi
      spędzenie urlopu z córką w czasie wyznaczonym przez sąd. Sytuacja taka nie
      powinna powtórzyć się w roku bieżącym, gdyż da to negatywne świadectwo pozwanej
      jako matce i osobie , która zabiega o ustanowienie miejsca pobytu obojga dzieci
      przy niej.
      Powód prowadzi działalność gospodarczą i oczywistą sprawą jest, że bierze urlop
      kiedy sam sobie o tym zdecyduje. Nic nie stoi na przeszkodzie by powód z
      dwojgiem dzieci spędził swój urlop w sierpniu 2007 r nad morzem. Będzie to
      atrakcją dla dzieci i pozwana niewątpliwie zdaje sobie z tego sprawę.
      Stąd sąd postanowił jak w punkcie pierwszym postanowienia na podstawie art.
      730§1 kpc, 7301 §1 i 2 kpc uznając, że powód wykazał interes prawny w udzieleniu
      zabezpieczenia.
      Z dokumentacji medycznej nadesłanej do akt na żądanie Sądu z Wojewódzkiego
      Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego Poradnia Okulistyczna w Olsztynie
      faktycznie wynika, że syn stron miał delikatny obrzęk i zaczerwienienie powiek
      po opryśnięciu przez pająka ptasznika. Od 29 maja 2007 r był pod kontrolą
      okulisty, który zastosował leczenie zachowawcze. Od 29 maja 2007 r do 01 czerwca
      2007 r syn stron otrzymał zwolnienie z zajęć szkolnych / k.438/. Małoletni
      zgłaszał się regularnie do lekarza zgodnie z
      zaleceniami odnotowanymi w karcie zdrowia. W dniu 11 czerwca 2007 r lekarz dał
      małoletniemu zwolnienie z zajęć w-f do końca roku szkolnego. Z dokumentacji
      lekarskiej nie wynika, by obrażenia syna stron były na tyle poważne by zagrażały
      jego zdrowiu i życiu / k. 451-452/ .
      Z akt sprawy jednoznacznie wynika, że syn stron chce i powinien przebywać u
      ojca. Wynika to z opinii RODK i stanowiska syna stron przedstawionego sądowi.
      Pozwana nie przedstawiła Sądowi żadnych dowodów na okoliczność złego wpływu na
      córkę stron jej kontaktów z ojcem. Nie przedstawiła zaświadczenia lekarskiego na
      okoliczność uczulenia córki na chomika, ani stwierdzającego jakieś dolegliwości
      na skutek kontaktu z chomikiem.

      Wobec powyższego wobec braku przesłanek Sąd w oparciu o przepis art. 730 i §1 i
      2 kpc wnioski pozwanej oddalił nie znajdując podstaw do ustalenia miejsca pobytu
      syna stron przy matce i do zmiany dotychczasowych kontaktów powoda
      • jp66 Tyle sąd... 08.08.07, 17:35
        mama nie utrzymuje kontaktów z synem mimo, że pracowała w tej samej szkole "bo
        nie miała czasu"
        On nie chce z nią utrzymywać bo usłyszał parę słów których pewnie długo nie zapomni.
      • tricolour No i o co chodzi? 08.08.07, 17:47
        Ta zła kobieta jakaś taka straszna nie jest. Daj jej spokój na rok, a większość
        problemów wróci do normy.

        Żałosne to jest. Chomiki i pająki na siebie nasyłają...
        • jp66 Re: No i o co chodzi? 08.08.07, 17:52
          a no własnie o co chodzi? a jej dałem spokój już dawno...
          • panda_zielona Re: No i o co chodzi? 08.08.07, 17:54
            Poczekaj spokojnie chociaż do sprawy rozwodowej.
      • tricolour Znalazłem rozwiązanie problemu... 08.08.07, 18:24
        ... ano ukatrupić małą żmiję, bo i tak nie wiadomo, co z tego wyrośnie...

        Matka będzie lamentowała, ale dobrze jej tak, bo zła jest. Cel bedzie
        osiągnięty, bo straci dziecko. Dziecko bedzie w niebie, czego każdy pragnie. Sąd
        odetchnie z ulgą, bo ileż można paprać się w jednym gównie.

        Nie mówię, że jest to najlepsze wyjście, ale jest!
        • ivone7 czuje sie rozczarowana 08.08.07, 18:27
          i to bardzo...
          a gdzie dokladny opis kto, jak i gdzie...a moze to ustali sad...

          pamietam taka przypowiesc biblijna..
          dwie matki klocily sie o dziecko..zapadl wyrok, zeby przepolowic go
          na pol..i kazda bedzie miala po polowie..jedna powiedziala NIE-niech
          wezmie go tamta..i to byla matka..
          • tricolour Ty chyba żartujesz... 08.08.07, 18:34
            ... tak bez walki? Bez sądów, wyroków? Tak zwyczajnie oddać? Zaufać, że drugi
            rodzic może chcieć dobra dziecka?

            Nadzwyczajne...
            • ivone7 Re: Ty chyba żartujesz... 08.08.07, 20:04
              przypowiesc biblijna...mowiaca o milosci matki..
              a konczac ja..sedzia slyszac odpowiedz prawdziwej matki, oddal
              wlasnie jej dziecko..
        • to.ja.kas Re: Znalazłem rozwiązanie problemu... 09.08.07, 08:53
          Tri...czasem jak cos palniesz....ech
    • jp66 Serdecznie dziękuję za tę dyskusję... 08.08.07, 23:24
      przeczytałem wszystko po kilka razy żeby znaleźć jakiś złoty środek, z częścią
      was nie mogę się zgodzić, choc przyznaję, że wszystko wiecie tylko z tej "mojej"
      strony i wyciąganie jakichkolwiek wniosków jest tylko teoretyzowaniem. Kiedyś
      dawno temu proponowałem "żonie" wiele rozwiązań, chciałem się dogadywać tak
      normalnie bez nerwów i agresji ale spotykałem sie tylko z odmową i stwierdzeniem
      "idz do sądu" potem "taki jest wyrok sądu" i zadnych ustępstw więc się nauczyłem
      po tych wszystkich niepowodzeniach, ze jedyną drogą jest własnie sąd. tylko, ze
      ona respektuje te postanowienia które są dla niej wygodne i w sposób który
      możliwie skomplikuje mi sprawę (np: nie ma mowy o wcześniejszym zabraniu órki bo
      jest od 17, to samo z odwiezieniem jej 20 to 20 ale kiedy miała zajecia w szkole
      to musiałem szukać córki gdzieś po mieście, albo córka siedziala sama w szkole
      do 17 bo mama pracowała a ja nie mogłem jej wczesniej zabrać) wszystkie te
      zdarzenia pewnie mocno wpłynęły na moje zachowania w stosunku do niej,
      przestałem o cokolwiek prosić zawsze byłem o 17 i odwoziłem o 20, przestałem sie
      do niej odzywać zeby nie prowokować jakichś spięc.byłem uległy i zdolny do
      ustępstw ale do czasu teraz załatwiam wszystko tak jak ona chciała przez sąd.
      nie ja przedłużam te rozprawy , nie walczę- odpowiadam tylko na zarzuty i
      czekam. A i proszę nie nazywajcie mojej Przyjaciółki "kochanką" bo nią nie jest,
      nie jest ta trzecią, jest jedyną- moje malżeństwo nie istnieje od dawna.
      sytuacja jest mocno skomplikowana- bo niby jak mam się zachowywać? w/g Tri
      odpuścić- jaki będzie tego skutek? (mogę się domyślać)
      walczyć? - jak długo i o co? wiem, że im bardziej mi zależy na widywaniu córki
      tym wiekszy dostaję odpór, może rozwiazaniem było by zupełne zaprzestanie
      kontaktów, może wtedy "żona" sama o nie będzie zabiegała chcąc mieć wolny dzień.
      nie wiem jestem wciąz w tym samym punkcie walka- zło, zaprzestanie - zło
      jest jednak jakiś promyk nadziei- obiecała mi córkę w sobotę o 10, mam nadzieję,
      że to nie jest gra na przetrzymanie. A tak na marginesie - gdyby dzieci były od
      początku ze mną to, czy odmówilibyście jej walki o dzieci, więc zrozumcie i
      mnie, nie robie tego żeby ją zgnębić, to nie zemsta. A też wiem jakie są
      obowiazki w wychowaniu dwójki dzieciaków, ile pracy, odpowiedzialności - czy
      gdybym nie był przekonany, że to dla ich dobra to sam z własnej woli pchałbym
      się w takie kłopoty, przecież lepiej być wygodnym facetem, bez obowiązków, liczę
      się z tym, że gdyby doszło do tego, że miałbym oboje dzieci moje życie osobiste
      przestało by istnieć.
      mimo tego, że chcę mieć oboje dzieci to również się tego boję, czy dam radę, czy
      sprostam obowiązkom- ale to chyba normalne. Jeszcze raz bardzo dziękuję za
      dyskusję, jestem wdzięczny za poświecony czas.
Pełna wersja