zuzka712
01.08.07, 09:21
zacznę od streszczenia mojej sytuacji - jesteśmy małżeństwem od 16 lat. Mąż
jest agresywnym alkoholikiem i sprawcą przemocy. Próbował się leczyć w
poradni dla sprawców, ale na niewiele się to zdało.

Teraz leczy się w
poradni AA - jak na razie bez skutku.
Wielokrotnie wyprowadzałam się z domu (a właściwie uciekałam po awanturze),
ale zmamiona obietnicami wracałam.
Mąż jest świetnym manipulatorem i szantażystą. Jak coś szło nie po jego myśli
to groził samobójstwem. I znowu wracałam, albo spłacałam jego długi.
Najgorsze było to, że nie oszczędzał dzieci - budził je, żeby słuchały
awantury i jego wyzwisk, szantażował je, mówił ohydne rzezcy o podtekście
seksualnym (co to niby ja nie robię z różnymi facetami)itd...
Od lat nie uczestniczy w utrzymaniu domu i dzieci, a jeszcze musze spłacać
jego długi.
No i miarka się przebrała. Po 2letniej terapii dla wspołuzależnionych
zdecydowałam się na rozwód i jestem nieczuła na jego górnolotne prośby i
obietnice.
Piszę pozew. Zdecydowałam się wystąpić o rozwód bez orzekania o winie, ale w
pozwie wypisać przyczynę - alkoholizm i przemoc.
Poradźcie, proszę co powinno się znaleźć w tym pozwie. Pewnie nie powinien
być zbyt długi, ale zależy mi, żeby był przekonywujący. Czy powinnam zawrzeć
w nim coś na poparcie tych zarzutów (konkrety - zacytować jego słowa,
wydarzenia, interwencje policji, SMS, listy...)
Jeżeli on zacznie robic problemy (bo mnie kocha, bo się nie zgodzi np.co do
opieki nad dziećmi itd... mam zamiar zmienić wniosek na "z orzekaniem o winy".
I jeszcze jedno - jak zwykle musiałam uciec z domu, który budowałam kilka
ostatnich lat. Mam to w nosie, ale tłoczymy się teraz w małym mieszkanku
moich rodziców dzieci tęsknią za pokojami, komputerem, kolezankami...
On się nie wyprowadzi i będzie robił wszystko, żeby mi zabrać dom (co oznacza
kilka lat w zawieszeniu). Ja nie zdecyduję się na mieszkanie pod jednym
dachem, bo jest niezrównoważony psychicznie i wreszcie się odważyłam
powiedzieć to otwarcie - BOJĘ SIE!
On liczy, że jak zawsze zmęczę się tą sytuacją, użalę nad dziećmi to i wrócę.
Pospłacam długi i zaczniemy "od nowa".
Starsza córka (16 lat) już nie wytrzymała i zdecydowała się wrócić i mieszkać
w domu z nim. Boję się, bo on nią manipuluje. I widzę, jak się zmienia - Tat
się stara, już nie pije, nie wyzywa. To ty chcesz nam zabrać ojca....
Czy jest coś co mogę zrobić w tej sprawie? Domu, dzieci...
Będę wdzięczna za każdą radę.