xxnick
01.08.07, 13:20
Kochani,
piszę bo ręce mi opadły.
Jestem mama i była żoną,ktora nigdy nie wykorzystała dziecka w porachunkach z
exem.I wiem,ze nigdy nie będe walczyła dzieckiem.
Moje stosunki z męzem są bardzo przyjacielskie.Ale....
Gdzie jego miłość do synka?
Dla mnie ojciec mógłby widywać dziecko kiedy chce,choćby codziennie.On jednak
zadawala się braniem dziecka raz na dwa tyg. na weekend,ale odkąd się
wyprowadził 7 miesiecy temu to takich pełnych weekendów było może z 5,6?
Dzisiaj mały poszedł do nowego żłobka.Płakał trochę rano,chociaz dzielny jest
i wprawiony w codzinenny rytuał,ktorym jest złobek.Zadzwonilam zaraz o 7.30
do exa,by jesli moze odebral dzisiaj synka wczesniej.A on "nooo
dooobrze,zobacze".Dzwonie niedawno i co?Dobrze odbiore go o 15!!!!! To ma być
wcześniej???
Nie czuje niczego!Nie czuje,ze dziecko za nim tesnki,ze prawdziwy rodzic
stresuję się,takimi chwilami jak żłobek,przedszkole,szkoła,pierwszy
krok,słowo,usmiech.
Myśle sobie,jak dobrze,że to już nie mój problem.Niech bierze go inna
kobieta!
Ale serce mi płacze,ze takiego ojca ma moje dziecko.
Chciałabym jak najlepiej.Ale wychodzą same porażki.
Jak radzić sobie samej?
Jak nie wkurzać się takimi zagraniami?
Jak nie reagować,kiedy były mąz mówi,ale co ja będę z nim tyle czasu robił?
Skąd mam wiedzieć,jakie kapcie mam mu kupić?
Nic nie jest proste na tym świecie.
Pozdrawiam Was ciepło.
Odreagowałam