Synek i jego tato.

01.08.07, 13:20
Kochani,
piszę bo ręce mi opadły.
Jestem mama i była żoną,ktora nigdy nie wykorzystała dziecka w porachunkach z
exem.I wiem,ze nigdy nie będe walczyła dzieckiem.
Moje stosunki z męzem są bardzo przyjacielskie.Ale....
Gdzie jego miłość do synka?
Dla mnie ojciec mógłby widywać dziecko kiedy chce,choćby codziennie.On jednak
zadawala się braniem dziecka raz na dwa tyg. na weekend,ale odkąd się
wyprowadził 7 miesiecy temu to takich pełnych weekendów było może z 5,6?

Dzisiaj mały poszedł do nowego żłobka.Płakał trochę rano,chociaz dzielny jest
i wprawiony w codzinenny rytuał,ktorym jest złobek.Zadzwonilam zaraz o 7.30
do exa,by jesli moze odebral dzisiaj synka wczesniej.A on "nooo
dooobrze,zobacze".Dzwonie niedawno i co?Dobrze odbiore go o 15!!!!! To ma być
wcześniej???
Nie czuje niczego!Nie czuje,ze dziecko za nim tesnki,ze prawdziwy rodzic
stresuję się,takimi chwilami jak żłobek,przedszkole,szkoła,pierwszy
krok,słowo,usmiech.
Myśle sobie,jak dobrze,że to już nie mój problem.Niech bierze go inna
kobieta!
Ale serce mi płacze,ze takiego ojca ma moje dziecko.
Chciałabym jak najlepiej.Ale wychodzą same porażki.
Jak radzić sobie samej?
Jak nie wkurzać się takimi zagraniami?
Jak nie reagować,kiedy były mąz mówi,ale co ja będę z nim tyle czasu robił?
Skąd mam wiedzieć,jakie kapcie mam mu kupić?
Nic nie jest proste na tym świecie.
Pozdrawiam Was ciepło.
Odreagowałam smile
    • tricolour Przecież to jest norma... 01.08.07, 13:25
      ... i jest to najzwyczajniejsze zachowanie facetów po rozwodzie, którzy
      (najczęściej) rozwodzą się także z dzieckiem.

      A czego oczekiwałaś?
      • jasminowo Re: Przecież to jest norma... 01.08.07, 13:30
        Tri - może ja w jakimś chorym świecie żyję, ale dla mnie nie jest to
        najzwyczajniejsze zachowanie. Niestety pewnie częste (tak samo jak wygrywanie
        spraw przez kobiet walcząc dziećmi), ale ja znam inne przypadki. Mój brat
        walczył o widywanie z dziećmi zanim był rozwód. Walczył bo inaczej mógłby się z
        nimi pożegnać. Ojciec mojego dziecka też nie jest taki jak w/w wymieniony. Na
        szczęście. I myślę, że na szczęście jest szansa na więcej takich ojców. A że
        jej jest niedojrzały? I tacy bywają.
        • tricolour Tu nie chodziło mi o skrajności... 01.08.07, 13:43
          ... że ojciec nie widuje się z dzieckiem.

          Bardziej mi chodziło, że może nie mieć czasu nagle zająć się wcześniej
          maluszkiem. Po dwulatek wymaga specjalnego zaangażowania - trzeba mieć fotelik w
          aucie, pampersy na zmianę, jakieś zabawki ulubione, może coś do zjedzenia,
          trzeba miec czas i chęć zmiany swoich planów.

          I to na telefon.
          • jasminowo Re: Tu nie chodziło mi o skrajności... 01.08.07, 13:50
            Szczerze? Sama nie wiem czy bym chciała być na telefon. A z drugiej strony -
            czasem trzeba. A z trzeciej - nie mnożmy przeszkód - pampersy? Z reguły matka
            da zapasowe, jak nie - dwa kroki i jest sklep. Fotelik? A każdy musi mieć
            samochód? Ja nie mam. Mój eks też nie. Zabawki? Dobrze żeby też druga osoba
            wsparła. A pozatym można wypracować - ulubione u mamy i ulubione u taty.
            Jedzenie? A sklep? Raz, dwa, i już. A czas i chęć? To już zupełnie inna para
            kaloszy. I tu się kłania to czy się bierze rozwód z rodzice czy z dzieckiem. Z
            drugiej strony każdy ma prawo nie mieć po prostu czasu jak dostaje telefon, że
            ma się zająć dzieckiem. Można czasem móc je zmienić. A czasem nie. Ale jak się
            mówi - będę - to jestem. Ale może ja jakaś pogięta jestem smile
          • xxnick Re: Tu nie chodziło mi o skrajności... 01.08.07, 13:50
            Uściślę.
            Mój ex mógł podjechac po Kubcia do żłobka.Wcześniej podjechawszy do mnie po
            fotelik.Chodziło o to,by w pierwszy dzień w nowym żlobku wziąc malego
            wczesniej,by nie czuł się zagubiony.

            A potem?
            Czy to problem zając się dzieckiem-własnym!!! przez godzina,dwie?
            Czy to problem pójsc z małym na plac zabaw?
            • tricolour To nie było żadnej realnej potrzeby... 01.08.07, 13:54
              ... by ojciec jechał po dziecko? Chodziło tylko o to, że jest pierwszy dzień w
              żłobku?
              • xxnick Re: To nie było żadnej realnej potrzeby... 01.08.07, 14:06
                Chodziło o moją prośbę i jego reakcję.
                Zadzwonilam rano po 7 a on "nooo dobrze" a potem mówi,ze pojedize po niego o 15?
                I to ma być to wczesniej?
                Dodam,że mógł pojechać.Chodziło tylko o chęci.A własciwie ich brak.
                I czy pierwszy dzien w złobku to nie wystarczajacy powód by pojechać po małego?
                Po malutkie dziecko,które dzisiaj zostało na caly dzien z obcymi ludzmi.
                • ivone7 Re: To nie było żadnej realnej potrzeby... 01.08.07, 14:10
                  ja bym wolala wiedziec przynajmniej dzien wczesniej...
                  mam bardzo napiety plan, ktorego ex nie musi znac i chcialabym, jesli cos w
                  planach zmieniam wiedziec wczesniej..
                  ale sama tez uprzedzam, nie lubie stawiac ludzi pod sciana..
                • tricolour To nie jest wystarczający powód... 01.08.07, 14:11
                  ... przynajmniej dla mnie.

                  Uważałbym, że mam być wzywany, gdy jest potrzeba. Potrzeba, to nie znaczy
                  prośba, byś sprawdziła, czy mogę czy nie ("Chodziło o moją prośbę i jego reakcję").

                  Twój facet i tak zachował się OK godząc się na takie telefoniczne zamawianie bez
                  konkretnej przyczyny.
                  • xxnick Re: To nie jest wystarczający powód... 01.08.07, 14:17
                    Ciekawe czy masz dziecko?
                    Chyba nie,bo trochę nie wiesz o czym piszesz:
                    > Uważałbym, że mam być wzywany, gdy jest potrzeba.
                    Czyli rozówd z żona to oznacza rozwód z dzieckiem.

                    • tricolour Owszem mam dziecko... 01.08.07, 14:20
                      ... ale to wcale nie oznacza, że jego matka ma dzwonić pierwszego dnia żłobka z
                      wymaganiami, które nagle jej przyjdą do głowy.

                      Mogłaś zadzwonić wczoraj, klika dni wcześniej itp. Co Cie powstrzymywało przed
                      wcześniejszym umówieniem się z exem?

                      Zaczynam odnościć wrażenie, że bardzo chcesz, by ex odpowiednio reagował na
                      Twoje prośby.
                      • ivone7 Re: Owszem mam dziecko... 01.08.07, 14:26
                        jak zwykle punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia
                        nasz forumowy kolega na pewno skakalby do gory po takim telofonie ex...ze moze
                        odebrac tak normalnie dzieci..i troszke z nimi pobyc..
                        a ty to odbierasz jak rozkaz..
                        tez uwazam ze powinna wczesniej uprzedzic, ze ex bedzie jej potrzebny..
                        ale odprowadzanie czy przyprowadzanie to normalna czynnosc i zadne wezwanie
                      • xxnick Re: Owszem mam dziecko... 01.08.07, 14:26
                        Taka jest wada pisanego słowa,że nie da się przekazać wszystkiego dosłownie.
                        Mi naprawde nie chodzi o wymuszanie czegokolwiek.
                        Jestem wobec niego tak w porządku,jak mało jaka była żona.
                        Nie idealna dla niegożona,ale idealna była żona.
                        Dzisiaj po prostu nie wytrzymałam.
                        Zrobiło mi się tak cholernie żal,że znowu mój ex ma problem.Ze znów nie może
                        zrobić czegoś tylko dla dziecka.
                        On mógł dzisiaj odebrać małego,wiedzial o nowym złobku odkąd wspolnie
                        podjelismy taką decyzje.
                        Chodziło o ludzkie uczucia.O spontaniczne macierzyńskie uczucie,żeby odebrać
                        małego szybciej.I zeby nie usłyszec,co mialabym z nim robić,jak go szybciej
                        odbiore.


                        • tricolour Facet wcale nie pamiętał o tym żłobku... 01.08.07, 14:29
                          ... to też jest normalne.
                          • xxnick Re: Facet wcale nie pamiętał o tym żłobku... 01.08.07, 14:34
                            No i może to własnie to.
                            Zrobiło mi się przykro...
                            I chyba moge tak czuć,skoro tak bardzo zapierał się że dziecko nie ucierpi na
                            rozowdzie.
                            Mówię mu codziennie,ze mały tęskni,że chodzi po domu i mówi tata a on ma
                            problem,by odebrać go wcześniej z tego cholernego żłobka.
                            Zawsze ma problem ze wszystkim.I napewno nie jest na kazde moje zawołanie,bo o
                            nic nie wołam.
                            Dzisiaj był ten jeden z niewielu razy.

                            • ivone7 Re: Facet wcale nie pamiętał o tym żłobku... 01.08.07, 14:37
                              doskonale Cie rozumiem...
                              i bardzo wspolczuje..
                              i wiesz co? masz te kontakty ustalone sadownie? jesli tak, to zacznij je
                              egzekwowac..po prostu..
                              • xxnick Re: Facet wcale nie pamiętał o tym żłobku... 01.08.07, 14:39
                                Nie mam żadnych kontaków ustalonych.
                                Nie chciałam robić czegoś takiego.
                                Dla mnie on może przychodzić kiedy chce i tak powiedzialam w sądzie.
                                Zależało mi,by brał dziecko jak najczęsciej.
                                Jemu nie zależy.Mysle,ze pewnie nawet by się cieszył,gdyby miał dwa razy w
                                miesiącu ustalone kontakty...

                                Porażka to jest dla mnie.Naprawde.
                                • tricolour Moim zdaniem troszke przesadzasz... 01.08.07, 14:43
                                  ... nie ma takiej możliwości, by na rozwodzie nie ucierpiało dziecko - Wasze
                                  ustalenia były nierealne.
                                  • xxnick Re: Moim zdaniem troszke przesadzasz... 01.08.07, 14:47
                                    Czy mogłam tego nie wiedziec?

                                    Myślałam,że skoro ja będe się starać to on również.
                                    Zwłaszcza jesli to obiecywał,bo rzekomo nie wyobraza sobie życia bez Kubcia.
                                    No to teraz wyobraża sobie,skoro widuje go prawie raz na dwa tyg.Bo częściej
                                    nie czuje takiej potrzeby.
                  • ivone7 Re: To nie jest wystarczający powód... 01.08.07, 14:22
                    halo..no wlasnie postapila normalnie, podkresle NORMALNIE
                    poprosila, czy tata nie moglby odebrac wczesniej dziecka z zlobka..
                    czy to jest wezwanie?
                    a czy wezwaniem bedzie sluchaj, przyjedz mlody teskni i placze ?
                    a moze tylko wypadek, szpital...lub zle oceny w szkole?
                    czemu nie uwazasz za normalne dzielenie sie obowiazkami jak przyprowadzenie
                    dziecka?
                    • tricolour No i NORMALNIE facet się zgodził... 01.08.07, 14:25
                      ... ale nie podoba się, że przyjedzie o 15, bo to jest ZA POŹNO. To znaczy o
                      której byłoby dobrze?
                      • xxnick Re: No i NORMALNIE facet się zgodził... 01.08.07, 14:28
                        O 15.20 ja sama kończe prace.
                  • nangaparbat3 Wiesz co? 01.08.07, 14:24
                    Moja córka jest juz prawie dorosłą osobą, ale ex reaguje zawsze na moją prośbę -
                    w formie pytania - moze bys zechciał wpaść - z uzasadnienie: jest smutna, źle
                    się się czuje, albo - ze mnie cały dzień nie bedzie, albo: mam wrazenie, ze za
                    toba teskni, albo: poklóciła się w szkole.
                    Nie zdarzylo mu sie choc na chwile nie wpaść - bo dziecko wcale nie potrzebuje
                    długich spotkań (tych tez, ale na pewno nie wyłącznie), potrzebuje, zeby ten
                    najwazniejszy facet w jego/jej zyciu przyszedł, przytulił, zapytał co słuchać,
                    wysłuchał, pokazał że JEST, że mozna na niego liczyć, ze nie zapomniał - ech,
                    są faceci, którym nie trzeba tego tłumaczyć, i chyba powinnam w kosciele krzyzem
                    leżeć w podziece, że taki mi się trafił.
                    • tricolour To do mnie było? 01.08.07, 14:28
                      Zupełnie nie wiem po co...

                      Co mi chcesz powiedzieć? Że musisz uzasadniać telefon do exa i PROŚBĘ, by ex
                      przyszedł?

                      I że on zawsze wpada? To to jest jakieś osiągnięcie? Prośba z uzasadnieniem?
                    • tricolour Moja ex nie leży w podzięce w kościele... 01.08.07, 14:41
                      ... że ma takiego wspaniałego byłego męża. Nie prosi mnie o wizyty i nie
                      uzasadnia próśb.

                      Sam dzwonię do córki, umawiam się na wspólne wyjście, kino, zakupy, lody,
                      niedzielną gorącą czekoladę w Cafe Soul, śniadanie w Janie Pawle. Wredny
                      jestem... taka samowola.

                      smile)
                      • xxnick Re: Moja ex nie leży w podzięce w kościele... 01.08.07, 14:44
                        No to równy z Ciebie gość.
                        Mój ex sam się nigdy nie domyśli.
                        A raczzej domyśla się tylko wtedy,gdy ma wolny czas.
                        Nigdy nie dopasowuje się do dziecka,tylko dziecko dopasowuje do siebie.
                        A wydaje mi się,że ojciec który nie mieszka z dzieckiem powinien robić
                        odwrotnie.
                        • tricolour To dla równowagi dodam... 01.08.07, 14:48
                          ... że po rozwodzie nie interesowałem się córką ze cztery lata. Wcale. I nie
                          umarła, miała mi to za złe, ale jakoś przeprosiłem...

                          Nie mam czym sie chwalić, ale mam pewne doświadczenia.
                          • xxnick Re: To dla równowagi dodam... 01.08.07, 14:50
                            A ja nie rozumiem takich doświadczeń.
                            Mam też takie prawo.
                            Ale każdy jest "jakiś"i postępuje wg własnego sumienia i przeslanek.
                        • ivone7 Re: Moja ex nie leży w podzięce w kościele... 01.08.07, 14:48
                          powtarzaj za mna jak mante...
                          nie mierz innych wlasna miara, nie mierz innych wlasna miara..
                          • nangaparbat3 Re: Moja ex nie leży w podzięce w kościele... 01.08.07, 15:02
                            ivone7 napisała:

                            > powtarzaj za mna jak mante...
                            > nie mierz innych wlasna miara, nie mierz innych wlasna miara..

                            A to mozliwe w ogole?
                            • ivone7 Re: Moja ex nie leży w podzięce w kościele... 01.08.07, 15:08
                              zeby nie mierzyc innych wlasna miara?
                              chyba tak, mam nadzieje ze tego uczy mnie zycie...mniej rozczarowan przez to
                              mam i jestem bardziej tolerancyjna..
                              to ze cos dla mnie jest nie do przyjecia, nie znaczy ze dla innych rowniez...
                        • nangaparbat3 chwileczke 01.08.07, 15:00
                          xxnick napisała:

                          > No to równy z Ciebie gość.
                          > Mój ex sam się nigdy nie domyśli.
                          > A raczzej domyśla się tylko wtedy,gdy ma wolny czas.
                          > Nigdy nie dopasowuje się do dziecka,tylko dziecko dopasowuje do siebie.
                          > A wydaje mi się,że ojciec który nie mieszka z dzieckiem powinien robić
                          > odwrotnie.

                          ale przeciez z tego, co pisze nasz drogi Tri dość jasno wynika, ze on tez umawia
                          się z córką kiedy mu to pasuje.
                          • xxnick Re: chwileczke 01.08.07, 15:03
                            Hehehe smile))
                            Wyszło szydło z worka.
                            • tricolour Co wyszło? 01.08.07, 15:06
                              Jakoś nie rozumiem, co miało wyjść...
                          • ivone7 Re: chwileczke 01.08.07, 15:04
                            no wlasnie...sam dzwoni, sam sie umawia..ciekawe tylko czy zawsze corka ma dla
                            niego czas?
                            a co jesli plany Tri nie sa kompatybilne z potrzebami corki?
                            co by bylo, gdyby ex zadzwonila i powiedziala Tri przyjedz z mloda cos sie
                            dzieje niepokojacego...jak taka prosbe potraktowalby nasz forumowy kolega?
                            • tricolour Nie wiem... 01.08.07, 15:05
                              ... jak zadzwoni, to Wam powiem.
                              • nangaparbat3 Re: Nie wiem... 01.08.07, 15:11
                                Nie wiesz, bo anse wobec ex małżonki wciąż więcej ważą niz corka.
                                • tricolour A o jakie anse chodzi? 01.08.07, 15:13
                                  Masz coś konkretnego na mysli, jakieś wnioski wyciągnęłaś? Z takiego ogólnego
                                  zdania wychodzi tyle co z tego "wyszło szydło z worka"...

                                  smile)
                      • nangaparbat3 Re: Moja ex nie leży w podzięce w kościele... 01.08.07, 14:57
                        tricolour napisał:

                        > ... że ma takiego wspaniałego byłego męża. Nie prosi mnie o wizyty i nie
                        > uzasadnia próśb.
                        >
                        > Sam dzwonię do córki, umawiam się na wspólne wyjście, kino, zakupy, lody,
                        > niedzielną gorącą czekoladę w Cafe Soul, śniadanie w Janie Pawle. Wredny
                        > jestem... taka samowola.
                        >
                        > smile)
                        Ja pisałam o wpadaniu POZA zwyczajnym umawianiem się - wtedy, kiedy ja, matka,
                        uważam, ze ojciec jest wyjatkowo potrzebny.
                        Czytaj uważniej, proszę.
                        • tricolour Ja też napisałem, że jak są potrzeby, to ojciec... 01.08.07, 15:05
                          ... ma wpadać.
                          • nangaparbat3 Re: Ja też napisałem, że jak są potrzeby, to ojci 01.08.07, 15:15
                            tricolour napisał:

                            > ... ma wpadać.

                            ale twierdzisz, ze ojciec moze sobie decydować, czy sprawa jest na tyle istotna,
                            by wpadł. Na odleglość.
                            Ja rozumiem, ze moga sie pojawic tego typu wątpliwości, gdy ludzie graja
                            dzieckiem - owszem. Ale autorka watku pisze o przyjacielskich stosunkach z exem.
                            Powinien jej zwyczajnie zaufac - to ona widzi dziecko na co dzień, a jasli nawet
                            jej niepokoje sa nadmierne, ojciec dziecka powinien je złagodzic, własnie dla
                            dobra dziecka. Co by nie spędzało zycia ze znerwicowana matką.
                            • tricolour Piszę dokładnie coś innego... 01.08.07, 15:20
                              ... piszę o tym, że gdy ex ma oczekiwania wobec byłego męża, to jest to źródłem
                              konfliktów. Gdy wchodzą w grę sprawy dziecka, to jest to najboleśniej odczuwane.

                              W tym konkretym przypadku Xxnick chciała by ojciec przyjechał po dziecko, ale
                              nic nie zrobiła, by mu o tym przypomnieć. Chciała, by sam pamietał i sam dbał o
                              dziecko, ale stało sie odwrotnie i stąd żal.

                              O co żal? O to, że facet nie jest taki, jakby chciała Xxnick.
                              • xxnick Re: Piszę dokładnie coś innego... 01.08.07, 15:23
                                Ex wiedział,ze mały idzie dzisiaj do nowego złobka.
                                I zrozum kolego ze mi chodziło o uczucia dziecka a nie o to,czy cos oczekiwalam
                                od ojca,albo ze chcialabym aby jakis był.

                                Zyjemy w dobrych kontaktach i powinien mi wlasnie zaufac,ze jesli prosze go o
                                taka przysluge to bardzo mi zalezy,bo dziecko tego potrzebuje.
                                Dziecko!


      • xxnick Re: Przecież to jest norma... 01.08.07, 13:31
        Gdy się rozwodziliśmy obiecaliśmy sobie,że dziecko jest najważniejsze.Że
        rozwód "niczego"nie zmieni,że będziemy oboje dbali o dziecko,by jak najmniej
        odczuło,że ma niepełną rodzine.
        I jest mi najnormalniej żal,że były rozwiódł się też z dzieckiem.Że mając taką
        jasną sytuację,że dziecko może brać kiedy tylko zechce.Nie robi tego.Małego po
        prostu dopasowuje sobie do swoich planów.

        > A czego oczekiwałaś?
        Oczekiwałam,że facet mający niespełna dwuletniego synka będzie odczuwał brak
        tego dziecka,będzie chciał z nim przebywac,jak najwiecej,by nie stracić
        czasu,ktory nigdy nie wróci.
        Naiwna ja? Może tak.A może to tylko,fakt,że jestem matką.
        • jasminowo Re: Przecież to jest norma... 01.08.07, 13:33
          A ja uważam, że miałaś prawo tego oczekiwać. Bo oczekiwałaś czegoś normalnego.
          A że zdarzają się rozczarowania? Bywa. Niestety...
        • ivone7 Re: Przecież to jest norma... 01.08.07, 13:38
          a pomyslalas co on bedzie z nim robil jak go zabierze?
          przeciez 2-latek nie powie dokladnie o co chodzi i wymaga stalego nadzoru i
          opieki..
          moze zaproponuj exowi ze moze spedzac czas u was w domu..mlody ma swoje zabawki
          itd i pewnie by sie nie nudzili..
          z czasem jak mlody dorosnie, beda mieli wiecej meskich spraw do robienia..
          fajnie ze jestescie w dobrych ukladach, pogadaj z nim o tym..
          • xxnick Re: Przecież to jest norma... 01.08.07, 13:46
            Ahhh faceci!
            Mój ex jest już w związku z kobietą,która jest o mnie cholernie smile zazdrosna i
            nie może do mnie przychodzić! Także zabawa w domu z dzieckiem odpada.
            Przykre jesst to,że facet jest taki krótkowzroczny.Że czeka własnie na to,aż
            mały podrosnie i będzie co z nim robić.
            Tylko,czy wtedy mój synek będzie chciał z nim ten czas spędzać?
            Zresztą.Mówimy o ojcu i dziecko.Jak on może nie czuć węzi,tej więzi?
            Bezsensu.
            • ivone7 Re: Przecież to jest norma... 01.08.07, 14:06
              alez to ma sens i powiem wiecej nawet glebsze uzasadnienie...
              nie obrazajac konkretnych facetow i niestety uogolniajac za co z gory
              przepraszam, mezczyzni wola miec spokoj niz afery w domu...
              poniewaz next jest zazdrosna nawet o byla zona swojego ukochanego, moze byc
              zazdrosna o jego wiez z synem a nawet o czas jaki ojciecspedza z dzieckiem...
              wiec on dla wlasnego komfortu psychicznego rezugnuje z czestych awantur...
              a ze jest to krotkowzroczne no coz...niektorzy musza uczyc sie na wlasnych
              bledach...zarowno on jak i next kiedys pozaluja ze tak postapili...
              ex nie bedzie mial az takiej wiezi z malym...a next moze zginac od wasnej broni
              i byc o to wszystko obniniana..
              jedyne co moge radzic to
              1.zachowajcie przyjacielskie stosunki
              2.nie wymuszaj spotkan z dzieckiem
              3.uprzedzaj wczesniej ze bedzie musial odebrac mlodego ze zlobka..on tez ma
              swoje zycie, swoje plany-szanujmy sie wzajemnie
              pozdrawiam
              • xxnick Re: Przecież to jest norma... 01.08.07, 14:13
                Moja droga,
                jest dokładnie tak jak napisałas.
                Precyzyjny obraz sytuacji w jakiej znalazl sie moj ex.
                I równiez trafna punktowa sugestya jak postępowac,i tak też postępuje.
                Szkoda mi tylko mojego dziecka.
                I zapewne rozumiesz co czuje.
                Każdej matce by bylo zal,że ojciec,który moze-nie korzysta z mozliwosci
                spedzania czasu z dzieckiem.Dla własnej wygody i komfortu psychicznego.
                • jp66 KAŻDEJ ????? 01.08.07, 16:05
                  Jakoś mi nie do śmiechu..........
                  • tricolour Powziąłeś jakieś decyzje? 01.08.07, 16:08
                    W swojej sprawie?
                    • jp66 Dziś o 17 jade po córkę... 01.08.07, 16:16
                      porozmawiam z nią dowiem się może co ona myśli..., rozmawiałem z adwokat, w
                      piatek jadę bo mój weekend jak nie to w sobotę, jak nie to pismo do sądu i
                      zobaczymy.. była tez opcja, żeby zabrać ją dziś i już nie odwieźc - moje
                      przestępstwo dotyczyło by czwartku i piątku do 17 bo potem mam kwity na
                      spotkania z córką. Moja "żona" sama pcha się w kłopoty- w pozwie rozwodowym
                      napisałem, że chcę się opiekować obojgiem dzieci- ona swoim zachowaniem daje
                      powody dla sądu, ze to rozwiązanie jest (może być) lepsze dla córki. chciałem
                      wam zeskanować postanowienie sądu- ale tego jest 4 strony....
                      • ivone7 Re: Dziś o 17 jade po córkę... 01.08.07, 16:24
                        jacku, zycze powodzenia
                        ale jesli moge cos napomknac..nie lam prawa, pod zadnym pozorem, nie daj
                        przykladu swoim dzieciom, ze prawo, nawet w slusznej sprawie mozna zlamac...
                        one maja taki przyklad z drugiwj strony...ty zadzwon, moze wyjdzie na spacer..a
                        pojedz w piatek, tak jak jest w wyroku sadu..
                        powodzenia
                        • julka1800 Re: Dziś o 17 jade po córkę... 01.08.07, 22:37
                          JP co oznacza dokladnie to co napisales wczesniej, ze napisales w pozwie
                          rozodowym ze chcesz sie opiekowac dwojka dzieci?
                          Chciales by mieszkaly z Tobą?
                          • jp66 julka 1800...Tak 02.08.07, 17:08
                            napisałem w pozwie, ze chcę zeby ustalono miejsce pobytu obojga dzieci przy mnie.
                            • julka1800 Re: julka 1800...Tak 03.08.07, 11:02
                              i daletego Twoja byla zona tak postepuje drogi JP, moim zdaniem ona oprocz
                              ogromu emocji z ktorymi nie potrafi sobie poradzic, faktycznie boi sie ze
                              zabierzesz jej drugie dziecko.

                              Mowie tak bo bylam swego czasu w podobnej sytuacji. Jesli chcesz wiecej mozemy
                              pogadac na priv
    • jasminowo Re: Synek i jego tato. 01.08.07, 13:27
      Współczuję. I myślę, że niestety nic nie możesz poradzić na jego zachowanie.
      Możesz próbować tłumaczyć. Raz za razem. I tyle. Niestety problem z
      rozstajacymi się, którzy mają dzieci jest taki, że tak naprawdę nie rozstają
      się do końca.
    • ivone7 Re: Synek i jego tato. 01.08.07, 13:29
      jedna moich dewiz zyciowych, sprawdzonych na wlasnej skorze brzmi..nie mierz
      innych swoja miara..
      to ze ty jestes empatyczna nie oznacza wcale ze twoj ex tez musi...
      to ze ty jestes prawdomowna nie oznacza ze przyjaciolka tez taka bedzie..
      ale..to ze ktos nie jest empatyczny nie oznacza tez ze jest zlym rodzicem..
      twoj ex nie wiec co robic z malym dzieckiem, jak synek bedzie mial 6-7 lat to i
      pokopie z nim pilke..i moze pojezdza rowerem..
      rozumiem zal i rozgoryczenie...
      ale moze tez tak byc ze mial inne plany..
      a zyc samemu to wcale nie jest proste i nikt tego nie obiecywal..
      pozdrawiam
    • lilyrush Re: Synek i jego tato. 01.08.07, 15:09
      Czytając tą opowieść nie wierzę, ze całość była spowodowana jednym li tylko
      zachowaniem taty- jedna konkretna odmowa. Raczej , ze ta odmowa przelała szalę
      goryczy.
      Jakbyś zapytał mojego eks to on by sie dał za dziecko pokroić i strasznie
      cierpi jak go nie ma. Tylko w magiczny i tajemniczy sposób raczej nie ma dla
      niego czasu. Umowa była, ze opiekuje sie małym 2 popołudnia w tygodniu i jeden
      dzień weekendu z poprzedzającym wieczorem. O ile ten jeden dzień w tygodniu ma
      to juz z drugim jest problem, bo on ma inne zajęcia, musi sie zorganizować i ma
      dużo innych rzeczy na głowie.
      Ja nie zamierzam dzieckiem walczyć i nigdy ograniczać mu kontaktów z ojcem.
      Tylko jak ojciec nie chce to mu tego dziecka nie wepchnę na siłę. Mogę jedynie
      delikatnie zauważyć, ze jeśli nie nawiąże kontaktu z dzieckiem od podstaw, to
      niech nie będzie zdziwiony ze 3-latek nie bedzie chciał spędzać z nim czasu. A
      potem będzie jeszcze gorzej.
      Czy w normalnej rodzinie ojciec tez sie nie zajmuje dzieckiem do czasu, kiedy
      ma z nim co robić typu iść pograć w piłkę????
      Najpierw panowie się wściekają, że matki im nie dają dzieci, a potem się
      okazuje, ze oni te dzieci toby chcieli na Tyle i wtedy kiedy im pasuje. Albo
      się ustala pewne zasady ich trzyma albo nie . To działa w obie strony
      • ivone7 Re: Synek i jego tato. 01.08.07, 15:16
        lily zgadzam sie z Toba...
        nie uogolniajac i nie generalizujac faceci nie lubia komplikowac sobie
        zycia...z 2-latkiem ma malo do roboty i fakt jest faktem a ze potem zdziwienie
        duze, to juz inna sprawa..i zawsze kto inny bedzie winny a nie on..albo ex,
        albo next..a on rece czysciutkie..
        dlatego warto miec czyste reguly i ustalone granice..
        zabierasz wtedy i wtedy..jesli nie ma wyroku, ustalamy wczesniej bo..
        bo matka tez moze miec swoje plany, wyjscia, szkolenia, randki a exowi nic do
        tego..
        i warto lily weekendami ustalac kontakty, niz rozbijac weekendy bo on pozna
        smak opieki nad maluchem ..prawdziwy smak..
        rodzice powinni sie szanowac wzajemnie, swoj czas, swoje potrzeby ale i
        potrzeby dziecka..
    • xxnick Re: Synek i jego tato. 01.08.07, 15:17
      Rzeczywiście zrobiło się szumnie smile

      A mój ex zadzwonił dosłownie przed chwilką i pyta się czy ma jechać po dziecko?
      Pytam się teraz?
      Bez pretensji,bez emocji - chodizło mi o czas,bo sama wychodzę praktycznie juz
      z pracy.
      I wiecie co usłyszałam?
      A no faktycznie już nie ma sensu,bo mały potem tylko będzie płakał,ze na
      chwile.I będzie zamieszanie.

      Przykre.Ale prawdziwe.
      Jemu nie zależy nawet na chwili.
      Dobrze koleżanka podsumowala.
      Że niektórzy narzekają,ze nie mają kontaktow z dzieckiem.Ci co mają nie
      korzystają z nich prawie w ogole. I tak źle i tak nie dobrze.

      A najbardziej przykre jest to,że chodzi o dziecko.I jakby nie dyskutowac
      zadzwonilam i miałam prośbe,bo wiedzialam ze dziecko potrzebuje napewno
      zobaczyc się z tatą.
      Ale nic...
      Nie udało się.
      • tricolour No to ja Ciebie nie rozumiem... 01.08.07, 15:24
        Mówisz rano facetowi, że ma jechać po dziecko. Facet nie chce i dzwoni teraz z
        głupim pytaniem, czy ma jechac po dziecko, a Ty zamiast powiedzieć stanowczo:
        "Masz jechać, bo tak sie umówiliśmy" wyręczasz gościa.

        Drugim razem bedzie podobnie...
        • xxnick Re: No to ja Ciebie nie rozumiem... 01.08.07, 15:26
          No widzisz...
          Nie jestem taka zołza,żeby mu rozkazać ze tak masz jechac.
          Uznalam,ze teraz to moge sama pojechac.,
          • tricolour Z tego braku konsekwecji... 01.08.07, 15:29
            ... będą takie konsekwencje, że kolejnym razem jak zadzwonisz, to facet też sie
            wymiga w ostatniej chwili - bo można.

            "Uznalam,ze teraz to moge sama pojechac" - czy to oznacza, że dziecko nagle ma
            inne potrzeby i już nie musi spotkać się z ojcem?
          • ivone7 Re: No to ja Ciebie nie rozumiem... 01.08.07, 15:33
            ale akurat tu sie zgodze z Tri...
            konsekwencja moja pani...
            tak masz jechac, ja dopiero bede w domu o 17...i idz do sklepu. do kolezanki
            czy na kawe..
            jesli bedzie TY zmieniala zdanie ( rozumiem, ze jest juz pozno) to on nigdy sie
            z nim nie bedzie liczyl, chocbyscie byli w najnajnajlepszych stosunkach..
    • julka1800 Re: Synek i jego tato. 01.08.07, 16:43
      tak to przykre, Ci co maja mozliwośc nie korzystają i odwrotnie, i jeszcze
      takie jak sytuacja ktora opisal niedawno JP

      Nie napiszę co jeszcze moze sie dziać bo to naprawde przykresad
    • joannab36 Re: Synek i jego tato. 01.08.07, 17:08
      Się ciesz, że wogóle chce mieć kontakty.
      Niektórzy (jak mój ex - przypomniał sobie o dzieciach po 10 latach) nie chcą
      widywać dzieci.
      Ojciec to nie Matka - nie czuje potrzeby nagłego kontaktu z dzieckiem tylko
      dlatego, że ono jest jego.
      Jak słusznie napisał Tri - musi być odpowiednio wcześnie uprzedzony i mieć
      naprawdę ważny powód, aby poczuć w sobie ojcostwo i się do niego przygotować.
      • 374.4w z igły widły robisz autorko wątku 02.08.07, 10:35
        zwykła kultura wymaga, by poinformować kogoś chociaż dzień wcześniej o takiej
        sytuacji. Ex wiedział, że dziecko idzie do złobka, ale skąd miał wiedzieć, że ma
        odebrać je wcześniej ??? Myślisz,żę gdyby nadal był Twoim mężem to czas
        znalazłby wcześniej? Podoba mi się Twoje stwierdzenie,że jesteś dobrą byłą
        żoną.Przesłanki?
        Jakim cudem nic się ma nie zmienić w sytuacji dziecka po rozwodzie rodziców? To
        bajka. Starczy,że rodzice nie mieszkają razem i już zmiana
        • xxnick Re: z igły widły robisz autorko wątku 02.08.07, 10:56
          Rozmawiałam z nim rano i SPYTAŁAM SIĘ czy mógłby odebrać małego wcześniej,że
          czułoby się dziecko lepiej.
          Powiedział "no dobra".
          Czyli nie było problemu.A wcześniej to znaczy nie o 15,bo wtedy sama wychodze z
          pracy.
          Zadzwonilam do niego po 13 i powiedzial,to pojade po niego o 15.
          Nie byłoby sytuacji,gdyby rano mi powiedział sorry nie moge.

          A że jestem w porzadku była zona?
          -rozwiedlismy się kulturalnie
          -nie ma ustalonych wizyt,moze odwiedzac dziecko kiedy chce i zabierać małego na
          ile chce
          -nie robię histeri ze dziecko oddaje jemu i jego obecnej partnerce
          -generalnie nie dzwonie do niego,nie oczekuje niczego,nie zawracam mu głowy
          zwłaszcza gdy jestesmy juz po pracy i wiem,ze on jest juz w domu z kobieta.
          -nie szarpaliśmy się i nie szarpiemy o nic.
          A wczoraj jesli zawiodl moje oczekiwania to i tak nie usłyszal slowa żalu.
          -szanuje jego życie i próbe ułozenia go nowo jak i swoje.
          Wg mnie to fajna sytuacja dla obu stron.
          Nawet jesli troche cierpie na tym ja,bo mam wszystko na głowie i w zasadzie
          prawie zadnego wsparcia z jego strony.Bo on w 100% korzysta z tych dobrych
          relacji,które sama stworzyłam.
          • ivone7 Re: z igły widły robisz autorko wątku 02.08.07, 17:37
            widzisz, dlatego moze lepiej ustalic sadownie kontakty..
            zebys TY mogla sobie zaplanowac czas wolny, bez dziecka...zebys wiedziala ze
            ZAWSZE co drugi weekend masz wolny...
            a relacje niech beda jak najlepsze..i oby tak bylo jak najdluzej..
          • tricolour Piszesz sprzeczne rzeczy... 02.08.07, 17:45
            ... w jednym zdaniu "nie oczekuje niczego", a w drugim "A wczoraj jesli zawiodl
            moje oczekiwania".

            Piszesz "nie szarpaliśmy się i nie szarpiemy o nic" a potem "troche cierpie na
            tym ja,bo mam wszystko na głowie i w zasadzie prawie zadnego wsparcia z jego
            strony" - co jest wyraźnym żalem i oczekiwaniem wsparcia. A miałaś NICZEGO nie
            oczekiwać.

            Odnoszę wrażenie, że rzeczywiście chcesz stworzyć komfortowe warunki dla swojego
            exa, ale OCZEKUJESZ w zamian tego samego. Niestety ex nie ma obowiązków
            tworzenia czegokolwiek dla Ciebie i nawet to robi (to znaczy nic nie robi). Masz
            mu to za złe i stąd Twoje frustracje... wylewane na forum, zamiast na exa, który
            pewnie niczego nie jest świadom.
    • xxnick Re: Synek i jego tato. 02.08.07, 10:45
      Dziekuję moi drodzy za reakcję na wątek.
      Właściwie potwierdziliście,że nikt w potrzebie nie zostaje pominięty.
      Nie raz czytałam,że ofiarujecie pomoc,dobre słowo i sama się o tym wczoraj
      przekonałam.
      Wiele było prawdy w waszych słowach bezwzględu na stanowisko,jakie
      zabieraliście.
      Podsumowując.
      Rozwiodłam się i wydawało mi się,że w kwesti dziecka nic się nie zmieni.
      Będzie najwazniejsze.
      Ze skoro nie prosze na codzien,to gdy w końcu poproszę o przysługę,o pomoc przy
      dziecku,to reakcja będzie NO PROBLEM.
      Ale jak mówi mój brat i bratowa:
      Nie był idealnym męzem a Ty oczekujesz,że będzie idealnym byłym męzem?

      Na szczęscie dzień skończył się wczoraj spokojnie.
      Mały zaklimatyzował się w nowym żlobku,stał się od razu ulubieńcem Pań smile a
      po,pojechaliśmy po nowe kapcie dla niego i kupiłam mu dwie ksiązeczki,za to że
      był taki dzielny w tym dniu smile
      Pozdrawiam Was wszystkich ciepło!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja