wmiedzyczasie
02.08.07, 15:21
zastanawiam sie czy dobrym pomysłem jest złozenie pozwu o rozwód z orzekaniem
winy obu stron. Od kilku miesiecy jesteśmy w nieformalnej separacji.
Przyczyna? kłótnie, awantury, w końcu rękoczyny (mam obdukcję,ale nie
zgłosiłam tego na policji wtedy i teraz załuję)Mąż zawsze jak wypił- a lubi-
był agresywny, ja jestem charakterna i w kaszę sobie dmuchać nie dałam, do
tego doszła jego chorobliwa zazdrość + straszenie mnie że skończy ze sobą jak
od niego odejdę. to tak w bardzo duzym skrócie. W końcu po marcowej awanturze
wyprowadziłam się, mam orzeczone alimenty na naszego syna, wynajmuję małe
mieszkanko. Mąż "z miłości"śledzi mnie i nachodzi- wczoraj interweniowała
policja, było szarpanie i groźby pod moim adresem. Ja też mam swoje za
uszami; jak pisałam, mam trudny charakter, ale nie pozwolę,zeby on mnie
krzywdził, poniżał, miał pretensje,ze lepiej od niego zarabiam (bo to wg
niego źle).Chciałam najpierw odczekać i pomysleć nad sobą, nami i ewentualnie
za jakiś czas rozwodzić się bez orzekania o winie.Byliśmy nawet w poradni
rodzinnej ale psycholog stwierdził,że za świeżo na podjecie terapii-
stwierdził,ze jestem bardzo zraniona i potrzeba czasu na dojrzenie do
podjecia terapii.Mąż za to zaczął psychoterapię- ze wzgledu na
niekontrolowane wybuchy agresji i ciag do alkoholu.ALe ja juz podjęłam
decyzję, nie chcę tak dalej zyć. I teraz - po wczorajszym wieczorze-myślę że
dla jego dobra (zeby nie robił sobie zbednych nadziei, szybciej pogodził sie
z faktem,ze to koniec)i swojego bezpieczeństwa powinnam jak najszybciej
złozyć pozew o rozwód.Bez orekania o winie nie ma szans- wg niego ja mam
fanaberie on jest dobry.A z jego wyłacznej winy tak mi jakos nie pasuje : jak
pisalam mam swój charakter i moze gdybym była inna, spokojniejsza, nie miała
cietego jezyka to nie prowokowalabym u niego agresywnych zachowań.Wpadłąm na
pomysl rozwodu z winy obu stron.Tylko czy to dobry pomysł.I jak wygląda taki
rozwód?
Przepraszam za chaos w poście.